sobota, 24 maja 2014

Rozdział 23

Dark In My Imagination - of Verona

Uwaga! Ten rozdział zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czytając to, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz tego czytać, możesz ominąć notkę!
-Zayn?- mruknęłam.
-Hmm?
-Kochaj się ze mną-wyszeptałam. 
Nie mogłam wyczytać nic z jego twarzy. Kompletnie nic.
-C-co?-zająkał się. Moje poliki zalały się ogromnymi rumieńcami. On się zająkał. Zayn nigdy się nie waha.
-Kochaj się ze mną- powtórzyłam ciszej. Stał jak wryty. Nic nie mówił, ani nawet nie mrugał. Przestraszyłam się jego reakcji. Nie wiedziałam co miało nastąpić. W tamtej chwili mogło się wydarzyć cokolwiek, a patrząc na jego bipolarność, on był zdolny do wszystkiego. Jego oczy rozszerzyły się do granic możliwości, a dłonią przeczesał swoje włosy.
-Przepraszam, nie powinnam ...
-Nawet nie wiesz jak długo na to czekałem- przerwał podchodząc do mnie z pożądaniem wymalowanym na całej twarzy. Czułam jak moje policzki zalewają się czerwonym kolorem, a ciało sztywnieje na widok jego pięknych oczu. Siedziałam opierając się o ścianę znajdującą się za mną. Oparł swoje dłonie po obu stronach mojego ciała i przygryzł wargę.
-Powtórz to- powiedział niskim głosem.
-K-kochaj się ze mną- powiedziałam, nieco ciszej. Patrzyliśmy sobie w oczy. Nagle gwałtownie przycisnął swoje ciało do mojego i oblizał swoje pełne wargi.
-Jesteś pewna?- jego ton spoważniał, aby za chwilę znów zmienić go w ten popisowy i erotyczny.
-Tak- zebrałam w sobie resztki odwagi i złapałam go za szlufkę od spodni, żeby go przyciągnąć bliżej siebie, a następnie zamknąć nasze usta w gorącym pocałunku.
-W końcu poczuję jak ciasna jesteś- powiedział wprost do moich ust. Przygryzł moją wargę, na co na mojej już i tak czerwonej twarzy zawitał szczery uśmiech. Jeszcze chyba nigdy, odkąd go poznałam nie pragnęłam go tak bardzo, jak teraz.
-Tyle razy sobie to wyobrażałem- powiedział uwodzącym głosem przejeżdżając dłonią w dół mojego ciała, co wywołało na mojej skórze niesamowicie wielką falę ciarek.
-Jak bardzo chcesz się ze mną pieprzyć?-zapytał nadal mnie całując. To tak jakby bał się, że zaraz zniknę bądź pęknę, jak bańka mydlana.
-Powiedz mi jak bardzo tego chcesz- ścisnął moje pośladki. Kolanem rozchylił moje nogi, aby móc usiąść między nimi.
-C-chcę tego- wyszeptałam. Zayn mocniej ścisnął mój tyłek, a ja uśmiechnęłam się pod nosem.
-Jak bardzo?- jego głos był w tamtym momencie ostrzejszy, ale dało się wyczuć nutę podniecenia.
-Najbardziej na Świecie- powiedziałam już pewniej. Podniósł mnie gwałtownie, przez co instynktownie oplotłam go nogami i założyłam mu ręce na kark. Położył mnie na łóżko i złapał moje nadgarstki, żeby móc je położyć ponad moją głowę.
-To będzie twój najlepszy seks w życiu- przygryzł płatek mojego ucha, a ja miałam wrażenie, że moje serce zaraz wyskoczy mi z piersi.
Ścisnął moje nadgarstki mocniej kiedy naparł swoim kroczem na moje.
-Katherine, nawet nie wyobrażasz sobie tego jaka jesteś seksowna, kiedy tak tu leżysz- powiedział do mnie całując moją szyję.
-Taka bezbronna-trzymał moje nadgarstki jedną dłonią, aby drugą móc zdjąć ze mnie koszulkę.
-Taka piękna-wyszeptał tuż przy moim uchu, po czym moje ciało zalało się falą dreszczy.
-Taka moja- ściągnął ze mnie koszulkę i oblizał wargę. Uśmiechnęłam się usatysfakcjonowana jego reakcją.
-Twoja i tylko twoja- powiedziałam, choć nie było to konieczne. On przecież wiedział, że nie potrafię funkcjonować bez niego.
-Tylko moja skarbie- gwałtownie pociągnął za zamek od moich spodni.
-Do góry- nakazał mi, a ja momentalnie wykonałam jego "rozkaz". Szybko ściągnął moje spodnie i powrócił do całowania moich ust.
-Twoje pełne usta- wymruczał wprost do moich warg. Czułam jego głęboki oddech i szybko unoszącą się klatkę piersiową. Spojrzał na mnie na moment. Jego oczy błyszczały czystym podnieceniem.
-Gotowa na swój najostrzejszy i najlepszy seks? -jego głos... boże. W tamtej chwili nie chciałam nic innego, jak jego. Całego. Położył swoje duże dłonie na moich pośladkach i uniósł je delikatnie do góry, aby móc ściągnąć ze mnie majtki. Poczułam zimny powiew w moim miejscu intymnym, na co zacisnęłam moje oczy.
-Świadomość tego, że jesteś taka mokra tylko od moich pocałunków tak cholernie mnie podnieca-powiedział, a jego twarz znalazła się milimetry nad moją.
-Na całe szczęście mój język już dobrze zna twoje wnętrze- uśmiechnął się przebiegle całując moje usta, delikatnie ciągnąc za moją dolną wargę. Jego palec krążył niebezpiecznie blisko mojego wejścia. Uniósł moje nogi i całował moje uda.
-Chciałem cię przelecieć odkąd tylko wpadłaś na mnie na tej imprezie- zniżał powoli swoja głowę, oddając mokre pocałunki na moich udach. Poczułam jego dwa palce w sobie. O Boże ... Zaczął powoli nimi poruszać i podkurczać je.
-Jezu ... -syknęłam.
-Spokojnie, to tylko ja-zaśmiał się obserwując każdy mój ruch. Moje ciało zaczynało powoli reagować na jego dotyk. Miał rację. Jestem cała mokra, gdy tylko słyszę jego głos. Wystarczy mi jego dotyk, a ja już jestem podniecona. Przy nim robię się bardzo wrażliwa i nieśmiała, co jest nie podobne do mnie. Nagle mocniej wsunął swoje palce, przez co ścisnęłam dłonią prześcieradło. Przyjemność była tak intensywna, że pisnęłam głośno, a mój krzyk rozniósł się po całej willi.
-Kochanie to dopiero gra wstępna. Jak zaczniesz teraz szczytować, to nie wytrzymamy do końca.- wymruczał. Pochylił swoją głowę, nad moja kobiecością i dmuchnął w nią zimnym powietrzem. Jęknęłam gardłowo, a on zachichotał i bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, wsunął we mnie swój język.
-Boże Zayn ...-wysyczałam przez zęby. On chce mnie wykończyć.
-Uwielbiam kiedy piszczysz, jak robię ci dobrze- jego słowa mnie jeszcze bardziej podniecają. Nie hamuje się i mówi dokładnie to co ma na myśli.
-Kochanie dasz radę- jego palce niezgrabnie poruszały się w moim wejściu. Jego język bawił się moją łechtaczką, a za każdym razem kiedy się odezwał, wibracje stawały się niesamowicie intensywniejsze. Jego dłoń nadal przytrzymywała moje ręce nad głową.
-Mam to robić szybciej?-zapytał zwalniając swoje ruchy.
-Myhym- wymruczałam. Wypchnęłam swoje uda do góry, żeby móc czuć go jeszcze bardziej. Zaśmiał się cicho pod nosem. Mimo tego, że powiedziałam, aby przyśpieszył, nie zrobił tego. Męczył mnie. Poczułam dziwne zimno i zorientowałam się że wyciągnął że mnie palce.
-Skarbie, mi też się coś należy. Teraz się zacznie.- ściągnął swoją koszulkę i sięgnął ręką, do zamka swoich spodni, lecz powstrzymałam go, na co zmarszczył brwi.
-Mogę ja?- zapytałam, a na jego twarzy od razu pojawił się "ten" uśmieszek. Uniósł ręce w górę, w geście poddania się. Złapał mnie za biodra i obrócił tak, że ja siedziałam na nim.
-Jestem twój- wymruczał, a ja zabrałam się za rozpinanie jego spodni. Chwilę męczyłam się z niesfornym zamkiem, lecz w końcu udało mi się, a jego spodnie wylądowały na podłodze.
-Nie chcę, abyś robiła to z przymusu- powiedział obejmując moją twarz dłońmi i zachłannie mnie całując.
-Muszę się w końcu odwdzięczyć- uśmiechnęłam się nieśmiało i zjechałam palcem wskazującym w dół, zahaczając palcem o gumkę jego czarnych bokserek. Pociągnęłam jego bokserki w dół i nieśmiało spojrzałam na niego. Jego oczy były zaciśnięte, a ja miałam wrażenie, że zrobię coś źle. Niepewnie chwyciłam jego twardą już erekcje w moje małe dłonie i powoli zaczęłam poruszać dłonią w górę i w dół.
-Właśnie tak- powiedział, a dokładnie wysyczał przez zaciśnięte zęby. Obniżyłam swoją twarz na wysokość jego penisa i moje usta obejmowały jego główkę.
-Katherine ... -urwał kiedy przejechałam językiem po naprężonej erekcji. Był taki duży. I taki twardy. Nieśmiało włożyłam go do swoich ust, a Zayn mruknął gardłowo, co tylko zachęciło mnie do włożenia większej części jego penisa. Zaczęłam ruszać głową w górę i w dół. Zayn włożył swoją rękę w moje włosy i pociągnął je, przez co się skrzywiłam, ale nie zareagowałam. Ten widok jest wart każdego bólu. Jego gardłowe jęki było słychać w całym pomieszczeniu.
 -Kurwa...- przeklinał pod nosem. Wyciągnęłam go z buzi zostawiając mokrego całusa na jego główce. Podniosłam się na rękach i zbliżyłam twarz do niego.
-Jesteś ... jesteś genialna- powiedział, na co zarumieniłam się. Chwycił moją twarz w dłonie i przygryzając moja wargę rozpoczął kolejny pocałunek. Jego dłonie zjechały na moje biodra podnosząc mnie do góry. W końcu jednak obrócił mnie tak, że leżałam na plecach.Wstał i sięgnął po swoje spodnie, aby następnie wyciągnąć z nich małą paczuszkę. Rozpakował ją zębami i wyciągnął z niej prezerwatywę. Naciągnął ją na swoją długość i ponownie znalazł się nade mną.
-Teraz się zabawimy- odparł odpinając mój stanik. Jego penis zadrżał przy moim wejściu, a po chwili Zayn wszedł we mnie powoli przystosowując się do mojego wnętrza. Jęknęłam cicho, układając dłonie na jego barkach. Z każdą chwilą przyśpieszał, a jego ruchy stawały się głębsze.
-Za-Zayn ...
-O tak Katherine, właśnie tak- przymrużył oczy, wchodząc coraz to głębiej. Jego ruchy we mnie były tak przepełnione pożądaniem. Tak jakby miałby być to ostatni seks w jego życiu. Rozkoszował się każdym ruchem. Chciałam coś powiedzieć. Cokolwiek, ale w stanie euforii, w jakim się teraz znajdowałam, nie mogłam nawet samodzielnie otworzyć ust. Jak on to kurwa robi?
-Kurwa...- przeklnął głośno warcząc. Nie nadążałam za jego tempem, więc czułam lekki ból. Jego ruchy były coraz szybsze, a ja miałam wrażenie, że tonę w przyjemności. Gdy agresywnie wszedł we mnie, krzyknęłam z podniecenia. Zbliżał się ten moment. Czułam, że zaraz dojdę.
-Dojdź dla mnie mała, dla mnie- wysapał. Wplątałam dłonie w jego włosy, które i tak były już poburzone od ciągłego ciągnięcia za nie.
-Dojdź. Dla. Mnie.-wysyczał każde słowo poruszając się we mnie z coraz to większą mocą. Jego jądra uderzały o moje pośladki, a ja nie mogłam już wytrzymać. W końcu dotarł do mojego punktu G i jak na pstryknięcie palcami poczułam jak moja pochwa zwęża się wokół jego penisa. Warknął wprost do moich ust, a moim ciałem zawładnęły przyjemne skurcze. Odchyliłam głowę mocno do tyłu i próbowałam unormować swój oddech. Chłopak opadł na moje ciało. Miał całe mokre włosy i ciężko oddychał. Leżeliśmy tak przez chwilę. Pocałował mnie jeszcze zanim powoli wyszedł ze mnie. Poczułam dziwną pustkę w środku, jednak po chwili, przykrył nasze nagie ciała kołdrą, przyciągając mnie do swojego torsu. Położył swoje mokre od potu czoło na moim ramieniu i ucałował je. Jego ręka gładziła mój nagi brzuch, co było tak przyjemne, że mruknęłam zadowolona. My zrobiliśmy to. Uprawialiśmy seks. To było takie niewiarygodne. Nigdy się tak nie czułam. Nigdy, z nikim. To co wtedy przeżyłam było nie do opisania.
-To był najlepszy seks na świecie- wyszeptał do mojego ucha, a na moim ciele pojawiły się ciarki. 
-Muszę się zgodzić- zachichotałam.
-Jesteś moja- powiedział chłodniejszym tonem.
-Twoja- wyszeptałam. Czułam, że moje powieki zaczynają się robić ciężkie.
Moje oczy zaczęły powoli otwierać kiedy zostały porażone promieniami słonecznymi, które przedzierały się przez niezasłonięte okna. Zaraz, gdzie ja jestem? Rozejrzałam się, a po chwili czułam ciepłe pocałunki na moim plecach.

