Dark In My Imagination - of Verona
Uwaga! Ten rozdział zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czytając to, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz tego czytać, możesz ominąć notkę!
Uwaga! Ten rozdział zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czytając to, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz tego czytać, możesz ominąć notkę!
-Zayn?- mruknęłam.
-Hmm?
-Kochaj się ze mną-wyszeptałam.
Nie mogłam wyczytać nic z jego twarzy. Kompletnie nic.
-C-co?-zająkał się. Moje poliki zalały się ogromnymi rumieńcami. On się zająkał. Zayn nigdy się nie waha.
-Kochaj się ze mną- powtórzyłam ciszej. Stał jak wryty. Nic nie mówił, ani nawet nie mrugał. Przestraszyłam się jego reakcji. Nie wiedziałam co miało nastąpić. W tamtej chwili mogło się wydarzyć cokolwiek, a patrząc na jego bipolarność, on był zdolny do wszystkiego. Jego oczy rozszerzyły się do granic możliwości, a dłonią przeczesał swoje włosy.
-Przepraszam, nie powinnam ...
-Nawet nie wiesz jak długo na to czekałem- przerwał podchodząc do mnie z pożądaniem wymalowanym na całej twarzy. Czułam jak moje policzki zalewają się czerwonym kolorem, a ciało sztywnieje na widok jego pięknych oczu. Siedziałam opierając się o ścianę znajdującą się za mną. Oparł swoje dłonie po obu stronach mojego ciała i przygryzł wargę.
-Powtórz to- powiedział niskim głosem.
-K-kochaj się ze mną- powiedziałam, nieco ciszej. Patrzyliśmy sobie w oczy. Nagle gwałtownie przycisnął swoje ciało do mojego i oblizał swoje pełne wargi.
-Jesteś pewna?- jego ton spoważniał, aby za chwilę znów zmienić go w ten popisowy i erotyczny.
-Tak- zebrałam w sobie resztki odwagi i złapałam go za szlufkę od spodni, żeby go przyciągnąć bliżej siebie, a następnie zamknąć nasze usta w gorącym pocałunku.
-Tak- zebrałam w sobie resztki odwagi i złapałam go za szlufkę od spodni, żeby go przyciągnąć bliżej siebie, a następnie zamknąć nasze usta w gorącym pocałunku.
-W końcu poczuję jak ciasna jesteś- powiedział wprost do moich ust. Przygryzł moją wargę, na co na mojej już i tak czerwonej twarzy zawitał szczery uśmiech. Jeszcze chyba nigdy, odkąd go poznałam nie pragnęłam go tak bardzo, jak teraz.
-Tyle razy sobie to wyobrażałem- powiedział uwodzącym głosem przejeżdżając dłonią w dół mojego ciała, co wywołało na mojej skórze niesamowicie wielką falę ciarek.
-Jak bardzo chcesz się ze mną pieprzyć?-zapytał nadal mnie całując. To tak jakby bał się, że zaraz zniknę bądź pęknę, jak bańka mydlana.
-Powiedz mi jak bardzo tego chcesz- ścisnął moje pośladki. Kolanem rozchylił moje nogi, aby móc usiąść między nimi.
-C-chcę tego- wyszeptałam. Zayn mocniej ścisnął mój tyłek, a ja uśmiechnęłam się pod nosem.
-Jak bardzo?- jego głos był w tamtym momencie ostrzejszy, ale dało się wyczuć nutę podniecenia.
-Najbardziej na Świecie- powiedziałam już pewniej. Podniósł mnie gwałtownie, przez co instynktownie oplotłam go nogami i założyłam mu ręce na kark. Położył mnie na łóżko i złapał moje nadgarstki, żeby móc je położyć ponad moją głowę.
-Najbardziej na Świecie- powiedziałam już pewniej. Podniósł mnie gwałtownie, przez co instynktownie oplotłam go nogami i założyłam mu ręce na kark. Położył mnie na łóżko i złapał moje nadgarstki, żeby móc je położyć ponad moją głowę.
-To będzie twój najlepszy seks w życiu- przygryzł płatek mojego ucha, a ja miałam wrażenie, że moje serce zaraz wyskoczy mi z piersi.
Ścisnął moje nadgarstki mocniej kiedy naparł swoim kroczem na moje.
-Katherine, nawet nie wyobrażasz sobie tego jaka jesteś seksowna, kiedy tak tu leżysz- powiedział do mnie całując moją szyję.
-Taka bezbronna-trzymał moje nadgarstki jedną dłonią, aby drugą móc zdjąć ze mnie koszulkę.
-Taka piękna-wyszeptał tuż przy moim uchu, po czym moje ciało zalało się falą dreszczy.
-Taka moja- ściągnął ze mnie koszulkę i oblizał wargę. Uśmiechnęłam się usatysfakcjonowana jego reakcją.
-Twoja i tylko twoja- powiedziałam, choć nie było to konieczne. On przecież wiedział, że nie potrafię funkcjonować bez niego.
-Tylko moja skarbie- gwałtownie pociągnął za zamek od moich spodni.
-Do góry- nakazał mi, a ja momentalnie wykonałam jego "rozkaz". Szybko ściągnął moje spodnie i powrócił do całowania moich ust.
-Twoje pełne usta- wymruczał wprost do moich warg. Czułam jego głęboki oddech i szybko unoszącą się klatkę piersiową. Spojrzał na mnie na moment. Jego oczy błyszczały czystym podnieceniem.
-Gotowa na swój najostrzejszy i najlepszy seks? -jego głos... boże. W tamtej chwili nie chciałam nic innego, jak jego. Całego. Położył swoje duże dłonie na moich pośladkach i uniósł je delikatnie do góry, aby móc ściągnąć ze mnie majtki. Poczułam zimny powiew w moim miejscu intymnym, na co zacisnęłam moje oczy.
-Świadomość tego, że jesteś taka mokra tylko od moich pocałunków tak cholernie mnie podnieca-powiedział, a jego twarz znalazła się milimetry nad moją.
-Na całe szczęście mój język już dobrze zna twoje wnętrze- uśmiechnął się przebiegle całując moje usta, delikatnie ciągnąc za moją dolną wargę. Jego palec krążył niebezpiecznie blisko mojego wejścia. Uniósł moje nogi i całował moje uda.
-Chciałem cię przelecieć odkąd tylko wpadłaś na mnie na tej imprezie- zniżał powoli swoja głowę, oddając mokre pocałunki na moich udach. Poczułam jego dwa palce w sobie. O Boże ... Zaczął powoli nimi poruszać i podkurczać je.
-Jezu ... -syknęłam.
-Spokojnie, to tylko ja-zaśmiał się obserwując każdy mój ruch. Moje ciało zaczynało powoli reagować na jego dotyk. Miał rację. Jestem cała mokra, gdy tylko słyszę jego głos. Wystarczy mi jego dotyk, a ja już jestem podniecona. Przy nim robię się bardzo wrażliwa i nieśmiała, co jest nie podobne do mnie. Nagle mocniej wsunął swoje palce, przez co ścisnęłam dłonią prześcieradło. Przyjemność była tak intensywna, że pisnęłam głośno, a mój krzyk rozniósł się po całej willi.
-Kochanie to dopiero gra wstępna. Jak zaczniesz teraz szczytować, to nie wytrzymamy do końca.- wymruczał. Pochylił swoją głowę, nad moja kobiecością i dmuchnął w nią zimnym powietrzem. Jęknęłam gardłowo, a on zachichotał i bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, wsunął we mnie swój język.
-Boże Zayn ...-wysyczałam przez zęby. On chce mnie wykończyć.
-Uwielbiam kiedy piszczysz, jak robię ci dobrze- jego słowa mnie jeszcze bardziej podniecają. Nie hamuje się i mówi dokładnie to co ma na myśli.
-Kochanie dasz radę- jego palce niezgrabnie poruszały się w moim wejściu. Jego język bawił się moją łechtaczką, a za każdym razem kiedy się odezwał, wibracje stawały się niesamowicie intensywniejsze. Jego dłoń nadal przytrzymywała moje ręce nad głową.
-Mam to robić szybciej?-zapytał zwalniając swoje ruchy.
-Myhym- wymruczałam. Wypchnęłam swoje uda do góry, żeby móc czuć go jeszcze bardziej. Zaśmiał się cicho pod nosem. Mimo tego, że powiedziałam, aby przyśpieszył, nie zrobił tego. Męczył mnie. Poczułam dziwne zimno i zorientowałam się że wyciągnął że mnie palce.
