niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 11


Zerwałam się, gdy ten piekielny budzik wręcz zawył.
-Cholera jasna- powiedziałam sama do siebie i sięgnęłam po telefon, aby wyłączyć alarm. Nie mam najmniejszej ochoty iść na zajęcia. Po wczorajszym zdarzeniu z Zayn'em i jego dziwką, mdli mnie myśl, że mam  go teraz zobaczyć. Poza tym nie chcę znowu być sama. Harry'ego zapewne nie będzie, Amber...cóż, z nią też nie chce mi się gadać, a Liam pewnie znowu jest na mnie o coś zły. Jestem naprawdę samotna. Może ogarnę się i pójdę po kawę? Tak, to chyba najlepsze co mogę w tym momencie zrobić. Wzięłam i ręcznik i pokierowałam się do łazienki. Rozebrałam się, odkręciłam wodę i pozwoliłam sobie na chwilę relaksu. Mogę zrobić wszystko tylko nie te cholerne zajęcia. To jest jakaś porażka. Wyszłam owinięta ręcznikiem i podeszłam do szafy w pokoju, aby wybrać jakiś zestaw na dzisiejszy wieczór. Wyciągnęłam z szafy czystą, czarną bieliznę, wybrałam przetarte czarne spodnie z niewielką dziurą na kolanie oraz czerwono- czarną koszule w kratę. Szybko się ubrałam, pomalowałam się używając przy tym eyelinera i tuszu, a włosy związałam w niesfornego koka. Wyglądam... no cóż, jak zawsze. Czyli nie satysfakcjonuje mnie mój wygląd. Wiele ludzi mi powtarza, że jestem bardzo ładna, a niektórzy mówią nawet, że śliczna, ale wiem, że kłamią tylko po to by mi nie było przykro. Mniejsza. Wzięłam jeszcze swoją czarną torbę z ćwiekami, ubrałam czerwone trampki i wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drzwi na klucz. Jak zwykle zaszłam po moją ulubioną czarna kawę, w kawiarence obok uniwerka i po jakichś 15 minutach byłam na miejscu. Mam jeszcze 20 minut do rozpoczęcia zajęć. Przysiadłam sobie na pierwszej lepszej ławce i wyciągnęłam książkę do moich pierwszych zajęć. Dlaczego ci wszyscy ludzie na mnie patrzą ? Rozeszło się już to, że wczoraj "rzuciłam się" na Zayn'a? Oni są naprawdę nie normalni. Nie mają swoich prywatnych spraw? Dobra, wyjdę z tond zanim mnie zjedzą. Wyszłam z kawiarni i ruszyłam przed siebie. Zdałam sobie sprawę, że się mogę spóźnić, więc skręciłam w uliczkę, aby pójść na skróty. Gdy tak szlam zrozumiałam, że jest to trochę głupie i niebezpieczne, poza tym powinnam dostać nauczkę, kiedy ostatnio w takiej uliczce spotkałam Zayn'a i jego pieprzniętych kolegów. Zaczęłam się bać, ale dalej durna szłam.
-Kogo my tu mamy- usłyszałam damski głos. Chyba skądś go kojarzę. Stanęłam jak wryta i obróciłam się, aby zobaczyć osobę, która do mnie mówiła. To ta dziwka, która była wczoraj na imprezie!
-Katheron, tak?-zapytała głupio. Dobrze wiedziałam, że specjalnie przekręciła moje imię. Jakoś nie chce mi się z nią rozmawiać. Jest dla mnie zwykła szmata.
-Katherine.-poprawiłam ja.
-Nie wydaje mi się.-uśmiechnęła się głupio. Postanowiłam, że to zignoruję, bo jeszcze chwila i wybuchnę. Założę się, że od złości już jestem cała czerwona.
-Co mnie też zaczniesz lać?- zaśmiała się, a mnie a z krew zalała.
-Szkoda mi wysiłku na ciebie- powiedziałam z obrzydzeniem w głosie
-Oj, przepraszam. Uraziłam cię? Tak bardzo jestem z tego powodu zasmucona- dudniło od tego sarkazmem na kilometr
-Nie rób z siebie większej suki niż jesteś- uśmiechnęłam się sztucznie, a ona zaśmiała się i wyciągnęła z kurtki papierosa i zapalniczkę. Zaciągnęła się, a dym wypuściła z ust prosto na mnie. Obrzydziło mnie to. Nie z powodu tego, że jest to dym papierosowy, bo jestem do tego przyzwyczajona i dosyć często to robiłam, tylko z powodu tego, że dym pochodzi z jej ust.
-Szkoda mi czasu na takie osoby jak ty. -powiedziałam po czym odwróciłam się do niej i ruszyłam szybkim krokiem do uniwerka. Usłyszałam tylko za sobą jej głupi i perfidny śmiech. Po 10 minutach doszłam na miejsce i znalazłam sale, gdzie zaczynają się moje zajęcia. Zajęłam miejsce na którym zazwyczaj siedziałam i czekałam spokojnie na profesora, ale w środku mnie wręcz wszystko się gotowało. Każdy uczeń wchodzący tutaj mierzył mnie wzrokiem. Niektórzy się uśmiechali, inni patrzyli z pogardą, a jeszcze inni patrzyli może ze "strachem"? Można to tak nazwać. Nie wiem. Byli po prostu straszni. I po chwili do klasy wszedł on. Teraz to już wybuchłam. Jestem martwa. Wszedł po schodkach i usiadł koło mnie. To jest chyba jakiś żart! Kiedy chciałam się już przesiąść, profesor wszedł do klasy i rozpoczął wykłady. Boję się go, ale równocześnie czuje do niego obrzydzenie. Jak można, aż w takim stopniu znienawidzić człowieka, w zaledwie kilka pieprzonych dni? Cóż, on jest takim człowiekiem, że po minucie znajomości już go nie cierpisz. Czułam na sobie jego wzrok przez resztę wykładów, ale bałam się na niego spojrzeć. W końcu! Nareszcie zadzwonił ten cholerny dzwonek ! Próbowałam jak najszybciej spakować się, ale ten idiota zrzucił moje książki z ławki. Nie odzywaj się Kate, bądź mądrzejsza, powiedziała moja podświadomość. Grzecznie i bez słowa podniosłam podręcznik i spakowałam się po czym wyszłam z klasy. Nagle ktoś pociągnął mnie w róg dziedzińca i lekko przycisnął do ściany.
-Dobra, koniec zabawy suko.- powiedział Zayn i walnął ręką o ścianę, tuż obok mojej głowy
-Myślisz, że tutaj możesz robić co chcesz?!- krzyknął mi w twarz
-Tutaj jesteś nikim. Jesteś bezwartościową szmatą!- wrzasnął. Miałam szklanki w oczach, ale siłą woli starałam się nie płakać. Nie udało się, bo po chwili słone łzy zaczęły spływać po moim policzku. Ten chuj, chyba ucieszył się z mojej reakcji, bo uśmiechnął się złowrogo sam do siebie. Patrzyłam mu w oczy i widziałam w nich... właściwie nic. Były czarne. Tak jak u potwora, którym był. Dalej płacząc, nie odzywałam się, a on się na mnie patrzył wzrokiem, który mówił "zgnij suko". W pewnym momencie wpił się w moja szyję i zaczął ssać i gryźć moja skórę. To nie było przyjemne lecz bolało. Zdezorientowana zaczęłam bardziej płakać, ale wolałam już się nie odzywać, bo bałam się kolejnego ciosu w policzek.
Chłopak mocno zagryzł moja skórę, a po chwili oderwał się od niej. Poczułam mocny ból przeszywający kawałek mojej szyi.
-Co ... co ja ci zrobiłam?- ledwo wydukałam. Byłam zła na siebie za to, że o to zapytałam, ale nie wahałam się żeby pytać dalej.
-Dlaczego masz mnie za zwykłą szmatę... ?- oparłam ręce na jego torsie, żeby odsunąć go od siebie, a moje łzy powoli zaczęły wysychać na policzkach. -jesteś i to wystarczy- był tak obojętny, że to był kolejny cios dla mnie. Miejsce to którego Zayn się "przyssał" piekło mnie cholernie mocno. Co to do jasnej cholery miało być? On mi robił malinkę czy co?
-Następnym razem nie będę taki łagodny, bo jeszcze ci nie pokazałem na co naprawdę mnie stać. Jeśli odwiniesz jeszcze jakiś numer i to przy moich znajomych, to nie ręczę za siebie. Lepiej na siebie uważaj.- zagroził, znów ugryzł bolące miejsce i szybko odszedł, zostawiając mnie wystraszona i zdezorientowana. Oparłam się plecami o ścianę i zjechałam na dół. Za co? Co ja mu zrobiłam ? Ja już nie chce płakać przez niego. Nie chce. Przeczesałam dłonią, zaczesując włosy do tylu i przygarnęłam kolana do siebie. Dotknęłam pulsującego miejsca na szyi, szybko wyciągnęłam lusterko i spojrzałam na szyje. To jest wielkie i lekko fioletowe. Co ja mam golfy nosić?
-Katherine ?-usłyszałam głos mojego brata. Jak najszybciej zakryłam szyje włosami i wstałam przecierając delikatnie kąciki oczy mokre od łez.
-Tak, Liam?- próbowałam mówić najspokojniej jak się da w tej sytuacji
-On ci znowu coś zrobił?- podszedł do mnie i podał mi rękę, aby pomoc mi wstać
-Nie- skłamałam
-W takim razie niby co tutaj robisz?- podejrzewał coś i popatrzył na mnie, jakby chciał wszystko ode mnie wyciągnąć
-Zasłabłam i musiałam usiąść na chwilę i odetchnąć- kłamstwo pogania kłamstwo
-Dobra, jak nie chcesz to nie mów, ale ją wiem, że to był on. Jak możesz to przede mną ukrywać? Nie widzisz, że się o ciebie martwię? - powiedział z wyrzutem
-Może właśnie w tym problem. Aż za bardzo się mną przejmujesz. Gdy powiem ci coś żebyś się w końcu ode mnie odczepił, to i tak ja jestem ta zła. Przeczesałam włosy dłonią zaczesując je do tylu.
-Ja po prostu się o ciebie boje i nie dam cie nikomu skrzywdzić.-złapał moją dłoń.
-Liam, ja to wiem.-opowiedziałam.
-No dobrze, ale nie rozumiesz tego i w ogóle mnie nie słuchasz. Powiedz mi kto to był.-nakazał.
-Liam przestań ... nie rób dramy.-powiedziałam do niego.
-Katherine, ty chyba naprawdę nie rozumiesz co ją do ciebie mówię!- podniósł głos
-Ty chyba też jesteś głuchy i nie słyszysz, co ją ci mówię- powiedziałam poirytowana
-Wiesz co ją rozumiem wszystko. Okey, nie chcesz to mi nie mów. Chuj mnie to wszystko obchodzi. Tylko nie przychodź do mnie, gdy następnym razem stanie ci się krzywda- powiedział i odszedł, a ją znów zaczęłam płakać To jest jakiś chory sen, prawda ? Mam dość. Za co do cholery ? Dlaczego on się tak cholernie zmienił ?
-Liam !-krzyknęłam kiedy odchodził, ale zignorował mnie.
-Liam stój ! Słyszysz ?! Proszę Cie !-jest bardziej uparty niż ja, ale w końcu się odwrócił.
-Czego jeszcze chcesz?- zapytał oschle. Nie rozpoznaje go
-Ja... ja nie chciałam- popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem
-Nie chce stracić jedynej mi bliskiej osoby- płakałam. Stałam jak sierota, na środku przejścia i głaskałam się po ramieniu. Liam nic nie powiedział, tylko podszedł do mnie i otworzył ramiona. Szybko wtuliłam się w jego klatkę piersiową i się rozpłakałam
-To Zayn...-jakoś udało mi się wypowiedzieć jego imię przez płacz
-Co on ci zrobił ? -zapytal.
