-Kate, hej, hej... uspokój się kochanie, słyszysz?- Harry mnie objął. Próbowałam się wyrwać, ale po chwili poddałam się i ukryłam twarz w jego klatce piersiowej
-Jemu nic nie jest. Jest po prostu osłabiony, to wszystko- uciszał mnie chłopak
-Kate?- ledwo usłyszałam szept Liam'a
-Liaś? Liaś- powtórzyłam
-Boże, Liam jak się czujesz?- zobaczyłam jak oczy mojego brata powoli się otwierają. Tak bardzo mi ulżyło. Upadłam na kolana obok niego i szybko go przytuliłam. Pomimo tych złych rzeczy, jest wszystkim co mam
-Kate, nic ci nie jest? Jak się czujesz?- zapytał
-Pytasz się mnie jak ja się czuję głuptasie?- zaśmiałam się
-To ty leżysz w pół przytomny na ziemi- powiedziałam
-Nic mi nie jest- na jego twarzy pojawił się mały uśmiech i syknął z bólu
-Nic ci nie jest powiadasz? A krwawiący nos i siniaki na twarzy, to jest twoim zdaniem nic?- zapytałam i lekko pogłaskałam go po czole
-To naprawdę nic takiego, nic mi nie będzie- oparł się na łokciach i zaczął powoli wstawać
-Pojedziemy do szpitala, niech ci opatrzą ten nos- oznajmiłam cicho
-Nigdzie nie jadę. Nawet nie ma takiej opcji- zaprotestował i stanął na nogi
-Dlaczego ty musisz być zawsze taki uparty, co?- uśmiechnęłam się
-Nie potrzebuję lekarza. -powiedział pogodnie
-Czyżby Liam bał się lekarzy?- zapytałam rozbawiona. Ktoś normalny stwierdziłby, że śmianie się w takiej sytuacji jest chore i nienormalne, ale my definitywnie nie jesteśmy normalni
-Nikogo się nie boję, dobrze?- zaprzeczył i miał dziwny grymas na twarzy
-Dobrze, dobrze. Ja wiem swoje- odpowiedziałam i wystawiłam mu język.
-Martwiłam się- powiedziałam już spokojnie
-Nie miałaś o co- jego słowa nie wyrażały żadnych uczuć. Nie miałam o co?!
-Jak widzisz dostałem nieźle w dupę, ale Zayn tez nie obył się bez kilku siniaków- przechwalał się
-Pewnie- powiedziałam sarkastycznie
-Nie wierzysz mi?- zapytał i uniósł brwi
-Gdyby dostał, to nie ty byś teraz leżał poobijany na ziemi, tylko właśnie on- zażartowałam
-Nie wierzysz w moje możliwości- powiedział i zrobił smutną minę
-Dobra. Trzeba się zbierać- odparł Harry. Pomógł Liam'owi i pozwolił mu się oprzeć ramieniem. Wróciliśmy do akademika.
Wzięłam apteczkę i przetarłam bratu rany. Niezły wycisk mu ten dupek Zayn zafundował. Chętnie bym mu oddała, ale po dzisiejszych wydarzeniach, wolałam się trzymać od niego z daleka. Dalej nie mogłam uwierzyć w to co mi zrobił. Przyznaję, że teraz się go boję i własnie dlatego, będę go ignorować i omijać szerokim łukiem i może wtedy przestanie się nade mną pastwić. Tą całą moją prowokacją tylko pogorszyłam sprawę.
-Kate, ja nie chcę znów się kłócić, ale proszę cię o to, abyś nie zbliżała się do Zayn'a. Nie pozwolę na to żeby cie skrzywdził. Posłuchasz mnie tym razem?- zapytał spokojnie
-Nie zbliżę się do niego. Obiecuję- powiedziałam nie patrząc na niego
-Jesteś pewna?- powiedział i dał mi do zrozumienia, abym popatrzyła mu w oczy, więc podniosłam na niego wzrok
-Boję się go i to mnie odpycha. Nienawidzę go, więc się o to nie martw, bo ja nie mam ochoty mieć z nim jakiekolwiek doczynienia.- powiedziałam mu prosto w oczy. On w odpowiedzi tylko się do mnie uśmiechnął. Po chwili do pokoju wparowała Amber i od razu rzuciła się na Liam'a.
