-Co ty tu do cholery robisz Harry ?- zapytałam.
-Martwiłem się o ciebie. Wczoraj tak zniknęłaś ...
-Nic mi nie jest.-przerwałam mu. Popatrzył się na moją twarz i od razu się skrzywił.
-Co ty masz na policzku ?
-O co ci chodzi ?-zapytałam zdezorientowana.
-masz cały policzek zaczerwieniony.-odparł. Przypomniały mi się wszystkie wydarzenia z wczorajszego wieczoru. Ten obleśny typ, to jak mnie spoliczkował. Myśląc o tym, w moich oczach zaczęły gromadzić się łzy. Harry musiał to zauważyć, bo podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.Wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Pachnie bosko. Nic nie mogę poradzić na to, że się rozpłakałam.Ukryłam twarz w zagłębieniu jego szyi i pozwoliłam łzom spłynąć. Chłopak pocierał lekko moje plecy, aby mnie uspokoić i muszę przyznać, że w jakimś stopniu to podziałało.
-Co się stało wczorajszej nocy Kate?- słychać było zmartwienie w jego głosie.
-Po pewnym czasie, gdy tańczyliśmy, źle się poczułam i poszłam na parking, aby odpocząć. Po niespełna kilku minutach, przyszedł jakiś nawalony facet i zaczął się do mnie przywalać. Chciałam iść, ale on mnie złapał i nie chciał puścić. Próbowałam się wyrwać, ale to nic nie dawało. Gdy zaczął mnie rozbierać, uderzyłam go, a on mi oddał, stąd ten czerwony policzek. Jak już ściągnął ze mnie koszulkę...- przerwałam. Tak mocno płakałam, że nawet Harry nie był w stanie mnie uspokoić.
-Jeśli nie chcesz, to już nie mów- powiedział chłopak
-Nie... muszę skończyć. Więc, gdy zaczął mnie rozbierać przyszedł Zayn i go pobił. Po tym wszystkim, widząc stan w jakim byłam, nie zareagował. Po prostu zostawił mnie i sobie poszedł...
-Co za kutas!- warknął głośno Harry
-A jak znalazłaś się tu?- zapytał
-Liam mnie znalazł i zabrał
-Czemu wtedy nie poszłaś po mnie? Gdybym poszedł z tobą na ten cholerny parking, nie doszłoby do tego
-Chciałam cię wziąć, ale nie mogłam cię znaleźć
-Ah, no tak...
-Co?
-Nic, nic. Nie ważne.- wiedziałam co robił w tym czasie, ale nawet nie chciałam znać szczegółów. Byłam pewna, że przeleciał tego wieczoru co najmniej dwie laski.
-W każdym razie, trzeba porozmawiać z tym dupkiem- powiedział pewnie
-Z Zayn'em?
-No tak. Niby z kim innym?
-To chyba nie jest dobry pomysł. Zważając na to, że się nienawidzicie, nic dobrego by z tego nie wynikło
-Ale jak on mógł ci to kurwa zrobić?! Tak po prostu zostawił cię w połowie gołą i zapłakaną!- wstał i zaczął chodzić w tą i z powrotem
-Co za chuj!- krzyknął. Nie wiedziałam co powiedzieć. Przyznam, że bolało mnie to co zrobił, ale nie chciałam pokazywać, że w jakikolwiek sposób mnie to rusza. Nie lubię okazywać słabości.
-Nie ważne... co dzisiaj jest?- zmieniłam temat
-W jakim sensie?
-Dzień tygodnia?
-Niedziela... tak myślę, chyba
-Oh
-Czemu pytasz?
-Bo jutro poniedziałek i są zajęcia
-No i?
-I trzeba na nie iść?
-Kto tak powiedział? Może ty musisz, ale ja nie-uśmiechnął się zadziornie
-Nic dziwnego, że nie zdałeś.- uśmiechnął się pod nosem. Zaczął otwierać wszystkie szuflady i szafki, aż w końcu otworzył tą z bielizną. Wyciągnął mój czerwony, koronkowy stanik, a na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech, po czym zaczął nim kręcić.
