sobota, 8 marca 2014

Rozdział 9



Biegłam dosyć długo, więc postanowiłam stanąć na chwilę i odetchnąć. Gdy już w miarę się uspokoiłam, poczułam wibracje telefonu. Dostałam wiadomość, ale numeru nie znałam.


DZISIAJ JEST IMPREZA I IDZIESZ NA NIĄ CZY CI SIĘ TO PODOBA CZY NIE. NIE MA ŻADNYCH WYMÓWEK. JEŚLI BĘDZIESZ SIĘ OPIERAĆ ZASTOSUJE JEDNĄ Z MOICH METOD  WPADNĘ O 8  H.xx

Zamarłam. Wiadomo było, że jest to wiadomość od Harry'ego. Jedną z jego metod? Przyznam, że nie opierałabym się, ale może rzeczywiście pójdę na tą imprezę. Może będzie fajnie? Muszę się tylko modlić o to, aby nie było tam tego chuja Zayn'a. Co ja gadam? Wiadomo, że będzie. Przecież to impreza. Po prostu będę się trzymać z Harry'm, a Zayn'a omijać szerokim łukiem. Resztę krótkiej drogi do akademika, zajęły mi przemyślenia o tym co powiedział Malik. Będzie mnie pieprzył? W jego pięknej główce coś się poprzewracało. Nie będzie miał nigdy okazji, nawet na to, żeby zobaczyć mnie w staniku. Mam nadzieję.
Podczas drogi zaczął padać deszcze. Cała mokra wróciłam do mojego pokoju gdzie siedziała Amber, a towarzyszył jej Liam.
-Czy Ty przypadkiem nie powinnaś być teraz na wykładach ?- surowy głos mojego brata rozbrzmiewa w pokoju.
-Źle się czuje, dlatego wróciłam.-skłamałam. Nie chce żeby Liam dowiedział się o tym wszystkim.-Źle się czujesz?- nie uwierzył. W sumie to sama bym nie uwierzyła. Słaba wymówka.
-Nie ważne- spławiłam go
-Później do tego wrócę. A no właśnie... Kate, następnym razem staraj się lizać z Harry'm trochę dyskretniej, okey?- odparł. Skąd do jasnego chuja on o tym wie?!
-skąd ty o tym wiesz?- zapytałam głośno
-ludzie gadają...- patrzył w ziemię
-co gadają Liam?!- nie byłam zbyt subtelna
-No, że puściłaś się z nim- popatrzył na mnie oczekując odpowiedzi, gdy ja stałam wryta w ziemię. Oni tu kurwa mają jakiś monitoring?!
-I ty w to wierzysz ? Ja się z nikim nie puściłam. - próbowałam mówić spokojnie. Nie mogłam uwierzyć, że mój brat słucha takich bredni.
-Ludzie mówią co innego.-skarciła mnie wzrokiem.
-Co ?! Nie mogę w to uwierzyć. Uważam mnie za jakąś sukę tak ?! Własny brat. Nie, to chyba jakiś chory sen.-powiedziałam zła i zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju.
-Kate ... -próbował się bronić.
-Nie Liam. Tego już za wiele. Jeśli ty myślisz, że ja się puściłam i wierzysz tym ludziom, a nie własnej siostrze, to już chyba nie mamy o czym mówić. Jak możesz mieć o mnie takie zdanie?!- krzyknęłam
-Zrozum, że mam do tego pełne prawo! Martwię się o ciebie.- wstał
-Ale to nie znaczy, ze masz wierzyć w te wszystkie brednie! To jest nieprawda! Tu nic zrobić nie można, bo zaraz jesteś dziwką, czy męską prostytutką! Nie mam zamiaru tego słuchać- wzięłam kurtkę i wyszłam z pokoju. Szkoda tylko, ze to jest mój pokój. Gdzie ja mam iść? Do Harry'ego? Nie, bo pomyśli, że mu się do dupy przyczepiłam. Gdy zdałam sobie sprawę, że nie mam gdzie iść. Mimowolnie oparłam się plecami o ścianę, zjechałam na ziemie i zaczęłam płakać.
-Świetnie.-powiedziałam sama do siebie. Mój własny brat ma mnie za jakąś szmatę. Odkąd tu przyjechałam cały czas się z nim kłócę. Usłyszałam jakieś kroki, a po chwili zobaczyłam mojego brata. Mógł zostać sobie z Amber. Przecież ja cały czas siedzę i płaczę na tym głupim korytarzu.
-Kate, wstań.-powiedział spokojnie.
-Zostawi mnie.-warknęłam.Klęknął i złapał mnie za ramię, ale się wyrwałam. On tylko sapnął i usiadł obok mnie. Przez chwile panowała cisza, która była czasem przerywana moimi szlochami.
-Kate, ja...- powiedział, ale nie dałam mu skończyć
-Nie Liam, daj spokój. Nie próbuj tych swoich tłumaczeń. Zraniłeś mnie- patrzyłam się w ścianę
-Wiem, ale naprawdę ci ludzie potrafią porządnie namieszać w głowie. Poza tym wiem, ze Harry był z tobą tej nocy... popatrzyłam na niego pytająco
-Amber znalazła jego zegarek na ziemi, obok twojego łóżka, poza tym przecież on nie wrócił na noc do pokoju- wytłumaczył
-oh, no tak- koniec moich tłumaczeń
-ja przepraszam, naprawdę nie...
-Ok Liam. Jest okey. Tylko po prostu następnym razem zamiast wierzyć tym fałszywym ludziom, najpierw przyjdź do mnie i się upewnij.- powiedziałam, a on otarł łzę spływającą po moim policzku.
-Chodź do mnie mała.-powiedział po czym mocno mnie przytulił.
-Naprawdę nie chciałem tego.- powiedział zły na siebie.
-Nic się nie stało.- przytuliłam się do niego jak najmocniej.
-Tato dziś zadzwonił.-odparł Liam kiedy już mnie puścił.
-Ciekawe po co ?-warknęłam.
-Przestań.
-Nie chce się już kłócić.-odparłam.-To przestań się tak zachowywać. Mówił, ze chciałby się z tobą zobaczyć
-Ale ty wiesz jakie jest moje zdanie na ten temat i ono się nie zmieniło.- powiedziałam bardziej chamsko niż chciałam, ale jak tylko o nim słyszę, to krew się we mnie gotuje.
-Wiem, ale może...
-Nie, nie ma żadnego "ale". Nie to nie i koniec tematu. -przerwałam
-Czemu jesteś taka uparta?- burknął
-Jestem jaka jestem- odparłam
-Dobra, jak chcesz.- Wstał i poszedł w kierunku mojego pokoju. Dopiero co mnie przepraszał. Przyjechałam tu specjalnie żeby być blisko niego. Zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a teraz dzieje się to co się dzieje. Zawsze kradłam mu jego batoniki, albo to on zawsze liczył, a ja chowałam się. Nigdy się nie wyzywaliśmy, nie kłóciliśmy, a teraz ? Mój własny brat ma mnie za sukę. Świetnie! Wróciłam do pokoju, gdzie Amber i Liam posiedzieli trochę i po jakimś czasie wyszli. W końcu zostawili mnie samą. Mój telefon zaczął wibrować.
-Proszę.-odebrałam połączenie.
-Córeczko ? To ja.-no to są chyba jakieś jaja !
-Nie mam ochoty cię w ogóle słyszeć!- krzyknęłam i rozłączyłam się. Skąd on miał do cholery mój numer?! No tak, Liam. Nie będę sobie zawracać nim głowy. Spojrzałam na zegarek. Jest 14:23. A Harry będzie o 20. Świetnie. Ciekawe co ja tu będę robić, przez 6 godzin. Jak ja nienawidzę tego dnia! Może ta impreza będzie chociaż lepsza? Do szczęścia potrzebuje tylko lokatego chłopaka i to mi wystarczy, ale nie chce być natrętna, bo się wystraszy. To on się musi starać nie ja. Postanowiłam, że wrócę do tego cholernego pokoju. Liam i Amber po chwili zniknęli i zostawili mnie sama w pokoju, nareszcie ! W końcu święty spokój. Tylko co ja mam teraz robić? Zajmować się rozmyśleniami na temat tego wszystkiego? Depresji dostane jak zacznę to analizować, a na to żeby się szykować na ta imprezę jest za wcześnie. Może pójdę gdzieś na kawę czy coś? Tak, kawa to dobry pomysł. Trzeba znaleźć dobrą kawiarnie. Wzięłam kurtkę od Harry'ego, głupek jeszcze jej nie zabrał i wyszłam z akademika. No dobra, może jakoś dam radę znaleźć dobrą kawiarnie. Szłam niecałe 5 min i znalazłam upragniony bar. Obok była księgarnia, więc może wpadnę, i kupię jakieś książki na takie dni jak ten? Dobra, na razie się skupię na tej kawie. Weszłam do środka i zamówiłam dużą, karmelową latte. Uwielbiam ten smak. Miła odmiana dzisiejszego dnia. Jeszcze pójdę do tej księgarni i wrócę do akademika. Wyszłam z kawiarenki, a następnie weszłam do sklepu, aby kupić książki. Chodziłam między półkami szukając czegoś ciekawego. Gdy znalazłam dział, który mnie zaciekawił, stanęłam w miejscu, a serce mi się zatrzymało. Zayn stał kilka metrów przede mną przeglądając jakąś książkę. Cofnęłam się i postanowiłam, że wpadnę po coś następnym razem. Biegłam prosto do drzwi i, gdy już wychodziłam odwróciłam się do tyłu, aby spojrzeć czy Zayn za mną idzie. Szedł wolnym krokiem z tym swoim głupim uśmieszkiem. Wybiegłam z księgarni i zatrzymałam się na chwilę, żeby określić kierunek w którym mam uciekać. Zobaczyłam, że chłopak wychodzi i bez zastanowienia skręciłam w jakąś uliczkę, wyrzuciłam kawę którą trzymałam nadal w rękach i schowałam się za stosem pudeł. Chłopak idąc w ta stronę, nie zauważył mnie i jak już poszedł, szybko wybiegłam. Czy ja zawsze muszę na niego wpadać? No do jasnej anielki ! Mam wielkie szczęście, że mnie nie zauważył. Trochę zdziwił mnie jego widok w bibliotece i to jeszcze z książka w dłoniach. Jest żałosny. Przez niego byłam zmuszona do opuszczenia dzisiejszych wykładów. Przysięgam, że to jest człowiek, który... nie, to definitywnie nie jest człowiek. To potwór w ludzkim wcieleniu, albo raczej w ciele anioła. Czarny anioł. Nigdy nikogo tak nienawidziłam jak jego. Jest w nim coś co przyciąga to prawda, ale ta siła przyciągania nie jest porównywalna z siła jaką można go znienawidzić. Tego się nawet nie da wyjaśnić. Tak szczerze. Jestem tu dopiero niecały tydzień, a już mam dość. Tyle rzeczy dzieje się na raz. Sama już nie wiem co czym mam myśleć. Liam zmienił się nie do poznania. Od tych paru dni nie mam pojęcia czy my się w ogóle znamy. To wszystko jest bez sensu. Człowieka, którego znam przez całe życie, teraz nie potrafię określić kim dla mnie jest. Może to przez tą szkołę? Albo przez to towarzystwo? Przecież oprócz Amber i Harry'ego to nie znam jego przyjaciół. Może na tej imprezie mi się uda? Gdy szłam