-Boziu Liam, nic ci nie jest?! Jak się czujesz? Wszystko okey?- zadawała mnóstwo pytań. Zaczynałam się zastanawiać, czy jest coś pomiędzy tą dwójką, ale odsunęłam od siebie te myśli. Nie wyobrażam sobie Liam'a i Amber. Jakoś ta myśl mnie odpycha. Zasiedział się trochę, a przecież jutro zajęcia. Nie uśmiecha mi się wracać samej do akademika, a nie wygląda na to, że Amber ma zamiar iść.
-Ja już będę szła. Późno już, a jutro zajęcia. Powiedziałam zakładając na siebie kurtkę, którą wcześniej wręczył mi Harry.
-Może pójdę z tobą?- zasugerował Harry i szybko wstał z łóżka. Ucieszyła mnie jego propozycja, ale chciałam wyglądać na obojętną.
-Chce ci się?- zapytałam
-Jasne. Poza tym nie chcę tu siedzieć i patrzeć, jak Amber mizdrzy się do Liam'a.- po tym jak to powiedział, dostał poduszką w głowę, na co się zaśmiałam
-To idziemy?- zapytał chłopak
-Tak. Pa Liam, pa Amber- powiedziałam i wyszliśmy z pokoju. Zastanawiam się po co Harry ze mną idzie, a jeszcze bardziej co chce ze mną robić. Postanowiłam odsunąć od siebie te myśli i nie przejmować się tym.
Kiedy weszliśmy do pokoju, ja cały czas myślałam o tym jak wyglądała ta cała bójka. Naprawdę martwiłam się o swojego brata, a jak zobaczyłam go leżącego na tej zimnej ziemi, moje serce rozbiło się na miliardy kawałeczków. Stałam tak przy tym oknie, zajęta myśleniem o tym jak bardzo dostał Zayn. Należało mu się. Nagle poczułam uścisk na tali i czyjeś usta na moim karku. Chyba nie musiałam zgadywać, że to był Harry. Odwrócił się w moja stronę i położył swoją dużą dłoń na moim policzku.
-Nie mogę patrzeć na to jak się smucisz.- uśmiechnął się ukazując swoje seksowne dołeczki, po czym podniósł mnie i zaniósł na łóżko. Zaczął mnie łaskotać
-Ha-Harry! Przestań!- zalała mnie fala śmiechu. Nie mogłam złapać oddechu, bo chłopak cały czas mnie łaskotał i nie chciał przestać.
-Teraz przestaniesz się smucić?- spytał radośnie
-Może- powiedziałam prowokująco
-W takim razie muszę zastosować swoją metodę, abyś się nie smuciła- miał ten zabójczy, flirtujący wyraz twarzy
-Więcej łaskotek?- zapytałam
-Niezupełnie- powiedział i przeniósł dłonie obok mojej głowy i oparł się na nich. Patrzył wprost w moje oczy, a jego loki opadały na przystojną twarz. Przygryzł uwodzicielsko wargę. Zrobiło mi się gorąco. Jego uśmiech jest zniewalający i dość jednoznaczny. Opierał się na rękach, tuż przy mojej głowie, a jego ciało było nade mną. Jego twarz zaczęła się przybliżać do mojej, a po chwili poczuła jego słodkie wargi na moich. Tęskniłam za nimi.
-Chciałbym robić z tobą tyle rzeczy- szepnął mi do ucha, przy czym "przypadkowo" musnął ustami jego płatek, a po moim ciele przeszła fala dreszczy. Znów powrócił do całowania mnie. Robił to tak bardzo idealnie. Jedną ręką opierał się, natomiast drugą zaczął jeździć po moim udzie. Po chwili dotarł do mojego zamka od spodni, bo rozpiął go i zsunął ze mnie spodnie. Jeansy zniknęły z moich nóg, pozostawiając mnie w samych majtkach. Zaczęłam mu ściągać bluzkę, a on na sekundę podniósł się i mi pomógł. Gdy materiał zniknął z jego torsu, nie mogła przestać się na niego patrzeć. Mimo, że światło było słabe, widziałam jego doskonałe i perfekcyjne w każdym calu ciało. Zorientował się, że się na niego gapię, jak w jakiś cholernie idealny obraz, na co na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech. Chwycił skrawek mojej koszulki i jednym zwinnym ruchem ściągnął ją ze mnie, pozostawiając mnie w bieliźnie. Przyznaję, że czułam się niekomfortowo. bo nie jestem idealna, ani piękna., a więc zakryłam się rękoma. On musiał to zauważyć, bo zabrał je i jedną ręką trzymał je na górze, a drugą jeździł po moim nagim brzuchu, przez co ja się trzęsłam.
-Pierwsza zasada, nigdy się przede mną nie zakrywaj- powiedział i zaczął całować mnie od linii szczęki, zjeżdżając do pępka, przez co zrobiło mi się cholernie gorąco. Palcem zaczął błądzić u dołu mojego brzucha, przez co poczułam dziwne uczucie, ale nie przyznam mu się do tego. Po prostu on mnie podnieca. Jego usta znajdowały się na wewnętrznej stronie moich ud. Poczułam mrowienie w miejscu, gdzie jego usta stykały się z moją skórą. Chwycił o tasiemkę od moich majtek. Podniósł wzrok na mnie, zwilżył wargi i spojrzał na mnie oczekując mojej zgody. Nieśmiało przytaknęłam, a chłopak uśmiechnął się zadowolony z mojej odpowiedzi.
-Kiedy będzie bolało, proszę powiedz mi kochanie, dobrze?- odezwał się Harry. Sposób w jaki wypowiedział "kochanie" był niezwykły. Pokiwałam głową, a on zabrał się do pracy. Robiła to już wcześniej. Nie to, że pieprzyłam się z każdym, tylko po prostu byłam w kilku związkach. Po chwili poczułam w sobie ciepłe palce Harry'ego, wypełniające mnie od środka. Wydałam z siebie pierwszy dźwięk rozkoszy, na co zadowolony z siebie przyśpieszył trochę.
-W porządku?- zapytał
-Mhmm- mruknęłam na co cicho się zaśmiał. Co za przyjemne uczucie. Jeszcze nigdy się tak nie czułam. Dostrzegłam jak jego głowa pochyla się w stronę mojej koleżanki. Nie mogłam uwierzyć, że za chwilę miał nastąpić kolejny krok. Poczuła jak jego język wślizguję się powoli we mnie. Sposób w jaki to robił doprowadzał mnie do szaleństwa i sprawiał, że chciałam coraz więcej. Doskonale czuła każdy jego ruch. To jak wkładał i wyciągał ze mnie swoje palce, a do tego dochodziły ruchy języka. To wszystko było tak równomierne. Tak idealnie ze sobą grało. W końcu znalazł mój czuły punkt.
-Ha-Harry- z rozkoszy ledwo co wypowiadałam słowa.
-W twoich ustach brzmi to nieziemsko.- nie przestawał, wręcz przeciwnie. Nie wiedziałam co robić, więc się poddałam. Z każdą kolejną sekunda robił to coraz szybciej. Wydałam głośny jęk i złapałam chłopaka za włosy. Już po chwili moje ciało wygięło się w łuk i szczytowałam. Opadałam głową na poduszkę i moje ciało się rozluźniło. Moje pierwsze przeżycie erotyczne z Harry'm. To jest naprawdę szybkie tempo.
-Podobało się?- zapytał. Tak seksownie wypowiadał każde słowo.
-Mhm- potwierdziłam na co zachichotał cicho i usiadł obok mnie.
-Dziękuję- powiedziałam do niego i pocałowałam go tak namiętnie jak tylko potrafiłam.
-Nie masz za co kochanie- powiedział, gdy oderwaliśmy się od siebie. Wziął kołdrę i zakrył nasze prawie nagie ciała.
-Zostaję z tobą czy ci się to podoba czy nie i śpię z tobą w tym łóżku czy ci się to podoba czy nie- odparł
-Jestem za- powiedziałam pociągająco i oblizałam dolną wargę
-Kurwa... jeśli nie chcesz żebym się z tobą pieprzył to nie rób tego więcej- powiedział i pocałował mnie. Przyciągnął mnie do siebie, a ja położyłam głowę na jego torsie. To może było dziwne, ale uwielbiam go. Nie jesteśmy para w żadnym wypadku, ale to co robimy ze sobą chyba nie jest złe, prawda?
-Cieszę się, że mogłem zrobić to co zrobiłem kilka minut temu.- musnął moje usta
-Ja też- zachichotałam. Tak może zachowujemy się jakbyśmy byli ze sobą, ale nie przeszkadza mi to. Wiem, że mogę polegać na nim i, że zawsze mi pomoże kiedy będę go potrzebowała.
-Harry, nikt się o tym nie dowie, prawda? Chciałabym żeby to zostało między nami- powiedziałam z obawą w głosie
-Nikt się nie dowie skarbie, obiecuję.- jego palce muskały mój policzek. Dziewczyna leży ze swoim przyjacielem, w jednym łóżku, naga i przed chwilą on zrobił jej dobrze. Trochę dziwne.
-A teraz czas spać, bo jutro masz zajęcia- zgasił lampkę i ucałował moje czoło
-Dobranoc piękna- zamknął oczy
Obudziło mnie jakieś głośnie kopnięcie. Zerwałam się i myślałam, że to gdzieś w moim pokoju, ale to jednak jakiś przywalony gość za ścianą. Zobaczyłam obok siebie nadal śpiącego Harry'ego. Przetarłam oczy i oparłam się na jednej ręce. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 7:30. Przecież ja się spóźnię!
-Harry, Harry wstawaj. Za pół godziny mamy wykłady.- powiedziałam jedną ręką przeczesując włosy, a drugą potrząsałam chłopaka, aby się obudził.
-Mhym, już wstaję.- wyjąkał zaspany chłopak. Miałam już wstać, ale on przyciągał mnie do siebie z powrotem.
-A gdzie buziak na dzień dobry?- zapytał z cwaniackim uśmieszkiem
-Harry, naprawdę nie mamy na to czasu- powiedziałam próbując wstać
-Albo dostanę buziaka, albo cię nie puszczę- uśmiechnął się
-Dobrze- ucałowałam jego policzek. Widać było, że nie podobała mu się ta opcja, ale przecież dostał tego buziaka. Podeszłam do szafy, z której wyciągnęłam bieliznę i pociągnęłam drzwiczki od komody, w której znajdowały się moje ubrania. Wybrałam podziurawione spodnie i czarną bluzę, która była dość luźna. Zabrałam wszystkie rzeczy zostawiając Harry'ego samego w pokoju i poszłam wziąć szybki prysznic. Po tym jak się wykąpałam, wróciłam do pokoju, gdzie zaczęłam pakować swoje rzeczy do torby. Lokaty był już gotowy do wyjścia, więc szybko opuściliśmy pokój. I tak spóźnię się na te cholerne zajęcia, które zaczynają się o 8:00, a ja dopiero wyszłam z pokoju godzina 7:55. Pięknie
-Masz zamiar pokazać się dziś na zajęciach?- zapytałam idąc szybkim krokiem
-Nie, ale jeśli chcesz mogę po ciebie przyjść- zaproponował
-Nie, dam sobie radę, ale dziękuję- uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie. Po jakiś 15 minutach byliśmy pod uczelnią.
-Miłego dnia piękna- pocałował mnie namiętnie na pożegnanie. Wbiegłam do środka i spojrzałam na plan, aby dowiedzieć się jakie zajęcia teraz trwają. Sala 167. Mam już dość tego dnia, a jeszcze dobrze się nie zaczął.
-Bardzo przepraszam za spóźnienie.- powiedziałam zdyszana wchodząc do klasy pełnej studentów. Dosłownie wszystkie spojrzenia padły prosto na mnie co nie ukrywam, nie bardzo mi się podobało. Profesor ostrzegł mnie tylko, spiorunował spiorunował spojrzeniem i kazał zająć wolne miejsce. I wtedy ujrzałam jego. Wlepiał we mnie swój wzrok pełen pogardy i nienawiści. Miał podbite oko, co łatwo można było zauważyć. Jedynym wolnym miejscem, było to przed tym palantem Zayn'em. Cóż nie mam wyboru i muszę tam usiąść. Przepchałam się przez siedzących studentów, aż w końcu zajęłam to cholerne miejsce. Nauczyciel kontynuował, a ja rozpakowałam się. Dlaczego ta lekcja mija tak długo? Poczułam jak coś uderza w moją głowę, a następnie upada na ziemię. Podniosłam, a to coś okazało się był małą karteczką. Rozwinęłam ją pomimo tego, że bałam się co było tam napisane. "Spóźniłaś się na wykłady. Pewnie twoja męska dziweczka z samego rana już cię przeleciała". Nawet nie musiałam długo myśleć nad tym kto był autorem tego liściku. Odwróciłam się w stronę Zayn'a i ujrzałam zadziorny uśmiech. Zaczął do mnie mrugać i przez resztę lekcji zaczepiał mnie, wołając moje imię, bądź gadając o jakichś głupotach. Zajęcia się skończyły. Boże dzięki! Wszyscy wyszli z sali, a ona zrobiła się pusta. Zostałam w niej tylko ja. Tak mi się przynajmniej wydawało dopóki nie poczułam silnego uścisku w tali.
-Będę pieprzył cię na tyle sposobów, że zapomnisz jak masz na imię.- szepnął do mojego ucha i pocałował w szyję. Wyrwałam się z jego uścisku i zaczęłam biec przed siebie. Słyszałam jego perfidny śmiech. Wybiegłam z tego posranego budynku i postanowiłam jak najszybciej wrócić do akademika
*komentarze i obserwacje mile widziane*
Od autorek: Hej kochani :* więc jest już kolejny rozdział i..... ponad 1,000 wyświetleń!!! <3 Dziękujemy wam z całego serca. To wiele dla nas znaczy. Kochamy was i piszemy to tylko i wyłącznie dla was <3 Pozdrawiam <3 x
WOW warto było czekać ;* rozdział jest świetny i ta akcja na końcu Zen przeginasz oby jej nic nie zrobił .....
OdpowiedzUsuńKocham te piosenki idealnie pasują do tego rozdziału <3
Jesteście cudowne dziękuję że piszecie oby tak dalej czekam na następny z niecierpliwością jestem fanką number one
Zuza xoxo
dziękujemy za te kochane słowa słońce <3
UsuńDziękujemy kochanie :* To co mówisz jest dla nas bardzo ważne i wypełnia nasze serduch radością i chęcią do dalszego pisania <3 xx
UsuńUwielbiam to ff. Cudownie piszecie. Macie wielki talent. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Jakbyście mogły to proszę żebyście informowały mnie o nowych rozdziałach @minttherapy
OdpowiedzUsuń