-Wyglądasz tak seksownie, leżąc na tym biurku- nawilżył wargi językiem i przyglądał mi się.
-Jesteś jak anioł-powiedział powracając do całowania moich ust.
-Jeszcze chwila i będziemy się tu pieprzyć- wyszeptał w prost do mojego ucha. Czy on musi to robić? Każde zdanie, który wypowiada jest przepełnione erotyzmem. W końcu odzyskał pewność siebie. Pochylił się w moją stronę i zachłannie wpił się w moje usta, jedną ręką chwytając za moją głowę. Chwycił w palce długopis znajdujący się na biurku i mocno go trzymał.
-Wydaje mi się, że mieliśmy coś sobie wyjaśnić- odparłam. Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i oblizał wargę. Przybliżyły się do mnie, a długopis, który trzymał przyłożył do mojej szyi. Powoli przesuwał go w dół mojego ciała.
-Nie podoba ci się taki obrót sprawy?-zapytał szeptem, a pewność siebie wyczuwalna była na kilometr. Długopisem zbliżał się niebezpiecznie do mojego podbrzusza. Jego ruchy były tak delikatne. Zjechał długopisem na wysokość mojej gumki od czarnych getrów.
On musi to robić tutaj? Teraz? Długopisem? Zsunął lekko w dół moje leginsy i miał w tamtym momencie pełny dostęp do moich majtek. Poczułam, że przedmiot jest coraz bliżej mojej kobiecości, na co jęknęłam cicho. Jak to jest możliwe, że on jeszcze nic nie zrobił, a ja reaguje w taki sposób? Wzrokiem powędrował na moja twarz. Oczy miał czarne. Jakby były przepełnione mgłą chłodem i czystym pragnieniem naraz. Tak bardzo pragnęłam, aby coś zrobił. Chłopak pocałował miejsce poniżej mojego pępka, a potem zaczął je lekko ssać.
-Chcesz tego?- zapytał, odrywając na chwilę usta, od mojego rozgrzanego brzucha
-J-ja- wybełkotałam
-Pytam, czy tego chcesz?- zapytał bardziej ostro
-Ta-tak- odpowiedziałam, a mój oddech nie był równy. Poczułam jak jego głowa znów zniża się do poziomu mojego najintymniejszego miejsca. Długopisem zjechał na materiał mojej bielizny. Po chwili jednak zmienił zdanie i chwytając za końcówkę długopisu zaczął kreślić nim proste linie w górę i w dół na powierzchni moich majtek. Jego ręce odnalazły moje nadgarstki i złapał je, ściskając lekko.
-Pamiętasz o co prosiłem cię ostatnio kiedy doprowadzałem cie do białej gorączki? -oczekiwał mojej odpowiedzi, ale zamilkłam.
-Chcę wiedzieć czy czujesz się spełniona, kiedy moje palce cię dotykają- wypowiedział nadal poruszając długopisem w górę i w dół.
-Dłu-długopis-poprawiłam go. Zaśmiał się.
-To jak?- uniósł brew
-Mhm- mruknęłam. Boże, jakie to jest żenujące
-Katherine.- upomniał mnie szorstko na co wykrzywiłam twarz w grymasie
-Tak- powiedziałam cicho
-Tak co?- dalej naciskał. Ughh, co za irytujący człowiek!
-Tak, czuje się spełniona i zajebiście szczęśliwa- powiedziałam, panicznie chcąc, aby coś zrobił i przestał mnie męczyć
-Dobra dziewczynka- ukazał szereg swoich białych zębów, gdy się uśmiechnął, przez co odpłynęłam na chwilę. Mogłabym mieć taki widok na co dzień. Jego uśmiech jest powalający
-Chcesz się zabawić?- znalazł się tuż nade mną, uśmiechając się złośliwie i oblizał te swoje kurewsko idealne wargi. Zaraz go chyba jebnę
-Tak!- jestem aż tak zdesperowana? Zachichotał cicho, gdy pisnęłam. To chore. Będzie doprowadzał mnie do szczytu na biurku, w sali geograficznej. To jakaś porażka, ale tak bardzo tego pragnę. Zayn zniżył trochę moje spodnie, zahaczając palcem o gumkę moich majtek.
-Katherine twoja bielizna jest tak seksowna- powiedział wpatrując się w nią przez dobre pół minuty. Chwycił długopis w palce, po czym zaczął przesuwać go ponownie od góry do dołu
-O Boże ...- zakryłam usta dłońmi. Jeszcze tak naprawdę nie zrobił. Poprawka, nic co mogłoby doprowadzić mnie do orgazmu.
-Chcę żeby wszyscy usłyszeli twoje krzyki, żeby wszyscy słyszeli, że krzyczysz moje i tylko moje imię. Chcę żeby wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że tylko ja potrafię doprowadzić cię do takiego stanu- powiedział stanowczo i w jednej chwili jego palec znalazł się we mnie poruszając się do przodu i do tyłu.
-Och...- moje ciało wygięło się w łuk. Zrobił to tak niespodziewanie szybko. Przejechał zimnym palcem po wewnętrznej stronie moich, przez co jęknęłam, a on uśmiechnął się usatysfakcjonowany z mojej reakcji
-Dobrze ci?- zapytał powoli, pociągającym głosem
-Mhmmm- mruczałam coś pod nosem, a on zwolnił tępo, co było straszne. Katusze. Wypchnęłam biodra w górę, aby przyspieszył, albo zrobił cokolwiek.
-Katherine, powiedz jak ci dobrze. Powiedz to- zażądał
-Zayn...- nie byłam w stanie zbyt dużo powiedzieć
-Katherine, kurwa powiedz to!- warknął
-Jest m-mi tak do-dobrze- język mi się plątał. Chłopak momentalnie przyspieszył swoje ruchy, a następnie włożył we mnie dodatkowy palec.
-Mów do mnie- czemu on jest tak obrzydliwie oschły?!
-Zayn, proszę...- wplątałam dłoń w jego włosy, gdy ruchy jego palców przyspieszyły i zaczęły się robić mocniejsze
-Masz odpowiadać na każdy mój ruch, bo inaczej przestane- powiedział znów zwalniając.
-Pro-proszę szybciej-zaczęłam wypychać biodra by móc czuć go w sobie głębiej.
-Mocniej?-dopytywał.
-O jezu ... i- i szybciej. Matko nie wytrzymam dłużej- wysapałam łapiąc się za włosy i ciągnąc je, aby móc jakoś przekazać tą przyjemność w widoczny sposób.
-O tak?- nadal mnie męczył. Pomimo tego, że moje oczy były zamknięte wiedziałam, że teraz się uśmiecha.
-Teraz się zabawimy- powiedział rozszerzając moje nogi. On chce znów to zrobić. Rozsunął moje uda na boki, a ja spojrzałam na niego z góry. Uśmiechał się szyderczo, a ja czułam jego ciepły oddech, który otulał moją pochwę. Zwilżył wargi językiem i przejechał językiem po całej długości mojej koleżanki.
-Zayn!-pisnęłam, a mój jęk odbił się w całej klasie.
-Ciiiii- wyszeptał wprost we mnie
-Jeśli mnie nakryją na robieniu ci dobrze, to będzie źle- jego rozbawiony ton, pomieszany z pragnieniem i rządzą przyprawiał mnie dreszcze. Jego język zaczął wykonywać we mnie zgrabne ruchy, przez co mój oddech stał się jeszcze cięższy
-Mów- zażądał
-Proszę...dalej... tak mi d-dobrze- wybełkotałam, a on przyspieszył. Zagryzłam wargę, aby zapobiec wydarciu się na cała uczelnię. Złapałam dłonią kant biurka i wbiłam paznokcie w twardą powierzchnię, natomiast druga ręką cały czas szarpałam Zayn'a za włosy
-Dojdź dla mnie. Tylko dla mnie- kciukiem zaczął zataczać kółka na mojej łechtaczce i poczułam jak moje nogi zaczynają drżeć
-Och... Zayn- zakryłam buzię dłonią i poczułam przyjemność rozlewającą się po moim ciele
-Mmmm ... o mój boże- nagłe skurcze zawładnęły moim ciałem, a moje biodra wypchnęły się mocno w przód. Zayn przyparł ręką do moich bioder i ułożył je na biurku nie przestając ruszać we mnie swoim językiem. Moje biodra niespokojnie kręciły się na biurku desperacko pragnąc jeszcze więcej. Poczułam jak Zayn zasysa moją łechtaczkę. Krzyknęłam na całą salę na co chłopak zaśmiał się w prost do mnie. Zaczęło mu przeszkadzać to, że tak bardzo się wierciłam. Złapał mnie za nadgarstki i mocno przyparł nimi do blatu biurka.
-Nie przestawaj, nie przestawaj- powtarzałam w kółko piszczącym głosem.
-Jest ci aż tak dobrze, Skarbie?-dopytywał, a jego język doszedł do mojego najczulszego punktu.
-O taak, tak ... jest mi bar-bardzo do-dobrze-zaczynałam drżeć, a mój głos się łamał. Zayn złapał mocniej moje nadgarstki co przyznam, że trochę bolało.
ZAYN'S POV
Widok leżącej Katherine, dochodzącej tylko i wyłącznie przez moje palce, doprowadzał mnie do szaleństwa. To jak błagała o więcej i to jak desperacko pragnęła, abym przyspieszył. Czuje jak mi staje, a nic nie mogę z tym kurwa zrobić. Mocniej ścisnąłem jej nadgarstki, gdy zaczynała się rzucać po tym pierdolonym biurku.
-Nie kręć się- warknąłem. Czułem, że ona zaraz dojdzie, więc specjalnie przyśpieszyłem
-Katherine, dojdź.- zażądałem i w tym momencie na moje zawołanie, szczytowała, a ja zacisnąłem bardzo mocno palce na jej udach. Jej oddech był nierównomierny, a klatka szybko unosiła się i opadała. Pozwoliłem sobie podnieść jej spodnie wraz z majtkami do góry. Spojrzałem na nią, a jej twarz zakryta była przez dłonie. Spojrzałem na jej nadgarstki, na których pozostawiłem śladu po przytrzymywaniu jej. Ona się tak strasznie wierciła, a ja musiałem jakoś nad tym zapanować. Odrzuciłem na bok myśl o tym, że to ją bolało i spojrzałem na nią. Jej klatka nadal mocno unosiła się w górę. Oddech miała nierównomierny i głośny.
-Katherine, spójrz na mnie-powiedziałem stanowczo.
Chwilę się zastanawiała, ale mimo to zrobiła to czego chciałem. Jej oczy błyszczały od nadmiaru emocji. Przeskanowałem jej ciało. Na udach ma kilka moich odcisków, tak samo jak na nadgarstkach. Kurwa!
-Bolało?- zapytałem, na co uniosła brew
-Zrobiłem ci krzywdę- odpowiedziałem, na jej nie zadane pytanie
-Zrobiłeś mi krzywdę? Żartujesz sobie, prawda?- uniosła się na łokciach i wpatrywała się we mnie pytającym wzrokiem
-W tym co powiedziałem, nie było nawet odrobiny ironii
Czemu ja nigdy nie potrafię nad tym zapanować. Złapałem ją za nadgarstki i obejrzałem je dookoła. Spojrzała na mnie. Nie rozumiała tego wszystkiego.
-Zayn ..-zaczęła.
-Do jasnej kurwy!-krzyknąłem i kopnąłem jedno z krzeseł stojące w sali. Katherine podskoczyła na to.
-Ja pierdole!- naprawdę się na siebie wkurwiłem. Nigdy nie potrafię zapanować nad tą stroną. Te czerwone ślady na udach, jej nadgarstki.
-Zayn ...-skierowała się powoli do mnie.-Nic mi nie zrobiłeś....
-Nic ci nie zrobiłem? Czy ty jesteś ślepa?!- uniosłem jej dłonie w górę i nakazałem spojrzeć na nadgarstki
-A to do jasnej kurwy co jest?!- krzyknąłem
-A to?!- wskazałem palcem na jej udo. Otwarła szerzej oczy
-Jesteś pewna, że nic ci nie zrobiłem?!
-Zayn, to nic takiego- chciała mnie uspokoić. Jak to nic takiego
-Katherine, twoje nogi wyglądają, jakby ktoś cię bił!- popatrzyłem na nią. Widziałem tą konsternację w jej oczach. Nerwowo przygryzła wargę i spojrzała na mnie spod swoich długich rzęs
-Nie obchodzi mnie to. Nie zrobiłeś tego celowo. Poza tym czerpałam z tego samą przyjemność- powiedziała cicho i zarumieniła się
-Katherine, ja nie chciałem tego zrobić-powiedziałem do niej.
-Naprawdę nie zrobiłem tego celowo- moja maska twardziela znów przy niej zniknęła. Robię się przy niej ciepłą kluchą. Uśmiechnęła się do mnie czego kompletnie nie rozumiałem. Do jasnej cholery wyrządziłem jej krzywdę. Jej nadgarstki powoli zaczynają robić się sine, koloru fioletowego. Nie mogłem znieść myśli, że jej to zrobiłem. Obiecałem jej, że już nigdy w życiu jej nie skrzywdzę. Zaufała mi, a ja znów to zrobiłem. Stała koło biurka i wpatrywała się we mnie. Zrobiła kilka kroków w przód. Byłem na siebie tak mocno wkurwiony, że podszedłem do biurka i zwaliłem całą jego zawartość na ziemię.
-Do kurwy!-krzyknąłem. Złapałem się za włosy.
-Zayn! -krzyknęła do mnie kiedy wywracałem na ziemię kolejne krzesła.
-Zayn przestań!- wrzasnęła chcąc mnie powstrzymać.
Zrobiłem to czego zażądała i przestałem kompletnie demolować salę. Podeszła do mnie powoli, jakby bojąc się, że zaraz ponownie stracę panowanie
-Nie bój się- powiedziałem cicho
-Nie boje- spojrzała na swoje buty
-Katherine, tak bardzo przepraszam. Ja naprawdę nie chciałem ci tego zrobić. Nie wiedziałem co robię. Straciłem panowanie, ale to tylko dlatego, że ty własnie tak na mnie działasz- mój głos był łagodniejszy niż chwilę temu
-Ale Zayn, mówię ci, że nic się nie stało. Nie zrobiłeś tego celowo. Rozumiem. Teraz się uspokój- położyła swoją małą dłoń na moim ramieniu, a drugą pogładziła mój policzek
-To ... to było cudowne-uśmiechnęła się, nie patrząc na mnie. Szybko chwyciłem ją w ramiona.mocno do siebie przytulając.
-Przepraszam Katherine, przepraszam-schowałem twarz w jej włosy. Pachniała tak idealnie. Wplątała dłoń w moje włosy. Chyba już dobrze wiedziała, że działa to na mnie uspokajająco.
-Już dobrze, nic mi nie jest-powiedziała gładząc moje włosy. Złapałem ją w tali i opuściłem głowę w dół.
-Zayn?-jej melodyjny głos zabrzmiał w moich uszach.
-Zayn, popatrz na mnie, proszę-usłyszałem jej prośbę. Powoli uniosłem głowę w grę spoglądając w jej oczy. W brązowych tęczówka ujrzałem iskry radości i ogromnego szczęścia, które tańczyły.
-Dziękuję- powiedziała i uśmiechnęła się nieśmiało. Zmarszczyłem czoło. Za co ona dziękuje?
-Za co?- spytałem zmieszany
-Za wszystko. Za....tamto- na jej twarz zawitał rumieniec, a ja nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu
-Cała przyjemność po mojej stronie, Panno Lockwood- czemu ona jest tak cholernie bezbronna?
-Twój orgazm jest strasznie seksowny- wyszeptałem jej do ucha i poczułem, jak się spina, na co zaśmiałem się cicho
KATHERINE'S POV
Jego pewność siebie powróciła. Spięłam się kiedy wyszeptał mi do ucha to co chodziło po jego głowie. Stan, w którym przed chwilą się znajdował był straszny. Nie chodzi o to, że się go bałam, wręcz przeciwnie, ale po prostu nie chciałam żeby tak myślał. Nie zrobił mi krzywdy. Wcale tak nie myślałam. To było najcudowniejsze przeżycie w całym moim życiu. Podniosłam głowę, by móc na niego spojrzeć. Na.jego twarzy zagościł szeroki uśmiech, a moja twarz zbliżyła się powoli do jego. Prawie, że nienamacalnie musnęłam jego dolną wargę.
-Dziękuję-wyszeptałam przygryzając delikatnie jego dolną wargę.
Mruknął zadowolony i złapał mnie za pośladek.
-Zayn?
-Tak?
-Moglibyśmy wyjść z tej sali? Czuje się trochę jakbym popełniała jakieś przestępstwo- zachichotał w odpowiedzi i kiwnął głową na znak, że się ze mną zgadza. Wzięłam moja torbę i podeszliśmy do drzwi. Zayn jak prawdziwy dżentelmen, otworzył przede mną drewnianą powłokę
-Panie przodem- powiedział ochrypłym, pociągającym głosem, przez co moje serce prawie wyrwało się z mojej klatki piersiowej
-Dzięki- mruknęłam cicho, prawie, że niedosłyszalnie. Poszłam do przodu, a chłopak po chwili, znalazł się tuż obok mnie. Klepnął mnie w tyłek, a ja posłałam mu wymowne spojrzenie. Zaśmiał się cicho
Zaszliśmy pod wyjście główne. Zatrzymał się i ja zrobiłam to samo. Stał tak i przypatrywał mi się jak gdyby nigdy nic.
-Muszę iść, pewnie czeka mnie przesłuchanie-powiedziałam przygryzając delikatnie wargę. Tak bardzo chciałabym się tego pozbyć, ale to naprawdę trudne.
-Musisz iść?- mruknął przeciągle i zaczął powoli do mnie podchodzić. Jego ciężkie, czarne glany uderzały o powierzchnię. Złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie.
-Czy bardziej chcesz już iść?- wyszeptał mi do ucha. Czułam jego ciepły oddech odbijający się na mojej skórze. Och
-Nie chcę, ale...
-W takim razie w czym problem?-dalej szeptał
-Pewnie Amber, Liam i Harry pewnie wyrywają sobie włosy z głowy.- powiedziałam i od razu pożałowałam tego, że wypowiedziałam imię Harry'ego. Zayn wyprostował się, a jego twarz przybrała ten chłodny wyraz. Szczękę miał mocno zaciśniętą, a czoło zmarszczone. O kurwa
-Harry?- wysyczał przez zęby
-Co on ma do ciebie. Mówiłem ci coś na jego temat. Jesteś moja. Ten fiut nie ma prawa cie dotknąć- oczy miał koloru czarnego, a nozdrza rozszerzały się, gdy oddychał ciężko
-Zayn, on jest tylko przyjacielem. Jest jak brat...- odpowiedziałam nieśmiało. Tego Zayn'a obawiałam się najbardziej
-Nie istnieje coś takiego jak przyjaźń damsko-męska.- warknął
-W tym przypadku jest- popatrzyłam na moje splecione palce. Prychnął pod nosem
-Mylisz się. Dobrze wiesz, że on coś czuje- co?! skąd on? dobry jest....
-Ale ja nie czuje-warknęłam do niego.
-Jesteś moja, a on niech tylko spróbuje cię dotknąć-powiedział. Wkurzył się ostro.
-Ni-nie jestem niczyją własnością, a Harry jest moim.przyjacielem i nikim więcej-spojrzałam na niego. Musiałam naprawdę mocno go wkurzyć, bo popatrzył na mnie groźnie.
-Musze iść-odpowiedział. Widziałam jak jego pięści się zaciskają, a po chwili odchodzi ode mnie uprzednio uderzając pięścią w szafkę.
Znowu odchodzi, zostawiając mnie całkowicie samą i skołowaną? Nienawidzę tej strony Zayn'a. Zimny skurwiel. Przecież zapewniłam go, że nic nie czuję do Harry'ego. Nie przestanę się z nim przyjaźnić tylko dlatego, że on ma jakieś chore wymysły i za dużo sobie wyobraża. Ja... ja pragnę tylko i wyłącznie Zayn'a. Przyznaję się bez bicia. Nie rozumiem tego kolesia. Jak można w jednej minucie być uroczym, kochanym i opiekuńczym, a w drugiej zachowywać się jak popierdolony sukinsyn? Może w końcu uda mi się go rozgryść, w co wątpię. Pchnęłam mocno drzwi główne i wyszłam z uczelni. W oddali zobaczyłam Zayn'a z papierosem w ustach. Wyglądał nieziemsko, ale naprawdę mnie wkurwił. On to robi, bo jest zazdrosny? Po za tym nie jesteśmy razem więc dlaczego mówi, że jestem jego? W mgnieniu oka znajdowałam skę już pod akademikiem Weszłam do środka i skierowałam się schodami na swoje piętro, aby móc dojść do swojego pokoju. Naciągnęłam mocniej rękawy mojego kremowego swetra, aby zakryć nadgarstki. Kiedy weszłam do środka zobaczyłam całą trójcę świętą. Tak jak myślałam.
-Gdzie ty do cholery byłaś?- odpowiedzieli hurtem. Oni to ćwiczą, czy jaki chuj?!
-Na kawie?- skłamałam, ale Liam i Harry chyba to łyknęli, a Amber miała pewne wątpliwości co do mojej wiarygodności -Ponad dwie godziny?- skrzyżowała ręce na piersi
-Wzięłam na miejscu. Jeszcze spotkałam koleżankę z zajęć i straciłam poczucie czasu.- co to jakieś pierdolone przesłuchanie. Radziłabym mnie teraz nie wkurwiać. Amber odetchnęła i podeszła do mnie, aby zamknąć nas w przyjacielskim uśmiechu
-Może wyskoczymy dziś gdzieś razem?-zapytał Harry.
-Pewnie-zgodził się Liam i Amber.
-Ja ... um ... nie mam dzisiaj ochoty-odpowiedziałam zrezygnowana.
-Jak wolisz-Harry posmutniał, ale ... ughgh. Nie ma ale. Nie chce iść i koniec. Nie mam na to najmniejszej ochoty.
-Chyba, że spędzicie męski wieczór, a ja spędzę trochę czasu z Kate- powiedziała Amber. Hallo, przepraszam?! A moje zdanie się nie liczy.
-Możemy tak zrobić-zgodził się Liam.
-To jak będzie, Kate?- uśmiechnęła się promiennie. Kurwa, powiedziałam, że nie mam ochoty nigdzie iść. No, ale przyjaźnimy się, tak? Nie mogę jej tak zostawić
-No dawaj Kate. Nie musimy nigdzie iść. Zamówimy jakieś tłuste jedzenie i pooglądamy romansidło. Co ty na to? Proszę, zgódź się.- zrezygnowana faktem, że nie miałam szansy z nią wygrać, zgodziłam się na co zaczęła klaskać w dłonie
-A wy co będziecie robić?- Amber zapytała chłopaków
-Umm, jeszcze się pomyśli- Harry uśmiechnął się głupawo do Liam'a
-Mam was na oku- Amber zachichotała. Tak bardzo chciałam pobyć sama, ale widocznie mogę pomarzyć.
-No to wynocha- Amber otworzyła drzwi dając im jasno do zrozumienia, że mają wyjść. Liam podszedł do mnie i przytulił.
-Musimy sobie pogadać- powiedział szeptem na co pokiwałam głową. Podszedł do Am i pocałował ją na.pożegnanie.
-Pa Kate- Harry przytulił mnie bardzo delikatnie. Zachowuje się dziwnie. Jakbym miała zaraz go poparzyć. Nie rozumiem co się tutaj dzieje, ale wyczuwam dziwnie napięta atmosferę. Przypomniały mi się słowa Zayn'a "Ten fiut nie ma prawa cię dotknąć. Jesteś moja". Ugh, czemu to wszystko musi być takie skomplikowane.
-Kate?- Amber pomachała mi ręką przed twarzą
-Co jest?- zapytałam obojętnym tonem
-Co oglądamy?- wzruszyłam ramionami
-Wybierz coś. Wolisz pizzę czy chińszczyznę?- popatrzyłam na nią pytająco
-Dzisiaj pizzę.- posłała mi przyjazny uśmiech, więc wysiliłam się łaskawie i odwzajemniłam go Kiedy dziewczyna szukała jakiegoś filmu na stronie internetowej, ja zadzwoniłam do pizzeri. Zamówiłam dużą pizzę z pieczarkami, owocami morza, a dla Amber dodatkowo wybrałam z salami. Kocham owoce morza! Amber postawiła na komedię romantyczną. Włączyłyśmy film i wygodnie usadowiłyśmy się na łóżku. Dostawca pizzy przyjechał po 20 minutach. Wyciągnęłam portfel z torby i podeszłam do niego odbierając jedzenie. Wręczyłam mu banknot 50 dolarowy, po czym otrzymałam resztę. Uśmiechnął się do mnie i wyszedł. Zamknęłam za nim drzwi, a następnie schowałam portfel do mojej torby. Zajrzałam do pudełka z pizzą, aby sprawdzić, która należy do Am. Kiedy już wiedziałam, która wyciągnęłam dłonie z pudełkiem do niej. Jej oczy rozszerzyły się do granic możliwości, a ja nie wiedziałam czym to jest spowodowane.
-Amber, spokojnie. To tylko pizza- zachichotałam nadal trzymając pudełko w dłoniach.
-Co-co to jest?-zapytała wskazując na moje nadgarstki. O nie ...
-Nic- szybko naciągnęłam rękawy swojego swetra i położyłam pudełko na łóżku.
-Kate, co to do chuja jest?!- krzyknęła, wstając gwałtownie z łóżka i zbyt dramatycznie zaczęła wymachiwać rękami w powietrzu. Schyliłam głowę w dół i skupiłam swój wzrok na moich kolanach.
-Nic...- niepewnie na nią spojrzałam
-Jeśli zaraz mi nie powiesz kto ci to zrobił, to powiem o tym Liam'owi i Harry'emu- założyła ręce na piersi i uniosła brew czekając na moja odpowiedź
-Wtedy całkiem stracisz moje zaufanie i pokażesz, że nie mogę ci ufać. Ponoć jesteś moją przyjaciółką- odpowiedziałam z wyrzutem. Dziewczyna posmutniała i usiadła ponownie na łóżku
-Jestem. Po prostu martwię się o ciebie. Rozumiesz?- skrzywiłam się
-Rozumiem, ale to nie znaczy, że z każdą sprawą musisz lecieć do mojego brata- fuknęłam, ale chciałam brzmieć łagodnie
-Próbuję ci zaufać, ale jak mam to zrobić kiedy ty mówisz o wszystkim Liam'owi bądź Harry'emu- usiadłam koło niej.
-Kate, jesteś moją przyjaciółką i martwię się o ciebie. A to, że czasem...-przerwałam jej patrząc na nią.
-No dobrze. A to, że za każdym razem mówię o tym Liam'owi to dla tego, że on tak bardzo się o ciebie martwi, mówił mi o tym już tyle razy -bawiła się nerwowo swoimi palcami.
-Am, jestem dorosła i poradzę sobie. Obiecaj mi, że już nie będziesz im o tym mówić-wystawiłam mały palec w jej stronę. Popatrzyła na mnie.
-Obiecuję-powiedziała cicho i zacisnęła swój mały palec na moim.
-A teraz powiedz mi co to do chuja jest- powiedziała stanowczo i wskazała palcem na siniaki, na moich nadgarstkach. Tylko co ja mam jej powiedzieć?
___________________________________________________
Cześć wszystkim! :* Oto jest 21 rozdział Before! Szybko zleciało :D Mamy wrażenie, że zaczyna się w końcu coś ruszać i wreszcie komentuje nasz blog więcej niż jedna osoba (nasza wierna czytelniczka Zuza) Dziękujemy wam i liczymy na to, że grono naszych czytelników się powiększy. Jak wam się podoba ten rozdział? Z tym długopisem....oryginalnie XD Zayn szaleje XD No... mniejsza. Co do piosenki postanowiłyśmy jej nie dodawać ze względu na to, że po prostu nie mamy pojęcia jaki utwór tutaj by pasował. To chyba na tyle. Kochamy was xx
Cześć wszystkim! :* Oto jest 21 rozdział Before! Szybko zleciało :D Mamy wrażenie, że zaczyna się w końcu coś ruszać i wreszcie komentuje nasz blog więcej niż jedna osoba (nasza wierna czytelniczka Zuza) Dziękujemy wam i liczymy na to, że grono naszych czytelników się powiększy. Jak wam się podoba ten rozdział? Z tym długopisem....oryginalnie XD Zayn szaleje XD No... mniejsza. Co do piosenki postanowiłyśmy jej nie dodawać ze względu na to, że po prostu nie mamy pojęcia jaki utwór tutaj by pasował. To chyba na tyle. Kochamy was xx
woooow szalony Zen, Kate uważaj XD I jeszcze ten długopis ...... ;> Rozdział jak zwykle świetny czekam na następny i na wymówkę Kate do Amber ciekawe co ona jej powie XD
OdpowiedzUsuńWasza wierna czytelniczka Zuza xx
początek: <3
OdpowiedzUsuńkoniec: <3
Jak to robicie? Hahah
Lexi
Świetny rozdział *_*
OdpowiedzUsuńZayn aka mój mistrz <3
Buziaki, @xAgata_Sz .xx
Jejku świetny rozdział Zayn mój mistrz <333
OdpowiedzUsuńWeny życzę @niesia69 ;*
Hej,nominowałam cię do "Liebster Awards",więcej szczegółów u mnie http://www.zmienny-zayn-fanfiction.blogspot.com/ Magda Lena :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do Liebster Awards! :* Więcej szczegółów znajdziesz tutaj: strong-fanfiction.blogspot.com :D
OdpowiedzUsuń