poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 20


Zerwałam się, gdy usłyszałam drażniący dźwięk, który dobiegał z mojego telefonu. Szybko podniosłam urządzenie, aby wyłączyć alarm. Jest 6:30. Serio?! Nienawidzę wstawać tak wcześnie rano, tym bardziej, że nie chodzę szybko spać. Powiedzmy sobie szczerze. Nie jestem rannym ptaszkiem. Mozolnie zwlokłam się z łóżka i przeczesałam swoje długie włosy dłonią. Naprawdę nienawidzę ich i chętnie bym się z kimś nimi zamieniła, ale cóż ... to jest niemożliwe. Oczywiście jak każdego ranka przed wyjściem na uczelnie musiałam udać się pod poranny prysznic. Dziś mam naprawdę dużo czasu, więc mogę spokojnie umyć włosy. Wyjęłam z szafki kosmetyczkę, szampon i żel pod prysznic. Chwyciłam z górnej półki zielony, puchowy ręcznik oraz mniejszy brązowy. Wyszłam z pokoju, uprzednio zamykając go i udałam się do łazienki. Na całe szczęście nie była zamknięta. Wchodząc do toalety zakluczyłam ją i spokojnie mogłam się rozebrać. Weszłam do brodzika, a już po chwili moje ciało zostało oblane przez ciepłe strumienie wody. Zmoczyłam moje długie, czarne włosy , a na ciało nałożyłam brzoskwiniowy żel pod prysznic. Przyjemny zapach działał na mnie relaksująco. Sięgnęłam po szampon i nałożyłam wystarczająca ilość na moje gęste włosy. Gdy tylko spłukałam płyn i opłukałam ciało, wyszłam z kabiny i owinęłam ciało, oraz włosy ręcznikiem, a następnie poszłam do pokoju, aby się przygotować na dzisiejszy dzień. Weszłam do pomieszczenia, zamykając za sobą drzwi. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam potrzebne rzeczy do ubrania się. Postawiłam na czarne leginsy i kremowy sweterek. Prosto, ale szczerze to nie lubię jakoś wydziwiać z moim ubiorem. Ubrałam się i rozczesałam włosy, a następnie wysuszyłam je.  Nałożyłam delikatny makijaż w postaci maskary i cienkich kresek. Przejrzałam się jeszcze w lustrze. Nie jest tak źle. Nagle w mojej głowie odtworzyło się wydarzenie związane z Harry'm, kiedy wybieraliśmy się razem na imprezę. Tak, wydaje się jakby to było kupę lat temu. Tęsknię za nim, ale ... Właśnie, nie ma ale. Nieważne. Przeleciałam wzrokiem po pokoju orientując się czy jest w nim chociaż mały porządek. Tak szczerze, to wygląda naprawdę w porządku. Chwyciłam torbę i wyszłam, zamykając drzwi na klucz. Szłam ulicą i analizowałam wczorajsze wydarzenia. Szczerze to było bardzo dziwne i ja sama nie rozumiałam co się działo ze mną i z moim życiem. Zayn i to co mówił wyprowadzało mnie z równowagi. Będąc przy nim czułam się jak w innym wymiarze. To jest nierealne.

