piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 15





"Możesz przyjść? Do akademika? Proszę..."

"Okey. Będę za 30 min."

Ucieszyłam się. To nic nie znaczy, ale muszę mu to jakoś wytłumaczyć. Pójdę do pokoju i ochłonę, zanim on przyjdzie. Sięgnęłam do torebki po klucze i otworzyłam drzwi od pokoju. Nie wytrzymam. Zastanawiam się jak to możliwe, że w tak krótkim czasie, tyle się napłakałam i tyle wycierpiałam. Myślałam, że chociaż tutaj mam szansę na szczęście i życie bez bólu, ale bardzo się pomyliłam. Widocznie ktoś lubi jak cierpię. Ja chyba nie mogę mieć normalnego życia. Moje przemyślenia, przerwały mi wibracje telefonu.

"A to dobre. Biedny Harry ma focha? Teraz dasz mu dupy, żeby się odbraził? Xx"

Co do kurwy nędzy?! Do jasnej cholery kto pisze te chore sms-y ?! To zaczyna mnie irytować. Zanim zdążyłam odłożyć telefon usłyszałam delikatne pukanie do drzwi. Złapałam głęboki oddech i podeszłam do nich,a następnie odkluczyłam je. Przed nimi stał Harry, tak jak myślałam. Jego włosy oplecione były jakąś chustą. Ubrany był w czarny płaszcz i białą bluzkę.
-Mogę wejść ? -jego niski głos rozbrzmiał w moich uszach. Przesunęłam się i wpuściłam go do pokoju.
Gdy zamknęłam drzwi, spojrzałam na chłopaka. Skanował moją twarz i wydaje mi się, że próbował mnie rozgryźć. Nie mogłam patrzeć mu w oczy. Moje buty wydawały się w tym momencie bardzo ciekawe.
-Kate?- odezwał się w końcu, po dość długiej, niezręcznej ciszy. Nie odpowiedziałam mu
-Masz mi coś do powiedzenia?- dalej nie odpowiadałam
-Więc raczej przyszedłem tu na marne- szedł w stronę drzwi, ale zablokowałam mu drogę. Popatrzył na mnie pytająco
-Ja ... ja nie wiem co mam ci powiedzieć .-wydukałam w końcu z siebie.
-Pytałem o Zayn'a.- przypomniał mi. No tak. Dobrze wiedziałam o co pytał, ale nie mogę mu powiedzieć.
-Nie, nie jest moim nowym przyjacielem. Ty cały czas nim jesteś. J-ja nie chce cie stracić Harry.-powiedziałam do niego, dyskretnie zerkając na jego twarz.
-Po twoim zachowaniu, można by wywnioskować coś zupełnie innego- patrzył na mnie
-Ja naprawdę nic przed tobą  nie ukrywam. Ty jesteś moim przyjacielem. Ty i nikt więcej. Nie zostawiaj mnie. Proszę...- praktycznie błagałam
-Nie wiem co mam o tym myśleć. Ja też nie chce cię stracić, ale co będzie jeśli mi skłamiesz albo zostawisz?- jego wzrok był przepełniony bólem. Zrobiłam krok w jego stronę i położyłam dłonie po obu stronach jego twarzy.
-Nie zostawię cię. Nie byłabym w stanie tego zrobić. Jesteś dla mnie zbyt ważny. Harry, nie okłamuje cię.-powiedziałam patrząc w jego oczy. W końcu odważyłam się to zrobić.
-Przepraszam, że tak po prostu wyszedłem ... Ja ... Ja po prostu ...-zaczął się jąkać. Także popatrzył w moje oczy
-Ty po prostu co ?-zapytałam.
-Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że ty i Zayn...że wy...i on zastępuje mnie- wzdrygnął się na to co pomyślał w tej chwili
-Nie martw się o to. On cię nie zastąpi. Ja i on to nic. Między nami nic nie ma.- kłamie po raz kolejny. Ból, kłamstwa...cóż za cholernie badziewne połączenie. To nie na moja głowę.
-Na pewno?- zapytał, aby się upewnić
-Zdecydowanie tak- znów go okłamałam
-Dobrze... ale masz mi mówić wszystko, okey?
-Obiecuję- mówiąc to, miałam za plecami skrzyżowane palce
-Chodź tu- rozłożył ramiona, a ja wtuliłam się w jego tors. Uwielbiam to. Zapach jego cudownych perfum, umięśniona klatka piersiowa i to, że czuje się taka bezbronna. Jednak jest pustka. Czegoś tu brakuje. Nie chce teraz o tym myśleć.
-Nie spotykaj się z nim.-powiedział nadal mnie przytulając mnie.
-Co ?-byłam lekko zdziwiona tym co powiedział. Lekko to za mało powiedziane.
-Proszę cię o to, abyś się z nim nie spotykała. Najlepiej będzie jeżeli w ogóle nie będziesz z nim rozmawiała.-oznajmił mi. Czy on zamienia się w Liam'a czy jak ?