-Ten stanik jest seksowny.- stwierdził
-Dzisiaj go założysz- puścił do mnie oczko
-Harry!- krzyknęłam radośnie i pobiegłam w jego stronę, aby mu go zabrać. Jednak on był wyższy i miał nade mną przewagę. Podniósł rękę do góry. Próbowałam zabrać mu bieliznę podskakując, ale on i tak był za wysoki. W końcu nie wytrzymałam i wskoczyłam na niego, oplatając mu w pasie nogi.
-Szybka jesteś- powiedział i przygryzł wargę
-Oddasz mi ten stanik?- spytałam rozbawiona. Ku mojemu zdziwieniu dał mi biustonosz do rąk, ale po chwili domyśliłam się dlaczego. Dalej trzymał mnie na rękach i nie wydawało mi się, że chce puścić. Nagle złapał mnie jedną wolną ręka za tyłek, a drugą położył na plecy i zaczął mnie całować. Próbował wepchnąć język, ale mi to nie przeszkadzało, więc rozchyliłam usta. Nasze języki walczyły ze sobą. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że Amber w tej oto chwili wparowała do pokoju. Ale ona ma wyczucie czasu. Szybko zeszłam z Harry'ego
-Co tu się do cholery dzieje?
-Nic, my po prostu... bawiliśmy się- powiedział Harry. Ten to wie jak dobierać słowa...
-To akurat zauważyłam- zaśmiała się dziewczyna
-Dobra. Ja spadam, bo mam kilka spraw do załatwienia. Pa Amber, pa Kate- mrugnął do mnie chłopak i po chwili, już go nie było.
-Kate? Wytłumaczysz mi to?- zapytała Amber. W jej głosie słychać było rozbawienie całą tą sytuacją.
-To nic takiego
-To czemu twój stanik leży na podłodze?- wyglądała, jakby zaraz miała wybuchnąć śmiechem. Popatrzyłam na podłogę i poczułam napływającą falę gorąca na moich policzkach
-Emmm... bo my- nie wiedziałam co powiedzieć
-Ok, nie wnikam- zaśmiała się. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, co się tu przed chwilą wydarzyło.
-Kate?
-Tak?
-Mam prośbę. Bo muszę jechać do Zayn'a żeby zabrać kilka rzeczy...- powiedziała, a ja wytrzeszczyłam oczy
-I chciałam się ciebie zapytać, czy poszłabyś ze mną?- zrobiła słodkie oczka, tak jakby bardziej błagała niż pytała
-Nie wiem... nienawidzę go i nie chcę się na niego natknąć... poza tym mówiłaś, że to dupek?
-Jego nie będzie w pokoju. No tak... ale to nie znaczy, że nie rozmawiam z nim
-Nie ważne. Jesteś pewna, że go nie będzie?- zapytałam
-Tak.
-No... okey- odpowiedziałam niechętnie, a ona zaczęła klaskać w dłonie z radości
-To, ogarnę się trochę i pójdziemy- oznajmiłam dziewczynie i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Uwielbiam to. Wtedy mogę się rozluźnić i zapomnieć o problemach. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim ciele. Gdy wyszłam z pod prysznica, owinęłam się ręcznikiem i poszłam do pokoju, aby się ubrać. Amber siedziała cierpliwie na łóżku i chyba przeglądała Facebook'a. Po ubraniu się zrobiłam mój codzienny makijaż, czyli tusz o rzęs i eyeliner. Po chwili byłam już gotowa.
-Skończyłaś ?-zapytała Amber.
-Myślę, że tak.-odpowiedziałam.
-No to w drogę.-dziewczyna szybko wstała, złapała mnie za rękę i wyszłyśmy.
-Masz samochód ?-zadałam pytanie czarnowłosej dziewczynie.
-Pożyczyłam od kolegi.
-Oh.-gdy dotarłyśmy do parkingu, Amber otworzyła czarne auto. Wydawało się, że było naprawdę drogie.
-To jest nie daleko, ale nie chce mi się iść- rzekła Amber otwierając drzwi od auta. Kiedy wsiadłam do samochodu, dziewczyna odpaliła silnik ruszyłyśmy z parkingu.Dlaczego jedziemy do niego po jakieś rzeczy Amber ? W ogóle jak one się tam znalazły ?
-To dość długa historia ...-powiedziała obojętnie.
-A w skrócie ?- nie dałam za wygraną.
-Ughgh ... uparta jesteś. Okey. Mówiłam ci, że z nim byłam, prawda ?
-No tak ...
-To jak u niego bywałam to zostawiłam kilka drobiazgów ...
-W takim razie od ilu nie jesteście już razem ?-zapytałam ciekawa.
-Więc ... myślę, że teraz będzie około 2 miesięcy.
-Oh.-tylko tyle odpowiedziałam.
-Amber ?
-Tak ?-dziewczyna nie oderwała wzroku od drogi.
-Jesteś pewna, że go nie będzie ?-zapytałam przerażona myślą o tym, że możemy spotkać chłopaka w pokoju.
-Tak sądzę ... ale czemu ? aż tak się go boisz czy jak ?
-Ja się go nie boję ... po prostu ...-zacięłam się. Nie chcę żeby ludzie myśleli, że boję się tego dupka. Tak nie jest, tak sądzę. Wydarzenia z wczoraj upewniają mnie w przekonaniu, że nie mam ochoty się do niego odzywać ani nawet zbliżać.
-Opowiesz mi jak to było kiedy byłaś z nim ?-szybko zmieniłam temat.
-No wiesz ...-wyglądała tak jakby ie chciała o tym mówić.
-Na początku się starał. Był kochany i przemiły. Nie chciałam się do niego zbliżać i traktowałam jak kolegę. Było naprawdę fajnie. Był takim jakby moim przyjacielem. Potem wszystko zepsuł. Powiedział, że mnie kocha i że to już bardzo długo trwa. Uwierzyłam mu. Na początku nic nie czułam, ale zaczęłam się zakochiwać. Każdy dzień coraz bardziej nas zbliżał i robił się dla mnie coraz bardziej ważny. W końcu zakochałam się. Nie dopuszczałam tego do siebie, ale uczucie wygrało. Zostaliśmy parą. Był kochany. To wyglądało tak idealnie, ale wtedy ...-przerwała.
-Wtedy co ?-byłam strasznie ciekawa co dalej. Nie mogłam uwierzyć, że taki skurwiel jak Zayn mógł być miły dla kogokolwiek.
-I wtedy zmusił mnie do tego, abym powiedziała co czuję. Siedzieliśmy na imprezie. Powiedział mi "Kocham cię" głośno, przy wszystkich. Wszyscy się na nas patrzyli i wtedy powiedziałam to pieprzone "Kocham cię". Zayn wstał i zaczął się śmiać, wszyscy dawali mu pieniądze i inne chujowe rzeczy. Zapytałam " O co chodzi ?", a on zaczął mi się śmiać prosto w twarz i powiedział : "Nigdy cię nie kochałem i nie chciałem być z tobą. Założyłem się z nimi, a ty byłaś taką idiotką i uwierzyłaś, że ja mógłbym cię pokochać.".Spoliczkowałam go ...- opowiedziała, a w jej oczach było widać łzy.
-Amber ... ja ...nie wiedziałam ...-czułam się winna temu, że zaraz miała zacząć płakać.
-Nie ... Jest w porządku.-powiedziała i wytarła łzy
-Po prostu boli mnie to,że zrobił to dla zakładu,a ja kretynka mu we wszystko uwierzyłam.-tak jak myślałam. To na pewno nie mogło być prawdziwe. Nagle dojechałyśmy pod jakiś akademik.
