poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział 13





 To Zayn. Nie, nie, nie ! Kiedy już go ominęłam, podeszłam do drzwi, które w jednej sekundzie zostały zamknięte na klucz. Zaczęłam walić i kopać w nie, ale to nic nie poskutkowało. Odwróciłam się twarzą do Zayn'a, który głupio się uśmiechał. Nie odezwę się do niego. Boję się go jak cholera. Próbowałam jeszcze przez chwilę otworzyć drzwi, ale moje działania poszły na marne. Słyszałam tylko głupkowaty śmiech Zayn'a. Nie mogę z nim zostać
-No to zostaliśmy sami- powiedział chłopak, a ją odwróciłam się aby na niego spojrzeć. Uśmiechał się jak jakaś cholerna fretka. Wielka sala zamknięta na klucz, ja i Zayn. Gorzej być już nie może. Przeszłam trochę w prawą stronę i zaczęłam iść do tyłu. Chłopak zauważył to, bo zaśmiał się na cała salę i przybliżał się do mnie powoli.
-Posiedzimy sobie tu trochę kochanie- powiedział pociągająco... trochę to brzmiało jak wypowiedź pedofila.
 -Nawet się do mnie nie zbliżaj, n-nie podchodź do mnie.-powiedziałam do niego. Po całej tej wczorajszej akcji, naprawdę bardzo się go boję.
-Będziesz udawać bezbronną, tak ?- zapytał podchodząc do mnie. Cały czas szłam do tyłu, aż w końcu oparłam się plecami o ścianę, a moje ciało zostało przygwożdżone przez idealnie wyrzeźbione ciało mulata.
-Nie udawaj... pociągam cię- założył kosmyk moich włosów za ucho. Przysięgam, że cała się trzęsłam
-Pociąga cię to jak mówię, moje ciało, pociągam cię ja- wyszeptał mi do ucha podkreślając "ja"
-To n-n-nie pra-prawda- oczywiście skłamałam. Nie dam mu tej pieprzonej satysfakcji
-Naprawdę? To dlaczego tak intensywnie reagujesz na mój dotyk? I nie próbuj mi wmawiać, że to przez strach- moja kurtka opadła, a Zayn przejechał palcami po mojej skórze. Wzdrygnęłam się na jego dotyk
-Widzisz?- uśmiechnął się
-Daje ci to jakąś satysfakcję?- wydukałam
-Żebyś wiedziała... te twoje pełne usta...- przejechał palcem po mojej dolnej wardze
-To jak byś krzyczała moje imię, gdybyśmy szczytowali oboje, to co mogłabyś mi nimi robić, twoje ciało...- zaczął skanować mnie od góry do dołu
-Leżące pode mną czy twoje ręce, które mogą robić tyle rzeczy. Katherine, wyobraź to sobie. Jesteś pewna, że cię nie pociągam?- dobra, przyznaje podniecasz mnie chyba jeszcze bardziej niż Harry, ale twój charakter niszczy to wszystko, powiedziałam sobie w myślach. Nie odezwałam się, co było jakby potwierdzeniem na jego pytanie. Ściągnął ze mnie kurtkę, pozostawiając mnie w bezrękawniku. Przybliżył się i zaczął całować moją szyję. Robił to łapczywie, ale mimo wszystko było to namiętne, przepełnione rządzą. To było jedno z najprzyjemniejszych uczuć w całym moim życiu.
-Jesteś taka seksowna Katherine- wyszeptał mi seksownie do ucha. Nagle te wszystkie złe rzeczy zniknęły, jak bańka mydlana. W jednej chwili. Gdy zaczął lekko ssać skórę, tuż przy szczęce lekko jęknęłam
-Tak Katherine, właśnie tak... to dopiero początek-powiedział, na co w w dole mojego brzucha pojawiło się dziwne uczucie. Chłopak zaczął całować coraz niżej, aż doszedł do linii biustu. Podniosłam ręce i oparłam je o ścianę, gdy mulat trzymał mnie w tali i całował po piersiach. Jak to jest możliwe, że chwilę temu się go bałam, a teraz mu się oddaje? Ale i tak go nienawidzę. Jego pocałunki były tak bardzo zachłanne i ciepłe.
-Nawet nie wiesz, ile razy wyobrażałem sobie, że Cię rżnę, jak krzyczysz moje imię, kiedy sprawiam, że przez dotyk moich palców jesteś cała mokra- wypowiedział. Jego prawa dłoń przeniosła się z moich bioder na pupę, gdzie duże palce Zayn'a ścisnęły mój pośladek. Syknęłam z rozkoszy. Czułam jak się uśmiecha. "Katherine nienawidzisz go, nienawidzisz go" powtarzałam sobie w myślach, ale to na nic się nie zdało. Nagle oderwał się i podszedł do okna, żeby zasłonić żaluzję i sprawdzić czy, aby na pewno drzwi są zamknięte. Już myślałam, że zaraz zacznie się śmiać i skądś wyskoczą jego koledzy, ale myliłam się. Pewnym krokiem podszedł do mnie, wpijając się w szyję. Pociągnęłam go lekko za włosy, co odebrał jako dobry znak i przeniósł swoje pocałunki na linię szczęki. Złapał mnie za uda i podniósł tak, abym mogła opleść go nogami.
-Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje- wysapał. Chwila, ja sama tak naprawdę nie wiem co robię, ale... Jego dotyk jest tak bardzo wspaniały. Nigdy nie widziałam go w tak mocnym roztarganiu. Był jak w transie, jakby nie mógł przestać.
-Katherine, ja... ja...- nie mógł nic powiedzieć, jąkał się. Tak bardzo chciałam już poczuć jego usta na swoich. Chwyciłam go za policzki i przekierowałam tak, aby popatrzył w moje oczy.  Przez cały ten czas unikał ich. To może dlatego, że przez nie wczoraj się poddał. Spojrzał w moje oczy i delikatnie się uśmiechnął. Ja wpatrywałam się w jego piękne, czekoladowe tęczówki. Były przepełnione pożądaniem. Nie musiałam długo czekać, kiedy wpił się w moje usta. Znalazłam się w innym wymiarze. Jego usta tak bardzo ciepłe i miękkie dotykały moich. To tak jakbyś od dłuższego czasu nie miał w ustach swojej ulubionej słodyczy i dostał jedną, która smakuje jak nigdy wcześniej, a potem mógłbyś się nią delektować. Inny świat. Tylko on i ja, w jednej bańce mydlanej. Kiedy prawie ześlizgnęłam się z jego bioder, szybko mnie podniósł, nie przestając całować.
-W końcu cię zerżnę, skarbie. Zobaczysz.- wypowiedział wprost do moich ust, oblizując  dolną wargę
-Czekam- zachichotałam.
W pewnym momencie klamka zaczęła się ruszać, a po chwili w sali stał już nauczyciel.
-Dzień Dobry Panie Richardson. Jak mija panu dzień ?- Zayn stal bez koszulki i nawet nie ruszało go to, że nauczyciel nakrył nas na gorącym uczynku. Mulat spojrzał na mnie, a na mojej twarzy zawitał bardzo mocno czerwony kolor. Boże co za wstyd ! Położył swoją dłoń na moim udzie tak, aby nauczyciel tego nie zauważył. Nie mogę uwierzyć w to co się stało.
-Zayn, nie żartuj sobie.- upomniał go.
-Nie przypominam sobie, żebyśmy byli na 'ty'.- chłopak jest strasznie pewny siebie.
-Dobrze, Panie Malik proszę nie cwaniakować. Tym razem wam odpuszczę, ale jeśli drugi razy wydarzy się taka sytuacja, trafi ona do dyrektora.-uświadomił nas. Po chwili wyszedł, a Zayn wybuchł głośnym śmiechem. Mimo tej całej chorej sytuacji, muszę stwierdzić, że jego śmiech jest najpiękniejszym odgłosem jaki kiedykolwiek słyszałam
-Hahahaha, nie mogę. Jesteś cała czerwona, ale to strasznie seksowne i pociągające.-uśmiechnął się i znów napierał na mnie swoim ciałem.
-Muszę iść na zajęcia.-powiedziałam odpychając go lekko od siebie i zeszłam z ławki, na której cały czas siedziałam. Chwyciłam torbę i zaczęłam iść w stronę drzwi
-Zostawisz mnie tu samego, bez koszulki ?- podbiegł do mnie i przyparł do ściany.
-Podobało ci się, prawda ?-lekko muskał moje usta wypowiadając te słowa wprost do moich ust.
-Muszę iść.-wyszeptałam i wykręciłam się z jego uścisku. Szybko wyszłam z sali. Był nieco zdziwiony, że dałam radę się oprzeć, ale przyznam...nie przyszło mi to łatwo. Najchętniej zostałabym tam z nim i dałabym akcji samej się rozwinąć...ale nie mogę...nie potrafię od razu zapomnieć tego wszystkiego co mi zrobił. Tych wszystkich złych rzeczy. Tego, że mnie uderzył. To ci się stało kilka minut temu, utwierdziła mnie w przekonaniu, że mam do niego słabość. Nagle zadzwonił dzwonek na przerwę, na co lekko podskoczyłam. Moje emocje są rozchwiane. Jestem na skraju wytrzymałości nerwowej. Przeciskałam się przez tłumy, aby wyjść na dwór i odetchnąć. Gdy chciałam już wyjść, wpadłam na tors jakiegoś chłopaka.
-Hej Kate- spojrzałam w górę i ujrzałam charakterystyczne, zielone tęczówki. Tylko jego teraz brakowało. Nie dam rady robić teraz z nim cokolwiek. Nie mogę tego zrobić. Czuje się winna
-Wszystko okey?- zmartwił się, gdy nie odwzajemniłam jego uśmiechu -Tak, tak. Jest w porządku.-unikałam jego wzroku.
-Kate, masz powiedzieć mi co się stało. Natychmiast.-nakazał łapiąc mój podbródek i skierował go tak, aby moje oczy spotkały jego.
-Jezuuu, nic się nie stało, dobrze ? Mówię, że jest w porządku.- powiedziałam szorstko wyrywając się z jego dotyku. Zobaczyłam jak powoli zabiera dłoń. Jeszcze nigdy nie byłam dla niego taka wredna.
-Harry, ja ... Nie chciałam. Po prostu jestem strasznie zmęczona i wykłady były męczące.- powiedziałam łapiąc go delikatnie za dłoń.
-Miisieek.- zamrugałam oczami. Nie mógł się oprzeć. Mocno go przytuliłam, a za jego plecami zauważyłam Zayn'a z grupką osób. Patrzył w naszą stronę, a z jego twarzy nie mogłam wyczytać żadnych emocji.  Patrzył po prostu na nas. Jego wzrok przeszywał mnie na wskroś. Jego znajomi śmiali się, a on szedł i patrzył prosto w moje oczy.
-Na pewno nic się nie stało?- Harry wyrwał mnie z zamyślenia i popatrzył na mnie
-Tak- chciałam to powiedzieć stanowczo, ale nie wiem czy wyszło. Przekrzywił głowę, jakby nie dowierzał, ale już o nic nie pytał. Dzięki bogu. Rozmawialiśmy jeszcze dosyć długo, ale ją byłam myślami zupełnie, gdzie indziej. Dalej czułam na swojej szyi usta mulata. Zayn po raz pierwszy mnie pocałował i to było perfekcyjne. Najdoskonalszy pocałunek w całym moim życiu. To co on do mnie mówił. Jego słowa są tak uwodzące. Jego gorący oddech na mojej linii szczęki, gdy mówił co chce ze mną robić. Jego niewyparzony język jest pociągający. Jednak denerwowało mnie to jak patrzył w naszą stronę, przeszywając mnie wzrokiem. Jakby był zły za to, ze jestem z Harry'm ? Nie, wątpię w to.
-Kate, może wyjdziemy dzisiaj do kina ?- Harry uśmiechnął się szeroko, a ja potwierdziłam jego zaproszenie kiwnięciem głowy. Odwzajemniłam uśmiech po czym chłopak pocałował moje usta. A Zayn nadal stal tam i wpatrywał się w nas. Nawet jak spostrzegł, że wiem, że mnie obserwuje, nie przestał tego robić. Musze to powiedzieć, ale pocałunki Harry'ego nie są tak perfekcyjne jak Zayn'a. Malik całował mnie w inny sposób. Subtelnie, a zarazem z pożądaniem. Uwielbiałam sposób w jaki to robił. Wtedy wszystko w okół znikało i zostawaliśmy tylko my dwoje. Nikt nie był w stanie tego zburzyć. Jego ciemna strona znikała i zostawało tylko światło. To uczucie jest nie do opisania. Ja. On. Nikt więcej. Może tym się różniły pocałunki obu chłopaków
-Okey, Kate ja muszę iść, bo kolejne zajęcia się zaraz zaczną- powiedział i uśmiechnął się, a ja uniosłam brew do góry.
-No co?-zachichotał
-Nic, po prostu zrobił się z ciebie taki pilny uczeń- zachichotałam
-Te zajęcia nie są takie złe-powiedział niepewnie, jakby bal się zniszczyć sobie reputację.
-Dobra, dobra idź już- złożył na moich ustach przelotny pocałunek, po czym wbiegł po schodach i zniknął w budynku uczelni. Popatrzyłam w stronę gdzie Zayn stał przedtem, ale już go nie było. Mój telefon zaczął wibrować, więc go wyciągnęłam, aby zobaczyć co to, jednak obawiałam się, że to znów nieznany numer. Nowa wiadomość

"Nie ładnie Katherine. Najpierw Zayn teraz Harry. Uważaj żeby cały akademik się nie dowiedział. Powinnaś bardziej uważać. Nie wolno się bawić ludźmi. Lepiej bądź grzeczna. Tak tylko ostrzegam. Xx"
Gdy przeczytałam wiadomość, moje usta uformowały się w literę "o". Przestraszyłam się. Kto to do cholery jest?! I skąd wie o mnie i Zayn'ie?!  Jedyna osoba, która nas widziała to Pan Richardson i nikt więcej. Pomyślałam, że mu odpisze.

"Mogę wiedzieć kim jesteś i dlaczego mnie prześladujesz ? To jest chore i trochę pedofilskie."

Po chwili dostałam odpowiedz :

" Jesteś urocza i słodka kiedy się denerwujesz. Pewnie denerwuje cię to kiedy coś nie idzie po twojej myśli. Ciekawe czy jesteś taka zadziorna w łóżku ^^ xx."

"Kim jesteś?!"

