piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 14



To jest typ człowieka, który nie zna żadnych granic i nie wie co znaczy "stop". Szłam do akademika, a mój telefon zaczął wibrować. Znowu?! Wyciągnęłam telefon z torby i odblokowałam go.

"Kate, gdzie jesteś? Mieliśmy iść do kina H.xx"

O kurde! Całkowicie zapomniałam.
 
"Przepraszam Harry. Gdzie jesteś?"

"U ciebie w pokoju .xx"

Gdy przeczytałam wiadomość, nie wiem czemu, ale zaczęłam biec, aby jak najszybciej być w akademiku. Po jakiejś chwili już znajdowałam się w pokoju. Kiedy weszłam do niego od razu uśmiech wkradł się na moją twarz, gdy zobaczyłam, że Harry zasnął na moim łóżku, wtulony w moją poduszkę. To naprawdę urocze. Podeszłam do niego i zaczęłam smyrać moim nosem o jego policzek. Po chwili jednak pocałowałam go w usta.
-Mieliśmy iść do kina, śpiochu.-powiedziałam delikatnie i szeptem uśmiechając sie do niego. Mam wyrzuty sumienia. Nie mogę tak robić. Tu lizać się z Zayn'em, a zaraz iść i całować Harry'ego. Zachowuję się jak jakaś tania laska. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Harry. Złapał mnie za biodra i przerzucił, bym położyła się obok niego. Objął mnie ramieniem i zaczął całować moje ramię co wydawało mi się słodkie, jednak po chwili znudziło mu się to i zaczął mnie łaskotać, a moją reakcją było rzucanie się na wszystkie strony. Gdy tak kopałam nogami, Harry nagle przestał mnie torturować i z jego ust wydobyło się syknięcie. Odwróciłam się, aby zobaczyć co się stało. Harry trzymał ręce na swoim kroczu i miał mocno zaciśnięte oczy. O kurde.
-Harry ... ja ... ja bardzo przepraszam. Ja nie chciałam cię uderzyć.-schyliłam się nad jego twarzą i cmoknęłam jego policzek.
-Naprawdę nic się nie stało.-powiedział dalej zaciskając oczy.
-Ale wijesz się z bólu...- byłam zakłopotana. Ja nie chciałam go kopnąć, ale to jego wina. Mógł mnie nie łaskotać.
-Daj mi chwilę- powiedział, a więc postanowiłam zrobić to o co prosi. Położyłam się obok chłopaka i obserwowałam , jak ból powoli odpuszcza.
-Skoro wytrzymałem to powinienem dostać jakąś nagrodę.-uśmiechnął się cwaniacko.
-Dobrze, ale zamknij oczy.-poprosiłam, a on natychmiast wykonał polecenie. Po cichu wyciągnęłam słodkiego cukierka z torby.
-Otwórz usteczka.-zachichotałam.
-Teraz uważaj.-wsadziłam cukierka do jego ust .Gdy to zrobiłam, otworzył oczy i popatrzył na mnie 

