sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 18



Uwaga! Ten rozdział zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czytając to, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz tego czytać, możesz ominąć notkę!


-To jest za ciężkie. Nie chce...
-Zayn, proszę powiedz mi- przerwałam mu.
-Wiesz, że możesz mi zaufać.-powiedziałam do niego, gładząc dłonią jego dłoń.
-Ja wiem, ale po prostu ... nikomu o tym nie mówiłem-powiedział.
-Proszę, powiedz mi-potarłam swoim nosem o jego.
-Brałem kiedy udział w nielegalnych walkach. Biłem się z różnymi typami i zawsze wygrywałem. Mój ojciec zmarł na raka, a moja mam znalazła sobie jakiegoś pierdolonego gościa, który bił moją mamę przy każdej lepszej okazji. Kiedyś przyprowadziłem do domu dziewczynę. Pokłóciliśmy się o coś i no ... uderzyłem ją. Zrobiłem to na oczach mojego ojczyma. Zawsze uważał mnie za taką cipę, która nie poradzi sobie w życiu. Uważał też, że to mężczyzna ma rządzić kobietą. Więc uderzyłem ją przy nim po to, aby pokazać mu, że nie jestem taki za jakiego mnie uważa. Kiedy moja mam dowiedziała się o tym wyprowadziła się z domu do swojej siostry. Rodzice tej dziewczyny złożyli to na policje, a do tego dowiedzieli się, że brałem udział w tych nielegalnych walkach. Trafiłem do poprawczaka, a jak już mnie wypuścili wyjechałem na studia. Miałem dostęp do pieniędzy, które zostawił mi i mamie tato, więc mogłem opłacić studia. Zanim mój ojciec umarł wykupił mi dom w Waszyngtonie. Wiedział, że będę tu studiował w przyszłości-opowiedział mi. Zamarłam. Nie miałam bladego pojęcia. To dlatego on taki jest. To nie był jego wybór. On po prostu został tak nauczony. Wyładowuje agresje w ten sposób, bo nie zna innego. Nie miał wsparcia, gdy był dzieckiem. Gdy tylko o tym pomyślałam, jedna łza spłynęła po moim policzku.
-Przepraszam- powiedziałam. Popatrzył na mnie i, jak tylko zobaczył, że płacze, przyciągnął mnie do siebie. Położyłam głowę na jego torsie
-To nic. Nauczyłem się z tym żyć-był smutny. Próbował udawać twardego, ale widziałam ten wewnętrzny ból i cierpienie. Wspięłam się i złożyłam na jego ustach pocieszający pocałunek
-Nie skrzywdzisz mnie już, prawda?-zapytałam. Może to pytanie nie było na miejscu, ale chciałam się upewnić.
-Już nigdy więcej-powiedział do mnie.
-Po tym wszystkim co ci powiedziałem ty i tak tu ze mną leżysz i jeszcze mnie całujesz-powiedział do mnie.
-To nie jest twoja wina. Po prostu on cie tak nauczył-odparłam gładząc jego dłoń. Przygarnął mnie do siebie, ale nie chciał spojrzeć w moje oczy. Bał się tego co może w nich ujrzeć? Nie chcę, żeby się ode mnie odsuwał.
-Ja wtedy naprawdę... nie wiem dlaczego to zrobiłem . Strasznie... strasznie przepraszam-jąkał się. Bał się, że go odrzucę ?
-Już nie przepraszaj. Było minęło-gładziłam jego tors. Odwrócił się na bok i spojrzał w moje oczy, po czym się uśmiechnął. Powoli przybliżył swoją twarz do mojej i z wielką pasją i delikatnością wpił się w moje usta. Jego ręka oplotła moja talię, prze co moje ciało przeszły ciarki, a drugą dłoń wplątał w moje włosy. Przesunął mnie bliżej siebie, tym samym przygwożdżając nasze ciała. Nasz wielce namiętny pocałunek skończył się w momencie, gdy zabrakło nam obojgu tlenu. Chłopak patrzył na moją twarz kompletnie w ciszy. Palcem wskazującym gładził mój policzek, co wywołało u mnie ciarki na plecach.
-Panno Katherine, zdaje sobie pani sprawę z tego jak piękna jest?- jego głos był ochrypły i niski. Poczułam jak na moje policzki wpływa fala gorąca. Odwróciłam wzrok i zaczęła w zdenerwowaniu bawić się moimi palcami. Zayn chwycił mój podbródek, zmuszając mnie do tego, abym na niego spojrzała
-Nie odwracaj ode mnie wzroku- jego spojrzenie było bardzo intensywne. Przygryzłam wargę, gdy zaczęłam się stresować. Taki nawyk, którego za cholerę nie mogę się pozbyć.
-Skarbie, nie wiem czy wiesz, ale to jest kurewsko prowokujące i cholernie seksowne- mruknął i zwilżył usta językiem.
-Dziękuję za to, że mi zaufałeś-powiedziałam obserwując jego unoszącą się klatkę.
-Nie rób tego!- prawie, że pisnęłam.
-Ale czego?- zapytał powtarzając czynność.
-Zayn, nie rób tak.-poprosiłam.
-Aaa tak.-odpowiedział nawilżając usta tuż przy moim uchu.
-Jesteś ...ughghg..-nie dokończyłam i uderzyłam głową o poduszkę.
-No powiedz mi jaki?- jego melodyjne głos zabrzmiał tuż nad moich uchem. Musnął wargami mój kark, a miejsce, które jego wargi dotknęły zaczęło mnie palić.
-Panno Lockwood proszę odpowiedzieć na pytanie-ścisnął mnie lekko za pupę.
-Zayn!- pisnęłam dosyć głośniej niż tego chciałam.
-Czekam- włożył rękę pod moją koszulkę
-Niemożliwy!- czemu on zawsze ma nade mną władzę?
-Katherine, nie oszukuj mnie i przy okazji  siebie. Dobrze wiemy, że to nie są pierwsze słowa, jakie narzucają ci się na język, kiedy mnie widzisz-jego ręka powędrowała w dół moich pleców
-Jeszcze raz. Jaki jestem?-nadal naciskał i znów ścisnął moją pupę.
-Przestań to robić!-pisnęłam w poduszkę.
-Czekam na odpowiedź-czułam jego ciepły oddech na moim karku.
-Irytujący. Jesteś irytujący-droczyłam się z nim.
-Znów pani kłamie. jeżeli nadal będzie pani kłamać to będę zmuszony, aby panią ukarać, panno Lockwood.-powiedział klepiąc mnie lekko w tyłek. On mnie doprowadzi zaraz do jakiegoś ... ugh co za człowiek!
-Jesteś seksowny-wymamrotałam do poduszki.
-Przepraszam jaki? Nie dosłyszałem-on to robi specjalnie!
-Ughh, do jasnej cholery jesteś kurewsko boski!- te słowa wypłynęły z moich ust, zanim zdążyłam pomyśleć o tym co mówię. Na twarzy chłopaka pojawił się jeden z najcudowniejszych i najseksowniejszych uśmiechów na świecie.
-Grzeczna dziewczynka, ale niech się pani tak nie unosi, bo złość piękności szkodzi- jego duża dłoń błądziła w okolicach mojego nadbrzusza, a ją tylko czułam jak ściska mnie w żołądku.
-Ughhh- odparłam z irytacja, ale byłam lekko rozbawiona
-Nie irytuj się tak. Jak chcesz to pomogę ci się rozluźnić- przygryzł wargę, a następnie zwilżył usta językiem
-Przestań!-zakryłam oczy jak małe dziecko, a jego śmiech rozniósł się po całym pomieszczeniu. To coś pięknego.
-Już możesz patrzeć-usłyszałam, a kiedy otworzyłam powoli oczy, jego twarz znajdowała się kilka centymetrów od mojej. Uśmiechnęłam się wiedząc, że moje policzki zmieniły już swój kolor na mocną czerwień.
-Uwielbiam kiedy się rumienisz i kiedy jesteś przeze mnie zdekoncentrowana- powiedział szeptem.
Ucałował mój nos, przez co zachichotałam. Nie wiem i nie rozumiem jak to jest, że on tak szybko zmienia nastrój. Ale podoba mi się to jaki jest teraz. Nie ma ani śladu po tej jego masce skurwysyna, którą ma w zwyczaju nosić. Nagle spoważniał i patrzył prosto na mnie. Jego twarz wciąż była jedynie kilka cali od mojej
-Jesteś taka niewinna- jego niski głos, przerwał kompletna ciszę, która panowała w pokoju.
-Taka bezbronna- ciągnął dalej. Poczułam jego rękę, na moim biodrze.
-Taka piękna- schylił się i zaczął składać pocałunki na mojej szyi, gdy jego dłoń wciąż badała moje ciało.
-Taka moja- wyszeptał wprost do mojego ucha. W tym jak się wypowiedział było pełno erotyzmu.
-Nawet nie wiesz ile razy -przerwał gdy delikatnie przyssał się do mojej skóry.
-Ile razy wyobrażałem sobie to jak siedzisz na mnie, moja i tylko moja-zjechał z mokrymi pocałunkami na mój brzuch.
-Mógłbym robić to z tobą codziennie-jakby mówił sam do siebie.
-On nie ma prawa cię więcej dotknąć-chyba chodzi mu o Harry'ego.
-Nikt nie ma do tego prawa-nie odrywał ust od mojego brzuch. Znów wrócił na szyję, a dłonią gładził moją klatkę piersiową, by następnie zjechać nią w dół. Zaczął bawić się gumką od mojej bielizny.
-Jeżeli ktoś spróbuje, to skopie mu dupę-powiedział stanowczo. Jego palec zaczął kreślić kółeczka i proste linie na materiale mojej bielizny, który tak jakby chronił moją koleżankę. Wydałam z siebie cichy jęk rozkoszy.
-Właśnie tak. Zrób tak jeszcze raz, powiedz jak ci dobrze.-powiedział całując moje usta. Nie przestawał kreślić kółek na materiale pomimo tego, że jego palce w prost pragnęły znaleźć się we mnie. To dziwne uczucie u dołu mojego brzucha, powróciło z tym, że było o wiele bardziej intensywne niż poprzednio. Moja skóra płonęła i pragnęła coraz bardziej i więcej dotyku Zayn'a. Jego palce kreśliły różne kształty, gdzie niespodziewanie i bez żadnego ostrzeżenia, włożył je za bieliznę. Jednym palcem zaczął bawić się moją łechtaczką, przez co uniosłam biodra do góry.
-Spokojnie kochanie- przybił mnie znowu do materaca.
-Chce żebyś jęczała, żebyś krzyczała moje imię, gdy będziemy oboje szczytować, lub kiedy będę ci robił dobrze. Chce wiedzieć jak smakujesz i poznać każdy centymetr twojego pięknego ciała- szeptał mi do ucha zaczepiając od czasu do czasu o jego płatek. Ruchy jego palców zaczęły być coraz szybsze, jednak nadal staranne. Jakby rozkoszował się każdym ruchem. Jęknęłam dosyć głośno, na co chłopak mruknął
-Tak Katherine. Dobrze ci?- przygryzłam wargę, a moje oczy były zamknięte.
-Katherine?- upomniał się
-Mhmm- mruknęłam, bo tylko na tyle było mnie stać. Jego palce, przeniosły się na ściany do mojego wejścia, na co złapałam Mulata za włosy.
-Mów do mnie.-odparł. Nie mam siły, to jest tak nieziemskie. Tak bardzo przyjemne. Poczułam jak dokłada jeszcze jeden palec. Raz jego ruchy stawały się wolne, a w następnej sekundzie szybsze. Kiedy jego trzeci palec doszedł do naszej 'gry' moje biodra mocno uniosły się do góry.
-Będziemy się pieprzyć na blacie w kuchni, w salonie, w aucie, w sypialni. Będę doprowadzał Cię do takiego szczytu, że twoje gardło będzie bolało cię od ciągłego krzyczenia mojego imienia. Będziesz mnie błagać o więcej. Będzie nam tak dobrze. Ughg ... na sama myśl o tym robi mi się gorąco-opowiadał. Jest mi tak cholernie dobrze. Zaczęłam cicho stękać, ale robiłam to jak najciszej tylko umiałam, co było naprawdę trudne. Moje biodra próbowały unosić się do góry, ale chłopak nie pozwalał mi na to.
-Za-Zayn ... jezu ...-nie mogłam ułożyć sensownego zdania. Z moich ust wydobywały się coraz to głośniejsze jęknięcia i sapnięcia, a mój oddech był przerywany.
-Tak, Katherine. Mów do mnie. Powiedz mi jak się czujesz kiedy ruszam w tobie palcami-powiedział tuż przy moim uchu. Naprawdę chciałam mu powiedzieć, ale nie mogłam. Po pierwsze doprowadzał mnie do takiego stanu, że nie mogłam wypowiedzieć żadnego słowa, a po drugie za bardzo się wstydziłam. Poczułam jak delikatnie próbuje ściągnąć ze mnie majtki, a po chwili obdarzył moja koleżankę małym pocałunkiem.
-Mów do mnie. Powiedz jak się czujesz, albo przestanę-zagroził, powoli zatrzymując swoje ruchy.
-J-jest...mi t-tak.... do-dobrze- wybełkotałam. Między tymi słowami co chwilą wydobywały się z moich ust ciche stęki i jęknięcia
-Tak Katherine. Mów dalej- zaczął głębiej wsadzać swoje długie palce. Moje nogi bezwładnie chciały się złączyć, ale chłopak je przytrzymał. On sam czerpał z tego przyjemność
-Mów do mnie Katherine- warknął w podniecający sposób.
-Za-Zayn- wzdychałam.
-Chce zobaczyć jak dochodzisz dla mnie. Chce żebyś wiedziała, że tylko ze mną poczujesz się tak dobrze. Nawet nie wyobrażasz sobie co mógłbym z tobą robić. Co będę z tobą robić-mój euforyczny stan nie pozwalał mi na wypowiedzenie chociaż jednego składnego zdania.
-Chcesz żebym przestał ? -zapytał całując miejsc, na którym przed chwila kreślił różne wzory. Wypowiadał do mnie słowa całując to miejsce.
-Katherine będę zmuszony przestać-upominał mnie.
-N-nie prze-przestawaj-poprosiłam.
-Grzeczna dziewczynka. Musisz mi mówić cały czas jak się czujesz-powiedział powoli zatapiając swój język we mnie.
-O Boże ... -złapałam go mocno za włosy i nabrałam dużo powietrza, powoli je wypuszczając. Jego język obijał się o moje ścianki i ruszał się do góry i w dół.
-Jesteś już tak bardzo mokra-powiedział wyciągając na chwilę język.
-Czy to przez mój dotyk ?- czy on musi do cholery zadawać tak popieprzone pytania ?! Jego palce nie przestawały się ruszać, a usta pocałowały moje. Jęknęłam w prost do jego ust.
-Za-Zayn ... proszę jeszcze-wysapałam. Robił to tak bardzo powoli, a już po chwili jego język znów wślizgnął się do mojej dziurki.
-O kurwa ... nie-nie przestawaj.-powiedziałam. Jeszcze nigdy w życiu nie było mi tak dobrze.
-Zrobię co zechcesz tylko musisz do mnie mówić.-powiedział w prost do mnie na co moje ciało odmówiło jakiegokolwiek posłuszeństwa a nogi delikatnie przycisnęły się do siebie.
-O nie kochanie. Chciałaś, więc teraz się tak łatwo nie wywiniesz- mruknął i jego język zaczął bawić się moja łechtaczka, jednak jego płace wciąż znajdowały się we mnie.
-Z-zayn... rób t-tak...r-r- mój głos załamał się w połowie, gdy chłopak dotknął najbardziej czułego miejsca. Mocniej złapałam Mulata za włosy i pociągnęłam. Mruknął z zadowolenia. Jego język ponownie znalazł się we mnie i wykonywał pełne ruchy, co doprowadzało mnie do szaleństwa. Czułam, że jestem blisko.
-Katherine, dojdź dla mnie. Chce to zobaczyć. Tylko dla mnie- mówił prosto we mnie. Wspiął się i patrzył na mnie, jednak nie mogłam go zobaczyć, ponieważ miałam mocno zaciśnięte powieki. Jego palce zaczęły jeszcze bardziej przyspieszać.
-Otwórz oczy- powiedział, lecz nie zrobiłam tego o co prosił. Nie byłam wstanie
-Katherine, popatrz na mnie- przez chwilę walczyłam sama że sobą, lecz popatrzyłam na niego. Moje ciało wygięło się w łuk i w tym momencie szczytowałam. Zayn wyciągnął palce że mnie, a następnie zawisł nade mną i włożył sobie jednego palca do ust.
-Nie zdajesz sobie sprawy, jak dobrze smakujesz- mruknął uwodzicielsko, gdy ja dochodziłam do siebie. Wystawił swojego palca przed moja twarz, a ja spojrzałam na niego pytająco.
-Spróbuj- powiedział jakby to było takie oczywiste.
-Ja n-nie...
-Katherine właśnie dzięki mnie doszłaś, należy mi się coś- patrzył mi w oczy. Chwyciłam jego palca i powoli włożyłam go do ust, oblizując go z każdej strony, jednak nadal patrzyłam na Zayn'a.
-Kurwa- warknął.
-Wyglądałaś jak bogini.-szepnął kładąc się koło mnie. Byłam tak bardzo zawstydzona. Nie miałam pojęcia jak miałam się zachować po tym wszystkim.
-Za kilka chwil będę to robił kilka razy dziennie-wypowiedział powoli.
-To jak drżałaś pod moim dotykiem, twoje prośby, stęki, jęki i sapnięcia. Następnym razem muszę to nagrać. To melodia dla moich uszu. Ale i tak najlepszym momentem było to kiedy spojrzałaś na mnie i doszłaś. Nigdy tego nie zapomnę-przytulił mnie do siebie, a ja nadal nie wiedziałam co mam powiedzieć. To było coś tak bardzo cudownego, coś czego jeszcze nigdy nie przeżyłam.
-Katherine, nie podobało ci się ?-zapytał, a jego głos przepełniony był tak jakby smutkiem.
-N-nie, bardzo mi się podobało- zająkałam się. Nie wiem co mam robić i co mówić.
-Więc o co chodzi?- usiadł i przyglądał mi się.
-Po prostu... t-to było takie wspaniałe.... jeszcze n-nigdy się tak n-nie czułam. Nie wiem jak mam się zachowywać w stosunku do ciebie i co mam robić- czułam się zażenowana tym wszystkim. Gdy powiedziałam to co miałam na myśli, chłopak uśmiechnął się, tak jak lubię najbardziej. Położył się i przyciągnął mnie tyłem do siebie. Odgarnął moje włosy i szepnął mi do ucha.
-Skarbie zachowuj się tak jak normalnie. Szczerze to, gdy na ciebie patrzyłem, to myślałem, że sam dojdę- pocałował mnie w ramię. Na jego słowa zrobiło mi się gorąco.
-A więc podobało ci się?- zapytał
-"Podobało" to jest stanowcze niedopowiedzenie- zaśmiał się na mój komentarz.
-Cieszę się skarbie- mruknął.
-Zayn?
-Tak?
-Mogę już założyć majtki?- przypomniało mi się, że nie mam ich na sobie. Zayn od razu wybuchł głośnym śmiechem.
-Ależ oczywiście- wstał, podniósł czerwone, koronkowe majtki z ziemi i podszedł do mnie. Przełożył je przez moje stopy, a następnie nie tracąc ze mną  kontaktu wzrokowego, założył je na moja pupę. Wyglądałam dosłownie jak burak. On tak bardzo mnie dekoncentruje. Naprawdę, czasem nie wiem jak mam się przy nim zachowywać. Kiedy założył mi majtki, delikatnie uniósł moją koszulkę i ucałował mój brzuch. Moja skóra zaczęła znów piec. Jego dłoń delikatnie przejechała po moim brzuchu, zataczając kilka kółek wokół mojego pępka.
-Jutro nie-niedziela-zająkałam.
-I co w związku z tym ?-spytał całując delikatnie moje ramie.
-To, że trzeba będzie przygotować się do zajęć. Po za tym wystarczy tego dobrego na dzisiaj-nagle odzyskałam swoja pewność siebie.
-Nie mogę się tobą nacieszyć-powiedział niskim głosem.
-Chciałbym znać dosłownie każdy centymetr, twojego pięknego ciała-odpowiedział tuż przy moim uchu.
-Musimy iść spać, zboczeńcu-zachichotałam, na co on spojrzał na mnie ze zdumieniem.
- Och, czyli zadowoliłem cię i teraz mam już iść spać, jakby nic się przed chwilą nie stało?- uniósł jedna brew. W jego głosie słychać było rozbawienie, ale starał się utrzymać powagę, co z reszta nie do końca mu wyszło.
-Nie, po prostu jeszcze nie dawno sam mnie upominałeś, że musimy iść spać- jeździłam dłonią po jego wytatuowanym ramieniu.
-Droczy się pani ze mną, panno Loockwod?
-Skądże znowu panie Malik. Ja tylko próbuje pana uświadomić, że trzeba się jutro przygotować do poniedziałkowych zajęć- próbowałam zatrzymać śmiech.
-Srać na te zajęcia. Nie rób mi tego, bo zaraz rozbiorę cię i przelecę tu i teraz- pochylił się w moja stronę.
-Nie widzisz co ty ze mną robisz?- mruknął mi do ucha.
-Niee -odparłam zgodnie z prawdą.
-Kiedy tylko cię widzę mam 1000 brudnych myśli z tobą w roli głównej. Jest tyle rzeczy, które mógłbym Ci robić codziennie przed śniadaniem, obiadem lub kolacją. Tracę przy tobie zdrowy rozsądek-powiedział przygryzając płatek mojego ucha.
-Będę robił ci dobrze przed lustrem w łazience, w aucie, kuchni, salonie, wszędzie, rozumiesz ? Wszędzie-wyszeptał i musnął moje usta. Jego dłoń gładziła mój brzuch, a druga trzymała za biodro. Muskał moje usta.
-Panie Malik, pana zachowanie jest niedorzeczne. Za chwilę będę zmuszona pana ukarać-powtórzyłam jego słowa, które wcześniej skierował do mnie.
-Mówi pani, że mnie ukarze?-zapytał, a jego ręce pojawiły się obok mojej głowy, przez co chłopak zawisnął nade mną.
-Jeśli będzie to konieczne, to to zrobię- uśmiechnęłam się łobuzersko.
-A jakiego rodzaju to będzie kara?- ten głupi uśmiech nie schodził z jego twarzy.
-To jest moja słodka tajemnica- powiedziałam i położyłam swoją rękę na dolną partie jego brzucha, schodząc niżej.
-Pozwoli mi ją poznać, to będzie nasz sekret- położył swój palec na moich ustach. Moja ręka wylądowała na jego kroczu i lekko uścisnęłam to miejsce, na co chłopak cicho jęknął. Bardzo mi się to spodobało, dlatego powtórzyłam tą czynność. Ścisnęłam czułe miejsce chłopaka, ale po chwili zabrałam dłoń i spojrzałam na Mulata.
-Jutro pracowity dzień. Trzeba dobrze się wyspać.-powiedziałam po czym odwróciłam się do niego plecami.
-Lubię tą stronę twojej osobowości.-powiedział nad moich uchem.
-Panie Malik ! Proszę spróbować chociaż pohamować swoje fantazje erotyczne-powiedziałam poważnie, a on wybuchnął głośnym śmiechem.
-Jest pan bezczelny, panie Malik. Nie dość, że pana wyobraźnia przekracza ludzkie granice, to na dodatek śmieje się pan, kiedy zwracam panu uwagę. Jest pan niemożliwy-nadal mówiłam z powagą w głosie, ale w głębi siebie dusiłam głośny śmiech.
-Skoro jestem niegrzeczny, to chyba jakaś kara się należy prawda?- przybliżył się i ugryzł moja dolną wargę.
-Proszę się zachowywać tak jak tego kultura wymaga! A teraz proszę iść spać.- pocałowałam jego usta i położyłam się tyłem do niego. Zayn objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie, a ja złączyłam nasze nogi.
-Jakieś plany na jutro ?-zapytał już szeptem.
-Nauka, nauka i jeszcze raz nauka.-odpowiedziałam mu. Mruknął coś pod nosem i schował głowę w zagłębieniu mojej szyi.
-Od kiedy ty jesteś taką pilną uczennicą?- jego uśmiech mówił sam za siebie.
-Ktoś musi być- ale szczerze, to ja sama siebie oszukuję. Niby ja będę się uczyć.
-Ta nikt ci w to nie uwierzy- powiedział i puścił mi oczko. To tak jakby czytał mi w myślach.
Rozmawialiśmy jeszcze przez jakąś godzinę. Właściwie to polegało na tym, że on coś mówił, a ja co chwilę śmiałam się jak głupia. Oczywiście nie obyło się bez jego rozmyśleń seksualnych, czy prób macania mnie. W końcu moje powieki stały się ciężkie.
                                                              ****************
Usłyszałam jakieś szepty. Ktoś coś mówił mi nad uchem, lecz to było tak jakby przez mgłę
-Co ty ze mną robisz? Przez ciebie sam się nie poznaję. Nie wyobrażam sobie, żeby nie było ciebie obok...ja...
                                                               ****************