-Dzień Dobry- usłyszałam niski głos tuż nad moich uchem.
-Dzień Dobry- wyszeptałam. Pochylił się w moją stronę i pocałował mnie.
-Byłaś cudowna- wyszeptał wprost do moich ust. W duchu aż skakałam z radości.
-Dziękuję, pan również dobrze się spisał-zachichotałam.
-To jest oczywiste- uśmiechnął się figlarnie, a ja zaśmiałam się i lekko walnęłam go w ramię.
-Nie za wysoka samoocena panie Malik?- zapytałam żartobliwie.
-Skądże znowu. Ja tylko mówię prawdę Panno Lockwood.- ukazał rząd swoich białych zębów, a mi aż zabrakło tchu i przez chwilę zapomniałam jak się oddycha. Ten mężczyzna jest taki idealny. I cały mój.
-I zajebiście obciągasz- przygryzł wargę.
-Zayn!- pisnęłam i ukryłam twarz w poduszce. Założę się, że już jestem cała czerwona. Zaśmiał się głośno, a ja miałam wrażenie, że się rozpłynę przez ten dźwięk.
-Od kiedy jest pani taka nieśmiała?- cały czas chichotał.
-Te twoje piękne usta obciągają tak cholernie dobrze- wyszeptał tuż nad moim uchem, kiedy ja ukryłam swoją twarz w poduszkach.
-Przestań!- pisnęłam. Poczułam jego dłonie na moich biodrach, a już po chwili leżałam na jego ciepłym torsie.
-Jesteś piękna- powiedział do mnie.
-Nieprawda, przestań- zarumieniłam się.
-I jesteś słodka, gdy się rumienisz-uśmiechnął się pod nosem i cmoknął moje czoło. Leżałam na nim opierając swoje czoło o jego.
-Dlaczego akurat namalowałeś mnie?-zapytałam ciekawa, gładząc opuszkiem palca jego nagie ramie.
-Nie wiem... tak jakoś- odpowiedział obojętnie. Trochę mnie to rozczarowało. Może chciałam usłyszeć "Bo jesteś moja inspiracją", czy jakiś inny kicz, ale nie oszukujmy się. To jest Zayn.
-Och- odpowiedziałam tylko tyle. Położyłam głowę na jego ciepłym torsie, a on gładził moje plecy. Mogłabym tak zostać na zawsze. Ja i on w jednej bańce. To jest tylko nasze.
-Dziękuję- szepnęłam.
-Za co? - zapytał zdziwiony.
-Za... no wiesz... mhm- byłam zakłopotana, a gdy chłopak to zobaczył, w jego oczach błysnęło rozbawienie.
-Za seks czy minetę?- walnął prosto z mostu, uśmiechając się uwodzicielsko.
-Twój dobór słów jest zaskakujący- zarumieniłam się.
-Zgadzam się z panią, panno Lockwood- odparł. Sięgnęłam dłonią po telefon, który leżał wraz z moją torbą na podłodze, aby sprawdzić, która jest godzina. 11:34. Super, opuściłam zajęcia.
-Teraz już wiesz, że jesteś moja- szepnął tuż nad moim uchem układając mnie po swojej lewej stronie. 
-Masz bardzo wygodne łóżko-zachichotałam , na co jego uśmiech na twarzy poszerzył się. Uwielbiam ten widok.
-Możesz się przyzwyczajać, bo teraz będziesz w nim spędzać dużo czasu- powiedział powoli i zjechał ręką w dół mojego ciała. Co?
-C-co?- zapytałam niepewnie.
-Słyszałaś- zaczął kreślić różne kształty pod moim pępkiem. Mój oddech przyspieszył.
-Tyle czekałem na tą chwilę, a gdy już nadeszła, była najlepszą w moim życiu- boże. On naprawdę to powiedział?
-Naprawdę?- mój głos był cichy.
-Po co miałbym kłamać?- jego ręka w dole mojego brzucha, cholernie mnie rozpraszała. Zastanawiam się jak on to robi. Jakim cudem zachowuje tak niesamowity spokój rozmawiając o tak intymnych sprawach.
-Mówisz poważnie?-nadal nie mogłam pojąć tego, że powiedział to co powiedział.
-Wyraziłem się jasno Katherine, nie muszę kłamać- był poirytowany tym, że musiał powtórzyć to co powiedział dosłownie kilka sekund temu.
-Przepra ...
-Nie musisz przepraszać-cmoknął mój nos, a jego natarczywa ręka nadal kreśliła różne wzory na moim brzuchu.
-To trochę dziwne, że nadal tu ze mną leżysz- przeczesał dłonią swoje poburzone, czarne włosy. 
-Czemu tak uważasz?-zapytałam zdziwiona spoglądając na niego z dołu.
-Zazwyczaj było inaczej. Wszystkie uciekały.- obeszłabym się bez tej informacji, ale przecież sama zapytałam.
-Mhm- moja cholerna ciekawość.
-Ale ty jesteś inna- chwycił mój podbródek, abym na niego popatrzyła.
-Jesteś jedyna- pocałował mnie tak mocno, jakbym zaraz miała wyparować.
-Nie chce żebyś odchodziła- powiedział cicho.
-Nigdzie się nie wybieram Zayn- pocałowałam go w policzek.
-Obiecaj.
-Obiecuję.
Uśmiechnął się pod nosem co chciał zamaskować pod obojętnym wyrazem twarzy lecz niekoniecznie mu to wyszło. Cmoknęłam go w usta i podniosłam się do pozycji siedzącej, ale gdy zdałam sobie sprawę, że jestem naga, zakryłam się kołdrą
-Przez ciebie nie poszłam dzisiaj na zajęcia- uśmiechnęłam wpatrując się w podłogę, na której porozwalane były nasze ubrania.
-To ty chciałaś się ze mną pieprzyć- odparł z rozbawieniem w głosie. Kiedy odwróciłam się do niego leżał oparty na łokciu.
-No chyba nie powiesz mi, że tego nie chciałeś- próbowałam zachować powagę.
-Będzie się ze mną pani droczyć, pani Lockwood?-zapytał znów przyciągając mnie do siebie.
-Jeśli to będzie konieczne panie Malik, to tak. Będę- nie chce mu dawać przewagi. Podniosłam się i usiadłam na niego okrakiem i dopiero wtedy sobie przypomniałam, że jestem naga. Sięgnęłam rękoma wyżej, żeby się zakryć, ale Zayn mnie zatrzymał.
-Nigdy się przede mną nie zakrywaj. Nigdy- jego oczy przeskanowały moja sylwetkę i od razu zrobiły się czarne.
 -Jesteś piękna- wypowiedział z nutką erotyzmu w głosie.
-Nie- powiedziałam pod nosem. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął mnie bliżej, gdy dalej na nim siedziałam.
-I nigdy nie podważaj mojego zdania- powiedział bardziej surowo. Przez moje ciało przeszła fala nieprzyjemnych dreszczy, a Zayn wpił się w moje usta z niesamowitą zachłannością. Miałam wrażenie, że boi się, że zaraz ucieknę. Kiedy oderwałam się od niego mogłam spokojnie nabrać powietrza.
-Niech tylko Styles się do ciebie zbliży, to przysięgam, że nie ręczę za siebie- warknął owijając sobie kosmyk moich włosów wokół swojego wskazującego palca. 
-Zrozumiałaś?-zapytał surowym tonem.
-On ... on jest moim przyjacielem, nie-nie mogę ci tego obiecać- odpowiedziałam niepewnie. Widziałam jak jego ciało się spina, a linie jego szczęki były jeszcze bardzie widoczne, gdy zacisnął zęby.
-Rozmawialiśmy już o tym- wysyczał przez zaciśnięte zęby. On miał jakieś cholerne rozdwojenie jaźni! 
 -N-no wiem, ale o-on jest dla mnie j-jedynie przyjacielem- jąkałam się. Przysięgam, że to jest jedna z jego stron, której nienawidziłam najbardziej.
-Jesteś kurwa moja!- warknął głośno, przez co lekko podskoczyłam.
-Jestem, ale to n-nie zmienia faktu, że p-przestanę się zadawać z moimi przyjaciółmi- starałam się zebrać resztki pewności siebie, co nie bardzo mi wyszło.
-To się kurwa postaraj- warknął oschle. Wstał i założył swoje bokserki, a potem skierował się w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz?- zapytałam pośpiesznie.
-Na dół- nawet na mnie nie spojrzał. Po prostu wyszedł zostawiając mnie nagą.
-Zayn!-krzyknęłam, ale nie raczył zwrócić na mnie uwagi. Po prostu zszedł na dół. Co za człowiek! Było tak miło, był słodki i kochany, a teraz tylko do mnie warczy. Usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła na dole. Czym prędzej się ubrałam i zeszłam na dół. Nie mam do niego siły. Stał z tyłu swojego domu, z papierosem w między swoimi smukłymi palcami. Przystawił go do ust i zaciągnął się wypuszczając następnie dym. Wyglądał idealnie. Nie miał na sobie koszulki i stał jedynie w dżinsowych szortach. Powoli i spokojnie podeszłam do niego przytulając go od tyłu.
-Zayn, nie złość się- powiedziałam półgłosem. Jego ciało zesztywniało kiedy objęłam go od tyłu. Nie zwrócił na mnie uwagi i wziął kolejnego bucha. Dym bardzo powoli ulatniał się z jego ust, a ja czułam ten zapach i szczerze, to sama miałam ochotę zapalić, albo najlepiej wypalić całą paczkę. 
-Zayn?- szepnęłam, już trochę poirytowana jego ciągłą zmianą nastroju.
-Co Katherine?!- irytacja i złość, aż wylewała się z niego litrami.
-Czemu jesteś zły?- mówiłam cicho. Odwrócił się do mnie twarzą. Jego oczy miały kolor zadymionego brązu.
-Zły? To jest wielkie niedopowiedzenie! Jestem wkurwiony do granic możliwości!- krzyknął. Natychmiast go puściłam i zrobiłam dwa kroki w tył.
-Ale p-przecież... 
-Nie ma żadnego, ale! Nie rozumiesz, że jesteś moja i nikt, absolutnie kurwa nikt nie ma prawa się do ciebie zbliżać!?- rzeczywiście był wkurwiony.
-Przecież on-on jest tylko moim przyjacielem, nie rozumiesz tego? Przyjaźnimy się i nic więcej,więc dlaczego myślisz, że się do mnie zbliży?-próbowałam zachować spokój.
-Katherine, jesteś ślepa czy głupia?
Ałć.
-Nie widzisz, że on jest w tobie zakochany po uszy?! Czy ty tego kurwa nie widzisz?!- czemu on do jasnej cholery krzyczy?
-Nie krzycz na mnie- wyszeptałam. Bałam się go, naprawdę w tamtej chwili cholernie się go bałam.
-Jesteś. Moja.- warknął przez zaciśnięte zęby zmniejszając dystans między nami. Instynktownie zrobiłam krok do tyłu i z każdym jego krokiem w moją stronę cofałam się.
W końcu wpadłam na ścianę za mną i nasze ciała dzieliło jedynie kilka centymetrów.
-Nie możesz mnie zamknąć w klatce i zakazywać się z nim spotykać.- szepnęłam, a on uniósł brwi.
-Chcesz się założyć?- co?! On sobie jakieś jaja robi prawda?! Moje serce przyspieszyło. Zayn całkowicie zamknął przestrzeń między nami, gwałtownie przyciskając do mnie swoje ciało. Nasze ciała ocierały się o siebie. Jego ręka zjechała w dół moich pleców i złapał mnie mocno za pośladki, a ja syknęłam.  Z jednej strony to było przyjemne, ale jednak trochę bolało.
-Udowodnić ci, że jesteś moja i z nikim nie będzie ci tak dobrze? Bo ja kurwa z przyjemnością to zrobię. - pochylił się nad moim uchem, a jego dwudniowy zarost, lekko łaskotał moją skórę na szyi.
-To wczoraj, to nawet nie było pieprzenie się. Jeśli myślisz, że to było wszystko, to bardzo się kurwa mylisz.- przygryzł płatek mojego ucha, a swoją dłoń skierował na moją kobiecość
-Tak cię przepieprzę, że nigdy już nie przejdzie ci nawet przez myśl żeby się ze mną nie zgodzić, czy dyskutować. A do tego chuja w życiu się nie zbliżysz- przycisnął swój palec do mojego intymnego miejsca, a z moich ust wyrwał się cichy, pragnący więcej jęk.
-Sama widzisz w jaki sposób na mnie reagujesz- jego palec kreślił jakieś kółka.
-Przestań- wyszeptałam. Dobrze wiem, że nadal jest zły na mnie i nie podoba mi się to co w tej chwili robi.
-To boli- wyszeptałam czując jego mocny uścisk na moich biodrach i nadgarstkach. Podniósł na mnie wzrok i spojrzał w moje załzawione oczy, ale nie mam pojęcia dlaczego chciałam się rozpłakać. Jego źrenice rozszerzyły się kiedy w końcu obudził się ze swojego "transu". Byłam przestraszona, a do niego chyba w końcu doszło to co właśnie robił.
-Katherine, przepraszam ...- puścił moje nadgarstki i biodro.
-Zostaw mnie w spokoju- powiedziałam kierując się do holu. Chciałam wyjść z tego domu jak najszybciej. Byłam głupia! Myślałam, że będziemy razem szczęśliwi po tym jak uprawialiśmy seks. Kate, przestań wierzyć w bajki!
-Katherine zaczekaj!- krzyknął za mną, ale się nie odwróciłam. Nie chce teraz na niego patrzeć. Potwór. Potwór bez serca. Jak można żyć z kimś takim. Lecz tak samo jak ciężko jest z nim, tak też ciężko jest bez niego. Otworzyłam drzwi do jakiegoś pokoju, który okazał się być łazienką. Była wielka i piękna. Cała biała, a całości dopełniały złote detale. Zamknęłam drzwi na klucz. Postanowiłam wziąć gorący prysznic. Rozebrałam się szybko i weszłam do wielkiej kabiny prysznicowej. Zasunęłam szklaną powłokę i odkręciłam gorącą wodę.
-Katherine!- usłyszałam walenie w drzwi. Nie odpowiedziałam.
-Katherine, proszę cię. Otwórz drzwi- dalej nie reagowałam
-Katherine, kurwa otwórz te pierdolone drzwi!- walnął bardzo mocno w drewnianą powłokę, a ja ze strachu, postanowiłam je otworzyć. Sięgnęłam po jakiś ręcznik, owinęłam nim swoje nagie, mokre ciało i powoli podeszłam do drewnianej powłoki, która dzieliła mnie i Zayn'a.
-Katherine...- słyszałam jego niski, poirytowany głos. Zawahałam się przez chwilę, ale w końcu odkręciłam zamek, a drzwi w ułamku sekundy się otworzyły. Jego oczy były czarne, a pięści zaciśnięte. Przeskanował wzrokiem moje ciało. Bez ostrzeżenia zamknął dystans między nami i wpił się ostro w moje usta.
-Przepraszam- wyszeptał w moje otwarte usta. Nie potrafiłam się mu oprzeć. Stałam na zimnej posadzce owinięta jedynie w puchowy ręcznik i całowałam tego kochanego dupka. Dlaczego ja nie mogę mu się postawić? Zawsze mnie przekona. Najpierw będzie udawał wrednego i zimnego sukinsyna, aby później móc być kochanym i słodkim.
-Przepraszam-znów wyszeptał opierając swoje czoło o moje. Czułam jego ciepły oddech na swojej skórze. Cmoknął mój nos.
-Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że ktoś inny niż ja może cię dotknąć- wyszeptał.
-Nie możesz zabronić mi się z nim spotykać. To tak jakbym to ja zabroniła ci się spotykać z twoim najlepszym przyjacielem- odparłam spoglądając na moje palce.
-Spójrz na mnie- chwycił mój podbródek i uniósł go do góry.
-Jesteś moja, pamiętaj. Obiecaj, że mnie nie zostawisz- powiedział.
-Obiecywałam ci to wczoraj-odparłam poirytowana jego zaciekłością.
-Obiecaj-powtórzył
-Obiecuję-odparłam spokojnie. Chwycił powoli skrawek ręcznika, który trzymał nakrycie na moim ciele.
-C-co robisz?- wyjąkałam
-A jak myślisz?- jego usta ułożyły się w figlarnym uśmiechu. Odczepił skrawek ręcznika. Płachta, która mnie okrywała spadła na ziemię, tym samym zostawiając mnie kompletnie nagą i mokrą. Skanował moje ciało i w jego oczach błysnęło pożądanie
-Wejdź pod prysznic- powiedział z nutą erotyzmu w głosie. Zrobiłam to co rozkazał i weszłam do kabiny, odkręcając wodę. Gdy cała szyba zaparowała, od gorących strumieni wody, zrobiło się duszno. Powłoka się nagle odsunęła i zobaczyłam nagiego Zayn'a. Cmoknął moje rozgrzane i mokre ramię po czym chwycił za żel pod prysznic. Nalał trochę na swoje dłonie i rozsmarował płyn po całym moim ciele. Mruknęłam z przyjemności i wiedziałam, że uśmiechnął się pod nosem.
-Nie bój się mnie-chyba wyczuł, że moja sylwetka jest troszeczkę spięta.
-Nie dawaj mi do tego powodu-wyszeptałam.
-Katherine- ostrzegł mnie i dał do zrozumienia, że mogę zacząć kolejną kłótnię.
-Przepraszam- obniżyłam głowę i patrzyłam na czubki moich palców. Poczułam jego duże dłonie na moich biodrach i po chwili obkręcił mnie tak, abym mogła stanąć tyłem do niego. Przybliżył swoją głowę do mojej i zaczął całować miejsce między moją szyją, a ramieniem.
-Jesteś taka piękna- wyszeptał. Zaczynało mi się robić coraz cieplej. Jego dłoń znalazła się na moim brzuchu, aby chwilę później zjechać niżej, tuż nad moim intymnym miejscem. Czułam ucisk w moim podbrzuszu. Twardy penis Zayn'a ocierał się o moją pupę, co jeszcze bardziej pobudzało moje ciało. -Mam ochotę przerżnąć cię jeszcze raz-powiedział tuż nad moim pokojem. Jego dłoń ścisnęła moje miejsce intymne.
-Zayn, proszę cię-przygryzłam wargę. Nie posłuchał mnie z resztą jak zawsze. Jego palec jeździł w górę i dół mojej kobiecości, a ciepłe i mokre pocałunki dodawały tylko temperamentu. Zaczął bawić się moja łechtaczką.
-No Katherine, powiedz mi to. Powiedz jak bardzo cię zaspakajam. Nikt, powtarzam, że nikt nie da ci tego co ja ci mogę dać-wyszeptał.
-Za- zayn -Shhh, teraz ja mówię. Uwielbiam patrzeć na to jak wijesz się pode mną, uwielbiam to. Albo to jak reagujesz na mój dotyk, krzyczysz moje imię. Z nim nigdy nie będzie ci tak dobrze. Jesteś tylko moja-mówił. Mój oddech zaczął być nierówny kiedy jego palce wkradły się do mojego wnętrza.
-Powiedz, żebym przestał to zrobię to-powiedział pełnym pożądania głosem. Nie chce żeby przestawał. Tak bardzo go pragnę.
-N-nie przestawaj- powiedziałam drżacym głosem.
-Grzeczna dziewczynka- powiedział i przyspieszył ruchy swoich palców. Kciukiem bawił się moją łechtaczką. Miałam wrażenie, że jestem w innym wymiarze. Moje nogi się pode mną uginały.
-Dojdź Katherine- wysyczał. Niemalże czułam na swoich pośladkach jego erekcję. Tak na niego działam? Jego palec wskazujący chodził i wychodził że mnie, natomiast kciuk błądził po mojej łechtaczce. Wydałam z siebie głośny jęk.
-Kurwa, Katherine. Zaraz dojdę od samego patrzenia na ciebie- warknął Zayn. Nagle wepchnął swoje palce mocniej i wtedy poczułam zalewającą moje ciało przyjemność. Moje ciało opadło bezwładnie na tors chłopaka. Słychać było tylko lecącą wodę i nasze ciężkie oddechy. Musiał mnie przytrzymać, żebym nie upadła. Boże, nie mogę się powstrzymać i oprzeć, nigdy.
-Jesteś taka piękna jak dochodzisz. Przepiękna-wyszeptał. Uniósł mój podbródek do góry i ucałował z wielką zachłannością.
-Wszystko w porządku?-zapytał.
-Tak po prostu jestem zmęczona. I dziękuję-zarumieniłam się.
-Moim ulubionym zajęciem jest wprawianie cię w zakłopotanie i w chwilę szczytu-zachichotał. Kocham ten dźwięk! Popatrzył w moje oczy i uśmiechnął się. Otworzył drzwi kabiny i wyszedł. Podał mi rękę, aby pomóc mi wyjść. Co się stało z nim? Gdzie jest ten oschły Zayn? Nie to, że przeszkadza mi słodki Zayn, ale zaczynam się trochę martwić.