-Skarbie, mi też się coś należy. Teraz się zacznie.- ściągnął swoją koszulkę i sięgnął ręką, do zamka swoich spodni, lecz powstrzymałam go, na co zmarszczył brwi.
-Mogę ja?- zapytałam, a na jego twarzy od razu pojawił się "ten" uśmieszek. Uniósł ręce w górę, w geście poddania się. Złapał mnie za biodra i obrócił tak, że ja siedziałam na nim.
-Jestem twój- wymruczał, a ja zabrałam się za rozpinanie jego spodni. Chwilę męczyłam się z niesfornym zamkiem, lecz w końcu udało mi się, a jego spodnie wylądowały na podłodze.
-Nie chcę, abyś robiła to z przymusu- powiedział obejmując moją twarz dłońmi i zachłannie mnie całując.
-Muszę się w końcu odwdzięczyć- uśmiechnęłam się nieśmiało i zjechałam palcem wskazującym w dół, zahaczając palcem o gumkę jego czarnych bokserek. Pociągnęłam jego bokserki w dół i nieśmiało spojrzałam na niego. Jego oczy były zaciśnięte, a ja miałam wrażenie, że zrobię coś źle. Niepewnie chwyciłam jego twardą już erekcje w moje małe dłonie i powoli zaczęłam poruszać dłonią w górę i w dół.
-Właśnie tak- powiedział, a dokładnie wysyczał przez zaciśnięte zęby. Obniżyłam swoją twarz na wysokość jego penisa i moje usta obejmowały jego główkę.
-Katherine ... -urwał kiedy przejechałam językiem po naprężonej erekcji. Był taki duży. I taki twardy. Nieśmiało włożyłam go do swoich ust, a Zayn mruknął gardłowo, co tylko zachęciło mnie do włożenia większej części jego penisa. Zaczęłam ruszać głową w górę i w dół. Zayn włożył swoją rękę w moje włosy i pociągnął je, przez co się skrzywiłam, ale nie zareagowałam. Ten widok jest wart każdego bólu. Jego gardłowe jęki było słychać w całym pomieszczeniu.
-Kurwa...- przeklinał pod nosem. Wyciągnęłam go z buzi zostawiając mokrego całusa na jego główce. Podniosłam się na rękach i zbliżyłam twarz do niego.
-Jesteś ... jesteś genialna- powiedział, na co zarumieniłam się. Chwycił moją twarz w dłonie i przygryzając moja wargę rozpoczął kolejny pocałunek. Jego dłonie zjechały na moje biodra podnosząc mnie do góry. W końcu jednak obrócił mnie tak, że leżałam na plecach.Wstał i sięgnął po swoje spodnie, aby następnie wyciągnąć z nich małą paczuszkę. Rozpakował ją zębami i wyciągnął z niej prezerwatywę. Naciągnął ją na swoją długość i ponownie znalazł się nade mną.
-Teraz się zabawimy- odparł odpinając mój stanik. Jego penis zadrżał przy moim wejściu, a po chwili Zayn wszedł we mnie powoli przystosowując się do mojego wnętrza. Jęknęłam cicho, układając dłonie na jego barkach. Z każdą chwilą przyśpieszał, a jego ruchy stawały się głębsze.
-Za-Zayn ...
-O tak Katherine, właśnie tak- przymrużył oczy, wchodząc coraz to głębiej. Jego ruchy we mnie były tak przepełnione pożądaniem. Tak jakby miałby być to ostatni seks w jego życiu. Rozkoszował się każdym ruchem. Chciałam coś powiedzieć. Cokolwiek, ale w stanie euforii, w jakim się teraz znajdowałam, nie mogłam nawet samodzielnie otworzyć ust. Jak on to kurwa robi?
-Kurwa...- przeklnął głośno warcząc. Nie nadążałam za jego tempem, więc czułam lekki ból. Jego ruchy były coraz szybsze, a ja miałam wrażenie, że tonę w przyjemności. Gdy agresywnie wszedł we mnie, krzyknęłam z podniecenia. Zbliżał się ten moment. Czułam, że zaraz dojdę.
-Dojdź dla mnie mała, dla mnie- wysapał. Wplątałam dłonie w jego włosy, które i tak były już poburzone od ciągłego ciągnięcia za nie.
-Dojdź. Dla. Mnie.-wysyczał każde słowo poruszając się we mnie z coraz to większą mocą. Jego jądra uderzały o moje pośladki, a ja nie mogłam już wytrzymać. W końcu dotarł do mojego punktu G i jak na pstryknięcie palcami poczułam jak moja pochwa zwęża się wokół jego penisa. Warknął wprost do moich ust, a moim ciałem zawładnęły przyjemne skurcze. Odchyliłam głowę mocno do tyłu i próbowałam unormować swój oddech. Chłopak opadł na moje ciało. Miał całe mokre włosy i ciężko oddychał. Leżeliśmy tak przez chwilę. Pocałował mnie jeszcze zanim powoli wyszedł ze mnie. Poczułam dziwną pustkę w środku, jednak po chwili, przykrył nasze nagie ciała kołdrą, przyciągając mnie do swojego torsu. Położył swoje mokre od potu czoło na moim ramieniu i ucałował je. Jego ręka gładziła mój nagi brzuch, co było tak przyjemne, że mruknęłam zadowolona. My zrobiliśmy to. Uprawialiśmy seks. To było takie niewiarygodne. Nigdy się tak nie czułam. Nigdy, z nikim. To co wtedy przeżyłam było nie do opisania.
-To był najlepszy seks na świecie- wyszeptał do mojego ucha, a na moim ciele pojawiły się ciarki.
-Muszę się zgodzić- zachichotałam.
-Jesteś moja- powiedział chłodniejszym tonem.
-Twoja- wyszeptałam. Czułam, że moje powieki zaczynają się robić ciężkie.
Moje oczy zaczęły powoli otwierać kiedy zostały porażone promieniami słonecznymi, które przedzierały się przez niezasłonięte okna. Zaraz, gdzie ja jestem? Rozejrzałam się, a po chwili czułam ciepłe pocałunki na moim plecach.
-Dzień Dobry- usłyszałam niski głos tuż nad moich uchem.
-Dzień Dobry- wyszeptałam. Pochylił się w moją stronę i pocałował mnie.
-Byłaś cudowna- wyszeptał wprost do moich ust. W duchu aż skakałam z radości.
-Dziękuję, pan również dobrze się spisał-zachichotałam.
-To jest oczywiste- uśmiechnął się figlarnie, a ja zaśmiałam się i lekko walnęłam go w ramię.
-Nie za wysoka samoocena panie Malik?- zapytałam żartobliwie.
-Skądże znowu. Ja tylko mówię prawdę Panno Lockwood.- ukazał rząd swoich białych zębów, a mi aż zabrakło tchu i przez chwilę zapomniałam jak się oddycha. Ten mężczyzna jest taki idealny. I cały mój.
-I zajebiście obciągasz- przygryzł wargę.
-Zayn!- pisnęłam i ukryłam twarz w poduszce. Założę się, że już jestem cała czerwona. Zaśmiał się głośno, a ja miałam wrażenie, że się rozpłynę przez ten dźwięk.
-Od kiedy jest pani taka nieśmiała?- cały czas chichotał.
-Te twoje piękne usta obciągają tak cholernie dobrze- wyszeptał tuż nad moim uchem, kiedy ja ukryłam swoją twarz w poduszkach.
-Przestań!- pisnęłam. Poczułam jego dłonie na moich biodrach, a już po chwili leżałam na jego ciepłym torsie.
-Jesteś piękna- powiedział do mnie.
-Nieprawda, przestań- zarumieniłam się.
-I jesteś słodka, gdy się rumienisz-uśmiechnął się pod nosem i cmoknął moje czoło. Leżałam na nim opierając swoje czoło o jego.
-Dlaczego akurat namalowałeś mnie?-zapytałam ciekawa, gładząc opuszkiem palca jego nagie ramie.
-Nie wiem... tak jakoś- odpowiedział obojętnie. Trochę mnie to rozczarowało. Może chciałam usłyszeć "Bo jesteś moja inspiracją", czy jakiś inny kicz, ale nie oszukujmy się. To jest Zayn.