"Patrzę na ciebie skarbie. Twoja bluzka, tak bardzo podkreśla twoje piękne cycki. Niedługo będą leżeć pode mną. Xx"

Niby co?! Patrzy właśnie teraz na mnie? Bez chwili zastanowienia, wbiegłam do budynku, aby uciec od nieznajomego. Idę na wykłady. Boję się zostać sama.
                                                                             ***
Reszta zajęć minęła mi w stresie i bardzo wolno, ale dzięki bogu, że już się skończyły. Kiedy dzwonek zadzwonił oznajmiając mi, że moje ostatnie wykłady dobiegły końca. Szybko spakowałam się do torby i wyszłam z klasy. Przechodziłam obok toalety i weszłam do niej, aby załatwić swoje potrzeby. Zakluczyłam swoją kabinę, a po chwili usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi i wchodzi do jednej z toalet. To pewnie jedna z uczennic. Schowałam koszule w spodnie, zapięłam je i otworzyłam kabinę. Po chwili drzwi zamknęły się z trzaskiem, a ja zostałam do nich przyciśnięta.
-Znów się widzimy.- ujrzałam przed sobą Zayn'a, który po chwili schował swoją głowę w mojej szyi i lekko muskał ja.
-Co ty robisz w damskiej toalecie ?- zaśmiałam się. To troszkę dziwne. Jeszcze kilka dni temu tak bardzo nienawidziłam go i bałam się w jakikolwiek sposób do niego podchodzić. Jeszcze dzisiaj trzęsłam się na jego widok czy cokolwiek związane z nim, a teraz rozmawiamy tak jakbyśmy byli dobrymi przyjaciółmi bez zobowiązań, całując się w damskiej toalecie. Ja się tak nie zachowuję. Nie jestem taka łatwa. Tylko dlaczego ja mu tak szybko ulegam? A może właśnie tego chcę?
-To, że jakiś debil stwierdził, że to damska toaleta, nie znaczy, że nie mogę tu wejść.- powiedział. Zaczęłam się głośno śmiać na jego słowa.
-Ale takie są zasady- popatrzyłam mu w oczy
-Ja nie mam zasad- na jego twarzy pojawił się uwodzicielski uśmieszek, na co moje poliki zalały się gorąca fala czerwieni. Spodobało mu się to, ponieważ chwycił mnie za pośladki i uniósł do góry. Kocham to. Jedną rękę położyłam na jego karku i zaczęłam palcem kreślić różne wzory. Nie wiedziałam jak daleko mogę się posunąć, ale on sam powiedział, że nie ma zasad, więc on by chciał iść jak najdalej może. Patrzyliśmy na siebie. Zayn jeździł ręką po wewnętrznej stronie mojego uda, przez co zrobiło mi się gorąco i znów pojawiło się to uczucie w dole mojego brzucha. Nie wiedziałam co mam robić, więc umieściłam głowę w zagłębieniu jego szyi i zaczęłam ssać jego skórę. Mruknął z zadowolenia, co mi się cholernie spodobało, więc nie przestawałam. Postanowiłam, że trochę rozgrzeje atmosferę i mocniej oplotłam go nogami, a następnie szybko ruszyłam biodrami do przodu
-Tak się bawimy.- powiedział do mnie, kiedy ja nadal wprawiałam moje biodra w ruch.
-Co to za nagła zmiana ? Przecież mnie nienawidziłeś.- powiedziałam w przerwie między pocałunkami.
-Ty też mnie nienawidziłaś, a teraz marzysz tylko o tym, żebym znalazł się w tobie.-mruknął. Podskoczyłam na jego słowa.
-Peszą cię takie rzeczy, nie udawaj. Jesteś taka bezbronna. Próbujesz udawać twardą, a tak naprawdę jesteś tak niesamowicie niewinna. Już nie raz wyobrażałem sobie jak rżnę cie na blacie w kuchni, jak krzyczysz moje imię, kiedy wprawiam w ruch moje palce i język, doprowadzając cię do białej gorączki. Twoje śliczne, nagie ciało dominujące nade mną.- dobrze wiedział, że zaraz zrobię się cała czerwona.
-Zamknij się- zamknęłam jego usta i namiętnym pocałunku, ciągnąc go przy tym delikatnie za włosy. Czułam jego uśmieszek na moich wargach. Jego język dostał się do moich ust i pieścił podniebienie. Nasze języki toczyły ze sobą walkę, w której on wygrywał. Przycisnął mnie z powrotem do ściany, a ja nadal poruszałam biodrami. Całował mnie tak łapczywie, jakby to miałby być ostatni raz w jego życiu. Uwielbiam jego pocałunki. Są idealne. Włożył rękę pod moją koszulkę, ale nie protestowałam, bo po co? Jego duża dłoń błądziła po moim rozgrzanym brzuchu. Gdy chciał już ją ściągać, zatrzymałam go
-Co jest?- zapytał zdziwiony
-Nic... po prostu jesteśmy w damskim kiblu, na uczelni... nie mam ochoty...-nie dał mi skończyć, bo momentalnie puścił moje uda, a ja stanęłam na ziemi. Popatrzył na mnie jeszcze chwilę, ruszył w stronę drzwi i gdy już miał wyjść walną z hukiem ręką o ścianę i zniknął z mojego pola widzenia. Co to miało być?! Wiedziałam, kurwa wiedziałam. Pewnie ! Porucham i zostawię, co tam ! A ja mu głupia się dałam, nie wierze. To przez niego musiałam okłamać Harry'ego. Nie to jest jakaś porażka. Jak ja w ogóle mogłam pomyśleć, że on jednak ma ta milszą stronę? Tą dobrą. Nie dałam mu dupy, to pewnie znów będzie wyzywał mnie od najgorszych. Żałosne. Poprawiłam włosy i wkurzona wyszłam z tej pieprzonej uczelni. Naprawdę mocno mnie wkurzył. Nie mogę w to uwierzyć do tej pory. Cała się w środku gotuje. Zaraz mnie jakiś chuj strzeli. No kurwa, było dobrze, ale nie ! Pewnie ! Nawet niech się do mnie nie odzywa. Zapewne się nie odezwie . Na co ja liczyłam? Głupia myślałam, że mnie pocałuje, zakocha się i będziemy razem ?! Jestem przyjebana i tyle. Jestem bardziej zła na siebie niż na niego. Jestem zła na siebie za to, że poddałam się mu. Dałam mu sobą manipulować. Mogłam to przewidzieć. Przecież znam takich typów jak on. A jednak. Utwierdził mnie w tym, że jest nic niewart, to wszystko. To jest typ człowieka, który nie zna żadnych granic i nie wie co znaczy "stop".



Cześć wszystkim! :* Stało się.... Zatherine moment! <3 XD Czekałam na to! A jak wam się podoba pierwszy pocałunek Katherine i Zayn'a? :D
Chcę was przeprosić, ponieważ uważam, że ten rozdział nie jest dobry. Z góry przepraszam :( no, ale dla was dodaję to wcześniej i liczę, że to docenicie. Proszę was jeśli czytacie to komentujcie, bo to bardzo wiele znaczy. Dziękujemy też komentującym <3 Jesteście wspaniali! Kochamy was <3 Xx

sobota, 29 marca 2014

Rozdział 12


-Czemu ty jesteś taka seksowna? Podnieca mnie samo patrzenie na ciebie- ściągnęłam jego spodnie i znów zaczęliśmy się całować. Jego ręka delikatnie muskała mój brzuch, a po chwili wsunęła się pod koronkę mojej czarnej bielizny.
-Ha...-wzięłam głęboki oddech, ale w tym momencie zadzwonił mój telefon. Odeszłam od niego i podeszłam do szafki, na której znajdował się mój telefon. Na ekranie wyświetlił się nieznany numer pomimo tego i tag odebrałam. Kiedy odebrałam po drugiej stronie nikt się nie odzywał.
-Halo?- oczekiwałam odpowiedzi, ale ona nie nadeszła
-Kto to?-zapytał z zaciekawieniem Harry.
-Pewnie pomyłka- odpowiedziałam i rozłączyłam się. Chłopak na szczęście nie zadawał pytań.
-Na czym skończyliśmy?- na jego twarzy pojawił się cwaniacki uśmiech i podszedł do mnie. W między czasie zdążyłam już założyć bluzkę, która sięgała mi do połowy ud.
-Nie mogę sobie przypomnieć- próbowałam zatrzymać swój śmiech co przychodziło mi z trudnością
-Będziesz się ze mną droczyć, tak?
-Nie- podeszłam do niego i oparłam ręce na jego torsie
-Po prostu co za dużo to nie zdrowo- oznajmiłam mu przygryzając lekko wargę.
-Najwyżej będę chory- powiedział popychając mnie na łóżko i wpił się w moje usta. Zaśmiałam się mu prosto w usta. Nie mogę uwierzyć, że działam na niego w ten sposób. Czasem traci przy mnie kontrolę, jest taki bezbronny. Jego pełne, delikatne, różowe usta pasujące do moich, jego kręcone, kasztanowe loki, w które uwielbiam wplatać  łonie, owijać sobie jego pasma na palcu i ciągnąc go za nie, gdy daje mi chwilę przyjemności. Zielone,  hipnotyzujące oczy, dodają mi otuchy. Czarny tusz wypełniający dużą część jego opalonego ciała idealnie pasuje do osobowości chłopaka. Metal w jego wardze i posmak mięty tworzą perfekcyjną całość, która przenosi mnie do innego świata. Wygląda jak anioł. Czyste piękno w ludzkiej postaci. Jedno jego spojrzenie, jeden uśmiech, a ty już jesteś w innym świecie. W jego świecie. Zastanawiam się tylko jak ktoś taki jak on, zainteresował się kins takim jak ja. Chłopak całował mnie łapczywie. Czułam jego gorący oddech, gdy ustami przemierzał drogę od obojszyków do lini szczęki. Jedną ręką odkrywał każdy cal mojej klatki piersiowej i brzucha, przez co na mojej pojawiła się gęsia skórka. Jego pragnienie wygrywało z rozsądkiem. Złapałam rozporek jego spodni i szybkim ruchem pomógł mi pozbyć się przeszkadzającego materiału. Prawą rękę położyłam na jego karku, a lewą na torsie, a następnie przekrecilismy sie i teraz to ja byłam na górze. Harry mruknął z zadowolenia przy czym ja cicho zachichotalam. Zaczęłam jeździć palcem, bo jego brzuchu. Chyba mu się to podobało, ponieważ odchylil głowę do tyłu, co dawało mi do zrozumienia, że oddaje mi się. Schylilam głowę i zaczęłam całować jego kark, ale nie przerywałam błądzić dłonią, bo jego rozgrzanym ciele. Przygryzlam lekko skórę na jego szyi, na co z jego ust wydostał się cichy jęk zadowolenia. Dłonią zaczęłam schodzić coraz niżej. Na swoim brzuchu czulam jego wybrzuszenie. Nigdy wczesniej nie robilam takich rzeczy tak czesto. Moja dlon zjechala do wypuklosci w jego bokserkach. Chwycilam gumeczke jego czarnych bokserek calvina kleina i pociagnelam delikatnie do gory. Kiedy juz chcialam pociagnac je w dol, jakis telefon zaczal dzwonic.
-Czy ktoś do jasnej kurwy da nam skończyć to co zaczynaliśmy?- powiedział poirytowany chłopak, na co ja zeszłam z jego kolan. Delikatnie cmoknęłam go w kącik ust i usiadłam obok niego. Chłopak chwycił za telefon i odebrał połączenie. Po głosie poznałam, że jego rozmówcą był facet.
-W tej chwili? Naprawdę?- zapytał chłopak. Spojrzałam na niego, a on mrugnął do mnie. Uśmiechnęłam się szeroko , a moje poliki oblały się mocno różowym odcieniem. Schyliłam głowę w dół, a dłoń chłopaka spoczęła na moim kolanie.
-Jasne, zaraz będę.-powiedział zrezygnowany.
-Kate, kurwa przepraszam, ale muszę coś pilnie załatwić... jasna cholera!- złapał spodnie i rzucił nimi o ścianę
-Harry, spokojnie- podeszłam do niego
-Mamy jeszcze całą noc- powiedziałam seksownie i położyłam swoja małą dłoń na jego krocze. Uśmiechnął się łobuzersko. Złapał mnie za tyłek, przyciągając mnie do siebie i pocałował mnie namiętnie.
-Podobno miałeś iść?- oderwałam się od niego, zostawiając go nieusatysfakcjonowanego. Podniósł swoje spodnie z ziemi i ubrał się z prędkością światła. Podałam mu koszulkę, która leżała na łóżku, na co on uśmiechnął się szeroko, pokazując swoje piękne, a zarazem seksowne dołeczki. Zanim wyszedł popatrzył się na mnie z pragnieniem
-Jak wrócę, nie omieszkam ściągnąć z ciebie tą jakże pociągająca bieliznę i zakończyć tego co zaczęliśmy- gdy to usłyszałam, moje policzki zalały się purpurą. Chłopak zaśmiał się z mojej reakcji, cmoknął mnie w policzek i wyszedł.  Boziu ... Babcia pewnie w grobie się przewraca jak widzi to co robię. Babcia była naprawdę bliska mi osoba. W każdy poniedziałek, środę i czwartek pomagałam jej w sklepie, a potem wychodziliśmy razem na obiad czy też kawę do Starbucks. Zastąpiła mi mamę, kiedy moja prawdziwa rodzicielka opuściła mnie i mojego brata, a tato wciągnął się w monotonna rzeczywistość. Po śmierci dziadka nie poddała się i walczyła dalej. W końcu zachorowała. Opiekowałam się nią każdego dnia i każdej nocy. Czasem zostawałam na nocy żeby się nią zaopiekować. Zawsze powtarzała mi, że wyrosnę na świetną, inteligentna i śliczną dziewczynę. Mówiła, żebym zawsze walczyła o swoje, dążyła do celu i swoich marzeń i żebym nie poddawała się. Za każdym razem kiedy wracałam pijana z imprezy, ona pozwalała mi u siebie nocować. Bałam się, że ją stracę. I straciłam kiedy choroba wygrała. Po jej śmierci, jedyną bliska i ważna mi osoba był Liam. Babcia zawsze powtarzała mi, że ja i Liam zawsze musimy się trzymać razem, bo jesteśmy dla siebie najważniejsi. Niestety nie wyszło. Przestałam wspominać, kiedy jedna łza spłynęła po moim policzku. Nie mogę się teraz dołować. Czekanie na Harry'ego jest męczące i czas wydaje się ciągnąć w nieskończoność. Żeby zabić czas pójdę do sklepu i kupię sobie coś do jedzenia. Nie mam ochoty siedzieć w tych czterech ścianach, jak w jakimś więzieniu. Sięgnęłam tylko po czarna, skórzaną kurtkę i wyszłam z mieszkania.

ZAYN'S POV:

Wracałem właśnie z chłopakami z kręgielni. Szliśmy ulicą kopiąc po drodze jakieś kamyki i śmiejąc się. Od całej bójki z tym frajerem, zastanawiałem się dlaczego tak łatwo uległem Katherine i przestałem go kopać. Kiedy złapała mnie swoją małą dłonią za ramie, czułem jak jej ręce całe się trzęsły. Nie przestałem dlatego, że ona mnie o to poprosiła. Sam stwierdziłem, że wystarczy. Ważne jest teraz to, że dobrze bawiłem się z chłopakami.
-Ej, Malik ! Teraz masz okazje się popisać.- Tom pokazał dłonią na wychodzącą postać ze sklepu. Po sylwetce rozpoznałem, że to kobieta, a kiedy odwróciła głowę, żeby zobaczyć czy przypadkiem jakieś auto nie jedzie, poznałem, że to ona. Katherine. Uśmiechnąłem się do Tom'a i ruszyłem w stronę dziewczyny. Wiedziałem, że nie mogę zmarnować takiej szansy. Byłbym głupi, gdybym tego nie wykorzystał. Tak. Kurwa mam na nią taka ochotę, jak na nikogo innego w całym moim posranym życiu. Jest wkurwiająca. Irytuje mnie do takiego stopnia, że już nie wytrzymuje. Nie mogę jej darować tego co zrobiła. O nie. Jestem Zayn Malik. Ze mną się nie zadziera. Szlem za nią, a ona nawet nie zdawała sobie z tego sprawy. Tym lepiej dla mnie. Widziałem, że moi kumple szli za nami w bezpiecznej odległości. Poczekałem jeszcze chwilę, aż poszła w bardziej ciche miejsce. Przyśpieszyłem kroku.
- Oh Katherine, Katherine... jest to dziwne zrządzenie losu, że znów się spotykamy. Nie powinnaś chodzić sama w nocy- złapałem ją za ramię. Była oszołomiona. Stała w bezruchu. Wybrałem dobre miejsce, bo było to za rogiem, więc byle poza zasięgiem wzroku chłopaków
-To bardzo źle dla ciebie, że znalazłaś się tu w tym momencie...- przywarłem do niej swoim ciałem
-Ze mną ...- zacząłem jeździć palcem po jej ramieniu, które okryte było kurtką.
-Może w końcu zrozumiesz, że ze mną się nie zadziera.-powiedziałem trochę ostrzej. Myślałem, że zacznie uciekać, a zamiast tego ona stała w miejscu i nie ruszała się. Bała się mnie. Bała sie mnie jak nikogo innego. To jest moja chwila. Moja szansa na to, żeby pokazać jej jak bardzo wielki błąd popełniła, denerwując mnie kiedykolwiek.
-Uwierz mi, że nawet nie wiesz jakie rzeczy chce z tobą robić- wyszeptałem jej do ucha, przy czym lekko przygryzłem jego płatek. Chwyciłem oba końce jej koszuli i dosłownie rozerwałem ją na pół. Położyłem ręce po obu stronach jej głowy. Napawałem się pięknem jej ciała i czułem, jak rośnie wybrzuszenie w moich spodniach, gdy widziałem jej piękne piersi. Malik, kurwa! Skarciłem sam siebie. Schyliłem się i ugryzłem ją w szyję, a jej reakcją było sykniecie z bólu. Podniosłem głowę i wtedy nasze spojrzenia się spotkały. Jej brązowe oczy były świecące od łez. Widziałem w nich przerażenie. Patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem. W jej oczach zobaczyłem siebie. Widziałem jak ona mnie postrzega. Jak potwora. Kogoś nie wartego ani odrobiny miłości. Dotarło to do mnie. Była taka bezbronna i przerażona. Nawet nie pisnęła, nie odezwała się. Była zbyt mocno przerażona. Cholera.... nie mogę jej tego zrobić... kurwa!
-Zacznij krzyczeć- powiedziałem szorstko. Nie zrobiła tego co powiedziałem. Nie zrozumiała.
-Zacznij kurwa krzyczeć!- walnąłem ręką w miejsce tuż obok jej głowy. Pisnęła cicho z przerażenia, lecz zrobiła o co proszę
-A teraz rób to dalej, a ja zakryje ci usta ręką- robiła wszystko o co ją prosiłem. Była zdezorientowana. Chwyciłem jej rękę i położyłem na swój zamek od spodni, na co lekko podskoczyła
-Teraz rozepnij mi zamek- na moja twarz wkradł się łobuzerski uśmiech. Wyglądała na zdruzgotaną, ale mimo to chwyciła zamek i rozpięła moje spodnie. Jej mała dłoń trzęsła się, więc zajęło jej to trochę by rozpiąć spodnie, ale mi to nie przeszkadzało
-Grzeczna dziewczynka- schyliłem się o złożyłem lekki pocałunek w kąciku jej ust.
-Kurwa!- walnąłem ręką o ścianę. Popatrzyłem na nią ostatni raz i odszedłem.
Nie zrobiłem tego, nie potrafiłem jej tego zrobić. Jej słone łzy zaszkliły jej piękne, brązowe oczy, a strach zakrył je ciemnością. To była świetna okazja, a ja kurwa uległem. Kopnąłem śmietnik, który z hukiem przewrócił się na ziemie i usłyszałem jej ciche pisknięcie. Nie odwróciłem się. Wyszedłem za rogu, zobaczyłem moich kumpli i zacząłem zapinać zamek od moich czarnych spodni.
-Malik zaliczył ! Brawo, stary ! Dobra robota !-przekrzykiwali się. Uśmiechnąłem się i kiedy oni zaczęli iść już do przodu, ja odwróciłem się, aby zobaczyć ją ostatni raz. Siedziała na podłodze z podkulonymi kolanami płacząc i szlochając.

KATHERINE'S POV:

Siedziałam na ziemi, oszołomiona tym co się właśnie przed chwilą stało. Co to kurwa było?! Słyszałam krzyki jego pieprzniętych kumpli. O co im chodziło? Że niby mnie zaliczył?! Czy miał zaliczyć, ale tego nie zrobił? To on jest człowiekiem? Może jest w nim chociaż odrobina człowieczeństwa? Nie. To niemożliwe. Popatrzyłam w jego stronę. Nasze oczy się spotkały. Widziałam w nich...współczucie? Wątpię. Kurwa co to było?! Na początku myślałam, że mnie zgwałci...ale potem. Nie rozumiem. Ujrzałam jego dobrą stronę. Nie wiedziałam, że taka ma, a jednak. Spuścił głowę, podrapał się po karku, po raz drugi kopnął w jakiś pieprzony śmietnik i odszedł. Dlaczego to wszystko spotyka właśnie mnie ?! Nawet nie wiem co mam teraz zrobić. Jestem w tak strasznym szoku. Nikt nie może się o tym dowiedzieć. Zwłaszcza Harry. To teraz mam obraz Zayn'a przed oczami, który wpatruje się w moje oczy i z obrzydzeniem do własnej osoby zaczyna rozumieć co on tak naprawdę robi. To było dziwne. Tak jakby nie chciał mnie skrzywdzić. Walczył sam ze sobą. Jego dobra strona, stanęła naprzeciw złej. Ale co z tego wszystkiego, skoro jutro będzie znów tym samym dupkiem co zazwyczaj? Nie będę sobie robić nadziei. Nie chce kolejnego rozczarowania. Muszę stąd iść. Boje się własnego cienia. Delikatnie podniosłam się i odchodząc z tamtego miejsca zaczęłam wycierać mokre od stróżek łez policzki. Bałam się najmniejszego szmeru. Nawet nie wzięłam ze sobą telefonu. Szlag ! Sama nie wiem co mam teraz zrobić. Czy Zayn będzie się zachowywał teraz normalnie czy dalej będzie agresywny i będzie wyzywał mnie od suk i dziwek? Wydaje mi się to mało realne, że on będzie normalny i miły dla mnie. Wyobrażając go sobie miłego, zaśmiałam się cicho. Nie, to nie jest możliwe, a nawet jeśli to pewnie to by było fałszywe. Postanowiłam, że pójdę do pokoju, bo niby gdzie indziej? Kurwa, nawet nie mam gdzie się podziać. Kiedy weszłam do pokoju od razu rzuciłam się na łóżko i moje oczy zamknęły się.
Obudził mnie mój wibrujący telefon. Dostałam sms'a od nieznajomego numeru.

"Powinnaś zamykać pokój kiedy układasz się do snu, skarbie. Xx"
Że co ?! Dobra. To nie jest śmieszne. To jest ten sam numer, który dzwonił do mnie wcześniej. Kto to do jasnej kurwy jest? Boję się. Naprawdę. Ktoś był tu jak spalam. Nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić. Tylko kto to?Kiedy podniosłam się z łóżka, spojrzałam na biurko, na którym leżała karteczka.

 "Jesteś urocza i zarazem seksowna kiedy śpisz  xx"

 Nie to już jest jakaś porażka !Kto to wszystko pisze? Za co? Dlaczego ja? Chce się umyć, ale jest ciemno i się boję. Umyje się rano. Teraz się tylko przebiore.  Bez zastanowienia sciagnelam spodnie i koszulkę. Chciałam się ubrać, ale telefon zawibrowal, więc skoczylam na łóżko i odblokowalam urządzenie. Wiadomość... od tego numeru...

" Musisz zasłaniać rolety zanim się przebierzesz. Podniecam się, gdy widzę cię w samej bieliźnie skarbie. I te rzeczy, które mógłbym ci robić językiem, palcami... w końcu będę wiedział jakie to uczucie wchodzić i wychodzić z ciebie. Widzę cię, pamiętaj o tym. Xx"
 Moje serce w tym momencie przestało działać, a żołądek podszedł do gardła. Szybko wstalam i zaslonilam zasłony.
Nawet nie popatrzyłam kto tam jest. Nie to jest jakiś żart, prawda ? Nagle do drzwi ktoś zapukał, a ja podskoczyłam ze strachu.
-K-kto to ?-zapytałam przestraszona przystawiając ucho do drzwi.
-To ja myszko.-usłyszałam melodyjny głos chłopaka i otworzyłam drzwi.
-Cześć śliczna. Przyjechałem po Ciebie i razem pojedziemy na wykłady.- uśmiechnął się szeroko Harry i ucałował mój policzek. Przytaknęłam, chwyciłam za torbę z książkami, na której przewiesiłam skórzaną kurtkę i wyszłam z chłopakiem z pokoju. Nagle znów dostałam jakiegoś sms'a. To ten sam numer.

"Nienawidzę tego kiedy jesteś z tym pedalskim frajerem razem. Lepiej wyglądałabyś ze mną. On nie da ci tego co ja mam do zaoferowania. Xx" 
-Kto napisał ? -chłopak zapytał splatając nasz dłonie.
-Stara koleżanka.-skłamałam. Kto to pisze do jasnej cholery?! Kurde, jakiś psychopata się mnie uczepil, czy ktoś sobie ze mnie jaja robi?
-kochanie, wszystko dobrze?- spojrzał na mnie Harry
-Tak, tylko zamyśliłam się- uśmiechnęłam się co on odwzajemnił
-ogólnie to co cię wzięło z tym pójściem na zajęcia?- to dziwne. Harry i zajęcia. To do siebie kompletnie nie pasuje.
-Hmm... chciałem po prostu być z tobą bliżej- pocałował mnie.
-Oooo.-powiedziałam to głośno.
-Tak wiem, słodkie.-zaśmiał się. Wsiedliśmy do jego auta, a ja spojrzałam na mój telefon, który oznajmił mi, że dostałam kolejną wiadomość od nieznanego numeru.

"Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym mu przyjebać kiedy się do ciebie ślini. Ja i tak lepiej całuje . Xx"
 
Postanowiłam w końcu odpisać.

"Kim ty w ogóle jesteś ?".

Czekałam i czekałam na odpowiedź, która niestety nie nadeszła. Zaczyna mnie powoli to wkurwiać? Kto to w ogóle jest, że obraża Harry'ego i pisze o seksie ze mną.
-Z kim ty tak ostro konwersujesz Kate?- zażartował Harry, na co się zaśmiałam
-Z nikim- uśmiechnęłam się. Podjechaliśmy pod uczelnie. Harry wysiadł, szybko przeszedł na moja stronę i otworzył mi drzwi
-Dziękuję- cmoknęłam go
-Proszę- jego dołeczki są takie słodkie. Mimo, że byłam z Harry'm i się całowaliśmy, nieznany numer nie pisał. Ulżyło mi.
-Gdzie masz pierwsze zajęcia ?-zapytał Hazz'a.
-Wydaje mi się, że mam angielski. A Ty ?-zapytałam.
-Matma.-odpowiedział zasmucony.
-Zobaczymy się na przerwie  głupolu.-ucałowałam jego policzek i poszłam w stronę klasy. Gdy szlam czułam wszystkie oczy skierowane na mnie. Może muszę się do tego przyzwyczaić? Obym nie miała zajęć z Zayn'em. Gdy doszłam do drzwi, zadzwonił dzwonek. Na szczęście się nie spóźniłam. Rozejrzałam się po klasie, ale po mulacie nie było ani śladu. Odetchnęłam z ulgą. Oby nie miał tych zajęć że mną, powiedziałam sobie w myślach. Zdziwiło mnie jedynie to, że w klasie nie ma nikogo. Może po prostu je pomyliłam, ale ktoś w pewnym momencie wszedł do klasy. To on.



Hej kochani! :* pierwsza sprawa, to jak widzicie zmieniłyśmy wygląd bloga. Jak wam się podoba? :D Mi szczerze o wiele bardziej niż poprzedni ;) druga sprawa, to nasz blog został nominowany do Liebster Awards! Dziękujemy! <3  to chyba na tyle. Kochamy was <3 Xx

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 11


Zerwałam się, gdy ten piekielny budzik wręcz zawył.
-Cholera jasna- powiedziałam sama do siebie i sięgnęłam po telefon, aby wyłączyć alarm. Nie mam najmniejszej ochoty iść na zajęcia. Po wczorajszym zdarzeniu z Zayn'em i jego dziwką, mdli mnie myśl, że mam  go teraz zobaczyć. Poza tym nie chcę znowu być sama. Harry'ego zapewne nie będzie, Amber...cóż, z nią też nie chce mi się gadać, a Liam pewnie znowu jest na mnie o coś zły. Jestem naprawdę samotna. Może ogarnę się i pójdę po kawę? Tak, to chyba najlepsze co mogę w tym momencie zrobić. Wzięłam i ręcznik i pokierowałam się do łazienki. Rozebrałam się, odkręciłam wodę i pozwoliłam sobie na chwilę relaksu. Mogę zrobić wszystko tylko nie te cholerne zajęcia. To jest jakaś porażka. Wyszłam owinięta ręcznikiem i podeszłam do szafy w pokoju, aby wybrać jakiś zestaw na dzisiejszy wieczór. Wyciągnęłam z szafy czystą, czarną bieliznę, wybrałam przetarte czarne spodnie z niewielką dziurą na kolanie oraz czerwono- czarną koszule w kratę. Szybko się ubrałam, pomalowałam się używając przy tym eyelinera i tuszu, a włosy związałam w niesfornego koka. Wyglądam... no cóż, jak zawsze. Czyli nie satysfakcjonuje mnie mój wygląd. Wiele ludzi mi powtarza, że jestem bardzo ładna, a niektórzy mówią nawet, że śliczna, ale wiem, że kłamią tylko po to by mi nie było przykro. Mniejsza. Wzięłam jeszcze swoją czarną torbę z ćwiekami, ubrałam czerwone trampki i wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drzwi na klucz. Jak zwykle zaszłam po moją ulubioną czarna kawę, w kawiarence obok uniwerka i po jakichś 15 minutach byłam na miejscu. Mam jeszcze 20 minut do rozpoczęcia zajęć. Przysiadłam sobie na pierwszej lepszej ławce i wyciągnęłam książkę do moich pierwszych zajęć. Dlaczego ci wszyscy ludzie na mnie patrzą ? Rozeszło się już to, że wczoraj "rzuciłam się" na Zayn'a? Oni są naprawdę nie normalni. Nie mają swoich prywatnych spraw? Dobra, wyjdę z tond zanim mnie zjedzą. Wyszłam z kawiarni i ruszyłam przed siebie. Zdałam sobie sprawę, że się mogę spóźnić, więc skręciłam w uliczkę, aby pójść na skróty. Gdy tak szlam zrozumiałam, że jest to trochę głupie i niebezpieczne, poza tym powinnam dostać nauczkę, kiedy ostatnio w takiej uliczce spotkałam Zayn'a i jego pieprzniętych kolegów. Zaczęłam się bać, ale dalej durna szłam.
-Kogo my tu mamy- usłyszałam damski głos. Chyba skądś go kojarzę. Stanęłam jak wryta i obróciłam się, aby zobaczyć osobę, która do mnie mówiła. To ta dziwka, która była wczoraj na imprezie!
-Katheron, tak?-zapytała głupio. Dobrze wiedziałam, że specjalnie przekręciła moje imię. Jakoś nie chce mi się z nią rozmawiać. Jest dla mnie zwykła szmata.
-Katherine.-poprawiłam ja.
-Nie wydaje mi się.-uśmiechnęła się głupio. Postanowiłam, że to zignoruję, bo jeszcze chwila i wybuchnę. Założę się, że od złości już jestem cała czerwona.
-Co mnie też zaczniesz lać?- zaśmiała się, a mnie a z krew zalała.
-Szkoda mi wysiłku na ciebie- powiedziałam z obrzydzeniem w głosie
-Oj, przepraszam. Uraziłam cię? Tak bardzo jestem z tego powodu zasmucona- dudniło od tego sarkazmem na kilometr
-Nie rób z siebie większej suki niż jesteś- uśmiechnęłam się sztucznie, a ona zaśmiała się i wyciągnęła z kurtki papierosa i zapalniczkę. Zaciągnęła się, a dym wypuściła z ust prosto na mnie. Obrzydziło mnie to. Nie z powodu tego, że jest to dym papierosowy, bo jestem do tego przyzwyczajona i dosyć często to robiłam, tylko z powodu tego, że dym pochodzi z jej ust.
-Szkoda mi czasu na takie osoby jak ty. -powiedziałam po czym odwróciłam się do niej i ruszyłam szybkim krokiem do uniwerka. Usłyszałam tylko za sobą jej głupi i perfidny śmiech. Po 10 minutach doszłam na miejsce i znalazłam sale, gdzie zaczynają się moje zajęcia. Zajęłam miejsce na którym zazwyczaj siedziałam i czekałam spokojnie na profesora, ale w środku mnie wręcz wszystko się gotowało. Każdy uczeń wchodzący tutaj mierzył mnie wzrokiem. Niektórzy się uśmiechali, inni patrzyli z pogardą, a jeszcze inni patrzyli może ze "strachem"? Można to tak nazwać. Nie wiem. Byli po prostu straszni. I po chwili do klasy wszedł on. Teraz to już wybuchłam. Jestem martwa. Wszedł po schodkach i usiadł koło mnie. To jest chyba jakiś żart! Kiedy chciałam się już przesiąść, profesor wszedł do klasy i rozpoczął wykłady. Boję się go, ale równocześnie czuje do niego obrzydzenie. Jak można, aż w takim stopniu znienawidzić człowieka, w zaledwie kilka pieprzonych dni? Cóż, on jest takim człowiekiem, że po minucie znajomości już go nie cierpisz. Czułam na sobie jego wzrok przez resztę wykładów, ale bałam się na niego spojrzeć. W końcu! Nareszcie zadzwonił ten cholerny dzwonek ! Próbowałam jak najszybciej spakować się, ale ten idiota zrzucił moje książki z ławki. Nie odzywaj się Kate, bądź mądrzejsza, powiedziała moja podświadomość. Grzecznie i bez słowa podniosłam podręcznik i spakowałam się po czym wyszłam z klasy. Nagle ktoś pociągnął mnie w róg dziedzińca i lekko przycisnął do ściany.
-Dobra, koniec zabawy suko.- powiedział Zayn i walnął ręką o ścianę, tuż obok mojej głowy
-Myślisz, że tutaj możesz robić co chcesz?!- krzyknął mi w twarz
-Tutaj jesteś nikim. Jesteś bezwartościową szmatą!- wrzasnął. Miałam szklanki w oczach, ale siłą woli starałam się nie płakać. Nie udało się, bo po chwili słone łzy zaczęły spływać po moim policzku. Ten chuj, chyba ucieszył się z mojej reakcji, bo uśmiechnął się złowrogo sam do siebie. Patrzyłam mu w oczy i widziałam w nich... właściwie nic. Były czarne. Tak jak u potwora, którym był. Dalej płacząc, nie odzywałam się, a on się na mnie patrzył wzrokiem, który mówił "zgnij suko". W pewnym momencie wpił się w moja szyję i zaczął ssać i gryźć moja skórę. To nie było przyjemne lecz bolało. Zdezorientowana zaczęłam bardziej płakać, ale wolałam już się nie odzywać, bo bałam się kolejnego ciosu w policzek.
Chłopak mocno zagryzł moja skórę, a po chwili oderwał się od niej. Poczułam mocny ból przeszywający kawałek mojej szyi.
-Co ... co ja ci zrobiłam?- ledwo wydukałam. Byłam zła na siebie za to, że o to zapytałam, ale nie wahałam się żeby pytać dalej.
-Dlaczego masz mnie za zwykłą szmatę... ?- oparłam ręce na jego torsie, żeby odsunąć go od siebie, a moje łzy powoli zaczęły wysychać na policzkach. -jesteś i to wystarczy- był tak obojętny, że to był kolejny cios dla mnie. Miejsce to którego Zayn się "przyssał" piekło mnie cholernie mocno. Co to do jasnej cholery miało być? On mi robił malinkę czy co?
-Następnym razem nie będę taki łagodny, bo jeszcze ci nie pokazałem na co naprawdę mnie stać. Jeśli odwiniesz jeszcze jakiś numer i to przy moich znajomych, to nie ręczę za siebie. Lepiej na siebie uważaj.- zagroził, znów ugryzł bolące miejsce i szybko odszedł, zostawiając mnie wystraszona i zdezorientowana. Oparłam się plecami o ścianę i zjechałam na dół. Za co? Co ja mu zrobiłam ? Ja już nie chce płakać przez niego. Nie chce. Przeczesałam dłonią, zaczesując włosy do tylu i przygarnęłam kolana do siebie. Dotknęłam pulsującego miejsca na szyi, szybko wyciągnęłam lusterko i spojrzałam na szyje. To jest wielkie i lekko fioletowe. Co ja mam golfy nosić?
-Katherine ?-usłyszałam głos mojego brata. Jak najszybciej zakryłam szyje włosami i wstałam przecierając delikatnie kąciki oczy mokre od łez.
-Tak, Liam?- próbowałam mówić najspokojniej jak się da w tej sytuacji
-On ci znowu coś zrobił?- podszedł do mnie i podał mi rękę, aby pomoc mi wstać
-Nie- skłamałam
-W takim razie niby co tutaj robisz?- podejrzewał coś i popatrzył na mnie, jakby chciał wszystko ode mnie wyciągnąć
-Zasłabłam i musiałam usiąść na chwilę i odetchnąć- kłamstwo pogania kłamstwo
-Dobra, jak nie chcesz to nie mów, ale ją wiem, że to był on. Jak możesz to przede mną ukrywać? Nie widzisz, że się o ciebie martwię? - powiedział z wyrzutem
-Może właśnie w tym problem. Aż za bardzo się mną przejmujesz. Gdy powiem ci coś żebyś się w końcu ode mnie odczepił, to i tak ja jestem ta zła. Przeczesałam włosy dłonią zaczesując je do tylu.
-Ja po prostu się o ciebie boje i nie dam cie nikomu skrzywdzić.-złapał moją dłoń.
-Liam, ja to wiem.-opowiedziałam.
-No dobrze, ale nie rozumiesz tego i w ogóle mnie nie słuchasz. Powiedz mi kto to był.-nakazał.
-Liam przestań ... nie rób dramy.-powiedziałam do niego.
-Katherine, ty chyba naprawdę nie rozumiesz co ją do ciebie mówię!- podniósł głos
-Ty chyba też jesteś głuchy i nie słyszysz, co ją ci mówię- powiedziałam poirytowana
-Wiesz co ją rozumiem wszystko. Okey, nie chcesz to mi nie mów. Chuj mnie to wszystko obchodzi. Tylko nie przychodź do mnie, gdy następnym razem stanie ci się krzywda- powiedział i odszedł, a ją znów zaczęłam płakać To jest jakiś chory sen, prawda ? Mam dość. Za co do cholery ? Dlaczego on się tak cholernie zmienił ?
-Liam !-krzyknęłam kiedy odchodził, ale zignorował mnie.
-Liam stój ! Słyszysz ?! Proszę Cie !-jest bardziej uparty niż ja, ale w końcu się odwrócił.
-Czego jeszcze chcesz?- zapytał oschle. Nie rozpoznaje go
-Ja... ja nie chciałam- popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem
-Nie chce stracić jedynej mi bliskiej osoby- płakałam. Stałam jak sierota, na środku przejścia i głaskałam się po ramieniu. Liam nic nie powiedział, tylko podszedł do mnie i otworzył ramiona. Szybko wtuliłam się w jego klatkę piersiową i się rozpłakałam
-To Zayn...-jakoś udało mi się wypowiedzieć jego imię przez płacz
-Co on ci zrobił ? -zapytal.
-Krzyczał na mnie ...-nie chciałam mu mówić o szyi.
-A to samo się zrobiło tak ? -zapytał. Popatrzyłam tylko na niego.
-Kate, przestaniesz mnie w końcu okłamywać i ukrywać przede mną?- złapał mnie z ramiona.
-A ty przestaniesz w końcu ciągle na mnie krzyczeć ? To mnie boli. Nie mam pojęcia kim jesteś... Przepraszam, ale musiałam ci to powiedzieć.-powiedziałam lekko przestraszona.
-Jak mam na ciebie nie krzyczeć, jak dajesz mi do tego miliony powodów?!- potrząsł mną. Zdałam sobie sprawę, że boję się własnego brata.
-Widzisz? Zachowujesz się jak on!- podniosłam głos
-Jak niby kto?
-Jak Zayn!- wyrwałam się i pobiegłam. Z racji tego, że zajęcia już się zaczęły, nie pójdę na nie tylko napisze do Harry'ego. Mam to gdzieś czy coś robi czy nie. Tylko on mi został. Słyszałam jak krzyczy za mną, ale ja się nie dam. Boje się własnego brata. Szarpie mną, krzyczy na mnie i ma mnie za szmatę. Jak Zayn. Nie chce tu być. Błędem był wyjazd do tego uniwersytetu. Mogłam pojechać z moja paczka na uczelnie, ale nie. Ja tak bardzo chciałam być blisko mojego braciszka. To jest jak słaby horror. Wszystko jest bezsensu. Oh, dobra. Napisze do Harry'ego i może pójdziemy razem na jakiś lunch.