-Niespodzianka!- uśmiechnęłam się szeroko, a on położył głowę na poduszkę i zaczął się głośno śmiać.
-Przechytrzyłaś mnie- śmiał się dalej.
-To teraz ty się połóż i zamknij oczy.- wydał polecenie. Popatrzyłam na niego i gdy zobaczyłam, że nie żartuje, niepewnie położyłam się na łóżku. Gdy zamknęłam oczy poczułam, że chłopak pochyla się lekko.
-Rozchyl lekko usta- zrobiłam to co kazał, a on podał mi cukierka poprzez pocałunek.
-Powiesz mi co tak naprawdę było powodem twojego złego nastroju na uczelni ?-zapytał wypowiadając w prost do moich ust. Co ja mam mu powiedzieć ? Nie może wiedzieć, nie może dowiedzieć się prawdy.
-Naprawdę źle się czułam, a pierwsze wykłady były męczące.-spojrzał na mnie, ale ja unikałam jego wzroku. Nie chce go stracić. Jest jedyną osobą, na którą mogę liczyć w tym całym popieprzonym świecie.
-Kate, czemu ty ciągle kłamiesz? Tak trudno jest powiedzieć prawdę?- spoważniał.
-Ja nie kłamię...- odpowiedziałam niepewnie.
-Czy ty się słyszysz? Sama nie jesteś pewna tego co mówisz.- wypowiedział się, ale tym razem trochę głośniej.
-Harry.... ja po prostu nie chcę tego mówić... to nic takiego- nie patrzyłam na niego, tylko jeździłam lekko ręką po swoim ramieniu.
-Czyli mi nie ufasz?-nic nie powiedziałam.
-Kate, spójrz na mnie- nakazał.
-Spójrz na mnie.-powtórzył. Złapałam powietrze i odwróciłam głowę w jego stronę.
-Nie ufasz mi. Ty mi naprawdę nie ufasz.-powiedział zawiedziony.
-Harry...- nie chce mówić mu o tym co się stało.
-Chyba będę musiał już iść.-powiedział unikając mojego wzroku. Wstał z mojego łóżka, które zaskrzypiało pod napływem niewielkiego ciężaru sięgnął po buty i zaczął się ubierać. Także wstałam i stanęłam koło niego.
-Harry, proszę. Nie idź.-zachowywał sie tak jakbym nic do niego nie mówiła.
-Słyszysz ?-totalnie mnie ignorował. Zabolało trochę, a moje oczy zaczynały powoli mnie szczypać. -Harry!- krzyknęłam zrozpaczona.
-Kate, jak już sobie wszystko przemyślisz, to wtedy daj mi znać, bo na razie to nie mamy o czym rozmawiać.- powiedział oschle. Otworzył drzwi i już miał wyjść.
-Harry zostań! Potrzebuje cię!- krzyczałam przez łzy. Zatrzymał się, ale nie popatrzył na mnie. Myślałam, ze wróci, ale on znowu ruszył przed siebie, ale tym razem moje wołania poszły na marne
-Okey! Idź sobie! Nie potrzebuje cie!- gdy to powiedziałam zakuło mnie w klatce piersiowej. Trzasnęłam drzwiami, oparłam się o nie i zjechałam na podłogę. Dlaczego ja wszystko psuje?! Nie mam już nikogo. Nikogo. Dlaczego sobie poszedł ? Nie dał mi wyjaśnić. Ciekawe jakby zareagował gdybym powiedziała mu prawdę, a tak to. Mieliśmy iść razem do kina. To nie w porządku. Nawet nie dał mi powiedzieć, bo od razu wyszedł. Ciekawe jak długo się do mnie nie będzie odzywał. Przecież ... właściwie to ja nic nie zrobiłam. Tak bardzo uraziło go to, że mu o niczym nie powiedziałam? Jakby się o tym dowiedział, to wtedy nie odezwałby sie do mnie do końca życia. Tak jest dla niego lepiej. Nikt o tym nie wie. No chyba, że ten "ktoś" kto pisze do mnie te popieprzone sms-y. O wilku mowa. Mój telefon zabrzęczał. Odblokowałam go, przetarłam oczy i odtworzyłam wiadomość.

"Biedna Katherine. Mówiłem, że to się na tobie odbije. Może przyjdę do ciebie z pudełkiem lodów i kocykiem? Co ja pisze. Wiesz czego chce i jestem coraz bliżej, aby to od ciebie wziąć. P.S Nawet z opuchniętymi oczkami jesteś seksowna. Xx"

