sobota, 24 maja 2014

Rozdział 23

Dark In My Imagination - of Verona

Uwaga! Ten rozdział zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czytając to, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz tego czytać, możesz ominąć notkę!
-Zayn?- mruknęłam.
-Hmm?
-Kochaj się ze mną-wyszeptałam. 
Nie mogłam wyczytać nic z jego twarzy. Kompletnie nic.
-C-co?-zająkał się. Moje poliki zalały się ogromnymi rumieńcami. On się zająkał. Zayn nigdy się nie waha.
-Kochaj się ze mną- powtórzyłam ciszej. Stał jak wryty. Nic nie mówił, ani nawet nie mrugał. Przestraszyłam się jego reakcji. Nie wiedziałam co miało nastąpić. W tamtej chwili mogło się wydarzyć cokolwiek, a patrząc na jego bipolarność, on był zdolny do wszystkiego. Jego oczy rozszerzyły się do granic możliwości, a dłonią przeczesał swoje włosy.
-Przepraszam, nie powinnam ...
-Nawet nie wiesz jak długo na to czekałem- przerwał podchodząc do mnie z pożądaniem wymalowanym na całej twarzy. Czułam jak moje policzki zalewają się czerwonym kolorem, a ciało sztywnieje na widok jego pięknych oczu. Siedziałam opierając się o ścianę znajdującą się za mną. Oparł swoje dłonie po obu stronach mojego ciała i przygryzł wargę.
-Powtórz to- powiedział niskim głosem.
-K-kochaj się ze mną- powiedziałam, nieco ciszej. Patrzyliśmy sobie w oczy. Nagle gwałtownie przycisnął swoje ciało do mojego i oblizał swoje pełne wargi.
-Jesteś pewna?- jego ton spoważniał, aby za chwilę znów zmienić go w ten popisowy i erotyczny.
-Tak- zebrałam w sobie resztki odwagi i złapałam go za szlufkę od spodni, żeby go przyciągnąć bliżej siebie, a następnie zamknąć nasze usta w gorącym pocałunku.
-W końcu poczuję jak ciasna jesteś- powiedział wprost do moich ust. Przygryzł moją wargę, na co na mojej już i tak czerwonej twarzy zawitał szczery uśmiech. Jeszcze chyba nigdy, odkąd go poznałam nie pragnęłam go tak bardzo, jak teraz.
-Tyle razy sobie to wyobrażałem- powiedział uwodzącym głosem przejeżdżając dłonią w dół mojego ciała, co wywołało na mojej skórze niesamowicie wielką falę ciarek.
-Jak bardzo chcesz się ze mną pieprzyć?-zapytał nadal mnie całując. To tak jakby bał się, że zaraz zniknę bądź pęknę, jak bańka mydlana.
-Powiedz mi jak bardzo tego chcesz- ścisnął moje pośladki. Kolanem rozchylił moje nogi, aby móc usiąść między nimi.
-C-chcę tego- wyszeptałam. Zayn mocniej ścisnął mój tyłek, a ja uśmiechnęłam się pod nosem.
-Jak bardzo?- jego głos był w tamtym momencie ostrzejszy, ale dało się wyczuć nutę podniecenia.
-Najbardziej na Świecie- powiedziałam już pewniej. Podniósł mnie gwałtownie, przez co instynktownie oplotłam go nogami i założyłam mu ręce na kark. Położył mnie na łóżko i złapał moje nadgarstki, żeby móc je położyć ponad moją głowę.
-To będzie twój najlepszy seks w życiu- przygryzł płatek mojego ucha, a ja miałam wrażenie, że moje serce zaraz wyskoczy mi z piersi.
Ścisnął moje nadgarstki mocniej kiedy naparł swoim kroczem na moje.
-Katherine, nawet nie wyobrażasz sobie tego jaka jesteś seksowna, kiedy tak tu leżysz- powiedział do mnie całując moją szyję.
-Taka bezbronna-trzymał moje nadgarstki jedną dłonią, aby drugą móc zdjąć ze mnie koszulkę.
-Taka piękna-wyszeptał tuż przy moim uchu, po czym moje ciało zalało się falą dreszczy.
-Taka moja- ściągnął ze mnie koszulkę i oblizał wargę. Uśmiechnęłam się usatysfakcjonowana jego reakcją.
-Twoja i tylko twoja- powiedziałam, choć nie było to konieczne. On przecież wiedział, że nie potrafię funkcjonować bez niego.
-Tylko moja skarbie- gwałtownie pociągnął za zamek od moich spodni.
-Do góry- nakazał mi, a ja momentalnie wykonałam jego "rozkaz". Szybko ściągnął moje spodnie i powrócił do całowania moich ust.