" Hey Harry. Możemy się spotkać?"- napisałam

"Oh, Hey Kate! Już się stęskniłaś? Jasne, możemy się zobaczyć kochanie, ale jeśli brakuje ci seksu to mi to napisz prosto z mostu "- zaśmiałam się cicho do siebie. Od razu potrafi mi poprawić humor.

"Teraz brakuje mi twojego uścisku"- odpisałam i od razu posmutniałam

"Coś się stało? Gdzie jesteś?"

"Pod uczelnia. Przyjedziesz?"

"Tak, zaraz będę kochanie"- on jest taki słodki. Czekając na niego stałam pod budynkiem uczelni i patrzyłam na niektórych "wagarowiczów". Większość z nich wyglądała podobnie do Harry'ego, Amber czy chociażby mnie. Kolczyki, kolorowe włosy, tatuaże i oczywiście papierosy. Przyglądali mi się i mówili sobie coś na ucho. Kurwa, jak mnie to irytuje.
-Jak myślisz kto to?- ktoś zakrył mi oczy od tylu. Głupek
-Hmm, niech pomyśle. Może to ten idiota Harry?- zaśmiałam się
-Ej ! Wypraszam sobie. -próbował być poważny, ale nie wyszło mu. Odwrócił mnie w swoja stronę i delikatnie musnął moje usta. Jak zawsze smakowały miętą.
-Cześć skarbie.-uśmiechnął się do mnie przytulając do siebie w pasie.
-Co to za smutna minka i podkrążone oczka ?-zapytał podnosząc swoim palcem wskazującym mój podbródek, przez co zmusił mnie do popatrzenia mu w oczy. Twarz w jednym momencie mu posmutniała, a ten jego figlarny, codzienny uśmieszek zniknął tak szybko jak się pojawił
-Co się stało?- zmartwił się
-To Zayn... on znowu- nie byłam w stanie powiedzieć mu wszystkiego, bo już wtedy mój głos się załamał, a oczy były zaszklone
-Znowu cię uderzył?- wkurwił się i to tak mocno, że oczy mu poczarniały
-Nie, ale... mnie przycisnął do ściany... i z-zaczął krzyczeć "ty suko"...i o-on zrobił mi...to- odwróciłam głowę i pokazałam mu szyję. Popatrzyłam na jego reakcję, gdy zobaczył "malinkę" od Zayn'a. Zacisnął pięści, tak że knykcie mu zbielały, twarz zrobiła mu się czerwona i miał zaciśnięta szczękę.
-Kurwa!- uderzył ręka w ścianę
-Zabije go kurwa ! Zabije ! -Harry zaczął chodzić w kółko.
-Uspokój się.-położyłam dłonie na jego torsie zatrzymując go.
-Nie Kate ! Nie pozwolę na to żeby on robił takie rzeczy! Żeby zachowywał się w taki sposób wobec ciebie !-powiedział. Jego dłonie nadal były zaciśnięte tak jak i szczeka.
 -Harry, ale ty nic z tym nie zrobisz. On myśli, że może robić co chce- próbowałam go uspokoić, ale on znowu walnął o ścianę
-No kurwa właśnie dlatego trzeba mu uświadomić to, że są pewne pieprzone granicę!
-Ale on nie ma granic! Rozumiesz? To człowiek, który kompletnie nie ma żadnych hamulców- powiedziałam, a on popatrzył na mnie i, gdy zobaczył łzy spływające po moich policzkach, uspokoił się i zamknął mnie w swoich ramionach.
-Jakim pierdolonym prawem on cię w ogóle dotknął...- dalej był wkurzony, ale nie mógł nic zrobić, gdy wypłakiwałam się w jego ramię.
-Nie pozwolę mu na to... jeśli ktoś ma cię dotykać to będę to Ja- podkreślił słowo "Ja" W pewnej chwili Harry oderwał się ode mnie i zaczął iść w kierunku drzwi. Zdezorientowana odwróciłam się, gdzie zobaczyłam wychodzącego Zayn'a, a Harry podchodził cały wkurwiony do niego. Przecież go o coś prosiłam.
-Harry !-krzyknęłam i zaczęłam iść za nim . Nie reagował na moje wołania. Gdy Zayn go zobaczył, uśmiechnął się głupio i puścił do mnie oczko. Gdy Harry to zobaczył, podbiegł do niego i uderzył go w twarz. Zayn się odwrócił i z nosa leciała mu krew. Nie pozostawał  dłużny i oddał lokatemu.
-Przestańcie!- podbiegłam i próbowałam oderwać Zayn'a od Harry'ego, ale popchnął mnie i upadłam. To jeszcze bardziej wkurwiło Styles'a, bo mocniej walnął tego dupka Zayn'a. Lokaty dostał w brzuch i się zgiął.
-Myślisz, że wygrasz? Chciałeś być wielkim księciem z bajki, albo bohaterem?- zaśmiał się Malik. Zaczął go kopać w brzuch.
-Książę na białym koniu się znalazł.-splunął mulat nie przestając kopać Harry'ego.
-Zostaw go! Zayn przestań go kopać!-szarpałam go. Próbował się wyrwać, ale nie pozwalałam mu na to.
-Puść mnie.-powiedział obojętnie.
-Zrobisz mu krzywdę.-starałam się nie krzyczeć. Ludzi pod szkołą nie było. Jedynie nasza trojka znajdowała się na placu głównym.
-Zayn ... proszę cie, zostaw go.-powiedziałam spokojnie i delikatnie. Zatrzymał się na moje słowa i nie kopał już Styles' a.
 -Masz szczęście, że ona tutaj jest, bo gdyby nie to, to już dawno byś plul krwią- warknal, spojrzał na mnie i odszedł. Szybko podbiegłam do Harry'ego
-O boże, jak się czujesz?- ręce trzęsły mi się że strachu
-Nic mi nie jest- dziwne to było, ale od razu oparł się na łokciach i usiadł.
-Zadziwiasz mnie- powiedziałam
-Niby czemu?- zapytał i lekko się uśmiechnął-No wiesz, przed chwilą jakiś dupek cię skopał i leżałeś przez niego na ziemi, a po chwili wstajesz bez żadnego znaku, że cię coś boli
-Jak chcesz to możesz ukoić moje rany- na jego twarzy znów pojawił się uśmiech, ale ten był inny. Seksowny. Zaczerwieniłam się na jego propozycje, a on się zaśmiał.
-Za każdym razem kiedy rozmawiamy o czymś związanym z seksem, tak słodko się rumienisz i udajesz taką bezbronną.-powiedział do mnie uśmiechając się. Odwzajemniłam uśmiech, ale w głowie chodziły mi tylko słowa, które wypowiedział Zayn. "Masz szczęście, ze ona tu jest, bo gdyby nie to, to już dawno byś pluł krwią." Przerwał ze względu na mnie ? Nie. To nie możliwe. Przecież on mówi na mnie "suka", czy "szmata". Niby czemu miałby się mną przejmować? No tak. On się nikim nie przejmuje.
-To co robimy skarbie?- zapytał chłopak i wstał
-Nie mam pojęcia. Może po prostu chodźmy do pokoju? To jest ciężki dzień
-Do pokoju powiadasz?- zaczął do mnie powoli podchodzić
-A co byś chciała tam robić?- złapał mnie w tali
-Harry...- zwróciłam mu uwagę
-No co? Nie wiem jak ty, ale ja mam na ciebie ochotę- wyszeptał mi do ucha i złapał mnie jedna ręką za tyłek
-Ty naprawdę myślisz tylko o jednym?- zażartowałam. Dobra, przyznam on mnie pociąga
-Nie, ale ty mnie doprowadzasz do takiego stanu, że myślę tylko o tym z tobą w roli głównej- zaczerwieniłam się
-Przestań ...-powiedziałam zaczerwieniona.
-Podobasz mi się w roli bezbronnej.- napierał na mnie swoim ciałem. Naprawdę go uwielbiam, ale nie mam siły już na nic.
-Cala się trzęsiesz. Już się nie bój skarbie, jesteś ze mną.-muskał moją szyje.
-Chodź, idziemy do pokoju.-chwycił mnie w tali i ruszyliśmy do akademika. Chłopak cały czas coś opowiadał, ale ja nie potrafiłam się na niczym skupić. W głowie miałam cały czas te słowa, cały czas. Naprawdę nie potrafię ich wyrzucić z głowy.
On mówił, a ja tylko potakiwałam
-Kate? Ty mnie w ogóle słuchasz?- zaśmiał się Harry
-Ja przepraszam, ale nie słuchałam cię
-Bardzo mi z tego powodu przykro- zrobił minę zbitego psa i udał, że ma tak zwanego "focha"
-Harry, przestań- popatrzyłam na niego
-A pocieszysz mnie jakoś?- wydął usta, a gdy to zobaczyłam wybuchłam śmiechem
-Ej, teraz serio mam focha- założył ręce na piersi i poszedł do przodu. Pobiegłam w jego stronę i wskoczyłam mu na barana.
-A teraz tez masz ?-musnęłam jego szyje.
-Tak.-nie uległ.
-A teraz ?-ucałowałam policzek.
-Nie wybaczę ci.-wzruszył ramionami.
-Hym ... a teraz ?-wpiłam się w jego usta z lekkością, co w pewnej chwili zamieniło się w namiętny pocałunek. Ściągnął mnie ze swoich pleców, postawił na ziemi i przycisnął do siebie, delikatnie ściskając moja pupę. Podniósł mnie, a ja oplotłam nogi w jego pasie. Cholera, czemu akurat musimy się lizać na środku chodnika?
-A teraz się gniewasz?- zapytałam uśmiechając się, gdy skończyliśmy
-Powiedzmy, że jestem w stanie ci wybaczyć, ale jeszcze do końca nie odkupiłaś swoich win- przybliżył się i ugryzł moją dolną wargę, na co wydalam cichy jęk
-Katherine, nie podniecaj się jeszcze. Musimy najpierw dojść do twojego pokoju- powiedział pociągająco
-To przestań robić takie rzeczy- powiedziałam cicho
-Ale to jest silniejsze ode mnie- szepnął mi do ucha, na co mnie przeszły ciarki.  Przez cala droge do akademika wygłupialiśmy się i śmialiśmy się. Mam wrażenie, że przy nim mogę być sobą. W końcu po jakiś 15 minutach byliśmy już w akademiku.  Weszliśmy do środka i oboje doznaliśmy szoku. Liam i Amber, Amber i Liam ... oni ... całowali się! Nie wierze ...
-Yhym- chrząknął Harry, a ją nie byłam w stanie nic powiedzieć. Znaczy podejrzewałam, że oni że sobą kręcą, ale to jest dziwne
-Hej Kate, hej Harry- powiedział Liam, bo Amber zaczerwieniona siedziała na łóżku
-Liam? Masz mi coś do powiedzenia?- zapytałam brata
-Nie. Mieliśmy już wychodzić, więc macie pokój dla siebie. Chodź Amber- Liam wstał, a dziewczyna bez słowa zrobiła to co on. Chłopak pociągnął ją za rękę i już ich nie było.
-Dobra, tylko ja uważam, że to było dziwne i nie zręczne?- zaśmiał się Styles
-Nie, nie tylko ty- uśmiechnęłam się do niego i odłożyłam torbę na ziemię. Podeszłam do biurka i odlożyłam telefon. Chciałam się schylić i ściągnąć buty, ale Harry mi w tym przeszkodził. Owinął ręce w okół mojego brzucha i zaczął mnie całować po szyi
-Jesteś zboczony i niewyżyty seksualnie.-zaśmiałam się otulając jego ręce moimi .
-Tak wiem.-nie przestawał muskać szyi.
-Harry wiem, ze jestem dla ciebie seksowna, ale naprawdę nie mam dzisiaj na nic siły.-powiedziałam chowając głowę w zagłębieniu jego szyi. Była taka ciepła.
-Mówię ci, że chce przestać, ale to silniejsze ode mnie. Proszę, może chociaż się rozbierzmy?- zaśmiałam się na to, że był taki zdesperowany
-No... nie wiem- powiedziałam. Zrobił minę słodkiego psa, a więc nie mogłam odmówić
-Dobrze, ale tylko tyle- słysząc to na jego twarzy pojawił się wielki banan. Szybko sięgnął po moja koszulkę i ściągnął ją tak szybko, że aż byłam pod wrażeniem. Wpił się łapczywie w moje usta i zaczął jeździć ręką po moich plecach
-Harry ... mieliśmy się tylko rozebrać.-wypowiedziałam w prost do jego ust.
-Jesteś piękna i seksowna. Nie mogę się powstrzymać.-jego dłonie błądziły po moim brzuchu. Był jak w transie.
-Harry...-nie chciał odkleić się od moich ust.
-Nie karz mi przestawać.-praktycznie jęknął.
-Ale...- chciałam coś powiedzieć, lecz włożył rękę tam, gdzie nie powinien
-Nie, nie ma "ale"- może nie powinnam protestować i po prostu się rozluźnić? Tak, mi też się coś należy. Podniosłam jego koszulkę do góry i szybko ją zdjęłam. Harry odnalazł mój rozporek, rozpiął go i wyszłam z nich, a chłopak przeszył moje ciało na wskroś
-Czemu ty jesteś taka seksowna? Podnieca mnie samo patrzenie na ciebie- ściągnęłam jego spodnie i znów zaczęliśmy się całować.



Hej kochani! :* Pierwsza sprawa, to chciałam was bardzo przeprosić za takie opóźnienie, ale miałyśmy pewne utrudnienia w napisaniu tego rozdziału, a po drugie to przepraszam jeśli źle dobrałam piosenki, ale jak dla mnie pasują do rozdziału :) Kochamy was <3 pozdrawiam xx

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 10

Wczuł się w to i to bardzo. Te pocałunki za każdym razem były coraz bardziej namiętne i idealne. Ugryzłam jego wargę na co on cicho jęknął w moje usta. Swoją rękę skierowałam w dół jego ciała. Gdy odnalazłam zamek od jego spodni, chciałam włożyć rękę w jego spodnie, jednak on mnie zatrzymał.
-Kate ... błagam, zlituj się i poczekaj. Mamy jeszcze całą noc.-błagał, ale był już pewniejszy siebie.
-Myślałam, że tego chcesz no, ale okey. Nie nalegam.-odeszłam od niego pozostawiając go zdezorientowanego i podeszłam do szafy, aby wybrać ciuchy na dzisiejszą imprezę. Zaczęłam udawać obrażoną.
-Kate.-powiedział, a ja nie zwracałam na niego uwagi.
-Hej, Kate ? Obraziłaś się ?-dalej nic mu nie odpowiadałam. Podszedł do mnie i położył ręce na moich biodrach, a ja wybierałam ciuchy i udawałam, że to na mnie nie działa, ale było inaczej.
-Kate, ja tylko powiedziałem, że teraz nie, ale później. Czemu się od razu obrażasz ? Kochanie ...-odgarnął włosy z mojej szyi i zaczął ją całować.
-Myszko słyszysz ?-dalej muskał moja szyję.
-Zaraz ktoś jeszcze wejdzie do pokoju, więc nie powinieneś tego robić.-powiedziałam obojętnie. Moja skóra była tak rozpalona pod wpływem jego dotyku. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam, ale muszę dać radę.
-Mam w dupie to czy ktoś wejdzie. Przestań. Nie lubię jak jesteś zła, a teraz wiem, że jeszcze bardziej nie lubię kiedy mnie ignorujesz.-zaczął masować mój brzuch.
Cholernie ciężko jest stać z nim w samej bieliźnie, w jednym pokoju, kiedy on na dodatek całuje mnie. Mam wrażenie, że jeżeli zaraz nie przestanie to rzucę się na niego i zrobimy to.
-Skoro nie lubisz kiedy jestem zła to nie dawaj mi do tego powodów.-powiedziałam ostro.
-Przepraszam, ale to będzie smakowało lepiej, gdy poczekasz. Zobaczysz.-całował mnie po karku. Odwrócił mnie w swoją stronę, uśmiechnął się w ten swój seksowny sposób i znów zaczął całować moją szyję. Teraz to on był tym pewnym siebie. Powrócił, odzyskał formę. Czyli ja i on, on i ja dziś wieczorem ? To brzmi przerażająco.
-Moja myszka nadal będzie się gniewać na swojego koteczka ?-zapytał. Parsknęłam cichym śmiechem. Nic nie mogłam na to poradzić. Czułam jego ciepły oddech na szyi.
-czy ja wiem.-odparłam i nie potrafiłam ukryć małego uśmiechu na mojej twarzy. Zaczał mnie całować po obojczykach i jeszcze niżej.
-A teraz ?-zapytał między pocałunkami.
-Może ...-od moich piersi schodził coraz niżej i całował mnie po brzuchu.
-A teraz ?-nie poddawał się, ale ja tez nie chciałam ulec tak szybko.. Znów zaczęło robić się gorąco. To zmienia się w jakieś słabe porno. Bez jaj. Ma łatwy dostęp do moich czułych punktów.
-A teraz ? -złapał zębami gumkę moich majtek. O Boże. Złapała go lekko za włosy. No, ale bez jaj. to jest jakieś porno. Czy tu są ukryte kamery ?
-Harry ... wydaje mi się, czy ty chciałeś czekać do późna ?-powiedziałam drżącym głosem.
-Jeśli chcesz to możemy poczekać.-wstał i pocałował mnie bardzo, ale to bardzo ostro i namiętnie.
-Usiądź, a ja wybiorę ci ciuchy na imprezę.-puścił mi oczko.
Zrobiłam co kazał i usiadłam na skraju łóżka, patrząc się na Harry'ego bardzo dokładnie. Wpatrując się w jego ciało, miałam wiele, bardzo wiele myśli z nim w roli głównej i na myśl o tym przygryzłam wargę.
-wiem, że jestem seksowny i cię pociągam, ale nie myśl, że nie czuję jak patrzysz się na mój tyłek.-zaśmiał się. tak jego tyłek jest gorący, powiedziała moja podświadomość.
-Wcale nie patrzę na twój tyłek.-skłamałam.
-Jasne.-uśmiechnął się sam do siebie. Podoba mi się ten dzień. W końcu jest miło i przyjemnie. Chociaż jeżeli jakaś osoba zobaczyłaby całą relację pomiędzy nami, stwierdziłaby, że zachowuję się jak jakaś tania laska.
-Wiesz, mam wrażenie, że zachowujemy si tak jakbyśmy byli parą, nie sądzisz ?-zapytał chłopak nadal przeglądając moje ciuchy w szafie.
-Właściwie to cały czas o tym myślę ...-powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Nie sądzisz, że jest to trochę dziwne ? Tak naprawdę nie wiemy na czym stoimy.-popatrzył na mnie oczekując, że coś odpowiem, ale ja nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Sądzę, że jest to nie tyle dziwne co niezręczne.-odparłam.
-Czujesz się z tym niezręcznie ? Wiesz, w gruncie rzeczy mi się to podoba.-uśmiechnął się łobuzersko.
-Nie chodzi mi o to, że mi to nie odpowiada czy, że to nie jest fajne, bo jest, ale jest to dla mnie nowość.-przebierałam nerwowo palcami.
-Czyli, że nie chcesz już nic robić ?-popatrzył na mnie.
-Tego nie powiedziałam, ale z pewnością chcę.-roześmiał się.
-Przyjemnie ci ze mną, prawda ?-mówił uwodzącym głosem. Odłożył ubrania i zaczął się zbliżać.
-Może.-uśmiechnęłam się do niego.
-Pociągam cię , prawda ? Przyznaj się.-dalej podchodził bliżej.
-To ty przyznaj, że ja cię kręcę i podniecam.-powiedziałam przygryzając wargę.
-ja pierwszy zapytałem.-znów był przy mnie.
-Harry, to zmienia się w jakieś słabe porno.-zaśmiałam się.
-Ale podoba ci się to.-pochylił się w moją stronę. Szybko wstałam zanim znów zaczęłyby się nasze "zabawy".
-Czyli to wybrałeś dla mnie.-podeszłam do szafki, na której leżała mała czarna, bez ramiączek i z koronką na dekolcie, sięgająca przed kolana.
-Harry, to nie jest trochę za skąpe ?-spytałam.
-Ale to twoje.-zaśmiał się.
-a tak po za tym to jest seksowne i w razie potrzeby szybko da się ja ściągnąć.-oblizał dolną wargę. Nie cierpię, a zarazem kocham kiedy to robi.
-Masz, ąż takie doświadczenie, że wiesz jaką sukienkę najszybciej się ściąga ?-droczyłam się z nim.
-Nie chwaląc się, było kilka sytuacji.-zaśmiał się. Przyznaję, że poczułam zazdrość i się wkurzyłam więc nie śmiałam się z nim i po prostu zaczęłam wybierać buty do kompletu.. Wybrałam proste, czarne szpilki.
-A ciebie znów jakiś foszek złapał ?-zapytał uroczo.
-Nieee.-uśmiechnęłam się sztucznie, co mam nadzieję, że nie zauważył. Przebrałam się i stanęłam przed lustrem. Wyglądam całkiem nieźle. Muszę się tylko jeszcze pomalować, uczesać włosy i będę gotowa. Cały czas czułam na sobie wzrok Harry'ego.
-Wiem, że cię pociągam, ale to cuć kiedy się na mnie gapisz.-powiedziałam.
-To dobrze, że czuć i dobrze, że wiesz.-powiedział.
-Tak serio to wyglądasz tak seksownie, ale nic nie przebije twojego ciała w samej bieliźnie no chyba, że twoje ciało na go.
-Sugerujesz coś ?-spytałam i uśmiechnęłam się.
-Mamy całą noc, nie kuś.-położył się i zakrył twarz dłońmi. Usiadłam przy biurku i zaczęłam nakładać makijaż. Wzięłam tusz do rzęs oraz elinery, a włosy spięłam w luźnego koka. Myślę, że wyglądam naprawdę dobrze.
-Harry, czy wszyscy będą tam tak ubrani ?-zapytałam. Jakoś nie czuję się w tym najlepiej pomimo tego, że jestem pewną siebie osobą.
-Sądzę, że większość dziewczyn będzie wyglądać jak dziwki.-zaśmiał się.
-A ty wyglądasz jak milion dolarów.-podszedł do mnie i objął mnie w pasie.
-Nie czuję się w tym zbyt komfortowo.-narzekałam.
-I tak ona później z ciebie zniknie więc o co chodzi ? -mruknął mi do ucha na co podskoczyłam.
-Przestań mnie już uświadamiać, że później mnie przelecisz !-zaśmiałam się.
-Ale ja kocham to jak reagujesz na te słowa.-ugryzł mnie lekko w szyję.
-Pamiętasz jak to ty reagowałeś na to kiedy to ja przejęłam nad tobą kontrolę ?-zapytałam naśmiewając się z niego.
-Myślę, że powinniśmy się już zbierać.-chłopak jak najszybciej zmienił temat na co ja jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać. Chwycił mnie w pasie i wyszliśmy z pokoju, który zakluczyłam. Zeszliśmy po schodach i dół i już po chwili staliśmy przy jego samochodzie. Spojrzał na mnie i uniósł lekko brwi.
-Coś się stało ? Wyglądasz na wystraszoną.-zapytał z troską w głosie.
-Troszkę się denerwuję, ale jest w porządku.-skłamałam wsiadając z nim do auta. troszkę ? Boję się i to cholernie.
-Nie boj się. Będzie dobrze, zobaczysz- powiedział wchodząc do samochodu.
-Krzywda ci się nie stanie.- pocałował mnie w policzek.
-Miejmy nadzieje- zaśmiał się na moje słowa.
-Obyśmy nie spotkali niewłaściwych osób...- powiedziałam.
-Mówiąc to masz na myśli Zayn'a, prawda?
-Tak.
-Nie przejmuj się nim.
-Jak mam się nim nie przejmować Harry ? On mnie wykańcza psychicznie.-oparłam głowę o szybę.Poczułam jak kciukiem pociera wierzch mojej dłoni.
-Właśnie dlatego nie powinnaś o nim myśleć. Myśl o dzisiejszej zabawie. O nas- ten tylko o jednym -Harry ?
-Tak kochanie ?
-Będziesz dzisiaj przy mnie, prawda?- spytałam nieśmiało.
-Jasne, że tak. Będziemy cały czas z moimi znajomymi- uśmiechnał się do mnie szeroko.
-Na pewno cię polubią.
-Dziękuję.
-Ale za co?- był nieco zdezorientowany.
-Za to, że jesteś- posłałam mu szeroki uśmiech. Uśmiechnął się sam do siebie. Jest jedyną osobą, na którą mogę liczyć, bo mój brat nie wchodzi w grę. Ma mnie za jakąś szmatę. Po jakiś 15 minutach byliśmy już na miejscu. Wyszłam z auta i od razu usłyszałam mocną muzykę. Harry od razu po wyjściu z samochodu został powitany przez co najmniej 20 osób. Następnie podszedł do mnie i złapał mnie za rękę. Myślałam już, że mnie zostawi i pójdzie z kolegami, ale tak nie zrobił. Przedstawił mnie kilku znajomym, wszyscy są bardzo pozytywni i przyjacielscy. Może po prostu miałam pecha przez te kilka pierwszych dni? W oddali zobaczyłam tego chłopaka, którego spotkałam dzisiaj wychodząc z toalety. Zauważył mnie i uśmiechnął się idąc dalej.
-Może pójdziemy się czegoś napić ? -zaproponował Harry.
-Z chęcią.-odparłam. Chłopak nie puszczając mojej dłoni ruszył szukając miejsca, w którym znajdował się alkohol. Weszliśmy do kuchni. Stol był tak zawalony różnymi kubkami, butelkami i kieliszkami, że nie było widać blatu.
-Na co masz ochotę ?- uśmiechnął  się Harry.
-Wybór alkoholu pozostawiam tobie- na mojej twarzy pojawił się słodki uśmiech. Nalał jednego z alkoholu do kubeczka i podał mi go. Szybko wypiłam zawartość. Przyznaje, ze to draństwo było ostre, ale w tej chwili miałam to gdzieś.
-Chcesz jeszcze?- zaśmiał się chłopak.
-Poproszę.- podałam mu kubek. Kiedy opróżniłam kolejny kubek z kolei przenieśliśmy się salonu, chceliśmy gdzieś usiąść. Nie widziałam jeszcze Liam'a. To chyba lepiej . Weszliśmy do salonu, a moje serce natychmiast podskoczyło. Na kanapie siedział, Niall, Louis, jakaś dziewczyna i Zayn, który obejmował ją ramieniem. Wszystkie ich spojrzenia zostały skierowane na nas. Gdy poczułam, ze się na nas gapia, jeszcze mocniej ścisnęłam rękę Harry'ego. Louis do nas podszedł i przywitał się z Harry'm.
-Kate to jest ...- Harry chciał powiedzieć, ale Louis mu przerwał.
-Już się poznaliśmy.
-Oh, okey- tylko tyle powiedział. Nachylił się w moja stronę.
-Ten blondyn to Niall, przyjaciel Zayn'a, a ta dziewczyna to Lilly. Lepiej z nią nie zadzieraj-wyszeptał mi do ucha. Cały czas czułam na sobie spojrzenie Zayn'a i tej dziewczyny.
-To jest laska Zayn'a ? -zapytałam szeptem. To strasznie denerwujące kiedy ktoś tak na Ciebie patrzy. Nie chce zostać tu ani minuty dłużej. Nie chce go widzieć, nie chce na niego patrzeć.
-Nie, ale zabawiają się razem- wyszeptał.
-Proszę, chodźmy gdzieś. Nie wiem, może na gorę ? Byle tylko nie patrzeć na nich.- błagałam.
-Jasne, idziemy na górę ?-mówił już normalnie.
-Okey- posłałam mu czarujący uśmiech i poszłam za nim, dalej trzymając jego dłoń. Weszliśmy do jednego z wielu pokoi i usiedliśmy razem na lóżku. Popatrzyłam mu w oczy i zaczęliśmy się do siebie przybliżać. Wpiliśmy się w swoje usta z pragnieniem. Weszłam mu na kolana i ściągnęłam koszulkę. Położył się do tylu, a ja na nim siedziałam. Zaczęłam całować go po torsie. Językiem śledziłam tusz na jego skórze.
-To dlatego tak bardzo chciałaś z tam tąd iść.-wymruczał.
-Mam na ciebie ochotę od samego rana.-zachichotałam. Znów zaczęłam całować jego usta. Smakują tak dobrze. Zaczęłam lekko ruszać biodrami, na co chłopak jęknął z rozkoszy.
-Ja od pierwszego dnia, gdy cię poznałem- zaśmiał się.
-Chcesz to robić tu, czy w akademiku? - zapytał.
-Myślę, że w akademiku, mimo wszystko będzie lepiej.
-Jak możesz mnie rozbierać i podniecać, a potem kazać czekać ?- zażartował.
-No, ale dobrze. Dla ciebie poczekam. - chciał wstać, ale mu nie pozwoliłam.
-To, że nie chce tego robić teraz, to nie znaczy, ze innych rzeczy tez nie chce- wyszeptałam mu do ucha.
-To znaczy?- uniósł brwi. Nie odpowiedziałam tylko chwyciłam zamek od spodni i rozpięłam go. Powoli zsuwałam materiał z jego nóg.
-Jeżeli to ma być z przymusu to nie chcę żebyś to robiła.-oznajmił mi. Pokiwałam przecząco głową i zsunęłam z chłopaka spodnie. Przynazję, była nieźle wstawiona, ale dobrze pamiętałam co robiłam. Pocałunkami schodził do jego idealnie wyrzeźbionego brzucha. Przejechałam delikatnie palcem po niewielkiej wypukłości kiedy usłyszałam mocne walnięcie w drzwi. Wystraszyłam się. Odskoczyłam od Harry'ego.
-Może jednak następnym razem ?- popatrzył na mnie.
-No dobrze.- powiedziałam zrezygnowana.
-Szkoda.- przejechałam palce po lekko wypukłym miejscu na jego bokserkach. Zaczęłam robić różne kształty i obserwowałam jego reakcje. Oczy miał zamknięte, a oddech robił się coraz cięższy.
-Kate...- chciał coś powiedzieć, ale widocznie nie dał rady, gdy zaczęłam bardziej napierać dłonią, na jego wrażliwe miejsce.
-Kate ... miało ... miało być następnym razem.-znów jest tak bardzo bezbronny.
-No dobrze.-ucałowałam go i przytuliłam się do niego, kiedy już założył spodnie.
-Harry?
-Tak ?
-Mogę o coś spytać ?-powiedziałam niepewnie.
-Jasne.-odparł.
-Dlaczego ty i Zayn tak bardzo się nie lubicie ?-jestem naprawdę ciekawa co wydarzyło się między tą dwójką.
-Wydaje mi się, że to jest chyba ogromna różnica charakterów. Właściwie to jakoś tak wyszło.- był obojętny. Trochę wydawał mi się być błachy ten powód, ale postanowiłam nie naciskać.
-Wiesz co, pić mi się chce.- powiedziałam.
-Nie ma sprawy, idziemy na dół. Złapał mnie za rękę po czym wyszliśmy z pokoju schodząc na dół. Harry poszedł wziąć coś do picia, a ja czekałam na niego przy schodach.
-Proszę księżniczko.-uśmiechnął się promiennie i wręczył mi napój. Chłopak odwrócił głowę i spojrzał na Zayn'a, który siedział z tą dziewczyną. Zayn bacznie nas obserwował. Mój przyjaciel chyba chciał mu zrobić na złość, ponieważ przyciągnął mnie do siebie łapiąc za tyłek i zachłannie wpijając się w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek, a zważając na to, że Zayn patrzy, to był to kolejny plus.
-Dziwka-usłyszałam głos Zayn'a na co dziewczyna siedząca obok niego się zaśmiała. Tego już kurwa za wiele. Oderwałam się od Harry'ego i podeszłam do Zayn'a.
-Co ty właśnie kurwa powiedziałeś ?-starałam się być opanowana. Wstał i podszedł do mnie. -Powiedziałem, że jesteś dziwką. -rzuciłam się na niego obijając jego klatkę piersiową pięściami. -Nie masz prawa tak do mnie mówić ! Nie masz ! Nie nazywaj mnie tak !-uderzałam dłońmi o jego klatkę piersiową i mostek. Słyszałam śmiech tej dziewczyny. To mnie jeszcze bardziej wkurzało i używałam całej siły jaka we mnie była.
-Kate.- Harry chciał mnie uspokoić, ale nie dał rady.
-Ty pieprzony dupku! Nie masz żadnego pierdolonego prawa mnie tak nazywać !- krzyczałam nie przestając go bić. Wokół nas zebrał się wielki tłum.
-Jesteś zwykłym dupkiem i nikim więcej!-podczas gdy ja go biłam, on perfidnie się śmiał.
-Kate, uspokój się.- Harry złapał mnie pasie i podniósł na ręce, odciągając mnie od Zayn'a.
-Puść mnie ! Słysz ! Puść !-krzyczałam na niego wymachując nogami w górze.
-Uspokój się kochanie.-postawił mnie na nogi z dala od tego tłumu. Nie będę płakać, nie tym razem, nie przez tego dupka.
-Już okey ?-zapytał zatroskany.

-nie Harry ! Wcale nie jest okey ! Jak możesz w ogóle zadawać takie głupie pytania ?! -krzyczałam. Nie chciałam być taka chamska, ale emocje mnie poniosły.
-Hej Kate, uspokój się.-przytulił mnie od siebie.
-Nie mogę ! ten dupek dostał to na co zasłużył ! Mogłeś mnie zostawić to może rozwaliłabym mu tą niewyparzoną gębę.-szarpałam się.
-Nie warto. Uwierz mi kochanie, on nie jest tego wart.-uspokajał mnie.
-A ta cała Lilly też mnie wkurwiła ! Stała tam i się śmiała. Jaki ona ma tupet ! Co za szmata.-w środku cała buzowałam.
-Ciii, nie mów tak, bo jak ktoś cię usłyszy to nie będzie dla ciebie dobrze.-ostrzegł mnie chłopak.
-Ale mam to w dupie, rozumiesz ?! Nie pozwolę sobie na to, żeby ktoś traktował mnie w taki sposób ! A już zwłaszcza on i ta jego lasencja !-krzyknęłam, a w środku gotowało się. Nie mam zamiaru znów płakać przez tego dupka. Harry jeszcze nie widział mnie takiej złej przez co był trochę zaniepokojony moim zachowaniem.
-Jesteś pewna, że wszystko okey ?-ujął moja twarz w dłonie.
-Nie. Mam dość. Jestem całkowicie wycieńczona psychicznie. Możemy stąd iść ? A tak w ogóle to gdzie my jesteśmy.-rozejrzałam się dookoła. Byliśmy w toalecie.
-Nie widać ?-zaśmiał się delikatnie.
-Okey, to tylko potwierdza fakt, że jestem zmęczona.-zaśmiałam się razem z nim. Podał mi rękę, złapał ją i wyszliśmy. Idąc korytarzem czułam na sobie spojrzenia wszystkich ludzi znajdujących się tutaj. Oczywiście nie da się ominąć salonu, bo tylko przez niego można dostać się do drzwi wyjściowych, a mogę być pewna, że dalej siedzi tam ta szmata i ten dupek. Gdy weszliśmy do salonu Zayn zabijał mnie wzrokiem. Tak jakby patrząc na mnie chciał powiedzieć "gnij suko w piekle" czy coś w tym rodzaju. Szczerze rozbawiła mnie cała ta sytuacja, przez co uniosłam kąciki ust do góry. Nienawidzę go w każdym calu. I szczerze ? To jestem z siebie zadowolona z tego co zrobiłam. Cieszę się, że Harry ze mną idzie, ale nie mam już dziś na nic sił. Jest taki kochany. Zawsze przy mnie jest.
-I tak jestem na ciebie zła, że mnie od niego zabrałeś. Spokojnie przywaliłabym mu w ta niewyparzoną mordę.-powiedziałam już trochę spokojniejsza.
-Po ostatnim incydencje, obawiam się, że obyłabyś się bez szwanku. i nie masz za co dziękować Kate.-powiedział to tak jakby upominał mnie za to, że zachowuję się chamsko.
-Przepraszam. Ja po prostu dostaję białej gorączki jak go widzę.-przeprosiłam i dałam mu całusa w policzek, na co rozpromienił się i pokazał swoje słodkie, a zarazem seksowne dołeczki. Nie potrafiłabym mu się oprzeć.
-To w taki razie, co chcesz robić przez ten czas ?-odezwał się po chwili ciszy.
-Hmmm ... nie wiem. Może oglądniemy jakiś film ?-zaproponowałam.
-Okey. Może być. A jaki gatunek ?
-Romans ?-uśmiechnęłam się do niego, a on popatrzyła na mnie jakbym właśnie straciła rozum.
-ty i romans ? Nie wierzę.-uderzyłam go żartobliwie w ramię.
-To jak ?
-A może horror ?-w jego oczach pokazały się iskierki. W prawdzie nie lubię horror'ów, ponieważ są straszne i zazwyczaj nie wiem o czym jest połowa filmu, bo spędzam większość czasu pod kołdrą.
-No dobrze, ale musze cię uprzedzić, że boję się horrorów.
-Tym lepiej dla mnie.-uśmiechnął się. Po 20 minutach drogi doszliśmy do mojego akademika. Stanęliśmy przed drzwiami i otworzyłam je. Wchodząc do pokoju od razu ściągnęłam moje szpilki i rzuciłam się na łóżko.
-Nie leż tak, bo mam ochotę rzucić się na ciebie i ściągnąć z ciebie to wszystko.-przygryzł dolna wargę. Wstałam i uśmiechnięta od ucha do ucha, usiadłam przy biurku uruchamiając laptopa. Kiedy już wybraliśmy film, wzięliśmy laptopa na łóżko i razem położyliśmy się. Ułożyłam swoją głowę na jego torsie i już na początku filmu zakrywałam oczy, ponieważ to było zbyt straszne. Poczułam jak w pewnej chwili moje powieki robiły się cięższe, a po chwili zamykają się, a ja odpływam do krainy Morfeusza. Przez sen czułam jak Harry delikatnie podnosi się, kładąc moją głowę na poduszce. Zamknął laptopa i prawdopodobnie odłożył go na biurko. Przykrył mnie kołdrą i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Wychodząc rzucił "Śpij słodko aniołku." i wyszedł.
 

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 9



Biegłam dosyć długo, więc postanowiłam stanąć na chwilę i odetchnąć. Gdy już w miarę się uspokoiłam, poczułam wibracje telefonu. Dostałam wiadomość, ale numeru nie znałam.


DZISIAJ JEST IMPREZA I IDZIESZ NA NIĄ CZY CI SIĘ TO PODOBA CZY NIE. NIE MA ŻADNYCH WYMÓWEK. JEŚLI BĘDZIESZ SIĘ OPIERAĆ ZASTOSUJE JEDNĄ Z MOICH METOD  WPADNĘ O 8  H.xx