No więc w końcu oczekiwany moment ! Zatherine moment! I to jeszcze jak :) mamy nadzieję, że spodoba wam się ten rozdział i zostawicie po sobie ślady. jak zwykle ględzimy o komentarzach, ale są dla nas naprawdę bardzo ważne :) Kochamy was xx

sobota, 17 maja 2014

Rozdział 22

Dziewczyna wpatrywała się we mnie oczekując w końcu ode mnie jakichś wyjaśnień, a ja nawet nie miałam pojęcia co mam zrobić.
-To jest... um... od bransoletek- odpowiedziałam niepewnie. Co by było gdybym powiedziała prawdę? Znając życie uznała by go za jakiegoś cholernego sadystę i poleciałaby do mojego brata. Mimo to, że powiedziała mi, że mogę jej ufać, to jednak boję się jej powiedzieć prawdę. Amber prychnęła pod nosem.
-Bransoletki? Czy ty masz mnie za idiotkę, Kate?!- widać było irytację na jej twarzy.
-On ci to zrobił tak? On cię skrzywdził?- mówiąc on miała na myśli Zayn'a.
-Nie wiem o kim mówisz-powiedziałam nieśmiało.
-Kate, do jasnej cholery! Nie udawaj głupiej, dobrze wiesz o kogo mi chodzi-złapała mnie za nadgarstki.
-Wyrządził ci jakąś krzywdę? Rany boskie, przecież tyle razy ci już mówiłam, że ten człowiek jest do wszystkiego zdolny- naprawdę się wkurzyła.
-To nie jest tak jak myślisz-moje ręce uwolniły się z mocnego uścisku.
-A jak?-jej chłodne spojrzenie przeszło przez całe moje ciało. To nie są ślady agresji. Kiedy tylko przypomniałam sobie o tym co zrobiliśmy na tym biurku, przez całe moje ciało przechodzi milion dreszczy.
-On nie zrobił mi krzywdy- odpowiedziałam.
-Jak to ci nie zrobił krzywdy?! Widzisz swoje ręce tak?! Jak on ci to zrobił?- popatrzyła na mnie
-Byliśmy w sali... geograficznej...- nie mogłam jej tego powiedzieć. To zbyt krępujące i żenujące, ale musiałam jej to wytłumaczyć, żeby nie myślała, że Zayn mnie skrzywdził.
-I?- podniosła brwi.
-I my... na biurku...- zamarła, a jej buzia tworzyła kształt "o".
-Pieprzyliście się na biurku?!- wybuchła po dłuższej chwili.
-Nie! Oszalałaś?!-krzyknęłam.
-Więc jak?-dopytywała.
-Um ... Pocałował mnie i-i po prostu złapał mnie za nadgarstki-odpowiedziałam nie do końca z prawdą. Wpatrywała się we mnie nie dowierzając w to co powiedziałam.
-Nie-nie zrobił mi krzywdy. Nie możesz nikomu powiedzieć, proszę cię-spojrzałam na nią.
-Kate ... ja
-Nic mnie z nim nie łączy, to po prostu niewinny pocałunek, który nic nie znaczył i który już nigdy się nie powtórzy-powiedziałam wszystko na jednym wydechu. Wiem, że to nieprawda i wiem też to, że ja i tak na końcu powędruje do Zayn'a. To silniejsze ode mnie.
-Sama w to nie wierzysz- popatrzyła się na mnie krzywo. Wiem, że ma rację.
-Amber, prosze cię nie mów nikomu- błagałam.
-Kate, co ty byś zrobiła na moim miejscu? -zapytała spoglądając na mnie zmartwionym wzrokiem.
-Nie mówiłabym nikomu, bo wiedziałabym, że zależy ci na tym-odparłam zgodnie z prawdą. Spojrzała na mnie, a następnie zaczęła bawić się palcami.
-Dobra, nie powiem-burknęła pod nosem.
-Dziękuje, dziękuje!-pisnęłam przytulając ją mocno.
-Kate, prosze cię i teraz mówię poważnie. Nie zbliżaj się do niego-powiedziała łapiąc mnie za palce.
-Jasne-powiedziałam.
-Nie jasne. Nie zbliżaj się do niego-ostrzegła mnie. Patrzyła prosto w moje oczy, ale odwróciła wzrok kiedy mój telefon zawibrował na biurku. Sięgnęłam po niego i odblokowałam.

"Nie ładnie jest kłamać. Kłamstwo ma krótkie nogi kochanie. A zabawianie się na biurku? Niegrzeczna dziewczynka. Takie lubię najbardziej .xx"

Co to do jasnego chuja ma być? Czy ten pojebaniec nie może sobie już dać spokoju z pisaniem tych popierdolonych rzeczy?!
-Kate- upomniała mnie Amber.
-Amber ja.... ja nie wiem czy dotrzymam słowa, okay? Spojrzała na mnie wymownie.
-Jak to nie wiesz?!-podniosła głos.
-Ty-ty nic nie rozumiesz-powiedziałam chowając telefon do torby jak najgłębiej się dało.
-To wytłumacz mi to-podeszła do mnie.
-Amber, nie teraz. Wszystko przyjdzie w swoim czasie-odpowiedziałam zachowując spokój.
-Kate!-krzyknęła.
-Przepraszam-spojrzałam na nią ubierając buty. Muszę gdzieś wyjść, przejść się. Chwyciłam torbę, rzuciłam do Amber " będę później" i wyszłam. Wkurwiłam ją, ale jak mogłam obiecać jej coś, czego sama nie byłam pewna? Przecież ja wiedziałam, że Zayn i tak mnie do siebie przyciągnie. Niezależnie od tego czy jest dobrą czy złą osobą. Ja po prostu czułam potrzebę bycia przy nim. Tylko bałam się tego, że byłam jego zabawką, która w każdej chwili mogła się mu znudzić. Nie chciałam tego. A jeśli zaczęłabym coś czuć, a dla niego to był tylko jakiś wybryk? Nie chciałam skończyć ze złamanym sercem. Czemu to jest takie skomplikowane?! Siła z jaką przyciągał mnie do siebie była niemożliwie ogromna. Zawsze chciałabym czuć te usta, które dawały ukojenia moim, jego ciepły oddech, który otulał mnie. Bliskość i to w jaki sposób tracił przy mnie kontrolę. Czułam się przy nim bezpieczna, ale myśl o tym, że jestem tylko zabawką zaczyna mnie trochę odpychać. Przyznam, że wystraszyłam się trochę kiedy zaczął demolować salę, e bardziej przejęłam się tym, że oskarżył się o wyrządzenie mi krzywdy. Fakt, moje nadgarstki bolą niesamowicie mocno, a ślady na udach robią się coraz bardziej czerwone nie odpycha moich rozbieganych myśli od tej chwili przyjemności, którą obdarzył mnie w tej sali geograficznej. Na samo wspomnienie o tym biurku i długopisie moje policzki robią czerwone, a usta układają się w szeroki uśmiech. Jednak dalej boję się tej ciemniejszej strony. On jest agresywny, szorstki, oschły, przepełniony ciemnością. Właśnie tego się boję. Boję się, że ściągnie ta swoją maskę w najbardziej nieoczekiwanym momencie i jednak będzie zdolny do zrobienia mi krzywdy. Nie wiem czego mogę się od niego spodziewać, a te jego wybuchy tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że mam się czego obawiać. Tak, mówił, że mnie więcej nie skrzywdzi, ale człowiek w przypływie gniewu, potrafi zrobić różne rzeczy. Naprawdę nie wiem co mam myśleć. W jednej chwili jest kochany i słodki do bólu, a w następnej chwili krzyczy i rozpiernicza wszystko co daje się rozpierniczyć bądź co stanie na jego drodze. Ale naprawdę nie pomaga mi w trzymaniu się od niego z daleka. Wszystko, dosłownie wszystko kojarzy mi się z nim. Jezu, tak desperacko pragnę jego dotyku. Ale ... to jest trudne. Nie mam pojęcia jak uda mi się trzymać od niego. Wiem też, że całe to trzymanie się z daleka nie potrwa długo. Nie mam pojęcia jak mam trzymać się od niego z daleka. Z resztą dlaczego ja tak w ogólę mówię? Sama dobrze wiem, że nie chcę tego robić i najwyraźniej nie mam takiego zamiaru. Oh... zimne powietrze utulało w nieprzyjemny dla mej skóry sposób. Jest wieczór i naprawdę jest zimno jak cholera. Tęsknię za nim. Za Zayn'em. Chciałabym się z nim zobaczyć, tylko boję się, że nadal jest zły o to co było wcześniej... w gruncie rzeczy ją nic nie zrobiłam. Nie wiedziałam, że jest taki zazdrosny. Chociaż to co robiliśmy na tym biurku... to powinno rozwiać moje wszystkie wątpliwości. Może mu zależy? Jeśli by tak nie było, to nie starałby się tak. Mam to gdzieś czy jest wkurwiony czy nie. Idę do niego bez względu na konsekwencje. Musze tylko uważać na Liam'a i Harry'ego. Przecież oni mają pokoje obok siebie. Pewnym krokiem ruszyłam przed siebie, ale powoli zaczęłam zwalniać, ponieważ zdałam sobie sprawę jak bardzo idiotyczne jest to co chciałam zrobić. Co miałam wejść do jego pokoju i powiedzieć : "No hej Zayn. Wiesz stęskniłam się za tobą i miałam wielka ochotę przyjścia do ciebie". Nie ma mowy. Usiadłam na ławce. Mam wrócić do pokoju. Boże, dlaczego ja tak bardzo komplikuje sobie życie.
-Nie powinnaś siedzieć tu sama o tak późnej porze-usłyszałam za sobą głos. Ten głos, za którym tak bardzo tęskniłam. Moje policzki spłonęły czerwonym kolorem kiedy dosiadł się koło mnie.
-J-ja...- nie wiedziałam co do jasnego chuja mam mu powiedzieć.
-Stęskniłaś się?- ten figlarny uśmiech pojawił się na jego idealnej twarzy.
-N-nie- nie powiem, że tak. Wyszłabym na kompletną, zdesperowaną idiotkę.
-Oj Katherine. Oboje wiemy, że tak- puścił mi oczko, przez co przygryzłam warge. Popatrzył się na moja warge, a potem na mnie tak wymownie, jakbym co najmniej mu gołym tyłkiem przed twarzą świeciła.
-Ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy, jak to na mnie działa- powiedział surowo. Serio? Musi być oschly, gdy ro mówi?
-Prze-przepraszam- cicho mruknęłam.
-Co tu robisz?-zapytał.
-Nie przygryzaj jej- dopowiedział kiedy spojrzał na mnie.
-Po-pomyślałam, że się przejdę- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Jest trochę za późno i ciemno, żebyś tak spacerowała sama- powiedział spoglądając na mnie.
-Nic mi nie jest- uśmiechnęłam się sztucznie. Popatrzył na mnie i odwzajemnił mój uśmiech. Podniosłam dłoń, którą założyłam pasemko niesfornych włosów za ucho, a na twarzy Zayn'a pojawiła się zmarszczka. Chwycił mnie za nadgarstki i spojrzał na nie.
-Bolą cię?- popatrzył na mnie poważnie.
-Nie- odpowiedziałam cicho.
-Ja naprawdę nie chciałem... kurwa!- warknął. Położyłam swoją mała dłoń na jego policzku, a on w odpowiedzi spojrzał na mnie skonsternowany.
-Nic mi nie jest. Rozumiesz? Sprawiłeś mi przyjemność. A to- wskazałam na moje obolałe nadgarstki
-To się nie liczy- jego wzrok złagodniał i wydawało mi się, że kąciki jego ust lekko uniosły się w górę.
-Nie skrzywdziłbym cię specjalnie- powiedział powoli wtulając się w moją szyję. Jego ciepły oddech był ukojeniem dla mojej zimnej skóry.
-Wiem, niedługo się zagoją- położyłam dłoń na jego kruczoczarne włosy.
-Dalej jesteś zły?-zapytałam szeptem. Cmoknął mój obojczyk, po czym odrywając się od mojej szyi i spojrzał na mnie.
-Za co?-zapytał Czyżby zapomniał o tym?
-No o to z Harry'm- mruknęłam prawie niedosłyszalnie. Jego postura spięła się nagle i usiadł prosto.
-Tak- jego obojętność potrafiła doprowadzić człowieka do białej gorączki.
-Och- co miałam mu niby odpowiedzieć? Przeprosić? Przecież do chuja nie mam za co go przepraszać! Wstał z ławki i podał mi rękę, którą z wahaniem chwyciłam.
-Gdzie idziemy?- nieśmiało zapytałam.
-Do mnie- czemu jest taki szorstki? Co ja znowu zrobiłam?!
-Al-ale ja nie mogę- powiedziałam jąkając się. Nie odpowiedział mi. Po prostu szedł przed siebie trzymając moją dłoń co chwilę mocniej ją ściskając.
-Zayn ...-zaczęłam.
-Nie bądź już zły- zatrzymałam się w miejscu, a on delikatnie pociągnął mnie co wcale nie poskutkowało, gdyż cały czas stałam w miejscu.
-Słyszysz?-zapytałam spoglądając na niego. Po chwili jednak spóściłam wzrok na splecione palce.
-Jak mam nie być zły? No powiedz mi jak, Katherine- no to zaczęłam, ale sama tego chciałam .
-Ale po co ty się tym przejmujesz? Tłumaczyłam ci to- nie patrzyłam na niego. Może dlatego, że się bałam, ale dlaczego ja się go boję? A, no tak... to jest Zayn.
-Też ci to tłumaczyłem. To, że ty uważasz go za swojego "przyjaciela"- powiedział to z wyjątkowym obrzydzeniem.
-To nie znaczy, że on też tak to traktuje- dokończył, a napięcie między nami powodowało, że chwilami brakowało mi powietrza.
-Zayn, mnie to nie obchodzi -czemu on jest taki uparty?
-Ale mnie tak. Jesteś moja. To co moje, jest tylko i wyłącznie moje- jego wzrok pociemniał, a uścisk jeszcze mocniej się zacisnął.
-Jestem twoja- powiedziałam to, co powiedziałam? Jestem jego? Jego oczy wyglądały trochę jakby przechodził wewnętrzny szok, ale po chwili został on zastąpiony radością. Przybliżył się do mnie i namiętnie wpił się w moje usta.
-Moja i tylko moja- wypowiedział wprost do moich ust.
-Za Każdym razem kiedy go widzę mam ochotę odciąć mu jaja- powiedział Zayn mocno przygryzając moją dolną wargę.
-A jak jest w pobliżu ciebie, to cały sie gotuje. Mam dość chuja-tak jakby mówił sam do siebie.
-No widzisz, a ja mam tak z Lilly- odparłam i poczułam jak jego ciało się napina, ale nie przestawał mnie całować.
-Nawet nie wiesz jak czuje się kiedy widzę was razem na tej pieprzonej uczelni- powiedziałam do niego, a on zachichotał na moje słowa.
-Zazdrość przez panią przemawia, Panno Lockwood?- czułam jak się uśmiecha.
-Pan po prostu wykorzystuje moje słabości, przeciwko mnie panie Malik- odpowiedziałam.
-Ja? Jakże bym śmiał- złapał mój pośladek, przez co pisnęłam cicho, a on zacisnął dłoń jeszcze mocniej.
-Lubisz sie ze mną droczyć, prawda?- zapytał tym pociągającym głosem.
-Może- rzeczywiście to lubię. Uwielbiam mieć nad nim kontrolę. Oczywiście jeśli mam okazję, a ona zdarza się raz na tysiąc lat.
-Idziemy- oderwał się ode mnie i pociągnął za sobą. Nie podobało mi się to, ale nie próbowałam protestować. Wolę go nie wkurwiać. Jego dłoń nadal ciasno oplatała moją, co jakiś czas coraz mocniej ją ściskając. Idziemy do niego. No, ale przecież akademik był w inną stronę. Nic już z tego nie rozumiem.
-Pan Zayn Malik we własnej osobie -usłyszeliśmy jakiś głos za nami. Ciało Zayn'a jak na zawołanie się spięło. Ścisnął moją dłoń jeszcze mocniej niź wcześniej, a złość aż się w nim gotowała.
-Stań za mną i nie mów nic skarbie- szepnął do mojego ucha. Zrobiłam to, co kazał mi zrobić.