-Nie ważne. On nie jest nawet wart tego, żeby o nim myśleć.-stwierdziła dziewczyna i otworzyła drzwi, aby wyjść z wozu. Zrobiłam to samo co ona i podbiegłam, żeby dotrzymać jej kroku. Po chwili znalazłyśmy się pod drzwiami akademika. Byłam tu już z Liam'em mam szczęście, że Zayn'a nie będzie. Nie mam ochoty na żaden kontakt z nim. Szłyśmy z Amber korytarzami akademika. On jest naprawdę ładniejszy od naszego. Doszłyśmy do drzwi, na które wczoraj dosłownie wgapiałam się jak opętana. Na szczęście Amber ma klucze do pokoju. Gdy otworzyła drzwi, weszłyśmy do środka. Dosłownie uderzył mnie silny, słodki zapach męskich perfum. o dziwo panował tu taki porządek. Z drugiej strony nie wiem czego mogłam się spodziewać. Przecież 'idealny' Zayn musi mieć wszystko 'idealne'. Amber zaczęła chodzić po całym pokoju,a ja usiadłam na skraju idealnie pościelonego łóżka. Pomimo tego, że dziewczyna powiedziała, że go nie ma i tak w jakiś sposób bałam się, że za chwilę postawna i przerażająca sylwetka chłopaka wejdzie do pokoju.
-Ojoj ...-przerwała moje zamyślenia dziewczyna.
-Co ojoj ?-wstałam w stresie z łóżka. Bałam się, że chłopak, którego tak bardzo nie chciałam widzieć, zaraz pojawi się w tym pokoju.
-Muszę iść do toalety.-ughh ... przestraszyła mnie.
-Serio ?
-Noo .. ja też jestem człowiekiem. Dobra. Poczekaj tu, ja zaraz wrócę.-powiedziała i wyszła z pokoju, nie dając mi nawet chwili na przemyślenie tego,że sama zostaje w pokoju Zayn'a. Dziwnie się z tym czuję ja sam w pokoju chłopaka, którego nienawidzę. Nie wiem jak, ale zaczęłam rozglądać się po całym pokoju. Nic takiego nadzwyczajnego tu nie ma. Podeszłam do komody, na której postawione były perfumy. Było ich chyba z kilkanaście. Wąchałam każdą po kolei, ale jedna spodobała mi się najbardziej. Usłyszałam zbliżające się kroki. To pewnie Amber wraca.
-Boziu, ta perfuma jest boska, pachnie jak ...-odwróciłam się i zobaczyłam kogoś. Lecz to nie była czarnowłosa dziewczyna. To Zayn. Stał oparty o framugę drzwi. Czemu ten dupek zawsze wygląda tak bosko ?! Powiedziała moja podświadomość.
-Pachnie jak co ?-przerwał moje zamyślenia.
-Nie ... ja ... nie.-zacięłam się. On tylko uśmiechnął się pod nosem. Bałam się, że zaraz zacznie na mnie wrzeszczeć. Lecz zamiast się wydzierać, zaczął powoli się do mnie zbliżać, natomiast ja krok po kroku cofałam się do tyłu. Dziwne. Ponoć się go nie boisz. Ughhh ... moja podświadomość jest irytująca.
-Jeszcze raz. Pachnie jak ?-zapytał z tym swoim durnym lecz pociągającym uśmieszkiem.
-Cu ... cudownie.-odpowiedziałam piskliwie. To musi wyglądać jak jakaś scena z gównianego horroru. Cały czas się cofałam, lecz po chwili uderzyłam o ścianę. Nie miałam drogi ucieczki, a Zayn był coraz bliżej.
-Boisz się mnie ?-zapytał. Wypowiada słowa tak powoli.
-N ...ni ... nie.-zająkałam się
-Nie boisz ? To dlaczego reagujesz w taki sposób ?-jego usta znajdowały się tuż obok mojego ucha. Błagałam o to, aby Amber już wróciła, ale jakoś nie specjalnie jej się śpieszyło w tym pieprzonym kiblu ! Czas dłuży się niemiłosiernie długo. Czułam jego ciepły oddech na szyi, przez co przez moje ciało przeszła fala dreszczy. Jego dłoń nagle oplotła moją talię. O co mu do cholery chodzi ?! Jednego dnia zachowuje się jak ostatni skurwiel, a innego jest kochany. Chodź kochany to może złe określenie. Nie potrafię tego nazwać.
-Przyznaj, że to działa na ciebie w dobry sposób.-powiedział i delikatnie musnął wagami moją szyję, przez co zaczęłam odczuwać napływającą falę gorąca.
-Nnn ... ni ..nie .-mój głos tak drżał. Jak to możliwe, że tak na niego reaguję ?
-Wiem, że jest to dla ciebie przyjemne, ale nie chcesz się do tego przyznać.-jego głos jest taki pociągający.
-Nie mam co ci przyznawać, bo to nie prawda.-skłamałam. On uśmiechnął się tylko i zaczął całować mnie po całej szyi, aż doszedł do mojego najczulszego miejsca. Znajdował się on między moim uchem a szczęką. Zaczęłam cała drżeć i wydałam z siebie cichy jęk. Chyba właśnie o taką reakcję mu chodziło, bo przestał i zaczął się śmiać.
-Niestety kochanie, ale cię nie trawię, więc nie masz co liczyć na więcej. To, że ja cię pociągam nie znaczy, że jest na odwrót.-powiedział, a ja nie mogłam się powstrzymać i spoliczkowałam go. Chyba się wkurwił, bo uderzył zaciśniętą dłonią w pięść w miejsce na ścianie tuż obok mojej głowy.
-Kurwa, spróbuj to zrobić jeszcze raz,a przysięgam, że złamię ci tą piękną rączkę.-wykrzyczał mi prosto w twarz. Wkurwiłam się.Splunęłam w jego stronę i po raz drugi go spoliczkowałam. Jego mina była bezcenna.
- I co ? Połamiesz moją piękną rączkę ?-zapytałam z głupim uśmieszkiem na twarzy, a on po prostu kipiał ze złości. W tej chwili wcale się go nie bałam. Już otwierał buzię, żeby się wydrzeć, ale w tym momencie przyszła Amber.
-Kate ? Co tu się dzieje ?-zapytała. Była widocznie zdezorientowana, ale nic dziwnego. Zayn nadal napierał na mnie swoim ciałem.
-Nie twój kurwa zakichany interes !-krzyknął Zayn do dziewczyny.
-Trzymaj tą swoją śliczną mordkę krótko !-warknęłam do niego. Nie ma prawa się tak do niej odzywać. Odepchnęłam go od siebie i stanęłam obok Amber. Podkurwił mnie do granic możliwości.
-Moja piękna rączka nadal czeka.-powiedziałam do niego.
-Jeszcze kurwa się słowem odezwiesz !-krzyknął jeszcze głośniej niż przedtem.
-To co ? Co mi zrobisz ?! jak na razie to tylko mi grozisz, a ja się ciebie nie boję. Chcesz mi zrobić krzywdę ? To dalej ! Droga wolna !-przybliżyłam się do niego i powiedziałam mu do ucha.- Nie boję się ani ciebie, ani twojego wielkiego ego. Jesteś dupkiem jak wszyscy, więc nie myśl sobie, że jesteś jakimś pieprzonym pępkiem świata, bo tak naprawdę jesteś nikim.- powiedziałam, złapałam za rękę Amber i szybko wyszłam z tego pieprzonego pokoju zostawiając Zayn'a samego.
*komentarze i obserwacje mile widziane*
Od autorek: Hej kochani :* Po pierwsze to chcemy was bardzo przeprosić za to, że była taka przerwa między rozdziałam. Niby jest czas, ale go nie ma. Najważniejsze, że teraz jest i postaramy się być bardziej systematyczne :* Druga rzecz to jest to, że zmieniłyśmy główną bohaterkę, z różnych względów :* a po trzecie i ostatnie kochamy was i prosimy abyście rozsyłali link do naszego bloga, komentowali i obserwowali. To wiele dla nas znaczy <3 Pozdrawiamy xx
Od autorek: Hej kochani :* Po pierwsze to chcemy was bardzo przeprosić za to, że była taka przerwa między rozdziałam. Niby jest czas, ale go nie ma. Najważniejsze, że teraz jest i postaramy się być bardziej systematyczne :* Druga rzecz to jest to, że zmieniłyśmy główną bohaterkę, z różnych względów :* a po trzecie i ostatnie kochamy was i prosimy abyście rozsyłali link do naszego bloga, komentowali i obserwowali. To wiele dla nas znaczy <3 Pozdrawiamy xx
Piekne: *
OdpowiedzUsuń