wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 4.

-Uważaj jak łazisz- podnisłam wzrok i ujrzałam Zayn'a
-Sory, zamyśliłam się- brzmiało to bardziej piskliwie, niż zamierzałam
-To następnym razem skup się na tym, gdzie łazisz!- co za cham! Powiedziała moja podświadomość. Już go nienawidzę.
-Kate!- usłyszałam znajomy głos za plecami. Popatrzyłam za siebie i ujrzałam Harry'ego
-Nic ci nie jest?- zapytał troskliwie przy czym podał mi rękę i pomógł wstać
-Jest okey.Po prostu zamyśliłam się i wpadłam na niego- odpowiedziałam i wskazałam ręką na Zayn'a
-Ah, tak?- Harry spojrzał na Zayn'a, takim wzrokiem jakby chciałby go zabić, na co Zayn odpowiedział mu tym samym. Mogę przysiąc, że się nienawidzą.
-Jeśli ci coś powiedział, to nie słuchaj go. To dupek- powiedział do mnie Styles
-Co ty kurwa właśnie powiedziałeś?!- krzyknął Zayn i przybliżył się do Harry'ego
-Dobrze słyszałeś
-Jeszcze jedno pieprzone słowo, a nie ręczę za siebie- powiedział mulat przez zęby i zacisnął pięści
-Nie kompromituj się. Wszyscy wiedzą, że jesteś chujem- odezwał się Harry i w tym momencie Zayn już nie wytrzymał. Przywalił chłopakowi z pięści w twarz, aż ten prawie upadł
-Harry!- krzyknęłam przestraszona i szybko podbiegłam do chłopaka
-O boże! Nic ci nie jest?!- spytałam spanikowana, gdy zobaczyłam lecącą krew z nosa Harry'ego
-Kate nie przejmuj się
-Ale krew ci leci!
-Naprawdę nic mi nie jest. U tego dupka to jest codzienność
-Chcesz jeszcze raz?- odezwał się Zayn. Wkurwiłam się na niego. Podeszłam do Zayn'a i dałam mu z całej siły w twarz.
-Co ty sobie kurwa wyobrażasz?!- krzyknęłam do zdezorientowanego chłopaka
-Kochanie odpierdol się ode mnie, bo to nie twoja pieprzona sprawa!
-Jeśli tykasz Harrego to jest moja sprawa!
-Oh, czyli nasza męska dziwka znalazła sobie kolejną przyjaciółeczkę do pieprzenia?!- chciałam znowu go uderzyć, ale tym razem, w ostatniej chwili, ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął do tyłu.
-Harry, puść mnie!- krzyknęłam, gdy zobaczyłam Stylesa
-Kate, uspokój się. Potrzebujesz się czegoś napić.- pociągnął mnie za sobą, w innym kierunku. Na odchodne, odwróciłam się do tyłu i pokazałam Zayn'owi swój środkowy palec. Z daleka można było dostrzec drobny, zadziorny uśmiech na jego twarzy.
-Harry, czemu mi nie pozwoliłeś mu dołożyć?! Należy mu się!
-On nie jest tego wart.- powiedział obojętnym głosem
-Ale on cię uderzył. Trzeba mu oddać- powiedziałam spokojniej. Zabrzmiało to trochę dziecinnie
-O mnie się nie martw. Reaguje tak za każdym razem. Dla niego najważniejsze jest jego ego. Mówiłem ci, że to dupek- powiedział, gdy doszliśmy do auta, w którym stały butelki z alkoholem. Harry podał mi kubek z piwem, sam także wziął dla siebie, po czym pociągnął mnie w nieznaną mi stronę. Pochłonięci rozmową, dotarliśmy do miejsca gdzie nie było tych wszystkich nawalonych ludzi. Harry usiadł pod jednym z drzew, a ja usiadłam na przeciwko niego. Przez jakąś godzinę tematów do rozmów wcale nam nie brakowało. Rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim, przy czym prawie płakaliśmy ze śmiechu. Z Harry'm mieliśmy naprawdę dużo wspólnych tematów. Jeszcze nigdy z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało. W pewnym momencie, zastała między nami niezręczna cisza. Chłopak zaczął słodko uśmiechać się sam do siebie, a ja nie miałam pojęcia co chodzi mu po tym lokatym łbie.
-O co chodzi? Mam coś na twarzy czy jak?- zapytałam z rozbawieniem w głosie.
-Znamy się dopiero jeden dzień, a już tyle o sobie wiemy
-Tak, to jest trochę dziwne. Zazwyczaj nie otwieram się przed ludźmi, których za dobrze nie znam.- Harry zaczął się do mnie powoli zbliżać. Zadziwiające jest to, że nie zaczęłam się oddalać, tylko wręcz przeciwnie. Jest naprawdę gorący. W końcu przywarł swoimi ustami do moich. Nie odrzuciłam go, ponieważ nie chciałam tego. Ten pocałunek był bardzo namiętny. To zachowanie nie jest do mnie podobne. Zazwyczaj nie całuję się z kimś, po zaledwie jednym dniu znajomości, lecz on tak na mnie działa. W pewnym momencie zabrakło nam tchu, więc nasz pocałunek został przerwany. Usłyszeliśmy czyjeś śmiechy niedaleko nas, więc spojrzałam w tamtą stronę. Ostatnim czego chciałam tam zobaczyć, to widok Zayn'a z jakąś sztuczną laską.