Cześć wszystkim! :) Chciałyśmy tylko powiedzieć, że liczymy na wasze opinie i wszelkie rozmyślenia na temat rozdziałów. Bardzo was kochamy! <3 xx

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 17


I jak zwykle wszystko spieprzył. Było miło, ale nie. Pan idealny musiał spierdolić. Minęło już dobre parę minut odkąd wyszłam od niego. Zaszłam jeszcze po kawę i wracałam do akademiku , kiedy mój telefon zaczął dzwonić. -Tak słucham ?-odezwałam się kiedy odebrałam połączenie.
-Kate, możesz rozmawiać ? -po drugiej stronie rozpoznałam Amber. Jej głos był tak jakby zdenerwowany i przerażony.
-Am, coś się stało ? -zapytałam od razu .
-Tak. Kate, jesteś potrzebna...- usłyszałam w tle jakiś huk.
-Amber co się dzieje?- zapytałam zdenerwowana -Harry- wystarczyło tyle, abym zrozumiała o co chodzi.
-Gdzie jesteś?- zaczęłam się coraz bardziej stresować.
-U nas, w pokoju.
-Zaraz będę- usłyszałam jeszcze "kurwa", ale nie przejmowałam się tym, ponieważ byłam zbyt zajęta biegiem w stronę akademika. Czy on przy każdej okazji musi się nawalić? Co za człowiek!Najwyraźniej jedynym rozwiązaniem problemu dla niego jest alkohol. Biegłam jak najszybciej, a ludzie wokół mnie patrzyli na mnie jak na wariatkę. Nie dziwię im się. 18-letnia dziewczyna, w skąpej białej sukience i szpilkach biegnąca przez chodnik i popychająca innych przechodniów. To chyba niecodzienny widok. Po drodze zdążyłam już kilka razy potknąć się i wylać trochę kawy, na szczęście nie na siebie. Biegłam tak szybko, że nie zorientowałam się w jak szybkim tempie dobiegłam do akademika. Wbiegłam po schodach na odpowiednie piętro i kiedy stałam już przed drzwiami od swojego pokoju, delikatnie je pchnęłam. Ujrzałam w pokoju szkło i porozlewany alkohol na ziemi. Obok szafy stała Amber, przestraszona, ale na jej twarzy zagościł mały spokój kiedy mnie zobaczyła. Później zobaczyłam jego. W jednej dłoni trzymał butelkę koniaku, a drugą podpierał się o krzesło.
-No proszę! Kogo tu przyniosło? Toż to panna Kate w samej osobie!- wybełkotał pod nosem i wziął kolejnego łyka alkoholu.
-Odłóż tą butelkę Harry.- powiedziałam oschle. Nie jestem przestraszona. Teraz jestem wkurwiona
-Pierdol się.- przyłożył butelkę do ust i wziął łyka. Podeszłam do niego i zabrałam mu alkohol, na co się skrzywił.
-Kurwa, daj mi to!- warknął.
-Amber zostawisz nas samych ?-zapytałam na chwilę odwracając głowę od Harry'ego.
-Jesteś tego pewna ? On jest pijany.-powiedziała. Martwi się o mnie.
-Tak, jestem.-odpowiedziałam posyłając jej najcieplejszy uśmiech na jaki było mnie w tej chwili stać.
-Jakby co to dzwoń. Będę u Liam'a.-powiedziała zabierając torbę z łóżka i po chwili usłyszałam trzask drzwiami. Nie mogę na niego krzyczeć, bo będzie jeszcze gorzej niż jest. Pomimo tego, że jestem na niego tak bardzo zła, to muszę się opanować.
-Oddaj mi tą butelkę.-warknął. Ta jego obojętność boli.
-Nie.- chciałam sprawić wrażenie spokojnej i opanowanej, ale chyba nie do końca mi to wyszło
-Albo mi to dasz, albo...
-Albo co?- przerwałam mu. Gdy zauważyłam, że waha się czy powiedzieć to co mu teraz chodzi po głowie, wpadłam na pomysł. Poszłam z butelką na drugi koniec pokoju, gdzie stał kwiatek, a następnie wylałam zawartość butelki do doniczki.
-Coś ty kurwa zrobiła?!- krzyknął.
-Pierwsza zadałam ci pytanie. Co mi zrobisz ?-zapytałam nadal prawie spokojna.
-To jest teraz dla ciebie najważniejsze ? Tym będziesz rozwiązywał każdy problem ?-zapytałam go trzymając pustą butelkę w dłoni.
-Nie twój pieprzony interes. Idź, pewnie Zayn już czeka.-warknął. Nienawidzę kiedy to robi.
-Dalej czekam na odpowiedź. Co mi zrobisz ?-prowokowałam go.
-Dobrze ci radzę...
-Co mi zrobisz?!- naciskałam. Ma mi powiedzieć teraz.
-Nic ci kurwa nie zrobię! Nie potrafiłbym! Nie jestem jak ten fiut Zayn!- wydarł się, na co podskoczyłam.
-Po co się upiłeś? Tak będziesz teraz rozwiązywać problemy? Alkoholem?- zapytałam cicho.
-Nie próbuj mi robić pieprzonych wyrzutów! Sama do tego wszystkiego doprowadzasz! Traktujesz mnie jak gówno i jeszcze mi będziesz mówić czy mam pić, czy nie?!
-Przestań krzyczeć ...-powiedziałam cicho, ale doskonale usłyszał.
-Nie ! Nie przestane ! To przez ciebie teraz krzyczę i to przez ciebie piję już 3 dzień z rzędu!-obwinia mnie o wszystko.
-Najlepiej mnie o wszystko obwinić.-powiedziałam do niego.
-Ale to przez ciebie! Bo ty naprawdę ... naprawdę nie widzisz ... a z resztą chuj z tym.-powiedział zrezygnowany.
-Nie widzę czego?-chciałam, aby dokończył.
-Niczego.-odwrócił głowę w lewą stronę.
-Powiedz mi! -podniosłam głos.
-Nie widzisz tego, że mi na tobie cholernie zależy!-krzyknął i zaczerpnął świeżego powietrza po czym kontynuował.
-Staram się, robię wszystko co mogę, abyś mnie zauważyła, traktuję cię jak jakiś pieprzony skarb, a ty kurwa masz to cholernie w dupie! I jeszcze wybierasz jego?! W czym on jest lepszy?!- wiem o co mu chodzi. Dla niego to chyba nie była zwykła przyjaźń. Bałam się, że tak będzie i to się sprawdziło.
-Było tak dobrze, zależało tobie na mnie, a nagle między nas wchodzi jakiś kutas, który cię obraża od suk i szmat, potem cię bije, a ty do niego idziesz?! To jest kurwa chore!- był cały czerwony ze złości
-Chciałaś żebym ci powiedział? To proszę bardzo! Lżej ci?!- on był tak agresywny jak nigdy.
-Harry... ja- nic sensownego nie przyszło mi do głowy.
-Nie próbuj mi teraz walić tymi gównianymi tekstami typu "przykro mi", " tak wyszło", "to nie tak jak myślisz".- zaczął naśladować damski głos. Nie mam pojęcia co mam teraz powiedzieć. Obróciłam się do niego na chwilę plecami. On się we mnie zakochał. Nie, nie, nie. Tak nie może być.
-W czym on jest lepszy ode mnie? -zapytał. Obróciłam się i zobaczyłam jak siedzi na ziemi. Ujrzałam w nim małego, smutnego chłopca z burzą kręconych loków na głowie.
-Też mam cię zacząć wyzywać od najgorszych, też mam cię uderzyć ?-zadawał dużo pytań. Nie mogłam nic z siebie wydusić. Nie mam pojęcia co mam mu teraz powiedzieć.
-No w czym on jest kurwa lepszy ode mnie?!-znów krzyknął.
-W niczym. To naprawdę nie jest tak. Mnie i jego nic nie łączy.-powiedziałam bliska płaczu. Mój głos drżał i łamał się.
-Łżesz. Takie bajeczki to możesz Liam'owi wciskać, ale nie mi.-powiedział patrząc na mnie. Pomimo tak dużej ilości alkoholu w jego krwi wyglądał na trzeźwego.
-Ja to mam szczęście prawda?- popatrzył na mnie smutnym wzrokiem.
-Proszę...
-Daj mi spokój.- przerwał mi. Uklęknęłam koło niego i chciałam dać rękę na jego kolano, ale odrzucił ją.
-Harry- mam wrażenie, że zaraz usiądę obok niego i zacznę płakać.
-Nie chcę, żeby się między nami popsuło.- ciągnęłam.
-Ty naprawdę tego nie widzisz, czy jesteś aż tak ślepa? To już się popsuło. Nie ma "między nami". Jestem ja i jest między tobą, a tym fiutem. Lubisz grać na uczuciach innych, prawda? Tu się dobraliście.- gdy to powiedział, wstrzymałam oddech, a pojedyncze łzy zaczęły wyznaczać mokre drogi na moich policzkach. On teraz powiedział, że jestem podobna do Zayn'a.
-Nie jestem do niego podobna.-wyjąkałam.
-I żadne kurwa dobraliście! Bo ja nie mam z nim nic wspólnego! I nawet jak chcę naprawić to co zepsułam, to ty mi na to nie pozwalasz! Myślisz, że ty nie jesteś dla mnie ważny?! No to się grubo mylisz! Nie mam tu nikogo, rozumiesz?! Nikogo ...-w końcu krzyknęłam . Moje emocje już eksplodowały. Rozpłakałam się jak małe dziecko, któremu zabrano lizaka. Odsunęłam się od niego, cicho pociągając nosem. Atmosfera była napięta. Powiedział dzisiaj tyle rzeczy, tyle przykrych rzeczy. Przecież słowa pijanego to myśli trzeźwego.
-Żebyś się nie zdziwiła- w tej sytuacji, jego komentarz był zbędny.
-Jesteś okropny!- dalej płakałam.
-Wzajemnie.- co za cham. Nie będę tego znosić. Wzięłam butelkę po alkoholu, która do tej pory stała na komodzie i rzuciłam ją na ziemię. Roztrzaskała się na milion kawałeczków.
-Brawo.- powiedział i zaczął prowokująco klaskać w dłonie.
-Zachowujesz się jak jakiś bachor!- krzyknęłam do niego.
-Ja? Popatrz na siebie.
-Wiesz co? Pijany czy nie, nie będziesz mnie tak traktować. Nie masz kurwa prawa.- warknęłam i usiadłam na podłogę.
-Dlaczego? Przecież ty mnie traktujesz jak najgorszego śmiecia.- prowokował mnie.
-Nie prawda! Uroiłeś coś sobie!- jak on mnie irytuje. Chwile potem mój telefon zaczął wibrować. Chciałam po niego sięgnąć, jednak Harry był pierwszy.
-Oddaj mi go- nakazałam mu.
-Nie.- powiedział obojętnie.
-Oddaj mi go!- krzyknęłam i próbowałam mu go zabrać, ale on jest silniejszy. Odblokował telefon i otworzył wiadomość. Gdy ją przeczytał, wytrzeszczył oczy. Co tam jest do jasnej cholery napisane?!
-Nie masz z nim nic wspólnego, tak? Jesteś żałosna.-ledwo co podniósł się z ziemi i podał mi telefon. To wiadomość od Zayn'a.

" Zapomniałaś oddać mi koszulkę, ale z drugiej strony to weź ją sobie. Ty w niej wyglądasz gorąco. PS. Dzięki za dzisiejszą noc, liczę na powtórkę skarbie. Z. xx"

-Harry, to nie jest tak jak myślisz. -powiedziałam odkładając telefon na półkę.
-Widzę, że szybko mu uległaś. Gratuluję i szczęścia życzę. -nie patrzył na mnie, a jego głos przepełniony był nienawiścią.
-Wiesz co? Nie chce żeby tak było między nami, ale ty nie masz prawa mi mówić, z kim mam się zadawać i co mam robić, ze swoim życiem. Wiem, że ci na mnie zależy, ale to ją decyduje z kim się spotykam!- warknęłam.
-Jasne, że nie. No co ty. Bądź sobie z chujem, który cię uderzył i wyzywał od suk. Co mi tam.- to było takie okrutne z jego strony... zabolało.
-Harry...
-Masz zamiar się z nim widywać?- popatrzył na mnie.
-Proszę cię..
-Czy będziesz się z nim widywać?- naciskał.
-Nie- sama nie wiem czy mówię szczerze, czy okłamuje jego i samą siebie.
-Kłamiesz. Sama nie wierzysz w to co mówisz.-powiedział podchodząc do mnie bliżej.
-Przecież powiedziałam, że nie będę się z nim widywać.-odpowiedziałam ściszając ton głosu.
-Ty, ty naprawdę nie rozumiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza. Ty masz to po prostu w dupie. Nie rozumiem tego, że po tym wszystkim co ten fiut ci zrobił ty i tak do niego lecisz.- powiedział patrząc w moje oczy.
-Nie widzisz, że dla mnie jesteś jedyna.-głębia jego zielonych tęczówek przyszywała mnie od góry do dołu.
-Ja-ja to wiem Harry.-odpowiedziałam w końcu.
-Kate przestań kłamać. Obiecaj mi.-powiedział.
-Obiecaj co ?-nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Obiecaj mi, że nie będziesz się z nim spotykać- patrzył na mnie swoim intensywnym spojrzeniem
-Nie-nie wiem czy mogę ci to obiecać- powiedziałam ciszej i wbiłam wzrok w ścianę.
-A więc tak. Wiedziałem- zacisnął pięści.
-Ale ja cię nie chce stracić...- ciągnęłam.
-Słyszysz się? Wiesz co? Nie możesz mieć wszystkiego. Albo to, albo to. Wybrałaś jego.
-Dlaczego ty to robisz ?-rozpłakałam się, a moje słowa i drżący głos zatrzymały go przed wyjściem.
-Każesz mi wybierać, krzyczysz na mnie. Co się z tobą stało ? Co się stało z chłopakiem, który zawsze mnie rozśmieszał. Gdzie jest mój Harry.-łzy leciały po moich policzkach.
-Stawiasz mi jakieś pieprzone ultimatum ...-urywałam. Nie chcę żeby stał tu i użalał się nade mną, ale nie powinien tak robić. Nie wybrałam. Nic takiego nie zrobiłam. To nie moja wina, ze w jakiś pieprzony sposób, nawet nie wiem kiedy zaczęło się coś dziać z Zayn'em. To nie moja wina. Prawda? On nie może mieć o to do mnie pretensji. Harry jest dla mnie najważniejszy. Nic nie czuje do Zayn'a
-Od kiedy zaczęłaś się mną przejmować?- jego słowa były jak noże.
-Zawsze się tobą przejmowałam. Nawet nie mów, że nie.- nie patrzyłam na niego.
-Ty nie mówisz poważnie. Niby się mną zawsze przejmowałaś? Ty chyba jesteś ślepa, a jeśli nie to, to już nawet nie wiem jak to nazwać.- wyszedł i zatrzasnął drzwi. Czym ja sobie na to zasłużyłam?! Czemu on mnie tak traktuje? Zawsze się do mnie uśmiechał, przytulał mnie i pocieszał. Niektóre rzeczy w tej znajomości poszły o wiele za szybko niżbym sobie pomyślałam, ale on naprawdę jest dla mnie tak cholernie ważny. Najważniejszy. Nie czuje nic do Zayn'a . Kompletnie nic. A to, że na siebie wpadamy nie jest naszą winą. Zjechałam na ziemie napierając plecami na drzwi. Chcę żeby wrócił tamten Harry. Harry, który się uśmiechał. Harry, który mnie przytulał. Harry, który nie załatwiał swoich problemów alkoholem. Harry, który zawsze mnie wspierał. Ale wydaje mi się, że tamten Harry nie wróci. To moja wina. Przeze mnie to się stało. Gdyby nie te wszystkie kłamstwa, to on byłby teraz przy mnie i śmialibyśmy się razem. Myśląc o tym wszystkim, łzy cisnął mi się do oczu. Potrzebuję teraz właśnie jego. Nikogo innego. Ale jego nie ma. Straciłam tak bardzo ważną osobę w moim życiu. Kurwa! Sięgnęłam po mój telefon i odblokowałam go. Na wyświetlaczu, pojawiła się informacja, że mam nową wiadomość. Co tym razem?!

"Kochanie, nie płacz. Niedługo cię tak pociesze, że będziesz błagać o więcej xx"

Zignorowałam to. Tak bardzo nienawidzę osoby, która pisze te wszystkie chore wiadomości. Po chwili mój telefon zawibrował z wiadomością od Liam'a.

"Katherine nie ruszaj się z pokoju. Zaraz będę, a Ty masz nigdzie nie wychodzić."

O nie. Przecież ... Harry mu pewnie o wszystkim powiedział. Mam przerąbane, on mnie zabije. Jak najszybciej wstałam i zaczęłam sprzątać szkło z podłogi. Przetarłam twarz chusteczką, aby rozmazany tusz zniknął z mojej twarzy, a następnie powycierałam trochę podłogę, aby odkazić ją od alkoholu. Drzwi gwałtownie się otworzyły, a do mojego pokoju wszedł Liam. Był zasapany. Na jego twarzy widniało wielkie zdenerwowanie.
-Co ty sobie kurwa wyobrażasz Kate?!- krzyknął.
-Twoje obietnice są nic nie warte! To tak jakbyś mówił do słupa!- dalej krzyczał.
-Liam, proszę cię nie krzycz.- poprosiłam cicho.
-Nie krzycz? Tylko tyle masz mi do powiedzenia?! Spałaś z tym chujem i to wszystko co chcesz mi teraz powiedzieć?!- zaraz... co???
-O czym ty w ogóle gadasz?! Ja z nim nie spałam!- broniłam się.
-Słyszałem coś innego, a po tych twoich wszystkich kłamstwach, to nie uwierzę ci w nic więcej.
-Wiesz co? Możesz sobie mówić i wierzyć w co chcesz, ale powiem ci jedno. Odkąd tu jestem z żadnym chłopakiem się nie pieprzyłam! Nie jestem kurwą!
-Zachowujesz się tak! -cały czas krzyczał.
-Czy wy wszyscy możecie przestać wyzywać mnie od kurw, suk i szmat?! To boli! I odkąd tu jestem nie spałam z nikim , a już na pewno nie z Zayn'em. I tym razem nie kłamię! Nie spałam z nim...-powiedziałam. Nie mam siły, naprawdę.
-Harry powiedział ...-zaczął.
-Harry za dużo sobie rzeczy wyobraża! Bo ja z nim nie spałam! Ale ty i tak za każdym razem posłuchasz innych, ale nie mnie! Jesteś jak ojciec. Zawsze masz w dupie moje zdanie. Jesteś dokładnie jak on.-przerwałam mu. Nagle uspokoił się. Gniew na jego twarzy zastąpiło coś innego... tak jakby smutek?
-Kate... ja- nie wiedział co ma powiedzieć.
-No co? Teraz mi powiesz, że wcale tak nie jest? Taki właśnie jesteś! Nigdy mnie nie słuchasz, traktujesz jak powietrze.
-Przepraszam... ja nie...- gubił się między słowami.
-Więc teraz przepraszasz? Drzesz na mnie ryja, a gdy porównałam cię do ojca, to dopiero wtedy zaczynasz się mną interesować i przejmujesz się tym co do ciebie mówię? Jesteś żałosny. Nawet nie chce mi się z tobą gadać.- teraz to ja byłam wkurzona. Mam ich wszystkich dość.
-Kate daj mi to wytłumaczyć.-powiedział zmieszany.
-Tu nie ma nic do tłumaczenia. Znów usłyszę jak to się o mnie martwisz i boisz, a już dużo razy to słyszałam. Mam dość tego, że nie potrafisz ze mną rozmawiać. To tak jak ojciec z matką. Codziennie się do siebie wydzierali. Masz to po nim. Nigdy mnie nie słuchasz. Dla ciebie liczy się bardziej zdanie innych i to co oni mają do powiedzenia na mój temat, a nie to co ja mogę ci powiedzieć, a wcale cię nie okłamałam. Nawet nie wiesz jak to boli.-wyrzuciłam to w końcu z siebie.
-Kate ... proszę ...-powiedział do mnie.
-Powinieneś już iść, Amber na pewno na ciebie czeka.- powiedziałam chwytając za klamkę. Nic nie powiedział, tylko ruszył w stronę drzwi. Widziałam smutek na jego twarzy. Nie mam ochoty na rozmowę z nim. Po prostu mnie to męczy. Gdy wyszedł, trzasnęłam drzwiami i ruszyłam w stronę łóżka. Muszę się położyć. Za dużo tego wszystkiego. Jak nie odpocznę, to chyba zwariuje. Zanim weszłam na łóżko, ściągnęłam jeszcze buty i spodnie. Popatrzyłam na koszulkę, która miałam na sobie. To jest T-shirt Zayn'a. Zostawię ją. Jest wygodna i szczerze to ładnie pachnie. Nim.
*************************
Ugh... Burza. Uwielbiam spać przy takiej pogodzie. To mnie naprawdę uspokaja. Wczorajszy dzień nie należał do najmilszych tak jak z resztą większa część czasu, który tu spóźniłam. Chwyciłam z telefon leżący na szafce i spojrzałam na godzinę. 23:45 co?! Myślałam, że jest chociaż 4 nad ranem, albo coś. Co ja mam robić o tej godzinie? Nie jestem już śpiąca, a pogadać z nikim nie mogę. Chore studia, chora uczelnia. Nienawidzę tego miejsca. No, ale cóż teraz muszę tu być. Jak to możliwe, że przez zaledwie, kilka tygodni tyle się stało?! Kłótnie z Liam'em, jakiś typ próbował mnie zgwałcić, zjarałam się i napiłam, aż tak mocno, że wylądowałam w pokoju Zayn'a, Harry zrobił mi..... no, Zayn mnie uderzył, wyzywał od suk, itp. A potem mówi mi, że mu na mnie zależy, zdążyłam stracić wszystkich ludzi, którzy byli najważniejsi... Taaa, super. Z moich przemyśleń, wyrwało mnie pukanie do drzwi. Kto o tej godzinie się dobija? Przyznaję, że trochę się wystraszyłam. Wstałam z łóżka i powoli zaczęłam iść w kierunku wejścia. Może to dziwne, ale moja ciekawość wygrała i otworzyłam drzwi. Stałam jak wryta w ziemię. Nie mogłam uwierzyć w to kto stoi za tymi drzwiami. To Zayn. Zayn Malik we własnej osobie przyszedł do mojego pokoju. Szykuje się kolejne kłamstwo. Nikt nie może wiedzieć, że on tu przyszedł.
-Hej skarbie- uśmiechnął się szeroko. Podszedł do mnie i jedną ręką przyciągnął mnie do siebie, aby następnie złożyć na moich ustach krótki, ale i namiętny pocałunek. Niestety przez szok, który przeżywałam, nie odwzajemniłam go. Gdy oderwał się ode mnie, wszedł do pokoju i zamknął drzwi.
-Cz-czego chcesz?- nie wiem dlaczego, ale jestem trochę przestraszona.
-Ciebie.- moje serce przestało funkcjonować, a policzki nabrały purpurowy kolor. Popatrzył się na mnie, a na jego twarz wkradł się łobuzerski uśmieszek.
-Pytam poważnie.-odsunęłam się od niego na bezpieczną odległość.
-Poważnie odpowiadam.-stawiał powoli krok za krokiem.
-Zayn, przestań się wygłupiać, ja ...-zaczęłam.
-Ughgh, uwielbiam to w jaki sposób wypowiadasz moje imię.-przerwał mi. Totalnie ignorował to co do niego mówiła. On nie był pijany i mówił poważnie. Co jest z nim do cholery nie tak?!
-Po co tu przyszedłeś?- ręce mi się trzęsły ze strachu, a serce biło jak oszalałe.
-Żeby cię zobaczyć.- czułam jak gula w moim gardle rośnie.
-Chce się trzymać z daleka, ale kurwa jak tylko cię zobaczę, albo usłyszę to pragnę więcej.- jak tylko był już kilka centymetrów przede mną, jego ręka wylądowała na tyle moich pleców. Gwałtownie mnie do siebie przysunął, a nasze ciała się o siebie ocierały.
-Jeśli mi powiesz, że chcesz, abym sobie poszedł, to pójdę. Wystarczy żebyś tylko powiedziała, że mnie tu nie chcesz.- dziwne... coś w nim sprawia... że chce żeby został. Mimo to i tak się go boję. Popatrzyłam mu w oczy. Jego wzrok był tak intensywny, że czułam jak przeszywa moje ciało.
-Katherine?- domagał się odpowiedzi.
-N-nie chce żebyś sobie poszedł- odpowiedziałam mu cicho. Co ja robię? Palcem wskazującym podniósł mój podbródek do góry i delikatnie musnął moją dolną wargę. Jego usta były tak bardzo ciepłe. Uśmiechnął się tak jakby był zakłopotany. Napierał na mnie swoim ciałem przez co moje plecy oparły się o biurko. Jego dłonie kurczowo trzymały moje biodra, a usta nadal delikatnie i subtelnie muskały moje usta. Robił to tak powoli, co doprowadzało mnie do szaleństwa. Złapałam za jego kruczoczarne włosy i przybliżyłam twarz do swojej. On nie chciał tego robić szybko. Jakby delektował się pełnią moich ust. Wsunął swój język i pieścił nim moje podniebienie. Nie przerywając podniósł mnie i posadził na biurku. Wszystko wokół mnie znikało powoli, a ja wraz z nim przenosiłam się w inny świat. To wszystko przy nim było inne. Czułam jak kciukiem gładzi mój policzek. Oderwał się przygryzając moją wargę i spojrzał na moją twarz, która płonęła od jego dotyku. Na jego twarzy zagościło zawstydzenie, a zarazem można było z niej wyczytać trochę pewności siebie.
-Jesteś piękna.- obserwował każdy cal mojej twarzy. Położyłam dłoń na jego karku i lekko przyciągnęłam do siebie, aby ponownie złączyć nasze usta. Jego prawa ręką błądziła po moim udzie, a lewa ściskała moje plecy. Chłopak złapał kawałek koszulki, która dał mi wcześniej, a następnie gwałtownym ruchem ściągnął ją ze mnie, przez co pozostałam w samej bieliźnie, bo przecież jak się kładłam to ściągnęłam spodnie. Zayn przeszedł z moich ust na szyję, a następnie schodził niżej, przez co odruchowo położyłam się na biurku. Jego pełne usta muskały mój brzuch, a duże dłonie błądziły po moim półnagim ciele. Gdy jego wargi spotkały się z dolna partia mojego brzucha, cicho jęknęłam.
-Zayn ...-powiedziałam cicho. Jego oczy znów spotkały się z moimi.
-Cii.-złączył nasze usta po raz kolejny dzisiejszego wieczoru. Zdziwiłam się troszeczkę, kiedy zabrał usta z mojego podbrzusza. Miałam wrażenie, że tylko na tym mu zależy. Ale to wyglądało bardziej tak jakby moje usta były dla niego w tej chwili najważniejsze.
-Kocham każdy cal twojego idealnego ciała.-powiedział zasysając skórę mojej szyi. Moje ciało delikatnie wygięło się w łuk na co chłopak zaśmiał się.
-Nie rozkręcaj się tak skarbie. Jeszcze nic nie zrobiłem.- powiedział szeptem do moich ust. Dlaczego ja miałam być tutaj prawie naga, gdy on był cały ubrany? Złapałam za jego koszulkę i pociągnęłam do góry, a po chwili jego biały T-shirt już leżał na podłodze. Swoimi małymi dłońmi, błądziłam po jego rozgrzanej, umięśnionej klatce piersiowej, a w tym czasie on całował moja szyję. W pewnym momencie poczułam ostre kłucie pod szczęką. Zayn zrobił mi malinkę. Tak jak wtedy, kiedy mi groził... nie podoba mi się to. To tak jakby znowu mnie oznaczał, jak jakąś cholerną zdobycz. Na mojej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia, ale on nie miał jak tego zobaczyć. Miejsce które ssał zaczął gryźć, a po chwili oderwał się, aby zobaczyć swoje "dzieło". Popatrzył się na mnie i jak tylko zobaczył mój wyraz twarzy, znów pochylił się nad bolącym miejscem i złożył na nim delikatny, mokry pocałunek.
-Nie rób tego już nigdy więcej.-powiedziałam do niego.
-Nikt nie może tego zobaczyć, już mam przerąbane.-powiedziałam kładąc ręce na moich udach.
 -Czyli będzie więcej razy ?-zapytał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
-Zayn ...-skarciłam go wzrokiem, ale przyznam, że troszeczkę mnie to rozbawiło.
-Nie obiecuję, ale postaram się tego nie robić.-uśmiechnął się do mnie przyjaźnie.
-Zobaczysz, że nikt nie sprawi ci takiej przyjemności jak ja.-schował twarz w zagłębieniu mojej szyi. Czułam na niej jego gorący, przerywany oddech. Delikatnie jeździł palcem po moim nagim ramieniu przytulając się do mnie.
-Ten lokaty chuj nic ci nie zrobił?-zapytał.
-Był tu i pokrzyczał trochę.-nie ma pojęcia dlaczego mu o tym mówię.
-Gdyby tylko spróbował cię dotknąć. -jego krew w żyłach zaczęła pulsować, a oddech stał się niespokojny.
-Nic mi nie zrobił.-odparłam. Położyłam dłoń na jego włosach i gładziłam je, próbując zawinąć je wokół palca. Jego oddech znów stał się równy i uspokoił się trochę. Miałam wrażenie, że mój dotyk działa na niego kojąco. Cmoknął mój obojczyk i znów schował głowę w zagłębieniu szyi.
-Chce cię mieć tylko dla siebie. A ten fiut nie może cię dotykać. Zależy mi na tobie. Nikt nie jest w stanie zrobić ci takich rzeczy jakie ja potrafię i mogę. Jeśli tylko mi na to pozwolisz, uczynię cię najszczęśliwsza kobieta na Ziemi.- wyszeptał mi do ucha, na co na moich policzkach pojawił się szkarłatny rumieniec.
-Uwielbiam jak się rumienisz przeze mnie. Dobrze wiedzieć, że tak na ciebie działam.- zerknął na moją twarz, a następnie schylił się i lekko przygryzł płatek mojego ucha. Teraz to ja zaczęłam go całować po miejscu między szczęką, a uchem. Jedna ręką ciągnęłam go za włosy, w czasie gdy druga chwyciła za rozporek od jego spodni. Pociągnęłam za zamek i jego spodnie się rozpięły, a następnie Zayn pomógł mi je z niego ściągnąć. Teraz i ja i on byliśmy w samej bieliźnie. Nie powiem, że to mi się nie podoba. Oplotłam nogi w jego pasie, a chłopak mocno przyciągnął mnie do siebie. Nasze ciała były że sobą złączone, a ja mogłam wyczuć wybrzuszenie w jego bokserkach.
-Nie dzisiaj, kiedy indziej.-poinstruował mnie. Sama widziałam, że stawia się samemu sobie, ale dobrze wiedział, że zaplusuje sobie tym u mnie. Widział, że trochę posmutniałam, na co uśmiechnął się.
-Będziemy mieć jeszcze wiele okazji.-wyszeptał mi do ucha i cmoknął moje usta. Zachowywaliśmy się w stosunku do siebie tak swobodnie, jakbyśmy byli razem od dobrych paru lat.
-A gdzie jest Amber ? Nie boisz się, że tu wejdzie i nakryje nas ?-zapytał.
-Jest pewnie z Liam'em i znając życie zostanie tam na noc.-powiedziałam do niego. Całował mój dekolt, a dłonią masował mój brzuch przez co z moich ust co chwile wyrywały się urwane sapnięcia i jęki. To wszystko co dzisiaj powiedział może być prawdą ?
- Czyli ja mogę zostać na noc ?-zapytał śmiejąc się. Zachichotałam razem z nim, ale nie byłam pewna swojej odpowiedzi.
-Uwielbiam kiedy się śmiejesz.-przyłożył dłoń na moim policzku.
-Więc jak ? Mogę zostać ?-zapytał uroczo się uśmiechając. Nie mogę mu odmówić.
-Może- droczyłam się z nim. Schylił się i pocałował mój brzuch.
-A teraz?- zapytał.
-Może- nie dawałam za wygraną, uśmiechnął się i znów mnie pocałował tylko trochę niżej.
-Teraz mogę?
-Zastanowię się.- zachichotałam. Chłopak wspiął się i wpił się w moje usta. Było to zachłanne, namiętne, ale i romantyczne. Oderwał się ode mnie, gdy zabrakło nam tlenu.
-To jak?
-Zdecydowanie możesz zostać- uśmiechnęłam się. Podniósł mnie na ręce i poszedł w stronę łóżka. Położył mnie delikatnie i usiadł obok mnie. Jego dłoń gładziła moje udo, na co dostałam gęsiej skórki. Patrzyliśmy sobie w oczy, nic nie mówiąc, ale to było przyjemne.
-Ja-ja zawsze myślałam, że mnie nie lubiłeś.-zaśmiał się na moje słowa.
-Przyznaję, że na początku strasznie mnie irytowałaś, ale później coraz to intensywniej zaczynałem o tobie myśleć. To jak ktoś zamknął nas w tej klasie przybliżyło nas tylko do siebie.-powiedział.
-Ale i tak najlepszym jak dotąd przeżyciem z tobą było to jak przyszłaś do mnie pijana i zjarana. Nigdy, przysięgam nigdy tego nie zapomnę.-zaczął się śmiać. Przyznaję, że to mogło być zabawne, ale ja tak naprawdę nie wiedziałam co robię.
-Nic, nic nie pamiętam.-powiedziałam zażenowana. Chłopak gładził moje plecy dłonią co trochę dodawało mi pewności siebie. Ja i on w jednym łóżku. Półnadzy gadamy o tym jak to śmiesznie było siedzieć ze mną kiedy byłam zjarana. To się wydaje być takie nierealne. Gdyby ktoś 2 tygodnie temu mi powiedział, że będę leżała z Zayn'em Malikiem w jednym łóżku, półnaga i śmialibyśmy się razem, to przysięgam, że wyśmiałabym tego kogoś. Przecież... on i ja.... dwa różne światy... uderzył mnie, wyzywaliśmy się.
-Albo to jak zaglądnęłaś mi w bokserki i twój komentarz "jaki duży". To było najlepsze- zaczął się głośno śmiać, a ja do niego dołączyłam. Uwielbiam jego śmiech. Totalne przeciwieństwo tego co sobą reprezentuje w towarzystwie, czy chociażby na uczelni. W pewnym momencie przestalam się śmiać, co chłopak szybko zauważył.
-Co jest?- zapytał zmartwiony.
-Cz-czemu mnie wtedy uderzyłeś?- zapytałam, nie myśląc o tym jak on zareaguje. Przestał na mnie patrzeć i wbił swój wzrok w ścianę. Może i pospsułam tą fajną atmosferę, ale to pytanie męczy mnie odkąd mnie uderzył. Chcę wiedzieć dlaczegi to zrobił.
-Powinniśmy już iść spać. Jutro trzeba będzie przygotowywać się do zajęć.-powiedział przyciągając mnie trochę do siebie i powoli zamykał oczy.
-Zayn, chcę wiedzieć.- powiedziałam kładąc się na brzuchu.
-Katherine, musisz się wyspać. -powiedział do mnie całujac mnie w czoło.
-W tym momencie nie chce iść spać. Zayn, ja muszę to wiedzieć. Byłeś zdolny do zadania mi ciosu w twarz. Chce wiedzieć dlaczego i czy nie zrobisz mi tego ponownie.- ucichłam. Gdy tylko te słowa wyszły z moich ust, popatrzył się na mnie gwałtownie i posmutniał, tak jakby to co powiedziałam go zabolało.
-Katherine, nawet tak nie mów. Nie zrobię ci krzywdy nigdy więcej. Nie byłbym w stanie ci tego zrobić. Ja po prostu....- zatrzymał się.
-Co?
-To jest za ciężkie. Nie chce...
-Zayn, proszę powiedz mi- przerwałam mu.

Hej Mordeczki :) Rozdział 17 gotowy ! Mam nadzieję, że spodoba się wam i jak zawsze wspominamy i meczymy was za każdym razem prosząc o pozostawienie po sobie śladu w postaci komentarza :) Kochani, chciałybyśmy Wam życzyć wspaniałych i pogodnych Świąt Wielkiej Nocy. Uśmiechu, radości i samych smakołyków na wielkanocnym stole. Smacznego jajka i oczywiście intensywnie mokrego Dyngusa. Wesołych Świąt ! Kochamy was xx
Pati i Kaja xx


sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 16

Podałam kierowcy adres, tylko jest mały problem. Nie wiedziałam co znajduje się pod tym adresem. W taksówce radio było włączone i leciała moja ulubiona piosenka. Nie zwracając uwagi na kierowcę, zaczęłam śpiewać. Myliło mi się co drugie słowo, ale mimo to dalej się nie poddawałam

-Jesteśmy na miejscu- usłyszałam kierowcę. Wiem gdzie jesteśmy. Pod akademikiem Zayn'a. Wysiadłam z auta i zaczęłam iść w kierunku drzwi. Oczywiście nie obyło się bez mojego wpadnięcia w jakieś cholernie śmierdzące kwiatki. Zanim się zorientowałam, stałam pod pokojem Zayn'a. Nie myśląc i nie zdając sobie sprawy z niczego, zaczęłam walić w drzwi. 

ZAYN'S POV:
Oglądałem jakąś denną komedię, kiedy ktoś zaczął dobijać się do moich drzwi. Wstałem z łózka i otworzyłem je. Doznałem szoku. Moim oczom ukazała się Katherine. Jej delikatne ciało okrywała jedynie skąpa, biała sukienka, która sięgała do połowy ud i była bez ramiączek. Jej czarno-czerwone włosy delikatnie opadały na jej nagie ramiona. Mam ochotę zerwać z niej tą sukienkę. Popchnęła mnie delikatnie na  drzwi i weszła do pokoju otwierając wszystkie szafki jakie tylko spotkała na swojej drodze.
Otworzyła szeroko oczy, po czym wyciągnęła reklamówkę, w której były cukierki. Wysypała je na ziemię i zaczęła wyjadać wszystkie po kolei. Cały czas na nią patrzyłem z rozbawieniem, gdy napychała buzię czekoladowymi cukierkami. Spojrzała na mnie i wyciągnęła galaretkę w moją stronę
-Chcesz?- brzmiała jak małe dziecko
-Nie, dzięki- próbowałem zatrzymać swój śmiech
-Proszeee.-pociągnęła mnie za rękę, żebym mógł usiąść na przeciwko niej. 
-Naprawdę, nie lubię cukierków.-odparłem cały czas się uśmiechając. Podniosła delikatnie pupę i przybliżyła swoją twarz do mojej. Miała cukierka w buzi, a po chwili poczułem jak jej wargi wręczają mi cukierka wprost do ust. Dotyk jej warg na moich. Znów. Obiecałem sobie, że spróbuje trzymać się od niej jak najdalej i że więcej jej nie pocałuję, ale ona mi to utrudnia.
Gdy już miała się oddalać, lekko przygryzła moja dolną wargę. 
-Dobry?- spytała
-Pewnie- ona jest pijana
-Katherine ile wypiłaś dzisiaj?- miałem wrażenie, że zaraz wybuchnę śmiechem
-Troszeczkę- szepnęła i pokazała gestem ręki
-Patrz! Tu jest 5 palców i tu!- dała mi swoje dłonie prosto przed twarz. Tym razem nie mogłem wytrzymać i roześmiałem się na cały głos. Nagle wstała z miejsca i zrzuciła białe obcasy z nóg, po czym sięgnęła po zamek od sukienki i rozpięła go. To, że nie mogła się utrzymać na nogach, nie pomagało jej w ściągnięciu materiału, ale w końcu jej się udało. Stała tutaj. Przede mną. W samej bieliźnie. Tak seksownej, że człowiek od samego patrzenia może dojść.
-Katherine, musisz się ubrać- próbowałem się na nią nie patrzeć, ale to silniejsze ode mnie. 
-Ale ta sukienka jest taka nie wygodna.-zaczęła marudzić. Przeszła koło mnie seksownie kręcąc pupą i położyła się na łóżku. Zaczęła machać nogami w górze, a jej głowa zwisała z łóżka. Patrzyła na mnie. 
-Chodź, musisz się w coś ubrać.-powiedziałem do niej.
-Patrz, Zayn ! Mam dwie nogi.-zaczęła się głośno śmiać.
-Dobrze.-uśmiechnąłem się do niej. Podniosłem ją z łóżka i postawiłem na ziemi.
-Tylko mi nie upadnij.-powiedziałem do niej.
-Tak jest, kapitanie !-odkrzyknęła radośnie. Zajrzałem do szafy, ale tak naprawdę najbardziej chciałem skupić swój wzrok na jej półnagim ciele.
-Przestań się na mnie patrzeć i daj mi coś do ubrania. Trochę mi zimno.-powiedziała szurając nogami po podłodze. Wzdrygnąłem się na jej słowa. Podchodząc do niej z ubraniami, zauważyłem, że w kąciku jej ust jest trochę czekoladowej pozostałości po cukierkach. Uśmiechnąłem się do siebie pod nosem i odłożyłem ubrania na łóżko.
-Katherine.-momentalnie zwróciła się twarzą do mnie i uśmiechnęła się od ucha do ucha. Przetarłem kciukiem po jej kąciku ust, czyszcząc go od czekolady, po czym przejechałem kciukiem po jej dolnej wardze. Była tak ciepła i delikatna. Po chwili ocknąłem się i wręczyłem jej ubrania. Zakładając moje spodenki potknęła się i upadła na mnie. Wylądowaliśmy razem na ziemi.
-No hej, przystojniaku- zachichotała. Chwyciłem ją w talii i podniosłem, aby mogła stanąć na ziemię, po czym sam wstałem
-Katherine, idziemy spać. Jesteś zjarana i nawalona- patrzyłem na nią z rozbawieniem
-Nie- tupnęła nogą. Ona jest taka śmieszna
-Chodź- chwyciłem ją za rękę i pociągnąłem, aby usiadła na łóżko. Podniosłem kołdrę, a ona weszła pod nią. Ściągnąłem koszulkę, oraz dresy i położyłem się obok niej. Chwyciłem wyłącznik lampki nocnej, która stała przy łóżku i zgasiłem światło, jednak w pokoju było dość jasno, ponieważ blask latarni obok ulicy, przebijał się przez okna. 
-Zayn, ja nie chce spać- marudziła i jeździła palcem, po moim nagim torsie. 
-Ale musisz- chciałem być stanowczy, ale jakoś mi to nie wychodziło. Gwałtownie wstała i zaczęła skakać po łóżku. Po chwili skakania, potknęła się o własne nogi i wylądowała na mnie. Jej twarz była milimetry od mojej, a drobne ciało leżało na mnie. Położyłem rękę na jej plecy. Nawet, gdy było dosyć ciemno, jej czerwone policzki były bardzo widoczne. Nawet jak jest zjarana to się rumieni. Jeszcze nigdy nie widziałem jej w takim stanie.  Ale podoba mi się ta strona jej. Jest urocza i zabawna.
-To co? Dasz mi buzi ? -zaśmiała się.
-Buzi ?-zapytałem zaskoczony.
-Myhym.-przytaknęła.
-To proszę.-cmoknąłem jej policzek i odchyliłem kołdrę na bok, aby móc wstać. Zaschło mi w gardle, więc muszę się czegoś napić.
-Zostawiasz mnie samą ?-kiedy tylko usłyszałem co powiedziała, zatrzymałem się przy łóżku. Jej głos zrobił się smutniejszy. Zapaliłem lampkę i uśmiechnąłem się do niej. 
-Chciałem się napić.-zaśmiałem się cicho. Katherine wygramoliła się z łóżka, stanęła na nogi i wskoczyła mi na "barana". 
-Wio !-krzyknęła i zaczęła chichotać. Jest taka urocza kiedy to robi. 
-Gdzie chcesz jechać ?-zapytałem roześmiany, delikatnie łapiąc jej dłoni, które oplatały moją szyję.
-Zawieź mnie do Zayn'a.- powiedziała szeptem w prost do mojego ucha, a teraz to już w ogóle zacząłem się śmiać.
-Jest taki seksowny. Tylko ciiiii. Nie mów Zayn'owi.-nadal mówiła szeptem kładąc palec wskazujący na moich ustach. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Już teraz wiem co o mnie myśli
-To prawda- potwierdziłem w żarcie
-Podoba ci się prawda?- podpuszczałem ją
-TAK. Jest taki gorący- mówiła jakby była rozmarzona przez co śmiałem się jeszcze bardziej. 
-Nikomu nie powiesz?- szepnęła mi do ucha
-Nie- odpowiedziałem
-Okey, czas iść spać- ruszyłem w stronę łóżka i położyłem dziewczynę na materacu
-Ale ja nie jestem śpiąca. I jest mi gorąco.- marudziła jak 5-letnie dziecko
-Mogę ściągnąć te spodnie? Proszeee- błagała
-Dobrze- będę miał to z głowy, ale nie obiecuję, że nic się nie wydarzy. Gdy już ściągnęła szorty, przesunęła się bardziej w bok łóżka i poklepała miejsce obok siebie, dając mi do zrozumienia, abym położył się obok niej. Położyłem się obok. Patrzyła na mnie jakby bała się wykonać jakikolwiek ruch, więc przyciągnąłem ją do siebie tak, że jej głowa spoczęła na moim torsie. Leżała ta i kreśliła różne wzorki na moim brzuchu. Czułem jej ciepło. Poczułem jak rozkopuje swoimi nogami miejsce. Po chwili już wiedziałem o co chodziło. Zaplątała swoje nogi w moje i jeszcze mocniej się do mnie przytuliła. To słodkie, ale moje zachowanie zaczyna mnie przerażać. Nigdy się tak nie zachowywałem i nie przypuszczałem, że będe się tak zachowywać. Ucałowałem jej czółko, a ona automatycznie podniosła głowę j spojrzała na mnie.
- A ty jak myślisz ?-zadała bezsensowne pytanie.
-Myślę co ?-zapytałem.
-No jak myślisz. Co Zayn myśli o mnie? Lubi mnie ?-zapytała. W tej chwili wydawała się być taka bezbronna. Co mi szkodzi ? I tak jutro nie będzie nic pamiętać. -Zayn myśli, że, jesteś chwilami bardzo wkurwiająca....-popatrzyłem na nią, a z jej twarzy zniknął ten piękny uśmiech
-ale  jesteś najseksowniejszą i najpiękniejszą dziewczyną jaką widział- uśmiechnęła się do ucha do ucha
-Kochany dupek z niego- zaśmiałem się z jej komentarza. Jeszcze nikt, nigdy mnie tak nie nazwał. Katherine nadal jeździła palcem po moim brzuchu, jednak jej mała dłoń cały czas schodziła niżej, aż w końcu dotarła do gumki od moich bokserek. Pociągnęła je do góry i podniosła się szybko, zaglądając do wnętrza
-Ale dużyyy- skomentowała. To była zdecydowanie najzabawniejsza rzecz jaką dzisiaj powiedziała
-Duży, prawda?- zapytałem. Mimo wszystko, chyba zorientowała się co robi, bo szybko schowała głowę pod moje ramie.
-Idziemy spać ?-zapytała. Pomimo panującej ciemności w pokoju, mogę zauważyć ten mocny róż na jej twarzy.
-Przecież mówiłaś, że nie jesteś zmęczona.
-Dobra, dobra. Naprawdę Zayn tak o mnie myśli ? -zapytała ziewając. Jest najsłodszą istotą jaką ten świat widział. Leży w mojej koszulce i koronkowej bieliźnie. W jednym łóżku ze mną, nie z Styles' em. Wkurwia mnie to kiedy widzę ich razem. Widziałem go dzisiaj, jak pijany wracał do akademika.
-Naprawdę tak o mnie myśli ?-powtórzyła pytanie.
-Naprawdę- pocałowałem ją w czoło.  Wracając do Styles'a. Nienawidzę fiuta. Katherine może być tylko moja, nie jego i niedługo mu to udowodnię. Nie będzie się do niej zbliżał. Samo myślenie i Katherine i nim razem, przyprawia mnie o mdłości. I w ogóle co to za skrót "Kate"? Ona ma na imię Katherine, a nie jak jakaś karma dla kota. Dziewczyna nagle położyła swoją głowę, na moją klatkę piersiową. Popatrzyłem na nią i zobaczyłem słodko śpiącego anioła. Co ja w ogóle robię? Nigdy w życiu się tak nie zachowywałem. Przecież to normalna dziewczyna. Nie, wróć. Ona jest inna. Jest piękna, seksowna urocza i zabawna, ale strasznie wkurzająca. Pomimo tego czuję się przy niej inaczej. Gdyby tylko koledzy zobaczyli co się ze mną dzieje. Ale tak na serio. Nakopie Styles'owi do dupska jak nie przestanie za nią łazić. Nadal mam w głowie obraz dnia, w którym pierwszy raz poznałem Katherine, na imprezie kiedy na mnie wpadła, a potem szedłem i ona razem z nim ... ugh. Niedobrze mi się robi, gdy o tym myślę. Chyba pójdę po prostu spać. Nie chcę o tym myśleć, że ktoś ją dotykał. Kurwa! Co ja do jasnej cholery wyprawiam?!