-Och- odpowiedziałam tylko tyle. Położyłam głowę na jego ciepłym torsie, a on gładził moje plecy. Mogłabym tak zostać na zawsze. Ja i on w jednej bańce. To jest tylko nasze.
-Dziękuję- szepnęłam.
-Za co? - zapytał zdziwiony.
-Za... no wiesz... mhm- byłam zakłopotana, a gdy chłopak to zobaczył, w jego oczach błysnęło rozbawienie.
-Za seks czy minetę?- walnął prosto z mostu, uśmiechając się uwodzicielsko.
-Twój dobór słów jest zaskakujący- zarumieniłam się.
-Zgadzam się z panią, panno Lockwood- odparł. Sięgnęłam dłonią po telefon, który leżał wraz z moją torbą na podłodze, aby sprawdzić, która jest godzina. 11:34. Super, opuściłam zajęcia.
-Teraz już wiesz, że jesteś moja- szepnął tuż nad moim uchem układając mnie po swojej lewej stronie.
-Masz bardzo wygodne łóżko-zachichotałam , na co jego uśmiech na twarzy poszerzył się. Uwielbiam ten widok.
-Możesz się przyzwyczajać, bo teraz będziesz w nim spędzać dużo czasu- powiedział powoli i zjechał ręką w dół mojego ciała. Co?
-C-co?- zapytałam niepewnie.
-Słyszałaś- zaczął kreślić różne kształty pod moim pępkiem. Mój oddech przyspieszył.
-Tyle czekałem na tą chwilę, a gdy już nadeszła, była najlepszą w moim życiu- boże. On naprawdę to powiedział?
-Naprawdę?- mój głos był cichy.
-Po co miałbym kłamać?- jego ręka w dole mojego brzucha, cholernie mnie rozpraszała. Zastanawiam się jak on to robi. Jakim cudem zachowuje tak niesamowity spokój rozmawiając o tak intymnych sprawach.
-Mówisz poważnie?-nadal nie mogłam pojąć tego, że powiedział to co powiedział.
-Wyraziłem się jasno Katherine, nie muszę kłamać- był poirytowany tym, że musiał powtórzyć to co powiedział dosłownie kilka sekund temu.
-Przepra ...
-Nie musisz przepraszać-cmoknął mój nos, a jego natarczywa ręka nadal kreśliła różne wzory na moim brzuchu.
-To trochę dziwne, że nadal tu ze mną leżysz- przeczesał dłonią swoje poburzone, czarne włosy.
-Czemu tak uważasz?-zapytałam zdziwiona spoglądając na niego z dołu.
-Zazwyczaj było inaczej. Wszystkie uciekały.- obeszłabym się bez tej informacji, ale przecież sama zapytałam.
-Mhm- moja cholerna ciekawość.
-Ale ty jesteś inna- chwycił mój podbródek, abym na niego popatrzyła.
-Jesteś jedyna- pocałował mnie tak mocno, jakbym zaraz miała wyparować.
-Nie chce żebyś odchodziła- powiedział cicho.
-Nigdzie się nie wybieram Zayn- pocałowałam go w policzek.
-Obiecaj.
-Obiecuję.
Uśmiechnął się pod nosem co chciał zamaskować pod obojętnym wyrazem twarzy lecz niekoniecznie mu to wyszło. Cmoknęłam go w usta i podniosłam się do pozycji siedzącej, ale gdy zdałam sobie sprawę, że jestem naga, zakryłam się kołdrą
-Przez ciebie nie poszłam dzisiaj na zajęcia- uśmiechnęłam wpatrując się w podłogę, na której porozwalane były nasze ubrania.
-To ty chciałaś się ze mną pieprzyć- odparł z rozbawieniem w głosie. Kiedy odwróciłam się do niego leżał oparty na łokciu.
-No chyba nie powiesz mi, że tego nie chciałeś- próbowałam zachować powagę.
-Będzie się ze mną pani droczyć, pani Lockwood?-zapytał znów przyciągając mnie do siebie.
-Jeśli to będzie konieczne panie Malik, to tak. Będę- nie chce mu dawać przewagi. Podniosłam się i usiadłam na niego okrakiem i dopiero wtedy sobie przypomniałam, że jestem naga. Sięgnęłam rękoma wyżej, żeby się zakryć, ale Zayn mnie zatrzymał.
-Nigdy się przede mną nie zakrywaj. Nigdy- jego oczy przeskanowały moja sylwetkę i od razu zrobiły się czarne.
-Jesteś piękna- wypowiedział z nutką erotyzmu w głosie.
-Nie- powiedziałam pod nosem. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął mnie bliżej, gdy dalej na nim siedziałam.
-I nigdy nie podważaj mojego zdania- powiedział bardziej surowo. Przez moje ciało przeszła fala nieprzyjemnych dreszczy, a Zayn wpił się w moje usta z niesamowitą zachłannością. Miałam wrażenie, że boi się, że zaraz ucieknę. Kiedy oderwałam się od niego mogłam spokojnie nabrać powietrza.
-Niech tylko Styles się do ciebie zbliży, to przysięgam, że nie ręczę za siebie- warknął owijając sobie kosmyk moich włosów wokół swojego wskazującego palca.
-Zrozumiałaś?-zapytał surowym tonem.
-On ... on jest moim przyjacielem, nie-nie mogę ci tego obiecać- odpowiedziałam niepewnie. Widziałam jak jego ciało się spina, a linie jego szczęki były jeszcze bardzie widoczne, gdy zacisnął zęby.
-Rozmawialiśmy już o tym- wysyczał przez zaciśnięte zęby. On miał jakieś cholerne rozdwojenie jaźni!
-N-no wiem, ale o-on jest dla mnie j-jedynie przyjacielem- jąkałam się. Przysięgam, że to jest jedna z jego stron, której nienawidziłam najbardziej.
-Jesteś kurwa moja!- warknął głośno, przez co lekko podskoczyłam.
-Jestem, ale to n-nie zmienia faktu, że p-przestanę się zadawać z moimi przyjaciółmi- starałam się zebrać resztki pewności siebie, co nie bardzo mi wyszło.
-To się kurwa postaraj- warknął oschle. Wstał i założył swoje bokserki, a potem skierował się w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz?- zapytałam pośpiesznie.
-Na dół- nawet na mnie nie spojrzał. Po prostu wyszedł zostawiając mnie nagą.
-Zayn!-krzyknęłam, ale nie raczył zwrócić na mnie uwagi. Po prostu zszedł na dół. Co za człowiek! Było tak miło, był słodki i kochany, a teraz tylko do mnie warczy. Usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła na dole. Czym prędzej się ubrałam i zeszłam na dół. Nie mam do niego siły. Stał z tyłu swojego domu, z papierosem w między swoimi smukłymi palcami. Przystawił go do ust i zaciągnął się wypuszczając następnie dym. Wyglądał idealnie. Nie miał na sobie koszulki i stał jedynie w dżinsowych szortach. Powoli i spokojnie podeszłam do niego przytulając go od tyłu.
-Zayn, nie złość się- powiedziałam półgłosem. Jego ciało zesztywniało kiedy objęłam go od tyłu. Nie zwrócił na mnie uwagi i wziął kolejnego bucha. Dym bardzo powoli ulatniał się z jego ust, a ja czułam ten zapach i szczerze, to sama miałam ochotę zapalić, albo najlepiej wypalić całą paczkę.
-Zayn?- szepnęłam, już trochę poirytowana jego ciągłą zmianą nastroju.
-Co Katherine?!- irytacja i złość, aż wylewała się z niego litrami.
-Czemu jesteś zły?- mówiłam cicho. Odwrócił się do mnie twarzą. Jego oczy miały kolor zadymionego brązu.
-Zły? To jest wielkie niedopowiedzenie! Jestem wkurwiony do granic możliwości!- krzyknął. Natychmiast go puściłam i zrobiłam dwa kroki w tył.
-Ale p-przecież...
-Nie ma żadnego, ale! Nie rozumiesz, że jesteś moja i nikt, absolutnie kurwa nikt nie ma prawa się do ciebie zbliżać!?- rzeczywiście był wkurwiony.
-Przecież on-on jest tylko moim przyjacielem, nie rozumiesz tego? Przyjaźnimy się i nic więcej,więc dlaczego myślisz, że się do mnie zbliży?-próbowałam zachować spokój.
-Katherine, jesteś ślepa czy głupia?
Ałć.