-Krzyczał na mnie ...-nie chciałam mu mówić o szyi.
-A to samo się zrobiło tak ? -zapytał. Popatrzyłam tylko na niego.
-Kate, przestaniesz mnie w końcu okłamywać i ukrywać przede mną?- złapał mnie z ramiona.
-A ty przestaniesz w końcu ciągle na mnie krzyczeć ? To mnie boli. Nie mam pojęcia kim jesteś... Przepraszam, ale musiałam ci to powiedzieć.-powiedziałam lekko przestraszona.
-Jak mam na ciebie nie krzyczeć, jak dajesz mi do tego miliony powodów?!- potrząsł mną. Zdałam sobie sprawę, że boję się własnego brata.
-Widzisz? Zachowujesz się jak on!- podniosłam głos
-Jak niby kto?
-Jak Zayn!- wyrwałam się i pobiegłam. Z racji tego, że zajęcia już się zaczęły, nie pójdę na nie tylko napisze do Harry'ego. Mam to gdzieś czy coś robi czy nie. Tylko on mi został. Słyszałam jak krzyczy za mną, ale ja się nie dam. Boje się własnego brata. Szarpie mną, krzyczy na mnie i ma mnie za szmatę. Jak Zayn. Nie chce tu być. Błędem był wyjazd do tego uniwersytetu. Mogłam pojechać z moja paczka na uczelnie, ale nie. Ja tak bardzo chciałam być blisko mojego braciszka. To jest jak słaby horror. Wszystko jest bezsensu. Oh, dobra. Napisze do Harry'ego i może pójdziemy razem na jakiś lunch.

" Hey Harry. Możemy się spotkać?"- napisałam

"Oh, Hey Kate! Już się stęskniłaś? Jasne, możemy się zobaczyć kochanie, ale jeśli brakuje ci seksu to mi to napisz prosto z mostu "- zaśmiałam się cicho do siebie. Od razu potrafi mi poprawić humor.

"Teraz brakuje mi twojego uścisku"- odpisałam i od razu posmutniałam

"Coś się stało? Gdzie jesteś?"

"Pod uczelnia. Przyjedziesz?"

"Tak, zaraz będę kochanie"- on jest taki słodki. Czekając na niego stałam pod budynkiem uczelni i patrzyłam na niektórych "wagarowiczów". Większość z nich wyglądała podobnie do Harry'ego, Amber czy chociażby mnie. Kolczyki, kolorowe włosy, tatuaże i oczywiście papierosy. Przyglądali mi się i mówili sobie coś na ucho. Kurwa, jak mnie to irytuje.
-Jak myślisz kto to?- ktoś zakrył mi oczy od tylu. Głupek
-Hmm, niech pomyśle. Może to ten idiota Harry?- zaśmiałam się
-Ej ! Wypraszam sobie. -próbował być poważny, ale nie wyszło mu. Odwrócił mnie w swoja stronę i delikatnie musnął moje usta. Jak zawsze smakowały miętą.
-Cześć skarbie.-uśmiechnął się do mnie przytulając do siebie w pasie.
-Co to za smutna minka i podkrążone oczka ?-zapytał podnosząc swoim palcem wskazującym mój podbródek, przez co zmusił mnie do popatrzenia mu w oczy. Twarz w jednym momencie mu posmutniała, a ten jego figlarny, codzienny uśmieszek zniknął tak szybko jak się pojawił
-Co się stało?- zmartwił się
-To Zayn... on znowu- nie byłam w stanie powiedzieć mu wszystkiego, bo już wtedy mój głos się załamał, a oczy były zaszklone
-Znowu cię uderzył?- wkurwił się i to tak mocno, że oczy mu poczarniały
-Nie, ale... mnie przycisnął do ściany... i z-zaczął krzyczeć "ty suko"...i o-on zrobił mi...to- odwróciłam głowę i pokazałam mu szyję. Popatrzyłam na jego reakcję, gdy zobaczył "malinkę" od Zayn'a. Zacisnął pięści, tak że knykcie mu zbielały, twarz zrobiła mu się czerwona i miał zaciśnięta szczękę.
-Kurwa!- uderzył ręka w ścianę
-Zabije go kurwa ! Zabije ! -Harry zaczął chodzić w kółko.
-Uspokój się.-położyłam dłonie na jego torsie zatrzymując go.
-Nie Kate ! Nie pozwolę na to żeby on robił takie rzeczy! Żeby zachowywał się w taki sposób wobec ciebie !-powiedział. Jego dłonie nadal były zaciśnięte tak jak i szczeka.
 -Harry, ale ty nic z tym nie zrobisz. On myśli, że może robić co chce- próbowałam go uspokoić, ale on znowu walnął o ścianę
-No kurwa właśnie dlatego trzeba mu uświadomić to, że są pewne pieprzone granicę!
-Ale on nie ma granic! Rozumiesz? To człowiek, który kompletnie nie ma żadnych hamulców- powiedziałam, a on popatrzył na mnie i, gdy zobaczył łzy spływające po moich policzkach, uspokoił się i zamknął mnie w swoich ramionach.
-Jakim pierdolonym prawem on cię w ogóle dotknął...- dalej był wkurzony, ale nie mógł nic zrobić, gdy wypłakiwałam się w jego ramię.
-Nie pozwolę mu na to... jeśli ktoś ma cię dotykać to będę to Ja- podkreślił słowo "Ja" W pewnej chwili Harry oderwał się ode mnie i zaczął iść w kierunku drzwi. Zdezorientowana odwróciłam się, gdzie zobaczyłam wychodzącego Zayn'a, a Harry podchodził cały wkurwiony do niego. Przecież go o coś prosiłam.
-Harry !-krzyknęłam i zaczęłam iść za nim . Nie reagował na moje wołania. Gdy Zayn go zobaczył, uśmiechnął się głupio i puścił do mnie oczko. Gdy Harry to zobaczył, podbiegł do niego i uderzył go w twarz. Zayn się odwrócił i z nosa leciała mu krew. Nie pozostawał  dłużny i oddał lokatemu.
-Przestańcie!- podbiegłam i próbowałam oderwać Zayn'a od Harry'ego, ale popchnął mnie i upadłam. To jeszcze bardziej wkurwiło Styles'a, bo mocniej walnął tego dupka Zayn'a. Lokaty dostał w brzuch i się zgiął.
-Myślisz, że wygrasz? Chciałeś być wielkim księciem z bajki, albo bohaterem?- zaśmiał się Malik. Zaczął go kopać w brzuch.
-Książę na białym koniu się znalazł.-splunął mulat nie przestając kopać Harry'ego.
-Zostaw go! Zayn przestań go kopać!-szarpałam go. Próbował się wyrwać, ale nie pozwalałam mu na to.
-Puść mnie.-powiedział obojętnie.
-Zrobisz mu krzywdę.-starałam się nie krzyczeć. Ludzi pod szkołą nie było. Jedynie nasza trojka znajdowała się na placu głównym.
-Zayn ... proszę cie, zostaw go.-powiedziałam spokojnie i delikatnie. Zatrzymał się na moje słowa i nie kopał już Styles' a.
 -Masz szczęście, że ona tutaj jest, bo gdyby nie to, to już dawno byś plul krwią- warknal, spojrzał na mnie i odszedł. Szybko podbiegłam do Harry'ego
-O boże, jak się czujesz?- ręce trzęsły mi się że strachu
-Nic mi nie jest- dziwne to było, ale od razu oparł się na łokciach i usiadł.
-Zadziwiasz mnie- powiedziałam
-Niby czemu?- zapytał i lekko się uśmiechnął-No wiesz, przed chwilą jakiś dupek cię skopał i leżałeś przez niego na ziemi, a po chwili wstajesz bez żadnego znaku, że cię coś boli
-Jak chcesz to możesz ukoić moje rany- na jego twarzy znów pojawił się uśmiech, ale ten był inny. Seksowny. Zaczerwieniłam się na jego propozycje, a on się zaśmiał.