KATHERINE"S POV:
Otworzyłam oczy i spojrzałam w bok. Był już ranek i słońce świeciło. Zaraz... popatrzyłam na miejsce obok siebie. O kurwa! to Zayn! Nie myśląc o konsekwencjach, kopnęłam go nogą, przez co spadł z łóżka, a przy tym walnął jeszcze głową w stolik nocny
-Co do cholery?- powiedział zaspanym głosem. Zeskoczyłam z łóżka i pobiegłam na drugi koniec pokoju. Przywarłam plecami do ściany, tak aby być jak najdalej od niego. Co ja tu do jasnego chuja robię? I czemu mnie tak głowa boli? Jedyne co pamiętam to, jak przyjechałyśmy z Amber na imprezę...
-Katherine czyś ty już całkiem postradała zmysły ?- powiedział podnosząc się z ziemi.
-Nie podchodź do mnie.-powiedziałam do niego. Spojrzałam w dół  i przeraziłam się. Miałam na sobie tylko jakąś czarną koszulkę i moją bieliznę. Nie pamiętam nic z wczorajszej nocy. Kompletnie nic. Jedyne co to to, że poszłam z Amber do jakiegoś pokoju na tej imprezie, zapaliłam skręta i tu mi się film urywa. Przestałam rozmyślać nad tym i spojrzałam na chłopaka. Stał już przy łóżku i uśmiechał się głupio. Wydaje mi się, że to przyjazny uśmiech
-Wczoraj chciałaś żebym nie odchodził- uśmiechnął się łobuzersko i zaczął do mnie powoli podchodzić
-I chciałaś, żebym cię zaniósł do Zayn'a- kontynuował, a ten durny uśmieszek nie schodził z jego idealnej twarzy
-Ponoć jestem seksowny i gorący-  mrugnął do mnie, a ja się zaczerwieniłam. Ja tak powiedziałam? Ile ja do jasnej cholery musiałam wypić, żeby mu to powiedzieć prosto w twarz?!
-Nie powiedziałam tak- próbowałam się jakoś bronić
-A i owszem- stał już naprzeciwko mnie
-Przestań kłamać.-powiedziałam.
-Nie kłamię. Podobno podobam ci się.-uśmiechnął się do mnie.
-Byłam pijana, nie wiedziałam co robię i mówię.- odparłam, kładąc dłonie na jego torsie, aby troszeczkę go odsunąć.
-Słowa pijanego to myśli trzeźwego.- odpowiedział śmiejąc się. Boże ! Nawet nie chcę wiedzieć co ja robiłam i mówiłam. I to jeszcze w towarzystwie Zayn'a. Naprawdę nic nie pamiętam, a on chyba był trzeźwy. Co za wstyd ... Gdybym tylko pamiętała co on do mnie mówił.
-Nie wiesz co mówiłem i się nie dowiesz- powiedział, tak jakby czytał mi w myślach
-Robiliśmy coś?...- zapytałam. Chyba zrozumiał, bo się cicho zaśmiał
-Hmmm... ja nic nie robiłem. To ty mi zaglądałaś w gacie- figlarny uśmieszek zagościł na jego twarzy. Co?!!
-Co?- oczy miałam szeroko otwarte
-Nie patrz się tak. To ty to robiłaś, nie ja- dalej był głupio uśmiechnięty
-Boże...- powiedziałam sama do siebie. Zayn był ta sytuacja ewidentnie rozbawiony, a ja wręcz przeciwnie
-Przepraszam cię. Nie chciałam zrobić niczego co mogłoby cię urazić.-powiedziałam zażenowana.
-Nie masz za co przepraszać. Zasypałaś mnie komplementami. Powiedziałaś, że mam dużego.-przybliżył się do mnie i oplótł ręce wokół mojej tali.
-Na pewno nie ! Nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego, nawet pod wpływem alkoholu.-powiedziałam wiedząc, że to co mówi jest absurdem.
-Nie kłamię.-powiedział przytulając swoją twarz do mojej szyi.
-Ale wyobraź sobie jak "ten duży" wchodzi w ciebie i wychodzi, doprowadzając cię przy tym do białej gorączki. Pomyśl sobie ile "ten duży" może dać ci przyjemności.- powiedział do mojego ucha, delikatnie przygryzając płatek Moje serce stanęło, a oddech stał się ciężki. Jak on tak może?
-K-kłamiesz- wybełkotałam
-Ahh, tak? Przecież nic nie pamiętasz. Ty po prostu nie chcesz przyznać się do tego, że cię pociągam.- mówił szeptem tuż przy mojej skórze, na co przez moje ciało przeszła fala dreszczy
-"Ten duży" nie będzie miał okazji, żeby wchodzić gdziekolwiek- droczyłam się z nim
-Zdziwisz się. Jeśli nie po dobroci to siłą- on mówi poważnie czy żartuje?
-C-co?- przełknęłam gulę w gardle
-Słyszałaś
-Chce-chcesz mnie zgwałcić ?-prawie, że pisnęłam. Uśmiechnął się głupio. Przybliżył twarz do mojej i delikatnie musnął moje wargi, co przerodziło się w namiętny pocałunek. Nie potrafiłam go nie odwzajemnić. Tak bardzo tęskniłam za smakiem tych ust. Nie przestając mnie całować sprawdził czy drzwi od pokoju są zamknięte po czym podniósł moje nogi i owinął je sobie wokół pasa. Przenieśliśmy się na łóżko. Zayn usiadł opierając plecy o ścianę, a mnie posadził na swoich kolanach. Zaczęłam poruszać biodrami.
-Katherine ...-zawsze jest taki bezbronny. Zaczął całować moją szyję, a następnie ściągnął ze mnie koszulkę i całował mój dekolt. Jego duże dłonie, błądziły po moich nagich plecach. Te pocałunki były pełne żądzy i namiętności. Nie było to zwykłe, nastoletnie "lizanie się". Pierwszy raz całuje się z kimś w taki sposób. Jest to erotyczne i tylko nasze. Sięgnęłam po koniec jego koszulki, a następnie pociągnęłam ją w górę, ściągając materiał z mulata.
-Widzisz? Nie musiałbym cię gwałcić, żeby znaleźć się w tobie- skomentował, przez co przestałam reagować na jego pocałunki.
-Teraz twierdzisz, że jestem łatwa. Już ci raz powiedziałam, że nie jestem jak twoja Lilly. -powiedziałam do niego po czym zeszłam z jego kolan. Usiadłam obok, aby po chwili wstałam i zaczęłam się ubierać. Było nawet fajnie, ale musiał walnąć jakimś chamskim tekstem. Co za dupek.
-Katherine, nie wyjdziesz stąd.-powiedział do mnie.
-A chcesz się założyć ?-zapytałam. Nawet nie chce mi się na niego patrzeć.
Zszedł z łóżka i złapał mnie za nadgarstki.
-Nie wyjdziesz stąd- popatrzył na mnie groźnym wzrokiem
-Nie zatrzymasz mnie. No chyba, że znów mnie uderzysz i pokarzesz swoją prawdziwą stronę. Ponoć nie chcesz mi zrobić krzywdy?- popatrzyłam mu w oczy. Osłupiał na to co mu powiedziałam. Chyba nie spodziewał się tego. Stał i nic nie robił
-Tak też myślałam- ruszyłam w kierunku drzwi. Otworzyłam je i wyszłam z pokoju, trzaskając za sobą.



Hej :) Tym razem mam do was sprawę. Nie wiem ile osób czyta nasz blog, ale jeśli już to robicie, to proszę komentujcie rozdziały. Zajmie wam to tylko chwilę, a nawet nie wiecie jak my się cieszymy ze wszystkich komentarzy. To naprawdę nie boli, a nas to tylko motywuje do dalszego pisania. Chcemy znać wasze opinie na temat rozdziałów. Kochamy was <3 xx

piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 15





"Możesz przyjść? Do akademika? Proszę..."

"Okey. Będę za 30 min."

Ucieszyłam się. To nic nie znaczy, ale muszę mu to jakoś wytłumaczyć. Pójdę do pokoju i ochłonę, zanim on przyjdzie. Sięgnęłam do torebki po klucze i otworzyłam drzwi od pokoju. Nie wytrzymam. Zastanawiam się jak to możliwe, że w tak krótkim czasie, tyle się napłakałam i tyle wycierpiałam. Myślałam, że chociaż tutaj mam szansę na szczęście i życie bez bólu, ale bardzo się pomyliłam. Widocznie ktoś lubi jak cierpię. Ja chyba nie mogę mieć normalnego życia. Moje przemyślenia, przerwały mi wibracje telefonu.

"A to dobre. Biedny Harry ma focha? Teraz dasz mu dupy, żeby się odbraził? Xx"

Co do kurwy nędzy?! Do jasnej cholery kto pisze te chore sms-y ?! To zaczyna mnie irytować. Zanim zdążyłam odłożyć telefon usłyszałam delikatne pukanie do drzwi. Złapałam głęboki oddech i podeszłam do nich,a następnie odkluczyłam je. Przed nimi stał Harry, tak jak myślałam. Jego włosy oplecione były jakąś chustą. Ubrany był w czarny płaszcz i białą bluzkę.
-Mogę wejść ? -jego niski głos rozbrzmiał w moich uszach. Przesunęłam się i wpuściłam go do pokoju.
Gdy zamknęłam drzwi, spojrzałam na chłopaka. Skanował moją twarz i wydaje mi się, że próbował mnie rozgryźć. Nie mogłam patrzeć mu w oczy. Moje buty wydawały się w tym momencie bardzo ciekawe.
-Kate?- odezwał się w końcu, po dość długiej, niezręcznej ciszy. Nie odpowiedziałam mu
-Masz mi coś do powiedzenia?- dalej nie odpowiadałam
-Więc raczej przyszedłem tu na marne- szedł w stronę drzwi, ale zablokowałam mu drogę. Popatrzył na mnie pytająco
-Ja ... ja nie wiem co mam ci powiedzieć .-wydukałam w końcu z siebie.
-Pytałem o Zayn'a.- przypomniał mi. No tak. Dobrze wiedziałam o co pytał, ale nie mogę mu powiedzieć.
-Nie, nie jest moim nowym przyjacielem. Ty cały czas nim jesteś. J-ja nie chce cie stracić Harry.-powiedziałam do niego, dyskretnie zerkając na jego twarz.
-Po twoim zachowaniu, można by wywnioskować coś zupełnie innego- patrzył na mnie
-Ja naprawdę nic przed tobą  nie ukrywam. Ty jesteś moim przyjacielem. Ty i nikt więcej. Nie zostawiaj mnie. Proszę...- praktycznie błagałam
-Nie wiem co mam o tym myśleć. Ja też nie chce cię stracić, ale co będzie jeśli mi skłamiesz albo zostawisz?- jego wzrok był przepełniony bólem. Zrobiłam krok w jego stronę i położyłam dłonie po obu stronach jego twarzy.
-Nie zostawię cię. Nie byłabym w stanie tego zrobić. Jesteś dla mnie zbyt ważny. Harry, nie okłamuje cię.-powiedziałam patrząc w jego oczy. W końcu odważyłam się to zrobić.
-Przepraszam, że tak po prostu wyszedłem ... Ja ... Ja po prostu ...-zaczął się jąkać. Także popatrzył w moje oczy
-Ty po prostu co ?-zapytałam.
-Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że ty i Zayn...że wy...i on zastępuje mnie- wzdrygnął się na to co pomyślał w tej chwili
-Nie martw się o to. On cię nie zastąpi. Ja i on to nic. Między nami nic nie ma.- kłamie po raz kolejny. Ból, kłamstwa...cóż za cholernie badziewne połączenie. To nie na moja głowę.
-Na pewno?- zapytał, aby się upewnić
-Zdecydowanie tak- znów go okłamałam
-Dobrze... ale masz mi mówić wszystko, okey?
-Obiecuję- mówiąc to, miałam za plecami skrzyżowane palce
-Chodź tu- rozłożył ramiona, a ja wtuliłam się w jego tors. Uwielbiam to. Zapach jego cudownych perfum, umięśniona klatka piersiowa i to, że czuje się taka bezbronna. Jednak jest pustka. Czegoś tu brakuje. Nie chce teraz o tym myśleć.
-Nie spotykaj się z nim.-powiedział nadal mnie przytulając mnie.
-Co ?-byłam lekko zdziwiona tym co powiedział. Lekko to za mało powiedziane.
-Proszę cię o to, abyś się z nim nie spotykała. Najlepiej będzie jeżeli w ogóle nie będziesz z nim rozmawiała.-oznajmił mi. Czy on zamienia się w Liam'a czy jak ?
-Poczekaj... zamierzasz mi teraz dawać jakieś zakazy? Jeśli zechce chciała to będę się z nim spotykała. Mówisz, że nie chcesz mnie stracić, a wyznaczasz mi pieprzone granice?!- momentalnie się od niego odczepiłam i odeszłam kilka kroków w tył
-Ja po prostu się o ciebie martwię. Czy ty potrafisz to zrozumieć?! Kate, on jest niebezpieczny!- podniósł głos
-Ale tobie nic do tego czy ja się będę z  nim spotykała czy nie! Nawet go nie znasz!
-A ty tak?- uniósł brwi. Nie wiem co mam powiedzieć. Dlaczego ja go bronię?
-Kate, zadałem ci pytanie. Znasz go? Albo zrobił coś, aby udowodnić, że jest dobry?- zbliżył się
-Nie! Nie znam go. Ale nikt ci nie dał pieprzonego prawa, aby oceniać go z góry!
-Ty z nim coś kręcisz. Ja to wiem. Co ? Udaje aniołka.-spojrzał na mnie z bólem w oczach.
-Nie znasz go.-powiedziałam trochę ciszej.
-Na pewno znam go dłużej od ciebie. Po za tym on już raz cię uderzył.
-Dałam mu do tego powód.-powiedziałam patrząc na jego twarz.
- Czy ty słyszysz o czym mówisz ?!-podniósł głos.
-Sprowokowałam go wtedy.-odpowiedziałam, a moje serce biło jak oszalałe. Spojrzał na mnie i nie mógł z niej nic wyczytać. Po chwili jednak odwrócił głowę.
-Spałaś z nim ?-zapytał prosto z mostu.
-Ty też uważasz, że jestem dziwką?- rozszerzyłam oczy
-Nie powiedziałem nic takiego...- był zakłopotany
-Ale pytasz się mnie czy z nim spałam! To tak jakbyś uważał, że jestem łatwa, jak jakaś tania dziwka!- krzyknęłam. Tu już przesadził. Jak on w ogóle może tak myśleć
-Ale co mam innego sobie myśleć?! Zobacz jak ty się zachowujesz!
-Wyjdź.-powiedziałam zanim rozpoczął kolejne zdanie.
-Kate, przestań. Przestańmy krzyczeć.-powiedział do mnie. On ma mnie za dziwkę. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je , wpuszczając do pokoju smugę światła świecącego na korytarzu.
-Nigdzie nie będę wychodził dopóki ...-zaczął.
-Wyjdź !-krzyknęłam głośniej niż zazwyczaj i rozpłakałam się. Po prostu mam dość. Mam dość tego, że każdy ma mnie za sukę i dziwkę. Co ja im wszystkim zrobiłam. Harry wstał, podszedł do mnie i oplótł mnie ramionami.
-Zostaw mnie ! Puść słyszysz ! Zostaw mnie ...-uderzałam pięściami w jego tors. Mam dość krzyczenia.
-Nie- powiedział stanowczo. Przestałam walczyć i rozpłakałam się
-Czemu mnie masz za szmatę? Co ja ci takiego zrobiłam. Jak możesz- szlochałam
- Proszę, Harry wyjdź- powiedziałam
-Ale Kate..
-Nie. Muszę to przemyśleć. Po prostu wyjdź i zostaw mnie w spokoju.- chyba nie chciał się już kłócić. Wstał i ruszył w kierunku drzwi. Gdy już miał wychodzić, obrócił się i spojrzał na mnie. Na jego twarz zawitał smutek. Obrócił się na piecie i zamknął drzwi. Upadlam na podłogę i podkuliłam kolana. Pozwolę łzom spłynąć.
              ******
Nie wiem ile już siedzę na tej podłodze, ale dość długo. Gdy postanowiłam się podnieść, do pokoju wpadła jak zawsze uśmiechnięta Amber.
-Kate! Dzisiaj impreza! Musimy na nią iść- spojrzała na mnie i trochę posmutniała
-Coś się stało?- podeszła do mnie. Tym razem nie będę przy niej płakać.
-Nie. Wszystko w porządku- posłałam jej wielki, nieszczery uśmiech. Nie wiem, czy łyknęła to co powiedziałam, ale na szczęście o nic nie pytała
-Ale o jakiej Ty imprezie mówisz Amber ?-spytałam wstając z podłogi.
-No impreza. Wiesz alkohol, dobra muzyka i nawet nie przyjmę odmowy. Musisz się zgodzić i koniec kropka.-powiedziała stanowczo. Tupnęła zabawnie nogą i popatrzyła na mnie robiąc słodką minkę.
-A mogę wiedzieć gdzie to będzie ?-zapytałam.
-To z całkiem innego campusu. Mam to paru znajomych, którzy zaprosili ciebie i mnie.- odpowiedziała z uśmiechem.
-Mnie? Nawet mnie nie znają- powiedziałam
-Tak, ale opowiadałam im trochę o tobie i pokazałam zdjęcie. Nawet nie wiesz ilu chłopaków się podnieciło- zażartowała, na co się zaśmiałam
-No, nie wiem...- to dobry pomysł iść na imprezę? Może rzeczywiście muszę się rozerwać
-No dawaj! Ubierzemy się seksownie, napijemy, pośmiejemy, proszeeee- błagała
-No...okey- zgodziłam się na co dziewczyna zaczęła piszczeć i rzuciła się na mnie
-Okey, w co się ubierasz?- zapytała podekscytowana
-Nie mam pojęcia. Nie mam żadnych sukienek. Pomyślałam o jakiś czarny spodniach i koszuli w kratę.-pokazałam jej zestaw, który chciałam założyć na tą całą imprezę. Am zaczęła się głośno śmiać.
-Chyba sobie żartujesz. Tyle fajnych gości, a ty chcesz ubrać koszule w kratę ? -złapała za koniec koszuli po czym wyrzuciła go za siebie.
-Jak na wieczorek u dziadka.-powiedziała pod nosem.
-Słyszałam.-skarciłam ją.
-Nie możesz w tym iść. Poszukamy czegoś u ciebie w szafie.- ominęła mnie i podeszła do szafy, a następnie otworzyła drzwiczki i zaczęła szukać odpowiedniego stroju
-O kurde...- powiedziała, podkreślając każda literę
-Co?- zdziwiła mnie
-Nie masz się w co ubrać? A to do jasnej cholery co ma być?!- wyciągnęła białą, bardzo obcisłą, koronkowa sukienkę bez ramiączek
-To jest jedna z najcudowniejszych rzeczy jaką kiedykolwiek widziałam!- pisnęła z zachwytu
-Masz obowiązek ją dzisiaj ubrać, a jeśli tego nie zrobisz, to przysięgam, że zrobię ci krzywdę- zagroziła w żarcie
-Okey, okey- podniosłam ręce w obronnym geście
-A ty co ubierasz?- zapytałam Amber. Podeszła do swojej szafki i wyciągnęła z niej czerwoną sukienkę, z wielkim rozcięciem na plecach i dużym dekoltem. Mimo wszystko była naprawdę ładna
-Śliczna- uśmiechnęłam się
-A właściwie to Liam idzie?- przerwałam ciszę
-Nie, mówił, że ma jakieś sprawy czy coś, ale za to mamy wieczór dla siebie. Napijemy się razem. Będzie zajebiście- puściła mi oczko
-Czekaj...skoro zamierzasz pić, to jak chcesz się tam dostać?- zmartwiłam się trochę
-Weźmiemy taksówkę oczywiście- mrugnęła do mnie. Cała Amber. Niezorganizowana. No, ale . Ubrałyśmy się i zabrałyśmy się za makijaż. Podczas tego Amber włączyła jakąś piosenkę, do której zaczęła śpiewać.
-Jak sprawy z Harry'm ? -zapytała. Nie spodziewałam się, że o to zapyta.
-Nijak. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.- powiedziałam, skupiając się na tym, aby maskara nie znalazła się na mojej twarzy
-Oh. Czyli nic się nie dzieje?- ton jej głosu był dość dziwny
-Nie- prosta odpowiedź.
-Ja już jestem gotowa, a ty?- wstała z krzesła i szeroko się uśmiechnęła
-Wydaje mi się, że ja też- zrobiłam to co ona i sięgnęłam jeszcze po torbę
-Boże... dziewczyno, wyglądasz bosko!- krzyknęła zadowolona
-Dziękuję, ale to ty mnie dzisiaj przyćmisz.- Amber jest naprawdę piękna.
-Dobra, dobra. Chodź, bo pewnie taksówka już czeka.- chwyciła mnie za rękę i zanim się obejrzałam, już byłyśmy na korytarzu. Nawet nie widziałam jak dzwoniła po taksówkę. Ale ciekawi mnie jedno ? Skąd Amber przyszły do głowy te pytania związane z Harry'm.
-Amber ?
-Tak ?-odwróciła głowę w moją stronę.
-Czy mogę o coś zapytać ?-spytałam niepewnie.
-Pewnie.-uśmiechnęła się
-Czy widziałaś się dzisiaj z Harry'm ? -zapytałam, a ona na chwile zamyśliła się. Czyżby zastanawiała się nad tym czy mi powiedzieć ?
-Więc ? Widziałaś go ?-powtórzyłam.
-Przyszedł pijany do pokoju. Siedziałam tam akurat z Liam'em.-popatrzyła na mnie i kontynuowała swoje opowiadanie.
-Zaczął krzyczeć i rzucać rzeczami po całym pokoju. Gdyby nie interwencja Liam'a, to Harry zdemolowałby cały pokój. Krzyczał coś typu "co za chuj", "zabrał mi ją". Jak już się uspokoił, powiedział nam wszystko. Dlatego cię o to pytałam...- skończyła cicho
-Oh- nie jestem w stanie więcej powiedzieć. Zatrzymałyśmy się, gdy doszłyśmy do taksówki, a następnie wsiadłyśmy do niej.

ZAYN'S POV:

Piątek wieczór. Nie miałem ochoty dzisiaj nigdzie wychodzić, wolałem zostać w pokoju. To całe wczorajsze zdarzenie z Katherine, to co jej powiedziałem. To prawda. Nie potrafię trzymać się od niej z daleka. Zaczynam ją lubić. Dalej jest tą marudzącą francą, ale jest naprawdę w porządku. Wracając do dzisiejszego wieczoru. Niall, Tom i reszta poszli na jakąś imprezę, o której już od dawna było głośno. Odmówiłem im. Zdziwili się kiedy powiedziałem, że nie idę. Tak to jest trochę dziwne kiedy nie pojawię się na jakiejś imprezie, ale naprawdę nie chciałem nigdzie wychodzić. Postanowiłem, że poszukam jakiegoś filmu w TV.
Postanowiłem, że to będzie miła odmiana, po tym całym zamieszaniu. Nie mogę chodzić na każdą imprezę, chociaż do tej pory to robiłem. Ale dzisiaj nie.

KATHERINE'S POV:

Dotarłyśmy z Amber na ta imprezę po około 30 minutach. Muzykę było już słychać na dworze. Przed budynkiem stało wiele ludzi, więc nawet nie chce wiedzieć co się działo w środku.
-Kate, idziesz?- przerwała mi Amber
-Tak.- podążyłam za dziewczyną. Gdy doszłyśmy do drzwi, otworzyła je i pokazała mi gestem ręki, abym weszła pierwsza. Było tam tyłu ludzi, że nie wiedziałam nawet czy się odnajdę.
-Chodź- chwyciła mnie za rękę i poszłyśmy. Przeciskałyśmy się między pijanymi, spoconymi nastolatkami.
-Amber!- krzyknęło kilka osób, gdy weszłyśmy do pomieszczenia, które chyba było salonem
-Ed !-krzyknęła zadowolona dziewczyna, po czym przytuliła chłopaka.
-Ed, przedstawiam ci Katherine. Kate to jest Ed.- uścisnęłam dłoń rudowłosego chłopaka i uśmiechnęłam się.
-Miło mi. - powiedziałam do nowo poznanego chłopaka.
-Mi również.-uśmiechnął się przyjaźnie. Amber przedstawiła mnie jeszcze kilku swoim kolegom. W zasadzie to naprawdę było ich dużo. Staliśmy w małej grupce. Ludzie opowiadali o swoich ostatnich przeżyciach, a ja czasem uśmiechałam się. Nie słuchałam ich. Myślami byłam gdzie indziej. W mojej głowie zawitał obraz pijanego, lokatego chłopaka rozbijającego rzeczy, które stanęły mu na drodze. "Zabrał mi ją" ? Obraz pogubionego chłopaka przerwał mi widok Niall'a o ile dobrze pamiętam. To ten kolega Zayn'a i cała ta jego paczka. Ale chwila. Gdzie jest Zayn ? Nie ma go, a przecież zawsze trzymają się razem. Gdy mnie zauważył, uśmiechnął się dziwnie. No tak. On myśli, że Zayn mnie zgwałcił. Odwróciłam wzrok. Moje myśli były teraz przepełnione pytaniami. A na pierwszym miejscu stał brązowooki chłopak.
-Kate, idziemy na górę na chwilę. Idziesz z nami?- odezwała się Amber
-Pewnie.- nie chce stać tu sama. Nie znam nikogo. Dziewczyna ruszyła w stronę schodów, a ja za nią.  Szło z nami jeszcze kilka osób. Gdy byliśmy już na górze Amber, weszła do pierwszego lepszego pomieszczenia po czym wszyscy weszli do środka, a dziewczyna zamknęła drzwi na klucz
-Billy, dawaj co masz- uśmiechnęła się i usiadła na podłodze, obok łóżka
-Wolisz coś mocniejszego, czy chcesz mieć lekki odlot?- uśmiechnął się chłopak, który prawdopodobnie ma na imię Billy
-Może coś mocniejszego- mrugnęła. Chłopak, wyciągnął kilka woreczków i skręty. Zaraz...
-Amber, czy to jest to o czym myślę?- zapytałam
-Jeśli masz na myśli trawkę, to tak- na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Chłopak podał jej zapalniczkę i skręta, po czym odpaliła go i mocno się zaciągnęła
-Chcesz trochę?- wyciągnęła go w moją stronę
-No nie wiem- powiedziałam niepewnie. To będzie odpowiednie? Chcę jakoś się rozluźnić
-No dawaj Kate, zabaw się- zachęcała mnie. Kilka osób jeszcze powiedziało coś w stylu "dawaj". Stwierdziłam, że czemu nie
-Okey- powiedziałam. Dziewczyna podała mi skręta, a ja wzięłam go do ust i mocno się zaciągnęłam, po czym podałam go innej osobie. Trzymałam dym kilka sekund, po czym wypuściłam go w twarz Amber, na co głośno się zaśmiała.
Skręt krążył wśród kilku osób, a ja i Amber podeszłyśmy do chłopaka. Wręczył jeden woreczek Am, po czym dziewczyna pociągnęła mnie za nadgarstek i zaprowadziła mnie do łazienki.
-Teraz będzie się działo.-zaśmiała się. Zamknęła drzwi na klucz po czym usiadłyśmy obie koło ubikacji. Amber wysypała zawartość woreczka na deskę, po czym z białego proszku ułożyła jedną linię.
-Jesteś gotowa ? -zapytała patrząc na mnie. Pokiwałam głową w odpowiedzi na jej zadane pytanie.
-Ty pierwsza.- kiwnęła głową. Wzięłam głęboki oddech, wypuściłam powietrze i nachyliłam się nad deską, wciągając nosem biały proszek. Mocno pociągnęłam nosem. Amber zrobiła to samo co ja i obie oparłyśmy głowy o ścianę
-No to idziemy pić, prawda?- zwróciła się do mnie dziewczyna
-A jakże by inaczej?- zaśmiałam się. Wstałyśmy z podłogi i szybko pobiegłyśmy na dół.
-Chcesz shota?- zapytała
-Jasne- uśmiech na mojej twarzy powiększył się. Wzięła dwa kieliszki, Nalała do nich alkoholu i podała jeden mi. Stuknęłyśmy lekko kieliszkami, a następnie jednym haustem opróżniłyśmy ich zawartość. Powtórzyłyśmy to kilka razy, ale po 7 razie postanowiłyśmy przestać. Nie chce rzygać, więc to jest dobry moment, aby skończyć pić. Kiedy odłożyłyśmy kieliszki na stół, pociągnęłam Amber za rękę, na parkiet. Trzeba teraz trochę potańczyć. Zaczęłyśmy ruszać biodrami w rytm muzyki. Trzymałyśmy się strasznie blisko siebie, nasza ciała dosłownie się o sobie ocierały. Cały czas chichotałam pod nosem. Nie mogłyśmy przestać się śmiać. Ktoś podał nam kubeczki wypełnione alkoholem, które odebrałyśmy dalej ruszając się do muzyki. Miałyśmy przestać pić, ale wydaje mi się, że jeszcze jeden kubeczek nam nie zaszkodzi.
W pewnym moemencie dołączyli do nas jacyś kolesie. Zważając na to, że byłyśmy totalnie na odllocie, nie reagowalysmy gdy położyli swoje lapska na naszych biodrach
-Kate!- dziewczyna próbowała przekrzyczeć muzykę. Odwróciłam się w jej stronę
-Słuchaj, ja muszę coś załatwić i nie wiem kiedy przyjdę- krzyczała
-Okey!- nie wiem co będę bez niej robiła. Powiedziałam chłopakowi, który ze mna tańczył, że muszę trochę ochłonąć. Ruszyłam w kierunku drzwi, ale to, że byłam totalnie zalana nie pomagało mi w chodzeniu na moich białych szpilkach. Zataczalam się co chwilą i smialam sama z siebie. W końcu dotarłam do drzwi. Pchnęłam je i wyleciałam na dwór.
-Słoń!- zaczęłam krzyczeć, na co kilka osób się na mnie popatrzyło, ale wtedy się tym nie przejmowałam. Nie wiedziałem co robić, więc po prostu upadlam na trawę. Zaczęłam ruszać nogami do góry i do dołu, udawałam, że robię aniołka na trawie i nie przestawałam się śmiać. Nagle poczułam jak ktoś mnie podnosi.
-Amber, już przyszłaś ?-zapytałam stojąc już na własnych nogach. Popatrzyłam na twarz mojego zbawiciela, która wcale, a wcale nie przypominała twarzy Amber.
-Chodź, zadzwonimy po taksówkę.-powiedział do mnie chłopak. Znów popatrzyłam na niego i rozpoznałam w jego twarzy tego chłopaka, którego spotkałam kiedy wracałam spod prysznica. Chyba ma na imie Louis.
-Ale ja nie chce- śmiałam się
-Dobra, dobra. Jaralas i jesteś pijana. Musisz wrócic- powiedział stanowczo
-Zachowujesz się jak mój dziadek- założyłam ręce na piersi. Chłopak zaśmiał się i wybrał numer. Rozmawiał przez chwilę
-Taksówka będzie za kilka minut. Poczekam tu z tobą
-Taa- nadal się zataczałam. Nogi mi się plataly i znów upadlam
-Dziewczyno, ile ty wypiłaś?- uśmiechnął się głupio
-Trochę- zachichotałam
-Pamiętasz jeszcze na jakiej ulicy znajduje się twój akademik ?-zapytał. Na jego przystojnej twarzy cały czas widniało rozbawienie.
-Ale ja nie chce jechać do domu.-usiadłam po turecku na ziemi i skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Liam nie byłby zadowolony.-odparł spokojnie siadając na przeciwko mnie.
-Czemu nie wrócisz do swoich kumpli ?-zapytałam patrząc w niebo i bawiąc się moimi włosami.
-Nie mogę cię zostawić samej w takim stanie. Zayn chyba by mnie ...-przerwał w pewnej chwili.
-Co ?-zapytałam nadal machając nogami.
-Już nic.-uśmiechnął się.
-Dobra, jak chcesz. Patrz tu jest czerwony, a tu czarny.-zaśmiałam się pokazując mu moje włosy.
-Magia.-odparł rozbawiony moim zachowaniem. Po jakiś 10 minutach nadjechała taksówka. Louis trochę musiał się ze mną uporać, bo ja nie chciałam do niej wsiadać. Złapał mnie w pasie, szybko wsadził do samochodu i zamknął drzwi. Podałam kierowcy adres, tylko jest mały problem. Nie wiedziałam co znajduje się pod tym adresem



Hej kochani <3 Postanowiłam, że tym razem nie mam co pisać w notce, więc tylko wam oznajmię, że Kochamy Was! <3
P.S przepraszam jeśli piosenka nie pasuje
 do rozdziału xx

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 14



To jest typ człowieka, który nie zna żadnych granic i nie wie co znaczy "stop". Szłam do akademika, a mój telefon zaczął wibrować. Znowu?! Wyciągnęłam telefon z torby i odblokowałam go.

"Kate, gdzie jesteś? Mieliśmy iść do kina H.xx"

O kurde! Całkowicie zapomniałam.
 
"Przepraszam Harry. Gdzie jesteś?"

"U ciebie w pokoju .xx"

Gdy przeczytałam wiadomość, nie wiem czemu, ale zaczęłam biec, aby jak najszybciej być w akademiku. Po jakiejś chwili już znajdowałam się w pokoju. Kiedy weszłam do niego od razu uśmiech wkradł się na moją twarz, gdy zobaczyłam, że Harry zasnął na moim łóżku, wtulony w moją poduszkę. To naprawdę urocze. Podeszłam do niego i zaczęłam smyrać moim nosem o jego policzek. Po chwili jednak pocałowałam go w usta.
-Mieliśmy iść do kina, śpiochu.-powiedziałam delikatnie i szeptem uśmiechając sie do niego. Mam wyrzuty sumienia. Nie mogę tak robić. Tu lizać się z Zayn'em, a zaraz iść i całować Harry'ego. Zachowuję się jak jakaś tania laska. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Harry. Złapał mnie za biodra i przerzucił, bym położyła się obok niego. Objął mnie ramieniem i zaczął całować moje ramię co wydawało mi się słodkie, jednak po chwili znudziło mu się to i zaczął mnie łaskotać, a moją reakcją było rzucanie się na wszystkie strony. Gdy tak kopałam nogami, Harry nagle przestał mnie torturować i z jego ust wydobyło się syknięcie. Odwróciłam się, aby zobaczyć co się stało. Harry trzymał ręce na swoim kroczu i miał mocno zaciśnięte oczy. O kurde.
-Harry ... ja ... ja bardzo przepraszam. Ja nie chciałam cię uderzyć.-schyliłam się nad jego twarzą i cmoknęłam jego policzek.
-Naprawdę nic się nie stało.-powiedział dalej zaciskając oczy.
-Ale wijesz się z bólu...- byłam zakłopotana. Ja nie chciałam go kopnąć, ale to jego wina. Mógł mnie nie łaskotać.
-Daj mi chwilę- powiedział, a więc postanowiłam zrobić to o co prosi. Położyłam się obok chłopaka i obserwowałam , jak ból powoli odpuszcza.
-Skoro wytrzymałem to powinienem dostać jakąś nagrodę.-uśmiechnął się cwaniacko.
-Dobrze, ale zamknij oczy.-poprosiłam, a on natychmiast wykonał polecenie. Po cichu wyciągnęłam słodkiego cukierka z torby.
-Otwórz usteczka.-zachichotałam.
-Teraz uważaj.-wsadziłam cukierka do jego ust .Gdy to zrobiłam, otworzył oczy i popatrzył na mnie 

-Niespodzianka!- uśmiechnęłam się szeroko, a on położył głowę na poduszkę i zaczął się głośno śmiać.
-Przechytrzyłaś mnie- śmiał się dalej.
-To teraz ty się połóż i zamknij oczy.- wydał polecenie. Popatrzyłam na niego i gdy zobaczyłam, że nie żartuje, niepewnie położyłam się na łóżku. Gdy zamknęłam oczy poczułam, że chłopak pochyla się lekko.
-Rozchyl lekko usta- zrobiłam to co kazał, a on podał mi cukierka poprzez pocałunek.
-Powiesz mi co tak naprawdę było powodem twojego złego nastroju na uczelni ?-zapytał wypowiadając w prost do moich ust. Co ja mam mu powiedzieć ? Nie może wiedzieć, nie może dowiedzieć się prawdy.
-Naprawdę źle się czułam, a pierwsze wykłady były męczące.-spojrzał na mnie, ale ja unikałam jego wzroku. Nie chce go stracić. Jest jedyną osobą, na którą mogę liczyć w tym całym popieprzonym świecie.
-Kate, czemu ty ciągle kłamiesz? Tak trudno jest powiedzieć prawdę?- spoważniał.
-Ja nie kłamię...- odpowiedziałam niepewnie.
-Czy ty się słyszysz? Sama nie jesteś pewna tego co mówisz.- wypowiedział się, ale tym razem trochę głośniej.
-Harry.... ja po prostu nie chcę tego mówić... to nic takiego- nie patrzyłam na niego, tylko jeździłam lekko ręką po swoim ramieniu.
-Czyli mi nie ufasz?-nic nie powiedziałam.
-Kate, spójrz na mnie- nakazał.
-Spójrz na mnie.-powtórzył. Złapałam powietrze i odwróciłam głowę w jego stronę.
-Nie ufasz mi. Ty mi naprawdę nie ufasz.-powiedział zawiedziony.
-Harry...- nie chce mówić mu o tym co się stało.
-Chyba będę musiał już iść.-powiedział unikając mojego wzroku. Wstał z mojego łóżka, które zaskrzypiało pod napływem niewielkiego ciężaru sięgnął po buty i zaczął się ubierać. Także wstałam i stanęłam koło niego.
-Harry, proszę. Nie idź.-zachowywał sie tak jakbym nic do niego nie mówiła.
-Słyszysz ?-totalnie mnie ignorował. Zabolało trochę, a moje oczy zaczynały powoli mnie szczypać. -Harry!- krzyknęłam zrozpaczona.
-Kate, jak już sobie wszystko przemyślisz, to wtedy daj mi znać, bo na razie to nie mamy o czym rozmawiać.- powiedział oschle. Otworzył drzwi i już miał wyjść.
-Harry zostań! Potrzebuje cię!- krzyczałam przez łzy. Zatrzymał się, ale nie popatrzył na mnie. Myślałam, ze wróci, ale on znowu ruszył przed siebie, ale tym razem moje wołania poszły na marne
-Okey! Idź sobie! Nie potrzebuje cie!- gdy to powiedziałam zakuło mnie w klatce piersiowej. Trzasnęłam drzwiami, oparłam się o nie i zjechałam na podłogę. Dlaczego ja wszystko psuje?! Nie mam już nikogo. Nikogo. Dlaczego sobie poszedł ? Nie dał mi wyjaśnić. Ciekawe jakby zareagował gdybym powiedziała mu prawdę, a tak to. Mieliśmy iść razem do kina. To nie w porządku. Nawet nie dał mi powiedzieć, bo od razu wyszedł. Ciekawe jak długo się do mnie nie będzie odzywał. Przecież ... właściwie to ja nic nie zrobiłam. Tak bardzo uraziło go to, że mu o niczym nie powiedziałam? Jakby się o tym dowiedział, to wtedy nie odezwałby sie do mnie do końca życia. Tak jest dla niego lepiej. Nikt o tym nie wie. No chyba, że ten "ktoś" kto pisze do mnie te popieprzone sms-y. O wilku mowa. Mój telefon zabrzęczał. Odblokowałam go, przetarłam oczy i odtworzyłam wiadomość.

"Biedna Katherine. Mówiłem, że to się na tobie odbije. Może przyjdę do ciebie z pudełkiem lodów i kocykiem? Co ja pisze. Wiesz czego chce i jestem coraz bliżej, aby to od ciebie wziąć. P.S Nawet z opuchniętymi oczkami jesteś seksowna. Xx"

Co do jasnej cholery?! Palant! Rzuciłam telefonem o ścianę i zakryłam twarz dłońmi. Tak bardzo chciałabym wiedzieć kto pisze te wszystkie pierdoły. Skąd on wie, że płaczę. Czy w tym pokoju są zamontowane kamery ? To jest jakaś porażka. Podeszłam do okna, żeby sprawdzić czy ktoś tam przypadkiem nie stoi, ale ulicy była pusta. Jedynie parę studentów bądź zakochanych par przechadzało się chodnikiem rozmawiając lub śmiejąc się. Powoli zaczyna mnie irytować ten cały anonim i jego anonimowe wiadomości. W pewnej chwili usłyszałam trzask drzwi, który wyrwał mnie od rozpatrywania się po ulicy, a w pokoju ujrzałam Amber. Tak dawno jej nie widziałam. Prawie w ogóle nie ma jej w pokoju. Dziewczyna przekrzywiła głowę na bok kiedy mnie ujrzała i podeszła do mnie.
-Kate, czy wszystko w porządku ?-zapytała z troską w głosie, delikatnie chwytając mój nadgarstek.
-Nie- walnęłam prosto z mostu. No bo co miałam mówić? "Nic"? Mam już dość kłamstw.
-Opowiedz mi co sie stało.- zrzuciła torbę ze swojego ramienia, usiadła na łóżko i patrzyła się na mnie, cierpliwie czekając na moja odpowiedź. Zaczęłam mówić. Opowiedziałam jej wszystko, z wyjątkiem tego co się działo z Zayn'em. W trakcie mojej opowieść, nie obyło się bez płaczu, kilku pocieszających słów i uścisków w moja stronę. Gdy skończyłam mówić, dziewczyna widocznie nie wiedziała co powiedzieć. Buzię miała zasłoniętą dłonią i wpatrywała się we mnie.
-Że niby co?!- nagle się obudziła.
-Boże... wiele rzeczy się spodziewałam, ale nie czegoś takiego. Harry wie, o tych sms-ach?- zapytała
-Nie i właśnie dlatego się obraził- powiedziałam.
-Masz zamiar mu powiedzieć?- trochę się uspokoiła.
-Nie.- jestem stanowcza. Nie chce żeby wiedział. Nie chcę, aby się mną przejmował. Nie lubię tego. -To jego zachowanie było chamskie.-powiedziała do mnie.
-Bywa.-odpowiedziałam wycierając kąciki oczu od łez.
-Mam pomysł !-krzyknęła niespodziewanie. Spojrzałam na nią wielkimi oczami, a ona zachichotała. -Czas na małe zmiany!-pisnęła uradowana.
-Co masz na myśli ?-uśmiechnęłam się do niej.
-Idziemy do fryzjera, potem na jakieś zakupy. Spędzimy trochę czasu razem i nawet nie przyjmuję odmowy.-powiedziała stanowczo, a zarazem z ekscytacją w głosie. Pociągnęła mnie za sobą. -Poczekaj, muszę ubrać buty.-zaśmiałam się. W końcu wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do auta, którym ostatnim razem pojechaliśmy do Zayn'a po rzeczy Amber. Am postanowiła, że pojedziemy do jej dobrego przyjaciela, który jest fryzjerem i jest w tej branży naprawdę dobry. Podjechałyśmy pod jakąś galerię. Gdy popatrzyłam na dziewczynę miała na twarzy wielki uśmiech, którego nie dało się nie odwzajemnić. Gdy wysiadłyśmy, Amber złapała mnie za nadgarstek i pobiegła ciągnąć mnie za sobą. Weszłyśmy przez ruchome drzwi, a następnie ruszyłyśmy w kierunku salonu fryzjerskiego, który był kilka metrów przed nami.
-Amber, nie za bardzo rozumiem co chcesz zrobić?-bardziej zapytałam niż oznajmiłam.
-Zobaczysz. Dla jasności, lubisz kolorowe włosy?- uśmiechnęła się, w momencie gdy weszłyśmy do fryzjera.
-Jeśli chodzi ci o farbowanie, to jedyne na co się zgodzę to pasemka.- posmutniała, ale nie sprzeczała się. Weszłyśmy do środka zakładu, gdzie czekał już na nas jakiś wysoki brunet. W salonie nikogo nie było. To trochę dziwne.
-Amber ! Dziewczyno jak ja cię dawno nie widziałem !-krzyknął szczęśliwy.
-James ! Stęskniłam się.-ucałowali sie w policzki.
-A to co za śliczności zawitało do mojego salonu ?-zapytał podchodząc do mnie. Na moje policzki wpłynęły ogromne rumieńce.
-Jestem Katherine, ale możesz mówić mi Kate.-uśmiechnęłam się przyjaźnie po czym zostałam obdarowana całusem w policzek.
-James, miło mi.-także się uśmiechnął.
-James, opanuj się- Amber stuknęła go w ramie.
-No co? Lubię ładne dziewczyny- puścił do mnie oczko.
-Ona jest już zajęta, przez dwóch facetów. Raczej z nimi nie wygrasz- zachichotała. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem, a ona kiwnęła do mnie dając mi do zrozumienia, że tak będzie lepiej.
-No szkoda... ale jak coś to wiesz gdzie mnie szukać.- powiedział do mnie na co, cicho się zaśmiałam -No to co dzisiaj robimy?- chłopak klasną w dłonie.
-Hmm, ja myślałam nad granatowym, a Kate pasemka.- odpowiedziała dziewczyna.
-Jakiego koloru?- James zwrócił się do mnie. Zastanowiłam się chwilę.
-Czerwone?- odpowiedziałam.
-Świetny wybór!- uśmiechnął się szeroko.
-Która pierwsza?- zapytał.
-Kate!- szybko odpowiedziała Amber.
-Okey. W takim razie Kate usiądź na krześle. Obiecuje, że zrobię cię na bóstwo. James pokierował mnie na małe krzesło stojące obok stolika. Przyznam, że trochę bałam się wyglądu mojej nowej fryzury. Amber usiadła na jakimś fotelu obok mnie i wpatrywała się we mnie z małym uśmiechem, ale z każdą minutą podekscytowanie rosło na jej twarzy.
-Więc ty i Liam .. ?-próbowałam zapytać o to w taki sposób, żeby od razu wiedziała o co mi chodzi. -Ja ... um ... tak, jesteśmy razem.-odpowiedziała nieśmiało.
-No to szczęścia.-uśmiechnęłam się do niej promiennie, a po chwili James przyszedł z farbą i innymi potrzebnymi mu rzeczami.
-A więc zaczynamy.-oznajmił. Moje włosy zostały najpierw umyte, a następnie chłopak wykonywał wszystko po kolei tak jak trzeba. Przyznam, że zajęło mu to trochę czasu, ale przecież powiedział, że zrobi mnie na bóstwo. Po chwili zaczął odpinać płachtę i mogłam zobaczyć efekty jego pracy. Moje włosy wyglądały naprawdę świetnie. Amber zaczęła klaskać w dłonie, a ja nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który wkradał się na moją twarz.
-Wyglądasz przepięknie! O kurde!- ona była chyba bardziej podniecona niż ja, ale przyznam podoba mi się mój nowy "look" .
 -Teraz ty- pociągnęłam ją za rękę i usadziłam na fotelu.
-Granatowy, tak?- upewnił się James.
-Tak- Amber była taka pewną siebie. Zazdroszczę jej trochę tego. Chłopak wykonywał swoją pracę z wielkim skupieniem i precyzją. Widać, że to jego pasja. Zazwyczaj bałam się chodzić do fryzjera, ponieważ zawsze wychodziło nie po mojej myśli, a efekt który uzyskałam tutaj jest świetny. Przerosło to moje oczekiwania. Po około 1,5 godzinie Amber miała wysuszone, ułożone włosy.
-I jak?- zwróciła się do mnie. Zaniemówiłam. Ona jest taka piękna. Ciekawe czy zdaje sobie z tego sprawę.
-Jest... pięknie, boziu.- nie mogłam nic powiedzieć. Dziewczyna lekko się zaśmiała
-Czyli jest dobrze. Dziękuję James. Uwielbiam cię.- przytuliła chłopaka. Gdy wyzwolili się ze swojego przyjacielskiego uścisku, James popatrzył na mnie
-A ty mi nie podziękujesz?- zażartował i zrobił minę zbitego psa. Zaśmiałam się, podeszłam do niego i cmoknęłam go w policzek.
-Do zobaczenia, miłe panie.-powiedział kiedy wychodziłyśmy. W drodze powrotnej do auta ekscytowałyśmy się swoimi nowymi włosami, ale przyznam, że te czerwone pasemka naprawdę mi się podobają.
 -Pomyślałam, że ... może mogłybyśmy podjechać do Liam'a i zapytać jak podoba mu się nasz nowy look ?-zachichotała. Jeżeli zaczynamy rozmawiać o Liam'ie to Am od razu zaczyna robić się czerwona.
-Pewnie.-uśmiechnęłam się. Wsiadłyśmy do auta i skierowałyśmy się do akademika, w którym mieszkał mój brat. Mam nadzieję, że się nie pokłócimy. W radiu zaczęła rozbrzmiewać ulubiona piosenka Amber, na co dziewczyna zareagowała głośnym piskiem i podgłośniła odbiornika na maksa. Gdy zaczęła śpiewać, zaśmiałam się.
-No co?- spytała.
-Nic, po prostu... fałszujesz.- śmiałam się dalej.
-Ej- trąciła mnie lekko w ramię.
-Umiesz lepiej?- popatrzyła na mnie.
-Wątpię- zażartowałam.
-No dawaj, śpiewaj ze mną..- poprosiła.
-Ja nie znam słów...- powiedziałam niepewnie.
-To następna piosenkę? Tylko jedną, proszę...- błagała.
-No okey- zgodziłam się. Gdy następna piosenka zaczęła lecieć, pisnęłam cicho.
-Co jest?- zapytała rozbawiona Amber.
-To Arctic Monkeys!- krzyknęłam.
-Lubisz ich?-spytała spoglądając na mnie.
-Uwielbiam!- podgłośniłam radio.
-Znasz słowa?- zadałam dziewczynie pytanie.
-Jasne.- zaczęłyśmy śpiewać. Cała drogę powrotną śpiewałyśmy, przy czym chwilami śmiałyśmy się z naszego "śpiewu". Nareszcie czuję się dobrzę. Pomimo tego, że dzisiejszy dzień nie należał do najlepszych, dobrzę bawię się z Am. Wcześniej kłóciłyśmy się przez Liam'a,a teraz spędziłyśmy ze sobą cały wieczór. Wreszcie dojechałyśmy pod akademik.
-Nie śpiewasz wcale tak źle.-zaśmiała się dziewczyna.
-Tylko straaasznie.-zaśmiałyśmy się obie. Po chwili doszłyśmy do drzwi i weszłyśmy do ciepłego akademika. Po podłodze walały się sterty śmieć i puszek po piwach.
-Musiała być jakaś imprezka.-zaśmiała się.
-Taa...pewnie tak.- entuzjastycznie to nie brzmiało, ale nawet nie miałam tego w planach. Dziewczyna widocznie zobaczyła mój niesmak do jakichkolwiek imprez na tym campusie.
-Nie lubisz tych wszystkich "wypadów" i imprez, prawda?- zapytała.
-Po prostu źle mi się kojarzą.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-No tak, racja.- zrozumiała o co chodzi. Zanim się zorientowałam, stałyśmy pod drzwiami do pokoju Liam'a i Harry'ego. Jestem ciekawa czy Styles tam jest. Amber otworzyła drzwi i weszła do pokoju jako pierwsza.
-Cześć Liaś.-powiedziała podchodząc do niego i delikatnie muskając jego policzek.
-Kogo moje oczy widzą.-tak bardzo zdziwił się moimi odwiedzinami.
-Hej brat.-powiedziałam niepewnie. Podszedł do mnie i przytulił mnie, co przyznam, że trochę mnie zdziwiło.
-Śliczny kolorek dziewczyny.-skomentował nasze nowe fryzurki kiedy zakończył nasz uścisk. -Podoba ci się ?-zapytała uradowana Amber.
-Jasne! Jest piękny. I pasuje ci do oczu.- pocałował lekko dziewczynę.
-A ten czerwony kolorek Kate, pasuje do twojego charakteru- puścił mi oczko, na co wystawiłam mu język.
-Ale wyglądasz uroczo siostra.- uśmiechnął się.
-Dzięki- odwzajemniłam uśmiech.
-Jak wam minął dzień?- zapytał Liam i usiadł na łóżku, usadawiajac sobie Amber na kolanach, a ja wzięłam krzesło, które stało koło komody, a następnie niepewnie usiadłam.
-Byłyśmy na zakupach, u fryzjera... wiesz, babskie sprawy i w ogóle- powiedziała Am.
-A ty co dzisiaj robiłeś?- spytałam chłopaka.
-No wiesz, byłem na zajęciach, a potem wróciłem tutaj. Nic ciekawego.-powiedział. Zachowuje się trochę dziwnie. Ostatni raz kiedy z nim rozmawiałam, powiedziałam mu prosto w twarz, że boję się go i że zachowuje się jak Zayn. Właśnie, Zayn. Gdyby Liam dowiedział się o tym wszystkim, byłabym martwa.
-Kate, wiesz dlaczego Harry wrócił taki wkurzony. Pytam ciebie, ponieważ spędzacie dużo czasu ze sobą. Amber popatrzyła na mnie i chyba dobrze zrozumiała, że o niczym nie będę mu mówić.
-Nie, nie wiem. Mogłeś go zapytać.-odpowiedziałam szybko.
-Nie chciał mi nic powiedzieć.-spojrzał na mnie. On wie, że ja coś mam związanego z tą sprawą, ale chyba nie chce się kłócić.
-Po prostu posprzeczaliśmy się trochę, ale to nic...- bawiłam się palcami u rąk.
-To nie wyglądało jak "nic". Zaczął rzucać rzeczami i kląć...-chyba nie chciał mnie wkurzyć.
-Nic takiego się nie wydarzyło. Przejdzie mu- powiedziałam stanowczo. Liam tylko wzdychnął lekko, ale już nie poruszał tego tematu. Dzięki bogu.Co tak bardzo go zdenerwowało? Naprawdę nie wiem dlaczego tak mocno się wkurzył. Ja ... ja nie chcę go stracić.
-Kate, chodź ze mną na chwilę.-poprosił mnie Liam. Nie brzmiał oschle, bardzie jakby zaczął się o mnie martwić. Znaczy martwił się zawsze. Wyszliśmy na chwilę z pokoju i pokierowaliśmy się do kuchni.
-Wszystko w porządku siostra?-zapytał wyciągając trzy szklanki z szafki.
-Tak, wszystko jest w porządku.-odpowiedziałam. Chciałam brzmieć pewnie, ale chyba mi to nie wyszło.
-Przecież słyszę, że...- nie dałam mu skończyć.
-Liam przestań. Znowu chcesz się kłócić? Gdyby coś było i widziałabym potrzebę mówienia ci o tym, to bym to zrobiła. Po prostu mam gorszy dzień i poprztykałam się z Harry'm i to wszystko. Taka jestem.-oznajmiłam mu.
-Okey, powiedzmy, że ci wierzę- uśmiechną się słabo.
-Dziękuję. Amber czeka, możemy iść?- zapytałam.
-Tak.- wziął dwie szklanki, jedną podał mi i ruszyliśmy do pokoju. Wróciliśmy do pokoju, a ja usiadłam na swoim miejscu, które zajmowałam przed wyjściem z Liam'em. Oni zaczęli opowiadać mi o ostatnie imprezie, ale tak szczerze to w ogóle nie skupiłam się na tym co do mnie mówią. Minęło już trochę czasu i ściemniło się.
-Ja, ja już będę wracała do naszego akademika. Amber idziesz ze mną ?-zapytałam dziewczyny. -Wrócę za jakąś godzinkę.-oznajmiła mi przytulając się do Liam'a. To trochę dziwny widok widzieć mojego brata z dziewczyną, którą tuli i całuje. Jednak uważam, że to słodkie i szczerze to mu zazdroszczę. Oni są normalni, a ja z Harry'm czy chociażby z Zayn'em... cóż, to z pewnością nie jest normalne.
-Okey.- wstałam i wzięłam torbę.
-Pa.- powiedziałam na odchodne.
-Pa Kate.- odpowiedzieli chórem. Gdy wyszłam, moje serce stanęło. Przede mną stał Zayn.
-Hej piękna.- na jego twarz wkradł się figlarny uśmiech. Próbowałam go ominąć, ale miał nade mną przewagę, więc to było fizycznie niemożliwe. Złapał mnie za rękę i w przybliżył do siebie.
-Tęskniłem za tobą.-powiedział wprost do mojego ucha.
-Puść mnie.-wypaliłam. Przecież za ściana jest mój brat. Gdyby zobaczył całą tą scenę, zabiłby najpierw Zayn'a, a później mnie.
-Katherine?-chyba nie dosłyszał moich słów. Wyrwałam się z uścisku i popatrzyłam na niego. Był jakby ... smutny. Nie, to niemożliwe.
-Wracasz do domu.-zapytał obdarzając moją dłoń swoim dotykiem. Odpowiedziałam przytaknięciem.
-Mogę cię chociaż odprowadzić?-zapytał.
-Co jest do cholery z tobą nie tak?!- zapytałam głośniej niż zamierzałam, ale co on sobie myśli.
-Jak możesz...- przerwałam, gdy usłyszałam, że ktoś idzie. O nie. To Harry. Patrzył to na mnie to na Malika. Zżerał nas spojrzeniem i wypalał dziure w moim brzuchu. Stanął na przeciwko nas. To wyglądało tak: ja na środku, Zayn po prawej, a Harry po lewej. Oni się dosłownie zabijali spojrzeniem. Byłam strasznie zła na Harry'ego i postanowiłam go mocniej wkurzyć.
-Zayn, miałeś mnie odprowadzić, prawda ?-zapytałam, a na twarzy Malika kryło się niesamowicie wielkie zaskoczenie.
-Już idziemy.-chwycił mnie w tali i popchnął do przodu. Spojrzałam na Harry'ego. Jego szczęka była mocno zaciśnięta, a knykcie zbielały do granic możliwości.
-Cześć Styles.-Zayn pchnął go lekko w ramię i ruszyliśmy do wyjścia. Usłyszałam jeszcze tylko głośne "kurwa", po czym drzwi od pokoju trzasnęły.Może to było sukowate, ale uśmiechnęłam się pod nosem. Zasłużył na to.
-Więc Katherine, co... -zaczął chłopak, ale mu przerwałam.
-Nie odzywaj się do mnie- powiedziałam szorstko.
-Co?- był zdezorientowany.
-Nie zrozumiałeś? Nie odzywaj się do mnie.
-Nie rozumiem cię. O co ci do jasnego chuja chodzi?!- podniósł głos.
-O co mi chodzi? Jaja sobie robisz prawda?-zapytałam nie mogąc uwierzyć w to w jaki sposób się zachowuje.
-Nie, kurwa nie wiem o co chodzi i chcę się dowiedzieć!- krzyknął.
-Dobra! Myślisz, że jestem łatwa?! Mylisz się! Nie dam ci się pieprzyć, przy pierwszej lepszej okazji!- wrzasnęłam.
-A więc o to ci chodzi?! Że cię zostawiłem w tym kiblu?- zaśmiał się, co mnie całkowicie wkurwiło. -Nie! Nie tylko o to! O wszystko! Nie jestem idiotka! Najpierw mnie wyzywasz od suk i szmat, potem mnie bijesz, a następnie chcesz się ze mną pieprzyć w damskim kiblu?! Jesteś cholernym chujem!- zatrzymałam się i wykrzyczałam mu prosto w twarz.
-Nie jestem jak ta twoja Lilly. To, że ty jesteś męską dziwka, to nie znaczy, że ja też nią będę!- gdy to powiedziałam, w jego oczach ujrzałam ciemność. Jego prawdziwe oblicze. Złapał mnie za nadgarstek i ścisnął mnie tak mocno, że syknęłam cicho z bólu.
-Co ty kurwa powiedzialas?!- krzyknął.
-Sraj się!- jego uścisk bardziej się zacisnął.
-Nie odzywaj się tak do mnie .-wycedził każde słowo po kolei. Teraz trochę się przestraszyłam.
-Pieprz się.-wysyczałam przez zęby do niego. Jego ręka zaczęła się unosić, a ja bałam się, że znów mnie uderzy.
-No proszę, nie krępuj się. Uderz mnie, bo tylko na to czekasz. Zrób z siebie jeszcze większego chuja niż jesteś.-powiedziałam do niego i czułam jak jego uścisk zaciska się coraz mocniej wokół mojego czerwonego nadgarstka. Powoli widok który miałam przed sobą, rozmazywal się przez łzy.
-Ranisz mnie.- powiedziałam. Złamał się, bo puścił rękę i uwolnił mój nadgarstek. Nic nie mogłam poradzić na to, że zaszlochałam cicho, na co on się na mnie popatrzył. Nie mogłam rozgryżć, jego wyrazu twarzy. Nasze oczy się spotkały i zobaczyłam w nich... może żal?
-Nie chce cię krzywdzić Katherine, więc kurwa nie dawaj mi do tego powodów- przybliżył się twarzą do mojej. Schował ją w zagłębieniu mojej szyi, a ja czułam na niej jego ciepły oddech.
-Naprawdę tak bardzo chciałbym trzymać cię od siebie z daleka, ale nie potrafię, naprawdę.-musnął moją szyję. Popatrzył na moją twarz, a po chwili wytarł mokre od łez kąciki oczu. Nie rozumiem go, poważnie. Już nie wiem o czym mam myśleć. Uśmiechnął się, na co ja odpowiedziałam słabszym uśmiechem. Powoli przybliżył swoja twarz do mojej i złączył nasze usta w delikatnym pocałunku.
Ciężko było mi go odwzajemnic, a on to poczuł, bo odsunął się ode mnie niechętnie.
-Nienawidzę siebie za to co ci robię i szczerze gdybym był silny, to zostawiłbym cię, ale ty jesteś dla mnie jak uzależnienie. Moja własna odmiana narkotyku.- zszokowało mnie to co powiedział. Lekko chwycił mój podbrodek i cmoknal moje usta. Już miał odchodzić, gdy odwrócił się
-A i fajny kolorek- uśmiechnął się i ruszył przed siebie. Dopiero teraz zorientowalam się, że jestem pod moim akademikiem. Jeszcze chwilę stałam w tym samym miejscu, gdzie Zayn mnie zostawił i analizowalam jego słowa. Czy on w ogóle zdawał sobie sprawę z tego co właśnie do mnie powiedział. Stałam w osłupieniu. W szoku jakiego jeszcze nie przeżyłam. Poczułam jak mój telefon wibruje. To sms-es od Harry'ego.

"Od kiedy zadajesz się z Zayn'em? Teraz to on będzie twoim przyjacielem?"

Moje oczy zaszkliły się. Jak on się musi czuć. Jestem idiotką. Zwykłą suką, egoistką i kretynką. Jak ja mogłam mu to zrobić?

"Harry...nie, ja po prostu... wkurzylam się na ciebię i..."

Nie mam bladego pojęcia co mu napisać

"I co?"

"Możesz przyjsc? Do akademika? Proszę..."

"Okey. Będę za 30 min."

Ucieszyłam się. To nic nie znaczy, ale muszę mu to jakoś wytłumaczyć. Pójdę do pokoju i ochłonę, zanim on przyjdzie.



Hej :* Tym razem z tej strony Patrycja :) Tym razem ja wstawiłam rozdział i szczerze to naprawdę mi się podoba :). Mam nadzieję, że wam również. Komentarze możecie zostawiać na dole. Są dla nas naprawdę ważne i wiemy wtedy jakie jest wasze zdanie na temat danego rozdziału. I jak podoba wam się akcja z Zatherine ? Uważacie, że Kate pogodzi się z Harry'm ? Te wszystkie wasze opinie zostawcie w komentarzach. Następny rozdział powinien pojawić się jakoś w tygodniu. Także z mojej strony to tyle, cieszę się, że mogłam wstawić ten rozdział. Kochamy was mocno i do następnego xx