-Nie widzisz, że on jest w tobie zakochany po uszy?! Czy ty tego kurwa nie widzisz?!- czemu on do jasnej cholery krzyczy?
-Nie krzycz na mnie- wyszeptałam. Bałam się go, naprawdę w tamtej chwili cholernie się go bałam.
-Jesteś. Moja.- warknął przez zaciśnięte zęby zmniejszając dystans między nami. Instynktownie zrobiłam krok do tyłu i z każdym jego krokiem w moją stronę cofałam się.
W końcu wpadłam na ścianę za mną i nasze ciała dzieliło jedynie kilka centymetrów.
-Nie możesz mnie zamknąć w klatce i zakazywać się z nim spotykać.- szepnęłam, a on uniósł brwi.
-Chcesz się założyć?- co?! On sobie jakieś jaja robi prawda?! Moje serce przyspieszyło. Zayn całkowicie zamknął przestrzeń między nami, gwałtownie przyciskając do mnie swoje ciało. Nasze ciała ocierały się o siebie. Jego ręka zjechała w dół moich pleców i złapał mnie mocno za pośladki, a ja syknęłam. Z jednej strony to było przyjemne, ale jednak trochę bolało.
-Udowodnić ci, że jesteś moja i z nikim nie będzie ci tak dobrze? Bo ja kurwa z przyjemnością to zrobię. - pochylił się nad moim uchem, a jego dwudniowy zarost, lekko łaskotał moją skórę na szyi.
-To wczoraj, to nawet nie było pieprzenie się. Jeśli myślisz, że to było wszystko, to bardzo się kurwa mylisz.- przygryzł płatek mojego ucha, a swoją dłoń skierował na moją kobiecość
-Tak cię przepieprzę, że nigdy już nie przejdzie ci nawet przez myśl żeby się ze mną nie zgodzić, czy dyskutować. A do tego chuja w życiu się nie zbliżysz- przycisnął swój palec do mojego intymnego miejsca, a z moich ust wyrwał się cichy, pragnący więcej jęk.
-Sama widzisz w jaki sposób na mnie reagujesz- jego palec kreślił jakieś kółka.
-Przestań- wyszeptałam. Dobrze wiem, że nadal jest zły na mnie i nie podoba mi się to co w tej chwili robi.
-To boli- wyszeptałam czując jego mocny uścisk na moich biodrach i nadgarstkach. Podniósł na mnie wzrok i spojrzał w moje załzawione oczy, ale nie mam pojęcia dlaczego chciałam się rozpłakać. Jego źrenice rozszerzyły się kiedy w końcu obudził się ze swojego "transu". Byłam przestraszona, a do niego chyba w końcu doszło to co właśnie robił.
-Katherine, przepraszam ...- puścił moje nadgarstki i biodro.
-Zostaw mnie w spokoju- powiedziałam kierując się do holu. Chciałam wyjść z tego domu jak najszybciej. Byłam głupia! Myślałam, że będziemy razem szczęśliwi po tym jak uprawialiśmy seks. Kate, przestań wierzyć w bajki!
-Katherine zaczekaj!- krzyknął za mną, ale się nie odwróciłam. Nie chce teraz na niego patrzeć. Potwór. Potwór bez serca. Jak można żyć z kimś takim. Lecz tak samo jak ciężko jest z nim, tak też ciężko jest bez niego. Otworzyłam drzwi do jakiegoś pokoju, który okazał się być łazienką. Była wielka i piękna. Cała biała, a całości dopełniały złote detale. Zamknęłam drzwi na klucz. Postanowiłam wziąć gorący prysznic. Rozebrałam się szybko i weszłam do wielkiej kabiny prysznicowej. Zasunęłam szklaną powłokę i odkręciłam gorącą wodę.
-Katherine!- usłyszałam walenie w drzwi. Nie odpowiedziałam.
-Katherine, proszę cię. Otwórz drzwi- dalej nie reagowałam
-Katherine, kurwa otwórz te pierdolone drzwi!- walnął bardzo mocno w drewnianą powłokę, a ja ze strachu, postanowiłam je otworzyć. Sięgnęłam po jakiś ręcznik, owinęłam nim swoje nagie, mokre ciało i powoli podeszłam do drewnianej powłoki, która dzieliła mnie i Zayn'a.
-Katherine...- słyszałam jego niski, poirytowany głos. Zawahałam się przez chwilę, ale w końcu odkręciłam zamek, a drzwi w ułamku sekundy się otworzyły. Jego oczy były czarne, a pięści zaciśnięte. Przeskanował wzrokiem moje ciało. Bez ostrzeżenia zamknął dystans między nami i wpił się ostro w moje usta.
-Przepraszam- wyszeptał w moje otwarte usta. Nie potrafiłam się mu oprzeć. Stałam na zimnej posadzce owinięta jedynie w puchowy ręcznik i całowałam tego kochanego dupka. Dlaczego ja nie mogę mu się postawić? Zawsze mnie przekona. Najpierw będzie udawał wrednego i zimnego sukinsyna, aby później móc być kochanym i słodkim.
-Przepraszam-znów wyszeptał opierając swoje czoło o moje. Czułam jego ciepły oddech na swojej skórze. Cmoknął mój nos.
-Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że ktoś inny niż ja może cię dotknąć- wyszeptał.
-Nie możesz zabronić mi się z nim spotykać. To tak jakbym to ja zabroniła ci się spotykać z twoim najlepszym przyjacielem- odparłam spoglądając na moje palce.
-Spójrz na mnie- chwycił mój podbródek i uniósł go do góry.
-Jesteś moja, pamiętaj. Obiecaj, że mnie nie zostawisz- powiedział.
-Obiecywałam ci to wczoraj-odparłam poirytowana jego zaciekłością.
-Obiecaj-powtórzył
-Obiecuję-odparłam spokojnie. Chwycił powoli skrawek ręcznika, który trzymał nakrycie na moim ciele.
-C-co robisz?- wyjąkałam
-A jak myślisz?- jego usta ułożyły się w figlarnym uśmiechu. Odczepił skrawek ręcznika. Płachta, która mnie okrywała spadła na ziemię, tym samym zostawiając mnie kompletnie nagą i mokrą. Skanował moje ciało i w jego oczach błysnęło pożądanie
-Wejdź pod prysznic- powiedział z nutą erotyzmu w głosie. Zrobiłam to co rozkazał i weszłam do kabiny, odkręcając wodę. Gdy cała szyba zaparowała, od gorących strumieni wody, zrobiło się duszno. Powłoka się nagle odsunęła i zobaczyłam nagiego Zayn'a. Cmoknął moje rozgrzane i mokre ramię po czym chwycił za żel pod prysznic. Nalał trochę na swoje dłonie i rozsmarował płyn po całym moim ciele. Mruknęłam z przyjemności i wiedziałam, że uśmiechnął się pod nosem.
-Nie bój się mnie-chyba wyczuł, że moja sylwetka jest troszeczkę spięta.
-Nie dawaj mi do tego powodu-wyszeptałam.
-Katherine- ostrzegł mnie i dał do zrozumienia, że mogę zacząć kolejną kłótnię.
-Przepraszam- obniżyłam głowę i patrzyłam na czubki moich palców. Poczułam jego duże dłonie na moich biodrach i po chwili obkręcił mnie tak, abym mogła stanąć tyłem do niego. Przybliżył swoją głowę do mojej i zaczął całować miejsce między moją szyją, a ramieniem.
-Jesteś taka piękna- wyszeptał. Zaczynało mi się robić coraz cieplej. Jego dłoń znalazła się na moim brzuchu, aby chwilę później zjechać niżej, tuż nad moim intymnym miejscem. Czułam ucisk w moim podbrzuszu. Twardy penis Zayn'a ocierał się o moją pupę, co jeszcze bardziej pobudzało moje ciało. -Mam ochotę przerżnąć cię jeszcze raz-powiedział tuż nad moim pokojem. Jego dłoń ścisnęła moje miejsce intymne.
-Zayn, proszę cię-przygryzłam wargę. Nie posłuchał mnie z resztą jak zawsze. Jego palec jeździł w górę i dół mojej kobiecości, a ciepłe i mokre pocałunki dodawały tylko temperamentu. Zaczął bawić się moja łechtaczką.
-No Katherine, powiedz mi to. Powiedz jak bardzo cię zaspakajam. Nikt, powtarzam, że nikt nie da ci tego co ja ci mogę dać-wyszeptał.
-Za- zayn -Shhh, teraz ja mówię. Uwielbiam patrzeć na to jak wijesz się pode mną, uwielbiam to. Albo to jak reagujesz na mój dotyk, krzyczysz moje imię. Z nim nigdy nie będzie ci tak dobrze. Jesteś tylko moja-mówił. Mój oddech zaczął być nierówny kiedy jego palce wkradły się do mojego wnętrza.
-Powiedz, żebym przestał to zrobię to-powiedział pełnym pożądania głosem. Nie chce żeby przestawał. Tak bardzo go pragnę.
-N-nie przestawaj- powiedziałam drżacym głosem.
-Grzeczna dziewczynka- powiedział i przyspieszył ruchy swoich palców. Kciukiem bawił się moją łechtaczką. Miałam wrażenie, że jestem w innym wymiarze. Moje nogi się pode mną uginały.
-Dojdź Katherine- wysyczał. Niemalże czułam na swoich pośladkach jego erekcję. Tak na niego działam? Jego palec wskazujący chodził i wychodził że mnie, natomiast kciuk błądził po mojej łechtaczce. Wydałam z siebie głośny jęk.
-Kurwa, Katherine. Zaraz dojdę od samego patrzenia na ciebie- warknął Zayn. Nagle wepchnął swoje palce mocniej i wtedy poczułam zalewającą moje ciało przyjemność. Moje ciało opadło bezwładnie na tors chłopaka. Słychać było tylko lecącą wodę i nasze ciężkie oddechy. Musiał mnie przytrzymać, żebym nie upadła. Boże, nie mogę się powstrzymać i oprzeć, nigdy.
-Jesteś taka piękna jak dochodzisz. Przepiękna-wyszeptał. Uniósł mój podbródek do góry i ucałował z wielką zachłannością.
-Wszystko w porządku?-zapytał.
-Tak po prostu jestem zmęczona. I dziękuję-zarumieniłam się.
-Moim ulubionym zajęciem jest wprawianie cię w zakłopotanie i w chwilę szczytu-zachichotał. Kocham ten dźwięk! Popatrzył w moje oczy i uśmiechnął się. Otworzył drzwi kabiny i wyszedł. Podał mi rękę, aby pomóc mi wyjść. Co się stało z nim? Gdzie jest ten oschły Zayn? Nie to, że przeszkadza mi słodki Zayn, ale zaczynam się trochę martwić.
-Świadomość tego, że jesteś taka mokra tylko od moich pocałunków tak cholernie mnie podnieca-powiedział, a jego twarz znalazła się milimetry nad moją.
-Na całe szczęście mój język już dobrze zna twoje wnętrze- uśmiechnął się przebiegle całując moje usta, delikatnie ciągnąc za moją dolną wargę. Jego palec krążył niebezpiecznie blisko mojego wejścia. Uniósł moje nogi i całował moje uda.
-Chciałem cię przelecieć odkąd tylko wpadłaś na mnie na tej imprezie- zniżał powoli swoja głowę, oddając mokre pocałunki na moich udach. Poczułam jego dwa palce w sobie. O Boże ... Zaczął powoli nimi poruszać i podkurczać je.
-Jezu ... -syknęłam.
-Spokojnie, to tylko ja-zaśmiał się obserwując każdy mój ruch. Moje ciało zaczynało powoli reagować na jego dotyk. Miał rację. Jestem cała mokra, gdy tylko słyszę jego głos. Wystarczy mi jego dotyk, a ja już jestem podniecona. Przy nim robię się bardzo wrażliwa i nieśmiała, co jest nie podobne do mnie. Nagle mocniej wsunął swoje palce, przez co ścisnęłam dłonią prześcieradło. Przyjemność była tak intensywna, że pisnęłam głośno, a mój krzyk rozniósł się po całej willi.
-Kochanie to dopiero gra wstępna. Jak zaczniesz teraz szczytować, to nie wytrzymamy do końca.- wymruczał. Pochylił swoją głowę, nad moja kobiecością i dmuchnął w nią zimnym powietrzem. Jęknęłam gardłowo, a on zachichotał i bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, wsunął we mnie swój język.
-Boże Zayn ...-wysyczałam przez zęby. On chce mnie wykończyć.
-Uwielbiam kiedy piszczysz, jak robię ci dobrze- jego słowa mnie jeszcze bardziej podniecają. Nie hamuje się i mówi dokładnie to co ma na myśli.
-Kochanie dasz radę- jego palce niezgrabnie poruszały się w moim wejściu. Jego język bawił się moją łechtaczką, a za każdym razem kiedy się odezwał, wibracje stawały się niesamowicie intensywniejsze. Jego dłoń nadal przytrzymywała moje ręce nad głową.
-Mam to robić szybciej?-zapytał zwalniając swoje ruchy.
-Myhym- wymruczałam. Wypchnęłam swoje uda do góry, żeby móc czuć go jeszcze bardziej. Zaśmiał się cicho pod nosem. Mimo tego, że powiedziałam, aby przyśpieszył, nie zrobił tego. Męczył mnie. Poczułam dziwne zimno i zorientowałam się że wyciągnął że mnie palce.
-Skarbie, mi też się coś należy. Teraz się zacznie.- ściągnął swoją koszulkę i sięgnął ręką, do zamka swoich spodni, lecz powstrzymałam go, na co zmarszczył brwi.
-Mogę ja?- zapytałam, a na jego twarzy od razu pojawił się "ten" uśmieszek. Uniósł ręce w górę, w geście poddania się. Złapał mnie za biodra i obrócił tak, że ja siedziałam na nim.
-Jestem twój- wymruczał, a ja zabrałam się za rozpinanie jego spodni. Chwilę męczyłam się z niesfornym zamkiem, lecz w końcu udało mi się, a jego spodnie wylądowały na podłodze.
-Nie chcę, abyś robiła to z przymusu- powiedział obejmując moją twarz dłońmi i zachłannie mnie całując.
-Muszę się w końcu odwdzięczyć- uśmiechnęłam się nieśmiało i zjechałam palcem wskazującym w dół, zahaczając palcem o gumkę jego czarnych bokserek. Pociągnęłam jego bokserki w dół i nieśmiało spojrzałam na niego. Jego oczy były zaciśnięte, a ja miałam wrażenie, że zrobię coś źle. Niepewnie chwyciłam jego twardą już erekcje w moje małe dłonie i powoli zaczęłam poruszać dłonią w górę i w dół.
-Właśnie tak- powiedział, a dokładnie wysyczał przez zaciśnięte zęby. Obniżyłam swoją twarz na wysokość jego penisa i moje usta obejmowały jego główkę.
-Katherine ... -urwał kiedy przejechałam językiem po naprężonej erekcji. Był taki duży. I taki twardy. Nieśmiało włożyłam go do swoich ust, a Zayn mruknął gardłowo, co tylko zachęciło mnie do włożenia większej części jego penisa. Zaczęłam ruszać głową w górę i w dół. Zayn włożył swoją rękę w moje włosy i pociągnął je, przez co się skrzywiłam, ale nie zareagowałam. Ten widok jest wart każdego bólu. Jego gardłowe jęki było słychać w całym pomieszczeniu.
-Kurwa...- przeklinał pod nosem. Wyciągnęłam go z buzi zostawiając mokrego całusa na jego główce. Podniosłam się na rękach i zbliżyłam twarz do niego.
-Jesteś ... jesteś genialna- powiedział, na co zarumieniłam się. Chwycił moją twarz w dłonie i przygryzając moja wargę rozpoczął kolejny pocałunek. Jego dłonie zjechały na moje biodra podnosząc mnie do góry. W końcu jednak obrócił mnie tak, że leżałam na plecach.Wstał i sięgnął po swoje spodnie, aby następnie wyciągnąć z nich małą paczuszkę. Rozpakował ją zębami i wyciągnął z niej prezerwatywę. Naciągnął ją na swoją długość i ponownie znalazł się nade mną.
-Teraz się zabawimy- odparł odpinając mój stanik. Jego penis zadrżał przy moim wejściu, a po chwili Zayn wszedł we mnie powoli przystosowując się do mojego wnętrza. Jęknęłam cicho, układając dłonie na jego barkach. Z każdą chwilą przyśpieszał, a jego ruchy stawały się głębsze.
-Za-Zayn ...
-O tak Katherine, właśnie tak- przymrużył oczy, wchodząc coraz to głębiej. Jego ruchy we mnie były tak przepełnione pożądaniem. Tak jakby miałby być to ostatni seks w jego życiu. Rozkoszował się każdym ruchem. Chciałam coś powiedzieć. Cokolwiek, ale w stanie euforii, w jakim się teraz znajdowałam, nie mogłam nawet samodzielnie otworzyć ust. Jak on to kurwa robi?
-Kurwa...- przeklnął głośno warcząc. Nie nadążałam za jego tempem, więc czułam lekki ból. Jego ruchy były coraz szybsze, a ja miałam wrażenie, że tonę w przyjemności. Gdy agresywnie wszedł we mnie, krzyknęłam z podniecenia. Zbliżał się ten moment. Czułam, że zaraz dojdę.
-Dojdź dla mnie mała, dla mnie- wysapał. Wplątałam dłonie w jego włosy, które i tak były już poburzone od ciągłego ciągnięcia za nie.
-Dojdź. Dla. Mnie.-wysyczał każde słowo poruszając się we mnie z coraz to większą mocą. Jego jądra uderzały o moje pośladki, a ja nie mogłam już wytrzymać. W końcu dotarł do mojego punktu G i jak na pstryknięcie palcami poczułam jak moja pochwa zwęża się wokół jego penisa. Warknął wprost do moich ust, a moim ciałem zawładnęły przyjemne skurcze. Odchyliłam głowę mocno do tyłu i próbowałam unormować swój oddech. Chłopak opadł na moje ciało. Miał całe mokre włosy i ciężko oddychał. Leżeliśmy tak przez chwilę. Pocałował mnie jeszcze zanim powoli wyszedł ze mnie. Poczułam dziwną pustkę w środku, jednak po chwili, przykrył nasze nagie ciała kołdrą, przyciągając mnie do swojego torsu. Położył swoje mokre od potu czoło na moim ramieniu i ucałował je. Jego ręka gładziła mój nagi brzuch, co było tak przyjemne, że mruknęłam zadowolona. My zrobiliśmy to. Uprawialiśmy seks. To było takie niewiarygodne. Nigdy się tak nie czułam. Nigdy, z nikim. To co wtedy przeżyłam było nie do opisania.
-To był najlepszy seks na świecie- wyszeptał do mojego ucha, a na moim ciele pojawiły się ciarki.
-Muszę się zgodzić- zachichotałam.
-Jesteś moja- powiedział chłodniejszym tonem.
-Twoja- wyszeptałam. Czułam, że moje powieki zaczynają się robić ciężkie.
Moje oczy zaczęły powoli otwierać kiedy zostały porażone promieniami słonecznymi, które przedzierały się przez niezasłonięte okna. Zaraz, gdzie ja jestem? Rozejrzałam się, a po chwili czułam ciepłe pocałunki na moim plecach.
-Dzień Dobry- usłyszałam niski głos tuż nad moich uchem.
-Dzień Dobry- wyszeptałam. Pochylił się w moją stronę i pocałował mnie.
-Byłaś cudowna- wyszeptał wprost do moich ust. W duchu aż skakałam z radości.
-Dziękuję, pan również dobrze się spisał-zachichotałam.
-To jest oczywiste- uśmiechnął się figlarnie, a ja zaśmiałam się i lekko walnęłam go w ramię.
-Nie za wysoka samoocena panie Malik?- zapytałam żartobliwie.
-Skądże znowu. Ja tylko mówię prawdę Panno Lockwood.- ukazał rząd swoich białych zębów, a mi aż zabrakło tchu i przez chwilę zapomniałam jak się oddycha. Ten mężczyzna jest taki idealny. I cały mój.
-I zajebiście obciągasz- przygryzł wargę.
-Zayn!- pisnęłam i ukryłam twarz w poduszce. Założę się, że już jestem cała czerwona. Zaśmiał się głośno, a ja miałam wrażenie, że się rozpłynę przez ten dźwięk.
-Od kiedy jest pani taka nieśmiała?- cały czas chichotał.
-Te twoje piękne usta obciągają tak cholernie dobrze- wyszeptał tuż nad moim uchem, kiedy ja ukryłam swoją twarz w poduszkach.
-Przestań!- pisnęłam. Poczułam jego dłonie na moich biodrach, a już po chwili leżałam na jego ciepłym torsie.
-Jesteś piękna- powiedział do mnie.
-Nieprawda, przestań- zarumieniłam się.
-I jesteś słodka, gdy się rumienisz-uśmiechnął się pod nosem i cmoknął moje czoło. Leżałam na nim opierając swoje czoło o jego.
-Dlaczego akurat namalowałeś mnie?-zapytałam ciekawa, gładząc opuszkiem palca jego nagie ramie.
-Nie wiem... tak jakoś- odpowiedział obojętnie. Trochę mnie to rozczarowało. Może chciałam usłyszeć "Bo jesteś moja inspiracją", czy jakiś inny kicz, ale nie oszukujmy się. To jest Zayn.
-Och- odpowiedziałam tylko tyle. Położyłam głowę na jego ciepłym torsie, a on gładził moje plecy. Mogłabym tak zostać na zawsze. Ja i on w jednej bańce. To jest tylko nasze.
-Dziękuję- szepnęłam.
-Za co? - zapytał zdziwiony.
-Za... no wiesz... mhm- byłam zakłopotana, a gdy chłopak to zobaczył, w jego oczach błysnęło rozbawienie.
-Za seks czy minetę?- walnął prosto z mostu, uśmiechając się uwodzicielsko.
-Twój dobór słów jest zaskakujący- zarumieniłam się.
-Zgadzam się z panią, panno Lockwood- odparł. Sięgnęłam dłonią po telefon, który leżał wraz z moją torbą na podłodze, aby sprawdzić, która jest godzina. 11:34. Super, opuściłam zajęcia.
-Teraz już wiesz, że jesteś moja- szepnął tuż nad moim uchem układając mnie po swojej lewej stronie.
-Masz bardzo wygodne łóżko-zachichotałam , na co jego uśmiech na twarzy poszerzył się. Uwielbiam ten widok.
-Możesz się przyzwyczajać, bo teraz będziesz w nim spędzać dużo czasu- powiedział powoli i zjechał ręką w dół mojego ciała. Co?
-C-co?- zapytałam niepewnie.
-Słyszałaś- zaczął kreślić różne kształty pod moim pępkiem. Mój oddech przyspieszył.
-Tyle czekałem na tą chwilę, a gdy już nadeszła, była najlepszą w moim życiu- boże. On naprawdę to powiedział?
-Naprawdę?- mój głos był cichy.
-Po co miałbym kłamać?- jego ręka w dole mojego brzucha, cholernie mnie rozpraszała. Zastanawiam się jak on to robi. Jakim cudem zachowuje tak niesamowity spokój rozmawiając o tak intymnych sprawach.
-Mówisz poważnie?-nadal nie mogłam pojąć tego, że powiedział to co powiedział.
-Wyraziłem się jasno Katherine, nie muszę kłamać- był poirytowany tym, że musiał powtórzyć to co powiedział dosłownie kilka sekund temu.
-Przepra ...
-Nie musisz przepraszać-cmoknął mój nos, a jego natarczywa ręka nadal kreśliła różne wzory na moim brzuchu.
-To trochę dziwne, że nadal tu ze mną leżysz- przeczesał dłonią swoje poburzone, czarne włosy.
-Czemu tak uważasz?-zapytałam zdziwiona spoglądając na niego z dołu.
-Zazwyczaj było inaczej. Wszystkie uciekały.- obeszłabym się bez tej informacji, ale przecież sama zapytałam.
-Mhm- moja cholerna ciekawość.
-Ale ty jesteś inna- chwycił mój podbródek, abym na niego popatrzyła.
-Jesteś jedyna- pocałował mnie tak mocno, jakbym zaraz miała wyparować.
-Nie chce żebyś odchodziła- powiedział cicho.
-Nigdzie się nie wybieram Zayn- pocałowałam go w policzek.
-Obiecaj.
-Obiecuję.
Uśmiechnął się pod nosem co chciał zamaskować pod obojętnym wyrazem twarzy lecz niekoniecznie mu to wyszło. Cmoknęłam go w usta i podniosłam się do pozycji siedzącej, ale gdy zdałam sobie sprawę, że jestem naga, zakryłam się kołdrą
-Przez ciebie nie poszłam dzisiaj na zajęcia- uśmiechnęłam wpatrując się w podłogę, na której porozwalane były nasze ubrania.
-To ty chciałaś się ze mną pieprzyć- odparł z rozbawieniem w głosie. Kiedy odwróciłam się do niego leżał oparty na łokciu.
-No chyba nie powiesz mi, że tego nie chciałeś- próbowałam zachować powagę.
-Będzie się ze mną pani droczyć, pani Lockwood?-zapytał znów przyciągając mnie do siebie.
-Jeśli to będzie konieczne panie Malik, to tak. Będę- nie chce mu dawać przewagi. Podniosłam się i usiadłam na niego okrakiem i dopiero wtedy sobie przypomniałam, że jestem naga. Sięgnęłam rękoma wyżej, żeby się zakryć, ale Zayn mnie zatrzymał.
-Nigdy się przede mną nie zakrywaj. Nigdy- jego oczy przeskanowały moja sylwetkę i od razu zrobiły się czarne.
-Jesteś piękna- wypowiedział z nutką erotyzmu w głosie.
-Nie- powiedziałam pod nosem. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął mnie bliżej, gdy dalej na nim siedziałam.
-I nigdy nie podważaj mojego zdania- powiedział bardziej surowo. Przez moje ciało przeszła fala nieprzyjemnych dreszczy, a Zayn wpił się w moje usta z niesamowitą zachłannością. Miałam wrażenie, że boi się, że zaraz ucieknę. Kiedy oderwałam się od niego mogłam spokojnie nabrać powietrza.
-Niech tylko Styles się do ciebie zbliży, to przysięgam, że nie ręczę za siebie- warknął owijając sobie kosmyk moich włosów wokół swojego wskazującego palca.
-Zrozumiałaś?-zapytał surowym tonem.
-On ... on jest moim przyjacielem, nie-nie mogę ci tego obiecać- odpowiedziałam niepewnie. Widziałam jak jego ciało się spina, a linie jego szczęki były jeszcze bardzie widoczne, gdy zacisnął zęby.
-Rozmawialiśmy już o tym- wysyczał przez zaciśnięte zęby. On miał jakieś cholerne rozdwojenie jaźni!
-N-no wiem, ale o-on jest dla mnie j-jedynie przyjacielem- jąkałam się. Przysięgam, że to jest jedna z jego stron, której nienawidziłam najbardziej.
-Jesteś kurwa moja!- warknął głośno, przez co lekko podskoczyłam.
-Jestem, ale to n-nie zmienia faktu, że p-przestanę się zadawać z moimi przyjaciółmi- starałam się zebrać resztki pewności siebie, co nie bardzo mi wyszło.
-To się kurwa postaraj- warknął oschle. Wstał i założył swoje bokserki, a potem skierował się w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz?- zapytałam pośpiesznie.
-Na dół- nawet na mnie nie spojrzał. Po prostu wyszedł zostawiając mnie nagą.
-Zayn!-krzyknęłam, ale nie raczył zwrócić na mnie uwagi. Po prostu zszedł na dół. Co za człowiek! Było tak miło, był słodki i kochany, a teraz tylko do mnie warczy. Usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła na dole. Czym prędzej się ubrałam i zeszłam na dół. Nie mam do niego siły. Stał z tyłu swojego domu, z papierosem w między swoimi smukłymi palcami. Przystawił go do ust i zaciągnął się wypuszczając następnie dym. Wyglądał idealnie. Nie miał na sobie koszulki i stał jedynie w dżinsowych szortach. Powoli i spokojnie podeszłam do niego przytulając go od tyłu.
-Zayn, nie złość się- powiedziałam półgłosem. Jego ciało zesztywniało kiedy objęłam go od tyłu. Nie zwrócił na mnie uwagi i wziął kolejnego bucha. Dym bardzo powoli ulatniał się z jego ust, a ja czułam ten zapach i szczerze, to sama miałam ochotę zapalić, albo najlepiej wypalić całą paczkę.
-Zayn?- szepnęłam, już trochę poirytowana jego ciągłą zmianą nastroju.
-Co Katherine?!- irytacja i złość, aż wylewała się z niego litrami.
-Czemu jesteś zły?- mówiłam cicho. Odwrócił się do mnie twarzą. Jego oczy miały kolor zadymionego brązu.
-Zły? To jest wielkie niedopowiedzenie! Jestem wkurwiony do granic możliwości!- krzyknął. Natychmiast go puściłam i zrobiłam dwa kroki w tył.
-Ale p-przecież...
-Nie ma żadnego, ale! Nie rozumiesz, że jesteś moja i nikt, absolutnie kurwa nikt nie ma prawa się do ciebie zbliżać!?- rzeczywiście był wkurwiony.
-Przecież on-on jest tylko moim przyjacielem, nie rozumiesz tego? Przyjaźnimy się i nic więcej,więc dlaczego myślisz, że się do mnie zbliży?-próbowałam zachować spokój.
-Katherine, jesteś ślepa czy głupia?
Ałć.
-Nie widzisz, że on jest w tobie zakochany po uszy?! Czy ty tego kurwa nie widzisz?!- czemu on do jasnej cholery krzyczy?
-Nie krzycz na mnie- wyszeptałam. Bałam się go, naprawdę w tamtej chwili cholernie się go bałam.
-Jesteś. Moja.- warknął przez zaciśnięte zęby zmniejszając dystans między nami. Instynktownie zrobiłam krok do tyłu i z każdym jego krokiem w moją stronę cofałam się.
W końcu wpadłam na ścianę za mną i nasze ciała dzieliło jedynie kilka centymetrów.
-Nie możesz mnie zamknąć w klatce i zakazywać się z nim spotykać.- szepnęłam, a on uniósł brwi.
-Chcesz się założyć?- co?! On sobie jakieś jaja robi prawda?! Moje serce przyspieszyło. Zayn całkowicie zamknął przestrzeń między nami, gwałtownie przyciskając do mnie swoje ciało. Nasze ciała ocierały się o siebie. Jego ręka zjechała w dół moich pleców i złapał mnie mocno za pośladki, a ja syknęłam. Z jednej strony to było przyjemne, ale jednak trochę bolało.
-Udowodnić ci, że jesteś moja i z nikim nie będzie ci tak dobrze? Bo ja kurwa z przyjemnością to zrobię. - pochylił się nad moim uchem, a jego dwudniowy zarost, lekko łaskotał moją skórę na szyi.
-To wczoraj, to nawet nie było pieprzenie się. Jeśli myślisz, że to było wszystko, to bardzo się kurwa mylisz.- przygryzł płatek mojego ucha, a swoją dłoń skierował na moją kobiecość
-Tak cię przepieprzę, że nigdy już nie przejdzie ci nawet przez myśl żeby się ze mną nie zgodzić, czy dyskutować. A do tego chuja w życiu się nie zbliżysz- przycisnął swój palec do mojego intymnego miejsca, a z moich ust wyrwał się cichy, pragnący więcej jęk.
-Sama widzisz w jaki sposób na mnie reagujesz- jego palec kreślił jakieś kółka.
-Przestań- wyszeptałam. Dobrze wiem, że nadal jest zły na mnie i nie podoba mi się to co w tej chwili robi.
-To boli- wyszeptałam czując jego mocny uścisk na moich biodrach i nadgarstkach. Podniósł na mnie wzrok i spojrzał w moje załzawione oczy, ale nie mam pojęcia dlaczego chciałam się rozpłakać. Jego źrenice rozszerzyły się kiedy w końcu obudził się ze swojego "transu". Byłam przestraszona, a do niego chyba w końcu doszło to co właśnie robił.
-Katherine, przepraszam ...- puścił moje nadgarstki i biodro.
-Zostaw mnie w spokoju- powiedziałam kierując się do holu. Chciałam wyjść z tego domu jak najszybciej. Byłam głupia! Myślałam, że będziemy razem szczęśliwi po tym jak uprawialiśmy seks. Kate, przestań wierzyć w bajki!
-Katherine zaczekaj!- krzyknął za mną, ale się nie odwróciłam. Nie chce teraz na niego patrzeć. Potwór. Potwór bez serca. Jak można żyć z kimś takim. Lecz tak samo jak ciężko jest z nim, tak też ciężko jest bez niego. Otworzyłam drzwi do jakiegoś pokoju, który okazał się być łazienką. Była wielka i piękna. Cała biała, a całości dopełniały złote detale. Zamknęłam drzwi na klucz. Postanowiłam wziąć gorący prysznic. Rozebrałam się szybko i weszłam do wielkiej kabiny prysznicowej. Zasunęłam szklaną powłokę i odkręciłam gorącą wodę.
-Katherine!- usłyszałam walenie w drzwi. Nie odpowiedziałam.
-Katherine, proszę cię. Otwórz drzwi- dalej nie reagowałam
-Katherine, kurwa otwórz te pierdolone drzwi!- walnął bardzo mocno w drewnianą powłokę, a ja ze strachu, postanowiłam je otworzyć. Sięgnęłam po jakiś ręcznik, owinęłam nim swoje nagie, mokre ciało i powoli podeszłam do drewnianej powłoki, która dzieliła mnie i Zayn'a.
-Katherine...- słyszałam jego niski, poirytowany głos. Zawahałam się przez chwilę, ale w końcu odkręciłam zamek, a drzwi w ułamku sekundy się otworzyły. Jego oczy były czarne, a pięści zaciśnięte. Przeskanował wzrokiem moje ciało. Bez ostrzeżenia zamknął dystans między nami i wpił się ostro w moje usta.
-Przepraszam- wyszeptał w moje otwarte usta. Nie potrafiłam się mu oprzeć. Stałam na zimnej posadzce owinięta jedynie w puchowy ręcznik i całowałam tego kochanego dupka. Dlaczego ja nie mogę mu się postawić? Zawsze mnie przekona. Najpierw będzie udawał wrednego i zimnego sukinsyna, aby później móc być kochanym i słodkim.
-Przepraszam-znów wyszeptał opierając swoje czoło o moje. Czułam jego ciepły oddech na swojej skórze. Cmoknął mój nos.
-Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że ktoś inny niż ja może cię dotknąć- wyszeptał.
-Nie możesz zabronić mi się z nim spotykać. To tak jakbym to ja zabroniła ci się spotykać z twoim najlepszym przyjacielem- odparłam spoglądając na moje palce.
-Spójrz na mnie- chwycił mój podbródek i uniósł go do góry.
-Jesteś moja, pamiętaj. Obiecaj, że mnie nie zostawisz- powiedział.
-Obiecywałam ci to wczoraj-odparłam poirytowana jego zaciekłością.
-Obiecaj-powtórzył
-Obiecuję-odparłam spokojnie. Chwycił powoli skrawek ręcznika, który trzymał nakrycie na moim ciele.
-C-co robisz?- wyjąkałam
-A jak myślisz?- jego usta ułożyły się w figlarnym uśmiechu. Odczepił skrawek ręcznika. Płachta, która mnie okrywała spadła na ziemię, tym samym zostawiając mnie kompletnie nagą i mokrą. Skanował moje ciało i w jego oczach błysnęło pożądanie
-Wejdź pod prysznic- powiedział z nutą erotyzmu w głosie. Zrobiłam to co rozkazał i weszłam do kabiny, odkręcając wodę. Gdy cała szyba zaparowała, od gorących strumieni wody, zrobiło się duszno. Powłoka się nagle odsunęła i zobaczyłam nagiego Zayn'a. Cmoknął moje rozgrzane i mokre ramię po czym chwycił za żel pod prysznic. Nalał trochę na swoje dłonie i rozsmarował płyn po całym moim ciele. Mruknęłam z przyjemności i wiedziałam, że uśmiechnął się pod nosem.
-Nie bój się mnie-chyba wyczuł, że moja sylwetka jest troszeczkę spięta.
-Nie dawaj mi do tego powodu-wyszeptałam.
-Katherine- ostrzegł mnie i dał do zrozumienia, że mogę zacząć kolejną kłótnię.
-Przepraszam- obniżyłam głowę i patrzyłam na czubki moich palców. Poczułam jego duże dłonie na moich biodrach i po chwili obkręcił mnie tak, abym mogła stanąć tyłem do niego. Przybliżył swoją głowę do mojej i zaczął całować miejsce między moją szyją, a ramieniem.
-Jesteś taka piękna- wyszeptał. Zaczynało mi się robić coraz cieplej. Jego dłoń znalazła się na moim brzuchu, aby chwilę później zjechać niżej, tuż nad moim intymnym miejscem. Czułam ucisk w moim podbrzuszu. Twardy penis Zayn'a ocierał się o moją pupę, co jeszcze bardziej pobudzało moje ciało. -Mam ochotę przerżnąć cię jeszcze raz-powiedział tuż nad moim pokojem. Jego dłoń ścisnęła moje miejsce intymne.
-Zayn, proszę cię-przygryzłam wargę. Nie posłuchał mnie z resztą jak zawsze. Jego palec jeździł w górę i dół mojej kobiecości, a ciepłe i mokre pocałunki dodawały tylko temperamentu. Zaczął bawić się moja łechtaczką.
-No Katherine, powiedz mi to. Powiedz jak bardzo cię zaspakajam. Nikt, powtarzam, że nikt nie da ci tego co ja ci mogę dać-wyszeptał.
-Za- zayn -Shhh, teraz ja mówię. Uwielbiam patrzeć na to jak wijesz się pode mną, uwielbiam to. Albo to jak reagujesz na mój dotyk, krzyczysz moje imię. Z nim nigdy nie będzie ci tak dobrze. Jesteś tylko moja-mówił. Mój oddech zaczął być nierówny kiedy jego palce wkradły się do mojego wnętrza.
-Powiedz, żebym przestał to zrobię to-powiedział pełnym pożądania głosem. Nie chce żeby przestawał. Tak bardzo go pragnę.
-N-nie przestawaj- powiedziałam drżacym głosem.
-Grzeczna dziewczynka- powiedział i przyspieszył ruchy swoich palców. Kciukiem bawił się moją łechtaczką. Miałam wrażenie, że jestem w innym wymiarze. Moje nogi się pode mną uginały.
-Dojdź Katherine- wysyczał. Niemalże czułam na swoich pośladkach jego erekcję. Tak na niego działam? Jego palec wskazujący chodził i wychodził że mnie, natomiast kciuk błądził po mojej łechtaczce. Wydałam z siebie głośny jęk.
-Kurwa, Katherine. Zaraz dojdę od samego patrzenia na ciebie- warknął Zayn. Nagle wepchnął swoje palce mocniej i wtedy poczułam zalewającą moje ciało przyjemność. Moje ciało opadło bezwładnie na tors chłopaka. Słychać było tylko lecącą wodę i nasze ciężkie oddechy. Musiał mnie przytrzymać, żebym nie upadła. Boże, nie mogę się powstrzymać i oprzeć, nigdy.
-Jesteś taka piękna jak dochodzisz. Przepiękna-wyszeptał. Uniósł mój podbródek do góry i ucałował z wielką zachłannością.
-Wszystko w porządku?-zapytał.
-Tak po prostu jestem zmęczona. I dziękuję-zarumieniłam się.
-Moim ulubionym zajęciem jest wprawianie cię w zakłopotanie i w chwilę szczytu-zachichotał. Kocham ten dźwięk! Popatrzył w moje oczy i uśmiechnął się. Otworzył drzwi kabiny i wyszedł. Podał mi rękę, aby pomóc mi wyjść. Co się stało z nim? Gdzie jest ten oschły Zayn? Nie to, że przeszkadza mi słodki Zayn, ale zaczynam się trochę martwić.
No więc w końcu oczekiwany moment ! Zatherine moment! I to jeszcze jak :) mamy nadzieję, że spodoba wam się ten rozdział i zostawicie po sobie ślady. jak zwykle ględzimy o komentarzach, ale są dla nas naprawdę bardzo ważne :) Kochamy was xx
Jej jaki cudowny *__*
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na next :)
@Niesia69
O MÓJ BOŻE!!!! CO ZA ROZDZIAŁ *.*
OdpowiedzUsuńTak bardzo niegrzeczny c; mrauu
Ale świetnie napisany <3 kocham
Lexi
ŁOOOO nareszcie! Zayn cholerny zazdrośnik coś czuję że Kate nie będzie miała z nim lekko ale jak kocha to wytrzyma. Rozdział mega bardzo mi się podoba. Dobrze piszecie nic nie jest przewidywalne i to jest fajne :D Świetna piosenka aż znajdzie się na mojej playliście. Jesteście zajebiste lovka w chuj
OdpowiedzUsuńZuza xx
Swietny! Kocham to!
OdpowiedzUsuń