Co do jasnej cholery?! Palant! Rzuciłam telefonem o ścianę i zakryłam twarz dłońmi. Tak bardzo chciałabym wiedzieć kto pisze te wszystkie pierdoły. Skąd on wie, że płaczę. Czy w tym pokoju są zamontowane kamery ? To jest jakaś porażka. Podeszłam do okna, żeby sprawdzić czy ktoś tam przypadkiem nie stoi, ale ulicy była pusta. Jedynie parę studentów bądź zakochanych par przechadzało się chodnikiem rozmawiając lub śmiejąc się. Powoli zaczyna mnie irytować ten cały anonim i jego anonimowe wiadomości. W pewnej chwili usłyszałam trzask drzwi, który wyrwał mnie od rozpatrywania się po ulicy, a w pokoju ujrzałam Amber. Tak dawno jej nie widziałam. Prawie w ogóle nie ma jej w pokoju. Dziewczyna przekrzywiła głowę na bok kiedy mnie ujrzała i podeszła do mnie.
-Kate, czy wszystko w porządku ?-zapytała z troską w głosie, delikatnie chwytając mój nadgarstek.
-Nie- walnęłam prosto z mostu. No bo co miałam mówić? "Nic"? Mam już dość kłamstw.
-Opowiedz mi co sie stało.- zrzuciła torbę ze swojego ramienia, usiadła na łóżko i patrzyła się na mnie, cierpliwie czekając na moja odpowiedź. Zaczęłam mówić. Opowiedziałam jej wszystko, z wyjątkiem tego co się działo z Zayn'em. W trakcie mojej opowieść, nie obyło się bez płaczu, kilku pocieszających słów i uścisków w moja stronę. Gdy skończyłam mówić, dziewczyna widocznie nie wiedziała co powiedzieć. Buzię miała zasłoniętą dłonią i wpatrywała się we mnie.
-Że niby co?!- nagle się obudziła.
-Boże... wiele rzeczy się spodziewałam, ale nie czegoś takiego. Harry wie, o tych sms-ach?- zapytała
-Nie i właśnie dlatego się obraził- powiedziałam.
-Masz zamiar mu powiedzieć?- trochę się uspokoiła.
-Nie.- jestem stanowcza. Nie chce żeby wiedział. Nie chcę, aby się mną przejmował. Nie lubię tego. -To jego zachowanie było chamskie.-powiedziała do mnie.
-Bywa.-odpowiedziałam wycierając kąciki oczu od łez.
-Mam pomysł !-krzyknęła niespodziewanie. Spojrzałam na nią wielkimi oczami, a ona zachichotała. -Czas na małe zmiany!-pisnęła uradowana.
-Co masz na myśli ?-uśmiechnęłam się do niej.
-Idziemy do fryzjera, potem na jakieś zakupy. Spędzimy trochę czasu razem i nawet nie przyjmuję odmowy.-powiedziała stanowczo, a zarazem z ekscytacją w głosie. Pociągnęła mnie za sobą. -Poczekaj, muszę ubrać buty.-zaśmiałam się. W końcu wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do auta, którym ostatnim razem pojechaliśmy do Zayn'a po rzeczy Amber. Am postanowiła, że pojedziemy do jej dobrego przyjaciela, który jest fryzjerem i jest w tej branży naprawdę dobry. Podjechałyśmy pod jakąś galerię. Gdy popatrzyłam na dziewczynę miała na twarzy wielki uśmiech, którego nie dało się nie odwzajemnić. Gdy wysiadłyśmy, Amber złapała mnie za nadgarstek i pobiegła ciągnąć mnie za sobą. Weszłyśmy przez ruchome drzwi, a następnie ruszyłyśmy w kierunku salonu fryzjerskiego, który był kilka metrów przed nami.
-Amber, nie za bardzo rozumiem co chcesz zrobić?-bardziej zapytałam niż oznajmiłam.
-Zobaczysz. Dla jasności, lubisz kolorowe włosy?- uśmiechnęła się, w momencie gdy weszłyśmy do fryzjera.
-Jeśli chodzi ci o farbowanie, to jedyne na co się zgodzę to pasemka.- posmutniała, ale nie sprzeczała się. Weszłyśmy do środka zakładu, gdzie czekał już na nas jakiś wysoki brunet. W salonie nikogo nie było. To trochę dziwne.
-Amber ! Dziewczyno jak ja cię dawno nie widziałem !-krzyknął szczęśliwy.
-James ! Stęskniłam się.-ucałowali sie w policzki.
-A to co za śliczności zawitało do mojego salonu ?-zapytał podchodząc do mnie. Na moje policzki wpłynęły ogromne rumieńce.
-Jestem Katherine, ale możesz mówić mi Kate.-uśmiechnęłam się przyjaźnie po czym zostałam obdarowana całusem w policzek.
-James, miło mi.-także się uśmiechnął.
-James, opanuj się- Amber stuknęła go w ramie.
-No co? Lubię ładne dziewczyny- puścił do mnie oczko.
-Ona jest już zajęta, przez dwóch facetów. Raczej z nimi nie wygrasz- zachichotała. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem, a ona kiwnęła do mnie dając mi do zrozumienia, że tak będzie lepiej.
-No szkoda... ale jak coś to wiesz gdzie mnie szukać.- powiedział do mnie na co, cicho się zaśmiałam -No to co dzisiaj robimy?- chłopak klasną w dłonie.
-Hmm, ja myślałam nad granatowym, a Kate pasemka.- odpowiedziała dziewczyna.
-Jakiego koloru?- James zwrócił się do mnie. Zastanowiłam się chwilę.
-Czerwone?- odpowiedziałam.
-Świetny wybór!- uśmiechnął się szeroko.
-Która pierwsza?- zapytał.
-Kate!- szybko odpowiedziała Amber.
-Okey. W takim razie Kate usiądź na krześle. Obiecuje, że zrobię cię na bóstwo. James pokierował mnie na małe krzesło stojące obok stolika. Przyznam, że trochę bałam się wyglądu mojej nowej fryzury. Amber usiadła na jakimś fotelu obok mnie i wpatrywała się we mnie z małym uśmiechem, ale z każdą minutą podekscytowanie rosło na jej twarzy.
-Więc ty i Liam .. ?-próbowałam zapytać o to w taki sposób, żeby od razu wiedziała o co mi chodzi. -Ja ... um ... tak, jesteśmy razem.-odpowiedziała nieśmiało.
-No to szczęścia.-uśmiechnęłam się do niej promiennie, a po chwili James przyszedł z farbą i innymi potrzebnymi mu rzeczami.
-A więc zaczynamy.-oznajmił. Moje włosy zostały najpierw umyte, a następnie chłopak wykonywał wszystko po kolei tak jak trzeba. Przyznam, że zajęło mu to trochę czasu, ale przecież powiedział, że zrobi mnie na bóstwo. Po chwili zaczął odpinać płachtę i mogłam zobaczyć efekty jego pracy. Moje włosy wyglądały naprawdę świetnie. Amber zaczęła klaskać w dłonie, a ja nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który wkradał się na moją twarz.
-Wyglądasz przepięknie! O kurde!- ona była chyba bardziej podniecona niż ja, ale przyznam podoba mi się mój nowy "look" .
 -Teraz ty- pociągnęłam ją za rękę i usadziłam na fotelu.
-Granatowy, tak?- upewnił się James.
-Tak- Amber była taka pewną siebie. Zazdroszczę jej trochę tego. Chłopak wykonywał swoją pracę z wielkim skupieniem i precyzją. Widać, że to jego pasja. Zazwyczaj bałam się chodzić do fryzjera, ponieważ zawsze wychodziło nie po mojej myśli, a efekt który uzyskałam tutaj jest świetny. Przerosło to moje oczekiwania. Po około 1,5 godzinie Amber miała wysuszone, ułożone włosy.
-I jak?- zwróciła się do mnie. Zaniemówiłam. Ona jest taka piękna. Ciekawe czy zdaje sobie z tego sprawę.
-Jest... pięknie, boziu.- nie mogłam nic powiedzieć. Dziewczyna lekko się zaśmiała
-Czyli jest dobrze. Dziękuję James. Uwielbiam cię.- przytuliła chłopaka. Gdy wyzwolili się ze swojego przyjacielskiego uścisku, James popatrzył na mnie
-A ty mi nie podziękujesz?- zażartował i zrobił minę zbitego psa. Zaśmiałam się, podeszłam do niego i cmoknęłam go w policzek.
-Do zobaczenia, miłe panie.-powiedział kiedy wychodziłyśmy. W drodze powrotnej do auta ekscytowałyśmy się swoimi nowymi włosami, ale przyznam, że te czerwone pasemka naprawdę mi się podobają.
 -Pomyślałam, że ... może mogłybyśmy podjechać do Liam'a i zapytać jak podoba mu się nasz nowy look ?-zachichotała. Jeżeli zaczynamy rozmawiać o Liam'ie to Am od razu zaczyna robić się czerwona.