****
Miałam jeszcze trochę czasu zanim rozpoczną się zajęcia, więc postanowiłam kupić sobie kawę. Niestety droga była troszkę dłuższa niż chciałam i postanowiłam pójść na skróty. Gdy chciałam skręcić w wąska uliczkę, zatrzymałam się, kiedy zobaczyłam kogoś w oddali. Ujrzałam ta sukę Lilly rozmawiającą z kimś, jednak nie mogłam rozpoznać twarzy, bo ten ktoś był odwrócony tyłem do mnie. Po sylwetce mogę stwierdzić, że jest to mężczyzna. Odwrócił się na moment, a moje ciało zamarło. Stałam tam jakby ktoś mnie przyczepił do ziemi. To Zayn. Co on z nią do jasnej kurwy tutaj robi?! Jeszcze wczoraj odciągał mnie od niej i kazał jej się odpierdolić, a dzisiaj znów są razem. Pieprzę to. Ścisnęłam mocniej kubek i postanowiłam, że i tak czy siak przejdę koło tej dwójki. Z niesamowitym spokojem ruszyłam do przodu nie zwracając na żadne z nich uwagi.
-Kogo to moje piękne oczy widzą. Witam księżniczkę-powiedziała Lilly kiedy mnie zobaczyła. Moja mała dłoń ścisnęła mocniej kubek z gorącym napojem. Nabrałam dużą dawkę powietrza, po czym na chwilę odwróciłam się do dziewczyny.
-A żeby ci te piękne oczka nie wypadły-powiedziałam uśmiechając się sztucznie do dziewczyny. Spojrzałam przelotnie na Zayn'a. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji co mnie zmartwiło i równocześnie wkurwiło.
-Śledzisz nas? Kochana i tak nie masz szans, więc zrób sobie przysługę i przestań być tak bardzo żałosna- posłała mi buziaczka w powietrzu, co mnie podkurwiło do granic możliwości, ale postanowiłam nie zniżać się do jej poziomu.
-Nie martw się mną. Najlepiej się sobą udławcie- odgryzłam się dziewczynie na co prychnęła. Kurwa no! Odwróciłam się do nich plecami i ruszyłam przed siebie. Usłyszałam jak ktoś za mną biegnie. -Katherine, zaczekaj!-krzyknął Zayn. Tak jak myślałam.
-Katherine, stój!-krzyknął. Zatrzymałam się, sama nie wiem dlaczego, ale zatrzymałam się. -To nie jest tak jak myśli-zaczął. To jest żałosne.
-Śpieszę się na uczelnie-odpowiedziałam obojętnym głosem celowo nie patrząc w jego oczy.
-Daj mi to wytłumaczyć-poprosił i chciał chwycić moją dłoń, ale ja schowałam ją do kieszeni. -Nie musisz mi nic tłumaczyć, Zayn. Przecież ciebie i mnie nic nie łączy, nie jesteśmy parą więc nie tłumacz się. Masz swoje życie i możesz robić z nim co chcesz. Nie interesuje mnie to co z nim zrobisz-w końcu popatrzyłam w jego oczy i wypowiedziałam słowa, które chyba go zabolały.
-Um..-zaczął, ale nie chciałam tego słuchać.
-Zayn, lepiej będzie nam bez tego wszystkiego. Mówiłeś, że chcesz się trzymać z daleka ode mnie. Zrób to. Nie jesteśmy ze sobą powiązani w żaden sposób, więc po co nam jakieś złudne nadzieje. A więc wybacz że przerwałam ci i tej suce, nawet nie chce wiedzieć w czym. Połknijcie się wzajemnie, róbcie co chcecie. Śpieszę się na uczelnie, więc przepraszam- powiedziałam, wpół łamiącym się głosem. Odwróciłam się napięcie i odeszłam, a po chwili zaczęłam przyspieszać i w końcu pobiegłam. Nic nie mogłam poradzić na to, że pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Co się ze mną dzieje? Czemu ja płacze? Przecież wiadomo było, że to wszystko to jest tylko pomyłka. Coś w stylu młodzieńczej zabawy. Przestałam już biec. Byłam już na miejscu. Weszłam na uczelnie i spojrzałam na zegarek. Moje zajęcia zaczynają się za 3 minuty. Wbiegłam szybko po schodach, które prowadziły, mnie do sali, w której miałam zajęcia. Weszłam do niej i zajęłam miejsce. Na samej górze zobaczyłam siedzącego Harry'ego. On także mnie zobaczył, ale od razu spuścił głowę. Jego oczy były smutne, a twarz nie wyrażała żadnych emocji. Do cholery jasnej. Szczęście to ja mam. Jak tylko go zobaczyłam, zaznałam uczucia straty. Tak bardzo za nim tęsknie. Jak za przyjacielem i nic więcej. Nie mogę tego wszystkiego pojąć. Co ja takiego zrobiłam do chuja pana. Otarłam szybko kąciki oczu, gdy poczułam, że zaraz znowu zacznę płakać. Nie mogę. Łzy to oznaka słabości, a ja...jestem silna? Wyciągnęłam książkę i zaczęłam udawać, że coś czytam. Nie chce żeby ktoś widział mój najsłabszy stan psychiczny. Po chwili do klasy wszedł już nauczyciel, który od razu rozpoczął lekcje. Nie minęło 20 minut, a drzwi do klasy otworzyły się z wielkim hukiem. Kiedy spojrzałam w ich stronę zobaczyłam Zayn'a. Po prostu wszedł i zatrzasnął za sobą drzwi. Wykładowca rzucił mu wymowne spojrzenie, ale on się tym nawet nie przejął. Wydaje mi się, że chłopak specjalnie szukał mnie wzrokiem i usiadł koło mnie jakby nigdy nic. Nauczyciel kontynuował lekcje, a ja wlepiałam swój wzrok w książkę.
-Katherine, pogadajmy normalnie-odezwał się do mnie Malik.
-Powiedziałam ci wszystko co miałam do powiedzenia. Mówiłam, żebyś trzymał się ode mnie z daleka. Widocznie ta kurwa jest lepsza ode mnie- wyszeptałam tak, aby tylko on mógł mnie usłyszeć.
 -Kurwa, przestań- warknął cicho. Znowu wrócił ten ciemny dupek.
-Panie Malik, nie przeszkadzam panu?-zapytał nauczyciel.
-Tak się składa, że tak-odpowiedział bezczelnie chłopak.
-W takim razie pan i pańska koleżanka możecie wyjść na korytarz-oznajmił nam nauczyciel.
-Wolimy zostać tutaj-odparł. Nauczyciel zgromił go wzrokiem i powrócił do prowadzenia wykładów. Lekcja dłużyła się niesamowicie długo, a Zayn już się do mnie nie odzywał. Kiedy dzwonek już zadzwonił, spakowałam swój plecak po czym wyszłam z klasy. Włożyłam słuchawki w uszy i szłam na następne zajęcia. Przysiadłam na ławce znajdującej się niedaleko ściany i wsłuchałam się w muzykę lecącą z moich słuchawek. Nie zorientowałam się kiedy zadzwonił dzwonek.  Po tym jak wybudziłam się ze swojego transu, zobaczyłam, że na korytarzu nikogo nie ma. Szybko wstałam i skierowałam się do drzwi sali, w której odbywała się już moja druga lekcja, ale zostałam przez kogoś pociągnięta. Przed sobą ujrzałam Zayn'a. Przycisnął mnie do ściany i wpatrywał w moją twarz.
-Grzecznie poprosiłam o to, abyś dał mi spokój, ale do ciebie chyba nie dotarło-powiedziałam oschle.
-Nie takim tonem, to po pierwsze.- odpowiedział ostro
-Po drugie nie dostosuję się do twoich nakazów, bo robię kurwa co mi się żywnie podoba. Po trzecie nie jestem grzeczny- przycisnął mnie swoim ciałem do ściany. Oczy miał całe czarne, a ten uśmieszek nie schodził mu z twarzy. To tak jak za pierwszym razem, gdy się poznaliśmy. Od razu się wzdrygnęłam i znów zaczęłam się go bać. Pogładził mój policzek.
-Skarbie, porozmawiasz ze mną?- powiedział, ale to nie był łagodny ton. Był surowy. Jakby każde jego słowo cięło moje ciało żyletkami.
-Cały czas to robimy-nie mogę pokazać mu, że się go boję.
-To nie było śmieszne. -złapał mnie za nadgarstki i mocniej przycisnął moje ciało do twardej powierzchni.. Małe piśnięcie wymsknęło się z moich ust, kiedy mocniej naparł na mnie swoim ciałem. Nie rozumiem. Raz jest kochany do bólu i mówi, że nigdy mnie nie skrzywdzi, a innym razem robi to co w tej chwili.
-To-to boli-powiedziałam do niego.
-Boleć to może dopiero zacząć-odpowiedział. Spojrzałam w jego oczy, pomimo, że cholernie się ich bałam. Moje wypełnione były mokrą cieczą, a jego czarną pustką.
-C-co- co to miało znaczyć?- jąkałam się. Jednak nie potrafię ukryć tego, że się boję. Jest po prostu straszny.
-Masz problemy ze słuchem? To znaczy tylko tyle, że mogę zrobić wiele rzeczy. Wtedy będziesz mogła powiedzieć że boli- jego głos był ohydnie obojętny i po prostu przerażający.
-M-mówiłeś, że m-mnie n-nie skrzywdzisz- mój głos się załamał.
-I myślisz, że mówiłem serio?-zamarłam. Wszystkie słowa to cały stek bzdur? Głupia, wierzyłam mu w każde słowo. To nie może być prawda. Przecież był ze mną szczery... widziałam to...albo może się pomyliłam, a on ma bardzo dobrą maskę.
-Nienawidzę Cię, rozumiesz. Żałuję, że w ogóle Cię poznałam, że poświęciłam ci chociaż minutę swojego życia.-powiedziałam do niego, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, którą szybko wytarłam. Chciałam zobaczyć jak zareaguje i czy rzeczywiście jestem mu obojętna. Nic nie zrobił. Odepchnęłam go od siebie, co wcale nie było łatwe. Wyszłam z zakątka, do którego zostałam zaciągnięta i wybiegłam z uczelni. Znajdowałam się na placu głównym. Co jest z nim do cholery nie tak?! Zaraz. Wszystko jest z nim nie tak! Czyli okazałam się być za trudna. Musiał się starać i mu się to najzwyczajniej w świecie znudziło. Tylko ja mu się dałam dobrać do moich majtek! Czuje się jak jakaś tania dziwka. Te gadki "zależy mi na tobie", czy "jesteś moja". Mam ochotę się wydrzeć, albo upić i nie martwić się tym wszystkim. No tak ma tą sukę Lilly, to po co mu ja?! Po chuja się męczyć z taką kulą u nogi! Tylko po co on mnie zabrał na ten pieprzony cmentarz? Chciał mnie jakoś zmiękczyć, czy jak?! No cóż, udało mu się. Biedny chłopczyk, któremu ojciec zmarł... jasne. Mam ochotę się napić, ale czy to będzie dobre rozwiązanie? Jest początek tygodnia. Co mi tam. Wrócę na zajęcia, a później pójdę gdzieś gdzie będę mogła kupić jakiś dobry alkohol. O ile mi go sprzedadzą. Nabrałam dużo powietrza i wróciłam do środka.

 ****
Godzina 16, a moje zajęcia dobiegły końca. Przez te wszystkie wykłady nie widziałam tego dupka, a z resztą. Dlaczego ja się nim przejmuję? Mam go w dupie. Jedynym moim zmartwieniem teraz jest to czy iść do klubu, czy kupić butelkę wódki, lub czegoś innego, papierosy i iść do pokoju. Szczerze to jakbym miała się przebierać w jakieś sukienki, szpilki i te inne pierdoły to chyba wolę swój pokój. Jeden problem. Nie jestem pełnoletnia. Po chwili przypomniałam sobie że mój kolega pracuje w sklepie z alkoholem, więc nie będę miała z tym problemów.
  ****
Weszłam do swojego pokoju, zamknęłam drzwi i przekręciłam zamek. Zrzuciłam ze swoich nóg, buty, ściągnęłam kurtkę oraz postanowiłam ściągnąć spodnie bo było w tym pokoju bardzo ciepło. Usiadłam na podłodze i oparłam się plecami o łóżko. Sięgnęłam po telefon, a następnie włączyłam muzykę. Wyciągnęłam z mojej torby butelkę alkoholu i paczkę papierosów, które wcześniej zakupiłam. Cóż za ironia, że darłam się na Harry'ego, aby nie załatwiał wszystkiego poprzez alkohol, a sama to robię. Po prostu wkurzył mnie do granic możliwości. Strasznie mnie to też zabolało kiedy wypowiedział te wszystkie słowa. Cały czas odbijają mi się w głowie. Okręciłam butelkę i upiłam z niej trochę alkoholu. Tęskniłam za tym. Po chwil otworzyłam także paczkę papierosów i odpaliłam jednego. Nie paliłam od dwóch lat dopóki tu nie przyjechałam. Wstałam z podłogi, podgłośniłam muzykę na maksa i zaczęłam tańczyć z butelką w, co chwilę upijając z niej trochę zimnego, procentowego alkoholu. Czułam, że zaczynam już nietrzeźwo myśleć. Poruszając biodrami w rytm muzyki skierowałam się do szafki nocnej, na której leżał mój telefon. Chwyciłam go i zaczęłam przeglądać kontakty. Zatrzymałam się na Harry'm. Zdjęcie kontaktu przedstawiało mnie i jego stojących tuż obok siebie. Przytuleni i uśmiechnięci. Może by tak do niego zadzwonić? Bez zastanowienia nacisnęłam przycisk "połącz". Po kilku sygnałach włączyła się poczta głosowa, więc rozłączyłam się, rzuciłam telefon na podłogę i upiłam kolejny łyk alkoholu. Już nie myślałam jasno, to na pewno. Nawet nie próbowałam wstać, bo pewnie skończyłoby się to spotkaniem mojej twarzy, lub innej części ciała z twardą podłogą, na co nie za bardzo miałam ochotę. Spojrzałam na butelkę likieru i szczerze trochę się przeraziłam. Została tylko 1/4 napoju. Szybko poszło. Przydałaby się jeszcze jedna, ale chyba wystarczy. Czuję jak moja głowa powoli eksploduje. Mój telefon zawibrował. Na ekranie pojawiło się zdjęcie mojego brata. Popatrzyłam na wyświetlacz, zachichotałam pod nosem i poczekałam, aż Liam przestanie się do mnie dobijać. Piosenka Kings Of Leon rozbrzmiewała w moim pokoju, a mój cudny napój, dający mi chwilę spokoju powoli się kończył. Wyjęłam kolejnego już papierosa z paczki i odpaliłam go. W pokoju było pełno dymu, a ja czułam jak wszystko wokół wiruje. Zaczynałam tracić kontrolę nad swoim umysłem. Zgasiłam papierosa i wypiłam ostatni łyk alkoholu. Nagle przed oczami zrobiło mi się czarno.

 ****
Poczułam straszny dyskomfort. Otworzyłam oczy i mozolnie podniosłam się na łokciach do góry. Było mi niedobrze. Szybko wstałam i podbiegłam do drzwi. Przekręciłam szybko zamek i wybiegłam z pomieszczenia, zataczając się przy okazji.

Wbiegłam do toalety i zwymiotowałam. Boże, co ja wczoraj robiłam? Nie mam siły, a moja głowa pęka. Przepłukałam buzie wodą, a następnie wyszłam z łazienki powoli wracając do mojego pokoju. Dopiero teraz zauważyłam pustą butelkę likieru leżącą na podłodze oraz liczne odpałki papierosów. Usiadłam na skraju łóżka i zakrywając twarz dłońmi, próbowałam przypomnieć sobie wczorajszy dzień. Jednak na nic. Pamiętam tylko poranek i rozmowę z Zayn'em. A i jeszcze zakup alkoholu. Czyli już wszystko jasne. Która jest w ogóle godzina? 4:57. To nieźle sobie pospałam. Przeczesałam ręką włosy i opadałam na łóżko. Pieprzony kac. Gdy chciałam przełknąć ślinę, poczułam jak suche jest moje gardło. Kurwa, nie mam nic do picia. Położyłam się i zaczęłam przetwarzać wszystko co powiedział wczoraj ten dupek. Mówił, że może dopiero zacząć boleć. Same jego słowa działały jak noże. Z każdym wypowiedzianym przez niego wyrazem pojedynczy sztylet wbijał mi się w serce. Najbardziej bolało to, że mnie okłamał, a ja głupia oddałam mu się tak łatwo. Gdybym posłuchała Harry'ego, Liam'a i Amber nic by się nie wydarzyło. A tak to zostałam teraz bez nikogo. Może wyjdę teraz na egoistkę, ale naprawdę chcę mieć kogoś przy sobie. No nic, zajęcia dopiero o 9 więc nie zostaje mi nic innego jak spróbowanie zasnąć jeszcze raz. Szybko weszłam pod ciepłą, puchową kołdrę i ułożyłam głowę na poduszce.
****
HARRY'S POV
Stałem z Liam'em na dziedzińcu uczelni, słuchając jakiejś nudnej opowieści, która w zasadzie w ogóle mnie nie interesowała. Mimo tego, że Kate się do mnie nie odzywa, to tęsknię. Oczywiście do chuja boli mnie fakt, że to wszystko było dla niej "przyjacielską zabawą", ale czego ja się mogłem spodziewać?
-Harry?- Liam pomachał mi ręką przed twarzą
-Hym?- otrząsnąłem się z moich zamyśleń
-Co ty na to?- zapytał. O co chodzi?
-Na co?- zdezorientowany popatrzyłem na niego na co pokręcił głową
-Nie ważne- odpowiedział zrezygnowany.
-Hej!- usłyszałem, jak ktoś woła za moimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem idącą w naszym kierunku Amber. Podeszła do Liam'a i pocałowała go, na co wywróciłem oczami
-Hej Harry- powiedziała, na co skinąłem
-Słuchaj, mam do ciebie sprawę Liam- jej ton głosu nagle spowałniał
-Co jest?
-Ymm...- zająkała się jakby nie była pewna tego co chce powiedzieć
-Amber?
-Chodzi o Kate- powiedziała nieśmiało, a ja zesztywniałem. Co się stało?!
-Coś z nią nie tak?-zapytałem wyprzedzając Liam'a.
-Um ... tylko obiecajcie, że nie powiecie jej, że wam powiedziałam- dziewczyna była zdenerwowana. Bała się powiedzieć nam o tym.
-Okey nie powiem, ale do diabła, mów szybko o co chodzi- Liam także był zdenerwowany. Amber złapała swoja dłoń i nerwowo bawiła się palcami.
-Kiedy-kiedy ostatnio przyszłam do pokoju, Kate siedziała w bluzce Zayna...-to jest chyba jakiś żart.
-Jeżeli to ma być jakiś żart to wcale nie jest zabawny- Liam brzmiał strasznie poważnie, a ja stałem jak wryty i nie mogłem uwierzyć w to co mówiła Amber. Pewnie to nie byłaby jakaś wielka sprawa, ale do chuja jesteśmy studentami i chyba wszyscy wiemy co mogło się stać
-Ja nie żartuję Liam. To prawda.- popatrzyła się na niego, a później przelotnie spojrzała na mnie.
-Mówiła ci coś? Robili coś?- zapytał Liam
-Nie mówiła nic takiego. Tylko coś typu "nie znasz go", "nie wiesz jaki jest"- odpowiedziała.
-Liam, jak mogli nic nie robić?! Spójrz do kurwy na fakty!- warknąłem. Na pewno coś robili do jasnego chuja! Bez powodu nie siedziałaby w jego obrzydliwej koszulce. Zrobił jej kompletne pranie mózgu. Zacisnąłem pięści, aby opanować złość, która się ze mnie lała. Nagle zauważyłem tego chuja z jego kolesiami i tą szmatą Lilly. Bez zastanowienia zacząłem iść w jego kierunku. Mam to kurwa w dupie. Nakopie szmaciarzowi. Kiedy tylko do niego podszedłem na jego mordzie pojawił się ten pierdolony uśmiech. Słyszałem za sobą krzyki Liam'a i Amber, ale totalnie to olałem.
-No i co się tak głupio szczerzysz?- pchnąłem go to  tyłu. Cała złość się aż we mnie gotuje.
-Nasza męska dziweczka została rozzłoszczona- odezwał się, a jego koledzy zaśmiali się na te słowa. Jak tylko pomyślę sobie o tym, że on i Kate coś ze sobą robili, albo, że on ją w ogóle dotykał to mnie chuj strzela.
Jestem z nią pokłócony to fakt, ale ten chuj nie ma prawa się do niej zbliżać, nie ma prawa jej dotykać. Zamachnąłem się i strzeliłem mu z pięści w tą obrzydliwą mordę. Odwrócił powoli głowę w moja stronę i zobaczyłem jak wyciera wierzchem dłoni ślad krwi spod swojego nosa
-Ty pierdolony chuju- warknął i przywalił mi z pięści w twarz. Wkurwiłem się do granic możliwości. Rzuciłem się na niego i to dosłownie. Leżał na ziemi i co chwila któryś z nas zadawał sobie dość bolesne uderzenia. Nagle popchnął mnie mocniej, przez co leżałem na twardym podłożu. Podszedł do mnie i kopnął mnie w brzuch na co jęknąłem z bólu. Później, powtórzył ta czynność tylko tym razem trochę mocniej. Gdy po raz trzeci to zrobił, Liam podbiegł i walnął go w twarz i pomógł mi wstać. Kiedy złapałem równowagę, próbowałem podejść do tego kutasa i znów mu przywalić, ale czułem jak Liam mnie przytrzymuje. Tom także przytrzymywał Zayn'a.
-Jesteś zwykłym chujem! Nie masz cholernego prawa, żeby ją dotykać! Żeby nawet na nią kurwa patrzeć!-krzyknąłem do niego próbując uwolnić się z uścisku Liam'a. Ten chuj tylko zaśmiał się głośno i spojrzał na mnie.
-A więc to cię boli. Przykro mi stary, ale ona wybrała. Wiesz, ja na jej miejscu też bym siebie wybrał. Najwyraźniej nie potrafisz jej zaspokoić w taki sposób jak ja. Nie możesz dać jej tego co ja.- powiedział do mnie. Słyszałem stłumiony i ciężki oddech Liam'a, ale próbował zachować spokój. Kiedy trochę rozluźnił uścisk na moim ramieniu, wyrwałem się i podbiegłem do Zayn'a, uderzając go w twarz przez co upadł na ziemię. Zacząłem kopać go w brzuch.
-Nie zasługujesz na nią.-powiedziałem nie przerywając swojej czynności.
-Harry! Przestań!- Liam próbował mnie uspokoić, ale te wszystkie emocje, cały ten gniew wydostawały się ze mnie właśnie teraz.
-Harry, on nie jest tego wart!- ponownie mnie uspokajał i tym razem odpuściłem, bo jednak miał rację, ale kurwa teraz wiem, że ją dotykał.
-Wiesz co jesteś trochę żałosny. Latasz za nią, jak jakiś pierdolony kundel, a ona ma cię cholernie w dupie. Przyjmij do wiadomości, że ona woli mnie i tylko mnie. Było jej ze mną za dobrze, żeby wracać do ciebie- mimo tego, że skopałem tego chuja, on nawet nie pokazywał tego, że coś go boli. Jeszcze kurwa chwila i przysięgam, że złamie mu kark
-Zamknij mordę!- krzyknąłem poirytowany
-Nie denerwuj się tak. Oswój się z tym, że ona nigdy nie będzie twoja. Mi wystarczył jeden dzień.- ten obrzydliwy uśmiech znów zagościł na jego twarzy, a ja już wyobrażałem sobie jak tłukę jego czaszką o ścianę. Podszedł do mnie z tym swoim durnym uśmieszkiem na ryju
-Moment, w którym moje palce poruszały się w niej, a ona desperacko domagała się więcej. Moment, w którym krzyczała, błagając o więcej. Jej usta całujące moje ...- przerwałem mu plując na jego twarz. Nie wytrzymał i uderzył z pięści w moją szczękę. Mam wrażenie, że to się nie skończy. Znów wylądowaliśmy razem na ziemi dopóki nie usłyszałem tego pięknego głosu, za którym tak strasznie tęskniłem.
-Harry!-krzyknęła. Nie zawołała jego, tylko mnie. Przez moją chwilową nie uwagę Zayn zyskał przewagę i usiadł na mnie obijając moją twarz pięściami.
-No zróbcie coś!-Kate krzyknęła. Silne ramiona Liam'a odciągnęły Zayn'a ode mnie, a ja mogłem podnieść się i stanąć na nogach. Popatrzyłem na chwilę na nią. Miała łzy w oczach. Jest strasznie wrażliwa. Nasze spojrzenia się spotkały. Nie patrzyła na niego, patrzyła na mnie.
Pojawiła się ta nadzieja, że jednak jej zależy
-Widzę, że przyszła pomoc. Panna Ketherine w samej osobie- zaśmiał się, na co spiorunowała go spojrzeniem. W jej oczach dostrzegłem... nienawiść? Odrazę? Nie wiem co się między nimi zdarzyło, ale cieszyło mnie to, że patrzy na niego w taki, a nie inny sposób
-Pieprz się!-krzyknęła
-Wolę pierzyć ciebie- odpowiedział na co jego kolesie wybuchnęli śmiechem, a ja znów rzuciłem się w jego stronę, jednak mała dłoń Kate mnie powstrzymała. Popatrzyła na mnie i w samym jej spojrzeniu ujrzałem smutek. Od razu odpuściłem i cofnąłem się kilka kroków w tył. Jej dłoń nie puszczała mojego nadgarstka, co dawało mi niesamowite ukojenie. Tak bardzo tęskniłem za jej dotykiem. Pociągnęła mnie do siebie, ale stała za mną. Wzrok Zayna bacznie nas obserwował, ale aż się w nim gotowało.
-To co, panno Katherine? Może dzisiaj, u mnie- odezwał się znowu. Przysięgam, że w końcu tak go udupię, że więcej nie stanie. Chciałem ruszyć i zapierdolić mu w ten fałszywy pysk, ale głos Kate zatrzymał mnie.
-Daj spokój-powiedziała do  mnie. Jej kciuk zaczął delikatnie masować moje obolałe od uderzeń nadgarstki. Posłuchałem jej i zatrzymałem się.
-Możemy porozmawiać?- zapytała szeptem. Odwróciłem się do niej i spojrzałem na jej twarz. Ten piękny, promienny uśmiech, zasłonięty został przez chmurę smutku i poczucia winy. Skinąłem głową i odwróciliśmy się oboje od tego kutasa i jego waflów.
-J-ja przepraszam Harry. Po prostu dałam mu sobą manipulować i obudziłam się za późno. Nie chce cię tracić. Tak bardzo mi przykro. Jesteś moim przyjacielem- powiedziała. Oczywiście słowo "przyjaciel" zabolało, ale postanowiłem tego nie okazywać.

KATHERINE'S POV
-Hej, nic się nie stało. Wkurwiłem się o tego dupka, ale jestem gotowy to zostawić za nami- uśmiechnął się lekko co odwzajemniłam. Ulżyło mi od razu. Wybaczył mi. W duchu aż krzyczałam z radości. Spojrzałam na Zayn'a. Linia jego szczęki była mocno zarysowana, a usta ułożyły się w płaską linie. Wkurwiłam go. Kolejny plus dla mnie. Tylko niby o co się wkurwia? Przecież mu na mnie nie zależy? On ma ta swoją sukę Lilly. Czego on ode mnie chce? Znów zaczęło mi się robić niedobrze, ale powstrzymałam się przed wymiotowaniem tutaj, tym samy skompromitowaniem się przed wszystkimi.
-Jakież to romantyczne.- prychnął pod nosem ten kutas Malik.
-Zayn!- krzyknęła Lilly przywołując go do siebie kiedy zmierzał w naszą stronę. Podszedł do mnie i spojrzał w oczy.
-Chyba się nie gniewasz za tą wczorajszą akcje, kochanie?-pogładził mój policzek i założył kosmyk włosów za ucho.
-Weź się kurwa od niej odsuń-warknął do niego Harry, co Zayn kompletnie zignorował.
-Twoja dziunia już na ciebie czeka-odpowiedziałam. Nie mogłam nic odczytać z jego twarzy. Był zły? A może jakoś szczególnie go to nie ruszało? Nie mam pojęcia. Nie chcę wiedzieć.
-Harry, idziemy?-zapytałam. Na twarzy mulata pojawił się grymas kiedy ja i Harry odeszliśmy od niego, aby móc stanąć koło Liam'a i Amber. Nie chciałam tego przyznawać, ale zaczynałam coś czuć do Zayn'a. Oczywiście przed tym jak mnie potraktował wczoraj. Jego jasna strona potrafiła cię zaprowadzić do innego świata i zostawić za sobą cały smutek. Uwielbiałam, gdy mówił do mnie te wszystkie sprośne rzeczy i gdy gładził mój policzek, jak tylko się zaczerwieniłam. Przy nim czułam, że mogę być sobą i nie zostanę oceniona. Jego onieśmielająca część mnie trochę pociągała. Zbudował we mnie takie uczucia w tak krótkim czasie, czego jeszcze nikt nie dokonał. W sumie nigdy nie zaznałam prawdziwego uczucia. Były tylko zauroczenia. I kiedy w końcu coś się we mnie obudziło, on to zjebał. Mówili mi wszyscy żebym się trzymała z daleka, ale nie! Zawsze muszę być taka uparta! A teraz mam przez to cierpieć.
 Ale nadal zastanawia mnie fakt dlaczego on odwalił coś takiego. Nie mam pojęcia co w niego nagle wstąpiło. Nie mam pojęcia, a właśnie to bolało najbardziej. To i tak już chyba koniec.
-Kate- Liam pomachał mi ręką przed twarzą. Spojrzałam na niego, a na jego twarzy malowało się poczucie winy. Zawsze taki był, że brał wszystko na siebie.
-Ja-ja przepraszam...-nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Chodź do mnie-powiedział przyciągając mnie do siebie. Poczułam jego perfumy, kiedy mocno się wtuliłam w jego tors. Tęskniłam za tym. Czyżby postanowił się zmienić po tym co mu ostatnio powiedziałam? Zawsze powtarzał, że nie chce być taki jak ojciec. Wybaczył mu wszystko i jest w porządku, ale ja tak łatwo nie odpuściłam. Mniejsza z moim "kochanym" tatusiem. Nie będę się dobijać.
-Idziemy? - zapytała Amber. Widać było, że dalej emocje jej nie opuściły. Liam złapał ją w tali i przytulił, aby chociaż trochę się uspokoiła. Gdy odchodziliśmy, usłyszałam, że ktoś mnie woła
-Katherine!- to Zayn. Czego on do jasnej kurwy jeszcze chce. Odwróciłam się i zobaczyłam jak bardzo jest wkurwiony. Do jasnej cholery o co?! To jest jakiś psychol. Wzrokiem znów powędrowałam przed siebie. Odzyskałam przyjaciół. To się liczy. Jednak straciłam jego. Jeśli go w ogóle miałam.
-Kate, chodź- Harry przywołał mnie na ziemię. Ja nie mam pojęcia co teraz zrobić.
-Kate, idziemy-upomniał mnie Liam.
-To nie jest kurwa Kate! Katherine to jej prawdziwe imię!- po jakiego chuja Zayn się odzywa?! I teraz sobie o mnie przypomniał, kiedy nie ma Lilly i jego kolegów.
-Będę na ciebie czekać skarbie- mulat mrugnął do mnie, a ja całkowicie zignorowałam to co powiedział.

****

"Będę na ciebie czekać skarbie". Te słowa chodziły mi po głowie przez resztę dzisiejszego dnia. Na zajęciach, czy nawet na rozmowie z Amber nie mogłam się skupić. Moje myśli krążyły w okół tego przystojnego, agresywnego dupka. Co miał na myśli, mówiąc, że będzie czekał? Gdzie? I do chuja w co on ze mną pogrywa? Czuje się jakby on był graczem, a ja tylko zwykłym pionkiem, który w każdej chwili może zostać zbity. Zupełnie tego nie rozumiem. Gdy staliśmy tam, po tej całej bójce, jego oczy były kompletnie inne, niż zazwyczaj. Nic w nich nie było. Kompletnie nic. Jakby całkowicie się wyłączył i cała ciemna strona zawładnęła jego ciałem, oraz umysłem.
-Kate, czy ty mnie w ogóle słuchasz?- Amber była już poirytowana moim zachowaniem.
-Przepraszam, ale po prostu źle się czuje-skłamałam.
-Jasne. Pytałam czy nie chciałabyś wyskoczyć dziś ze mną do znajomych, na małą domówkę?-zapytała patrząc na mnie.
-Amber, dzięki za zaproszenie, ale ja raczej nie skorzystam. Chyba łapie mnie jakaś choroba, więc posiedzę w domu- uśmiechnęłam się do niej blado.
-Och, no dobrze. Może innym razem- odwzajemniła mój uśmiech.
-Zaraz wrócę- oznajmiła mi, na co skinęłam głową, a dziewczyna odeszła gdzieś przepychając się między innymi. Gdyby nie to, że chodzę na jedną uczelnię z Zayn'em i mam z nim czasem zajęcia, to przynajmniej nie musiałabym obawiać się, że gdzieś go spotkam. O, o wilku mowa. Stał oparty o ścianę i dosłownie miażdżył mnie wzrokiem. Wyglądał tak seksownie. Ręce miał zawinięte na piersi, a jedną nogą napierał na ścianę. Miał czarne spodnie, glany, czarny T-shirt i skórzaną kurtkę. Dwudniowy zarost i włosy postawione ku górze dopełniały tą idealną całość. Jest tak bardzo pociągający. Anioł. Katherine, obudź się! To jest dupek! Nie mogę się na niego tak patrzeć, bo moje serce zaraz wyskoczy mi z klatki piersiowej. Na szczęście nie podszedł, ale ani na chwilę nie spuścił ze mnie wzroku. Nawet na kilka sekund. Czułam się przytłoczona i ciężko mi było oddychać. Jak to do jasnej cholery jest możliwe?! Czułam jego zimną aurę aż stąd. Nagle przestał się na mnie patrzeć i wyciągnął swój telefon, a następnie zaczął chyba coś pisać. Mój smartphone  zawibrował, a więc wyciągnęłam go z torby

"Kochanie, rozumiem, że jestem seksowny i cię pociągam, ale nie ładnie się tak na kogoś gapić. Sprawiasz, że mam fantazje erotyczne z tobą w roli głównej. Z.xx"

Momentalnie spaliłam buraka i usłyszałam jego piękny śmiech. Kurwa! On cię zranił dziewczyno, a ty teraz się przez niego rumienisz?! To chore, ale nic nie mogę na to poradzić. Spojrzałam ukradkiem w  jego stronę i zobaczyłam jak odpycha się nogą od ściany. Szedł wprost. Jego ciężkie buty uderzały o posadzkę podłogi. Kiedy zbliżał się do mnie, mój brzuch przeżywał wewnętrzne turbulencje. Przechodząc obok mnie, wcisnął mi kartkę w dłoń i odszedł uśmiechając się pod nosem. Wahałam się nad tym, czy otworzyć tą kartkę, ale w końcu to zrobiłam.

"Musimy sobie coś wyjaśnić. Może spotkajmy się po lekcjach w sali geograficznej. Zayn xx."
 No to jest chyba jakiś żart. W co on ze mną gra?! To wcale nie jest śmieszne. On jest jak myśliwy, czekający tylko żeby się rzucić na swoją zwierzynę. Szczerze to boję się tam iść. Nie jestem pewna. On coś zrobi. Na sto procent. Tylko, że ja na serio muszę sobie z nim coś wyjaśnić. Pójdę tam i nie będę się do niego zbliżać. Po prostu pogadam z nim chwilę, a potem pójdę.
****


Przez ten cały stres, wykłady strasznie mi się dłużyły. Cały czas myślałam, o moim spotkaniu z Zayn'em. Strasznie się stresowałam. Gdy zadzwonił ostatni dzwonek, oznaczający koniec zajęć. Zamarłam. Jako ostatnia wyszłam z klasy. Musiałam wejść jeszcze do toalety. Miałam cichą nadzieję, że nie spotkam Liam'a czy też Amber. Przejrzałam sie w lustrze i powoli wyszłam z łazienki. Wszyscy już chyba opuścili szkołę, bo zrobiło się w niej niesamowicie cicho. Skierowałam się z pierwszego piętra na trzecie schodami, aby dojść do sali geograficznej, w której miała odbyć się moja rozmowa z Zayn'em. Stanęłam przed wejściem, wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam klamkę, aby móc wejść do środka. Bezdźwięcznie zamknęłam drzwi i stanęłam na początku sali od geografii.
- A więc jednak przyszłaś -jego głos rozniósł się po całej sali. Wyłonił się zza kilku krzeseł i stanął
-Tak. Czego chcesz?-zapytałam. Zastanawiałam się nad zejściem kilka stopni w dół, ale powstrzymałam się.
-Nie domyślasz się?- uniósł jedną brew. Co? O co mu chodzi?
-Nie. Jeszcze raz, czego chcesz?- zapytałam zdenerwowana
-Ciebie- popatrzył na mnie, z tym swoim popisowym uśmieszkiem i przybliżył się o krok
-Co? W co ty ze mną grasz Zayn?- zapytałam oschle i pełna poirytowania
-Nie będę się powtarzał- jego głos się obniżył, a twarz nabrała kamienny wyraz
-Nie znam zasad tej twojej popieprzonej gry. Oświecisz mnie?- zapytałam już trochę ciszej, bo jego sylwetka znalazła się metr od mojej. On mnie przytłacza.
-Nie wiem co zrobić, nie wiem co myślę, ale wiem, że właśnie teraz potrzebuję twojego dotyku. Tak bardzo chcę żebyś mnie dotknęła Katherine.- powiedział dosłownie błagając o to, abym go dotknęła. Nie zrobiłam tego.
-Co to wszystko miało wczoraj znaczyć? Okłamałeś mnie, nie nadążam już- powiedziałam. Jego głowa spoczywała w zagłębieniu mojej szyi. Czułam jego ciężki i stłumiony oddech. Jego klatka unosiła się ciężko i opadała
-Ja sam nie wiem co we mnie wstąpiło, Katherine. Nie myślałem trzeźwo- odpowiedział cmokając moją szyję.
-Proszę, złap mnie za włosy- jego głos był tak bardzo zdesperowany, a ciało domagało się mojego dotyku.
-Proszę, pociągnij mnie za włosy- znów się odezwał.
Po chwili wahania zrobiłam to o co prosił, ale bardzo delikatnie. Tak jakbym bała się, że zaraz wybuchnie. Położył swoją dużą dłoń na moje plecy i przyciągnął mnie do siebie. Nasze ciała teraz ocierały się o siebie.
-Zayn, nie rozumiem cię. Kłamałeś. Z tym wszystkim. Wiesz jak ja się czuje?- powiedziałam
-Nie kłamałem. Musiałem coś powiedzieć, żeby się obronić. Nie byłem sobą. To jest to co robisz ze mną. Nie potrafię trzeźwo myśleć.- popatrzył na mnie, a jego oczy były przepełnione czystym pożądaniem? Serio? Właśnie teraz?
-Nie ufam ci- zesztywniał nagle i podniósł głowę. Widziałam jak mocno zaciska zęby, ponieważ jego szczęka była mocno zarysowana. Co ja takiego powiedziałam?! Nie ufam mu. Chyba mam do tego prawo, prawda?
-Dziwisz mi się? Po tym co wczoraj powiedziałeś. Nie masz pojęcia jak się poczułam. Zaufałam ci i uwierzyłam, a ty to tak zniszczyłeś, w dosłownie sekundę. Oddałam ci się. A wtedy ba..
-Nie mów tego -przerwał mi.
-Bałam się ciebie- dokończyłam szeptem. Spojrzał na mnie.
-Katherine ja sam nie wiem co we mnie wstąpiło. Nie mam bladego pojęcia. Nie skrzywdzę cię, obiecuję, a jeśli to zrobię, pozwolę ci odejść- powiedział. Złapał delikatnie moją dłoń, którą wcześniej zabrałam z jego włosów i wplątał ją z powrotem w jego czarne włosy.
-Przepraszam- mam wrażenie, że moja dłoń w jego włosach działa na niego nadzwyczaj dziwacznie.
-Pociągnij- poprosił. Zrobiłam to czego chciał. Brzmiał desperacko, znowu. Był wtedy taki niewinny
-Pocałujesz mnie?- zapytał przenosząc swój wzrok na moją twarz. Moja ręka spoczywała w jego włosach. Była delikatnie zaciśnięta na kruczoczarnych włosach chłopaka. Powoli przybliżyłam twarz do jego, jakbym bała się, że to wszystko zaraz pryśnie. Musnęłam jego ciepłe wargi zaciskając uścisk na jego włosach, na co chłopak syknął. Bez żadnego ostrzeżenia przyspieszył pocałunek. Zamieniło się to w pewnego rodzaju erotyczne przeżycie. Nie było to zwykłe i puste, tylko przepełnione emocjami. Uczucia złości, smutku, pożądania. To wszystko przenieśliśmy na ten moment. Położył swoje obie ręce na moich udach i posadził mnie na biurku, a ja odruchowo owinęłam nogi wokół jego pasa. Szarpnęłam delikatnie za jego włosy, na co jęknął wprost w moje usta. Swoje pocałunki przeniósł na moją szyje. Muszę przyznać, że desperacko pragnęłam więcej. Czy ja nie powinnam być wkurwiona? Chłopak ugryzł moja dolną warge, co było bardzo przyjemne. Nie. Teraz nie powinnam być zła. Wszystko wyparowalo. Zostaliśmy tylko my.
-Nienawidzę kiedy ty i ten fiut jesteście razem- wysapał wprost do moich ust.
-Nieźle ci przywalił-można powiedzieć, że żartowaliśmy sobie z tej całej bójki.
-Dałem mu fory-chłopak wpił się w moje usta. Jego język pieścił moje podniebienie, a jedną ręką ścisnął moją pupę.
-Przeleciałbym cię na tym biurku- oznajmił napierając na mnie ciałem tak, abym mogła się położyć.
-Może kiedyś- wypowiedziałam zdyszana. Trudno mi było łapać oddech między tym wszystkim. Jego wargi były bardzo ciepłe, a pocałunki tak mokre, że desperacko pragnęłam więcej. Przybliżył nasze twarze tak, aby były jak najbliżej siebie.
-Nie jest już pani zła, panno Katherine?-zapytał.
-Nie przypominam sobie, żebyśmy byli na "ty"- droczyłam się z nim
-Najmocniejsze przepraszam Panno Lockwood. Gniewa się jeszcze Pani o moje wcześniejsze, jakże nieodpowiednie zachowanie?- czułam jak się uśmiecha. Można powiedzieć, że prawie dyszał
-Powiedzmy Panie Malik, że nie gniewam się tak bardzo jak pół godziny temu, ale owszem. Może troszkę.
-Więc będę musiał to Pani wynagrodzić, Panno Lockwood- oderwał się od mojej szyi i spojrzał na mnie
-No nie wiem. Z pewnością nie w tym miejscu- przygryzłam wargę na co jego oczy pociemniały
-Jeśli zaraz nie przestaniesz, to obiecuje, że przelecę cię tu i teraz, nie zważając na konsekwencje- jego głos był niski i erotyczny, a mimo to wywołał ciarki na moim ciele. Jaka powaga
"Tylko o tym marzę!" krzyknęła moja podświadomość. Jego palec wskazujący zjechał po moim brzuchu. Zatoczył kilka kółek wokół pępka.
-Wyglądasz tak seksownie, leżąc na tym biurku- nawilżył wargi językiem i przyglądał mi się.
-Jesteś jak anioł-powiedział powracając do całowania moich ust.


Hej kochani :* chciałyśmy tylko krótko, zwięźle i na temat, a więc mamy ponad 3,000 tysiące wyświetleń! Dziękujemy za wszystkie pozytywne komentarze i ogólnie za komentowanie. Miło jest wiedzieć, że komuś się podobają efekty naszej pracy. Bardzo mocno dziękujemy i kochamy was! <3 .xx

    5 komentarzy:

    1. Jejku *---* Cudowny. Zawsze jak to czytam i dochodzę do końca to chce czytać dalej. Jeszcze raz boski rozdział czekam na następny ♥ Życzę weny ;)

      OdpowiedzUsuń
    2. świetny rozdział zresztą jak zwykle :D Ja już za nimi nie nadążam zmieniają im się nastroje jak kobiecie przed miesiączką xd a Zaynowi to juz wgl on jest nie do ogarnięcia myślę że to przez te jego bandę ale cóż nic z tym nie zrobię oby nic złego nie zrobił Kate! cieszę się że rozdziały są dłuuugie <3 no to do następnego buziaki zuza xx

      OdpowiedzUsuń
    3. O MÓJ BOŻE! (Przy okazji nie ogarniam trendu OMB xD) TO CO SIE ZDARZYŁO W TYM ROZDZIALE NIE ZASŁUGUJE NA PISANIE MAŁYMI LITERAMI! AUTENTYCZNIE PISZCZĘ!!!!!! <3 NIE MG SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO <3
      Lexi

      OdpowiedzUsuń
    4. Na początku chciałabym przeprosić za spam i pogratulować za świetny rozdział ! :*


      Jak to jest kiedy jesteś najmłodszym alfą, a w dodatku płci żeńskiej?
      Jak to jest mieć każdy szczegół twojego szalonego życia zaplanowany od samego poczęcia?
      Jak to jest kiedy ukończysz osiemnasty rok życia i być zmuszaną do wyjścia za nieznanego Ci mężczyznę? Całkiem Ci obcego i innego.
      Jeśli chcesz uzyskać odpowiedzi na te pytania, przeczytaj losy naszej bohaterki- Aurey.

      http://wilcze-przyrzeczenie.blogspot.com/


      Ps. Zajrzyjcie nie pożałujecie!


      OdpowiedzUsuń
    5. Zajebisty rozdział ;o czekam na kolejny! :)

      OdpowiedzUsuń