do akademika i zajmowałam się moimi przemyśleniami, zaczął padać deszcz. To jest właśnie moje szczęście. Nawet nie chce wiedzieć, jak w tej chwili wyglądam. Jak najszybciej weszłam do akademika i powędrowałam do swojego pokoju. Już mam dość tego dnia. Naprawdę ten czas szybko minął, ponieważ z godziny 14:30 zrobiła się 16:35 . Czas zacząć szykować się na tą imprezę. Ciesze się, że idę z Harry'm. Nie chce żadnych chorych sytuacji. Jak na dziś to mam ich dość. Postanowiłam, że w pierwszej chwili pójdę wziąć gorący prysznic. Wzięłam swoją kosmetyczkę, ręcznik i wyszłam do łazienki. Rozebrałam się, otworzyłam kabinę i weszłam do środka. Ciepłe strumienie wody zaczęły spływać po moim ciele. Jak na razie to jest jedyna dobra rzecz jaka mnie dzisiaj spotkała. Gdy już skończyłam się rozluźniać. Zawinęłam się w ręcznik i postanowiłam ubrać się w pokoju. Otworzyłam drzwi i nie patrząc się czy ktoś idzie wyszłam. Powinnam była się popatrzeć, bo wpadłam na jakiegoś chłopaka. Miał błękitne oczy, brązowe, włosy opadające na czoło, wiele kolczyków na twarzy, a skóry na jego rekach kompletnie nie było widać, bo zakrywały je tatuaże. Kolejny dupek? Spojrzałam w górę i ujrzałam cwaniacki uśmiech na jego przystojnej twarzy. Czy tu wszyscy mężczyźni są przystojni ? Wydaje mi się jakbym już skądś go znała, gdzieś widziała.
-Przepraszam. Nie widziałam nikogo i wyszłam.-powiedziałam zakłopotana łapiąc mocniej za ręcznik. No właśnie, ja owinięta jedynie w biały ręcznik i jakiś chłopak. Czuję się jak w jakimś psychiatryku.
-Nic nie szkodzi piękna- powiedział seksownie i palcem wskazującym lekko przejechał po moim nagim ramieniu.
-Jestem Louis, a ty Kate, tak?- co kurwa?!
-Tak? Zaraz, skąd wiesz jak mam na imię?- zapytałam
-Tu szybko się plotki rozchodzą. Już chyba wszyscy na uczelni cię znają.- uśmiechnął się uroczo
-Oh...- na nic mądrego nie było mnie w tej chwili stać
-Idziesz dzisiaj na imprezę?- zmienił temat
-Tak, właściwie to tak- posłałam mu lekki uśmiech
-To świetnie!- uśmiechnął się szeroko
-Wiesz, ja już muszę spadać, ale widzimy się na miejscu. Pa Kate!- przytulił mnie koleżeńsko i poszedł
-Pa Louis- chociaż jedna miła osoba. Przynajmniej takie zrobił na mnie wrażenie.
Plotki szybko się rozchodzą? Wszyscy na uczelni mnie już znają? Boję się myśleć o tym czego dowiedzieli się o mnie. O Boże. Jak najszybciej dostałam się do pokoju, żeby nie paradować w samym ręczniku po korytarzu. Kiedy weszłam do pokoju miałam puścić ręcznik, który tak mocno ściskałam i pozwolić swobodnie mu upaść, ale zobaczyłam, że na łóżku Amber siedzi Harry. On nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.
-Można wiedzieć co szanowny Pan Styles robi tu tak wcześnie ? -uśmiechnęłam się do niego.
-W tej chwili myśli o tym jak byś wyglądała bez tego ręcznika i ma ochotę zerwać go z ciebie, ale jak na razie pozostanie kulturalny. Mamy jeszcze całą noc - przygryzł wargę, uśmiechnął się tak seksownie, że nogi się pode mną ugięły i zrobiło mi się gorąco przez co na mojej twarzy zawitał szkarłatny rumieniec. Harry wstał, a następnie podszedł do mnie i wpił się w moje usta. Smakował miętą i może trochę papierosami. Jego ręka powędrowała w dół moich pleców i zjeżdżała coraz niżej.
-Mamy jeszcze całą noc.-oderwałam się od niego. Uśmiechnęłam się do niego, a na jego twarzy był widoczny smutek. Chciał więcej.
-Liam wie, że byłeś u mnie na noc, a wszyscy gadają, że już mnie przeleciałeś.-spuściłam głowę w dół.
-Ej, myszko. Nie chcę żebyś się smuciła.-uniósł swoim palcem wskazującym mój podbródek.
-Nie chciałem żeby o tobie gadali, ale u nich to normalne. Jesteś nową sensacją. Nie długo im się to znudzi. Obiecuję- pocałował mnie w czoło
- A dla ciebie jestem nowa sensacja?- powiedziałam patrząc mu w oczy
-Kate, jak możesz w ogóle tak myśleć? Nie, nie jesteś dla mnie tylko sensacja, nie myśl tak, dobrze?- uwierzyłam mu
-Dobrze- uśmiechnęłam się promiennie
-Mam ochotę ten ręcznik ci zabrać, ale muszę się powstrzymać- w jego oczach widoczna była żądza.  Postanowiłam pozostawić mu jeszcze większy niedosyt. Odwróciłam się tyłem, zrzuciłam z siebie ręcznik, który opadł na podłogę, sięgnęłam po czarny, koronkowy stanik i przystawiłam go do swojego ciała.
-Pomożesz mi?- popatrzyłam na niego. Jego oczy wychodziły z orbit, a buzię miał szeroko otwarta
-Harry?- zachichotałam
-Co?- obudził się
-Pomożesz mi?- powiedziałam z rozbawieniem, zważając na to, że dalej nie miałam na sobie majtek, było to trochę dziwne, ale jego reakcja była satysfakcjonująca i przyjemna. Chłopak zrobił krok w moją stronę i przyłożył dłonie do moich pleców. Czułam jak jego ręce drżą. Pierwszy raz widziałam go takiego roztrzęsionego. Dłonie mu się pociły i drżały. Po chwili już go zapiął.
-Gotowe.-jego głos także drżał.
-Dziękuje.-powiedziałam wyciągając z szuflady moje, czarne, koronkowe majtki do kompletu. Delikatnie wypięłam pupę i powoli zaczęłam zakładać bieliznę.
-Katherine, jeśli natychmiast tego nie przestaniesz robić to ...-powiedział nerwowo.
-To co ?-zapytałam z triumfem. Odwróciłam się w jego stronę i zaczęłam iść w jego kierunku. Jego oczy skanowały moje ciało od góry do dołu. Miałam na twarzy seksowny uśmiech i szłam po woli. Gdy już przy nim byłam położyłam rękę na jego ramieniu, a drugą na torsie i palcem jechałam w dół.
-To...to zrobię to z tobą tu i teraz- jąkał się. Kręciła mnie jego reakcja i to, że jest teraz taki niewinny. Role się odwróciły.
-Ale ja nic nie robię. Ja się tylko ubieram. To ty się na mnie patrzysz- powiedziałam, wzięłam jego dłoń i położyłam na swoich plecach. Wspięłam się na palcach i zaczęłam składać pocałunki na jego szyi. To jak on reagował sprawiało, że brnęłam w to dalej. Przypominało to trochę scenę ze mną i Zayn'em w jego pokoju. Odsunęłam tą myśl w bok i zajęłam się Harry'm. To dziwne, że teraz ja żądzę. Podoba mi się to. Jest taki niewinny i bezbronny. Jak mały chłopiec, który zgubił swoich rodziców.
-To nie fair.-powiedział drżąc pod wpływem moich pocałunków. Mam na niego ochotę. Obydwoje zachowujemy się trochę jakbyśmy byli parą. To w jaki sposób się witamy, jakim językiem posługujemy się w stosunku do siebie. Pocałunkami wyznaczyłam sobie drogę do jego ust.

1 komentarz:

  1. WOOW nie kłamałaś że będzie się działo :O
    Kate szaleje xdd ciekawi mnie co się stanie na imprezie i czy pojawi się Malik
    nie mogę się doczekać następnego buziaki xx
    zuza

    OdpowiedzUsuń