-Pewnie.-uśmiechnęłam się. Wsiadłyśmy do auta i skierowałyśmy się do akademika, w którym mieszkał mój brat. Mam nadzieję, że się nie pokłócimy. W radiu zaczęła rozbrzmiewać ulubiona piosenka Amber, na co dziewczyna zareagowała głośnym piskiem i podgłośniła odbiornika na maksa. Gdy zaczęła śpiewać, zaśmiałam się.
-No co?- spytała.
-Nic, po prostu... fałszujesz.- śmiałam się dalej.
-Ej- trąciła mnie lekko w ramię.
-Umiesz lepiej?- popatrzyła na mnie.
-Wątpię- zażartowałam.
-No dawaj, śpiewaj ze mną..- poprosiła.
-Ja nie znam słów...- powiedziałam niepewnie.
-To następna piosenkę? Tylko jedną, proszę...- błagała.
-No okey- zgodziłam się. Gdy następna piosenka zaczęła lecieć, pisnęłam cicho.
-Co jest?- zapytała rozbawiona Amber.
-To Arctic Monkeys!- krzyknęłam.
-Lubisz ich?-spytała spoglądając na mnie.
-Uwielbiam!- podgłośniłam radio.
-Znasz słowa?- zadałam dziewczynie pytanie.
-Jasne.- zaczęłyśmy śpiewać. Cała drogę powrotną śpiewałyśmy, przy czym chwilami śmiałyśmy się z naszego "śpiewu". Nareszcie czuję się dobrzę. Pomimo tego, że dzisiejszy dzień nie należał do najlepszych, dobrzę bawię się z Am. Wcześniej kłóciłyśmy się przez Liam'a,a teraz spędziłyśmy ze sobą cały wieczór. Wreszcie dojechałyśmy pod akademik.
-Nie śpiewasz wcale tak źle.-zaśmiała się dziewczyna.
-Tylko straaasznie.-zaśmiałyśmy się obie. Po chwili doszłyśmy do drzwi i weszłyśmy do ciepłego akademika. Po podłodze walały się sterty śmieć i puszek po piwach.
-Musiała być jakaś imprezka.-zaśmiała się.
-Taa...pewnie tak.- entuzjastycznie to nie brzmiało, ale nawet nie miałam tego w planach. Dziewczyna widocznie zobaczyła mój niesmak do jakichkolwiek imprez na tym campusie.
-Nie lubisz tych wszystkich "wypadów" i imprez, prawda?- zapytała.
-Po prostu źle mi się kojarzą.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-No tak, racja.- zrozumiała o co chodzi. Zanim się zorientowałam, stałyśmy pod drzwiami do pokoju Liam'a i Harry'ego. Jestem ciekawa czy Styles tam jest. Amber otworzyła drzwi i weszła do pokoju jako pierwsza.
-Cześć Liaś.-powiedziała podchodząc do niego i delikatnie muskając jego policzek.
-Kogo moje oczy widzą.-tak bardzo zdziwił się moimi odwiedzinami.
-Hej brat.-powiedziałam niepewnie. Podszedł do mnie i przytulił mnie, co przyznam, że trochę mnie zdziwiło.
-Śliczny kolorek dziewczyny.-skomentował nasze nowe fryzurki kiedy zakończył nasz uścisk. -Podoba ci się ?-zapytała uradowana Amber.
-Jasne! Jest piękny. I pasuje ci do oczu.- pocałował lekko dziewczynę.
-A ten czerwony kolorek Kate, pasuje do twojego charakteru- puścił mi oczko, na co wystawiłam mu język.
-Ale wyglądasz uroczo siostra.- uśmiechnął się.
-Dzięki- odwzajemniłam uśmiech.
-Jak wam minął dzień?- zapytał Liam i usiadł na łóżku, usadawiajac sobie Amber na kolanach, a ja wzięłam krzesło, które stało koło komody, a następnie niepewnie usiadłam.
-Byłyśmy na zakupach, u fryzjera... wiesz, babskie sprawy i w ogóle- powiedziała Am.
-A ty co dzisiaj robiłeś?- spytałam chłopaka.
-No wiesz, byłem na zajęciach, a potem wróciłem tutaj. Nic ciekawego.-powiedział. Zachowuje się trochę dziwnie. Ostatni raz kiedy z nim rozmawiałam, powiedziałam mu prosto w twarz, że boję się go i że zachowuje się jak Zayn. Właśnie, Zayn. Gdyby Liam dowiedział się o tym wszystkim, byłabym martwa.
-Kate, wiesz dlaczego Harry wrócił taki wkurzony. Pytam ciebie, ponieważ spędzacie dużo czasu ze sobą. Amber popatrzyła na mnie i chyba dobrze zrozumiała, że o niczym nie będę mu mówić.
-Nie, nie wiem. Mogłeś go zapytać.-odpowiedziałam szybko.
-Nie chciał mi nic powiedzieć.-spojrzał na mnie. On wie, że ja coś mam związanego z tą sprawą, ale chyba nie chce się kłócić.
-Po prostu posprzeczaliśmy się trochę, ale to nic...- bawiłam się palcami u rąk.
-To nie wyglądało jak "nic". Zaczął rzucać rzeczami i kląć...-chyba nie chciał mnie wkurzyć.
-Nic takiego się nie wydarzyło. Przejdzie mu- powiedziałam stanowczo. Liam tylko wzdychnął lekko, ale już nie poruszał tego tematu. Dzięki bogu.Co tak bardzo go zdenerwowało? Naprawdę nie wiem dlaczego tak mocno się wkurzył. Ja ... ja nie chcę go stracić.
-Kate, chodź ze mną na chwilę.-poprosił mnie Liam. Nie brzmiał oschle, bardzie jakby zaczął się o mnie martwić. Znaczy martwił się zawsze. Wyszliśmy na chwilę z pokoju i pokierowaliśmy się do kuchni.
-Wszystko w porządku siostra?-zapytał wyciągając trzy szklanki z szafki.
-Tak, wszystko jest w porządku.-odpowiedziałam. Chciałam brzmieć pewnie, ale chyba mi to nie wyszło.
-Przecież słyszę, że...- nie dałam mu skończyć.
-Liam przestań. Znowu chcesz się kłócić? Gdyby coś było i widziałabym potrzebę mówienia ci o tym, to bym to zrobiła. Po prostu mam gorszy dzień i poprztykałam się z Harry'm i to wszystko. Taka jestem.-oznajmiłam mu.
-Okey, powiedzmy, że ci wierzę- uśmiechną się słabo.
-Dziękuję. Amber czeka, możemy iść?- zapytałam.
-Tak.- wziął dwie szklanki, jedną podał mi i ruszyliśmy do pokoju. Wróciliśmy do pokoju, a ja usiadłam na swoim miejscu, które zajmowałam przed wyjściem z Liam'em. Oni zaczęli opowiadać mi o ostatnie imprezie, ale tak szczerze to w ogóle nie skupiłam się na tym co do mnie mówią. Minęło już trochę czasu i ściemniło się.
-Ja, ja już będę wracała do naszego akademika. Amber idziesz ze mną ?-zapytałam dziewczyny. -Wrócę za jakąś godzinkę.-oznajmiła mi przytulając się do Liam'a. To trochę dziwny widok widzieć mojego brata z dziewczyną, którą tuli i całuje. Jednak uważam, że to słodkie i szczerze to mu zazdroszczę. Oni są normalni, a ja z Harry'm czy chociażby z Zayn'em... cóż, to z pewnością nie jest normalne.
-Okey.- wstałam i wzięłam torbę.
-Pa.- powiedziałam na odchodne.
-Pa Kate.- odpowiedzieli chórem. Gdy wyszłam, moje serce stanęło. Przede mną stał Zayn.
-Hej piękna.- na jego twarz wkradł się figlarny uśmiech. Próbowałam go ominąć, ale miał nade mną przewagę, więc to było fizycznie niemożliwe. Złapał mnie za rękę i w przybliżył do siebie.
-Tęskniłem za tobą.-powiedział wprost do mojego ucha.
-Puść mnie.-wypaliłam. Przecież za ściana jest mój brat. Gdyby zobaczył całą tą scenę, zabiłby najpierw Zayn'a, a później mnie.
-Katherine?-chyba nie dosłyszał moich słów. Wyrwałam się z uścisku i popatrzyłam na niego. Był jakby ... smutny. Nie, to niemożliwe.
-Wracasz do domu.-zapytał obdarzając moją dłoń swoim dotykiem. Odpowiedziałam przytaknięciem.
-Mogę cię chociaż odprowadzić?-zapytał.
-Co jest do cholery z tobą nie tak?!- zapytałam głośniej niż zamierzałam, ale co on sobie myśli.
-Jak możesz...- przerwałam, gdy usłyszałam, że ktoś idzie. O nie. To Harry. Patrzył to na mnie to na Malika. Zżerał nas spojrzeniem i wypalał dziure w moim brzuchu. Stanął na przeciwko nas. To wyglądało tak: ja na środku, Zayn po prawej, a Harry po lewej. Oni się dosłownie zabijali spojrzeniem. Byłam strasznie zła na Harry'ego i postanowiłam go mocniej wkurzyć.
-Zayn, miałeś mnie odprowadzić, prawda ?-zapytałam, a na twarzy Malika kryło się niesamowicie wielkie zaskoczenie.
-Już idziemy.-chwycił mnie w tali i popchnął do przodu. Spojrzałam na Harry'ego. Jego szczęka była mocno zaciśnięta, a knykcie zbielały do granic możliwości.
-Cześć Styles.-Zayn pchnął go lekko w ramię i ruszyliśmy do wyjścia. Usłyszałam jeszcze tylko głośne "kurwa", po czym drzwi od pokoju trzasnęły.Może to było sukowate, ale uśmiechnęłam się pod nosem. Zasłużył na to.
-Więc Katherine, co... -zaczął chłopak, ale mu przerwałam.
-Nie odzywaj się do mnie- powiedziałam szorstko.
-Co?- był zdezorientowany.
-Nie zrozumiałeś? Nie odzywaj się do mnie.
-Nie rozumiem cię. O co ci do jasnego chuja chodzi?!- podniósł głos.
-O co mi chodzi? Jaja sobie robisz prawda?-zapytałam nie mogąc uwierzyć w to w jaki sposób się zachowuje.
-Nie, kurwa nie wiem o co chodzi i chcę się dowiedzieć!- krzyknął.
-Dobra! Myślisz, że jestem łatwa?! Mylisz się! Nie dam ci się pieprzyć, przy pierwszej lepszej okazji!- wrzasnęłam.
-A więc o to ci chodzi?! Że cię zostawiłem w tym kiblu?- zaśmiał się, co mnie całkowicie wkurwiło. -Nie! Nie tylko o to! O wszystko! Nie jestem idiotka! Najpierw mnie wyzywasz od suk i szmat, potem mnie bijesz, a następnie chcesz się ze mną pieprzyć w damskim kiblu?! Jesteś cholernym chujem!- zatrzymałam się i wykrzyczałam mu prosto w twarz.
-Nie jestem jak ta twoja Lilly. To, że ty jesteś męską dziwka, to nie znaczy, że ja też nią będę!- gdy to powiedziałam, w jego oczach ujrzałam ciemność. Jego prawdziwe oblicze. Złapał mnie za nadgarstek i ścisnął mnie tak mocno, że syknęłam cicho z bólu.
-Co ty kurwa powiedzialas?!- krzyknął.
-Sraj się!- jego uścisk bardziej się zacisnął.
-Nie odzywaj się tak do mnie .-wycedził każde słowo po kolei. Teraz trochę się przestraszyłam.
-Pieprz się.-wysyczałam przez zęby do niego. Jego ręka zaczęła się unosić, a ja bałam się, że znów mnie uderzy.
-No proszę, nie krępuj się. Uderz mnie, bo tylko na to czekasz. Zrób z siebie jeszcze większego chuja niż jesteś.-powiedziałam do niego i czułam jak jego uścisk zaciska się coraz mocniej wokół mojego czerwonego nadgarstka. Powoli widok który miałam przed sobą, rozmazywal się przez łzy.
-Ranisz mnie.- powiedziałam. Złamał się, bo puścił rękę i uwolnił mój nadgarstek. Nic nie mogłam poradzić na to, że zaszlochałam cicho, na co on się na mnie popatrzył. Nie mogłam rozgryżć, jego wyrazu twarzy. Nasze oczy się spotkały i zobaczyłam w nich... może żal?
-Nie chce cię krzywdzić Katherine, więc kurwa nie dawaj mi do tego powodów- przybliżył się twarzą do mojej. Schował ją w zagłębieniu mojej szyi, a ja czułam na niej jego ciepły oddech.
-Naprawdę tak bardzo chciałbym trzymać cię od siebie z daleka, ale nie potrafię, naprawdę.-musnął moją szyję. Popatrzył na moją twarz, a po chwili wytarł mokre od łez kąciki oczu. Nie rozumiem go, poważnie. Już nie wiem o czym mam myśleć. Uśmiechnął się, na co ja odpowiedziałam słabszym uśmiechem. Powoli przybliżył swoja twarz do mojej i złączył nasze usta w delikatnym pocałunku.
Ciężko było mi go odwzajemnic, a on to poczuł, bo odsunął się ode mnie niechętnie.
-Nienawidzę siebie za to co ci robię i szczerze gdybym był silny, to zostawiłbym cię, ale ty jesteś dla mnie jak uzależnienie. Moja własna odmiana narkotyku.- zszokowało mnie to co powiedział. Lekko chwycił mój podbrodek i cmoknal moje usta. Już miał odchodzić, gdy odwrócił się
-A i fajny kolorek- uśmiechnął się i ruszył przed siebie. Dopiero teraz zorientowalam się, że jestem pod moim akademikiem. Jeszcze chwilę stałam w tym samym miejscu, gdzie Zayn mnie zostawił i analizowalam jego słowa. Czy on w ogóle zdawał sobie sprawę z tego co właśnie do mnie powiedział. Stałam w osłupieniu. W szoku jakiego jeszcze nie przeżyłam. Poczułam jak mój telefon wibruje. To sms-es od Harry'ego.

"Od kiedy zadajesz się z Zayn'em? Teraz to on będzie twoim przyjacielem?"

Moje oczy zaszkliły się. Jak on się musi czuć. Jestem idiotką. Zwykłą suką, egoistką i kretynką. Jak ja mogłam mu to zrobić?

"Harry...nie, ja po prostu... wkurzylam się na ciebię i..."

Nie mam bladego pojęcia co mu napisać

"I co?"

"Możesz przyjsc? Do akademika? Proszę..."

"Okey. Będę za 30 min."

Ucieszyłam się. To nic nie znaczy, ale muszę mu to jakoś wytłumaczyć. Pójdę do pokoju i ochłonę, zanim on przyjdzie.



Hej :* Tym razem z tej strony Patrycja :) Tym razem ja wstawiłam rozdział i szczerze to naprawdę mi się podoba :). Mam nadzieję, że wam również. Komentarze możecie zostawiać na dole. Są dla nas naprawdę ważne i wiemy wtedy jakie jest wasze zdanie na temat danego rozdziału. I jak podoba wam się akcja z Zatherine ? Uważacie, że Kate pogodzi się z Harry'm ? Te wszystkie wasze opinie zostawcie w komentarzach. Następny rozdział powinien pojawić się jakoś w tygodniu. Także z mojej strony to tyle, cieszę się, że mogłam wstawić ten rozdział. Kochamy was mocno i do następnego xx


1 komentarz:

  1. Łoo rozdział świetny z resztą jak zawsze :) Harry jest taki miły i troskliwy dla Kate czuję że, gdyby była z Zayn'em to było by ciekawiej jeszcze po ostatnich wydarzeniach ;> Tylko on musi się ogarnąć i jej nie krzywdzić! Wszytko świetnie! Czekam na kolejny rozdział :)))
    Zuza xx

    OdpowiedzUsuń