-Twoje pełne usta- wymruczał wprost do moich warg. Czułam jego głęboki oddech i szybko unoszącą się klatkę piersiową. Spojrzał na mnie na moment. Jego oczy błyszczały czystym podnieceniem.
-Gotowa na swój najostrzejszy i najlepszy seks? -jego głos... boże. W tamtej chwili nie chciałam nic innego, jak jego. Całego. Położył swoje duże dłonie na moich pośladkach i uniósł je delikatnie do góry, aby móc ściągnąć ze mnie majtki. Poczułam zimny powiew w moim miejscu intymnym, na co zacisnęłam moje oczy.
-Świadomość tego, że jesteś taka mokra tylko od moich pocałunków tak cholernie mnie podnieca-powiedział, a jego twarz znalazła się milimetry nad moją.
-Na całe szczęście mój język już dobrze zna twoje wnętrze- uśmiechnął się przebiegle całując moje usta, delikatnie ciągnąc za moją dolną wargę. Jego palec krążył niebezpiecznie blisko mojego wejścia. Uniósł moje nogi i całował moje uda.
-Chciałem cię przelecieć odkąd tylko wpadłaś na mnie na tej imprezie- zniżał powoli swoja głowę, oddając mokre pocałunki na moich udach. Poczułam jego dwa palce w sobie. O Boże ... Zaczął powoli nimi poruszać i podkurczać je.
-Jezu ... -syknęłam.
-Spokojnie, to tylko ja-zaśmiał się obserwując każdy mój ruch. Moje ciało zaczynało powoli reagować na jego dotyk. Miał rację. Jestem cała mokra, gdy tylko słyszę jego głos. Wystarczy mi jego dotyk, a ja już jestem podniecona. Przy nim robię się bardzo wrażliwa i nieśmiała, co jest nie podobne do mnie. Nagle mocniej wsunął swoje palce, przez co ścisnęłam dłonią prześcieradło. Przyjemność była tak intensywna, że pisnęłam głośno, a mój krzyk rozniósł się po całej willi.
-Kochanie to dopiero gra wstępna. Jak zaczniesz teraz szczytować, to nie wytrzymamy do końca.- wymruczał. Pochylił swoją głowę, nad moja kobiecością i dmuchnął w nią zimnym powietrzem. Jęknęłam gardłowo, a on zachichotał i bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, wsunął we mnie swój język.
-Boże Zayn ...-wysyczałam przez zęby. On chce mnie wykończyć.
-Uwielbiam kiedy piszczysz, jak robię ci dobrze- jego słowa mnie jeszcze bardziej podniecają. Nie hamuje się i mówi dokładnie to co ma na myśli.
-Kochanie dasz radę- jego palce niezgrabnie poruszały się w moim wejściu. Jego język bawił się moją łechtaczką, a za każdym razem kiedy się odezwał, wibracje stawały się niesamowicie intensywniejsze. Jego dłoń nadal przytrzymywała moje ręce nad głową.
-Mam to robić szybciej?-zapytał zwalniając swoje ruchy.
-Myhym- wymruczałam. Wypchnęłam swoje uda do góry, żeby móc czuć go jeszcze bardziej. Zaśmiał się cicho pod nosem. Mimo tego, że powiedziałam, aby przyśpieszył, nie zrobił tego. Męczył mnie. Poczułam dziwne zimno i zorientowałam się że wyciągnął że mnie palce.
-Skarbie, mi też się coś należy. Teraz się zacznie.- ściągnął swoją koszulkę i sięgnął ręką, do zamka swoich spodni, lecz powstrzymałam go, na co zmarszczył brwi.
-Mogę ja?- zapytałam, a na jego twarzy od razu pojawił się "ten" uśmieszek. Uniósł ręce w górę, w geście poddania się. Złapał mnie za biodra i obrócił tak, że ja siedziałam na nim.
-Jestem twój- wymruczał, a ja zabrałam się za rozpinanie jego spodni. Chwilę męczyłam się z niesfornym zamkiem, lecz w końcu udało mi się, a jego spodnie wylądowały na podłodze.
-Nie chcę, abyś robiła to z przymusu- powiedział obejmując moją twarz dłońmi i zachłannie mnie całując.
-Muszę się w końcu odwdzięczyć- uśmiechnęłam się nieśmiało i zjechałam palcem wskazującym w dół, zahaczając palcem o gumkę jego czarnych bokserek. Pociągnęłam jego bokserki w dół i nieśmiało spojrzałam na niego. Jego oczy były zaciśnięte, a ja miałam wrażenie, że zrobię coś źle. Niepewnie chwyciłam jego twardą już erekcje w moje małe dłonie i powoli zaczęłam poruszać dłonią w górę i w dół.