ZAYN'S POV

Ten pieprzony znajomy głos. Myślałem, że już z nim skończyłem, ale najwyraźniej się pomyliłem.
-Nie przywitasz się ze starym, dobrym przyjacielem?- zapytał, a na tej jego parszywej mordzie pojawił się głupawy uśmiech.
-Pieprz się- warknąłem. Katherine stała za mną i patrzyła przez moje ramię. Była wystraszona.
-No co ty, Zayn! Nie poznajesz wujka Barry'ego?- zaśmiał się gardłowo. To nie mój wujek. Nie do końca. To dobry przyjaciel byłego partnera mojej mamy. Dobrze wiedział, że jego przyjaciel katuje mnie, moją mamę, ale nic, kompletnie nic z tym nie zrobił.
-Może przedstawisz mi swoją koleżaneczkę, Zayn?-ten głupi uśmiech nie znikał z jego twarzy, a ja poczułem jak ciało Katherine wzdrygnęło się na jego słowa.
-Nawet do niej nie podchodź-odpowiedziałem. Po raz kolejny zaśmiał się dzisiaj.
-To twoja nowa panienka, tak?-zapytał próbując zobaczyć dziewczynę, stojącą za moimi plecami.
-Nic ci nie zrobię kochanieńka, chciałem po prostu zobaczyć z kim Zayn ułożył sobie życie-powiedział odpychając mnie od niej, przez co mur, który moje plecy stanowiły dla jej pięknego ciała rozpadł się. Podszedł do niej i palcem wskazującym dotknął jej policzka delikatnie po nim przejeżdżając.
-Nie doty...
-Zamknij się-przerwał mi.
-Jak się nazywasz piękna?-zapytał łapiąc za jej obolałą dłoń, którą jeszcze przed chwilą trzymałem ja.
-Ka-Katherine-Boże ona się tak bardzo boi.
-Katherine- powtórzył ten sukinsyn
-Piękne imię, dla jakże pięknej dziewczyny- przejechał tą swoją obrzydliwa łapą, po jej policzku. Traciłem nad sobą kontrolę. Chciałem go zapierdolić. On nie ma pierdolonego prawa jej dotykać!
-Więc to jest twoja nowa dziwka?- odwrócił się twarzą do mnie, z tym szyderczym uśmiechem, który zaraz zmyłem z jego mordy. Zanim się obejrzałem, moja pięść wylądowała na szczece tego chuja, a przez siłę z jaką go uderzyłem, upadł na ziemię.
-Co ty kurwa powiedziałeś?!- moje opanowanie i samokontrola zniknęły.
-Niedosłyszysz czy jaki chuj? Powiedziałem, że ona- wskazał palcem na przestraszona dziewczynę, stojąca jakieś dwa metry ode mnie.
-Jest twoja nowa dziwką- zaśmiał się ponownie. Wymierzyłem mu kolejny cios w twarz.
-Nie masz kurwa jebanego prawa, żeby ją tak nazywać!- zacząłem go okładać pięściami. Facet jęknął po chwili z bólu.
-Boli?!- gdy nie odpowiedział, ponownie go uderzyłem
-Pytam się kurwa czy boli! Odpowiadaj- powiedział coś nieskładnie. Zgaduje, że przez ból, który teraz odczuwał, nie miał nawet siły, aby wypowiedzieć krótkie słowo
-To teraz kurwa już wiesz jak to jest!- kopnąłem go w brzuch. Jego twarz była cała posiniaczona. Krew leciała strumieniami z jego nosa i wargi. Koszulka, którą  miał na sobie była pomięta i zakrwawiona. Odwróciłem się i spojrzałem na Katherine. Była bliska płaczu. Podszedłem do niej i chwyciłem ją za reke, przez co się wzdrygnęła. Boi się mnie?
-Katherine?- patrzyła się w jakiś punkt za mną. Unikała mojego spojrzenia.
-Katherine, proszę. Spójrz na mnie- położyłem dłonie po obu stronach jej twarzy, przez co musiała zrobić to, o co prosiłem.
-Nie bój się mnie- patrzyliśmy sobie w oczy. W jej spojrzeniu nie widziałem nic, oprócz przerażenia. Jej oczy zaszklone od łez próbowały uciec wzrokiem od moich. Znów wywołałem u niej strach.
-Katherine, popatrz na mnie. Proszę nie bój się mnie-delikatnie musnąłem jej usta, na co pisnęła przerażona. Ałć. Położyłem swoje dłonie na jej biodrach.
-Przepraszam. Naprawdę przepraszam, ale nie mogłem pozwolić żeby ten chuj mówił tak o tobie. Pamiętasz? Mówiłem, że nigdy nie zrobię ci krzywdy. Pamiętasz?-skinęła głową, a po jej zaczerwienionym policzku zleciała łza. Kciukiem wytarłem ją i czekałem, aż przerażenie przestanie rządzić jej ciałem.
-Nie bój się mnie-powoli przybliżyłem usta do jej szyi i cmoknął zimny obojczyk.
-N-nie boję się- jąkała się. Skłamała, ale wydaje mi się, że chciała mnie uspokoić
-Przepraszam, że musiałaś na to patrzeć- w odpowiedzi cmoknęła mnie lekko, ale dalej była w drobnym szoku.
-Czy m-możemy już iść?- zapytała szeptem.
-Poczekaj chwilę- puściłem ją i odwróciłem się w stronę tego ścierwa.
-Jeszcze z tobą nie skończyłem- splunąłem i ostatni raz go kopnąłem.
-Zayn- powiedziała błagalnie Katherine
-Idziemy- złapałem ją za rękę i pociągnąłem za sobą. Muszę ją zabrać do siebie. Teraz nie może zostać sama. Samotnie będzie miała dużo czasu na przemyślenie wszystkiego i możliwe, że mnie zostawi, a ja tego nie chce. Tak jestem samolubnym egoistą.
-Akademik przecież jest tam- powiedziała półgłosem wskazując przeciwny kierunek.
-Nie idziemy do akademika- powiedziałem spokojnie.
-Ale ...
-Nie bój się, chce ci coś pokazać-uspokoiłem ją.
-Ki-kim był ten koleś?-wiedziałem, że w końcu o to zapyta.
-To ... um ... przyjaciel partnera mojej mamy- odpowiedziałem przeczesując włosy dłonią. Oparła głowę o moje ramie i głośno westchnęła.
-Nie lubię kiedy jesteś zły-powiedziała szeptem. Myślała, że nie usłyszałem.
-Wiem- odpowiedziałem i objąłem ją ramieniem.
-To było straszne- spojrzała na mnie.
-Katherine, czy możemy o tym już nie rozmawiać?- zapytałem poirytowany.
-Prze-przepraszam- odpowiedziała i ucichła. Cała drogę do mojego auta, szlismy w kompletnej ciszy
-Gdzie jedziemy?- zapytała, gdy auto ruszyło z parkingu
-Zobaczysz- skupiłem się na drodze. Gdy zauważyłem jaka jest spięta, położyłem swoją dłoń na jej udzie, co ją trochę rozluźniło.
-Zayn, czemu powiedziałeś do niego, że teraz wie jak to jest?- zapytała, ale nie spojrzała na mnie.
-Nie chce o tym mówić- odpowiedziałem ostrzej niż miałem zamiar. Jej ciało spięło się, gdy usłyszała mój ton. Kurwa! Już się nie odezwała. Westchnąłem głęboko uspokajając się przy tym i zacisnąłem lekko jej nogę, aby ją rozluźnić.
-Wiedział o tym, że mój ojczym bił mnie i mamę. Kiedyś sam ją uderzył. Mnie też prał-odparłem spokojniej niż wcześniej. W mojej głowie przelatywały wspomnienia z tego gównianego domu w Bradford.
-Przy-przykro mi-ujęła moją dłoń i uśmiechnęła się do mnie słabo. Była przytłoczona tym wszystkim. Nie mogę stawać się przy niej taki agresywny. W końcu ode mnie odejdzie. W prawdzie nie jesteśmy razem i raczej nie ma szans na to, żebyśmy byli, ale ja nie mogę pozwolić jej odejść. Jakim on kurwa prawem ją dotknął?! Nie mogę wyrzucić tego obrazu z głowy kiedy złapał ją za dłoń i gładził jej policzek. Była tak bardzo przestraszona.
Wzdrygnąłem się, na co popatrzyła na mnie pytająco.
-Co się stało?- jej głos był tak bardzo uspokajający.
-Nic- uśmiechnąłem się słabo, co odwzajemniła.

KATHERINE'S POV

Bałam się. Wtedy jak stracił nad sobą kontrolę. Tak bardzo się wystraszyłam. Ale wiedziałam, że nie zrobi mi krzywdy. Obiecał mi to i wierzyłam mu. Nadal miałam tak wiele pytań. Co zaszło między nim, a tym kolesiem? Gdzie jedziemy? Nazwał mnie "kolejną dziwka". Kolejną? Ughh, ta niepewność mnie zabijała. Wolałam jednak nie pytać, zważając na jego ciągle zmiany nastrojów i stan psychiczny w jakim teraz się znajdował. Musiał się uspokoić. Nagle samochód się zatrzymał. Staliśmy, przed dużą willą. Ściany miała całe białe, a okna duże i nowoczesne.
-Jesteśmy- uśmiechnął się i wysiadł z auta. Otworzył drzwi po mojej stronie i podał mi rękę, aby pomóc mi wysiąść.
-Zayn, gdzie jesteśmy? -uśmiechnęłam się szeroko.
-To jest ... um ... mój dom- popatrzył
 na mnie.
-Masz swój dom?-spojrzałam na niego. Podrapał się po karku i nieśmiało przytaknął, a no mojej twarzy malował się szok.
-Tak, zanim tato umarł wykupił mi dom, dobrze wiedział, że chce tu studiować-odpowiedział na moje pytanie. Podszedł do mnie i objął mnie ręką w pasie.
-Zapraszam-uśmiechnął się szeroko po czym ruszyliśmy w kierunku drzwi. Podszedł do nich i odkluczył je. Wpuścił mnie do środka. Kiedy znalazłam się w środku,
 po prostu oniemiałam. Wszystkie ściany pokryte były w obrazkach grafiti. Chodziłam od jednego do drugiego jak pod jakimś zaklęciem.
-Jesteś...jesteś artystą?- spojrzałam na niego, a on wyglądał na zakłopotanego. Zayn jest zakłopotany. O kurwa...
-Powiedzmy, że artystą amatorem- odpowiedział.
-Amatorem?!- co on pieprzy?!
-Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego jaki masz talent- powiedziałam podekscytowana, a on się zaśmiał.
-Wątpię- powiedział i podszedł do mnie.
-Chcesz się czegoś napić?- położył swoje dłonie na moich biodrach.
-Poproszę- szepnęłam cicho, a on przygryzł wargę.
-Zaraz wracam- oznajmił cmokając mój policzek.
-Okey- odszedł, a ja postanowiłam się trochę rozejrzeć. Chodziłam od pokoju do pokoju i oglądałam niesamowite arcydzieła Zayn'a. Weszłam do następnego pomieszczenia, które jak mi się wydawało było sypialnią, sądząc po tym, że stało tam wielkie łoże i kilka innych mebli. Moją uwagę przykuło duże malowidło na całą ścianę. Przedstawiało dziewczynę w zwiewnej sukience i długich, ciemnych włosach. Wyglądała na zagubioną. Tylko kogoś mi przypominała, ale za chiny nie wiedziałam kogo. Naprawdę postać na obrazie była tak bardzo znajomą osobą. Ściana wyglądała na dopiero co skończoną. Musiał to niedawno namalować. Przejechałam palcem wskazującym po obrazie. Jest śliczny. Ciemny włosy dziewczyny, biała sukienka. Zauważyłam, że dziewczyna miała łzy na twarzy. Płakała.
-Myślałem, że już mi uciekłaś-Zayn wszedł do sypialni i postawił kubki na biurku. Zaśmiał się na swoje słowa.
-Kto to jest?-zapytałam prosto z mostu wskazując na ścianę.
-Um ... to dziewczyna-podszedł do mnie i objął mnie w pasie.
-Ale jaka?-zapytałam z dużą ciekawością w głosie i położyłam swoje dłonie na jego oplecionych wokół mojej tali i położyłam głowę na jego ramieniu.
-Przyszło jakoś tak-odpowiedział.
-Kłamiesz- zaśmiałam się i odwróciłam się do niego twarzą i złapałam za jego dłonie. Zachichotał widząc co robię.
-Zayn, powiedz mi prosze-próbowałam zatrzymać nową dawkę śmiechu.
-Jak małe dziecko-cmoknął do mnie w powietrzu.
-Wypraszam sobie-dosłownie dusiłam się śmiechem.
-To kto to?- popatrzyłam na niego błagającym wzrokiem, na co przewrócił oczami. Nienawidzę jak ktoś to robi, ale w jego wykonaniu nawet to jest seksowne.
-Serio chcesz wiedzieć?- zapytał, a ja kiwnęłam głową. Wypuścił głośno powietrze zanim się odezwał.
-Ty. - szepnął, a mnie zatkało.
-C-co?- byłam w niemałym szoku.
-To jesteś Ty- powtórzył się, ale był chyba trochę poirytowany faktem, że musi się powtarzać. Nie mogłam w to uwierzyć. Wgapiałam się w ten obraz jak w bóstwo. Namalował mnie?
-Katherine?- przerwał długa ci
-T-tak?
-Proszę, powiedz coś- szepnął
-To jest piękne. Dziękuję- odwróciłam się do niego twarzą i spojrzałam na niego. Jego oczy ciemniały z każda chwilą. W pewnym momencie wspięłam się na palcach i wpiłam się w jego pełne usta. Zareagował natychmiastowo i swoje duże dłonie położył na moje nogi. Podniósł mnie, a ją oplotlam go w pasie. Przyparł mnie do wielkiej szafy, a ja pociągnęłam go za włosy.
-Katherine...-nie przestawał mnie całować. Oderwał mnie od szafy i delikatnie położył na łóżku. Jego pełne pożądania usta nie odrywały się od moich, a ręce oparł po dwóch stronach mojej głowy. Całował to mnie, to moją szyję, a ja aż nie mogłam się powstrzymywać od cichych jęków. Pragnę go. Nie obchodzą mnie teraz inni. Chce jego.
-Kurwa Katherine. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak ja cię pragnę- ściągnął moja koszulkę i całował linie mojego biustu.
-Zayn?- mruknęłam.
-Hmm?
-Kochaj się ze mną-wyszeptałam.



Hej :) No więc kolejny rozdział gotowy! Chciałyśmy bardzo serdecznie podziękować za ponad 4,000 tys. wyświetleń! Jesteście niesamowici! I dziękujemy za kolejne 2 nominowania do Libster Award <3 Kochamy was <3 I mamy nadzieję, że spodoba wam się ten rozdział xx




sobota, 10 maja 2014

Rozdział 21

 Uwaga! Ten rozdział zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czytając to, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz tego czytać, możesz ominąć notkę!

-Wyglądasz tak seksownie, leżąc na tym biurku- nawilżył wargi językiem i przyglądał mi się.
-Jesteś jak anioł-powiedział powracając do całowania moich ust.
-Jeszcze chwila i będziemy się tu pieprzyć- wyszeptał w prost do mojego ucha. Czy on musi to robić? Każde zdanie, który wypowiada jest przepełnione erotyzmem. W końcu odzyskał pewność siebie. Pochylił się w moją stronę i zachłannie wpił się w moje usta, jedną ręką chwytając za moją głowę. Chwycił w palce długopis znajdujący się na biurku i mocno go trzymał.
-Wydaje mi się, że mieliśmy coś sobie wyjaśnić- odparłam. Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i oblizał wargę. Przybliżyły się do mnie, a długopis, który trzymał przyłożył do mojej szyi. Powoli przesuwał go w dół mojego ciała.
-Nie podoba ci się taki obrót sprawy?-zapytał szeptem, a pewność siebie wyczuwalna była na kilometr. Długopisem zbliżał się niebezpiecznie do mojego podbrzusza. Jego ruchy były tak delikatne. Zjechał długopisem na wysokość mojej gumki od czarnych getrów.
On musi to robić tutaj? Teraz? Długopisem? Zsunął lekko w dół moje leginsy i miał w tamtym momencie pełny dostęp do moich majtek. Poczułam, że przedmiot jest coraz bliżej mojej kobiecości, na co jęknęłam cicho. Jak to jest możliwe, że on jeszcze nic nie zrobił, a ja reaguje w taki sposób? Wzrokiem powędrował na moja twarz. Oczy miał czarne. Jakby były przepełnione mgłą chłodem i  czystym pragnieniem naraz. Tak bardzo pragnęłam, aby coś zrobił. Chłopak pocałował miejsce poniżej mojego pępka, a potem zaczął je lekko ssać.
-Chcesz tego?- zapytał, odrywając na chwilę usta, od mojego rozgrzanego brzucha
-J-ja- wybełkotałam
-Pytam, czy tego chcesz?- zapytał bardziej ostro
-Ta-tak- odpowiedziałam, a mój oddech nie był równy. Poczułam jak jego głowa znów zniża się do poziomu mojego najintymniejszego miejsca. Długopisem zjechał na materiał mojej bielizny. Po chwili jednak zmienił zdanie i chwytając za końcówkę długopisu zaczął kreślić nim proste linie w górę i w dół na powierzchni moich majtek. Jego ręce odnalazły moje nadgarstki i złapał je, ściskając lekko.
-Pamiętasz o co prosiłem cię ostatnio kiedy doprowadzałem cie do białej gorączki? -oczekiwał mojej odpowiedzi, ale zamilkłam.
-Chcę wiedzieć czy czujesz się spełniona, kiedy moje palce cię dotykają- wypowiedział nadal poruszając długopisem w górę i w dół.
-Dłu-długopis-poprawiłam go. Zaśmiał się.
-To jak?- uniósł brew
-Mhm- mruknęłam. Boże, jakie to jest żenujące
-Katherine.- upomniał mnie szorstko na co wykrzywiłam twarz w grymasie
-Tak- powiedziałam cicho
-Tak co?- dalej naciskał. Ughh, co za irytujący człowiek!
-Tak, czuje się spełniona i zajebiście szczęśliwa- powiedziałam, panicznie chcąc, aby coś zrobił i przestał mnie męczyć
-Dobra dziewczynka- ukazał szereg swoich białych zębów, gdy się uśmiechnął, przez co odpłynęłam na chwilę. Mogłabym mieć taki widok na co dzień. Jego uśmiech jest powalający
-Chcesz się zabawić?- znalazł się tuż nade mną, uśmiechając się złośliwie i oblizał te swoje kurewsko idealne wargi. Zaraz go chyba jebnę
-Tak!- jestem aż tak zdesperowana? Zachichotał cicho, gdy pisnęłam. To chore. Będzie doprowadzał mnie do szczytu na biurku, w sali geograficznej. To jakaś porażka, ale tak bardzo tego pragnę. Zayn zniżył trochę moje spodnie, zahaczając palcem o gumkę moich majtek.
-Katherine twoja bielizna jest tak seksowna- powiedział wpatrując się w nią przez dobre pół minuty. Chwycił długopis w palce, po czym zaczął przesuwać go ponownie od góry do dołu
-O Boże ...- zakryłam usta dłońmi. Jeszcze tak naprawdę nie zrobił. Poprawka, nic co mogłoby doprowadzić mnie do orgazmu.
-Chcę żeby wszyscy usłyszeli twoje krzyki, żeby wszyscy słyszeli, że krzyczysz moje i tylko moje imię. Chcę żeby wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że tylko ja potrafię doprowadzić cię do takiego stanu- powiedział stanowczo i w jednej chwili jego palec znalazł się we mnie poruszając się do przodu i do tyłu.
-Och...- moje ciało wygięło się w łuk. Zrobił to tak niespodziewanie szybko. Przejechał zimnym palcem po wewnętrznej stronie moich, przez co jęknęłam, a on uśmiechnął się usatysfakcjonowany z mojej reakcji
-Dobrze ci?- zapytał powoli, pociągającym głosem
-Mhmmm- mruczałam coś pod nosem, a on zwolnił tępo, co było straszne. Katusze. Wypchnęłam biodra w górę, aby przyspieszył, albo zrobił cokolwiek.
-Katherine, powiedz jak ci dobrze. Powiedz to- zażądał
-Zayn...- nie byłam w stanie zbyt dużo powiedzieć
-Katherine, kurwa powiedz to!- warknął
-Jest m-mi tak do-dobrze- język mi się plątał. Chłopak momentalnie przyspieszył swoje ruchy, a następnie włożył we mnie dodatkowy palec.
-Mów do mnie- czemu on jest tak obrzydliwie oschły?!
-Zayn, proszę...- wplątałam dłoń w jego włosy, gdy ruchy jego palców przyspieszyły i zaczęły się robić mocniejsze
-Masz odpowiadać na każdy mój ruch, bo inaczej przestane- powiedział znów zwalniając.
-Pro-proszę szybciej-zaczęłam wypychać biodra by móc czuć go w sobie głębiej.
-Mocniej?-dopytywał.
-O jezu ... i- i szybciej. Matko nie wytrzymam dłużej- wysapałam łapiąc się za włosy i ciągnąc je, aby móc jakoś przekazać tą przyjemność w widoczny sposób.
-O tak?- nadal mnie męczył. Pomimo tego, że moje oczy były zamknięte wiedziałam, że teraz się uśmiecha.
-Teraz się zabawimy- powiedział rozszerzając moje nogi. On chce znów to zrobić. Rozsunął moje uda na boki, a ja spojrzałam na niego z góry. Uśmiechał się szyderczo, a ja czułam jego ciepły oddech, który otulał moją pochwę. Zwilżył wargi językiem i przejechał językiem po całej długości mojej koleżanki.
-Zayn!-pisnęłam, a mój jęk odbił się w całej klasie.
-Ciiiii- wyszeptał wprost we mnie
-Jeśli mnie nakryją na robieniu ci dobrze, to będzie źle- jego rozbawiony ton, pomieszany z pragnieniem i rządzą przyprawiał mnie dreszcze. Jego język zaczął wykonywać we mnie zgrabne ruchy, przez co mój oddech stał się jeszcze cięższy
-Mów- zażądał
-Proszę...dalej... tak mi d-dobrze- wybełkotałam, a on przyspieszył. Zagryzłam wargę, aby zapobiec wydarciu się na cała uczelnię. Złapałam dłonią kant biurka i wbiłam paznokcie w twardą powierzchnię, natomiast druga ręką cały czas szarpałam Zayn'a za włosy
-Dojdź dla mnie. Tylko dla mnie- kciukiem zaczął zataczać kółka na mojej łechtaczce i poczułam jak moje nogi zaczynają drżeć
-Och... Zayn- zakryłam buzię dłonią i poczułam przyjemność rozlewającą się po moim ciele
-Mmmm ... o mój boże- nagłe skurcze zawładnęły moim ciałem, a moje biodra wypchnęły się mocno w przód. Zayn przyparł ręką do moich bioder i ułożył je na biurku nie przestając ruszać we mnie swoim językiem. Moje biodra niespokojnie kręciły się na biurku desperacko pragnąc jeszcze więcej. Poczułam jak Zayn zasysa moją łechtaczkę. Krzyknęłam na całą salę na co chłopak zaśmiał się w prost do mnie. Zaczęło mu przeszkadzać to, że tak bardzo się wierciłam. Złapał mnie za nadgarstki i mocno przyparł nimi do blatu biurka.
-Nie przestawaj, nie przestawaj- powtarzałam w kółko piszczącym głosem.
-Jest ci aż tak dobrze, Skarbie?-dopytywał, a jego język doszedł do mojego najczulszego punktu.
-O taak, tak ... jest mi bar-bardzo do-dobrze-zaczynałam drżeć, a mój głos się łamał. Zayn złapał mocniej moje nadgarstki co przyznam, że trochę bolało.

ZAYN'S POV
Widok leżącej Katherine, dochodzącej tylko i wyłącznie przez moje palce, doprowadzał mnie do szaleństwa. To jak błagała o więcej i to jak desperacko pragnęła, abym przyspieszył. Czuje jak mi staje, a nic nie mogę z tym kurwa zrobić. Mocniej ścisnąłem jej nadgarstki, gdy zaczynała się rzucać po tym pierdolonym biurku.
-Nie kręć się- warknąłem. Czułem, że ona zaraz dojdzie, więc specjalnie przyśpieszyłem
-Katherine, dojdź.- zażądałem i w tym momencie na moje zawołanie, szczytowała, a ja zacisnąłem bardzo mocno palce na jej udach. Jej oddech był nierównomierny, a klatka szybko unosiła się i opadała. Pozwoliłem sobie podnieść jej spodnie wraz z majtkami do góry. Spojrzałem na nią, a jej twarz zakryta była przez dłonie. Spojrzałem na jej nadgarstki, na których pozostawiłem śladu po przytrzymywaniu jej. Ona się tak strasznie wierciła, a ja musiałem jakoś nad tym zapanować. Odrzuciłem na bok myśl o tym, że to ją bolało i spojrzałem na nią. Jej klatka nadal mocno unosiła się w górę. Oddech miała nierównomierny i głośny.
-Katherine, spójrz na mnie-powiedziałem stanowczo.
Chwilę się zastanawiała, ale mimo to zrobiła to czego chciałem. Jej oczy błyszczały od nadmiaru emocji. Przeskanowałem jej ciało. Na udach ma kilka moich odcisków, tak samo jak na nadgarstkach. Kurwa!
-Bolało?- zapytałem, na co uniosła brew
-Zrobiłem ci krzywdę- odpowiedziałem, na jej nie zadane pytanie
-Zrobiłeś mi krzywdę? Żartujesz sobie, prawda?- uniosła się na łokciach i wpatrywała się we mnie pytającym wzrokiem
-W tym co powiedziałem, nie było nawet odrobiny ironii
Czemu ja nigdy nie potrafię nad tym zapanować. Złapałem ją za nadgarstki i obejrzałem je dookoła. Spojrzała na mnie. Nie rozumiała tego wszystkiego.
-Zayn ..-zaczęła.
-Do jasnej kurwy!-krzyknąłem i kopnąłem jedno z krzeseł stojące w sali. Katherine podskoczyła na to.
-Ja pierdole!- naprawdę się na siebie wkurwiłem. Nigdy nie potrafię zapanować nad tą stroną. Te czerwone ślady na udach, jej nadgarstki.
-Zayn ...-skierowała się powoli do mnie.-Nic mi nie zrobiłeś....
-Nic ci nie zrobiłem? Czy ty jesteś ślepa?!- uniosłem jej dłonie w górę i nakazałem spojrzeć na nadgarstki
-A to do jasnej kurwy co jest?!- krzyknąłem
-A to?!- wskazałem palcem na jej udo. Otwarła szerzej oczy
-Jesteś pewna, że nic ci nie zrobiłem?!
-Zayn, to nic takiego- chciała mnie uspokoić. Jak to nic takiego
-Katherine, twoje nogi wyglądają, jakby ktoś cię bił!- popatrzyłem na nią. Widziałem tą konsternację w jej oczach. Nerwowo przygryzła wargę i spojrzała na mnie spod swoich długich rzęs
-Nie obchodzi mnie to. Nie zrobiłeś tego celowo. Poza tym czerpałam z tego samą przyjemność- powiedziała cicho i zarumieniła się
-Katherine, ja nie chciałem tego zrobić-powiedziałem do niej.
-Naprawdę nie zrobiłem tego celowo- moja maska twardziela znów przy niej zniknęła. Robię się przy niej ciepłą kluchą. Uśmiechnęła się do mnie czego kompletnie nie rozumiałem. Do jasnej cholery wyrządziłem jej krzywdę. Jej nadgarstki powoli zaczynają robić się sine, koloru fioletowego. Nie mogłem znieść myśli, że jej to zrobiłem. Obiecałem jej, że już nigdy w życiu jej nie skrzywdzę. Zaufała mi, a ja znów to zrobiłem. Stała koło biurka i wpatrywała się we mnie. Zrobiła kilka kroków w przód. Byłem na siebie tak mocno wkurwiony, że podszedłem do biurka i zwaliłem całą jego zawartość na ziemię.
-Do kurwy!-krzyknąłem. Złapałem się za włosy.
-Zayn! -krzyknęła do mnie kiedy wywracałem na ziemię kolejne krzesła.
-Zayn przestań!- wrzasnęła chcąc mnie powstrzymać.
Zrobiłem to czego zażądała i przestałem kompletnie demolować salę. Podeszła do mnie powoli, jakby bojąc się, że zaraz ponownie stracę panowanie
-Nie bój się- powiedziałem cicho
-Nie boje- spojrzała na swoje buty
-Katherine, tak bardzo przepraszam. Ja naprawdę nie chciałem ci tego zrobić. Nie wiedziałem co robię. Straciłem panowanie, ale to tylko dlatego, że ty własnie tak na mnie działasz- mój głos był łagodniejszy niż chwilę temu
-Ale Zayn, mówię ci, że nic się nie stało. Nie zrobiłeś tego celowo. Rozumiem. Teraz się uspokój- położyła swoją małą dłoń na moim ramieniu, a drugą pogładziła mój policzek
-To ... to było cudowne-uśmiechnęła się, nie patrząc na mnie. Szybko chwyciłem ją w ramiona.mocno do siebie przytulając.
-Przepraszam Katherine, przepraszam-schowałem twarz w jej włosy. Pachniała tak idealnie. Wplątała dłoń w moje włosy. Chyba już dobrze wiedziała, że działa to na mnie uspokajająco.
-Już dobrze, nic mi nie jest-powiedziała gładząc moje włosy. Złapałem ją w tali i opuściłem głowę w dół.
-Zayn?-jej melodyjny głos zabrzmiał w moich uszach.
-Zayn, popatrz na mnie, proszę-usłyszałem jej prośbę. Powoli uniosłem głowę w grę spoglądając w jej oczy. W brązowych tęczówka ujrzałem iskry radości i ogromnego szczęścia, które tańczyły.
-Dziękuję- powiedziała i uśmiechnęła się nieśmiało. Zmarszczyłem czoło. Za co ona dziękuje?
-Za co?- spytałem zmieszany
-Za wszystko. Za....tamto- na jej twarz zawitał rumieniec, a ja nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu
-Cała przyjemność po mojej stronie, Panno Lockwood- czemu ona jest tak cholernie bezbronna?
-Twój orgazm jest strasznie seksowny- wyszeptałem jej do ucha i poczułem, jak się spina, na co zaśmiałem się cicho

KATHERINE'S POV
Jego pewność siebie powróciła. Spięłam się kiedy wyszeptał mi do ucha to co chodziło po jego głowie. Stan, w którym przed chwilą się znajdował był straszny. Nie chodzi o to, że się go bałam, wręcz przeciwnie, ale po prostu nie chciałam żeby tak myślał. Nie zrobił mi krzywdy. Wcale tak nie myślałam. To było najcudowniejsze przeżycie w całym moim życiu. Podniosłam głowę, by móc na niego spojrzeć. Na.jego twarzy zagościł szeroki uśmiech, a moja twarz zbliżyła się powoli do jego. Prawie, że nienamacalnie musnęłam jego dolną wargę.
-Dziękuję-wyszeptałam przygryzając delikatnie jego dolną wargę.
Mruknął zadowolony i złapał mnie za pośladek.
-Zayn?
-Tak?
-Moglibyśmy wyjść z tej sali? Czuje się trochę jakbym popełniała jakieś przestępstwo- zachichotał w odpowiedzi i kiwnął głową na znak, że się ze mną zgadza. Wzięłam moja torbę i podeszliśmy do drzwi. Zayn jak prawdziwy dżentelmen, otworzył przede mną drewnianą powłokę
-Panie przodem- powiedział ochrypłym, pociągającym głosem, przez co moje serce prawie wyrwało się z mojej klatki piersiowej
-Dzięki- mruknęłam cicho, prawie, że niedosłyszalnie. Poszłam do przodu, a chłopak po chwili, znalazł się tuż obok mnie. Klepnął mnie w tyłek, a ja posłałam mu wymowne spojrzenie. Zaśmiał się cicho
Zaszliśmy pod wyjście główne. Zatrzymał się i ja zrobiłam to samo. Stał tak i przypatrywał mi się jak gdyby nigdy nic.
-Muszę iść, pewnie czeka mnie przesłuchanie-powiedziałam przygryzając delikatnie wargę. Tak bardzo chciałabym się tego pozbyć, ale to naprawdę trudne.
-Musisz iść?- mruknął przeciągle i zaczął powoli do mnie podchodzić. Jego ciężkie, czarne glany uderzały o powierzchnię. Złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie.
-Czy bardziej chcesz już iść?- wyszeptał mi do ucha. Czułam jego ciepły oddech odbijający się na mojej skórze. Och
-Nie chcę, ale...
-W takim razie w czym problem?-dalej szeptał
-Pewnie Amber, Liam i Harry pewnie wyrywają sobie włosy z głowy.- powiedziałam i od razu pożałowałam tego, że wypowiedziałam imię Harry'ego. Zayn wyprostował się, a jego twarz przybrała ten chłodny wyraz. Szczękę miał mocno zaciśniętą, a czoło zmarszczone. O kurwa
-Harry?- wysyczał przez zęby
-Co on ma do ciebie. Mówiłem ci coś na jego temat. Jesteś moja. Ten fiut nie ma prawa cie dotknąć-  oczy miał koloru czarnego, a nozdrza rozszerzały się, gdy oddychał ciężko
-Zayn, on jest tylko przyjacielem. Jest jak brat...- odpowiedziałam nieśmiało. Tego Zayn'a obawiałam się najbardziej
-Nie istnieje coś takiego jak przyjaźń damsko-męska.- warknął
-W tym przypadku jest- popatrzyłam na moje splecione palce. Prychnął pod nosem
-Mylisz się. Dobrze wiesz, że on coś czuje- co?! skąd on? dobry jest....
-Ale ja nie czuje-warknęłam do niego.
-Jesteś moja, a on niech tylko spróbuje cię dotknąć-powiedział. Wkurzył się ostro.
-Ni-nie jestem niczyją własnością, a Harry jest moim.przyjacielem i nikim więcej-spojrzałam na niego. Musiałam naprawdę mocno go wkurzyć, bo popatrzył na mnie groźnie.
-Musze iść-odpowiedział. Widziałam jak jego pięści się zaciskają, a po chwili odchodzi ode mnie uprzednio uderzając pięścią w szafkę.
Znowu odchodzi, zostawiając mnie całkowicie samą i skołowaną? Nienawidzę tej strony Zayn'a. Zimny skurwiel. Przecież zapewniłam go, że nic nie czuję do Harry'ego. Nie przestanę się z nim przyjaźnić tylko dlatego, że on ma jakieś chore wymysły i za dużo sobie wyobraża. Ja... ja pragnę tylko i wyłącznie Zayn'a. Przyznaję się bez bicia. Nie rozumiem tego kolesia. Jak można w jednej minucie być uroczym, kochanym i opiekuńczym, a w drugiej zachowywać się jak popierdolony sukinsyn? Może w końcu uda mi się go rozgryść, w co wątpię. Pchnęłam mocno drzwi główne i wyszłam z uczelni. W oddali zobaczyłam Zayn'a z papierosem w ustach. Wyglądał nieziemsko, ale naprawdę mnie wkurwił. On to robi, bo jest zazdrosny? Po za tym nie jesteśmy razem więc dlaczego mówi, że jestem jego? W mgnieniu oka znajdowałam skę już pod akademikiem Weszłam do środka i skierowałam się schodami na swoje piętro, aby móc dojść do swojego pokoju. Naciągnęłam mocniej rękawy mojego kremowego swetra, aby zakryć nadgarstki. Kiedy weszłam do środka zobaczyłam całą trójcę świętą. Tak jak myślałam.
-Gdzie ty do cholery byłaś?- odpowiedzieli hurtem. Oni to ćwiczą, czy jaki chuj?!
-Na kawie?- skłamałam, ale Liam i Harry chyba to łyknęli, a Amber miała pewne wątpliwości co do mojej wiarygodności -Ponad dwie godziny?- skrzyżowała ręce na piersi
-Wzięłam na miejscu. Jeszcze spotkałam koleżankę z zajęć i straciłam poczucie czasu.- co to jakieś pierdolone przesłuchanie. Radziłabym mnie teraz nie wkurwiać. Amber odetchnęła i podeszła do mnie, aby zamknąć nas w przyjacielskim uśmiechu
-Może wyskoczymy dziś gdzieś razem?-zapytał Harry.
-Pewnie-zgodził się Liam i Amber.
-Ja ... um ... nie mam dzisiaj ochoty-odpowiedziałam zrezygnowana.
-Jak wolisz-Harry posmutniał, ale ... ughgh. Nie ma ale. Nie chce iść i koniec. Nie mam na to najmniejszej ochoty.
-Chyba, że spędzicie męski wieczór, a ja spędzę trochę czasu z Kate- powiedziała Amber. Hallo, przepraszam?! A moje zdanie się nie liczy.
-Możemy tak zrobić-zgodził się Liam.
-To jak będzie, Kate?- uśmiechnęła się promiennie. Kurwa, powiedziałam, że nie mam ochoty nigdzie iść. No, ale przyjaźnimy się, tak? Nie mogę jej tak zostawić
-No dawaj Kate. Nie musimy nigdzie iść. Zamówimy jakieś tłuste jedzenie i pooglądamy romansidło. Co ty na to? Proszę, zgódź się.- zrezygnowana faktem, że nie miałam szansy z nią wygrać, zgodziłam się na co zaczęła klaskać w dłonie
-A wy co będziecie robić?- Amber zapytała chłopaków
-Umm, jeszcze się pomyśli- Harry uśmiechnął się głupawo do Liam'a
-Mam was na oku- Amber zachichotała. Tak bardzo chciałam pobyć sama, ale widocznie mogę pomarzyć.
-No to wynocha- Amber otworzyła drzwi dając im jasno do zrozumienia, że mają wyjść. Liam podszedł do mnie i przytulił.
-Musimy sobie pogadać- powiedział szeptem na co pokiwałam głową. Podszedł do Am i pocałował ją na.pożegnanie.
-Pa Kate- Harry przytulił mnie bardzo delikatnie. Zachowuje się dziwnie. Jakbym miała zaraz go poparzyć. Nie rozumiem co się tutaj dzieje, ale wyczuwam dziwnie napięta atmosferę. Przypomniały mi się słowa Zayn'a "Ten fiut nie ma prawa cię dotknąć. Jesteś moja". Ugh, czemu to wszystko musi być takie skomplikowane.
-Kate?- Amber pomachała mi ręką przed twarzą
-Co jest?- zapytałam obojętnym tonem
-Co oglądamy?- wzruszyłam ramionami
-Wybierz coś. Wolisz pizzę czy chińszczyznę?- popatrzyłam na nią pytająco
-Dzisiaj pizzę.- posłała mi przyjazny uśmiech, więc wysiliłam się łaskawie i odwzajemniłam go Kiedy dziewczyna szukała jakiegoś filmu na stronie internetowej, ja zadzwoniłam do pizzeri. Zamówiłam dużą pizzę z pieczarkami, owocami morza, a dla Amber dodatkowo wybrałam z salami. Kocham owoce morza! Amber postawiła na komedię romantyczną. Włączyłyśmy film i wygodnie usadowiłyśmy się na łóżku. Dostawca pizzy przyjechał po 20 minutach. Wyciągnęłam portfel z torby i podeszłam do niego odbierając jedzenie. Wręczyłam mu banknot 50 dolarowy, po czym otrzymałam resztę. Uśmiechnął się do mnie i wyszedł. Zamknęłam za nim drzwi, a następnie schowałam portfel do mojej torby. Zajrzałam do pudełka z pizzą, aby sprawdzić, która należy do Am. Kiedy już wiedziałam, która wyciągnęłam dłonie z pudełkiem do niej. Jej oczy rozszerzyły się do granic możliwości, a ja nie wiedziałam czym to jest spowodowane.
-Amber, spokojnie. To tylko pizza- zachichotałam nadal trzymając pudełko w dłoniach.
-Co-co to jest?-zapytała wskazując na moje nadgarstki. O nie ...
-Nic- szybko naciągnęłam rękawy swojego swetra i położyłam pudełko na łóżku.
-Kate, co to do chuja jest?!- krzyknęła, wstając gwałtownie z łóżka i zbyt dramatycznie zaczęła wymachiwać rękami w powietrzu. Schyliłam głowę w dół i skupiłam swój wzrok na moich kolanach.
-Nic...- niepewnie na nią spojrzałam
-Jeśli zaraz mi nie powiesz kto ci to zrobił, to powiem o tym Liam'owi i Harry'emu- założyła ręce na piersi i uniosła brew czekając na moja odpowiedź
-Wtedy całkiem stracisz moje zaufanie i pokażesz, że nie mogę ci ufać. Ponoć jesteś moją przyjaciółką- odpowiedziałam z wyrzutem. Dziewczyna posmutniała i usiadła ponownie na łóżku
-Jestem. Po prostu martwię się o ciebie. Rozumiesz?- skrzywiłam się
-Rozumiem, ale to nie znaczy, że z każdą sprawą musisz lecieć do mojego brata- fuknęłam, ale chciałam brzmieć łagodnie
-Próbuję ci zaufać, ale jak mam to zrobić kiedy ty mówisz o wszystkim Liam'owi bądź Harry'emu- usiadłam koło niej.
-Kate, jesteś moją przyjaciółką i martwię się o ciebie. A to, że czasem...-przerwałam jej patrząc na nią.
-No dobrze. A to, że za każdym razem mówię o tym Liam'owi to dla tego, że on tak bardzo się o ciebie martwi, mówił mi o tym już tyle razy -bawiła się nerwowo swoimi palcami.
-Am, jestem dorosła i poradzę sobie. Obiecaj mi, że już nie będziesz im o tym mówić-wystawiłam mały palec w jej stronę. Popatrzyła na mnie.
-Obiecuję-powiedziała cicho i zacisnęła swój mały palec na moim.
-A teraz powiedz mi co to do chuja jest- powiedziała stanowczo i wskazała palcem na siniaki, na moich nadgarstkach. Tylko co ja mam jej powiedzieć?


___________________________________________________

Cześć wszystkim! :* Oto jest 21 rozdział Before! Szybko zleciało :D Mamy wrażenie, że zaczyna się w końcu coś ruszać i wreszcie komentuje nasz blog więcej niż jedna osoba (nasza wierna czytelniczka Zuza) Dziękujemy wam i liczymy na to, że grono naszych czytelników się powiększy. Jak wam się podoba ten rozdział? Z tym długopisem....oryginalnie XD Zayn szaleje XD No... mniejsza. Co do piosenki postanowiłyśmy jej nie dodawać ze względu na to, że po prostu nie mamy pojęcia jaki utwór tutaj by pasował. To chyba na tyle. Kochamy was xx

poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 20


Zerwałam się, gdy usłyszałam drażniący dźwięk, który dobiegał z mojego telefonu. Szybko podniosłam urządzenie, aby wyłączyć alarm. Jest 6:30. Serio?! Nienawidzę wstawać tak wcześnie rano, tym bardziej, że nie chodzę szybko spać. Powiedzmy sobie szczerze. Nie jestem rannym ptaszkiem. Mozolnie zwlokłam się z łóżka i przeczesałam swoje długie włosy dłonią. Naprawdę nienawidzę ich i chętnie bym się z kimś nimi zamieniła, ale cóż ... to jest niemożliwe. Oczywiście jak każdego ranka przed wyjściem na uczelnie musiałam udać się pod poranny prysznic. Dziś mam naprawdę dużo czasu, więc mogę spokojnie umyć włosy. Wyjęłam z szafki kosmetyczkę, szampon i żel pod prysznic. Chwyciłam z górnej półki zielony, puchowy ręcznik oraz mniejszy brązowy. Wyszłam z pokoju, uprzednio zamykając go i udałam się do łazienki. Na całe szczęście nie była zamknięta. Wchodząc do toalety zakluczyłam ją i spokojnie mogłam się rozebrać. Weszłam do brodzika, a już po chwili moje ciało zostało oblane przez ciepłe strumienie wody. Zmoczyłam moje długie, czarne włosy , a na ciało nałożyłam brzoskwiniowy żel pod prysznic. Przyjemny zapach działał na mnie relaksująco. Sięgnęłam po szampon i nałożyłam wystarczająca ilość na moje gęste włosy. Gdy tylko spłukałam płyn i opłukałam ciało, wyszłam z kabiny i owinęłam ciało, oraz włosy ręcznikiem, a następnie poszłam do pokoju, aby się przygotować na dzisiejszy dzień. Weszłam do pomieszczenia, zamykając za sobą drzwi. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam potrzebne rzeczy do ubrania się. Postawiłam na czarne leginsy i kremowy sweterek. Prosto, ale szczerze to nie lubię jakoś wydziwiać z moim ubiorem. Ubrałam się i rozczesałam włosy, a następnie wysuszyłam je.  Nałożyłam delikatny makijaż w postaci maskary i cienkich kresek. Przejrzałam się jeszcze w lustrze. Nie jest tak źle. Nagle w mojej głowie odtworzyło się wydarzenie związane z Harry'm, kiedy wybieraliśmy się razem na imprezę. Tak, wydaje się jakby to było kupę lat temu. Tęsknię za nim, ale ... Właśnie, nie ma ale. Nieważne. Przeleciałam wzrokiem po pokoju orientując się czy jest w nim chociaż mały porządek. Tak szczerze, to wygląda naprawdę w porządku. Chwyciłam torbę i wyszłam, zamykając drzwi na klucz. Szłam ulicą i analizowałam wczorajsze wydarzenia. Szczerze to było bardzo dziwne i ja sama nie rozumiałam co się działo ze mną i z moim życiem. Zayn i to co mówił wyprowadzało mnie z równowagi. Będąc przy nim czułam się jak w innym wymiarze. To jest nierealne.

****
Miałam jeszcze trochę czasu zanim rozpoczną się zajęcia, więc postanowiłam kupić sobie kawę. Niestety droga była troszkę dłuższa niż chciałam i postanowiłam pójść na skróty. Gdy chciałam skręcić w wąska uliczkę, zatrzymałam się, kiedy zobaczyłam kogoś w oddali. Ujrzałam ta sukę Lilly rozmawiającą z kimś, jednak nie mogłam rozpoznać twarzy, bo ten ktoś był odwrócony tyłem do mnie. Po sylwetce mogę stwierdzić, że jest to mężczyzna. Odwrócił się na moment, a moje ciało zamarło. Stałam tam jakby ktoś mnie przyczepił do ziemi. To Zayn. Co on z nią do jasnej kurwy tutaj robi?! Jeszcze wczoraj odciągał mnie od niej i kazał jej się odpierdolić, a dzisiaj znów są razem. Pieprzę to. Ścisnęłam mocniej kubek i postanowiłam, że i tak czy siak przejdę koło tej dwójki. Z niesamowitym spokojem ruszyłam do przodu nie zwracając na żadne z nich uwagi.
-Kogo to moje piękne oczy widzą. Witam księżniczkę-powiedziała Lilly kiedy mnie zobaczyła. Moja mała dłoń ścisnęła mocniej kubek z gorącym napojem. Nabrałam dużą dawkę powietrza, po czym na chwilę odwróciłam się do dziewczyny.
-A żeby ci te piękne oczka nie wypadły-powiedziałam uśmiechając się sztucznie do dziewczyny. Spojrzałam przelotnie na Zayn'a. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji co mnie zmartwiło i równocześnie wkurwiło.
-Śledzisz nas? Kochana i tak nie masz szans, więc zrób sobie przysługę i przestań być tak bardzo żałosna- posłała mi buziaczka w powietrzu, co mnie podkurwiło do granic możliwości, ale postanowiłam nie zniżać się do jej poziomu.
-Nie martw się mną. Najlepiej się sobą udławcie- odgryzłam się dziewczynie na co prychnęła. Kurwa no! Odwróciłam się do nich plecami i ruszyłam przed siebie. Usłyszałam jak ktoś za mną biegnie. -Katherine, zaczekaj!-krzyknął Zayn. Tak jak myślałam.
-Katherine, stój!-krzyknął. Zatrzymałam się, sama nie wiem dlaczego, ale zatrzymałam się. -To nie jest tak jak myśli-zaczął. To jest żałosne.
-Śpieszę się na uczelnie-odpowiedziałam obojętnym głosem celowo nie patrząc w jego oczy.
-Daj mi to wytłumaczyć-poprosił i chciał chwycić moją dłoń, ale ja schowałam ją do kieszeni. -Nie musisz mi nic tłumaczyć, Zayn. Przecież ciebie i mnie nic nie łączy, nie jesteśmy parą więc nie tłumacz się. Masz swoje życie i możesz robić z nim co chcesz. Nie interesuje mnie to co z nim zrobisz-w końcu popatrzyłam w jego oczy i wypowiedziałam słowa, które chyba go zabolały.
-Um..-zaczął, ale nie chciałam tego słuchać.
-Zayn, lepiej będzie nam bez tego wszystkiego. Mówiłeś, że chcesz się trzymać z daleka ode mnie. Zrób to. Nie jesteśmy ze sobą powiązani w żaden sposób, więc po co nam jakieś złudne nadzieje. A więc wybacz że przerwałam ci i tej suce, nawet nie chce wiedzieć w czym. Połknijcie się wzajemnie, róbcie co chcecie. Śpieszę się na uczelnie, więc przepraszam- powiedziałam, wpół łamiącym się głosem. Odwróciłam się napięcie i odeszłam, a po chwili zaczęłam przyspieszać i w końcu pobiegłam. Nic nie mogłam poradzić na to, że pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Co się ze mną dzieje? Czemu ja płacze? Przecież wiadomo było, że to wszystko to jest tylko pomyłka. Coś w stylu młodzieńczej zabawy. Przestałam już biec. Byłam już na miejscu. Weszłam na uczelnie i spojrzałam na zegarek. Moje zajęcia zaczynają się za 3 minuty. Wbiegłam szybko po schodach, które prowadziły, mnie do sali, w której miałam zajęcia. Weszłam do niej i zajęłam miejsce. Na samej górze zobaczyłam siedzącego Harry'ego. On także mnie zobaczył, ale od razu spuścił głowę. Jego oczy były smutne, a twarz nie wyrażała żadnych emocji. Do cholery jasnej. Szczęście to ja mam. Jak tylko go zobaczyłam, zaznałam uczucia straty. Tak bardzo za nim tęsknie. Jak za przyjacielem i nic więcej. Nie mogę tego wszystkiego pojąć. Co ja takiego zrobiłam do chuja pana. Otarłam szybko kąciki oczu, gdy poczułam, że zaraz znowu zacznę płakać. Nie mogę. Łzy to oznaka słabości, a ja...jestem silna? Wyciągnęłam książkę i zaczęłam udawać, że coś czytam. Nie chce żeby ktoś widział mój najsłabszy stan psychiczny. Po chwili do klasy wszedł już nauczyciel, który od razu rozpoczął lekcje. Nie minęło 20 minut, a drzwi do klasy otworzyły się z wielkim hukiem. Kiedy spojrzałam w ich stronę zobaczyłam Zayn'a. Po prostu wszedł i zatrzasnął za sobą drzwi. Wykładowca rzucił mu wymowne spojrzenie, ale on się tym nawet nie przejął. Wydaje mi się, że chłopak specjalnie szukał mnie wzrokiem i usiadł koło mnie jakby nigdy nic. Nauczyciel kontynuował lekcje, a ja wlepiałam swój wzrok w książkę.
-Katherine, pogadajmy normalnie-odezwał się do mnie Malik.
-Powiedziałam ci wszystko co miałam do powiedzenia. Mówiłam, żebyś trzymał się ode mnie z daleka. Widocznie ta kurwa jest lepsza ode mnie- wyszeptałam tak, aby tylko on mógł mnie usłyszeć.
 -Kurwa, przestań- warknął cicho. Znowu wrócił ten ciemny dupek.
-Panie Malik, nie przeszkadzam panu?-zapytał nauczyciel.
-Tak się składa, że tak-odpowiedział bezczelnie chłopak.
-W takim razie pan i pańska koleżanka możecie wyjść na korytarz-oznajmił nam nauczyciel.
-Wolimy zostać tutaj-odparł. Nauczyciel zgromił go wzrokiem i powrócił do prowadzenia wykładów. Lekcja dłużyła się niesamowicie długo, a Zayn już się do mnie nie odzywał. Kiedy dzwonek już zadzwonił, spakowałam swój plecak po czym wyszłam z klasy. Włożyłam słuchawki w uszy i szłam na następne zajęcia. Przysiadłam na ławce znajdującej się niedaleko ściany i wsłuchałam się w muzykę lecącą z moich słuchawek. Nie zorientowałam się kiedy zadzwonił dzwonek.  Po tym jak wybudziłam się ze swojego transu, zobaczyłam, że na korytarzu nikogo nie ma. Szybko wstałam i skierowałam się do drzwi sali, w której odbywała się już moja druga lekcja, ale zostałam przez kogoś pociągnięta. Przed sobą ujrzałam Zayn'a. Przycisnął mnie do ściany i wpatrywał w moją twarz.
-Grzecznie poprosiłam o to, abyś dał mi spokój, ale do ciebie chyba nie dotarło-powiedziałam oschle.
-Nie takim tonem, to po pierwsze.- odpowiedział ostro
-Po drugie nie dostosuję się do twoich nakazów, bo robię kurwa co mi się żywnie podoba. Po trzecie nie jestem grzeczny- przycisnął mnie swoim ciałem do ściany. Oczy miał całe czarne, a ten uśmieszek nie schodził mu z twarzy. To tak jak za pierwszym razem, gdy się poznaliśmy. Od razu się wzdrygnęłam i znów zaczęłam się go bać. Pogładził mój policzek.
-Skarbie, porozmawiasz ze mną?- powiedział, ale to nie był łagodny ton. Był surowy. Jakby każde jego słowo cięło moje ciało żyletkami.
-Cały czas to robimy-nie mogę pokazać mu, że się go boję.
-To nie było śmieszne. -złapał mnie za nadgarstki i mocniej przycisnął moje ciało do twardej powierzchni.. Małe piśnięcie wymsknęło się z moich ust, kiedy mocniej naparł na mnie swoim ciałem. Nie rozumiem. Raz jest kochany do bólu i mówi, że nigdy mnie nie skrzywdzi, a innym razem robi to co w tej chwili.
-To-to boli-powiedziałam do niego.
-Boleć to może dopiero zacząć-odpowiedział. Spojrzałam w jego oczy, pomimo, że cholernie się ich bałam. Moje wypełnione były mokrą cieczą, a jego czarną pustką.
-C-co- co to miało znaczyć?- jąkałam się. Jednak nie potrafię ukryć tego, że się boję. Jest po prostu straszny.
-Masz problemy ze słuchem? To znaczy tylko tyle, że mogę zrobić wiele rzeczy. Wtedy będziesz mogła powiedzieć że boli- jego głos był ohydnie obojętny i po prostu przerażający.
-M-mówiłeś, że m-mnie n-nie skrzywdzisz- mój głos się załamał.
-I myślisz, że mówiłem serio?-zamarłam. Wszystkie słowa to cały stek bzdur? Głupia, wierzyłam mu w każde słowo. To nie może być prawda. Przecież był ze mną szczery... widziałam to...albo może się pomyliłam, a on ma bardzo dobrą maskę.
-Nienawidzę Cię, rozumiesz. Żałuję, że w ogóle Cię poznałam, że poświęciłam ci chociaż minutę swojego życia.-powiedziałam do niego, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, którą szybko wytarłam. Chciałam zobaczyć jak zareaguje i czy rzeczywiście jestem mu obojętna. Nic nie zrobił. Odepchnęłam go od siebie, co wcale nie było łatwe. Wyszłam z zakątka, do którego zostałam zaciągnięta i wybiegłam z uczelni. Znajdowałam się na placu głównym. Co jest z nim do cholery nie tak?! Zaraz. Wszystko jest z nim nie tak! Czyli okazałam się być za trudna. Musiał się starać i mu się to najzwyczajniej w świecie znudziło. Tylko ja mu się dałam dobrać do moich majtek! Czuje się jak jakaś tania dziwka. Te gadki "zależy mi na tobie", czy "jesteś moja". Mam ochotę się wydrzeć, albo upić i nie martwić się tym wszystkim. No tak ma tą sukę Lilly, to po co mu ja?! Po chuja się męczyć z taką kulą u nogi! Tylko po co on mnie zabrał na ten pieprzony cmentarz? Chciał mnie jakoś zmiękczyć, czy jak?! No cóż, udało mu się. Biedny chłopczyk, któremu ojciec zmarł... jasne. Mam ochotę się napić, ale czy to będzie dobre rozwiązanie? Jest początek tygodnia. Co mi tam. Wrócę na zajęcia, a później pójdę gdzieś gdzie będę mogła kupić jakiś dobry alkohol. O ile mi go sprzedadzą. Nabrałam dużo powietrza i wróciłam do środka.

 ****
Godzina 16, a moje zajęcia dobiegły końca. Przez te wszystkie wykłady nie widziałam tego dupka, a z resztą. Dlaczego ja się nim przejmuję? Mam go w dupie. Jedynym moim zmartwieniem teraz jest to czy iść do klubu, czy kupić butelkę wódki, lub czegoś innego, papierosy i iść do pokoju. Szczerze to jakbym miała się przebierać w jakieś sukienki, szpilki i te inne pierdoły to chyba wolę swój pokój. Jeden problem. Nie jestem pełnoletnia. Po chwili przypomniałam sobie że mój kolega pracuje w sklepie z alkoholem, więc nie będę miała z tym problemów.
  ****
Weszłam do swojego pokoju, zamknęłam drzwi i przekręciłam zamek. Zrzuciłam ze swoich nóg, buty, ściągnęłam kurtkę oraz postanowiłam ściągnąć spodnie bo było w tym pokoju bardzo ciepło. Usiadłam na podłodze i oparłam się plecami o łóżko. Sięgnęłam po telefon, a następnie włączyłam muzykę. Wyciągnęłam z mojej torby butelkę alkoholu i paczkę papierosów, które wcześniej zakupiłam. Cóż za ironia, że darłam się na Harry'ego, aby nie załatwiał wszystkiego poprzez alkohol, a sama to robię. Po prostu wkurzył mnie do granic możliwości. Strasznie mnie to też zabolało kiedy wypowiedział te wszystkie słowa. Cały czas odbijają mi się w głowie. Okręciłam butelkę i upiłam z niej trochę alkoholu. Tęskniłam za tym. Po chwil otworzyłam także paczkę papierosów i odpaliłam jednego. Nie paliłam od dwóch lat dopóki tu nie przyjechałam. Wstałam z podłogi, podgłośniłam muzykę na maksa i zaczęłam tańczyć z butelką w, co chwilę upijając z niej trochę zimnego, procentowego alkoholu. Czułam, że zaczynam już nietrzeźwo myśleć. Poruszając biodrami w rytm muzyki skierowałam się do szafki nocnej, na której leżał mój telefon. Chwyciłam go i zaczęłam przeglądać kontakty. Zatrzymałam się na Harry'm. Zdjęcie kontaktu przedstawiało mnie i jego stojących tuż obok siebie. Przytuleni i uśmiechnięci. Może by tak do niego zadzwonić? Bez zastanowienia nacisnęłam przycisk "połącz". Po kilku sygnałach włączyła się poczta głosowa, więc rozłączyłam się, rzuciłam telefon na podłogę i upiłam kolejny łyk alkoholu. Już nie myślałam jasno, to na pewno. Nawet nie próbowałam wstać, bo pewnie skończyłoby się to spotkaniem mojej twarzy, lub innej części ciała z twardą podłogą, na co nie za bardzo miałam ochotę. Spojrzałam na butelkę likieru i szczerze trochę się przeraziłam. Została tylko 1/4 napoju. Szybko poszło. Przydałaby się jeszcze jedna, ale chyba wystarczy. Czuję jak moja głowa powoli eksploduje. Mój telefon zawibrował. Na ekranie pojawiło się zdjęcie mojego brata. Popatrzyłam na wyświetlacz, zachichotałam pod nosem i poczekałam, aż Liam przestanie się do mnie dobijać. Piosenka Kings Of Leon rozbrzmiewała w moim pokoju, a mój cudny napój, dający mi chwilę spokoju powoli się kończył. Wyjęłam kolejnego już papierosa z paczki i odpaliłam go. W pokoju było pełno dymu, a ja czułam jak wszystko wokół wiruje. Zaczynałam tracić kontrolę nad swoim umysłem. Zgasiłam papierosa i wypiłam ostatni łyk alkoholu. Nagle przed oczami zrobiło mi się czarno.

 ****
Poczułam straszny dyskomfort. Otworzyłam oczy i mozolnie podniosłam się na łokciach do góry. Było mi niedobrze. Szybko wstałam i podbiegłam do drzwi. Przekręciłam szybko zamek i wybiegłam z pomieszczenia, zataczając się przy okazji.

Wbiegłam do toalety i zwymiotowałam. Boże, co ja wczoraj robiłam? Nie mam siły, a moja głowa pęka. Przepłukałam buzie wodą, a następnie wyszłam z łazienki powoli wracając do mojego pokoju. Dopiero teraz zauważyłam pustą butelkę likieru leżącą na podłodze oraz liczne odpałki papierosów. Usiadłam na skraju łóżka i zakrywając twarz dłońmi, próbowałam przypomnieć sobie wczorajszy dzień. Jednak na nic. Pamiętam tylko poranek i rozmowę z Zayn'em. A i jeszcze zakup alkoholu. Czyli już wszystko jasne. Która jest w ogóle godzina? 4:57. To nieźle sobie pospałam. Przeczesałam ręką włosy i opadałam na łóżko. Pieprzony kac. Gdy chciałam przełknąć ślinę, poczułam jak suche jest moje gardło. Kurwa, nie mam nic do picia. Położyłam się i zaczęłam przetwarzać wszystko co powiedział wczoraj ten dupek. Mówił, że może dopiero zacząć boleć. Same jego słowa działały jak noże. Z każdym wypowiedzianym przez niego wyrazem pojedynczy sztylet wbijał mi się w serce. Najbardziej bolało to, że mnie okłamał, a ja głupia oddałam mu się tak łatwo. Gdybym posłuchała Harry'ego, Liam'a i Amber nic by się nie wydarzyło. A tak to zostałam teraz bez nikogo. Może wyjdę teraz na egoistkę, ale naprawdę chcę mieć kogoś przy sobie. No nic, zajęcia dopiero o 9 więc nie zostaje mi nic innego jak spróbowanie zasnąć jeszcze raz. Szybko weszłam pod ciepłą, puchową kołdrę i ułożyłam głowę na poduszce.
****
HARRY'S POV
Stałem z Liam'em na dziedzińcu uczelni, słuchając jakiejś nudnej opowieści, która w zasadzie w ogóle mnie nie interesowała. Mimo tego, że Kate się do mnie nie odzywa, to tęsknię. Oczywiście do chuja boli mnie fakt, że to wszystko było dla niej "przyjacielską zabawą", ale czego ja się mogłem spodziewać?
-Harry?- Liam pomachał mi ręką przed twarzą
-Hym?- otrząsnąłem się z moich zamyśleń
-Co ty na to?- zapytał. O co chodzi?
-Na co?- zdezorientowany popatrzyłem na niego na co pokręcił głową
-Nie ważne- odpowiedział zrezygnowany.
-Hej!- usłyszałem, jak ktoś woła za moimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem idącą w naszym kierunku Amber. Podeszła do Liam'a i pocałowała go, na co wywróciłem oczami
-Hej Harry- powiedziała, na co skinąłem
-Słuchaj, mam do ciebie sprawę Liam- jej ton głosu nagle spowałniał
-Co jest?
-Ymm...- zająkała się jakby nie była pewna tego co chce powiedzieć
-Amber?
-Chodzi o Kate- powiedziała nieśmiało, a ja zesztywniałem. Co się stało?!
-Coś z nią nie tak?-zapytałem wyprzedzając Liam'a.
-Um ... tylko obiecajcie, że nie powiecie jej, że wam powiedziałam- dziewczyna była zdenerwowana. Bała się powiedzieć nam o tym.
-Okey nie powiem, ale do diabła, mów szybko o co chodzi- Liam także był zdenerwowany. Amber złapała swoja dłoń i nerwowo bawiła się palcami.
-Kiedy-kiedy ostatnio przyszłam do pokoju, Kate siedziała w bluzce Zayna...-to jest chyba jakiś żart.
-Jeżeli to ma być jakiś żart to wcale nie jest zabawny- Liam brzmiał strasznie poważnie, a ja stałem jak wryty i nie mogłem uwierzyć w to co mówiła Amber. Pewnie to nie byłaby jakaś wielka sprawa, ale do chuja jesteśmy studentami i chyba wszyscy wiemy co mogło się stać
-Ja nie żartuję Liam. To prawda.- popatrzyła się na niego, a później przelotnie spojrzała na mnie.
-Mówiła ci coś? Robili coś?- zapytał Liam
-Nie mówiła nic takiego. Tylko coś typu "nie znasz go", "nie wiesz jaki jest"- odpowiedziała.
-Liam, jak mogli nic nie robić?! Spójrz do kurwy na fakty!- warknąłem. Na pewno coś robili do jasnego chuja! Bez powodu nie siedziałaby w jego obrzydliwej koszulce. Zrobił jej kompletne pranie mózgu. Zacisnąłem pięści, aby opanować złość, która się ze mnie lała. Nagle zauważyłem tego chuja z jego kolesiami i tą szmatą Lilly. Bez zastanowienia zacząłem iść w jego kierunku. Mam to kurwa w dupie. Nakopie szmaciarzowi. Kiedy tylko do niego podszedłem na jego mordzie pojawił się ten pierdolony uśmiech. Słyszałem za sobą krzyki Liam'a i Amber, ale totalnie to olałem.
-No i co się tak głupio szczerzysz?- pchnąłem go to  tyłu. Cała złość się aż we mnie gotuje.
-Nasza męska dziweczka została rozzłoszczona- odezwał się, a jego koledzy zaśmiali się na te słowa. Jak tylko pomyślę sobie o tym, że on i Kate coś ze sobą robili, albo, że on ją w ogóle dotykał to mnie chuj strzela.
Jestem z nią pokłócony to fakt, ale ten chuj nie ma prawa się do niej zbliżać, nie ma prawa jej dotykać. Zamachnąłem się i strzeliłem mu z pięści w tą obrzydliwą mordę. Odwrócił powoli głowę w moja stronę i zobaczyłem jak wyciera wierzchem dłoni ślad krwi spod swojego nosa
-Ty pierdolony chuju- warknął i przywalił mi z pięści w twarz. Wkurwiłem się do granic możliwości. Rzuciłem się na niego i to dosłownie. Leżał na ziemi i co chwila któryś z nas zadawał sobie dość bolesne uderzenia. Nagle popchnął mnie mocniej, przez co leżałem na twardym podłożu. Podszedł do mnie i kopnął mnie w brzuch na co jęknąłem z bólu. Później, powtórzył ta czynność tylko tym razem trochę mocniej. Gdy po raz trzeci to zrobił, Liam podbiegł i walnął go w twarz i pomógł mi wstać. Kiedy złapałem równowagę, próbowałem podejść do tego kutasa i znów mu przywalić, ale czułem jak Liam mnie przytrzymuje. Tom także przytrzymywał Zayn'a.
-Jesteś zwykłym chujem! Nie masz cholernego prawa, żeby ją dotykać! Żeby nawet na nią kurwa patrzeć!-krzyknąłem do niego próbując uwolnić się z uścisku Liam'a. Ten chuj tylko zaśmiał się głośno i spojrzał na mnie.
-A więc to cię boli. Przykro mi stary, ale ona wybrała. Wiesz, ja na jej miejscu też bym siebie wybrał. Najwyraźniej nie potrafisz jej zaspokoić w taki sposób jak ja. Nie możesz dać jej tego co ja.- powiedział do mnie. Słyszałem stłumiony i ciężki oddech Liam'a, ale próbował zachować spokój. Kiedy trochę rozluźnił uścisk na moim ramieniu, wyrwałem się i podbiegłem do Zayn'a, uderzając go w twarz przez co upadł na ziemię. Zacząłem kopać go w brzuch.
-Nie zasługujesz na nią.-powiedziałem nie przerywając swojej czynności.
-Harry! Przestań!- Liam próbował mnie uspokoić, ale te wszystkie emocje, cały ten gniew wydostawały się ze mnie właśnie teraz.
-Harry, on nie jest tego wart!- ponownie mnie uspokajał i tym razem odpuściłem, bo jednak miał rację, ale kurwa teraz wiem, że ją dotykał.
-Wiesz co jesteś trochę żałosny. Latasz za nią, jak jakiś pierdolony kundel, a ona ma cię cholernie w dupie. Przyjmij do wiadomości, że ona woli mnie i tylko mnie. Było jej ze mną za dobrze, żeby wracać do ciebie- mimo tego, że skopałem tego chuja, on nawet nie pokazywał tego, że coś go boli. Jeszcze kurwa chwila i przysięgam, że złamie mu kark
-Zamknij mordę!- krzyknąłem poirytowany
-Nie denerwuj się tak. Oswój się z tym, że ona nigdy nie będzie twoja. Mi wystarczył jeden dzień.- ten obrzydliwy uśmiech znów zagościł na jego twarzy, a ja już wyobrażałem sobie jak tłukę jego czaszką o ścianę. Podszedł do mnie z tym swoim durnym uśmieszkiem na ryju
-Moment, w którym moje palce poruszały się w niej, a ona desperacko domagała się więcej. Moment, w którym krzyczała, błagając o więcej. Jej usta całujące moje ...- przerwałem mu plując na jego twarz. Nie wytrzymał i uderzył z pięści w moją szczękę. Mam wrażenie, że to się nie skończy. Znów wylądowaliśmy razem na ziemi dopóki nie usłyszałem tego pięknego głosu, za którym tak strasznie tęskniłem.
-Harry!-krzyknęła. Nie zawołała jego, tylko mnie. Przez moją chwilową nie uwagę Zayn zyskał przewagę i usiadł na mnie obijając moją twarz pięściami.
-No zróbcie coś!-Kate krzyknęła. Silne ramiona Liam'a odciągnęły Zayn'a ode mnie, a ja mogłem podnieść się i stanąć na nogach. Popatrzyłem na chwilę na nią. Miała łzy w oczach. Jest strasznie wrażliwa. Nasze spojrzenia się spotkały. Nie patrzyła na niego, patrzyła na mnie.
Pojawiła się ta nadzieja, że jednak jej zależy
-Widzę, że przyszła pomoc. Panna Ketherine w samej osobie- zaśmiał się, na co spiorunowała go spojrzeniem. W jej oczach dostrzegłem... nienawiść? Odrazę? Nie wiem co się między nimi zdarzyło, ale cieszyło mnie to, że patrzy na niego w taki, a nie inny sposób
-Pieprz się!-krzyknęła
-Wolę pierzyć ciebie- odpowiedział na co jego kolesie wybuchnęli śmiechem, a ja znów rzuciłem się w jego stronę, jednak mała dłoń Kate mnie powstrzymała. Popatrzyła na mnie i w samym jej spojrzeniu ujrzałem smutek. Od razu odpuściłem i cofnąłem się kilka kroków w tył. Jej dłoń nie puszczała mojego nadgarstka, co dawało mi niesamowite ukojenie. Tak bardzo tęskniłem za jej dotykiem. Pociągnęła mnie do siebie, ale stała za mną. Wzrok Zayna bacznie nas obserwował, ale aż się w nim gotowało.
-To co, panno Katherine? Może dzisiaj, u mnie- odezwał się znowu. Przysięgam, że w końcu tak go udupię, że więcej nie stanie. Chciałem ruszyć i zapierdolić mu w ten fałszywy pysk, ale głos Kate zatrzymał mnie.
-Daj spokój-powiedziała do  mnie. Jej kciuk zaczął delikatnie masować moje obolałe od uderzeń nadgarstki. Posłuchałem jej i zatrzymałem się.
-Możemy porozmawiać?- zapytała szeptem. Odwróciłem się do niej i spojrzałem na jej twarz. Ten piękny, promienny uśmiech, zasłonięty został przez chmurę smutku i poczucia winy. Skinąłem głową i odwróciliśmy się oboje od tego kutasa i jego waflów.
-J-ja przepraszam Harry. Po prostu dałam mu sobą manipulować i obudziłam się za późno. Nie chce cię tracić. Tak bardzo mi przykro. Jesteś moim przyjacielem- powiedziała. Oczywiście słowo "przyjaciel" zabolało, ale postanowiłem tego nie okazywać.

KATHERINE'S POV
-Hej, nic się nie stało. Wkurwiłem się o tego dupka, ale jestem gotowy to zostawić za nami- uśmiechnął się lekko co odwzajemniłam. Ulżyło mi od razu. Wybaczył mi. W duchu aż krzyczałam z radości. Spojrzałam na Zayn'a. Linia jego szczęki była mocno zarysowana, a usta ułożyły się w płaską linie. Wkurwiłam go. Kolejny plus dla mnie. Tylko niby o co się wkurwia? Przecież mu na mnie nie zależy? On ma ta swoją sukę Lilly. Czego on ode mnie chce? Znów zaczęło mi się robić niedobrze, ale powstrzymałam się przed wymiotowaniem tutaj, tym samy skompromitowaniem się przed wszystkimi.
-Jakież to romantyczne.- prychnął pod nosem ten kutas Malik.
-Zayn!- krzyknęła Lilly przywołując go do siebie kiedy zmierzał w naszą stronę. Podszedł do mnie i spojrzał w oczy.
-Chyba się nie gniewasz za tą wczorajszą akcje, kochanie?-pogładził mój policzek i założył kosmyk włosów za ucho.
-Weź się kurwa od niej odsuń-warknął do niego Harry, co Zayn kompletnie zignorował.
-Twoja dziunia już na ciebie czeka-odpowiedziałam. Nie mogłam nic odczytać z jego twarzy. Był zły? A może jakoś szczególnie go to nie ruszało? Nie mam pojęcia. Nie chcę wiedzieć.
-Harry, idziemy?-zapytałam. Na twarzy mulata pojawił się grymas kiedy ja i Harry odeszliśmy od niego, aby móc stanąć koło Liam'a i Amber. Nie chciałam tego przyznawać, ale zaczynałam coś czuć do Zayn'a. Oczywiście przed tym jak mnie potraktował wczoraj. Jego jasna strona potrafiła cię zaprowadzić do innego świata i zostawić za sobą cały smutek. Uwielbiałam, gdy mówił do mnie te wszystkie sprośne rzeczy i gdy gładził mój policzek, jak tylko się zaczerwieniłam. Przy nim czułam, że mogę być sobą i nie zostanę oceniona. Jego onieśmielająca część mnie trochę pociągała. Zbudował we mnie takie uczucia w tak krótkim czasie, czego jeszcze nikt nie dokonał. W sumie nigdy nie zaznałam prawdziwego uczucia. Były tylko zauroczenia. I kiedy w końcu coś się we mnie obudziło, on to zjebał. Mówili mi wszyscy żebym się trzymała z daleka, ale nie! Zawsze muszę być taka uparta! A teraz mam przez to cierpieć.
 Ale nadal zastanawia mnie fakt dlaczego on odwalił coś takiego. Nie mam pojęcia co w niego nagle wstąpiło. Nie mam pojęcia, a właśnie to bolało najbardziej. To i tak już chyba koniec.
-Kate- Liam pomachał mi ręką przed twarzą. Spojrzałam na niego, a na jego twarzy malowało się poczucie winy. Zawsze taki był, że brał wszystko na siebie.
-Ja-ja przepraszam...-nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Chodź do mnie-powiedział przyciągając mnie do siebie. Poczułam jego perfumy, kiedy mocno się wtuliłam w jego tors. Tęskniłam za tym. Czyżby postanowił się zmienić po tym co mu ostatnio powiedziałam? Zawsze powtarzał, że nie chce być taki jak ojciec. Wybaczył mu wszystko i jest w porządku, ale ja tak łatwo nie odpuściłam. Mniejsza z moim "kochanym" tatusiem. Nie będę się dobijać.
-Idziemy? - zapytała Amber. Widać było, że dalej emocje jej nie opuściły. Liam złapał ją w tali i przytulił, aby chociaż trochę się uspokoiła. Gdy odchodziliśmy, usłyszałam, że ktoś mnie woła
-Katherine!- to Zayn. Czego on do jasnej kurwy jeszcze chce. Odwróciłam się i zobaczyłam jak bardzo jest wkurwiony. Do jasnej cholery o co?! To jest jakiś psychol. Wzrokiem znów powędrowałam przed siebie. Odzyskałam przyjaciół. To się liczy. Jednak straciłam jego. Jeśli go w ogóle miałam.
-Kate, chodź- Harry przywołał mnie na ziemię. Ja nie mam pojęcia co teraz zrobić.
-Kate, idziemy-upomniał mnie Liam.
-To nie jest kurwa Kate! Katherine to jej prawdziwe imię!- po jakiego chuja Zayn się odzywa?! I teraz sobie o mnie przypomniał, kiedy nie ma Lilly i jego kolegów.
-Będę na ciebie czekać skarbie- mulat mrugnął do mnie, a ja całkowicie zignorowałam to co powiedział.

****

"Będę na ciebie czekać skarbie". Te słowa chodziły mi po głowie przez resztę dzisiejszego dnia. Na zajęciach, czy nawet na rozmowie z Amber nie mogłam się skupić. Moje myśli krążyły w okół tego przystojnego, agresywnego dupka. Co miał na myśli, mówiąc, że będzie czekał? Gdzie? I do chuja w co on ze mną pogrywa? Czuje się jakby on był graczem, a ja tylko zwykłym pionkiem, który w każdej chwili może zostać zbity. Zupełnie tego nie rozumiem. Gdy staliśmy tam, po tej całej bójce, jego oczy były kompletnie inne, niż zazwyczaj. Nic w nich nie było. Kompletnie nic. Jakby całkowicie się wyłączył i cała ciemna strona zawładnęła jego ciałem, oraz umysłem.
-Kate, czy ty mnie w ogóle słuchasz?- Amber była już poirytowana moim zachowaniem.
-Przepraszam, ale po prostu źle się czuje-skłamałam.
-Jasne. Pytałam czy nie chciałabyś wyskoczyć dziś ze mną do znajomych, na małą domówkę?-zapytała patrząc na mnie.
-Amber, dzięki za zaproszenie, ale ja raczej nie skorzystam. Chyba łapie mnie jakaś choroba, więc posiedzę w domu- uśmiechnęłam się do niej blado.
-Och, no dobrze. Może innym razem- odwzajemniła mój uśmiech.
-Zaraz wrócę- oznajmiła mi, na co skinęłam głową, a dziewczyna odeszła gdzieś przepychając się między innymi. Gdyby nie to, że chodzę na jedną uczelnię z Zayn'em i mam z nim czasem zajęcia, to przynajmniej nie musiałabym obawiać się, że gdzieś go spotkam. O, o wilku mowa. Stał oparty o ścianę i dosłownie miażdżył mnie wzrokiem. Wyglądał tak seksownie. Ręce miał zawinięte na piersi, a jedną nogą napierał na ścianę. Miał czarne spodnie, glany, czarny T-shirt i skórzaną kurtkę. Dwudniowy zarost i włosy postawione ku górze dopełniały tą idealną całość. Jest tak bardzo pociągający. Anioł. Katherine, obudź się! To jest dupek! Nie mogę się na niego tak patrzeć, bo moje serce zaraz wyskoczy mi z klatki piersiowej. Na szczęście nie podszedł, ale ani na chwilę nie spuścił ze mnie wzroku. Nawet na kilka sekund. Czułam się przytłoczona i ciężko mi było oddychać. Jak to do jasnej cholery jest możliwe?! Czułam jego zimną aurę aż stąd. Nagle przestał się na mnie patrzeć i wyciągnął swój telefon, a następnie zaczął chyba coś pisać. Mój smartphone  zawibrował, a więc wyciągnęłam go z torby

"Kochanie, rozumiem, że jestem seksowny i cię pociągam, ale nie ładnie się tak na kogoś gapić. Sprawiasz, że mam fantazje erotyczne z tobą w roli głównej. Z.xx"

Momentalnie spaliłam buraka i usłyszałam jego piękny śmiech. Kurwa! On cię zranił dziewczyno, a ty teraz się przez niego rumienisz?! To chore, ale nic nie mogę na to poradzić. Spojrzałam ukradkiem w  jego stronę i zobaczyłam jak odpycha się nogą od ściany. Szedł wprost. Jego ciężkie buty uderzały o posadzkę podłogi. Kiedy zbliżał się do mnie, mój brzuch przeżywał wewnętrzne turbulencje. Przechodząc obok mnie, wcisnął mi kartkę w dłoń i odszedł uśmiechając się pod nosem. Wahałam się nad tym, czy otworzyć tą kartkę, ale w końcu to zrobiłam.

"Musimy sobie coś wyjaśnić. Może spotkajmy się po lekcjach w sali geograficznej. Zayn xx."
 No to jest chyba jakiś żart. W co on ze mną gra?! To wcale nie jest śmieszne. On jest jak myśliwy, czekający tylko żeby się rzucić na swoją zwierzynę. Szczerze to boję się tam iść. Nie jestem pewna. On coś zrobi. Na sto procent. Tylko, że ja na serio muszę sobie z nim coś wyjaśnić. Pójdę tam i nie będę się do niego zbliżać. Po prostu pogadam z nim chwilę, a potem pójdę.
****


Przez ten cały stres, wykłady strasznie mi się dłużyły. Cały czas myślałam, o moim spotkaniu z Zayn'em. Strasznie się stresowałam. Gdy zadzwonił ostatni dzwonek, oznaczający koniec zajęć. Zamarłam. Jako ostatnia wyszłam z klasy. Musiałam wejść jeszcze do toalety. Miałam cichą nadzieję, że nie spotkam Liam'a czy też Amber. Przejrzałam sie w lustrze i powoli wyszłam z łazienki. Wszyscy już chyba opuścili szkołę, bo zrobiło się w niej niesamowicie cicho. Skierowałam się z pierwszego piętra na trzecie schodami, aby dojść do sali geograficznej, w której miała odbyć się moja rozmowa z Zayn'em. Stanęłam przed wejściem, wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam klamkę, aby móc wejść do środka. Bezdźwięcznie zamknęłam drzwi i stanęłam na początku sali od geografii.
- A więc jednak przyszłaś -jego głos rozniósł się po całej sali. Wyłonił się zza kilku krzeseł i stanął
-Tak. Czego chcesz?-zapytałam. Zastanawiałam się nad zejściem kilka stopni w dół, ale powstrzymałam się.
-Nie domyślasz się?- uniósł jedną brew. Co? O co mu chodzi?
-Nie. Jeszcze raz, czego chcesz?- zapytałam zdenerwowana
-Ciebie- popatrzył na mnie, z tym swoim popisowym uśmieszkiem i przybliżył się o krok
-Co? W co ty ze mną grasz Zayn?- zapytałam oschle i pełna poirytowania
-Nie będę się powtarzał- jego głos się obniżył, a twarz nabrała kamienny wyraz
-Nie znam zasad tej twojej popieprzonej gry. Oświecisz mnie?- zapytałam już trochę ciszej, bo jego sylwetka znalazła się metr od mojej. On mnie przytłacza.
-Nie wiem co zrobić, nie wiem co myślę, ale wiem, że właśnie teraz potrzebuję twojego dotyku. Tak bardzo chcę żebyś mnie dotknęła Katherine.- powiedział dosłownie błagając o to, abym go dotknęła. Nie zrobiłam tego.
-Co to wszystko miało wczoraj znaczyć? Okłamałeś mnie, nie nadążam już- powiedziałam. Jego głowa spoczywała w zagłębieniu mojej szyi. Czułam jego ciężki i stłumiony oddech. Jego klatka unosiła się ciężko i opadała
-Ja sam nie wiem co we mnie wstąpiło, Katherine. Nie myślałem trzeźwo- odpowiedział cmokając moją szyję.
-Proszę, złap mnie za włosy- jego głos był tak bardzo zdesperowany, a ciało domagało się mojego dotyku.
-Proszę, pociągnij mnie za włosy- znów się odezwał.
Po chwili wahania zrobiłam to o co prosił, ale bardzo delikatnie. Tak jakbym bała się, że zaraz wybuchnie. Położył swoją dużą dłoń na moje plecy i przyciągnął mnie do siebie. Nasze ciała teraz ocierały się o siebie.
-Zayn, nie rozumiem cię. Kłamałeś. Z tym wszystkim. Wiesz jak ja się czuje?- powiedziałam
-Nie kłamałem. Musiałem coś powiedzieć, żeby się obronić. Nie byłem sobą. To jest to co robisz ze mną. Nie potrafię trzeźwo myśleć.- popatrzył na mnie, a jego oczy były przepełnione czystym pożądaniem? Serio? Właśnie teraz?
-Nie ufam ci- zesztywniał nagle i podniósł głowę. Widziałam jak mocno zaciska zęby, ponieważ jego szczęka była mocno zarysowana. Co ja takiego powiedziałam?! Nie ufam mu. Chyba mam do tego prawo, prawda?
-Dziwisz mi się? Po tym co wczoraj powiedziałeś. Nie masz pojęcia jak się poczułam. Zaufałam ci i uwierzyłam, a ty to tak zniszczyłeś, w dosłownie sekundę. Oddałam ci się. A wtedy ba..
-Nie mów tego -przerwał mi.
-Bałam się ciebie- dokończyłam szeptem. Spojrzał na mnie.
-Katherine ja sam nie wiem co we mnie wstąpiło. Nie mam bladego pojęcia. Nie skrzywdzę cię, obiecuję, a jeśli to zrobię, pozwolę ci odejść- powiedział. Złapał delikatnie moją dłoń, którą wcześniej zabrałam z jego włosów i wplątał ją z powrotem w jego czarne włosy.
-Przepraszam- mam wrażenie, że moja dłoń w jego włosach działa na niego nadzwyczaj dziwacznie.
-Pociągnij- poprosił. Zrobiłam to czego chciał. Brzmiał desperacko, znowu. Był wtedy taki niewinny
-Pocałujesz mnie?- zapytał przenosząc swój wzrok na moją twarz. Moja ręka spoczywała w jego włosach. Była delikatnie zaciśnięta na kruczoczarnych włosach chłopaka. Powoli przybliżyłam twarz do jego, jakbym bała się, że to wszystko zaraz pryśnie. Musnęłam jego ciepłe wargi zaciskając uścisk na jego włosach, na co chłopak syknął. Bez żadnego ostrzeżenia przyspieszył pocałunek. Zamieniło się to w pewnego rodzaju erotyczne przeżycie. Nie było to zwykłe i puste, tylko przepełnione emocjami. Uczucia złości, smutku, pożądania. To wszystko przenieśliśmy na ten moment. Położył swoje obie ręce na moich udach i posadził mnie na biurku, a ja odruchowo owinęłam nogi wokół jego pasa. Szarpnęłam delikatnie za jego włosy, na co jęknął wprost w moje usta. Swoje pocałunki przeniósł na moją szyje. Muszę przyznać, że desperacko pragnęłam więcej. Czy ja nie powinnam być wkurwiona? Chłopak ugryzł moja dolną warge, co było bardzo przyjemne. Nie. Teraz nie powinnam być zła. Wszystko wyparowalo. Zostaliśmy tylko my.
-Nienawidzę kiedy ty i ten fiut jesteście razem- wysapał wprost do moich ust.
-Nieźle ci przywalił-można powiedzieć, że żartowaliśmy sobie z tej całej bójki.
-Dałem mu fory-chłopak wpił się w moje usta. Jego język pieścił moje podniebienie, a jedną ręką ścisnął moją pupę.
-Przeleciałbym cię na tym biurku- oznajmił napierając na mnie ciałem tak, abym mogła się położyć.
-Może kiedyś- wypowiedziałam zdyszana. Trudno mi było łapać oddech między tym wszystkim. Jego wargi były bardzo ciepłe, a pocałunki tak mokre, że desperacko pragnęłam więcej. Przybliżył nasze twarze tak, aby były jak najbliżej siebie.
-Nie jest już pani zła, panno Katherine?-zapytał.
-Nie przypominam sobie, żebyśmy byli na "ty"- droczyłam się z nim
-Najmocniejsze przepraszam Panno Lockwood. Gniewa się jeszcze Pani o moje wcześniejsze, jakże nieodpowiednie zachowanie?- czułam jak się uśmiecha. Można powiedzieć, że prawie dyszał
-Powiedzmy Panie Malik, że nie gniewam się tak bardzo jak pół godziny temu, ale owszem. Może troszkę.
-Więc będę musiał to Pani wynagrodzić, Panno Lockwood- oderwał się od mojej szyi i spojrzał na mnie
-No nie wiem. Z pewnością nie w tym miejscu- przygryzłam wargę na co jego oczy pociemniały
-Jeśli zaraz nie przestaniesz, to obiecuje, że przelecę cię tu i teraz, nie zważając na konsekwencje- jego głos był niski i erotyczny, a mimo to wywołał ciarki na moim ciele. Jaka powaga
"Tylko o tym marzę!" krzyknęła moja podświadomość. Jego palec wskazujący zjechał po moim brzuchu. Zatoczył kilka kółek wokół pępka.
-Wyglądasz tak seksownie, leżąc na tym biurku- nawilżył wargi językiem i przyglądał mi się.
-Jesteś jak anioł-powiedział powracając do całowania moich ust.


Hej kochani :* chciałyśmy tylko krótko, zwięźle i na temat, a więc mamy ponad 3,000 tysiące wyświetleń! Dziękujemy za wszystkie pozytywne komentarze i ogólnie za komentowanie. Miło jest wiedzieć, że komuś się podobają efekty naszej pracy. Bardzo mocno dziękujemy i kochamy was! <3 .xx