-Za każdym razem kiedy rozmawiamy o czymś związanym z seksem, tak słodko się rumienisz i udajesz taką bezbronną.-powiedział do mnie uśmiechając się. Odwzajemniłam uśmiech, ale w głowie chodziły mi tylko słowa, które wypowiedział Zayn. "Masz szczęście, ze ona tu jest, bo gdyby nie to, to już dawno byś pluł krwią." Przerwał ze względu na mnie ? Nie. To nie możliwe. Przecież on mówi na mnie "suka", czy "szmata". Niby czemu miałby się mną przejmować? No tak. On się nikim nie przejmuje.
-To co robimy skarbie?- zapytał chłopak i wstał
-Nie mam pojęcia. Może po prostu chodźmy do pokoju? To jest ciężki dzień
-Do pokoju powiadasz?- zaczął do mnie powoli podchodzić
-A co byś chciała tam robić?- złapał mnie w tali
-Harry...- zwróciłam mu uwagę
-No co? Nie wiem jak ty, ale ja mam na ciebie ochotę- wyszeptał mi do ucha i złapał mnie jedna ręką za tyłek
-Ty naprawdę myślisz tylko o jednym?- zażartowałam. Dobra, przyznam on mnie pociąga
-Nie, ale ty mnie doprowadzasz do takiego stanu, że myślę tylko o tym z tobą w roli głównej- zaczerwieniłam się
-Przestań ...-powiedziałam zaczerwieniona.
-Podobasz mi się w roli bezbronnej.- napierał na mnie swoim ciałem. Naprawdę go uwielbiam, ale nie mam siły już na nic.
-Cala się trzęsiesz. Już się nie bój skarbie, jesteś ze mną.-muskał moją szyje.
-Chodź, idziemy do pokoju.-chwycił mnie w tali i ruszyliśmy do akademika. Chłopak cały czas coś opowiadał, ale ja nie potrafiłam się na niczym skupić. W głowie miałam cały czas te słowa, cały czas. Naprawdę nie potrafię ich wyrzucić z głowy.
On mówił, a ja tylko potakiwałam
-Kate? Ty mnie w ogóle słuchasz?- zaśmiał się Harry
-Ja przepraszam, ale nie słuchałam cię
-Bardzo mi z tego powodu przykro- zrobił minę zbitego psa i udał, że ma tak zwanego "focha"
-Harry, przestań- popatrzyłam na niego
-A pocieszysz mnie jakoś?- wydął usta, a gdy to zobaczyłam wybuchłam śmiechem
-Ej, teraz serio mam focha- założył ręce na piersi i poszedł do przodu. Pobiegłam w jego stronę i wskoczyłam mu na barana.
-A teraz tez masz ?-musnęłam jego szyje.
-Tak.-nie uległ.
-A teraz ?-ucałowałam policzek.
-Nie wybaczę ci.-wzruszył ramionami.
-Hym ... a teraz ?-wpiłam się w jego usta z lekkością, co w pewnej chwili zamieniło się w namiętny pocałunek. Ściągnął mnie ze swoich pleców, postawił na ziemi i przycisnął do siebie, delikatnie ściskając moja pupę. Podniósł mnie, a ja oplotłam nogi w jego pasie. Cholera, czemu akurat musimy się lizać na środku chodnika?
-A teraz się gniewasz?- zapytałam uśmiechając się, gdy skończyliśmy
-Powiedzmy, że jestem w stanie ci wybaczyć, ale jeszcze do końca nie odkupiłaś swoich win- przybliżył się i ugryzł moją dolną wargę, na co wydalam cichy jęk
-Katherine, nie podniecaj się jeszcze. Musimy najpierw dojść do twojego pokoju- powiedział pociągająco
-To przestań robić takie rzeczy- powiedziałam cicho
-Ale to jest silniejsze ode mnie- szepnął mi do ucha, na co mnie przeszły ciarki.  Przez cala droge do akademika wygłupialiśmy się i śmialiśmy się. Mam wrażenie, że przy nim mogę być sobą. W końcu po jakiś 15 minutach byliśmy już w akademiku.  Weszliśmy do środka i oboje doznaliśmy szoku. Liam i Amber, Amber i Liam ... oni ... całowali się! Nie wierze ...
-Yhym- chrząknął Harry, a ją nie byłam w stanie nic powiedzieć. Znaczy podejrzewałam, że oni że sobą kręcą, ale to jest dziwne
-Hej Kate, hej Harry- powiedział Liam, bo Amber zaczerwieniona siedziała na łóżku
-Liam? Masz mi coś do powiedzenia?- zapytałam brata
-Nie. Mieliśmy już wychodzić, więc macie pokój dla siebie. Chodź Amber- Liam wstał, a dziewczyna bez słowa zrobiła to co on. Chłopak pociągnął ją za rękę i już ich nie było.
-Dobra, tylko ja uważam, że to było dziwne i nie zręczne?- zaśmiał się Styles
-Nie, nie tylko ty- uśmiechnęłam się do niego i odłożyłam torbę na ziemię. Podeszłam do biurka i odlożyłam telefon. Chciałam się schylić i ściągnąć buty, ale Harry mi w tym przeszkodził. Owinął ręce w okół mojego brzucha i zaczął mnie całować po szyi
-Jesteś zboczony i niewyżyty seksualnie.-zaśmiałam się otulając jego ręce moimi .
-Tak wiem.-nie przestawał muskać szyi.
-Harry wiem, ze jestem dla ciebie seksowna, ale naprawdę nie mam dzisiaj na nic siły.-powiedziałam chowając głowę w zagłębieniu jego szyi. Była taka ciepła.
-Mówię ci, że chce przestać, ale to silniejsze ode mnie. Proszę, może chociaż się rozbierzmy?- zaśmiałam się na to, że był taki zdesperowany
-No... nie wiem- powiedziałam. Zrobił minę słodkiego psa, a więc nie mogłam odmówić
-Dobrze, ale tylko tyle- słysząc to na jego twarzy pojawił się wielki banan. Szybko sięgnął po moja koszulkę i ściągnął ją tak szybko, że aż byłam pod wrażeniem. Wpił się łapczywie w moje usta i zaczął jeździć ręką po moich plecach
-Harry ... mieliśmy się tylko rozebrać.-wypowiedziałam w prost do jego ust.
-Jesteś piękna i seksowna. Nie mogę się powstrzymać.-jego dłonie błądziły po moim brzuchu. Był jak w transie.
-Harry...-nie chciał odkleić się od moich ust.
-Nie karz mi przestawać.-praktycznie jęknął.
-Ale...- chciałam coś powiedzieć, lecz włożył rękę tam, gdzie nie powinien
-Nie, nie ma "ale"- może nie powinnam protestować i po prostu się rozluźnić? Tak, mi też się coś należy. Podniosłam jego koszulkę do góry i szybko ją zdjęłam. Harry odnalazł mój rozporek, rozpiął go i wyszłam z nich, a chłopak przeszył moje ciało na wskroś
-Czemu ty jesteś taka seksowna? Podnieca mnie samo patrzenie na ciebie- ściągnęłam jego spodnie i znów zaczęliśmy się całować.



Hej kochani! :* Pierwsza sprawa, to chciałam was bardzo przeprosić za takie opóźnienie, ale miałyśmy pewne utrudnienia w napisaniu tego rozdziału, a po drugie to przepraszam jeśli źle dobrałam piosenki, ale jak dla mnie pasują do rozdziału :) Kochamy was <3 pozdrawiam xx

3 komentarze:

  1. Świetny jak zwykle :) Czekam na więcej akcji z Zayn'em. nie wiem co mam pisać bo jest idealnie nic innego mi nie pozostaje jak życzyć weny i braku utrudnień w dodaniu kolejnego rozdziału jak najszybciej :))
    Do zobaczenia Zuza xz

    OdpowiedzUsuń
  2. GRATULUJE! twój blog został nominowany do Liebster Award! więcej informacji tutaj http://kochanie-masz-do-wyboru-zycie-albo-ja.blogspot.com/ pozdrawiam i życze weny ^^
    PS; cudny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń