sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 17


I jak zwykle wszystko spieprzył. Było miło, ale nie. Pan idealny musiał spierdolić. Minęło już dobre parę minut odkąd wyszłam od niego. Zaszłam jeszcze po kawę i wracałam do akademiku , kiedy mój telefon zaczął dzwonić. -Tak słucham ?-odezwałam się kiedy odebrałam połączenie.
-Kate, możesz rozmawiać ? -po drugiej stronie rozpoznałam Amber. Jej głos był tak jakby zdenerwowany i przerażony.
-Am, coś się stało ? -zapytałam od razu .
-Tak. Kate, jesteś potrzebna...- usłyszałam w tle jakiś huk.
-Amber co się dzieje?- zapytałam zdenerwowana -Harry- wystarczyło tyle, abym zrozumiała o co chodzi.
-Gdzie jesteś?- zaczęłam się coraz bardziej stresować.
-U nas, w pokoju.
-Zaraz będę- usłyszałam jeszcze "kurwa", ale nie przejmowałam się tym, ponieważ byłam zbyt zajęta biegiem w stronę akademika. Czy on przy każdej okazji musi się nawalić? Co za człowiek!Najwyraźniej jedynym rozwiązaniem problemu dla niego jest alkohol. Biegłam jak najszybciej, a ludzie wokół mnie patrzyli na mnie jak na wariatkę. Nie dziwię im się. 18-letnia dziewczyna, w skąpej białej sukience i szpilkach biegnąca przez chodnik i popychająca innych przechodniów. To chyba niecodzienny widok. Po drodze zdążyłam już kilka razy potknąć się i wylać trochę kawy, na szczęście nie na siebie. Biegłam tak szybko, że nie zorientowałam się w jak szybkim tempie dobiegłam do akademika. Wbiegłam po schodach na odpowiednie piętro i kiedy stałam już przed drzwiami od swojego pokoju, delikatnie je pchnęłam. Ujrzałam w pokoju szkło i porozlewany alkohol na ziemi. Obok szafy stała Amber, przestraszona, ale na jej twarzy zagościł mały spokój kiedy mnie zobaczyła. Później zobaczyłam jego. W jednej dłoni trzymał butelkę koniaku, a drugą podpierał się o krzesło.
-No proszę! Kogo tu przyniosło? Toż to panna Kate w samej osobie!- wybełkotał pod nosem i wziął kolejnego łyka alkoholu.
-Odłóż tą butelkę Harry.- powiedziałam oschle. Nie jestem przestraszona. Teraz jestem wkurwiona
-Pierdol się.- przyłożył butelkę do ust i wziął łyka. Podeszłam do niego i zabrałam mu alkohol, na co się skrzywił.
-Kurwa, daj mi to!- warknął.
-Amber zostawisz nas samych ?-zapytałam na chwilę odwracając głowę od Harry'ego.
-Jesteś tego pewna ? On jest pijany.-powiedziała. Martwi się o mnie.
-Tak, jestem.-odpowiedziałam posyłając jej najcieplejszy uśmiech na jaki było mnie w tej chwili stać.
-Jakby co to dzwoń. Będę u Liam'a.-powiedziała zabierając torbę z łóżka i po chwili usłyszałam trzask drzwiami. Nie mogę na niego krzyczeć, bo będzie jeszcze gorzej niż jest. Pomimo tego, że jestem na niego tak bardzo zła, to muszę się opanować.
-Oddaj mi tą butelkę.-warknął. Ta jego obojętność boli.
-Nie.- chciałam sprawić wrażenie spokojnej i opanowanej, ale chyba nie do końca mi to wyszło
-Albo mi to dasz, albo...
-Albo co?- przerwałam mu. Gdy zauważyłam, że waha się czy powiedzieć to co mu teraz chodzi po głowie, wpadłam na pomysł. Poszłam z butelką na drugi koniec pokoju, gdzie stał kwiatek, a następnie wylałam zawartość butelki do doniczki.
-Coś ty kurwa zrobiła?!- krzyknął.
-Pierwsza zadałam ci pytanie. Co mi zrobisz ?-zapytałam nadal prawie spokojna.
-To jest teraz dla ciebie najważniejsze ? Tym będziesz rozwiązywał każdy problem ?-zapytałam go trzymając pustą butelkę w dłoni.
-Nie twój pieprzony interes. Idź, pewnie Zayn już czeka.-warknął. Nienawidzę kiedy to robi.
-Dalej czekam na odpowiedź. Co mi zrobisz ?-prowokowałam go.
-Dobrze ci radzę...
-Co mi zrobisz?!- naciskałam. Ma mi powiedzieć teraz.
-Nic ci kurwa nie zrobię! Nie potrafiłbym! Nie jestem jak ten fiut Zayn!- wydarł się, na co podskoczyłam.
-Po co się upiłeś? Tak będziesz teraz rozwiązywać problemy? Alkoholem?- zapytałam cicho.
-Nie próbuj mi robić pieprzonych wyrzutów! Sama do tego wszystkiego doprowadzasz! Traktujesz mnie jak gówno i jeszcze mi będziesz mówić czy mam pić, czy nie?!
-Przestań krzyczeć ...-powiedziałam cicho, ale doskonale usłyszał.
-Nie ! Nie przestane ! To przez ciebie teraz krzyczę i to przez ciebie piję już 3 dzień z rzędu!-obwinia mnie o wszystko.
-Najlepiej mnie o wszystko obwinić.-powiedziałam do niego.
-Ale to przez ciebie! Bo ty naprawdę ... naprawdę nie widzisz ... a z resztą chuj z tym.-powiedział zrezygnowany.
-Nie widzę czego?-chciałam, aby dokończył.
-Niczego.-odwrócił głowę w lewą stronę.
-Powiedz mi! -podniosłam głos.
-Nie widzisz tego, że mi na tobie cholernie zależy!-krzyknął i zaczerpnął świeżego powietrza po czym kontynuował.
-Staram się, robię wszystko co mogę, abyś mnie zauważyła, traktuję cię jak jakiś pieprzony skarb, a ty kurwa masz to cholernie w dupie! I jeszcze wybierasz jego?! W czym on jest lepszy?!- wiem o co mu chodzi. Dla niego to chyba nie była zwykła przyjaźń. Bałam się, że tak będzie i to się sprawdziło.
-Było tak dobrze, zależało tobie na mnie, a nagle między nas wchodzi jakiś kutas, który cię obraża od suk i szmat, potem cię bije, a ty do niego idziesz?! To jest kurwa chore!- był cały czerwony ze złości
-Chciałaś żebym ci powiedział? To proszę bardzo! Lżej ci?!- on był tak agresywny jak nigdy.
-Harry... ja- nic sensownego nie przyszło mi do głowy.
-Nie próbuj mi teraz walić tymi gównianymi tekstami typu "przykro mi", " tak wyszło", "to nie tak jak myślisz".- zaczął naśladować damski głos. Nie mam pojęcia co mam teraz powiedzieć. Obróciłam się do niego na chwilę plecami. On się we mnie zakochał. Nie, nie, nie. Tak nie może być.
-W czym on jest lepszy ode mnie? -zapytał. Obróciłam się i zobaczyłam jak siedzi na ziemi. Ujrzałam w nim małego, smutnego chłopca z burzą kręconych loków na głowie.
-Też mam cię zacząć wyzywać od najgorszych, też mam cię uderzyć ?-zadawał dużo pytań. Nie mogłam nic z siebie wydusić. Nie mam pojęcia co mam mu teraz powiedzieć.
-No w czym on jest kurwa lepszy ode mnie?!-znów krzyknął.
-W niczym. To naprawdę nie jest tak. Mnie i jego nic nie łączy.-powiedziałam bliska płaczu. Mój głos drżał i łamał się.
-Łżesz. Takie bajeczki to możesz Liam'owi wciskać, ale nie mi.-powiedział patrząc na mnie. Pomimo tak dużej ilości alkoholu w jego krwi wyglądał na trzeźwego.
-Ja to mam szczęście prawda?- popatrzył na mnie smutnym wzrokiem.
-Proszę...
-Daj mi spokój.- przerwał mi. Uklęknęłam koło niego i chciałam dać rękę na jego kolano, ale odrzucił ją.
-Harry- mam wrażenie, że zaraz usiądę obok niego i zacznę płakać.
-Nie chcę, żeby się między nami popsuło.- ciągnęłam.
-Ty naprawdę tego nie widzisz, czy jesteś aż tak ślepa? To już się popsuło. Nie ma "między nami". Jestem ja i jest między tobą, a tym fiutem. Lubisz grać na uczuciach innych, prawda? Tu się dobraliście.- gdy to powiedział, wstrzymałam oddech, a pojedyncze łzy zaczęły wyznaczać mokre drogi na moich policzkach. On teraz powiedział, że jestem podobna do Zayn'a.
-Nie jestem do niego podobna.-wyjąkałam.
-I żadne kurwa dobraliście! Bo ja nie mam z nim nic wspólnego! I nawet jak chcę naprawić to co zepsułam, to ty mi na to nie pozwalasz! Myślisz, że ty nie jesteś dla mnie ważny?! No to się grubo mylisz! Nie mam tu nikogo, rozumiesz?! Nikogo ...-w końcu krzyknęłam . Moje emocje już eksplodowały. Rozpłakałam się jak małe dziecko, któremu zabrano lizaka. Odsunęłam się od niego, cicho pociągając nosem. Atmosfera była napięta. Powiedział dzisiaj tyle rzeczy, tyle przykrych rzeczy. Przecież słowa pijanego to myśli trzeźwego.
-Żebyś się nie zdziwiła- w tej sytuacji, jego komentarz był zbędny.
-Jesteś okropny!- dalej płakałam.
-Wzajemnie.- co za cham. Nie będę tego znosić. Wzięłam butelkę po alkoholu, która do tej pory stała na komodzie i rzuciłam ją na ziemię. Roztrzaskała się na milion kawałeczków.
-Brawo.- powiedział i zaczął prowokująco klaskać w dłonie.
-Zachowujesz się jak jakiś bachor!- krzyknęłam do niego.
-Ja? Popatrz na siebie.
-Wiesz co? Pijany czy nie, nie będziesz mnie tak traktować. Nie masz kurwa prawa.- warknęłam i usiadłam na podłogę.
-Dlaczego? Przecież ty mnie traktujesz jak najgorszego śmiecia.- prowokował mnie.
-Nie prawda! Uroiłeś coś sobie!- jak on mnie irytuje. Chwile potem mój telefon zaczął wibrować. Chciałam po niego sięgnąć, jednak Harry był pierwszy.
-Oddaj mi go- nakazałam mu.
-Nie.- powiedział obojętnie.
-Oddaj mi go!- krzyknęłam i próbowałam mu go zabrać, ale on jest silniejszy. Odblokował telefon i otworzył wiadomość. Gdy ją przeczytał, wytrzeszczył oczy. Co tam jest do jasnej cholery napisane?!
-Nie masz z nim nic wspólnego, tak? Jesteś żałosna.-ledwo co podniósł się z ziemi i podał mi telefon. To wiadomość od Zayn'a.

" Zapomniałaś oddać mi koszulkę, ale z drugiej strony to weź ją sobie. Ty w niej wyglądasz gorąco. PS. Dzięki za dzisiejszą noc, liczę na powtórkę skarbie. Z. xx"

-Harry, to nie jest tak jak myślisz. -powiedziałam odkładając telefon na półkę.
-Widzę, że szybko mu uległaś. Gratuluję i szczęścia życzę. -nie patrzył na mnie, a jego głos przepełniony był nienawiścią.
-Wiesz co? Nie chce żeby tak było między nami, ale ty nie masz prawa mi mówić, z kim mam się zadawać i co mam robić, ze swoim życiem. Wiem, że ci na mnie zależy, ale to ją decyduje z kim się spotykam!- warknęłam.
-Jasne, że nie. No co ty. Bądź sobie z chujem, który cię uderzył i wyzywał od suk. Co mi tam.- to było takie okrutne z jego strony... zabolało.
-Harry...
-Masz zamiar się z nim widywać?- popatrzył na mnie.
-Proszę cię..
-Czy będziesz się z nim widywać?- naciskał.
-Nie- sama nie wiem czy mówię szczerze, czy okłamuje jego i samą siebie.
-Kłamiesz. Sama nie wierzysz w to co mówisz.-powiedział podchodząc do mnie bliżej.
-Przecież powiedziałam, że nie będę się z nim widywać.-odpowiedziałam ściszając ton głosu.
-Ty, ty naprawdę nie rozumiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza. Ty masz to po prostu w dupie. Nie rozumiem tego, że po tym wszystkim co ten fiut ci zrobił ty i tak do niego lecisz.- powiedział patrząc w moje oczy.
-Nie widzisz, że dla mnie jesteś jedyna.-głębia jego zielonych tęczówek przyszywała mnie od góry do dołu.
-Ja-ja to wiem Harry.-odpowiedziałam w końcu.
-Kate przestań kłamać. Obiecaj mi.-powiedział.
-Obiecaj co ?-nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Obiecaj mi, że nie będziesz się z nim spotykać- patrzył na mnie swoim intensywnym spojrzeniem
-Nie-nie wiem czy mogę ci to obiecać- powiedziałam ciszej i wbiłam wzrok w ścianę.
-A więc tak. Wiedziałem- zacisnął pięści.
-Ale ja cię nie chce stracić...- ciągnęłam.
-Słyszysz się? Wiesz co? Nie możesz mieć wszystkiego. Albo to, albo to. Wybrałaś jego.
-Dlaczego ty to robisz ?-rozpłakałam się, a moje słowa i drżący głos zatrzymały go przed wyjściem.
-Każesz mi wybierać, krzyczysz na mnie. Co się z tobą stało ? Co się stało z chłopakiem, który zawsze mnie rozśmieszał. Gdzie jest mój Harry.-łzy leciały po moich policzkach.
-Stawiasz mi jakieś pieprzone ultimatum ...-urywałam. Nie chcę żeby stał tu i użalał się nade mną, ale nie powinien tak robić. Nie wybrałam. Nic takiego nie zrobiłam. To nie moja wina, ze w jakiś pieprzony sposób, nawet nie wiem kiedy zaczęło się coś dziać z Zayn'em. To nie moja wina. Prawda? On nie może mieć o to do mnie pretensji. Harry jest dla mnie najważniejszy. Nic nie czuje do Zayn'a
-Od kiedy zaczęłaś się mną przejmować?- jego słowa były jak noże.
-Zawsze się tobą przejmowałam. Nawet nie mów, że nie.- nie patrzyłam na niego.
-Ty nie mówisz poważnie. Niby się mną zawsze przejmowałaś? Ty chyba jesteś ślepa, a jeśli nie to, to już nawet nie wiem jak to nazwać.- wyszedł i zatrzasnął drzwi. Czym ja sobie na to zasłużyłam?! Czemu on mnie tak traktuje? Zawsze się do mnie uśmiechał, przytulał mnie i pocieszał. Niektóre rzeczy w tej znajomości poszły o wiele za szybko niżbym sobie pomyślałam, ale on naprawdę jest dla mnie tak cholernie ważny. Najważniejszy. Nie czuje nic do Zayn'a . Kompletnie nic. A to, że na siebie wpadamy nie jest naszą winą. Zjechałam na ziemie napierając plecami na drzwi. Chcę żeby wrócił tamten Harry. Harry, który się uśmiechał. Harry, który mnie przytulał. Harry, który nie załatwiał swoich problemów alkoholem. Harry, który zawsze mnie wspierał. Ale wydaje mi się, że tamten Harry nie wróci. To moja wina. Przeze mnie to się stało. Gdyby nie te wszystkie kłamstwa, to on byłby teraz przy mnie i śmialibyśmy się razem. Myśląc o tym wszystkim, łzy cisnął mi się do oczu. Potrzebuję teraz właśnie jego. Nikogo innego. Ale jego nie ma. Straciłam tak bardzo ważną osobę w moim życiu. Kurwa! Sięgnęłam po mój telefon i odblokowałam go. Na wyświetlaczu, pojawiła się informacja, że mam nową wiadomość. Co tym razem?!

"Kochanie, nie płacz. Niedługo cię tak pociesze, że będziesz błagać o więcej xx"

Zignorowałam to. Tak bardzo nienawidzę osoby, która pisze te wszystkie chore wiadomości. Po chwili mój telefon zawibrował z wiadomością od Liam'a.

"Katherine nie ruszaj się z pokoju. Zaraz będę, a Ty masz nigdzie nie wychodzić."

O nie. Przecież ... Harry mu pewnie o wszystkim powiedział. Mam przerąbane, on mnie zabije. Jak najszybciej wstałam i zaczęłam sprzątać szkło z podłogi. Przetarłam twarz chusteczką, aby rozmazany tusz zniknął z mojej twarzy, a następnie powycierałam trochę podłogę, aby odkazić ją od alkoholu. Drzwi gwałtownie się otworzyły, a do mojego pokoju wszedł Liam. Był zasapany. Na jego twarzy widniało wielkie zdenerwowanie.
-Co ty sobie kurwa wyobrażasz Kate?!- krzyknął.
-Twoje obietnice są nic nie warte! To tak jakbyś mówił do słupa!- dalej krzyczał.
-Liam, proszę cię nie krzycz.- poprosiłam cicho.
-Nie krzycz? Tylko tyle masz mi do powiedzenia?! Spałaś z tym chujem i to wszystko co chcesz mi teraz powiedzieć?!- zaraz... co???
-O czym ty w ogóle gadasz?! Ja z nim nie spałam!- broniłam się.
-Słyszałem coś innego, a po tych twoich wszystkich kłamstwach, to nie uwierzę ci w nic więcej.
-Wiesz co? Możesz sobie mówić i wierzyć w co chcesz, ale powiem ci jedno. Odkąd tu jestem z żadnym chłopakiem się nie pieprzyłam! Nie jestem kurwą!
-Zachowujesz się tak! -cały czas krzyczał.
-Czy wy wszyscy możecie przestać wyzywać mnie od kurw, suk i szmat?! To boli! I odkąd tu jestem nie spałam z nikim , a już na pewno nie z Zayn'em. I tym razem nie kłamię! Nie spałam z nim...-powiedziałam. Nie mam siły, naprawdę.
-Harry powiedział ...-zaczął.
-Harry za dużo sobie rzeczy wyobraża! Bo ja z nim nie spałam! Ale ty i tak za każdym razem posłuchasz innych, ale nie mnie! Jesteś jak ojciec. Zawsze masz w dupie moje zdanie. Jesteś dokładnie jak on.-przerwałam mu. Nagle uspokoił się. Gniew na jego twarzy zastąpiło coś innego... tak jakby smutek?
-Kate... ja- nie wiedział co ma powiedzieć.
-No co? Teraz mi powiesz, że wcale tak nie jest? Taki właśnie jesteś! Nigdy mnie nie słuchasz, traktujesz jak powietrze.
-Przepraszam... ja nie...- gubił się między słowami.
-Więc teraz przepraszasz? Drzesz na mnie ryja, a gdy porównałam cię do ojca, to dopiero wtedy zaczynasz się mną interesować i przejmujesz się tym co do ciebie mówię? Jesteś żałosny. Nawet nie chce mi się z tobą gadać.- teraz to ja byłam wkurzona. Mam ich wszystkich dość.
-Kate daj mi to wytłumaczyć.-powiedział zmieszany.
-Tu nie ma nic do tłumaczenia. Znów usłyszę jak to się o mnie martwisz i boisz, a już dużo razy to słyszałam. Mam dość tego, że nie potrafisz ze mną rozmawiać. To tak jak ojciec z matką. Codziennie się do siebie wydzierali. Masz to po nim. Nigdy mnie nie słuchasz. Dla ciebie liczy się bardziej zdanie innych i to co oni mają do powiedzenia na mój temat, a nie to co ja mogę ci powiedzieć, a wcale cię nie okłamałam. Nawet nie wiesz jak to boli.-wyrzuciłam to w końcu z siebie.
-Kate ... proszę ...-powiedział do mnie.
-Powinieneś już iść, Amber na pewno na ciebie czeka.- powiedziałam chwytając za klamkę. Nic nie powiedział, tylko ruszył w stronę drzwi. Widziałam smutek na jego twarzy. Nie mam ochoty na rozmowę z nim. Po prostu mnie to męczy. Gdy wyszedł, trzasnęłam drzwiami i ruszyłam w stronę łóżka. Muszę się położyć. Za dużo tego wszystkiego. Jak nie odpocznę, to chyba zwariuje. Zanim weszłam na łóżko, ściągnęłam jeszcze buty i spodnie. Popatrzyłam na koszulkę, która miałam na sobie. To jest T-shirt Zayn'a. Zostawię ją. Jest wygodna i szczerze to ładnie pachnie. Nim.
*************************
Ugh... Burza. Uwielbiam spać przy takiej pogodzie. To mnie naprawdę uspokaja. Wczorajszy dzień nie należał do najmilszych tak jak z resztą większa część czasu, który tu spóźniłam. Chwyciłam z telefon leżący na szafce i spojrzałam na godzinę. 23:45 co?! Myślałam, że jest chociaż 4 nad ranem, albo coś. Co ja mam robić o tej godzinie? Nie jestem już śpiąca, a pogadać z nikim nie mogę. Chore studia, chora uczelnia. Nienawidzę tego miejsca. No, ale cóż teraz muszę tu być. Jak to możliwe, że przez zaledwie, kilka tygodni tyle się stało?! Kłótnie z Liam'em, jakiś typ próbował mnie zgwałcić, zjarałam się i napiłam, aż tak mocno, że wylądowałam w pokoju Zayn'a, Harry zrobił mi..... no, Zayn mnie uderzył, wyzywał od suk, itp. A potem mówi mi, że mu na mnie zależy, zdążyłam stracić wszystkich ludzi, którzy byli najważniejsi... Taaa, super. Z moich przemyśleń, wyrwało mnie pukanie do drzwi. Kto o tej godzinie się dobija? Przyznaję, że trochę się wystraszyłam. Wstałam z łóżka i powoli zaczęłam iść w kierunku wejścia. Może to dziwne, ale moja ciekawość wygrała i otworzyłam drzwi. Stałam jak wryta w ziemię. Nie mogłam uwierzyć w to kto stoi za tymi drzwiami. To Zayn. Zayn Malik we własnej osobie przyszedł do mojego pokoju. Szykuje się kolejne kłamstwo. Nikt nie może wiedzieć, że on tu przyszedł.
-Hej skarbie- uśmiechnął się szeroko. Podszedł do mnie i jedną ręką przyciągnął mnie do siebie, aby następnie złożyć na moich ustach krótki, ale i namiętny pocałunek. Niestety przez szok, który przeżywałam, nie odwzajemniłam go. Gdy oderwał się ode mnie, wszedł do pokoju i zamknął drzwi.
-Cz-czego chcesz?- nie wiem dlaczego, ale jestem trochę przestraszona.
-Ciebie.- moje serce przestało funkcjonować, a policzki nabrały purpurowy kolor. Popatrzył się na mnie, a na jego twarz wkradł się łobuzerski uśmieszek.
-Pytam poważnie.-odsunęłam się od niego na bezpieczną odległość.
-Poważnie odpowiadam.-stawiał powoli krok za krokiem.
-Zayn, przestań się wygłupiać, ja ...-zaczęłam.
-Ughgh, uwielbiam to w jaki sposób wypowiadasz moje imię.-przerwał mi. Totalnie ignorował to co do niego mówiła. On nie był pijany i mówił poważnie. Co jest z nim do cholery nie tak?!
-Po co tu przyszedłeś?- ręce mi się trzęsły ze strachu, a serce biło jak oszalałe.
-Żeby cię zobaczyć.- czułam jak gula w moim gardle rośnie.
-Chce się trzymać z daleka, ale kurwa jak tylko cię zobaczę, albo usłyszę to pragnę więcej.- jak tylko był już kilka centymetrów przede mną, jego ręka wylądowała na tyle moich pleców. Gwałtownie mnie do siebie przysunął, a nasze ciała się o siebie ocierały.
-Jeśli mi powiesz, że chcesz, abym sobie poszedł, to pójdę. Wystarczy żebyś tylko powiedziała, że mnie tu nie chcesz.- dziwne... coś w nim sprawia... że chce żeby został. Mimo to i tak się go boję. Popatrzyłam mu w oczy. Jego wzrok był tak intensywny, że czułam jak przeszywa moje ciało.
-Katherine?- domagał się odpowiedzi.
-N-nie chce żebyś sobie poszedł- odpowiedziałam mu cicho. Co ja robię? Palcem wskazującym podniósł mój podbródek do góry i delikatnie musnął moją dolną wargę. Jego usta były tak bardzo ciepłe. Uśmiechnął się tak jakby był zakłopotany. Napierał na mnie swoim ciałem przez co moje plecy oparły się o biurko. Jego dłonie kurczowo trzymały moje biodra, a usta nadal delikatnie i subtelnie muskały moje usta. Robił to tak powoli, co doprowadzało mnie do szaleństwa. Złapałam za jego kruczoczarne włosy i przybliżyłam twarz do swojej. On nie chciał tego robić szybko. Jakby delektował się pełnią moich ust. Wsunął swój język i pieścił nim moje podniebienie. Nie przerywając podniósł mnie i posadził na biurku. Wszystko wokół mnie znikało powoli, a ja wraz z nim przenosiłam się w inny świat. To wszystko przy nim było inne. Czułam jak kciukiem gładzi mój policzek. Oderwał się przygryzając moją wargę i spojrzał na moją twarz, która płonęła od jego dotyku. Na jego twarzy zagościło zawstydzenie, a zarazem można było z niej wyczytać trochę pewności siebie.
-Jesteś piękna.- obserwował każdy cal mojej twarzy. Położyłam dłoń na jego karku i lekko przyciągnęłam do siebie, aby ponownie złączyć nasze usta. Jego prawa ręką błądziła po moim udzie, a lewa ściskała moje plecy. Chłopak złapał kawałek koszulki, która dał mi wcześniej, a następnie gwałtownym ruchem ściągnął ją ze mnie, przez co pozostałam w samej bieliźnie, bo przecież jak się kładłam to ściągnęłam spodnie. Zayn przeszedł z moich ust na szyję, a następnie schodził niżej, przez co odruchowo położyłam się na biurku. Jego pełne usta muskały mój brzuch, a duże dłonie błądziły po moim półnagim ciele. Gdy jego wargi spotkały się z dolna partia mojego brzucha, cicho jęknęłam.
-Zayn ...-powiedziałam cicho. Jego oczy znów spotkały się z moimi.
-Cii.-złączył nasze usta po raz kolejny dzisiejszego wieczoru. Zdziwiłam się troszeczkę, kiedy zabrał usta z mojego podbrzusza. Miałam wrażenie, że tylko na tym mu zależy. Ale to wyglądało bardziej tak jakby moje usta były dla niego w tej chwili najważniejsze.
-Kocham każdy cal twojego idealnego ciała.-powiedział zasysając skórę mojej szyi. Moje ciało delikatnie wygięło się w łuk na co chłopak zaśmiał się.
-Nie rozkręcaj się tak skarbie. Jeszcze nic nie zrobiłem.- powiedział szeptem do moich ust. Dlaczego ja miałam być tutaj prawie naga, gdy on był cały ubrany? Złapałam za jego koszulkę i pociągnęłam do góry, a po chwili jego biały T-shirt już leżał na podłodze. Swoimi małymi dłońmi, błądziłam po jego rozgrzanej, umięśnionej klatce piersiowej, a w tym czasie on całował moja szyję. W pewnym momencie poczułam ostre kłucie pod szczęką. Zayn zrobił mi malinkę. Tak jak wtedy, kiedy mi groził... nie podoba mi się to. To tak jakby znowu mnie oznaczał, jak jakąś cholerną zdobycz. Na mojej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia, ale on nie miał jak tego zobaczyć. Miejsce które ssał zaczął gryźć, a po chwili oderwał się, aby zobaczyć swoje "dzieło". Popatrzył się na mnie i jak tylko zobaczył mój wyraz twarzy, znów pochylił się nad bolącym miejscem i złożył na nim delikatny, mokry pocałunek.
-Nie rób tego już nigdy więcej.-powiedziałam do niego.
-Nikt nie może tego zobaczyć, już mam przerąbane.-powiedziałam kładąc ręce na moich udach.
 -Czyli będzie więcej razy ?-zapytał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
-Zayn ...-skarciłam go wzrokiem, ale przyznam, że troszeczkę mnie to rozbawiło.
-Nie obiecuję, ale postaram się tego nie robić.-uśmiechnął się do mnie przyjaźnie.
-Zobaczysz, że nikt nie sprawi ci takiej przyjemności jak ja.-schował twarz w zagłębieniu mojej szyi. Czułam na niej jego gorący, przerywany oddech. Delikatnie jeździł palcem po moim nagim ramieniu przytulając się do mnie.
-Ten lokaty chuj nic ci nie zrobił?-zapytał.
-Był tu i pokrzyczał trochę.-nie ma pojęcia dlaczego mu o tym mówię.
-Gdyby tylko spróbował cię dotknąć. -jego krew w żyłach zaczęła pulsować, a oddech stał się niespokojny.
-Nic mi nie zrobił.-odparłam. Położyłam dłoń na jego włosach i gładziłam je, próbując zawinąć je wokół palca. Jego oddech znów stał się równy i uspokoił się trochę. Miałam wrażenie, że mój dotyk działa na niego kojąco. Cmoknął mój obojczyk i znów schował głowę w zagłębieniu szyi.
-Chce cię mieć tylko dla siebie. A ten fiut nie może cię dotykać. Zależy mi na tobie. Nikt nie jest w stanie zrobić ci takich rzeczy jakie ja potrafię i mogę. Jeśli tylko mi na to pozwolisz, uczynię cię najszczęśliwsza kobieta na Ziemi.- wyszeptał mi do ucha, na co na moich policzkach pojawił się szkarłatny rumieniec.
-Uwielbiam jak się rumienisz przeze mnie. Dobrze wiedzieć, że tak na ciebie działam.- zerknął na moją twarz, a następnie schylił się i lekko przygryzł płatek mojego ucha. Teraz to ja zaczęłam go całować po miejscu między szczęką, a uchem. Jedna ręką ciągnęłam go za włosy, w czasie gdy druga chwyciła za rozporek od jego spodni. Pociągnęłam za zamek i jego spodnie się rozpięły, a następnie Zayn pomógł mi je z niego ściągnąć. Teraz i ja i on byliśmy w samej bieliźnie. Nie powiem, że to mi się nie podoba. Oplotłam nogi w jego pasie, a chłopak mocno przyciągnął mnie do siebie. Nasze ciała były że sobą złączone, a ja mogłam wyczuć wybrzuszenie w jego bokserkach.
-Nie dzisiaj, kiedy indziej.-poinstruował mnie. Sama widziałam, że stawia się samemu sobie, ale dobrze wiedział, że zaplusuje sobie tym u mnie. Widział, że trochę posmutniałam, na co uśmiechnął się.
-Będziemy mieć jeszcze wiele okazji.-wyszeptał mi do ucha i cmoknął moje usta. Zachowywaliśmy się w stosunku do siebie tak swobodnie, jakbyśmy byli razem od dobrych paru lat.
-A gdzie jest Amber ? Nie boisz się, że tu wejdzie i nakryje nas ?-zapytał.
-Jest pewnie z Liam'em i znając życie zostanie tam na noc.-powiedziałam do niego. Całował mój dekolt, a dłonią masował mój brzuch przez co z moich ust co chwile wyrywały się urwane sapnięcia i jęki. To wszystko co dzisiaj powiedział może być prawdą ?
- Czyli ja mogę zostać na noc ?-zapytał śmiejąc się. Zachichotałam razem z nim, ale nie byłam pewna swojej odpowiedzi.
-Uwielbiam kiedy się śmiejesz.-przyłożył dłoń na moim policzku.
-Więc jak ? Mogę zostać ?-zapytał uroczo się uśmiechając. Nie mogę mu odmówić.
-Może- droczyłam się z nim. Schylił się i pocałował mój brzuch.
-A teraz?- zapytał.
-Może- nie dawałam za wygraną, uśmiechnął się i znów mnie pocałował tylko trochę niżej.
-Teraz mogę?
-Zastanowię się.- zachichotałam. Chłopak wspiął się i wpił się w moje usta. Było to zachłanne, namiętne, ale i romantyczne. Oderwał się ode mnie, gdy zabrakło nam tlenu.
-To jak?
-Zdecydowanie możesz zostać- uśmiechnęłam się. Podniósł mnie na ręce i poszedł w stronę łóżka. Położył mnie delikatnie i usiadł obok mnie. Jego dłoń gładziła moje udo, na co dostałam gęsiej skórki. Patrzyliśmy sobie w oczy, nic nie mówiąc, ale to było przyjemne.
-Ja-ja zawsze myślałam, że mnie nie lubiłeś.-zaśmiał się na moje słowa.
-Przyznaję, że na początku strasznie mnie irytowałaś, ale później coraz to intensywniej zaczynałem o tobie myśleć. To jak ktoś zamknął nas w tej klasie przybliżyło nas tylko do siebie.-powiedział.
-Ale i tak najlepszym jak dotąd przeżyciem z tobą było to jak przyszłaś do mnie pijana i zjarana. Nigdy, przysięgam nigdy tego nie zapomnę.-zaczął się śmiać. Przyznaję, że to mogło być zabawne, ale ja tak naprawdę nie wiedziałam co robię.
-Nic, nic nie pamiętam.-powiedziałam zażenowana. Chłopak gładził moje plecy dłonią co trochę dodawało mi pewności siebie. Ja i on w jednym łóżku. Półnadzy gadamy o tym jak to śmiesznie było siedzieć ze mną kiedy byłam zjarana. To się wydaje być takie nierealne. Gdyby ktoś 2 tygodnie temu mi powiedział, że będę leżała z Zayn'em Malikiem w jednym łóżku, półnaga i śmialibyśmy się razem, to przysięgam, że wyśmiałabym tego kogoś. Przecież... on i ja.... dwa różne światy... uderzył mnie, wyzywaliśmy się.
-Albo to jak zaglądnęłaś mi w bokserki i twój komentarz "jaki duży". To było najlepsze- zaczął się głośno śmiać, a ja do niego dołączyłam. Uwielbiam jego śmiech. Totalne przeciwieństwo tego co sobą reprezentuje w towarzystwie, czy chociażby na uczelni. W pewnym momencie przestalam się śmiać, co chłopak szybko zauważył.
-Co jest?- zapytał zmartwiony.
-Cz-czemu mnie wtedy uderzyłeś?- zapytałam, nie myśląc o tym jak on zareaguje. Przestał na mnie patrzeć i wbił swój wzrok w ścianę. Może i pospsułam tą fajną atmosferę, ale to pytanie męczy mnie odkąd mnie uderzył. Chcę wiedzieć dlaczegi to zrobił.
-Powinniśmy już iść spać. Jutro trzeba będzie przygotowywać się do zajęć.-powiedział przyciągając mnie trochę do siebie i powoli zamykał oczy.
-Zayn, chcę wiedzieć.- powiedziałam kładąc się na brzuchu.
-Katherine, musisz się wyspać. -powiedział do mnie całujac mnie w czoło.
-W tym momencie nie chce iść spać. Zayn, ja muszę to wiedzieć. Byłeś zdolny do zadania mi ciosu w twarz. Chce wiedzieć dlaczego i czy nie zrobisz mi tego ponownie.- ucichłam. Gdy tylko te słowa wyszły z moich ust, popatrzył się na mnie gwałtownie i posmutniał, tak jakby to co powiedziałam go zabolało.
-Katherine, nawet tak nie mów. Nie zrobię ci krzywdy nigdy więcej. Nie byłbym w stanie ci tego zrobić. Ja po prostu....- zatrzymał się.
-Co?
-To jest za ciężkie. Nie chce...
-Zayn, proszę powiedz mi- przerwałam mu.

Hej Mordeczki :) Rozdział 17 gotowy ! Mam nadzieję, że spodoba się wam i jak zawsze wspominamy i meczymy was za każdym razem prosząc o pozostawienie po sobie śladu w postaci komentarza :) Kochani, chciałybyśmy Wam życzyć wspaniałych i pogodnych Świąt Wielkiej Nocy. Uśmiechu, radości i samych smakołyków na wielkanocnym stole. Smacznego jajka i oczywiście intensywnie mokrego Dyngusa. Wesołych Świąt ! Kochamy was xx
Pati i Kaja xx


4 komentarze:

  1. dshjvfisldvoapfa ile emocji ;O Kłótnia z Harrym a później takie piękne zakończenie z Zaynem <3 awww oczywiście musiałyście skończyć w takim momencie ;( czekam na kolejny ;)
    Wesołych Świąt xxx
    Zuza xx

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG! Czekam na next ! ♥
    I zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nah! Nie kończy się w takim momencie! Aghhhhhhhh!!!! Kocham Was, wiecie?
    Lexi

    OdpowiedzUsuń