Zamarłam. Wiadomo było, że jest to wiadomość od Harry'ego. Jedną z jego metod? Przyznam, że nie opierałabym się, ale może rzeczywiście pójdę na tą imprezę. Może będzie fajnie? Muszę się tylko modlić o to, aby nie było tam tego chuja Zayn'a. Co ja gadam? Wiadomo, że będzie. Przecież to impreza. Po prostu będę się trzymać z Harry'm, a Zayn'a omijać szerokim łukiem. Resztę krótkiej drogi do akademika, zajęły mi przemyślenia o tym co powiedział Malik. Będzie mnie pieprzył? W jego pięknej główce coś się poprzewracało. Nie będzie miał nigdy okazji, nawet na to, żeby zobaczyć mnie w staniku. Mam nadzieję.
Podczas drogi zaczął padać deszcze. Cała mokra wróciłam do mojego pokoju gdzie siedziała Amber, a towarzyszył jej Liam.
-Czy Ty przypadkiem nie powinnaś być teraz na wykładach ?- surowy głos mojego brata rozbrzmiewa w pokoju.
-Źle się czuje, dlatego wróciłam.-skłamałam. Nie chce żeby Liam dowiedział się o tym wszystkim.-Źle się czujesz?- nie uwierzył. W sumie to sama bym nie uwierzyła. Słaba wymówka.
-Nie ważne- spławiłam go
-Później do tego wrócę. A no właśnie... Kate, następnym razem staraj się lizać z Harry'm trochę dyskretniej, okey?- odparł. Skąd do jasnego chuja on o tym wie?!
-skąd ty o tym wiesz?- zapytałam głośno
-ludzie gadają...- patrzył w ziemię
-co gadają Liam?!- nie byłam zbyt subtelna
-No, że puściłaś się z nim- popatrzył na mnie oczekując odpowiedzi, gdy ja stałam wryta w ziemię. Oni tu kurwa mają jakiś monitoring?!
-I ty w to wierzysz ? Ja się z nikim nie puściłam. - próbowałam mówić spokojnie. Nie mogłam uwierzyć, że mój brat słucha takich bredni.
-Ludzie mówią co innego.-skarciła mnie wzrokiem.
-Co ?! Nie mogę w to uwierzyć. Uważam mnie za jakąś sukę tak ?! Własny brat. Nie, to chyba jakiś chory sen.-powiedziałam zła i zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju.
-Kate ... -próbował się bronić.
-Nie Liam. Tego już za wiele. Jeśli ty myślisz, że ja się puściłam i wierzysz tym ludziom, a nie własnej siostrze, to już chyba nie mamy o czym mówić. Jak możesz mieć o mnie takie zdanie?!- krzyknęłam
-Zrozum, że mam do tego pełne prawo! Martwię się o ciebie.- wstał
-Ale to nie znaczy, ze masz wierzyć w te wszystkie brednie! To jest nieprawda! Tu nic zrobić nie można, bo zaraz jesteś dziwką, czy męską prostytutką! Nie mam zamiaru tego słuchać- wzięłam kurtkę i wyszłam z pokoju. Szkoda tylko, ze to jest mój pokój. Gdzie ja mam iść? Do Harry'ego? Nie, bo pomyśli, że mu się do dupy przyczepiłam. Gdy zdałam sobie sprawę, że nie mam gdzie iść. Mimowolnie oparłam się plecami o ścianę, zjechałam na ziemie i zaczęłam płakać.
-Świetnie.-powiedziałam sama do siebie. Mój własny brat ma mnie za jakąś szmatę. Odkąd tu przyjechałam cały czas się z nim kłócę. Usłyszałam jakieś kroki, a po chwili zobaczyłam mojego brata. Mógł zostać sobie z Amber. Przecież ja cały czas siedzę i płaczę na tym głupim korytarzu.
-Kate, wstań.-powiedział spokojnie.
-Zostawi mnie.-warknęłam.Klęknął i złapał mnie za ramię, ale się wyrwałam. On tylko sapnął i usiadł obok mnie. Przez chwile panowała cisza, która była czasem przerywana moimi szlochami.
-Kate, ja...- powiedział, ale nie dałam mu skończyć
-Nie Liam, daj spokój. Nie próbuj tych swoich tłumaczeń. Zraniłeś mnie- patrzyłam się w ścianę
-Wiem, ale naprawdę ci ludzie potrafią porządnie namieszać w głowie. Poza tym wiem, ze Harry był z tobą tej nocy... popatrzyłam na niego pytająco
-Amber znalazła jego zegarek na ziemi, obok twojego łóżka, poza tym przecież on nie wrócił na noc do pokoju- wytłumaczył
-oh, no tak- koniec moich tłumaczeń
-ja przepraszam, naprawdę nie...
-Ok Liam. Jest okey. Tylko po prostu następnym razem zamiast wierzyć tym fałszywym ludziom, najpierw przyjdź do mnie i się upewnij.- powiedziałam, a on otarł łzę spływającą po moim policzku.
-Chodź do mnie mała.-powiedział po czym mocno mnie przytulił.
-Naprawdę nie chciałem tego.- powiedział zły na siebie.
-Nic się nie stało.- przytuliłam się do niego jak najmocniej.
-Tato dziś zadzwonił.-odparł Liam kiedy już mnie puścił.
-Ciekawe po co ?-warknęłam.
-Przestań.
-Nie chce się już kłócić.-odparłam.-To przestań się tak zachowywać. Mówił, ze chciałby się z tobą zobaczyć
-Ale ty wiesz jakie jest moje zdanie na ten temat i ono się nie zmieniło.- powiedziałam bardziej chamsko niż chciałam, ale jak tylko o nim słyszę, to krew się we mnie gotuje.
-Wiem, ale może...
-Nie, nie ma żadnego "ale". Nie to nie i koniec tematu. -przerwałam
-Czemu jesteś taka uparta?- burknął
-Jestem jaka jestem- odparłam
-Dobra, jak chcesz.- Wstał i poszedł w kierunku mojego pokoju. Dopiero co mnie przepraszał. Przyjechałam tu specjalnie żeby być blisko niego. Zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a teraz dzieje się to co się dzieje. Zawsze kradłam mu jego batoniki, albo to on zawsze liczył, a ja chowałam się. Nigdy się nie wyzywaliśmy, nie kłóciliśmy, a teraz ? Mój własny brat ma mnie za sukę. Świetnie! Wróciłam do pokoju, gdzie Amber i Liam posiedzieli trochę i po jakimś czasie wyszli. W końcu zostawili mnie samą. Mój telefon zaczął wibrować.
-Proszę.-odebrałam połączenie.
-Córeczko ? To ja.-no to są chyba jakieś jaja !
-Nie mam ochoty cię w ogóle słyszeć!- krzyknęłam i rozłączyłam się. Skąd on miał do cholery mój numer?! No tak, Liam. Nie będę sobie zawracać nim głowy. Spojrzałam na zegarek. Jest 14:23. A Harry będzie o 20. Świetnie. Ciekawe co ja tu będę robić, przez 6 godzin. Jak ja nienawidzę tego dnia! Może ta impreza będzie chociaż lepsza? Do szczęścia potrzebuje tylko lokatego chłopaka i to mi wystarczy, ale nie chce być natrętna, bo się wystraszy. To on się musi starać nie ja. Postanowiłam, że wrócę do tego cholernego pokoju. Liam i Amber po chwili zniknęli i zostawili mnie sama w pokoju, nareszcie ! W końcu święty spokój. Tylko co ja mam teraz robić? Zajmować się rozmyśleniami na temat tego wszystkiego? Depresji dostane jak zacznę to analizować, a na to żeby się szykować na ta imprezę jest za wcześnie. Może pójdę gdzieś na kawę czy coś? Tak, kawa to dobry pomysł. Trzeba znaleźć dobrą kawiarnie. Wzięłam kurtkę od Harry'ego, głupek jeszcze jej nie zabrał i wyszłam z akademika. No dobra, może jakoś dam radę znaleźć dobrą kawiarnie. Szłam niecałe 5 min i znalazłam upragniony bar. Obok była księgarnia, więc może wpadnę, i kupię jakieś książki na takie dni jak ten? Dobra, na razie się skupię na tej kawie. Weszłam do środka i zamówiłam dużą, karmelową latte. Uwielbiam ten smak. Miła odmiana dzisiejszego dnia. Jeszcze pójdę do tej księgarni i wrócę do akademika. Wyszłam z kawiarenki, a następnie weszłam do sklepu, aby kupić książki. Chodziłam między półkami szukając czegoś ciekawego. Gdy znalazłam dział, który mnie zaciekawił, stanęłam w miejscu, a serce mi się zatrzymało. Zayn stał kilka metrów przede mną przeglądając jakąś książkę. Cofnęłam się i postanowiłam, że wpadnę po coś następnym razem. Biegłam prosto do drzwi i, gdy już wychodziłam odwróciłam się do tyłu, aby spojrzeć czy Zayn za mną idzie. Szedł wolnym krokiem z tym swoim głupim uśmieszkiem. Wybiegłam z księgarni i zatrzymałam się na chwilę, żeby określić kierunek w którym mam uciekać. Zobaczyłam, że chłopak wychodzi i bez zastanowienia skręciłam w jakąś uliczkę, wyrzuciłam kawę którą trzymałam nadal w rękach i schowałam się za stosem pudeł. Chłopak idąc w ta stronę, nie zauważył mnie i jak już poszedł, szybko wybiegłam. Czy ja zawsze muszę na niego wpadać? No do jasnej anielki ! Mam wielkie szczęście, że mnie nie zauważył. Trochę zdziwił mnie jego widok w bibliotece i to jeszcze z książka w dłoniach. Jest żałosny. Przez niego byłam zmuszona do opuszczenia dzisiejszych wykładów. Przysięgam, że to jest człowiek, który... nie, to definitywnie nie jest człowiek. To potwór w ludzkim wcieleniu, albo raczej w ciele anioła. Czarny anioł. Nigdy nikogo tak nienawidziłam jak jego. Jest w nim coś co przyciąga to prawda, ale ta siła przyciągania nie jest porównywalna z siła jaką można go znienawidzić. Tego się nawet nie da wyjaśnić. Tak szczerze. Jestem tu dopiero niecały tydzień, a już mam dość. Tyle rzeczy dzieje się na raz. Sama już nie wiem co czym mam myśleć. Liam zmienił się nie do poznania. Od tych paru dni nie mam pojęcia czy my się w ogóle znamy. To wszystko jest bez sensu. Człowieka, którego znam przez całe życie, teraz nie potrafię określić kim dla mnie jest. Może to przez tą szkołę? Albo przez to towarzystwo? Przecież oprócz Amber i Harry'ego to nie znam jego przyjaciół. Może na tej imprezie mi się uda? Gdy szłam do akademika i zajmowałam się moimi przemyśleniami, zaczął padać deszcz. To jest właśnie moje szczęście. Nawet nie chce wiedzieć, jak w tej chwili wyglądam. Jak najszybciej weszłam do akademika i powędrowałam do swojego pokoju. Już mam dość tego dnia. Naprawdę ten czas szybko minął, ponieważ z godziny 14:30 zrobiła się 16:35 . Czas zacząć szykować się na tą imprezę. Ciesze się, że idę z Harry'm. Nie chce żadnych chorych sytuacji. Jak na dziś to mam ich dość. Postanowiłam, że w pierwszej chwili pójdę wziąć gorący prysznic. Wzięłam swoją kosmetyczkę, ręcznik i wyszłam do łazienki. Rozebrałam się, otworzyłam kabinę i weszłam do środka. Ciepłe strumienie wody zaczęły spływać po moim ciele. Jak na razie to jest jedyna dobra rzecz jaka mnie dzisiaj spotkała. Gdy już skończyłam się rozluźniać. Zawinęłam się w ręcznik i postanowiłam ubrać się w pokoju. Otworzyłam drzwi i nie patrząc się czy ktoś idzie wyszłam. Powinnam była się popatrzeć, bo wpadłam na jakiegoś chłopaka. Miał błękitne oczy, brązowe, włosy opadające na czoło, wiele kolczyków na twarzy, a skóry na jego rekach kompletnie nie było widać, bo zakrywały je tatuaże. Kolejny dupek? Spojrzałam w górę i ujrzałam cwaniacki uśmiech na jego przystojnej twarzy. Czy tu wszyscy mężczyźni są przystojni ? Wydaje mi się jakbym już skądś go znała, gdzieś widziała.
-Przepraszam. Nie widziałam nikogo i wyszłam.-powiedziałam zakłopotana łapiąc mocniej za ręcznik. No właśnie, ja owinięta jedynie w biały ręcznik i jakiś chłopak. Czuję się jak w jakimś psychiatryku.
-Nic nie szkodzi piękna- powiedział seksownie i palcem wskazującym lekko przejechał po moim nagim ramieniu.
-Jestem Louis, a ty Kate, tak?- co kurwa?!
-Tak? Zaraz, skąd wiesz jak mam na imię?- zapytałam
-Tu szybko się plotki rozchodzą. Już chyba wszyscy na uczelni cię znają.- uśmiechnął się uroczo
-Oh...- na nic mądrego nie było mnie w tej chwili stać
-Idziesz dzisiaj na imprezę?- zmienił temat
-Tak, właściwie to tak- posłałam mu lekki uśmiech
-To świetnie!- uśmiechnął się szeroko
-Wiesz, ja już muszę spadać, ale widzimy się na miejscu. Pa Kate!- przytulił mnie koleżeńsko i poszedł
-Pa Louis- chociaż jedna miła osoba. Przynajmniej takie zrobił na mnie wrażenie.
Plotki szybko się rozchodzą? Wszyscy na uczelni mnie już znają? Boję się myśleć o tym czego dowiedzieli się o mnie. O Boże. Jak najszybciej dostałam się do pokoju, żeby nie paradować w samym ręczniku po korytarzu. Kiedy weszłam do pokoju miałam puścić ręcznik, który tak mocno ściskałam i pozwolić swobodnie mu upaść, ale zobaczyłam, że na łóżku Amber siedzi Harry. On nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.
-Można wiedzieć co szanowny Pan Styles robi tu tak wcześnie ? -uśmiechnęłam się do niego.
-W tej chwili myśli o tym jak byś wyglądała bez tego ręcznika i ma ochotę zerwać go z ciebie, ale jak na razie pozostanie kulturalny. Mamy jeszcze całą noc - przygryzł wargę, uśmiechnął się tak seksownie, że nogi się pode mną ugięły i zrobiło mi się gorąco przez co na mojej twarzy zawitał szkarłatny rumieniec. Harry wstał, a następnie podszedł do mnie i wpił się w moje usta. Smakował miętą i może trochę papierosami. Jego ręka powędrowała w dół moich pleców i zjeżdżała coraz niżej.
-Mamy jeszcze całą noc.-oderwałam się od niego. Uśmiechnęłam się do niego, a na jego twarzy był widoczny smutek. Chciał więcej.
-Liam wie, że byłeś u mnie na noc, a wszyscy gadają, że już mnie przeleciałeś.-spuściłam głowę w dół.
-Ej, myszko. Nie chcę żebyś się smuciła.-uniósł swoim palcem wskazującym mój podbródek.
-Nie chciałem żeby o tobie gadali, ale u nich to normalne. Jesteś nową sensacją. Nie długo im się to znudzi. Obiecuję- pocałował mnie w czoło
- A dla ciebie jestem nowa sensacja?- powiedziałam patrząc mu w oczy
-Kate, jak możesz w ogóle tak myśleć? Nie, nie jesteś dla mnie tylko sensacja, nie myśl tak, dobrze?- uwierzyłam mu
-Dobrze- uśmiechnęłam się promiennie
-Mam ochotę ten ręcznik ci zabrać, ale muszę się powstrzymać- w jego oczach widoczna była żądza.  Postanowiłam pozostawić mu jeszcze większy niedosyt. Odwróciłam się tyłem, zrzuciłam z siebie ręcznik, który opadł na podłogę, sięgnęłam po czarny, koronkowy stanik i przystawiłam go do swojego ciała.
-Pomożesz mi?- popatrzyłam na niego. Jego oczy wychodziły z orbit, a buzię miał szeroko otwarta
-Harry?- zachichotałam
-Co?- obudził się
-Pomożesz mi?- powiedziałam z rozbawieniem, zważając na to, że dalej nie miałam na sobie majtek, było to trochę dziwne, ale jego reakcja była satysfakcjonująca i przyjemna. Chłopak zrobił krok w moją stronę i przyłożył dłonie do moich pleców. Czułam jak jego ręce drżą. Pierwszy raz widziałam go takiego roztrzęsionego. Dłonie mu się pociły i drżały. Po chwili już go zapiął.
-Gotowe.-jego głos także drżał.
-Dziękuje.-powiedziałam wyciągając z szuflady moje, czarne, koronkowe majtki do kompletu. Delikatnie wypięłam pupę i powoli zaczęłam zakładać bieliznę.
-Katherine, jeśli natychmiast tego nie przestaniesz robić to ...-powiedział nerwowo.
-To co ?-zapytałam z triumfem. Odwróciłam się w jego stronę i zaczęłam iść w jego kierunku. Jego oczy skanowały moje ciało od góry do dołu. Miałam na twarzy seksowny uśmiech i szłam po woli. Gdy już przy nim byłam położyłam rękę na jego ramieniu, a drugą na torsie i palcem jechałam w dół.
-To...to zrobię to z tobą tu i teraz- jąkał się. Kręciła mnie jego reakcja i to, że jest teraz taki niewinny. Role się odwróciły.
-Ale ja nic nie robię. Ja się tylko ubieram. To ty się na mnie patrzysz- powiedziałam, wzięłam jego dłoń i położyłam na swoich plecach. Wspięłam się na palcach i zaczęłam składać pocałunki na jego szyi. To jak on reagował sprawiało, że brnęłam w to dalej. Przypominało to trochę scenę ze mną i Zayn'em w jego pokoju. Odsunęłam tą myśl w bok i zajęłam się Harry'm. To dziwne, że teraz ja żądzę. Podoba mi się to. Jest taki niewinny i bezbronny. Jak mały chłopiec, który zgubił swoich rodziców.
-To nie fair.-powiedział drżąc pod wpływem moich pocałunków. Mam na niego ochotę. Obydwoje zachowujemy się trochę jakbyśmy byli parą. To w jaki sposób się witamy, jakim językiem posługujemy się w stosunku do siebie. Pocałunkami wyznaczyłam sobie drogę do jego ust.

wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 8

Uwaga! ten rozdział zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czytając to, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz tego czytać, możesz ominąć notkę! Zaczęłam się poważnie martwić o mojego brata. Dlaczego on nie odbiera tego telefonu? -I jak?- Harry stanął koło mnie -Ma wyłączony telefon. Harry, boję się o niego- powiedziałam przygnębiona. W głowie miałam najczarniejsze myśli. Poszedł do Zayn'a i teraz leży gdzieś na ziemi? a może jest w szpitalu? Myśląc o tym co może się dziać mojemu bratu, zachciało mi się płakać. -Ej, ej, ej... nie płaczemy.- chłopak przygarnął mnie do siebie -Mam pomysł! Chodźmy go poszukać, a ty masz natychmiast się uśmiechnąć- powiedział. Jego uśmiech jest zaraźliwy -Zgoda- odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam -Trzymaj- chłopak podał mi swoją czarną kurtkę, złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi. To, że ruszyliśmy szukać Liam'a, uspokajało mnie tylko w połowie, bo tak naprawdę nie wiedziałam gdzie szukać. Gdy już wyszliśmy z akademika, Harry stanął. -Co jest?- zapytałam -Właściwie to wiesz gdzie mamy iść? Masz pomysł gdzie może być?- zapytał -Raczej nie... dzisiaj, gdy była ta cała akcja z Zayn'em, to oni byli na dziedzińcu akademika. Nie jestem pewna, ale może on tam będzie? -Dobrze. Najpierw sprawdzimy uczelnię, a potem zobaczymy co dalej- powiedział po czym złapał mnie za dłoń -Hej, będzie dobrze. Liam jest silny i na pewno da sobie radę- uśmiechnął się do mnie i robił kciukiem kółka na wierzchu mojej dłoni, w pocieszającym geście. Byłam mu wdzięczna za to co dla mnie robi. Gdyby nie on, to pewnie miałabym nikogo. Przyśpieszyłam trochę, gdy byliśmy już prawie na miejscu. Po chwili doszliśmy do uczelni. Prowadziłam Harry'ego w miejsce, w którym wcześniej był Zayn i jego popieprzeni koledzy. Zza rogu było widać kogoś leżącego na ziemi. Przestraszyłam się trochę i zaczęłam iść szybciej. Za chwilę zorientowałam się kto to jest. To mój biedny Liam. Zaczęłam biec, aby jak najszybciej być przy nim i sprawdzić jego stan. Łzy zaczęły cisnąć do oczu, gdy zauważyłam jego poobijaną i zakrwawioną twarz. -Liam, Liam słyszysz mnie? Proszę powiedz coś, cokolwiek- mówiłam szeptem przez łzy -Liam obudź się no... Otwórz oczy i powiedz coś- tak bardzo nienawidzę Zayn'a. Boże... to potwór, a nie człowiek. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Nic, kompletnie nic. Panikowałam ja nienormalna -Liam!- zaczęłam krzyczeć. Moje policzki były mokre od płaczu
-Kate, hej, hej... uspokój się kochanie, słyszysz?- Harry mnie objął. Próbowałam się wyrwać, ale po chwili poddałam się i ukryłam twarz w jego klatce piersiowej -Jemu nic nie jest. Jest po prostu osłabiony, to wszystko- uciszał mnie chłopak -Kate?- ledwo usłyszałam szept Liam'a -Liaś? Liaś- powtórzyłam -Boże, Liam jak się czujesz?- zobaczyłam jak oczy mojego brata powoli się otwierają. Tak bardzo mi ulżyło. Upadłam na kolana obok niego i szybko go przytuliłam. Pomimo tych złych rzeczy, jest wszystkim co mam -Kate, nic ci nie jest? Jak się czujesz?- zapytał -Pytasz się mnie jak ja się czuję głuptasie?- zaśmiałam się -To ty leżysz w pół przytomny na ziemi- powiedziałam -Nic mi nie jest- na jego twarzy pojawił się mały uśmiech i syknął z bólu -Nic ci nie jest powiadasz? A krwawiący nos i siniaki na twarzy, to jest twoim zdaniem nic?- zapytałam i lekko pogłaskałam go po czole -To naprawdę nic takiego, nic mi nie będzie- oparł się na łokciach i zaczął powoli wstawać -Pojedziemy do szpitala, niech ci opatrzą ten nos- oznajmiłam cicho -Nigdzie nie jadę. Nawet nie ma takiej opcji- zaprotestował i stanął na nogi -Dlaczego ty musisz być zawsze taki uparty, co?- uśmiechnęłam się -Nie potrzebuję lekarza. -powiedział pogodnie -Czyżby Liam bał się lekarzy?- zapytałam rozbawiona. Ktoś normalny stwierdziłby, że śmianie się w takiej sytuacji jest chore i nienormalne, ale my definitywnie nie jesteśmy normalni -Nikogo się nie boję, dobrze?- zaprzeczył i miał dziwny grymas na twarzy -Dobrze, dobrze. Ja wiem swoje- odpowiedziałam i wystawiłam mu język. -Martwiłam się- powiedziałam już spokojnie -Nie miałaś o co- jego słowa nie wyrażały żadnych uczuć. Nie miałam o co?! -Jak widzisz dostałem nieźle w dupę, ale Zayn tez nie obył się bez kilku siniaków- przechwalał się -Pewnie- powiedziałam sarkastycznie -Nie wierzysz mi?- zapytał i uniósł brwi -Gdyby dostał, to nie ty byś teraz leżał poobijany na ziemi, tylko właśnie on- zażartowałam -Nie wierzysz w moje możliwości- powiedział i zrobił smutną minę -Dobra. Trzeba się zbierać- odparł Harry. Pomógł Liam'owi i pozwolił mu się oprzeć ramieniem. Wróciliśmy do akademika. Wzięłam apteczkę i przetarłam bratu rany. Niezły wycisk mu ten dupek Zayn zafundował. Chętnie bym mu oddała, ale po dzisiejszych wydarzeniach, wolałam się trzymać od niego z daleka. Dalej nie mogłam uwierzyć w to co mi zrobił. Przyznaję, że teraz się go boję i własnie dlatego, będę go ignorować i omijać szerokim łukiem i może wtedy przestanie się nade mną pastwić. Tą całą moją prowokacją tylko pogorszyłam sprawę. -Kate, ja nie chcę znów się kłócić, ale proszę cię o to, abyś nie zbliżała się do Zayn'a. Nie pozwolę na to żeby cie skrzywdził. Posłuchasz mnie tym razem?- zapytał spokojnie -Nie zbliżę się do niego. Obiecuję- powiedziałam nie patrząc na niego -Jesteś pewna?- powiedział i dał mi do zrozumienia, abym popatrzyła mu w oczy, więc podniosłam na niego wzrok -Boję się go i to mnie odpycha. Nienawidzę go, więc się o to nie martw, bo ja nie mam ochoty mieć z nim jakiekolwiek doczynienia.- powiedziałam mu prosto w oczy. On w odpowiedzi tylko się do mnie uśmiechnął. Po chwili do pokoju wparowała Amber i od razu rzuciła się na Liam'a. -Boziu Liam, nic ci nie jest?! Jak się czujesz? Wszystko okey?- zadawała mnóstwo pytań. Zaczynałam się zastanawiać, czy jest coś pomiędzy tą dwójką, ale odsunęłam od siebie te myśli. Nie wyobrażam sobie Liam'a i Amber. Jakoś ta myśl mnie odpycha. Zasiedział się trochę, a przecież jutro zajęcia. Nie uśmiecha mi się wracać samej do akademika, a nie wygląda na to, że Amber ma zamiar iść. -Ja już będę szła. Późno już, a jutro zajęcia. Powiedziałam zakładając na siebie kurtkę, którą wcześniej wręczył mi Harry. -Może pójdę z tobą?- zasugerował Harry i szybko wstał z łóżka. Ucieszyła mnie jego propozycja, ale chciałam wyglądać na obojętną. -Chce ci się?- zapytałam -Jasne. Poza tym nie chcę tu siedzieć i patrzeć, jak Amber mizdrzy się do Liam'a.- po tym jak to powiedział, dostał poduszką w głowę, na co się zaśmiałam -To idziemy?- zapytał chłopak -Tak. Pa Liam, pa Amber- powiedziałam i wyszliśmy z pokoju. Zastanawiam się po co Harry ze mną idzie, a jeszcze bardziej co chce ze mną robić. Postanowiłam odsunąć od siebie te myśli i nie przejmować się tym. Kiedy weszliśmy do pokoju, ja cały czas myślałam o tym jak wyglądała ta cała bójka. Naprawdę martwiłam się o swojego brata, a jak zobaczyłam go leżącego na tej zimnej ziemi, moje serce rozbiło się na miliardy kawałeczków. Stałam tak przy tym oknie, zajęta myśleniem o tym jak bardzo dostał Zayn. Należało mu się. Nagle poczułam uścisk na tali i czyjeś usta na moim karku. Chyba nie musiałam zgadywać, że to był Harry. Odwrócił się w moja stronę i położył swoją dużą dłoń na moim policzku. -Nie mogę patrzeć na to jak się smucisz.- uśmiechnął się ukazując swoje seksowne dołeczki, po czym podniósł mnie i zaniósł na łóżko. Zaczął mnie łaskotać -Ha-Harry! Przestań!- zalała mnie fala śmiechu. Nie mogłam złapać oddechu, bo chłopak cały czas mnie łaskotał i nie chciał przestać. -Teraz przestaniesz się smucić?- spytał radośnie -Może- powiedziałam prowokująco
-W takim razie muszę zastosować swoją metodę, abyś się nie smuciła- miał ten zabójczy, flirtujący wyraz twarzy -Więcej łaskotek?- zapytałam -Niezupełnie- powiedział i przeniósł dłonie obok mojej głowy i oparł się na nich. Patrzył wprost w moje oczy, a jego loki opadały na przystojną twarz. Przygryzł uwodzicielsko wargę. Zrobiło mi się gorąco. Jego uśmiech jest zniewalający i dość jednoznaczny. Opierał się na rękach, tuż przy mojej głowie, a jego ciało było nade mną. Jego twarz zaczęła się przybliżać do mojej, a po chwili poczuła jego słodkie wargi na moich. Tęskniłam za nimi. -Chciałbym robić z tobą tyle rzeczy- szepnął mi do ucha, przy czym "przypadkowo" musnął ustami jego płatek, a po moim ciele przeszła fala dreszczy. Znów powrócił do całowania mnie. Robił to tak bardzo idealnie. Jedną ręką opierał się, natomiast drugą zaczął jeździć po moim udzie. Po chwili dotarł do mojego zamka od spodni, bo rozpiął go i zsunął ze mnie spodnie. Jeansy zniknęły z moich nóg, pozostawiając mnie w samych majtkach. Zaczęłam mu ściągać bluzkę, a on na sekundę podniósł się i mi pomógł. Gdy materiał zniknął z jego torsu, nie mogła przestać się na niego patrzeć. Mimo, że światło było słabe, widziałam jego doskonałe i perfekcyjne w każdym calu ciało. Zorientował się, że się na niego gapię, jak w jakiś cholernie idealny obraz, na co na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech. Chwycił skrawek mojej koszulki i jednym zwinnym ruchem ściągnął ją ze mnie, pozostawiając mnie w bieliźnie. Przyznaję, że czułam się niekomfortowo. bo nie jestem idealna, ani piękna., a więc zakryłam się rękoma. On musiał to zauważyć, bo zabrał je i jedną ręką trzymał je na górze, a drugą jeździł po moim nagim brzuchu, przez co ja się trzęsłam. -Pierwsza zasada, nigdy się przede mną nie zakrywaj- powiedział i zaczął całować mnie od linii szczęki, zjeżdżając do pępka, przez co zrobiło mi się cholernie gorąco. Palcem zaczął błądzić u dołu mojego brzucha, przez co poczułam dziwne uczucie, ale nie przyznam mu się do tego. Po prostu on mnie podnieca. Jego usta znajdowały się na wewnętrznej stronie moich ud. Poczułam mrowienie w miejscu, gdzie jego usta stykały się z moją skórą. Chwycił o tasiemkę od moich majtek. Podniósł wzrok na mnie, zwilżył wargi i spojrzał na mnie oczekując mojej zgody. Nieśmiało przytaknęłam, a chłopak uśmiechnął się zadowolony z mojej odpowiedzi. -Kiedy będzie bolało, proszę powiedz mi kochanie, dobrze?- odezwał się Harry. Sposób w jaki wypowiedział "kochanie" był niezwykły. Pokiwałam głową, a on zabrał się do pracy. Robiła to już wcześniej. Nie to, że pieprzyłam się z każdym, tylko po prostu byłam w kilku związkach. Po chwili poczułam w sobie ciepłe palce Harry'ego, wypełniające mnie od środka. Wydałam z siebie pierwszy dźwięk rozkoszy, na co zadowolony z siebie przyśpieszył trochę. -W porządku?- zapytał -Mhmm- mruknęłam na co cicho się zaśmiał. Co za przyjemne uczucie. Jeszcze nigdy się tak nie czułam. Dostrzegłam jak jego głowa pochyla się w stronę mojej koleżanki. Nie mogłam uwierzyć, że za chwilę miał nastąpić kolejny krok. Poczuła jak jego język wślizguję się powoli we mnie. Sposób w jaki to robił doprowadzał mnie do szaleństwa i sprawiał, że chciałam coraz więcej. Doskonale czuła każdy jego ruch. To jak wkładał i wyciągał ze mnie swoje palce, a do tego dochodziły ruchy języka. To wszystko było tak równomierne. Tak idealnie ze sobą grało. W końcu znalazł mój czuły punkt. -Ha-Harry- z rozkoszy ledwo co wypowiadałam słowa. -W twoich ustach brzmi to nieziemsko.- nie przestawał, wręcz przeciwnie. Nie wiedziałam co robić, więc się poddałam. Z każdą kolejną sekunda robił to coraz szybciej. Wydałam głośny jęk i złapałam chłopaka za włosy. Już po chwili moje ciało wygięło się w łuk i szczytowałam. Opadałam głową na poduszkę i moje ciało się rozluźniło. Moje pierwsze przeżycie erotyczne z Harry'm. To jest naprawdę szybkie tempo. -Podobało się?- zapytał. Tak seksownie wypowiadał każde słowo. -Mhm- potwierdziłam na co zachichotał cicho i usiadł obok mnie. -Dziękuję- powiedziałam do niego i pocałowałam go tak namiętnie jak tylko potrafiłam. -Nie masz za co kochanie- powiedział, gdy oderwaliśmy się od siebie. Wziął kołdrę i zakrył nasze prawie nagie ciała. -Zostaję z tobą czy ci się to podoba czy nie i śpię z tobą w tym łóżku czy ci się to podoba czy nie- odparł -Jestem za- powiedziałam pociągająco i oblizałam dolną wargę -Kurwa... jeśli nie chcesz żebym się z tobą pieprzył to nie rób tego więcej- powiedział i pocałował mnie. Przyciągnął mnie do siebie, a ja położyłam głowę na jego torsie. To może było dziwne, ale uwielbiam go. Nie jesteśmy para w żadnym wypadku, ale to co robimy ze sobą chyba nie jest złe, prawda? -Cieszę się, że mogłem zrobić to co zrobiłem kilka minut temu.- musnął moje usta -Ja też- zachichotałam. Tak może zachowujemy się jakbyśmy byli ze sobą, ale nie przeszkadza mi to. Wiem, że mogę polegać na nim i, że zawsze mi pomoże kiedy będę go potrzebowała. -Harry, nikt się o tym nie dowie, prawda? Chciałabym żeby to zostało między nami- powiedziałam z obawą w głosie -Nikt się nie dowie skarbie, obiecuję.- jego palce muskały mój policzek. Dziewczyna leży ze swoim przyjacielem, w jednym łóżku, naga i przed chwilą on zrobił jej dobrze. Trochę dziwne. -A teraz czas spać, bo jutro masz zajęcia- zgasił lampkę i ucałował moje czoło -Dobranoc piękna- zamknął oczy
Obudziło mnie jakieś głośnie kopnięcie. Zerwałam się i myślałam, że to gdzieś w moim pokoju, ale to jednak jakiś przywalony gość za ścianą. Zobaczyłam obok siebie nadal śpiącego Harry'ego. Przetarłam oczy i oparłam się na jednej ręce. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 7:30. Przecież ja się spóźnię! -Harry, Harry wstawaj. Za pół godziny mamy wykłady.- powiedziałam jedną ręką przeczesując włosy, a drugą potrząsałam chłopaka, aby się obudził. -Mhym, już wstaję.- wyjąkał zaspany chłopak. Miałam już wstać, ale on przyciągał mnie do siebie z powrotem. -A gdzie buziak na dzień dobry?- zapytał z cwaniackim uśmieszkiem -Harry, naprawdę nie mamy na to czasu- powiedziałam próbując wstać -Albo dostanę buziaka, albo cię nie puszczę- uśmiechnął się -Dobrze- ucałowałam jego policzek. Widać było, że nie podobała mu się ta opcja, ale przecież dostał tego buziaka. Podeszłam do szafy, z której wyciągnęłam bieliznę i pociągnęłam drzwiczki od komody, w której znajdowały się moje ubrania. Wybrałam podziurawione spodnie i czarną bluzę, która była dość luźna. Zabrałam wszystkie rzeczy zostawiając Harry'ego samego w pokoju i poszłam wziąć szybki prysznic. Po tym jak się wykąpałam, wróciłam do pokoju, gdzie zaczęłam pakować swoje rzeczy do torby. Lokaty był już gotowy do wyjścia, więc szybko opuściliśmy pokój. I tak spóźnię się na te cholerne zajęcia, które zaczynają się o 8:00, a ja dopiero wyszłam z pokoju godzina 7:55. Pięknie -Masz zamiar pokazać się dziś na zajęciach?- zapytałam idąc szybkim krokiem -Nie, ale jeśli chcesz mogę po ciebie przyjść- zaproponował -Nie, dam sobie radę, ale dziękuję- uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie. Po jakiś 15 minutach byliśmy pod uczelnią. -Miłego dnia piękna- pocałował mnie namiętnie na pożegnanie. Wbiegłam do środka i spojrzałam na plan, aby dowiedzieć się jakie zajęcia teraz trwają. Sala 167. Mam już dość tego dnia, a jeszcze dobrze się nie zaczął. -Bardzo przepraszam za spóźnienie.- powiedziałam zdyszana wchodząc do klasy pełnej studentów. Dosłownie wszystkie spojrzenia padły prosto na mnie co nie ukrywam, nie bardzo mi się podobało. Profesor ostrzegł mnie tylko, spiorunował spiorunował spojrzeniem i kazał zająć wolne miejsce. I wtedy ujrzałam jego. Wlepiał we mnie swój wzrok pełen pogardy i nienawiści. Miał podbite oko, co łatwo można było zauważyć. Jedynym wolnym miejscem, było to przed tym palantem Zayn'em. Cóż nie mam wyboru i muszę tam usiąść. Przepchałam się przez siedzących studentów, aż w końcu zajęłam to cholerne miejsce. Nauczyciel kontynuował, a ja rozpakowałam się. Dlaczego ta lekcja mija tak długo? Poczułam jak coś uderza w moją głowę, a następnie upada na ziemię. Podniosłam, a to coś okazało się był małą karteczką. Rozwinęłam ją pomimo tego, że bałam się co było tam napisane. "Spóźniłaś się na wykłady. Pewnie twoja męska dziweczka z samego rana już cię przeleciała". Nawet nie musiałam długo myśleć nad tym kto był autorem tego liściku. Odwróciłam się w stronę Zayn'a i ujrzałam zadziorny uśmiech. Zaczął do mnie mrugać i przez resztę lekcji zaczepiał mnie, wołając moje imię, bądź gadając o jakichś głupotach. Zajęcia się skończyły. Boże dzięki! Wszyscy wyszli z sali, a ona zrobiła się pusta. Zostałam w niej tylko ja. Tak mi się przynajmniej wydawało dopóki nie poczułam silnego uścisku w tali. -Będę pieprzył cię na tyle sposobów, że zapomnisz jak masz na imię.- szepnął do mojego ucha i pocałował w szyję. Wyrwałam się z jego uścisku i zaczęłam biec przed siebie. Słyszałam jego perfidny śmiech. Wybiegłam z tego posranego budynku i postanowiłam jak najszybciej wrócić do akademika


*komentarze i obserwacje mile widziane*
Od autorek: Hej kochani :* więc jest już kolejny rozdział i..... ponad 1,000 wyświetleń!!! <3 Dziękujemy wam z całego serca. To wiele dla nas znaczy. Kochamy was i piszemy to tylko i wyłącznie dla was <3 Pozdrawiam <3 x