czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 19


Niesforne kosmyki włosów zaczęły spadać na moją zaspaną twarz, kiedy delikatnie podniosłam głowę z poduszki, aby sprawdzić, która jest godzina. Jest niedziela, godzina 10:37. Nie mam na nic siły. Zaraz, chwila. Gdzie jest Zayn? Przecież jeszcze wczoraj wieczorem leżał tu ze mną, a teraz już go nie ma. Wydarzenia z wczorajszej nocy zaczęły odtwarzać się w mojej głowie, przez co przez moje ciało przeszła gorąca fala dreszczy. Czy to wszystko było jakimś chorym snem? Czy po prostu mnie wykorzystał? Już sama nie wiem co mam myśleć. Podparłam się jedną ręką, aby móc podnieść się z wygodnego i ciepłego łóżka, a następnie rozejrzałam się po pokoju. Ciepłe, jesienne promienie słoneczne oświetlały mój akademicki pokój, dzięki czemu panowała w nim niesamowicie przyjazna jasność. Obróciłam głowę i spojrzałam na szafkę stojącą tuż obok mojego łóżka. Leżała na niej jakaś kartka, na której bodajże było coś napisane. W pośpiechu, sięgnęłam po kawałek papieru.

"Katherine.
Dziękuję, za wczorajszą noc. Uwierz mi, że nie chciałem cię opuszczać, ale pojawiła się nagle sprawa nie cierpiąca zwłoki. Obiecuję, że niedługo się zobaczymy.
P.S smakujesz wręcz wybornie (chyba wiesz co mam na myśli) Z .xx"

Gdy przeczytałam ostatnie zdanie, poczułam jak moje policzki robią się gorące, a mój brzuch zaczął świrować. Czyli jednak mnie nie zostawił...nie wykorzystał, chociaż to było moje najbliższe wyobrażenie, tego poranka. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i postanowiłam stanąć na równe nogi. Wyciągnęłam się i wszystkie moje mięśnie się rozluźniły. Chyba po raz pierwszy od kiedy tu jestem, budzę się szczęśliwa i pełna chęci do życia. Czyli to nie był żaden sen. To wszystko wydarzyło się naprawdę. Otworzyłam szafę i spojrzałam na te wszystkie ubrania. Nie mam pojęcia w co mam się ubrać. Usiadłam na przeciwko szafy i zaczęłam się głupio uśmiechać. Cały czas czułam jego dotyk na sobie, jego ciepłe i pełne pożądania pocałunki. W końcu jest dobrze, nareszcie. Tak dawno się nie uśmiechałam. Napisał, że jeszcze się zobaczymy. Już nie mogę się tego doczekać. Naprawdę chciałabym, żeby już tak zostało. Zdecydowanie bardziej wolę się uśmiechać niż codziennie płakać i kłócić się z kimś. Wstałam z podłogi i ręką chwyciłam w głąb szafy. Wyciągnęłam koszulkę Zayn'a, którą wcześniej mi dał. Cały czas pachniała nim. Przytknęłam ją do twarzy i zatraciłam się w nieziemskim zapachu koszulki. Spojrzałam w lustro. Przypomniałam sobie jego pełne wargi na moich. Sięgnęłam dłonią do moich ust i przejechałam palcem po mojej dolnej wardze. To takie nierealne. Jakby popatrzeć w wstecz, to nie spodziewałam się tego. Nawet w najlepszych snach nie byłabym wstanie w to uwierzyć. Zayn ma swoją maskę? Przecież, on wczoraj był taki ... inny. Jego wszystkie potwory jakby odeszły. To był prawdziwy on? Był tak bardzo uroczy, słodki i kochany. Nie krzyczał na mnie, nie rozkazywał mi i jeszcze otworzył się przede mną. To jak nazywał mnie swoim "skarbem", bądź kiedy opowiadał o tym co chciałby ze mną robić było tak bardzo podniecające. Stałam tak przed tym lustrem w samej bieliźnie i wpatrywałam się w siebie, co chwilę uśmiechając się głupawo. Miałam wrażenie, że całe moje ciało jest pokryte śladami po jego idealnych pocałunkach. Jeszcze nigdy z nikim się tak nie czułam. To było nie do opisania. Nikt jeszcze nie sprawił, że się tak czułam. To uczucie było fascynujące. Gdy sprawiał mi przyjemność, to co do mnie mówił było przepełnione erotyzmem. Postanowiłam nie stać już w samym staniku i założyłam, czarny T-shirt chłopaka. Sięgnęłam po mój telefon, gdy zaczął wibrować.

"Ostro wczoraj było, prawda? Przyjemnie ci było? Kurwa, ty naprawdę jesteś dobra. Raz ten, a raz ten. Pragnę cię coraz bardziej .xx"

Moje serce się zatrzymało. To ten numer. Skąd on do cholery o tym wie?! A ja głupia myślałam, że będzie już dobrze. Tak bardzo chciałabym wiedzieć kim jest ten ktoś.

 "Jesteś popieprzonym popaprańcem!"

 Odpisałam i czekałam na jakąkolwiek odpowiedź ze strony mojego anonimowego rozmówcy, ale na marne. Już nie napisał. Czy tym kimś jest ktoś kogo znam? Za każdym razem kiedy do mnie pisze, po prostu się boję. Mam wrażenie jakby przez moje ciało przeszedł paraliż, który nie pozwala mojemu organizmowi na wykonanie jakiejkolwiek czynności. Siedząc tak i wpatrując się w ekran telefonu usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach, a po chwili do pokoju weszła Amber. Jej granatowe włosy związane były w wysokiego kucyka, a na sobie miała czarną, skórzaną spódnicę i śliczną, białą bluzkę.
-Cześć śliczna- powiedziała podchodząc do mnie i całując mnie w policzek.
-Hej-uśmiechnęłam się blado. Nagle stanęła jak wryta i patrzyła się na mnie jakbym była z innej planety.
-Kate kogo to koszulka?- wskazała na czarny materiał.
-Umm... H-Harry'ego...- skłamałam.
-Ja znam ten zapach. Nie kłam. To koszulka Zayn'a- powiedziała ostro.
-Ym...um...- jąkałam się.
-Co ty do jasnej cholery wyprawiasz?! Mówiłam ci żebyś się do niego nie zbliżała!- krzyknęła spanikowana.
-On nie jest taki...
-On jest właśnie taki!- przerwała mi.
-Nic o nim nie wiesz! Nie znasz go!- złapała mnie za ramię.
-Wiem o nim więcej niż ci się wydaje- warknęłam.
-Nie. To co ci mówił było kłamstwem. On zawsze kłamie- mówiła to z taką pewnością, co zirytowało mnie jeszcze bardziej.
-Nie okłamał mnie!- wybuchłam.
-Co powciskał ci te wszystkie kity. Powiedział ci, że chciałby pieprzyć się z tobą w kuchni, aucie, salonie? Powiedział Ci, że jesteś tylko jego? Że jesteś piękna i że nigdy cię nie skrzywdzi?-stała i wpatrywała się w moje oczy. Właśnie to powiedział ...
-Kate, przepraszam, że krzyknęłam, ale po prostu ... mogę założyć się o wszystko, że powiedział tobie to co mówił każdej innej lasce. On nie jest taki jak myślisz. Robi wszystko, żeby zmylić dziewczynę i pokazać jaki on to jest kochany.-powiedziała patrząc mi w oczy. Nie widziałam w niej już złości, bardziej troskę.
-Nie okłamałabym cię, Kate-oznajmiła przytulając mnie do siebie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Miałam wrażenie jakby moje serce rozpadło się na kawałki. To tak cholernie zabolało. Przecież on mówił właśnie to. Więc to nie jest sen. To jest koszmar. Moje oczy zaczęły piec i czułam jak słona ciecz chce się z nich natychmiast wydostać. Nie mogę płakać. Nie mogę pokazać, że mi zależy. Kurwa jaką ja jestem idiotką.
-Muszę się przejść- wydostałam się z uścisku dziewczyny, Sięgnęłam po spodnie i zaczęłam je zakładać.
-Kate...-zaczęła.
-Daj mi spokój Amber.- przerwałam. Szybko ubrałam buty, wzięłam kurtkę i wyszłam.
-Kate!- usłyszałam dziewczynę za sobą, ale się nie zatrzymałam. Jak tylko wyszłam z akademika, zaczęłam biec, nie wiedząc gdzie i w jakim kierunku. Po prostu biegłam. Zatrzymałam się w parku przy jakimś drzewie. Odetchnęłam i zaczęłam płakać. Uwierzyłam mu w każde słowa. Ślepo wierzyłam, że naprawdę mu zależy. Ciekawe ilu laskom mówił to samo. Myślałam, że jestem taka wyjątkowa, że naprawdę mnie lubi, ale pomyliłam się. Wpatrywałam się w niego jak w jakiś pieprzony obrazek, po prostu się mu dałam. Tak łatwo mu uległam. Jak ja mogłam być taka głupia. Słone łzy zlatywały po moich zaczerwienionych policzkach. Amber nie okłamałaby mnie. Moje serce tak bardzo mocno bolało, a gardło piekło od płaczu. Co chwilę pociągałam nosem. Z każdą kolejną myślą o nim coraz to więcej łez wypełniało moje oczy, a następnie płynęły po policzkach wyznaczając sobie mokrą drogę.
-Katherine-usłyszałam nad sobą znajomy głos. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jego. Tego chuja, który mnie wykorzystał i technicznie rzecz biorąc upokorzył. Odbiłam się lekko od drzewa i stanęłam prosto.
-Co się stało? -zapytał. On udaje głupiego czy taki jest?
-Żartujesz sobie, prawda?- dalej płakałam, ale powiedziałam z przesadnym spokojem.
-Nie. O co ci chodzi?- chciał chwycić moja dłoń, ale cofnęłam ją.
-Kurwa przestań udawać niewiniątko!-krzyknęłam.
-Wykorzystałeś mnie! To się do jasnej kurwy stało! Ślepo ci zaufałam, a ty okazałeś się być zwykłym chujem!-krzyknęłam, a on wytrzeszczył oczy.
-Zdziwiony! Każdej mówisz, że będziesz ją pieprzył w każdym miejscu, czy masz taka słabość do naiwnych dziewczyn?!- wydarłam się. Złapał mnie za ramiona i przycisnął do drzewa, tak mocno, że syknęłam z bólu. Wyglądał tak jak wtedy kiedy odprowadzał mnie do akademika. Jego oczy były czarne, a knykcie stały się białe.
-Nie masz prawa tak do mnie mówić.- wysyczał.
-Puść mnie.- nakazałam próbując powstrzymać płacz.
-Kto ci to powiedział co?!-zapytał krzycząc. Odwróciłam głowę w drugą stronę. Bałam się go.
-No kto ci tak kurwa powiedział?!-wydarł się, a moje ciało wzdrygnęło się.
-Ja udaje niewiniątko, tak ?! To się mylisz. Nie wiesz jaki kurwa jestem! Pytam ostatni raz. Kto powiedział ci o tych pierdolonych rzeczach?!-znów wydarł się na mnie.
-Ma to dla ciebie jakieś znaczenie? W twoich oczach jestem pewnie następną dziwką do zaliczenia! Ale ja nie jestem taka! Jesteś zwykłym sukinsynem, który nie zasługuje na nikogo! Ta twoja przykra historia pewnie też jest zmyślona prawda?! Dzięki temu dostałeś się szybciej do moich majtek! Gratuluję geniuszu!- tak byłam wystraszona. Tak bałam się go, ale gdy pomyślałam o tym wszystkim, moja odwaga nagle powróciła, a przypływ adrenaliny i złość rozsadzały mnie od środka. Nie mogę się przy nim trząść. Niech nie myśli, że może mną pomiatać.
-A te twoje teksty, że mnie nie skrzywdzisz, że jestem twoja?! Żałosny jestes wiesz?!- złość wygrała z rozsądkiem.
-Zamknij się!-krzyknął do mnie o wiele głośniej niż wcześniej.
-Ty nic do chuja nie rozumiesz! Wszystko co wczoraj powiedziałem było prawdą! Kto ci to do jasnej kurwy powiedział?!-krzyczał. Rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-Nie twój interes ...-powiedziałam szeptem. Spojrzał na mnie. Był bardzo zdziwiony. Chwycił mój podbródek i przesunął go tak, abym spojrzała na niego.
-Popatrz na mnie-powiedział do mnie już trochę spokojniej. Nie zrobiłam tego czego chciał. -Katherine, spójrz na mnie-powtórzył. Nie mogę nawet na niego patrzeć. Spuścił wzrok na buty odsunął się ode mnie i stanął dalej, na przeciwko mnie. Zerknęłam na niego, a on kopnął w śmietnik stojący obok ławki i odszedł. Usłyszałam jeszcze kilka jego przeklnięć. Co to do chuja było?! Nie mówił, że to kłamstwo...więc było tak jak powiedziała mi Amber. Jak on mógł mi jeszcze kłamać prosto w twarz. Gdyby się chociaż przyznał i zachował te resztki godności, ale nie. Jest totalnym skurwysynem. Tylko jak ja mogłam mu tak szybko zaufać. Oddałam mu połowę siebie. Kurwa, jaka ja jestem głupia!

******
Zimny, jesienny wiatr mocniej zawiał, tym samym wywołując u mnie dreszcze. Potarłam ramiona dłońmi. Było mi zimno mimo to, że nie miałam kurtki. Cholera. Nie chce wracać do akademika. Zayn mnie upokorzył, a Amber z własnego doświadczenia wiedziała co zrobił. Ale cholera jasna jest tak zimno, że nie czuje palców u nóg. Chyba nie pozostało mi nic innego, jak wrócić do pokoju.

POV'S ZAYN
Kiedy zobaczyłem ją, płacząca na tej ławce, nie miałem pojęcia co się stało, a ona. Ona zaczęła się na mnie wydzierać. Kto powiedział jej o tym?! Kto to do chuja zrobił?! Nie dała mi nic wyjaśnić, ale mnie też poniosło. Zacząłem krzyczeć do niej, bała się mnie. To najgorsze co może być. Może wyzywać mnie od największych gnoi, ale nie mogę znieść tego strachu w jej oczach. To nie miało tak być. Nie miała być wystraszona. To właśnie przy mnie miała czuć się bezpiecznie. W nocy mi zaufała. Powierzyła mi siebie. Ten kto jej to powiedział musiał być jej bliski, bo uwierzyła w każde słowo. To wszystko... to... kto jej to do kurwy nędzy powiedział?! Kopnąłem w jakiś auto, które stało obok mnie. Ten chuj Harry?! Nie, myślę, że nie. Kurwa no! Musi dać mi to wszystko wytłumaczyć. Ja nie mogę tego tak zostawić. Przysięgam, że jeżeli dowiem się kto naopowiadał jej takich bzdur to nie ręczę za siebie. Mam w dupie też to, że ktoś mnie zobaczy. Zawróciłem i zmieniając kierunek mojej drogi zacząłem przyśpieszać, aby jak najszybciej znaleźć się u Katherine.

KATHERINE'S POV
Leżałam na łóżku, a słone łzy leciały po moich skroniach. Czym ja sobie na to zasłużyłam? Tak szybko dałam wiarę jego słowom. Idiotka! Usłyszałam trzask drzwi i czyjeś ciężkie kroki. Podniosłam się na łokciach i aż podskoczyłam. Zayn.
-Co ty tu do jasnej cholery robisz?!- krzyknęłam.
-Nie chce cię tutaj!- kiedy zobaczyłam, że się zbliża, cofałam się powoli do tyłu, lecz moje łóżko, było zbyt małe, żeby móc uciec.
-Chuj mnie obchodzi czy chcesz tego żebym tu był czy nie. Chce ci to wszystko wytłumaczyć, a ty masz słuchać i się zamknąć chociaż na pierdolona minutę- pieprzony rządziciel.
-Nie. masz. prawa . mi . rozkazywać.-wysyczałam każde słowo powoli i dokładnie, ale do niego chyba nie dotarło.
-Daj mi to do kurwy wytłumaczyć.-powiedział do mnie siadając na moim łóżku.
-Jesteś zabawny, Zayn. Co chcesz mi powiedzieć? Jeżeli mam usłyszeć to, że to nie jest prawdą, że każde słowo było prawdziwe i że na prawdę ci zależy, to daruj sobie. Wystarczy mi kłamstw jak na jeden dzień-powiedziałam śmiejąc się.
-Przestań być tak cholernie oschła do chuja no!-krzyknął łapiąc się za głowę. Był naprawdę zdenerwowany. Przeczesał obiema dłońmi swoje czarne włosy.
-Ja jestem oschła?! A ty kurwa jaki jesteś?!
-Katherine! -krzyknął poirytowany, na co podskoczyłam
-Zamknij się kurwa i mnie wysłuchaj- nakazał, na co fuknęłam.
-Nie wiem kto ci tych glupot naopowiadał, ale to wcale nie jest prawda-zaczął. Jego wzrok wlepiony był w spodnie, nie patrzył na mnie.
-Fakt, bajerowałem laski mówiąc, że będziemy pieprzyć się w moim aucie, ale wszystko co powiedziałem tobie było prawdą. Katherine, nie okłamałbym cię. Nie mógłbym ci tego zrobić.- w końcu popatrzył na mnie, a jego oczy były tak jakby przepełnione smutkiem.
-A to jak zobaczyłem strach w twoich oczach. Ja już taki jestem, nie potrafię tego kontrolować, ale pamiętasz co wczoraj ci powiedziałem, nie skrzywdziłbym cię, nigdy. Nie mogę znieść myśli, że się mnie boisz.-powiedział odwracają wzrok, ale po chwili znów na mnie spojrzał.
-Wiesz co Zayn? Może bym ci uwierzyła, gdyby nie fakt, że pewnej osobie mówiłeś to samo co mi. Więc myślę, że cały czas mnie okłamujesz i do tego bezczelnie mnie wykorzystujesz- powiedziałam trochę ściszonym tonem.
-Dobra. Było tych dziewczyn dużo... wiele....bardzo dużo...
-Kontynuuj- przerwałam mu poirytowana.
-Ale to co tobie powiedziałem, było od początku do końca prawdą- złapał mnie za dłoń, ale odsunęłam ją, na co zmarszczył brwi, a na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.
-Czemu nie potrafisz mi zaufać?- zapytał z wyrzutem w głosie.
-Bo tobie nie da się ufać. Zawiodłam się na tobie kilkakrotnie- popatrzyłam na niego.
-Kilkakrotnie?-zapytał zdziwiony. -Tak, kilkakrotnie. Po za tym wiem co było z Amber. -powiedziałam do niego.
-Czyli to Amber nagadała ci tych wszystkich gówien? Wiedziałem.-powiedział.
-Tak, ona mi wszystko powiedziała. I wiesz co, na początku nie chciałam jej uwierzyć, ale kiedy człowiek głębiej się nad tym zastanowi, Boże jak ja mogłam być tak naiwna.-popatrzyłam na niego. Wstał i podał mi rękę.
-Chodź.-nakazał.
-Nigdzie z tobą nie pójdę.-prychnęła. Pociągnął mnie za rękę tak, że moja twarz znajdowała się zaledwie kila cali od jego. Poczułam ten zapach, a moje oczy znów zaczęły szczypać. Mimo wszystko, gdy tylko mnie dotknął poczułam motyle w brzuchu. Ugh, muszę przestać tak reagować na jego dotyk!
-Pójdziesz ze mną, czy mam może cię do tego zmusić?- jego głos był chłodny, ale widziałam, jak walczył z chęcią uśmiechnięcia się. Wyrwałam się z jego uścisku i spojrzałam wymownie.
-Prowadź- powiedziałam obojętnie. On tylko przewrócił oczami i otworzył drzwi. Przepuścił mnie pierwszą jak prawdziwy dżentelmen. Zaśmiałam się pod nosem. Kogo ja oszukuję? On i dżentelmen? Litości. Spojrzał na mnie dziwnie, zastanawiając się pewnie skąd się wzięło moje rozbawienie, ale nie zapytał. Wyszliśmy z akademika i zmierzaliśmy w kierunku jego czarnego auta.
-Mogę wiedzieć gdzie jedziemy?-zapytałam obojętnym głosem.
-Przekonasz się na miejscu.-powiedział odpalając silnik auta. Na jego twarzy zagościł ten cwaniacki, durny uśmiech, a w głośnikach auta rozbrzmiała płyta Kings Of Leon. Uwielbiam ich! Leciała akurat jedna z moich ulubionych piosenek "Sexes On Fire" więc, nie mogło się obejść bez nucenia sobie słów. Oprócz płyty, która aktualnie grała, panowała kompletna cisza. Zabiera mnie gdzieś, a ja nawet nie wiem gdzie. Co on chce zrobić? Zgwałcić mnie i zostawić, bo po dobroci się nie da? Co ja gadam? Już mi chyba całkiem coś na głowę siadło. Moja dłoń spoczywała na fotelu samochodu. Widziałam katem oka jak Zayn próbował złapać moja dłoń. Wahał się, ale powstrzymał się i odłożył swoją dłoń na wcześniejsze miejsce. Po jakichś 45 minutach podjechaliśmy na miejsce. Czy my przyjechaliśmy na cmentarz?
-I oto jesteśmy.-powiedział Zayn, nieśmiało patrząc na mnie.
-Cmentarz?-zapytałam zdziwiona.
-Nie wierzysz w moją "historyjkę" z dzieciństwa.-zrobił cudzysłów w powietrzu i spojrzał na mnie po raz kolejny. Wyszedł z pojazdu i podszedł do moich drzwi, aby je otworzyć. Nie za bardzo rozumiem o co w tym wszystkim chodzi. Zabiera mnie na cmentarz, bo nie uwierzyłam w jego opowieść? Szczerze, byłam skonsternowana. -Chodź- pospieszył mnie chłopak i ruszyłam za nim. Chodziliśmy między grobami. Szczerze, to zawsze nienawidziłam chodzić w takie miejsca. W zasadzie prawie nigdy nie chodziłam. Na żadne święto czy uroczystość. W pewnym momencie chłopak zatrzymał się i wskazał dłonią jeden z grobów na, którym widniało imię i nazwisko DAREN MALIK. I wtedy sobie zdałam sprawę, co to jest i po co tu jesteśmy. Czyli to co on mówił było prawdą. Spojrzałam na jego twarz, gdy on wpatrywał się w grób swojego ojca. Był smutny. Naprawdę smutny. Z jego wyrazu twarzy odczytałam żal i tą potworną stratę. Szczerze to w pewnym sensie wiem co czuje. Stracić kogoś bardzo bliskiego w tak młodym wieku.
-Zayn ... ja ...-nie wiedziałam co powiedzieć.
-Dalej mi nie wierzysz? Jesteś pierwszą dziewczyną, którą tu przyprowadziłem. Dalej mi nie wierzysz ? -zapytał intensywnie wpatrując się w grób.
-Wierzę ci, przepraszam, ale po prostu Amber powiedział, że bajerujesz tak wszystkie dziewczyny i ... no zabolało mnie to.-powiedziałam. W końcu odwrócił głowę w moją stronę i popatrzył na mnie. Na jego twarzy widniała ulga.
-Też straciłam ojca. W inny sposób, ale straciłam.-odparłam patrząc na grób. Był naprawdę ładny i duży, a Zayn jako jedyny chyba opiekował się nim. Zrobiło mi się go tak bardzo szkoda. Chyba to, że mnie tu zabrał, jest wystarczającym dowodem na to, że nie jestem zwykłą jak to się mówi "sex zabawką", prawda?
-Chodź- chciał mnie złapać za rękę, ale ją cofnął, natomiast ja już nie mogłam znieść tego dystansu między nami. To wszystko okazało się być prawdą, więc czemu mam być taka sukowata? Momentalnie chwyciłam jego dłoń i splotła nasze palce, a na jego twarzy od razu zagościł ten piękny, nieskazitelny uśmiech, który tak kochałam, a nie był on za częstym widokiem. -Przepraszam.-wyszeptałam.
-Nie masz za co. Miałaś do tego czyste prawo.-powiedział przytulając mnie do siebie i całując moje czoło.
-To ja przepraszam, że krzyczałem na ciebie. Nie powinienem tego robić. Tylko mam prośbę. Nie słuchaj innych, pamiętaj, że zawsze powiem ci prawdę.-nadal mnie przytulał. Brakowało mi tego. Spojrzałam w górę, a on po chwili złączył nasze usta w ciepłym pocałunku.
-Nie chcę zostać okłamana.-powiedziałam wprost do jego ust.
-Nie będziesz. Obiecuje.-zobaczymy czy tak na pewno będzie. Nie jestem co do tego wszystkiego pewna, ale zaufam mu i mam nadzieję, że tego nie zniszczy. Doszliśmy do auta i Zayn otworzył mi drzwi, a następnie pomógł wejść do środka. Zwinnymi ruchami ominął samochód i zaraz znalazł się na miejscu kierowcy.
-Zayn?- zapytałam go, gdy skupiał się na drodze.
-Tak piękna?- uśmiechnął się swoim popisowym uśmieszkiem.
-Amber powiedziała, że mówiłeś jej, że jej nie zostawisz, że ona jest tylko twoja, że będziesz ją pieprzył... dlaczego mi to powiedziałeś? Jak ja mam w to wszystko uwierzyć? Myślałam, że coś znaczę- spiął się, kiedy to powiedziałam. Nie chciałam zaczynać, ale ciekawość wzięła górę.
-I jak z ta dzisiejsza nauka?-zapytał zmieniając szybko temat. Uśmiechnął się nerwowo.
-Nie zmieniaj tematu. Zadałam ci pytanie-zwróciłam się do niego. Brzmiałam stanowczo. Chciałam wiedzieć dlaczego on nigdy nie chce od razu ze mną porozmawiać.
-Odpowiesz mi, czy nie?- zapytałam lekko poddenerwowana.
-Wątpię- jego arogancki ton doprowadzał mnie do szału. Przed chwilą był kochany, a teraz znowu zamienia się w tego irytującego dupka.
-Zayn, ja chce wiedzieć. Czemu mi tego nie powiesz?
-Bo kurwa nie mam na to najmniejszej ochoty!- warknął głośno, na co lekko podskoczyłam przestraszona.
-Zatrzymaj się-powiedziałam wpatrując się w szybę.
-Co?!-zapytał zdziwiony. W jego głosie można było wyczuć także złość.
-Powiedziałam żebyś się zatrzymał.-mówiłam oschle. Nie posłuchał mnie i jechał dalej.
-Jeżeli się nie zatrzymasz to wyskoczę z tego auta.- oznajmiłam mu. Zdenerwowanie rosło we mnie coraz szybciej, a ja miałam wrażenie, ze zaraz wybuchnę.
-Nie zatrzymam się, a ty nigdzie nie pójdziesz- był zły. Bardzo zły.
-Pójdę, a ty mnie nie zatrzymasz. Zatrzymaj ten cholerny samochód! Słyszysz?!- krzyknęłam. Chłopak zjechał na pobocze i gwałtownie stanął. Chciałam wysiąść, ale drzwi były zamknięte.
-Co jest z tobą do chuja pana nie tak?!- krzyknęłam.
-Otwórz te drzwi!- nakazałam, na co spiorunował mnie spojrzeniem.
-Zamknij się kurwa!- jego oczy były całe czarne, a idealna linia szczęki mocno zarysowana. Wkurwiłam go.
-Czy ty do jasnej kurwy nie możesz siedzieć cicho?!-krzyknął łapiąc się z głowę.
-O-otwórz drzwi-zająkałam się. Mam już dość.
-No kurwa otwórz te drzwi!-krzyknęłam rozpaczliwym głosem. Tak bardzo nie chce siedzieć z nim w tym pieprzonym aucie. Zaczęłam szarpać za klamkę, ale on tak jakby w ogóle nie reagował. Sięgnęłam za zatrzask drzwi i po kilku próbach w końcu drzwi się otworzyły. Gdy już chciałam wyjść, Zayn złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do siebie. Złapał moja twarz dłońmi i popatrzył mi się w oczy.
-Przyznaje, powiedziałem jej tak kiedyś, ale to nigdy nie było prawda. Mówiłem różne rzeczy, wielu dziewczynom, ale zazwyczaj nigdy im nie mówiłem prawdy. Z tobą jest inaczej Katherine. Nie wiem co się że mną dzieje, ale przez ciebie złamałem bardzo dużo swoich zasad- pogładził palcem wskazującym mój policzek. Zatonęłam w głębi jego oczu i nie byłam wstanie nic powiedzieć.
-Nie wychodź, proszę. Nie wybaczyłbym sobie gdyby ktoś ci coś zrobił.-powiedział już spokojnie.
-Co z tego, ze złamałeś kilka swoich zasad, jak zaraz znów będziesz do mnie krzyczał. To nie jest przyjemne. Spotykając się czy chociażby rozmawiając z tobą ryzykuje i to bardzo. Nienawidzę kiedy na mnie krzyczysz.-powiedziałam do niego.
-Ja-ja już taki jestem, mam tak, że jak mocno się wkurwię to nie mogę nad sobą zapanować.-odparł . Nie chciałam już widzieć tej ciemności w jego oczach, wiec bałam spojrzeć się w jego oczy.
-Katherine spójrz na mnie, proszę. Spójrz na mnie i pocałuj mnie-poprosił drżącym głosem. Nie pewnie pochyliłam się w jego stronę, a on pociągnął mnie lekko, powodując, że nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Czułam, że to pragnienie rozrywa go od środka. Nasze języki współgrały że sobą, w niesamowitej harmonii. Uwielbiałam jego usta. Jego wargi są takie miękkie i pełne. Dałam mu pełny dostęp do moich ust. Niemal biło od niego rządzą. Złapał mnie jedna ręką w tali, a druga położył na mój kark i przesunął mnie jeszcze bliżej siebie. Postanowiłam nie czekać długo i wygramoliłam się z mojego siedzenia i szybko usiadłam okrakiem na jego kolana. Wsadziłam rękę w jego włosy i pociągnęłam lekko, na co warknął.
-Tak bardzo za tym tęskniłem-wypowiedział wprost do moich ust. Jego język gładził moje podniebienie.
-Prze-przepraszam, ze - ze krzyczałem.-wysapał.
-Cicho już-przygryzłam jego wargę i zatopiłam się w pocałunku. Moje małe dłonie powędrowały pod jego koszulkę. Jeździłam opuszkami palców po jego brzuchu i czułam jak jego mięśnie napinają się za każdym razem, gdy zejdę trochę niżej. Jego usta całowały moja szyję, a ja delektowałam się każdym dotykiem jego ust na mojej skórze.
-Nie wiesz jak trzeba mieć silną wolę żeby cię nie przelecieć tu i teraz. Zerżne cię na wszystkie możliwe sposoby i tak, że nie będziesz mogła usiąść na tyłku- wyszeptał powoli do mojego ucha. Jego głos był przepełniony erotyzmem. Z reszta tak jak zawsze.
-Zayn ... nie mów o tym.-powiedziałam.
-Dlaczego ja zawsze tracę przy tobie kontrole?-zapytał. Ściągnął ze mnie koszulkę i całował mój dekolt. Jego otwarta dłoń gładziła mój brzuch, aby po chwili zjechać nią na moje czułe i intymne miejsce. Jęknęłam cicho, gdy zaczął kreślić różne kształty, tuż przy mojej łechtaczce. Jednak w pewnym momencie zatrzymał się i zabrał rękę z mojej kobiecości.
-C-co jest? Czemu prze-przestałeś?- zająkałam się.
-Nie będę cię wykorzystywać. Poza tym im dłużej poczekasz, tym większą będziesz mieć później przyjemność- zamruczał mi do ucha i przygryzł kawałek mojej skóry, na co westchnęłam. Nie wykorzystujesz mnie! Zrób to! Tu i teraz! Pragnę cię! Krzyczałam w myślach. Naprawdę tego chcę.
-W porządku -odparłam spokojnie, położyłam głowę na jego torsie i delikatnie westchnęłam.
-Jesteś zła?-zapytał szeptem gładząc moje plecy.
-Nie, po prostu mam na ciebie cholerną ochotę-odparłam, na co Mulat zaśmiał się .
-Musisz jeszcze troszkę poczekać skarbie-ucałował moje czoło i nadal gładził moje plecy.
-To śmieszne, nie uważasz?-zaśmiał się. Jego śmiech jest najwspanialszym dźwiękiem na ziemi.
-Co jest śmieszne?-popatrzyłam na niego.
-No ta cała sytuacja. Nie uważasz, że to wszystko nie jest normalne?- w jego oczach widniało rozbawienie.
-To z pewnością nie jest normalne- potwierdziłam jego słowa.
-Raz mnie nienawidzisz, a za chwilę mówisz, że masz na mnie ochotę- założył moje pasemko włosów za ucho.
-Ty nie jesteś lepszy. Tu się na mnie drzesz, a zaraz jesteś kochany i słodki
-Tak naprawdę nie wiemy na czym stoimy.-powiedziałam po cichu, ale nie usłyszał tego.
-Cały czas siedzisz w mojej głowie, cały czas musze być przy tobie-nie mogę uwierzyć w to co mówił.
-Jak myślę o tobie to mi gorąco, co ty ze mną robisz dziewczyno-zachichotał.
-Przy tobie łamie moje wszystkie normy-wypowiedział wprost w moje usta.
-Jesteś taka seksowna- przejechał dłońmi wzdłuż mojego ciała, a następnie ścisnął moje pośladki na co jęknęłam w jego usta.
-Niedługo nie będziesz miała dość. Będziesz błagać o więcej. Nie wyobrażaj zbyt...
-Czego?- o co chodzi?
-Nie jestem zbyt łagodny- jego oczy błyszczały podniecenia.
-Pamiętaj, że zawsze jestem na górze-wyszeptał wprost do mojego ucha.
-Nie ze mną kochany -odpowiedziałam mu, na co się mocno zdziwił.
-Zadziorna. To podniecające-jego niski ton głosu przeszył na wskroś moje ciało.
-Ostry seks powiadasz?-zapytałam.
-Nawet nie masz pojęcia jak bardzo- wziął moje palce i pocałował je, wymownie na mnie patrząc.
-Nosi mną, gdy myślę o tym, że będę wchodził i wychodził z ciebie. Te twoje usta wokół mnie- był podniecony. Wziął moja rękę i położył ją sobie na krocze.
-Patrz co ty ze mną robisz- poczułam jego twardą męskość w swojej dłoni. Nie myśląc o niczym, włożyłam jego palca do ust i zaczęłam lizać cała jego długość. Patrzył na mnie może trochę zmieszany, ale po chwili pojawił się ten figlarny uśmieszek i erotyczny ton głosu.
-Kurwa, Katherine. Mam ochotę cię przelecieć tu i teraz.
 -Jak troszkę poczekasz będziesz miał z tego więcej przyjemności-powtórzyłam jego słowa.
-Zamknij oczy.-nakazał. Zrobiłam tak jak powiedział.
-Wyobraź sobie, że jesteśmy u mnie. Twoje dłonie są przywiązane do łóżka, nogi również. Twoje usta są zatkane czarnym materiałem. Wchodzę w ciebie i powoli wychodzę, a kiedy prosisz, abym przyśpieszył, robię to.-mówił niskim głosem tuz przy moim uchu.
-Jesteś taka ciasna. Krzyczysz moje imię i prosisz o to, abym cię odwiązał. Chciałbym zobaczysz jak sama doprowadzasz się do szczytu. O kurwa ... na samą myśl o tym mi staje.-mówił dalej.
-Twój widok robiącej sobie dobrze i doprowadzającej siebie samej do orgazmu, lub twoje usta wokół mnie. To jak w nich dochodzę. Wezmę cię od tyłu i na różne inne sposoby. Kurwa....- warknął i wpił się w moje usta. Trzymał mnie mocno za tyłek i ściskał go co chwilą. Ugryzł mnie mocno w wargę, gdy ścisnęłam jego krocze. My dalej siedzimy w tym samochodzie? Oderwałam się od niego na sekundę i zobaczyłam przez okno. Która jest godzina, skoro jest już ciemno?!
-Co jest?- zapytał chłopak.
-Nic, przepraszam. Ten czas tak szybko zleciał. Która jest już godzina?-zapytałam. Zayn wyciągnął swój telefon z kieszeni i spojrzał na ekran.
-19:38.
-O kurcze! Jutro są zajęcia-jezu nie przygotowałam się do niczego.
-Przepraszam, ze przerwałam ... to-przeprosiłam.
-Jesteś urocza. Nic się nie stało, będzie jeszcze wiele okazji-szepnął mi do ucha i wsadził kluczyki do stacyjki. Klepnął mnie w tyłek, tym samym dając znać, że muszę zejść z jego kolan, jeśli chcę gdziekolwiek jechać. Zarumieniłam się i szybko zajęłam miejsce pasażera.
****
-Katherine?- usłyszałam głos i zamruczałam, aby ten ktoś się uciszył.
-Katherine, obudź się- znowu ktoś coś powiedział. Przeciągnęłam się i otworzyłam oczy. Zayn stał przy mnie i uśmiechał się głupawo.
-Nie chce wstawać- znów zamknęłam oczy. Usłyszałam jak zaciągnął się powietrzem i po chwili poczułam jak bierze mnie na ręce i zamyka nogą drzwi. Niósł mnie jak jakąś pannę młoda.
-Amber nie może mnie zobaczyć-powiedział do mnie.
-Pewnie nawet jej nie ma-oznajmiłam mu zaciskając w dłoni kawałek jego białej koszulki. Wtuliłam twarz w jego klatkę piersiowa i nawet nie chciałam otwierać oczu. W końcu doszliśmy do pokoju. Zayn otworzył drzwi sprawdzając czy nikogo nie ma. Na szczęście Amber nie ma w pokoju. Chłopak położył mnie na łóżku.
-Spij dobrze księżniczko.-pocałował mnie w głowę i chciał już wychodzić.
-Zayn.
-Tak?-odwrócił się do mnie.
-Dziekuję.-uśmiechnęłam się i położyłam głowę na poduszkę. Kiedy drzwi się zamknęły usłyszałam jak Zayn rozmawiał z kimś za drzwiami. To chyba kobieta. Chciałam to zignorować, ale moja ciekawość wzięła górę. Po cichu podeszłam do drzwi i przyłożyłam do nich ucho.
-....tak. Więc teraz z nią się zabawiasz? Jeśli powiesz mi, że ona spełnia twoje oczekiwania, to chyba zacznę płakać że śmiechu- mówiła dziewczyna. Poznaje ten głos, ale nie jestem pewna kto to.
-Nie twój pierdolony interes- warknął poirytowany Zayn.
-Wiedziałam. Tęsknisz za mną, co? Tylko ja potrafiłam robić ci takie rzeczy. Ostry, krótki numerek, pamiętasz?- Lilly! To ta suka!
-Odpierdol się kurwa!- krzyknął do niej Nie myśląc co robię otworzyłam drzwi i od razu zostałam spiorunowana przez wzrok Zayn'a.
-Proszę, proszę. Nasza księżniczka wstała.-odezwała się Lilly obrzydle słodkim i fałszywym głosem. -Zayn i ja właśnie mieliśmy iść do niego. Wiesz, te sprawy.-powiedziała mrugając do Zayn'a. Co za pierdolona suka. Chłopak popatrzył na mnie i wymówił bezdźwięcznie, abym jej nie słuchała. Zacisnęłam pięści i byłam pewna, że zrobiłam się cała czerwona ze złości.
-Kochana nie denerwuj się tak. Tak czy siak by cię nie wybrał- powiedziała co mnie tylko jeszcze bardziej wkurzyło, ale nie chciałam jeszcze nic robić. Byłam na skraju wytrzymałości.
-Katherine, nie słuchaj jej- Zayn starał się zapanować nad tym wszystkim.
-Och, nie udawaj, ona nie jest nawet w połowie tak dobra jak ja- Lilly popatrzyła na Zayn'a, potem na mnie i cmoknęła do mnie w powietrzu.
-Zamknij się!- krzyknęłam.
-Nie bulwersuj się tak kochanie. Wiedz, że dla niego nigdy nie będziesz wystarczająco dobra- prowokowała mnie.
-Katherine, chodź do pokoju-powiedział Zayn łapiąc mnie za rękę.
-Nawet nie wiesz jak syczał kiedy miałam go w buzi. Pamiętam nasz pierwszy ostry seks. Boże było genialne, Zayn, prawda?-popatrzyła na niego.
-Jest popieprzona!-krzyknęłam i chciałam się na nią rzucić, ale Zayn złapał mnie w tali i pociągnął mnie do pokoju.
-Zostaw mnie!-krzyknęłam do niego. Zatrzasnął drzwi i przekręcił zamek.
-Kurwą mać zostaw mnie!- krzyknęłam, a on mnie puścił, ale dalej zagradzał mi drogę do drzwi. -Katherine, uspokój się- powiedział powoli.
-Nie uspokajaj mnie! Nie widzisz tego?! Ona ma rację! Nigdy nie będę wystarczająco dobra dla ciebie!- popatrzyłam na niego. Był zdziwiony i widać było tą konsternację w jego oczach.
-Co?- to był dla niego jakby... szok?
-Już nic ...-spuściłam wzrok.
-Powtórzy to co powiedziałaś-podszedł do mnie.
-To co powiedziałam było nieporozumieniem.-odparłam.
-Chcesz być lepsza od niej. Twierdzisz, że jesteś od niej gorsza. Wiem co słyszałem-podszedł do mnie i ucałował miejsce na lini szczeki.
-Jak ty możesz myśleć, że nie jesteś wystarczająco dobra? Katherine, ty jesteś najlepsza! Ona ci do pięt nie dorasta. Nie pozwól, aby ona dawała ci powody, żeby myśleć w taki sposób- całował moja szyję.
-Nie wydaje mi się, żeby to co ty mówisz było prawdą. -powiedziałam półtonem. Zatrzymał się. Popatrzył na mnie i chwycił moją twarz w swoje duże dłonie.
-Ty. Jesteś . Najlepsza. I. Jedyna.-powiedział każde słowo powoli i wyraźnie, tak jakby mówił do dziecka.
-Nienawidzę tej różowej dziuni-powiedziałam przytulając się do niego. Oparłam głowę o jego ramie, a on potarł moje plecy.
-Katherine, chodź. Czas się położyć. -powiedział czule.
-Nie chce spać, ta głupia cipa mnie tak bardzo wkurzyła-skierował mnie do łóżka.
-Wkurzyłem się to ja kiedy wyszłaś z pokoju. -powiedział przykrywając mnie kołdrą.
-Nie możesz zostać ze mną?-zapytałam przykrywając się szczelnie kołdrą.
-Skarbie, bardzo bym chciał, ale niestety mam jeszcze parę... spraw do załatwienia- wyszeptał i zamknął nasze usta w długim i namiętnym pocałunku.
-Dobranoc, piękna- mrugnął do mnie, gdy doszedł już do drzwi.
-Pa, Zayn- uśmiechnęłam się. Odwzajemnił mój uśmiech i wyszedł. Moje powieki stały się ciężkie, a po chwili śniłam o pięknym, czarnowłosym mulacie.


Hej :) Dziś naprawdę długi rozdział :) Chciałybyśmy wam bardzo, ale to bardzo podziękować za ostatnią liczbę wyświetleń pod ostatnim rozdziałem ! <3 Mamy nadzieję, że ten też się wam spodoba i liczymy na wasze opinie w komentarzach xx

5 komentarzy:

  1. Czy mi się podobało? Ooooo tak! Dziękuję chociaż za chwilową poprawę nastroju i sprawienie,że zapomniałam o problemach, bo rozdział jest naprawdę genialny! Hahaha wg mnie Zayn jest bipolarny xD sorry, ale tak to wygląda :D mam nadzieję, że nikt im zbytnio nie namiesza, choć zapewne łatwo nie będzie... Czekam na następny!
    Lexi (@Ola143Cody)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, tu się muszę zgodzić XD Nie masz za co dziękować. Robimy to dla was :) .xx

      Usuń
  2. Jejku cudowny. W taką pogodę najlepiej czytać ;) No czekam na next. :) kiedy ewentualnie się pojawi? Nie mogę się doczekać. Doszłam do końca. i znowu chciałam czytać dalej. a tu nic :)
    To jeszcze raz super i czekam (Niesia69)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obiecuję, ale myślę, że za 2-3 dni. Jakoś tak :) postaramy się uwinąć, ale nie wiem czy damy radę :* .xx

      Usuń
  3. Ten rozdział jest taki jafvashflvaifvabifasfa nie wiem co o nim powiedzieć. Opowiadanie z rozdziału na rozdział staje się coraz bardziej ciekawe to wszytko za sprawą Zayna xd nie wiem jak reszta ale ja uwielbiam jak oni się kłócą xd Wszytko jest świetne czekam na reakcje Liama i Harrego jak się dowiedzą że pomiędzy Kate i Zaynem coś jest będzie ostro XD Do następnego Wasza fanka nr 1 Zuza xx

    OdpowiedzUsuń