-Prosze, prosze! Dwie kochane dziwki się dobrały.- odezwał się Zayn, a jego towarzyszka zaczęła się śmiać. Słysząc te słowa, ukazałam chłopakowi swój serdeczny, środkowy palec i rzuciłam się na Harry'ego znów go całując. Jego usta smakują tak dobrze. Temu wszystkiemu uroku dodaje jego metalowy kolczyk i miętowy smak ust. Kątem oka spojrzałam na Zayn'a. Z jego wyrazu twarzy, nie mogłam odczytać żadnych emocji. Kiedy odszedł, odkleiłam się od Harry'ego. On popatrzył mi w oczy, a ja się zarumieniłam.
-Jesteś słodka, gdy się rumienisz- mrugnął do mnie
-Idziemy się napić?- zapytał
-Okey- odpowiedziałam, uśmiechając się. Podał mi rękę, aby pomóc mi wstać. Gdy doszliśmy do miejsca z alkoholem, spotkaliśmy Amber
-O boziu, Harry nic ci się nie stało? Słyszałam, że Zayn ci przywalił?-bardziej spytała, niż stwierdziła
-Taa... trochę się posprzeczaliśmy, ale Kate mu tego nie darowała- powiedział chłopak i uśmiechnął się do mnie
-W jakim sensie?- zapytała zdezorientowana Amber
-Dałam temu dupkowi z liścia- gdy to powiedziałam, jej wyraz twarzy wyglądał tak: :O
-Żartujesz sobie, prawda?- spytała dziewczyna
-Nie...coś nie tak? Należało mu się
-Może i mu się należało, ale ty go nie znasz. Ty wiesz jakie on ma wpływy? Jeśli z nim zadarłaś, to on cię zniszczy.- oznajmiła Amber, a ja się trochę przestraszyłam
-Ale... w jaki sposób on może mnie zniszczyć?
-Nie słuchaj jej... ona cię tylko straszy...- w pewnej chwili wtrącił się Harry. Brzmiał niepewnie. Tak jakby chciał mnie pocieszyć. Nie wiem co mam o tym myśleć.
-Nie ważne...chcę się upić. Dołączycie do mnie?- dziewczyna zmieniła temat
-Mi to pasuje, a tobie Kate?- spytał Harry z zadziornym uśmieszkiem. Po tym wszystkim muszę odreagować.
-Jestem za- odpowiedziałam, a Harry uśmiechnął się do mnie i podał mi kubek z piwem. Po kilku, lub kilkunastu drinkach, straciłam rachubę. Nie wiedziałam co robię i nie miałam nad tym panowania. Tam było tylu ludzi, a mnie tak bardzo bolała głowa, a więc postanowiłam się trochę oddalić, od tego zamętu. Chciałam wziąć ze sobą Harry'ego, ale nie mogłam go znaleźć. Pewnie się lizał z jakąś napaloną laską. Nie ważne. Przeciskałam się między spoconymi, obściskującymi się, pijanymi nastolatkami. W końcu wydostałam się stamtąd. Poszłam na parking, aby się oprzeć o jakiekolwiek auto i odpocząć. Nogi mi się plątały, ale w końcu doszłam do jakiegoś samochodu. Oparłam się o nie plecami i powoli zjeżdżałam w dół, aż w końcu usiadłam na ziemi. Moja głowa była pełna myśli. Myślałam o kłótni z Liam'em, o pocałunku z Harry'm, o uderzeniu Zayn'a w twarz, ale najbardziej zastanawiało mnie to co powiedziała Amber. W jaki sposób. W jaki sposób Zayn mógłby mnie zniszczyć? Nie wie o mnie nic, a przede wszystkim nie zna mnie. Nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Teraz za bardzo boli mnie głowa, żeby się czymkolwiek zamartwiać. Nagle usłyszałam czyjeś kroki, które były coraz bliżej. Po chwili zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Włosy z tego co mogłam dostrzec, miał blond, ścięte na rampę.
-Cześć piękna. Co ty tutaj robisz sama?- wybełkotał. Od nadmiernej ilości alkoholu, język mu się plątał, przez co brzmiał trochę śmiesznie.
-Źle się poczułam, więc usiadłam tu, żeby odpocząć.- odpowiedziałam obojętnym głosem.
-To w takim razie dotrzymam ci towarzystwa- usiadł bardzo blisko mnie. Za blisko.
-Nie. Wolę zostać sama
-Nalegam- powiedział, położył rękę na moim udzie i pochylił się w moją stronę
-Chodź, zabawimy się oboje- wyszeptał mi do ucha. Jego głos jest odrażający.