-Właśnie tak- powiedział, a dokładnie wysyczał przez zaciśnięte zęby. Obniżyłam swoją twarz na wysokość jego penisa i moje usta obejmowały jego główkę.
-Katherine ... -urwał kiedy przejechałam językiem po naprężonej erekcji. Był taki duży. I taki twardy. Nieśmiało włożyłam go do swoich ust, a Zayn mruknął gardłowo, co tylko zachęciło mnie do włożenia większej części jego penisa. Zaczęłam ruszać głową w górę i w dół. Zayn włożył swoją rękę w moje włosy i pociągnął je, przez co się skrzywiłam, ale nie zareagowałam. Ten widok jest wart każdego bólu. Jego gardłowe jęki było słychać w całym pomieszczeniu.
 -Kurwa...- przeklinał pod nosem. Wyciągnęłam go z buzi zostawiając mokrego całusa na jego główce. Podniosłam się na rękach i zbliżyłam twarz do niego.
-Jesteś ... jesteś genialna- powiedział, na co zarumieniłam się. Chwycił moją twarz w dłonie i przygryzając moja wargę rozpoczął kolejny pocałunek. Jego dłonie zjechały na moje biodra podnosząc mnie do góry. W końcu jednak obrócił mnie tak, że leżałam na plecach.Wstał i sięgnął po swoje spodnie, aby następnie wyciągnąć z nich małą paczuszkę. Rozpakował ją zębami i wyciągnął z niej prezerwatywę. Naciągnął ją na swoją długość i ponownie znalazł się nade mną.
-Teraz się zabawimy- odparł odpinając mój stanik. Jego penis zadrżał przy moim wejściu, a po chwili Zayn wszedł we mnie powoli przystosowując się do mojego wnętrza. Jęknęłam cicho, układając dłonie na jego barkach. Z każdą chwilą przyśpieszał, a jego ruchy stawały się głębsze.
-Za-Zayn ...
-O tak Katherine, właśnie tak- przymrużył oczy, wchodząc coraz to głębiej. Jego ruchy we mnie były tak przepełnione pożądaniem. Tak jakby miałby być to ostatni seks w jego życiu. Rozkoszował się każdym ruchem. Chciałam coś powiedzieć. Cokolwiek, ale w stanie euforii, w jakim się teraz znajdowałam, nie mogłam nawet samodzielnie otworzyć ust. Jak on to kurwa robi?
-Kurwa...- przeklnął głośno warcząc. Nie nadążałam za jego tempem, więc czułam lekki ból. Jego ruchy były coraz szybsze, a ja miałam wrażenie, że tonę w przyjemności. Gdy agresywnie wszedł we mnie, krzyknęłam z podniecenia. Zbliżał się ten moment. Czułam, że zaraz dojdę.
-Dojdź dla mnie mała, dla mnie- wysapał. Wplątałam dłonie w jego włosy, które i tak były już poburzone od ciągłego ciągnięcia za nie.
-Dojdź. Dla. Mnie.-wysyczał każde słowo poruszając się we mnie z coraz to większą mocą. Jego jądra uderzały o moje pośladki, a ja nie mogłam już wytrzymać. W końcu dotarł do mojego punktu G i jak na pstryknięcie palcami poczułam jak moja pochwa zwęża się wokół jego penisa. Warknął wprost do moich ust, a moim ciałem zawładnęły przyjemne skurcze. Odchyliłam głowę mocno do tyłu i próbowałam unormować swój oddech. Chłopak opadł na moje ciało. Miał całe mokre włosy i ciężko oddychał. Leżeliśmy tak przez chwilę. Pocałował mnie jeszcze zanim powoli wyszedł ze mnie. Poczułam dziwną pustkę w środku, jednak po chwili, przykrył nasze nagie ciała kołdrą, przyciągając mnie do swojego torsu. Położył swoje mokre od potu czoło na moim ramieniu i ucałował je. Jego ręka gładziła mój nagi brzuch, co było tak przyjemne, że mruknęłam zadowolona. My zrobiliśmy to. Uprawialiśmy seks. To było takie niewiarygodne. Nigdy się tak nie czułam. Nigdy, z nikim. To co wtedy przeżyłam było nie do opisania.
-To był najlepszy seks na świecie- wyszeptał do mojego ucha, a na moim ciele pojawiły się ciarki. 
-Muszę się zgodzić- zachichotałam.
-Jesteś moja- powiedział chłodniejszym tonem.
-Twoja- wyszeptałam. Czułam, że moje powieki zaczynają się robić ciężkie.
Moje oczy zaczęły powoli otwierać kiedy zostały porażone promieniami słonecznymi, które przedzierały się przez niezasłonięte okna. Zaraz, gdzie ja jestem? Rozejrzałam się, a po chwili czułam ciepłe pocałunki na moim plecach.

-Dzień Dobry- usłyszałam niski głos tuż nad moich uchem.
-Dzień Dobry- wyszeptałam. Pochylił się w moją stronę i pocałował mnie.
-Byłaś cudowna- wyszeptał wprost do moich ust. W duchu aż skakałam z radości.
-Dziękuję, pan również dobrze się spisał-zachichotałam.
-To jest oczywiste- uśmiechnął się figlarnie, a ja zaśmiałam się i lekko walnęłam go w ramię.
-Nie za wysoka samoocena panie Malik?- zapytałam żartobliwie.
-Skądże znowu. Ja tylko mówię prawdę Panno Lockwood.- ukazał rząd swoich białych zębów, a mi aż zabrakło tchu i przez chwilę zapomniałam jak się oddycha. Ten mężczyzna jest taki idealny. I cały mój.
-I zajebiście obciągasz- przygryzł wargę.
-Zayn!- pisnęłam i ukryłam twarz w poduszce. Założę się, że już jestem cała czerwona. Zaśmiał się głośno, a ja miałam wrażenie, że się rozpłynę przez ten dźwięk.
-Od kiedy jest pani taka nieśmiała?- cały czas chichotał.
-Te twoje piękne usta obciągają tak cholernie dobrze- wyszeptał tuż nad moim uchem, kiedy ja ukryłam swoją twarz w poduszkach.
-Przestań!- pisnęłam. Poczułam jego dłonie na moich biodrach, a już po chwili leżałam na jego ciepłym torsie.
-Jesteś piękna- powiedział do mnie.
-Nieprawda, przestań- zarumieniłam się.
-I jesteś słodka, gdy się rumienisz-uśmiechnął się pod nosem i cmoknął moje czoło. Leżałam na nim opierając swoje czoło o jego.
-Dlaczego akurat namalowałeś mnie?-zapytałam ciekawa, gładząc opuszkiem palca jego nagie ramie.
-Nie wiem... tak jakoś- odpowiedział obojętnie. Trochę mnie to rozczarowało. Może chciałam usłyszeć "Bo jesteś moja inspiracją", czy jakiś inny kicz, ale nie oszukujmy się. To jest Zayn.
-Och- odpowiedziałam tylko tyle. Położyłam głowę na jego ciepłym torsie, a on gładził moje plecy. Mogłabym tak zostać na zawsze. Ja i on w jednej bańce. To jest tylko nasze.
-Dziękuję- szepnęłam.
-Za co? - zapytał zdziwiony.
-Za... no wiesz... mhm- byłam zakłopotana, a gdy chłopak to zobaczył, w jego oczach błysnęło rozbawienie.
-Za seks czy minetę?- walnął prosto z mostu, uśmiechając się uwodzicielsko.
-Twój dobór słów jest zaskakujący- zarumieniłam się.
-Zgadzam się z panią, panno Lockwood- odparł. Sięgnęłam dłonią po telefon, który leżał wraz z moją torbą na podłodze, aby sprawdzić, która jest godzina. 11:34. Super, opuściłam zajęcia.
-Teraz już wiesz, że jesteś moja- szepnął tuż nad moim uchem układając mnie po swojej lewej stronie. 
-Masz bardzo wygodne łóżko-zachichotałam , na co jego uśmiech na twarzy poszerzył się. Uwielbiam ten widok.
-Możesz się przyzwyczajać, bo teraz będziesz w nim spędzać dużo czasu- powiedział powoli i zjechał ręką w dół mojego ciała. Co?
-C-co?- zapytałam niepewnie.
-Słyszałaś- zaczął kreślić różne kształty pod moim pępkiem. Mój oddech przyspieszył.
-Tyle czekałem na tą chwilę, a gdy już nadeszła, była najlepszą w moim życiu- boże. On naprawdę to powiedział?
-Naprawdę?- mój głos był cichy.
-Po co miałbym kłamać?- jego ręka w dole mojego brzucha, cholernie mnie rozpraszała. Zastanawiam się jak on to robi. Jakim cudem zachowuje tak niesamowity spokój rozmawiając o tak intymnych sprawach.
-Mówisz poważnie?-nadal nie mogłam pojąć tego, że powiedział to co powiedział.
-Wyraziłem się jasno Katherine, nie muszę kłamać- był poirytowany tym, że musiał powtórzyć to co powiedział dosłownie kilka sekund temu.
-Przepra ...
-Nie musisz przepraszać-cmoknął mój nos, a jego natarczywa ręka nadal kreśliła różne wzory na moim brzuchu.
-To trochę dziwne, że nadal tu ze mną leżysz- przeczesał dłonią swoje poburzone, czarne włosy. 
-Czemu tak uważasz?-zapytałam zdziwiona spoglądając na niego z dołu.
-Zazwyczaj było inaczej. Wszystkie uciekały.- obeszłabym się bez tej informacji, ale przecież sama zapytałam.
-Mhm- moja cholerna ciekawość.
-Ale ty jesteś inna- chwycił mój podbródek, abym na niego popatrzyła.
-Jesteś jedyna- pocałował mnie tak mocno, jakbym zaraz miała wyparować.
-Nie chce żebyś odchodziła- powiedział cicho.
-Nigdzie się nie wybieram Zayn- pocałowałam go w policzek.
-Obiecaj.
-Obiecuję.
Uśmiechnął się pod nosem co chciał zamaskować pod obojętnym wyrazem twarzy lecz niekoniecznie mu to wyszło. Cmoknęłam go w usta i podniosłam się do pozycji siedzącej, ale gdy zdałam sobie sprawę, że jestem naga, zakryłam się kołdrą
-Przez ciebie nie poszłam dzisiaj na zajęcia- uśmiechnęłam wpatrując się w podłogę, na której porozwalane były nasze ubrania.
-To ty chciałaś się ze mną pieprzyć- odparł z rozbawieniem w głosie. Kiedy odwróciłam się do niego leżał oparty na łokciu.
-No chyba nie powiesz mi, że tego nie chciałeś- próbowałam zachować powagę.
-Będzie się ze mną pani droczyć, pani Lockwood?-zapytał znów przyciągając mnie do siebie.
-Jeśli to będzie konieczne panie Malik, to tak. Będę- nie chce mu dawać przewagi. Podniosłam się i usiadłam na niego okrakiem i dopiero wtedy sobie przypomniałam, że jestem naga. Sięgnęłam rękoma wyżej, żeby się zakryć, ale Zayn mnie zatrzymał.
-Nigdy się przede mną nie zakrywaj. Nigdy- jego oczy przeskanowały moja sylwetkę i od razu zrobiły się czarne.
 -Jesteś piękna- wypowiedział z nutką erotyzmu w głosie.
-Nie- powiedziałam pod nosem. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął mnie bliżej, gdy dalej na nim siedziałam.
-I nigdy nie podważaj mojego zdania- powiedział bardziej surowo. Przez moje ciało przeszła fala nieprzyjemnych dreszczy, a Zayn wpił się w moje usta z niesamowitą zachłannością. Miałam wrażenie, że boi się, że zaraz ucieknę. Kiedy oderwałam się od niego mogłam spokojnie nabrać powietrza.
-Niech tylko Styles się do ciebie zbliży, to przysięgam, że nie ręczę za siebie- warknął owijając sobie kosmyk moich włosów wokół swojego wskazującego palca. 
-Zrozumiałaś?-zapytał surowym tonem.
-On ... on jest moim przyjacielem, nie-nie mogę ci tego obiecać- odpowiedziałam niepewnie. Widziałam jak jego ciało się spina, a linie jego szczęki były jeszcze bardzie widoczne, gdy zacisnął zęby.
-Rozmawialiśmy już o tym- wysyczał przez zaciśnięte zęby. On miał jakieś cholerne rozdwojenie jaźni! 
 -N-no wiem, ale o-on jest dla mnie j-jedynie przyjacielem- jąkałam się. Przysięgam, że to jest jedna z jego stron, której nienawidziłam najbardziej.
-Jesteś kurwa moja!- warknął głośno, przez co lekko podskoczyłam.
-Jestem, ale to n-nie zmienia faktu, że p-przestanę się zadawać z moimi przyjaciółmi- starałam się zebrać resztki pewności siebie, co nie bardzo mi wyszło.
-To się kurwa postaraj- warknął oschle. Wstał i założył swoje bokserki, a potem skierował się w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz?- zapytałam pośpiesznie.
-Na dół- nawet na mnie nie spojrzał. Po prostu wyszedł zostawiając mnie nagą.
-Zayn!-krzyknęłam, ale nie raczył zwrócić na mnie uwagi. Po prostu zszedł na dół. Co za człowiek! Było tak miło, był słodki i kochany, a teraz tylko do mnie warczy. Usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła na dole. Czym prędzej się ubrałam i zeszłam na dół. Nie mam do niego siły. Stał z tyłu swojego domu, z papierosem w między swoimi smukłymi palcami. Przystawił go do ust i zaciągnął się wypuszczając następnie dym. Wyglądał idealnie. Nie miał na sobie koszulki i stał jedynie w dżinsowych szortach. Powoli i spokojnie podeszłam do niego przytulając go od tyłu.
-Zayn, nie złość się- powiedziałam półgłosem. Jego ciało zesztywniało kiedy objęłam go od tyłu. Nie zwrócił na mnie uwagi i wziął kolejnego bucha. Dym bardzo powoli ulatniał się z jego ust, a ja czułam ten zapach i szczerze, to sama miałam ochotę zapalić, albo najlepiej wypalić całą paczkę. 
-Zayn?- szepnęłam, już trochę poirytowana jego ciągłą zmianą nastroju.
-Co Katherine?!- irytacja i złość, aż wylewała się z niego litrami.
-Czemu jesteś zły?- mówiłam cicho. Odwrócił się do mnie twarzą. Jego oczy miały kolor zadymionego brązu.
-Zły? To jest wielkie niedopowiedzenie! Jestem wkurwiony do granic możliwości!- krzyknął. Natychmiast go puściłam i zrobiłam dwa kroki w tył.
-Ale p-przecież... 
-Nie ma żadnego, ale! Nie rozumiesz, że jesteś moja i nikt, absolutnie kurwa nikt nie ma prawa się do ciebie zbliżać!?- rzeczywiście był wkurwiony.
-Przecież on-on jest tylko moim przyjacielem, nie rozumiesz tego? Przyjaźnimy się i nic więcej,więc dlaczego myślisz, że się do mnie zbliży?-próbowałam zachować spokój.
-Katherine, jesteś ślepa czy głupia?
Ałć.
-Nie widzisz, że on jest w tobie zakochany po uszy?! Czy ty tego kurwa nie widzisz?!- czemu on do jasnej cholery krzyczy?
-Nie krzycz na mnie- wyszeptałam. Bałam się go, naprawdę w tamtej chwili cholernie się go bałam.
-Jesteś. Moja.- warknął przez zaciśnięte zęby zmniejszając dystans między nami. Instynktownie zrobiłam krok do tyłu i z każdym jego krokiem w moją stronę cofałam się.
W końcu wpadłam na ścianę za mną i nasze ciała dzieliło jedynie kilka centymetrów.
-Nie możesz mnie zamknąć w klatce i zakazywać się z nim spotykać.- szepnęłam, a on uniósł brwi.
-Chcesz się założyć?- co?! On sobie jakieś jaja robi prawda?! Moje serce przyspieszyło. Zayn całkowicie zamknął przestrzeń między nami, gwałtownie przyciskając do mnie swoje ciało. Nasze ciała ocierały się o siebie. Jego ręka zjechała w dół moich pleców i złapał mnie mocno za pośladki, a ja syknęłam.  Z jednej strony to było przyjemne, ale jednak trochę bolało.
-Udowodnić ci, że jesteś moja i z nikim nie będzie ci tak dobrze? Bo ja kurwa z przyjemnością to zrobię. - pochylił się nad moim uchem, a jego dwudniowy zarost, lekko łaskotał moją skórę na szyi.
-To wczoraj, to nawet nie było pieprzenie się. Jeśli myślisz, że to było wszystko, to bardzo się kurwa mylisz.- przygryzł płatek mojego ucha, a swoją dłoń skierował na moją kobiecość
-Tak cię przepieprzę, że nigdy już nie przejdzie ci nawet przez myśl żeby się ze mną nie zgodzić, czy dyskutować. A do tego chuja w życiu się nie zbliżysz- przycisnął swój palec do mojego intymnego miejsca, a z moich ust wyrwał się cichy, pragnący więcej jęk.
-Sama widzisz w jaki sposób na mnie reagujesz- jego palec kreślił jakieś kółka.
-Przestań- wyszeptałam. Dobrze wiem, że nadal jest zły na mnie i nie podoba mi się to co w tej chwili robi.
-To boli- wyszeptałam czując jego mocny uścisk na moich biodrach i nadgarstkach. Podniósł na mnie wzrok i spojrzał w moje załzawione oczy, ale nie mam pojęcia dlaczego chciałam się rozpłakać. Jego źrenice rozszerzyły się kiedy w końcu obudził się ze swojego "transu". Byłam przestraszona, a do niego chyba w końcu doszło to co właśnie robił.
-Katherine, przepraszam ...- puścił moje nadgarstki i biodro.
-Zostaw mnie w spokoju- powiedziałam kierując się do holu. Chciałam wyjść z tego domu jak najszybciej. Byłam głupia! Myślałam, że będziemy razem szczęśliwi po tym jak uprawialiśmy seks. Kate, przestań wierzyć w bajki!
-Katherine zaczekaj!- krzyknął za mną, ale się nie odwróciłam. Nie chce teraz na niego patrzeć. Potwór. Potwór bez serca. Jak można żyć z kimś takim. Lecz tak samo jak ciężko jest z nim, tak też ciężko jest bez niego. Otworzyłam drzwi do jakiegoś pokoju, który okazał się być łazienką. Była wielka i piękna. Cała biała, a całości dopełniały złote detale. Zamknęłam drzwi na klucz. Postanowiłam wziąć gorący prysznic. Rozebrałam się szybko i weszłam do wielkiej kabiny prysznicowej. Zasunęłam szklaną powłokę i odkręciłam gorącą wodę.
-Katherine!- usłyszałam walenie w drzwi. Nie odpowiedziałam.
-Katherine, proszę cię. Otwórz drzwi- dalej nie reagowałam
-Katherine, kurwa otwórz te pierdolone drzwi!- walnął bardzo mocno w drewnianą powłokę, a ja ze strachu, postanowiłam je otworzyć. Sięgnęłam po jakiś ręcznik, owinęłam nim swoje nagie, mokre ciało i powoli podeszłam do drewnianej powłoki, która dzieliła mnie i Zayn'a.
-Katherine...- słyszałam jego niski, poirytowany głos. Zawahałam się przez chwilę, ale w końcu odkręciłam zamek, a drzwi w ułamku sekundy się otworzyły. Jego oczy były czarne, a pięści zaciśnięte. Przeskanował wzrokiem moje ciało. Bez ostrzeżenia zamknął dystans między nami i wpił się ostro w moje usta.
-Przepraszam- wyszeptał w moje otwarte usta. Nie potrafiłam się mu oprzeć. Stałam na zimnej posadzce owinięta jedynie w puchowy ręcznik i całowałam tego kochanego dupka. Dlaczego ja nie mogę mu się postawić? Zawsze mnie przekona. Najpierw będzie udawał wrednego i zimnego sukinsyna, aby później móc być kochanym i słodkim.
-Przepraszam-znów wyszeptał opierając swoje czoło o moje. Czułam jego ciepły oddech na swojej skórze. Cmoknął mój nos.
-Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że ktoś inny niż ja może cię dotknąć- wyszeptał.
-Nie możesz zabronić mi się z nim spotykać. To tak jakbym to ja zabroniła ci się spotykać z twoim najlepszym przyjacielem- odparłam spoglądając na moje palce.
-Spójrz na mnie- chwycił mój podbródek i uniósł go do góry.
-Jesteś moja, pamiętaj. Obiecaj, że mnie nie zostawisz- powiedział.
-Obiecywałam ci to wczoraj-odparłam poirytowana jego zaciekłością.
-Obiecaj-powtórzył
-Obiecuję-odparłam spokojnie. Chwycił powoli skrawek ręcznika, który trzymał nakrycie na moim ciele.
-C-co robisz?- wyjąkałam
-A jak myślisz?- jego usta ułożyły się w figlarnym uśmiechu. Odczepił skrawek ręcznika. Płachta, która mnie okrywała spadła na ziemię, tym samym zostawiając mnie kompletnie nagą i mokrą. Skanował moje ciało i w jego oczach błysnęło pożądanie
-Wejdź pod prysznic- powiedział z nutą erotyzmu w głosie. Zrobiłam to co rozkazał i weszłam do kabiny, odkręcając wodę. Gdy cała szyba zaparowała, od gorących strumieni wody, zrobiło się duszno. Powłoka się nagle odsunęła i zobaczyłam nagiego Zayn'a. Cmoknął moje rozgrzane i mokre ramię po czym chwycił za żel pod prysznic. Nalał trochę na swoje dłonie i rozsmarował płyn po całym moim ciele. Mruknęłam z przyjemności i wiedziałam, że uśmiechnął się pod nosem.
-Nie bój się mnie-chyba wyczuł, że moja sylwetka jest troszeczkę spięta.
-Nie dawaj mi do tego powodu-wyszeptałam.
-Katherine- ostrzegł mnie i dał do zrozumienia, że mogę zacząć kolejną kłótnię.
-Przepraszam- obniżyłam głowę i patrzyłam na czubki moich palców. Poczułam jego duże dłonie na moich biodrach i po chwili obkręcił mnie tak, abym mogła stanąć tyłem do niego. Przybliżył swoją głowę do mojej i zaczął całować miejsce między moją szyją, a ramieniem.
-Jesteś taka piękna- wyszeptał. Zaczynało mi się robić coraz cieplej. Jego dłoń znalazła się na moim brzuchu, aby chwilę później zjechać niżej, tuż nad moim intymnym miejscem. Czułam ucisk w moim podbrzuszu. Twardy penis Zayn'a ocierał się o moją pupę, co jeszcze bardziej pobudzało moje ciało. -Mam ochotę przerżnąć cię jeszcze raz-powiedział tuż nad moim pokojem. Jego dłoń ścisnęła moje miejsce intymne.
-Zayn, proszę cię-przygryzłam wargę. Nie posłuchał mnie z resztą jak zawsze. Jego palec jeździł w górę i dół mojej kobiecości, a ciepłe i mokre pocałunki dodawały tylko temperamentu. Zaczął bawić się moja łechtaczką.
-No Katherine, powiedz mi to. Powiedz jak bardzo cię zaspakajam. Nikt, powtarzam, że nikt nie da ci tego co ja ci mogę dać-wyszeptał.
-Za- zayn -Shhh, teraz ja mówię. Uwielbiam patrzeć na to jak wijesz się pode mną, uwielbiam to. Albo to jak reagujesz na mój dotyk, krzyczysz moje imię. Z nim nigdy nie będzie ci tak dobrze. Jesteś tylko moja-mówił. Mój oddech zaczął być nierówny kiedy jego palce wkradły się do mojego wnętrza.
-Powiedz, żebym przestał to zrobię to-powiedział pełnym pożądania głosem. Nie chce żeby przestawał. Tak bardzo go pragnę.
-N-nie przestawaj- powiedziałam drżacym głosem.
-Grzeczna dziewczynka- powiedział i przyspieszył ruchy swoich palców. Kciukiem bawił się moją łechtaczką. Miałam wrażenie, że jestem w innym wymiarze. Moje nogi się pode mną uginały.
-Dojdź Katherine- wysyczał. Niemalże czułam na swoich pośladkach jego erekcję. Tak na niego działam? Jego palec wskazujący chodził i wychodził że mnie, natomiast kciuk błądził po mojej łechtaczce. Wydałam z siebie głośny jęk.
-Kurwa, Katherine. Zaraz dojdę od samego patrzenia na ciebie- warknął Zayn. Nagle wepchnął swoje palce mocniej i wtedy poczułam zalewającą moje ciało przyjemność. Moje ciało opadło bezwładnie na tors chłopaka. Słychać było tylko lecącą wodę i nasze ciężkie oddechy. Musiał mnie przytrzymać, żebym nie upadła. Boże, nie mogę się powstrzymać i oprzeć, nigdy.
-Jesteś taka piękna jak dochodzisz. Przepiękna-wyszeptał. Uniósł mój podbródek do góry i ucałował z wielką zachłannością.
-Wszystko w porządku?-zapytał.
-Tak po prostu jestem zmęczona. I dziękuję-zarumieniłam się.
-Moim ulubionym zajęciem jest wprawianie cię w zakłopotanie i w chwilę szczytu-zachichotał. Kocham ten dźwięk! Popatrzył w moje oczy i uśmiechnął się. Otworzył drzwi kabiny i wyszedł. Podał mi rękę, aby pomóc mi wyjść. Co się stało z nim? Gdzie jest ten oschły Zayn? Nie to, że przeszkadza mi słodki Zayn, ale zaczynam się trochę martwić.


No więc w końcu oczekiwany moment ! Zatherine moment! I to jeszcze jak :) mamy nadzieję, że spodoba wam się ten rozdział i zostawicie po sobie ślady. jak zwykle ględzimy o komentarzach, ale są dla nas naprawdę bardzo ważne :) Kochamy was xx

4 komentarze:

  1. Jej jaki cudowny *__*
    Z niecierpliwością czekam na next :)
    @Niesia69

    OdpowiedzUsuń
  2. O MÓJ BOŻE!!!! CO ZA ROZDZIAŁ *.*
    Tak bardzo niegrzeczny c; mrauu
    Ale świetnie napisany <3 kocham
    Lexi

    OdpowiedzUsuń
  3. ŁOOOO nareszcie! Zayn cholerny zazdrośnik coś czuję że Kate nie będzie miała z nim lekko ale jak kocha to wytrzyma. Rozdział mega bardzo mi się podoba. Dobrze piszecie nic nie jest przewidywalne i to jest fajne :D Świetna piosenka aż znajdzie się na mojej playliście. Jesteście zajebiste lovka w chuj
    Zuza xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietny! Kocham to!

    OdpowiedzUsuń