-Poczekaj... zamierzasz mi teraz dawać jakieś zakazy? Jeśli zechce chciała to będę się z nim spotykała. Mówisz, że nie chcesz mnie stracić, a wyznaczasz mi pieprzone granice?!- momentalnie się od niego odczepiłam i odeszłam kilka kroków w tył
-Ja po prostu się o ciebie martwię. Czy ty potrafisz to zrozumieć?! Kate, on jest niebezpieczny!- podniósł głos
-Ale tobie nic do tego czy ja się będę z  nim spotykała czy nie! Nawet go nie znasz!
-A ty tak?- uniósł brwi. Nie wiem co mam powiedzieć. Dlaczego ja go bronię?
-Kate, zadałem ci pytanie. Znasz go? Albo zrobił coś, aby udowodnić, że jest dobry?- zbliżył się
-Nie! Nie znam go. Ale nikt ci nie dał pieprzonego prawa, aby oceniać go z góry!
-Ty z nim coś kręcisz. Ja to wiem. Co ? Udaje aniołka.-spojrzał na mnie z bólem w oczach.
-Nie znasz go.-powiedziałam trochę ciszej.
-Na pewno znam go dłużej od ciebie. Po za tym on już raz cię uderzył.
-Dałam mu do tego powód.-powiedziałam patrząc na jego twarz.
- Czy ty słyszysz o czym mówisz ?!-podniósł głos.
-Sprowokowałam go wtedy.-odpowiedziałam, a moje serce biło jak oszalałe. Spojrzał na mnie i nie mógł z niej nic wyczytać. Po chwili jednak odwrócił głowę.
-Spałaś z nim ?-zapytał prosto z mostu.
-Ty też uważasz, że jestem dziwką?- rozszerzyłam oczy
-Nie powiedziałem nic takiego...- był zakłopotany
-Ale pytasz się mnie czy z nim spałam! To tak jakbyś uważał, że jestem łatwa, jak jakaś tania dziwka!- krzyknęłam. Tu już przesadził. Jak on w ogóle może tak myśleć
-Ale co mam innego sobie myśleć?! Zobacz jak ty się zachowujesz!
-Wyjdź.-powiedziałam zanim rozpoczął kolejne zdanie.
-Kate, przestań. Przestańmy krzyczeć.-powiedział do mnie. On ma mnie za dziwkę. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je , wpuszczając do pokoju smugę światła świecącego na korytarzu.
-Nigdzie nie będę wychodził dopóki ...-zaczął.
-Wyjdź !-krzyknęłam głośniej niż zazwyczaj i rozpłakałam się. Po prostu mam dość. Mam dość tego, że każdy ma mnie za sukę i dziwkę. Co ja im wszystkim zrobiłam. Harry wstał, podszedł do mnie i oplótł mnie ramionami.
-Zostaw mnie ! Puść słyszysz ! Zostaw mnie ...-uderzałam pięściami w jego tors. Mam dość krzyczenia.
-Nie- powiedział stanowczo. Przestałam walczyć i rozpłakałam się
-Czemu mnie masz za szmatę? Co ja ci takiego zrobiłam. Jak możesz- szlochałam
- Proszę, Harry wyjdź- powiedziałam
-Ale Kate..
-Nie. Muszę to przemyśleć. Po prostu wyjdź i zostaw mnie w spokoju.- chyba nie chciał się już kłócić. Wstał i ruszył w kierunku drzwi. Gdy już miał wychodzić, obrócił się i spojrzał na mnie. Na jego twarz zawitał smutek. Obrócił się na piecie i zamknął drzwi. Upadlam na podłogę i podkuliłam kolana. Pozwolę łzom spłynąć.
              ******
Nie wiem ile już siedzę na tej podłodze, ale dość długo. Gdy postanowiłam się podnieść, do pokoju wpadła jak zawsze uśmiechnięta Amber.
-Kate! Dzisiaj impreza! Musimy na nią iść- spojrzała na mnie i trochę posmutniała
-Coś się stało?- podeszła do mnie. Tym razem nie będę przy niej płakać.
-Nie. Wszystko w porządku- posłałam jej wielki, nieszczery uśmiech. Nie wiem, czy łyknęła to co powiedziałam, ale na szczęście o nic nie pytała
-Ale o jakiej Ty imprezie mówisz Amber ?-spytałam wstając z podłogi.
-No impreza. Wiesz alkohol, dobra muzyka i nawet nie przyjmę odmowy. Musisz się zgodzić i koniec kropka.-powiedziała stanowczo. Tupnęła zabawnie nogą i popatrzyła na mnie robiąc słodką minkę.
-A mogę wiedzieć gdzie to będzie ?-zapytałam.
-To z całkiem innego campusu. Mam to paru znajomych, którzy zaprosili ciebie i mnie.- odpowiedziała z uśmiechem.
-Mnie? Nawet mnie nie znają- powiedziałam
-Tak, ale opowiadałam im trochę o tobie i pokazałam zdjęcie. Nawet nie wiesz ilu chłopaków się podnieciło- zażartowała, na co się zaśmiałam
-No, nie wiem...- to dobry pomysł iść na imprezę? Może rzeczywiście muszę się rozerwać
-No dawaj! Ubierzemy się seksownie, napijemy, pośmiejemy, proszeeee- błagała
-No...okey- zgodziłam się na co dziewczyna zaczęła piszczeć i rzuciła się na mnie
-Okey, w co się ubierasz?- zapytała podekscytowana
-Nie mam pojęcia. Nie mam żadnych sukienek. Pomyślałam o jakiś czarny spodniach i koszuli w kratę.-pokazałam jej zestaw, który chciałam założyć na tą całą imprezę. Am zaczęła się głośno śmiać.
-Chyba sobie żartujesz. Tyle fajnych gości, a ty chcesz ubrać koszule w kratę ? -złapała za koniec koszuli po czym wyrzuciła go za siebie.
-Jak na wieczorek u dziadka.-powiedziała pod nosem.
-Słyszałam.-skarciłam ją.
-Nie możesz w tym iść. Poszukamy czegoś u ciebie w szafie.- ominęła mnie i podeszła do szafy, a następnie otworzyła drzwiczki i zaczęła szukać odpowiedniego stroju
-O kurde...- powiedziała, podkreślając każda literę
-Co?- zdziwiła mnie
-Nie masz się w co ubrać? A to do jasnej cholery co ma być?!- wyciągnęła białą, bardzo obcisłą, koronkowa sukienkę bez ramiączek
-To jest jedna z najcudowniejszych rzeczy jaką kiedykolwiek widziałam!- pisnęła z zachwytu
-Masz obowiązek ją dzisiaj ubrać, a jeśli tego nie zrobisz, to przysięgam, że zrobię ci krzywdę- zagroziła w żarcie
-Okey, okey- podniosłam ręce w obronnym geście
-A ty co ubierasz?- zapytałam Amber. Podeszła do swojej szafki i wyciągnęła z niej czerwoną sukienkę, z wielkim rozcięciem na plecach i dużym dekoltem. Mimo wszystko była naprawdę ładna
-Śliczna- uśmiechnęłam się
-A właściwie to Liam idzie?- przerwałam ciszę
-Nie, mówił, że ma jakieś sprawy czy coś, ale za to mamy wieczór dla siebie. Napijemy się razem. Będzie zajebiście- puściła mi oczko
-Czekaj...skoro zamierzasz pić, to jak chcesz się tam dostać?- zmartwiłam się trochę
-Weźmiemy taksówkę oczywiście- mrugnęła do mnie. Cała Amber. Niezorganizowana. No, ale . Ubrałyśmy się i zabrałyśmy się za makijaż. Podczas tego Amber włączyła jakąś piosenkę, do której zaczęła śpiewać.
-Jak sprawy z Harry'm ? -zapytała. Nie spodziewałam się, że o to zapyta.
-Nijak. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.- powiedziałam, skupiając się na tym, aby maskara nie znalazła się na mojej twarzy
-Oh. Czyli nic się nie dzieje?- ton jej głosu był dość dziwny
-Nie- prosta odpowiedź.
-Ja już jestem gotowa, a ty?- wstała z krzesła i szeroko się uśmiechnęła
-Wydaje mi się, że ja też- zrobiłam to co ona i sięgnęłam jeszcze po torbę
-Boże... dziewczyno, wyglądasz bosko!- krzyknęła zadowolona
-Dziękuję, ale to ty mnie dzisiaj przyćmisz.- Amber jest naprawdę piękna.
-Dobra, dobra. Chodź, bo pewnie taksówka już czeka.- chwyciła mnie za rękę i zanim się obejrzałam, już byłyśmy na korytarzu. Nawet nie widziałam jak dzwoniła po taksówkę. Ale ciekawi mnie jedno ? Skąd Amber przyszły do głowy te pytania związane z Harry'm.
-Amber ?
-Tak ?-odwróciła głowę w moją stronę.
-Czy mogę o coś zapytać ?-spytałam niepewnie.
-Pewnie.-uśmiechnęła się
-Czy widziałaś się dzisiaj z Harry'm ? -zapytałam, a ona na chwile zamyśliła się. Czyżby zastanawiała się nad tym czy mi powiedzieć ?
-Więc ? Widziałaś go ?-powtórzyłam.
-Przyszedł pijany do pokoju. Siedziałam tam akurat z Liam'em.-popatrzyła na mnie i kontynuowała swoje opowiadanie.
-Zaczął krzyczeć i rzucać rzeczami po całym pokoju. Gdyby nie interwencja Liam'a, to Harry zdemolowałby cały pokój. Krzyczał coś typu "co za chuj", "zabrał mi ją". Jak już się uspokoił, powiedział nam wszystko. Dlatego cię o to pytałam...- skończyła cicho
-Oh- nie jestem w stanie więcej powiedzieć. Zatrzymałyśmy się, gdy doszłyśmy do taksówki, a następnie wsiadłyśmy do niej.

ZAYN'S POV:

Piątek wieczór. Nie miałem ochoty dzisiaj nigdzie wychodzić, wolałem zostać w pokoju. To całe wczorajsze zdarzenie z Katherine, to co jej powiedziałem. To prawda. Nie potrafię trzymać się od niej z daleka. Zaczynam ją lubić. Dalej jest tą marudzącą francą, ale jest naprawdę w porządku. Wracając do dzisiejszego wieczoru. Niall, Tom i reszta poszli na jakąś imprezę, o której już od dawna było głośno. Odmówiłem im. Zdziwili się kiedy powiedziałem, że nie idę. Tak to jest trochę dziwne kiedy nie pojawię się na jakiejś imprezie, ale naprawdę nie chciałem nigdzie wychodzić. Postanowiłem, że poszukam jakiegoś filmu w TV.
Postanowiłem, że to będzie miła odmiana, po tym całym zamieszaniu. Nie mogę chodzić na każdą imprezę, chociaż do tej pory to robiłem. Ale dzisiaj nie.

KATHERINE'S POV:

Dotarłyśmy z Amber na ta imprezę po około 30 minutach. Muzykę było już słychać na dworze. Przed budynkiem stało wiele ludzi, więc nawet nie chce wiedzieć co się działo w środku.
-Kate, idziesz?- przerwała mi Amber
-Tak.- podążyłam za dziewczyną. Gdy doszłyśmy do drzwi, otworzyła je i pokazała mi gestem ręki, abym weszła pierwsza. Było tam tyłu ludzi, że nie wiedziałam nawet czy się odnajdę.
-Chodź- chwyciła mnie za rękę i poszłyśmy. Przeciskałyśmy się między pijanymi, spoconymi nastolatkami.
-Amber!- krzyknęło kilka osób, gdy weszłyśmy do pomieszczenia, które chyba było salonem
-Ed !-krzyknęła zadowolona dziewczyna, po czym przytuliła chłopaka.
-Ed, przedstawiam ci Katherine. Kate to jest Ed.- uścisnęłam dłoń rudowłosego chłopaka i uśmiechnęłam się.
-Miło mi. - powiedziałam do nowo poznanego chłopaka.
-Mi również.-uśmiechnął się przyjaźnie. Amber przedstawiła mnie jeszcze kilku swoim kolegom. W zasadzie to naprawdę było ich dużo. Staliśmy w małej grupce. Ludzie opowiadali o swoich ostatnich przeżyciach, a ja czasem uśmiechałam się. Nie słuchałam ich. Myślami byłam gdzie indziej. W mojej głowie zawitał obraz pijanego, lokatego chłopaka rozbijającego rzeczy, które stanęły mu na drodze. "Zabrał mi ją" ? Obraz pogubionego chłopaka przerwał mi widok Niall'a o ile dobrze pamiętam. To ten kolega Zayn'a i cała ta jego paczka. Ale chwila. Gdzie jest Zayn ? Nie ma go, a przecież zawsze trzymają się razem. Gdy mnie zauważył, uśmiechnął się dziwnie. No tak. On myśli, że Zayn mnie zgwałcił. Odwróciłam wzrok. Moje myśli były teraz przepełnione pytaniami. A na pierwszym miejscu stał brązowooki chłopak.
-Kate, idziemy na górę na chwilę. Idziesz z nami?- odezwała się Amber
-Pewnie.- nie chce stać tu sama. Nie znam nikogo. Dziewczyna ruszyła w stronę schodów, a ja za nią.  Szło z nami jeszcze kilka osób. Gdy byliśmy już na górze Amber, weszła do pierwszego lepszego pomieszczenia po czym wszyscy weszli do środka, a dziewczyna zamknęła drzwi na klucz
-Billy, dawaj co masz- uśmiechnęła się i usiadła na podłodze, obok łóżka
-Wolisz coś mocniejszego, czy chcesz mieć lekki odlot?- uśmiechnął się chłopak, który prawdopodobnie ma na imię Billy
-Może coś mocniejszego- mrugnęła. Chłopak, wyciągnął kilka woreczków i skręty. Zaraz...
-Amber, czy to jest to o czym myślę?- zapytałam
-Jeśli masz na myśli trawkę, to tak- na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Chłopak podał jej zapalniczkę i skręta, po czym odpaliła go i mocno się zaciągnęła
-Chcesz trochę?- wyciągnęła go w moją stronę
-No nie wiem- powiedziałam niepewnie. To będzie odpowiednie? Chcę jakoś się rozluźnić
-No dawaj Kate, zabaw się- zachęcała mnie. Kilka osób jeszcze powiedziało coś w stylu "dawaj". Stwierdziłam, że czemu nie
-Okey- powiedziałam. Dziewczyna podała mi skręta, a ja wzięłam go do ust i mocno się zaciągnęłam, po czym podałam go innej osobie. Trzymałam dym kilka sekund, po czym wypuściłam go w twarz Amber, na co głośno się zaśmiała.
Skręt krążył wśród kilku osób, a ja i Amber podeszłyśmy do chłopaka. Wręczył jeden woreczek Am, po czym dziewczyna pociągnęła mnie za nadgarstek i zaprowadziła mnie do łazienki.
-Teraz będzie się działo.-zaśmiała się. Zamknęła drzwi na klucz po czym usiadłyśmy obie koło ubikacji. Amber wysypała zawartość woreczka na deskę, po czym z białego proszku ułożyła jedną linię.
-Jesteś gotowa ? -zapytała patrząc na mnie. Pokiwałam głową w odpowiedzi na jej zadane pytanie.
-Ty pierwsza.- kiwnęła głową. Wzięłam głęboki oddech, wypuściłam powietrze i nachyliłam się nad deską, wciągając nosem biały proszek. Mocno pociągnęłam nosem. Amber zrobiła to samo co ja i obie oparłyśmy głowy o ścianę
-No to idziemy pić, prawda?- zwróciła się do mnie dziewczyna
-A jakże by inaczej?- zaśmiałam się. Wstałyśmy z podłogi i szybko pobiegłyśmy na dół.
-Chcesz shota?- zapytała
-Jasne- uśmiech na mojej twarzy powiększył się. Wzięła dwa kieliszki, Nalała do nich alkoholu i podała jeden mi. Stuknęłyśmy lekko kieliszkami, a następnie jednym haustem opróżniłyśmy ich zawartość. Powtórzyłyśmy to kilka razy, ale po 7 razie postanowiłyśmy przestać. Nie chce rzygać, więc to jest dobry moment, aby skończyć pić. Kiedy odłożyłyśmy kieliszki na stół, pociągnęłam Amber za rękę, na parkiet. Trzeba teraz trochę potańczyć. Zaczęłyśmy ruszać biodrami w rytm muzyki. Trzymałyśmy się strasznie blisko siebie, nasza ciała dosłownie się o sobie ocierały. Cały czas chichotałam pod nosem. Nie mogłyśmy przestać się śmiać. Ktoś podał nam kubeczki wypełnione alkoholem, które odebrałyśmy dalej ruszając się do muzyki. Miałyśmy przestać pić, ale wydaje mi się, że jeszcze jeden kubeczek nam nie zaszkodzi.
W pewnym moemencie dołączyli do nas jacyś kolesie. Zważając na to, że byłyśmy totalnie na odllocie, nie reagowalysmy gdy położyli swoje lapska na naszych biodrach
-Kate!- dziewczyna próbowała przekrzyczeć muzykę. Odwróciłam się w jej stronę
-Słuchaj, ja muszę coś załatwić i nie wiem kiedy przyjdę- krzyczała
-Okey!- nie wiem co będę bez niej robiła. Powiedziałam chłopakowi, który ze mna tańczył, że muszę trochę ochłonąć. Ruszyłam w kierunku drzwi, ale to, że byłam totalnie zalana nie pomagało mi w chodzeniu na moich białych szpilkach. Zataczalam się co chwilą i smialam sama z siebie. W końcu dotarłam do drzwi. Pchnęłam je i wyleciałam na dwór.
-Słoń!- zaczęłam krzyczeć, na co kilka osób się na mnie popatrzyło, ale wtedy się tym nie przejmowałam. Nie wiedziałem co robić, więc po prostu upadlam na trawę. Zaczęłam ruszać nogami do góry i do dołu, udawałam, że robię aniołka na trawie i nie przestawałam się śmiać. Nagle poczułam jak ktoś mnie podnosi.
-Amber, już przyszłaś ?-zapytałam stojąc już na własnych nogach. Popatrzyłam na twarz mojego zbawiciela, która wcale, a wcale nie przypominała twarzy Amber.
-Chodź, zadzwonimy po taksówkę.-powiedział do mnie chłopak. Znów popatrzyłam na niego i rozpoznałam w jego twarzy tego chłopaka, którego spotkałam kiedy wracałam spod prysznica. Chyba ma na imie Louis.
-Ale ja nie chce- śmiałam się
-Dobra, dobra. Jaralas i jesteś pijana. Musisz wrócic- powiedział stanowczo
-Zachowujesz się jak mój dziadek- założyłam ręce na piersi. Chłopak zaśmiał się i wybrał numer. Rozmawiał przez chwilę
-Taksówka będzie za kilka minut. Poczekam tu z tobą
-Taa- nadal się zataczałam. Nogi mi się plataly i znów upadlam
-Dziewczyno, ile ty wypiłaś?- uśmiechnął się głupio
-Trochę- zachichotałam
-Pamiętasz jeszcze na jakiej ulicy znajduje się twój akademik ?-zapytał. Na jego przystojnej twarzy cały czas widniało rozbawienie.
-Ale ja nie chce jechać do domu.-usiadłam po turecku na ziemi i skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Liam nie byłby zadowolony.-odparł spokojnie siadając na przeciwko mnie.
-Czemu nie wrócisz do swoich kumpli ?-zapytałam patrząc w niebo i bawiąc się moimi włosami.
-Nie mogę cię zostawić samej w takim stanie. Zayn chyba by mnie ...-przerwał w pewnej chwili.
-Co ?-zapytałam nadal machając nogami.
-Już nic.-uśmiechnął się.
-Dobra, jak chcesz. Patrz tu jest czerwony, a tu czarny.-zaśmiałam się pokazując mu moje włosy.
-Magia.-odparł rozbawiony moim zachowaniem. Po jakiś 10 minutach nadjechała taksówka. Louis trochę musiał się ze mną uporać, bo ja nie chciałam do niej wsiadać. Złapał mnie w pasie, szybko wsadził do samochodu i zamknął drzwi. Podałam kierowcy adres, tylko jest mały problem. Nie wiedziałam co znajduje się pod tym adresem



Hej kochani <3 Postanowiłam, że tym razem nie mam co pisać w notce, więc tylko wam oznajmię, że Kochamy Was! <3
P.S przepraszam jeśli piosenka nie pasuje
 do rozdziału xx

2 komentarze:

  1. Uuu Kate szaleje może aż za bardzo ... Szkoda że Zayna nie było na tej imprezie :(
    DALEJ MNIE CIEKAWI KTO PISZE TE SMS :O
    Do następnego Zuza xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahaahhaah, Harry vs Zayn ! ♥

    OdpowiedzUsuń