-Dzięki, ale nie skorzystam- chciałam wstać, ale blondyn złapał mnie za nadgarstek. Próbowałam się wyrwać, ale on był ode mnie silniejszy. Sięgnął, po skrawek mojej bluzki, aby ją ze mnie ściągnąć, ale mu na to nie pozwoliłam. Rzucałam się na wszystkie strony i wołałam, ale nikt nie przychodził. Chłopak ściągnął ze mnie bluzkę tak, że zostałam tylko w staniku i spodniach. Gdy uderzyłam go jedną wolną ręką w tors, to on oddał mi tylko, że w twarz. Nic nie mogłam poradzić na to, że łzy zaczęły wyznaczać mokre drogi, na moich policzkach.
-Pomocy!- krzyczałam przez łzy. Usłyszałam, że ktoś biegnie w naszą stronę, a po chwili nie czułam już rąk chłopaka na moim ciele. Spojrzałam w górę i zobaczyłam jak Zayn bije blondyna.Gdy ten już leżał nieprzytomny, Zayn spojrzał na mnie
-Dzię... Dziękuję- powiedziałam zdruzgotana
-Nie zrobiłem tego dla ciebie. Miałem z nim do załatwienia pewne sprawy.- powiedział zimno, po czym nie zwracając uwagi na to w jakim stanie się znajduję, po prostu odszedł. Mimowolnie zaczęłam wyć, jak małe dziecko. Zakryłam twarz dłońmi i podkuliłam kolana. Zaczełam w myślach zadawać sobie pytania typu "Dlaczego ja?", "Co ja takiego zrobiłam?". Zayn nawet nie zapytał, jak się czuję, czy wszystko okey. Po prostu zostawił mnie samą, zapłakaną, bez koszulki na sobie. Nienawidzę go. Co za dupek!. Myśląc o tym, zaczęłam jeszcze głośniej szlochać.
-Kate?!- usłyszałam głos Liam'a
-Liam?- powiedziałam cichutko przez łzy
-O kurwa, Kate! Co się stało?! Nic ci nie jest?! Czemu nie masz na sobie koszulki?!- zapytał zmartwiony chłopak. Zadawał strasznie dużo pytań, a z jego twarzy można było wyczytać przerażenie.
-Ten chłopak...on...on- nie mogłam nic powiedzieć, wskazałam tylko na nieprzytomnego chłopaka, leżącego na ziemi
-Zgwałcił cię?!
-Próbował, ale... Zayn przyszedł i powstrzymał go.
-I tak po prostu cię zostawił? Co za chuj!- ściągnął koszulę, którą miał na sobie i dał mi ją, abym mogła ją na siebie włożyć. Gdy ją ubrałam, wziął mnie na ręce i poszedł w kierunku samochodu.Postawił mnie na ziemię, gdy staliśmy przy aucie. Otworzył mi drzwi, a ja wsiadłam. Szybko usiadł na miejscu kierowcy i odpalił silnik
-Możesz prowadzić auto?- wybełkotałam
-Tak, ja nie piję- skupił się na drodze.
-Oh...- tylko na taką odpowiedź było mnie stać, w tym momencie. Całą drogę do akademika przesiedzieliśmy w ciszy, co mi odpowiadało. Gdy już dotarliśmy, Liam zaparkował, po czym wysiadł z auta, aby otworzyć mi drzwi. Po tym jak wyszłam z wozu, chłopak zamknął drzwi i znów wziął mnie na ręce. Całą drogę do mojego pokoju, żadne z nas nie odezwało się słowem, lecz w tej chwili tylko tego potrzebowałam. Ciszy. Gdy doszliśmy do pokoju, Liam nadal mnie trzymając, jedną ręką otworzył drzwi. Jak już znaleźliśmy się w pomieszczeniu, nogą kopnął drzwi, aby sie zamknęły, a następnie poszedł w stronę mojego łóżka i mnie na nim posadził.
-Już dasz sobie radę, czy mam zostać na noc?- zapytał zatroskany Liam
-Dam radę- odpowiedziałam
-Na pewno?
-Tak- wymusiłam na twarzy lekki uśmiech, ściągnęłam buty, po czym weszłam pod kołdrę.
-Okey. Dobranoc Kate.- powiedział przyjaźnie Liaś
-Dobranoc- opowiedziałam
Wstał z łóżka i poszedł w stronę wyjścia
-Liaś?
-Tak?
-Dziękuję- uśmiechnęłam się uroczo.
-Nie masz za co. Śpij dobrze. Pa
-Pa- odpowiedziałam, po czym Liam zniknął za drzwiami. Mam już dość tego dnia. Za dużo wrażeń, jak na jeden dzień. Położyłam się i chwilę później już spałam.



*komentarze i obserwacje mile widziane*
Od autorek: Hej kochani :* Powiem szczerze, że się troszkę nad tym napracowałyśmy, więc proszę zostawiajcie komentarze, bo to bardzo motywuje i pomaga w pisaniu następnych rozdziałów. Kochamy was xx

1 komentarz: