poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 7

Następnego dnia obudził mnie dźwięk budzika. Spojrzałam na tarcze zegara, gdzie wskazówki wskazywały 7:00. Niechętnie podniosłam się z łóżka i podeszłam do szafy, aby wziąć ubrania na dzisiaj. Postawiłam na zwykłe, czarne spodnie i szary sweter. Tak bardzo nie chcę iść na te cholerne zajęcia. Harry'ego zapewne nie będzie, z Amber nie bardzo chce mi się rozmawiać, a z Liam'em zresztą też. Pozostało mi modlić się o to, żeby nie było Zayn'a i żeby zajęcia szybko minęły. Może gdyby to nie był pierwszy dzień to bym nie poszła, ale nie chcę mieć przesrane przez resztę roku. Wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki, żeby się ogarnąć. Weszłam do kabiny, a po chwili po moim ciele spływały ciepłe strumienie wody. Po prysznicu poszłam do pokoju i ubrałam się, w wybrane wcześniej ubrania. Lekko się pomalowałam i zakręciłam końcówki włosów. Gdy już byłam gotowa, podeszłam jeszcze do biurka, aby spojrzeć na plan. Zajebiście. Mam zajęcia do 15:00. Co ja takiego kurwa wam zrobiłam?! Wkurzyłam się, bo oczywiście wszystko o czym dzisiaj marzyłam to długie zajęcia. Chwyciłam torbę i wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Od mojego akademika do uczelni jest jakieś 15 minut drogi, a ja oczywiście muszę iść na nogach, bo nie mam cholernego samochodu. Po drodze, była jeszcze kawiarnia, a z racji tego, że uwielbiam kawę, nie mogłam się oprzeć i kupiłam duży kubek gorącego napoju. Tak dawno nie piłam kawy. Znaczy jak na mnie to dawno, bo aż 3 dni. Stęskniłam się za tym smakiem. Resztę drogi szłam delektując się smakiem napoju i myśląc nad wszystkimi wydarzeniami, które miały miejsce przez pierwsze dni w collegu. Ten cały ból to dla mnie za dużo. Nim się zorientowałam już byłam pod drzwiami uczelni. Nie znałam nikogo i czułam się z tym nieswojo, ale nie dałam tego po sobie poznać. Spojrzałam na karteczkę, na której było napisane, w jakiej sali mam pierwsze zajęcia. Sala 147. Szłam pewnym krokiem przed siebie i nie ukrywam, że czułam na sobie spojrzenia niektórych uczniów, ale to mi dodawało tylko pewności siebie. Po około minucie stałam przed drzwiami, wyznaczonej sali. Otworzyłam drzwi i  pierwsze co zobaczyłam to uczniów chodzących po całej sali, siedzących na ławkach i śmiejących się. Zaczęłam szukać wolnej ławki, aż w końcu znalazłam miejsce obok jakiegoś blondyna z kilkoma kolczykami i wieloma tatuażami. Podeszłam, a następnie usiadłam i wyjęłam potrzebne książki z torby. Czułam, że tajemniczy blondyn patrzy na mnie i czułam się niekomfortowo.
-Hej- odezwał się w pewnej chwili
-Cześć- powiedziałam niepewnie
-Jestem Niall. Niall Horan. A ty śliczna jak masz na imię?- zapytał
-Katherine Lockwood
-Och... to ty... zatem miło mi cię poznać- nie zrozumiałam o co mu chodziło
-Nie rozumiem... słyszałeś o mnie czy coś?
-Tak i to dość sporo- powiedział i było w tym słychać, że jest trochę rozbawiony
-A konkretnie co?- zaczęłam się denerwować. Jestem tu niecałe trzy dni i już o mnie gadają?
-Że spoliczkowałaś Zayn'a, że się puściłaś z Harry'm...- CO?!
-Zaraz... co?! Że niby ja się puściłam z Harry'm?! Kto ci to gówno powiedział?!- wybuchnęłam
-Zayn- co za skurwiel!
-Zabije go... przysięgam, nie odpuszczę mu tego!- powiedziałam, a on się zaśmiał
-Nie wydaje mi się, że jesteś w stanie mu coś zrobić... prędzej on ci coś zrobi- powiedział Niall
-Jesteś tego taki pewny? Miał do tego wiele okazji, ale tego nie zrobił- odpowiedziałam
-Mówił, że miał wiele okazji, ale do czegoś innego- powstrzymywał się od śmiechu.
-Jeszcze raz... ŻE NIBY CO?!
-Nie krzycz już. To on to powiedział, a ja tylko powtarzam
-Okey. Wiedz, że to co on ci powiedział to jest nieprawda. A tak w ogóle to wy się przyjaźnicie, czy jak?
-Taaa... przyjaźnimy się- chciałam jeszcze zadawać pytania, ale w tym momencie do sali wszedł profesor, więc wszyscy wrócili na swoje miejsca. Gdy niejaki Pan Forbes się przedstawiał, ja myślałam o tym co mi oznajmił Niall. Czemu Zayn powiedział, że się puściłam z Harry'm? I o co mu chodziło z tym, że miał wiele okazji? Niby do czego?! Chyba do tego żebym mu dała w twarz! Co za dupek! Mówi, że mnie nienawidzi, ale mimo to rozpowiada, że miał okazje mnie przelecieć! Po moim trupie! Zaraz... mam pomysł jak go zgasić i to raz na dobre. Może to zadziała.
Reszta lekcji minęła normalnie. Czyli dobijająco nudno. Lekcje zapoznawcze i te sprawy. Miałam ochotę zasnąć, albo po prostu wyjść. Po ostatniej lekcji, postanowiłam jeszcze pójść się przejść. Szłam dziedzińcem uczelni i przyznaję, że było tam zadziwiająco pusto. Pomyślałam, że wszyscy pewnie już poszli do akademików.
-Proszę, proszę. Kogo my tu mamy- usłyszałam znajomy głos i już serce stanęło mi w gardle. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a palącego papierosy z kilkoma innymi kolegami. Wśród nich był także Niall. Postanowiłam to zignorować i poszłam dalej.
-Katherine!- krzyknął. To brzmiało jakby nakazywał mi w tej chwili stanąć. Postanowiłam teraz wykorzystać szanse, żeby się na nim zemścić.
-Tak Zayn?- postarałam się być spokojna, ale było to trudniejsze niż się wydawało. Wyrzucił papierosa i podszedł do mnie
-Nie powinnaś iść do akademika? Źle zrobiłaś idąc tędy- uśmiechnął się złowrogo
-Czemu źle?- zapytałam
-Bo tu jesteśmy my. Bo tu jestem ja- powiedział i jeszcze bardziej się do mnie zbliżył. To było jak jakiś horror. Ciemny zakamarek, straszna grupka facetów, psychopata i bezbronna dziewczyna. Ale to była moja szansa, żeby się go pozbyć raz na dobre. Mam nadzieję, że to co chcę zrobić zadziała.
-Właściwie, to miałam nadzieję, że cię spotkam- chciałam brzmieć jak najbardziej pociągająco. Gdy to usłyszał, uniósł brew do góry

ZAYN'S POV
-Właściwie to miałam nadzieję, że cię spotkam- zdziwiło mnie to i to bardzo. Przecież miała się mnie bać
-Tak? A skąd ta zmiana?- zapytałem. Nie chciałem wyglądać na zbitego z tropu
-No wiesz... muszę przyznać, że jesteś pociągający.- brzmiała tak seksownie. Ona mnie pociąga, jak nikt inny.
-Naprawdę? Wcześniej mi tego nie okazywałaś- powiedziałem.
-Zostawmy przeszłość za sobą. Nie wytrzymam tak. Mam na ciebie taką ochotę- zaczęła się przybliżać, a ja oparłem się o ścianę, która była kilka centymetrów za mną
-Dobrze się składa- chwyciłem ją wolną ręką za tyłek i przybliżyłem do siebie, a na mojej twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech. Nie protestowała, bo zbliżyła się do mnie jeszcze bardziej tak, że nasze ciała stykały się ze sobą.
-Nawet nie wiesz, co chciałabym, z tobą robić- powiedziała mi do ucha, a jej ręka jechała coraz niżej mojego ciała, a moje spodnie zaczęły się robić ciasne. Przygryzła płatek mojego ucha, a potem zaczęła mnie całować po szyi. Gryzła miejsce koło ucha i zaczęła ssać, podczas gdy jej ręka dalej jeździła po tym miejscu. Kurwa, jak ja bym chciał być teraz w jakimś cholernym pokoju, albo w samochodzie.
-Kurwa Kate... przestań, bo dojdę w spodniach- do czego ona mnie doprowadza? Od samego jej dotyku, już mi stoi.
-To dobrze- powiedziała, gdy przestała ssać moją skórę.
-Chodźmy do mnie. Mam na ciebie taką ochotę...- powiedziałem, a ona odsunęła się ode mnie i zaczęła śmiać. O co kurwa chodzi?!
-To jest reakcja jakiej pragnęłam! Nigdzie z tobą nie pójdę! To wszystko był jeden wielki żart! A ty w to uwierzyłeś?! Jesteś żałosny!- mówiła dalej się śmiejąc. Przegięła! I to do granic możliwości. Chwyciłem ją za ramiona i przycisnąłem do ściany

KATHERINE'S POV
-Co ty sobie kurwa wyobrażasz?! Ty szmato! Myślisz, że możesz tak po prostu sobie ze mną pogrywać i potem śmiać?! Jestem Zayn Malik i nikt nie będzie sobie ze mnie żartował, a już na pewno nie jakaś zdzira jak ty!- wykrzyczał mi w twarz. Łzy zaczęły mnie szczypać w oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć
-Ja....ja...
-Co kurwa ty?! Co?!- cały czas się darł. Wiele razy go wkurzyłam, ale jeszcze nigdy do takiego stanu. Jego oczy były całe czarne, knykcie białe, a twarz cała czerwona od złości.
-Prze-przepraszam...
-Przepraszasz?! Jesteś śmieszna! Zniszczę cię suko, tak że nie będziesz pamiętała jak masz na imię! Będziesz żałować tego, że kiedykolwiek mnie poznałaś!
-Już żałuję! Nie rozumiesz?! Nienawidzę cię tak bardzo, że rzygać mi się chcę jak na ciebie patrzę!- nagle odzyskałam mowę
-Dziwne, bo ja się na ciebie patrzeć nie mogę! Rozpoczęłaś wojnę, którą przegrasz i będziesz błagać o litość!- walną pięścią o ścianę, obok mojej głowy. Musiał bardzo mocno uderzyć, bo ze ściany spadł tynk. Wystraszyłam się i podskoczyłam. O to mu chodziło.
-Jesteś zwykłą dziwką i nikim więcej!- przegiął. Plunęłam mu w twarz. Wytarł ją i popatrzył groźnie na mnie.
-Więcej tego nie zrobisz!- zrobiłam to jeszcze raz, a on mnie uderzył. Siła uderzenia była tak mocna, że upadłam na ziemię. Zaczęłam płakać. Uderzył mnie. Ten chuj mnie uderzył.
-Następnym razem, zrobię to mocniej- powiedział i odszedł. Wstałam z ziemi i zaczęłam biec. Nie wiedziałam gdzie. Po prostu biegłam.

ZAYN'S POV
Co za suka! Tym razem jej tego nie podaruję! Zniszczę jej życie, przysięgam! Nie miała prawa mnie tak potraktować. Podnieciła mnie i potem zaczęła się śmiać?! Chciała mnie upokorzyć, ale nie wyszło jej to na dobre. Nie żartowałem mówiąc, że następnym razem będzie mocniej. Jeśli będzie następny raz to złamię jej tą piękną rączkę. Wyciągnąłem z kieszeni kurtki paczkę papierosów
-Daj ognia- powiedziałem do Joe'go, a ten rzucił mi zapalniczkę
-Zayn, co to było?- zapytał Niall
-Że niby co?
-Sam wiesz co. Czemu ją uderzyłeś?- zapytał
-Zasłużyła sobie. Żadna suka nie będzie mnie obrażać, a szczególnie ona- powiedziałem spokojnie
-Myślałem, że chcesz jej? Znaczy, że chcesz ją przelecieć?
-Nienawidzę jej z całego serca, a to, że chcę się z nią pieprzyć to inna sprawa. Zrobię to, czy będzie tego chciała, czy nie.
-Aha, czyli coś w stylu zgwałcę i zostawię?- zaśmiał się Horan
-Coś w ten deseń- zaśmiałem się i wziąłem papierosa do ust, zaciągając się.

KATHERINE'S POV
Miejsce po uderzeniu tak mnie piekło, że z moich oczu leciały strumienie łez. Wiedziałam, że jest zdolny zrobić wiele rzeczy, ale nie, że jest w stanie mnie uderzyć. On nie ma pochamowań. To jest potwór, którego nikt nie jest w stanie pokonać. Cały czas biegłam. W pewnym momencie na kogoś wpadłam
-Kate?!- to była Harry. Próbowałam się wyrwać i biec dalej, ale on był silniejszy
-Hej, hej, hej.... Katherine co ci jest?! Co się stało?!- odwróciłam się twarzą do niego. Chyba nie mógł uwierzyć w to co mam na twarzy. Było, aż tak źle?
-Kto ci to do jasnej kurwy zrobił?! Masz cały przekrwiony policzek!- przytuliłam się do niego i zaczęłam tak głośno płakać, że cała uczelnia mogła mnie usłyszeć
-Z-Z-Zayn...-wymamrotałam
-Zayn ci to zrobił?! Tym razem przesadził. Zabije gnoja!-powiedział
-Nienawidzę go tak bardzo...- powiedziałam, dalej szlochając
-Wiem kochanie, wiem. Wszyscy go nienawidzą. To jest prawdziwy Zayn.- uspokajał mnie
-Może chodź do pokoju?- zapytał. Zapomniałam, że dalej stoimy na chodniku, nawet nie wiem gdzie. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że jesteśmy przed jego akademikiem
-Okey- wymamrotałam. Wziął mnie na ręce i poszedł w stronę drzwi. Nie mogłam przestać płakać. Jak on mógł podnieść na mnie rękę? Liam miał rację. Mogłam go posłuchać i trzymać się od niego z daleka, ale nie. Ja zawsze muszę być tą najmądrzejszą i ja zawsze wiem najlepiej. Boję się tego co on może zrobić. Teraz wiem, że on jest zdolny do wszystkiego. Po chwili znaleźliśmy przed drzwiami do pokoju Harry'ego i Liam'a. Chłopak kopnął nogą drzwi, aby je otworzyć. Gdy weszliśmy na łóżku leżał Liam
-Katherine?! Co ci jest?!- gwałtownie wstał i podszedł do mnie. Spojrzałam mu w oczy i znów zaczęłam głośniej płakać. Podeszłam i wtuliłam się w jego tors, dając łzom płynąć mokrymi drogami, po mojej twarzy.
-Co ci się stało?Kto ci to zrobił? Przecież ty masz cały policzek przekrwiony...- pytał zmartwiony
-Zayn- powiedział Harry
-Wiedziałem. Kate co ja ci o nim mówiłem? Czemu mnie nie posłuchałaś? Ty nie wiesz jaki on jest niebezpieczny. On byłby nawet w stanie cię uderzyć. Kogo na ciebie nasłał?- co?
-On mnie uderzył- wymamrotałam. Gdy to usłyszał zamarł
-Co?! Zabije go! Nikt nie ma prawa cię skrzywdzić, a szczególnie on!- wykrzyczał
-To był cios poniżej pasa, nawet jak na niego! Nie daruje mu tego.- powiedział. Nie chcę, aby on się do niego zbliżał. Przecież Zayn ma przewagę.
-Liam nic nie rób...proszę- błagałam
-Nie Kate. Jemu trzeba dać nauczkę. Harry zostań z nią- puścił mnie, zabrał kurtkę i wyszedł
-Liam!- zawołałam za nim, ale na nic to się nie przydało. Chciałam pobiec, ale Harry mnie zatrzymał
-Kate stój. Już poszedł, a Zayn'owi to się należy.- przytulił mnie
-Ale ja się o niego martwię. A co jeśli Zayn coś mu zrobi?- popatrzyłam mu w oczy
-Nic mu nie będzie- uchwycił moją twarz w dłonie i pocałował mnie w czoło
-Chodź, położymy się- powiedział chłopak i poszliśmy w stronę łóżka. On pierwszy się położył, a ja po nim i ułożyłam głowę na jego torsie, a ręce oplotłam mu w pasie. Harry cały czas mnie pocieszał, głaskając mnie po plecach i mówił, że będzie dobrze, lecz ja cały czas martwiłam się o Liam'a.
-Harry?- zapytałam w pewnym momencie
-Tak?-spojrzał na mnie
-Zadzwonię do Liam'a ok?
-Dobrze- odpowiedział. Wstałam z łóżka i poszłam po moją torbę, a następnie wyjęłam telefon i wybrałam numer do Liasia. Niestety włączyła się poczta.


*komentarze i obserwacje mile widziane*
Od autorek: Hej kochani :* a więc jest już 7 rozdział Before :) Muszę przyznać, że całkiem przyzwoicie wyszedł. Dzisiaj postanowiłam, że dodam link do piosenki i może sobie ją włączycie, gdy będziecie czytać :) Bardzo proszę, jeśli już tu jesteście to komentujcie, bo to daje bardzo dużą motywację do dalszego pisania, a także wywołuje wielki uśmiech na naszych twarzach. Napiszcie czy odpowiada wam piosenka do rozdziału, a jeśli tak to czy mam dodawać do każdego? Pozdrawiam :* xx

P.S Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach na blogu, to zapisujcie się w "spisie gości" ( ta zakładka jest w Menu ;) xx)

Rozdział 6.

ZAYN'S POV
Kiedy te dwie w końcu wyszły z mojego pokoju nie mogłem wytrzymać. Wszystko we mnie dosłownie gotowało się. Ta mała suka tylko mnie sprowokowała. Nie mogłem wytrzymać i jeszcze chwila, a naprawdę zrobiłbym jej krzywdę. Bez zastanowienia chwyciłem szklankę z wodą, ze stolika nocnego i rzuciłem nią o ścianę. Wszyscy się mnie boją ! Wszyscy ! Ale ona nie ! Jeszcze nikt chyba mnie tak nigdy nie wkurwił. I jeszcze chyba nikt mnie nigdy nie sprowokował.
-Nikt nie ma prawa odzywać się tak do mnie !-krzyknąłem. Gdy następnym razem ją zobaczę to nie ręczę za siebie. Trzeba sprawić, żeby zaczęła się cała trząść ze strachu, kiedy mnie zobaczy. Choć w pewnym sensie już się trzęsie, gdy mnie widzi. Z drugiej strony jest ona intrygująca. Ja i tak wiem, że ona się mnie boi. Intrygujące jest również to w jaki sposób reagowała dziś na mój bliższy kontakt z nią. Irytuje mnie swoją osobą, ale jest w niej coś co sprawia, że to jest dobre. Mimo wszystko nienawidzę jej. Można by się nią trochę pobawić, albo zrobić coś co by ją złamało. Każdy ma się mnie bać i trząść się na samą myśl o mnie. Wszyscy tak robią, a ona jednak nie do końca. Jestem Zayn Malik i nie pozwolę sobie na to. Muszę dowiedzieć się gdzie mieszka, muszę ją złamać. Jest śliczna, to fakt i mam ochotę ją przelecieć. Zayn człowieku, o czym ty kurwa mówisz ?! Moja podświadomość skarciła mnie. No tak. Nie myślę trzeźwo. Może jeżeli zbliżyłbym się do niej, a potem coś wykręcił, odwaliłaby się i zaczęła bać ? Ta, to chyba dobry pomysł. Rozkocham i zostawię ? Kurwa, to brzmi jak jakaś gówniana telenowela. Ale muszę zachować opinię. Nie pozwolę na to, żeby jakaś pierdolona Brytyjeczka zniszczyła moją reputację. Ale musisz przyznać, że jest bardzo seksowna, Zayn . Czy ktoś do chuja może uciszyć moją podświadomość ?! Ja pierdole ! Dobra, kurwa przyznaję, że trochę mnie podnieca i mam ochotę robić z nią tyle rzeczy ile ona mogłaby robić ze mną. Stop ! Bardziej niż ją pragnę, nienawidzę jej. Nie cierpię i nie trawie tej szmaty ! Jedno wiem na pewno. Trzeba coś z nią zrobić. W mojej głowie zaczęły pojawiać się obrazy z nią i ze mną w roli głównej. Jej nagie, seksowne, pięknie wyeksponowane ciało leżące pode mną, jej pełne usta, z których wydobywają się ciche jęki rozkoszy oraz to z jakim pragnieniem wypowiada moje imię prosząc o jeszcze większą rozkosz. Jej usta idealnie pasujące do moich, moje dłonie na jej seksownym, nagim ciele. To jak doskonale czuje się wypełniając ją. To jak z każdym moim ruchem krzyczy coraz głośniej moje imię. Do jasnej cholery ! Kurwa, co jest ze mną nie tak ?! Nie mogę dopuszczać do siebie takich myśli ! Zniszczę ją przysięgam. Zachowuje się jak jakiś psychopata ! Do jasnej kurwy do czego ona mnie doprowadza ?! koniec z tym ! Musze iść zapalić, nawalić się i obmyśleć wszystko.
KATHERINE'S POV.
-Kate, co to było ?-krzyknęła do mnie Amber, gdy wracałyśmy do samochodu.
-A skąd ja mam to wiedzieć ? To on jest jakiś pojebany ! Co za dupek.- dalej nie mogę uwierzyć w to co stało się kilka minut temu.
-Co wy tam do cholery robiliście, kiedy mnie nie było ?!-ona przeżywa to chyba gorzej ode mnie.
-Nic ! Amber, naprawdę nic nie zrobiliśmy.-dziewczyna zatrzymała się i założyła ręce na wysokości piersi żądając wyjaśnień.
-Amber, proszę cię, chodź.-nalegałam. Mam już dość jak na dzisiaj. W moich planach nie było punktu : Spotkać Zayn'a, dać mu się całować, a następnie powydzierać się na niego ! Sama jestem przerażona tym w jaki sposób się do niego zwracałam. Boje się go. Boję i to cholernie, ale chyba nie było tego po mnie widać, prawda ? Po nim też było widać zdziwienie, więc raczej nie spodziewał się takich potoków słów w jego stronę. Cholerny dupek. Jak ja go nienawidzę. Nie znoszę drania ! Ale jednak jestem przerażona nawet tym, że on był tak blisko mnie. O co mu do jasnego chuja chodziło ?!
-Nie ruszę się stąd dopóki nie dostanę jakichkolwiek wyjaśnień. -moje przemyślenia przerwała Amber.
-Opowiem ci wszystko w drodze powrotnej.-powiedziałam do dziewczyny, po czym pociągnęłam ją za sobą do samochodu. Gdy już wsiadłyśmy i odjechałyśmy spod parkingu, dziewczyna nie dała za wygraną i przypomniała mi, że obiecałam jej wyjaśnić wszystko w drodze powrotnej. Niestety.
-A więc słucham. Co się tam wydarzyło ?
-Zayn przyszedł do pokoju i zaczął się do mnie przybliżać. Mówił, że się go boję, że go pragnę i jakieś inne gówna. Wtedy przyszłaś ty, ja mu nawrzucałam i to tyle. Koniec historii. Zadowolona ?-dziewczyna nie odezwała się. W końcu wróciłyśmy do naszego akademika. Weszłyśmy do pokoju gdzie siedział Liam.
-Gdzie byłyście ?-zapytał mój brat.
-Ciebie też miło widzieć, Liaś.-powiedziałam, dając mu jasno do zrozumienia, że jest trochę chamski.
-Tak, tak. To gdzie byłyście ?
-Nig .. -chciałam powiedzieć ale Amber mi przerwała.
-U Zayn'a.-oznajmiła chłopakowi. Musiał go to zdziwić, bo zrobił wielkie oczy.
-Po co tam byłyście ?-był trochę zdenerwowany.
-Amber musiała zabrać kilka rzeczy.-powiedziałam.
-Amber musiała czy ty ?-mruknął pod nosem, co ja niestety usłyszałam. Czy on ma mnie za jakąś tanią laskę do cholery ?! Jest w końcu moim bratem !
-Liam, czy ty przypadkiem nie przesadzasz ? Po co miałabym do niego iść ?! Poszłam, bo Amber mnie o to poprosiła. Po za tym to nie jest twój pieprzony interes ! Robię co chcę i spotykam się z kim chcę. Już o tym rozmawialiśmy. A nawet jeśli poszłabym do niego sama, to byś zrobił ? Nic, bo ja sama decyduje o swoim życiu.-wkurwił mnie po raz kolejny, nie wytrzymałam.
-Tylko, że to ja nadal jestem za ciebie odpowiedzialny i rozmawialiśmy n temat tego, że masz nie zbliżać się do niego, tak ?!-podniósł głos. Boże ... on mnie wykończy psychicznie.
-Ale ty nie możesz zabronić mi widywania się z kimkolwiek ! Nie mam zamiaru rozmawiać z Zayn'em ani mieć z nim coś wspólnego, ale nawet jeżeli bym chciała to ty nie masz nic do tego !-przysięgam, że jak kiedyś wkurwi mnie do granic możliwości to zrobię mu coś na złość. Chłopak był naprawdę zły. Wstał, podszedł do Amber, pożegnał się z nią i wyszedł trzaskając drzwiami. Dziewczyna spojrzała na mnie groźnie.
-No co ? Nie ma prawa mi rozkazywać.-powiedziałam podchodząc do biurka, na którym leżał mój plan zajęć.
-Kate ... czemu zachowujesz się tak w stosunku do niego ? Zachowujesz się jak jakaś szmata. On nic ci nie zrobił, a ty odwalasz coś takiego !-w tym momencie, byłam na skraju wytrzymałości. Za kogo oni się do cholery uważają. Zostawiłam ten cały plan, nie mam teraz głowy do tego. Wzięłam torbę i bez pożegnania wyszłam z pokoju. Usłyszałam za sobą jeszcze wołanie Amber ale zignorowałam to i poszłam w nieznaną mi stronę. O co im wszystkim do cholery chodzi ?! Przecież nie zrobiłam nic złego. Po prostu nie lubię kiedy ktoś chce dyrygować moim życiem. Nie mam pojęcia gdzie idę. Przydałby mi się teraz Harry. To chyba czas na zwiedzanie. Uśmiechnęłam się sama do siebie. W mojej głowie , zaczęły przelatywać obrazy z dzisiejszego pobytu u Zayn'a. To w jaki sposób moja skóra reagowała pod jego dotykiem, to jak wolno wypowiadał każde słowo ... Ughgh ... zdecyduj się w końcu dziewczyno! Podoba ci się czy nie ?! Ok, przyznaję. To jaki jest seksowny. Każdy detal jego twarzy. Pełne, seksowne usta. rysy szczęki, ciemne, brązowe oczy, ten piękny uśmiech boski głos i ten jego akcent. Kurde no ! Musze się ogarnąć ! Byłoby pięknie gdyby nie jego osobowość. On jest jak czarny anioł. Piękny, ale zdradliwy, wredny i podły, a to jest łagodnie powiedziane. Co on próbuje osiągnąć swoim zachowaniem ? Myślał, że jak mnie przygwoździ do ściany i zacznie całować po szyi, to się na niego rzucę, czy jaki chuj ?! Ughgh ... głupia podświadomość. Powoli zaczęło robić się zimno. Nie chcę tam wracać, ale nie mam innego wyboru. Więc zaczęłam zawracać i po jakichś 15 minutach byłam już w ciepłym akademiku. Kiedy weszłam do pokoju, nikogo w nim nie było, a na biurku leżała biała kartka, na której widniał napis : "Wyszłam z Liam'em do klubu i prawdopodobnie nie będzie mnie na noc. Amber xx". Świetnie ! Jutro zajęcia, a ona sobie do klubu poszła ! Zamiast zostać ze mną i pogadać, to ona sobie z moim bratem poszła się nachlać ! Z drugiej strony to może lepiej, zważając na to, że tak jakby się pokłóciłyśmy ? Tak, chyba tak to można nazwać. Będę miała święty spokój. Przydałby się Harry. Rozluźniłby mnie. Chyba przelizał. Powiedziała moja podświadomość. Ej ! To on za każdym razem zaczyna mnie całować ! Krzyknęłam do mojej podświadomości. Uśmiechnęłam się sama do siebie na myśl o ustach Harry'ego dotykających moich, po czym podeszłam do planu, aby sprawdzić jakież to piekło czeka mnie jutro. Nie mam ochoty tam iść, szczególnie po ostatnich wydarzeniach, ale nie przyjść na pierwszy dzień zajęć ? Nie chce skończy jak Harry czy nawet ... Zayn. Znów do niego wracam ! Ughg ... niech on wyjdzie z mojej głowy ! Czy on może ruszyć swoje szanowne dupsko i wyjść z mojej głowy do jasnej anielki ?! Muszę zająć czymś myśli. Nie wiem, może wezmę jakąś książkę lub poprzeglądam podręczniki szkolne. Cokolwiek tylko żeby przestać o nim myśleć. Dobra, kogo ja oszukuje ? Ja i książki ? Chyba nikt nigdy nie widział tego połączenia. Obejrzę jakiś film. Wzięłam laptopa, usiadłam na łóżku i zaczęłam przeglądać repertuar. W końcu wybrałam jakiś romans. Nie wiem czy to dobry pomysł, bo zazwyczaj rozklejam się na takich filmach, ale lepsze to niż bezcenne siedzenie i wpatrywanie się w ścianę. W połowie filmu już zaczęłam ryczeć. Taa ... następnym razem wybiorę komedię. Nagle usłyszałam mocne walenie do drzwi. Nie miałam pojęcia co się dzieje, Może to nawalona Amber. Trochę się przeraziłam, a hałas nie ustawał. Nie wiedziałam co mam robić. Muszę przyznać, że się bałam, bo Amber pisała, że nie wróci do rana, a więc kto to mógł być ? Zeszłam z łóżka i powoli szłam w stronę drzwi. Nagle ktoś je otworzył i mocno walnęły o ścianę. Ujrzałam Zayn'a. od razu odskoczyłam do tyłu. Co on tu do jasnej cholery robi ?!
-Co ty tu robisz ?-krzyknęłam do niego.
-Hej Katherine ?-język mu się plątał, przez co brzmiał trochę zabawnie. Mogłam stwierdzić, że był nawalony. Zaczął iść w moim kierunku.
-Jesteś nawalony, prawda ?-powiedziałam.
-Może trochę.
-Taa, dobra. Teraz wypad z mojego pokoju.-powiedziałam ostro. Nawalony czy nie, nienawidzę gnoja.
-No, ale kwiatuszku ... Nie możemy po-po prostu porozmawiać ?-potykał się o własne nogi. I skąd on do cholery zna moje imię  i skąd wie gdzie mieszkam ?! Nie wiem co mam teraz zrobić. Jest nawalony i wyjeżdża do mnie z jakimś kwiatuszkiem.
-Po pierwsze skąd znasz moje imię ? Po drugie skąd wiesz gdzie mieszkam, a po trzecie nie jestem twoim pieprzonym kwiatuszkiem !-krzyknęłam do niego.
-Głowa mnie boli od twoich pytań. dawaj zabawimy się. Nie zaszkodzi ci. Nie zachowuj się choć raz jak szmata i zabaw się.-powiedział do mnie. Zasrany dupek.
-Ja się zachowuje jak szmata ? To ty zachowujesz się jak dupek i cham !-on nie potrafi nic innego jak wkurwić mnie do granic możliwości.
-Skarbie ... nie krzycz już. To może my ... masz wygodne łóżko ?-zapytał przykładając moją dłoń do mojej tali. Zaczyna się. Jego oddech otula moją szyję. Czuć było od niego mocną woń alkoholu. Przystawił swoje usta do mojego ucha, a ja czułam jak uśmiecha się przez to jak ciężko oddycham.
-Jesteś naprawdę seksowna. Już wyobrażam sobie jak krzyczysz moje imię kiedy robię ci ...
-Przestań !-krzyknęłam przerywając mu. Nie chciałam żeby kończył. Z jednej strony, to co mówił nakręcało mnie, bo już mówiłam, że on jest gorący, ale nienawiść wygrywała z rządzą i pożądaniem. Tu mnie wyzywa, a tu chce iść do łóżka? Chyba mu się coś w główce poprzewracało. On myśli, że ja jestem jakąś tania laską ? Nie ma mowy !
-Kochanie, nie daj się prosić. -powiedział i wsadził rękę pod moją koszulkę, a ja aż podskoczyłam od jego dotyku.
-Za-zabierz tą rękę.-nakazałam.
-Wiem, że tego chcesz.-szepnął mi do ucha, a jego dłoń była coraz to bliżej mojego intymnego miejsca. Boże ... niech on się ocknie lub niech ktoś wejdzie do tego pieprzonego pokoju !
-Zayn ... proszę cię zabierz tą rękę.
-Uwielbiam kiedy wypowiadasz moje imię. Nawet nie potrafię wyobrazić sobie tego, jak wypowiadasz je kiedy wchodzę w ciebie i wychodzę. -cały czas szepcze. Przygryzł płatek mojego ucha, a jego dłoń znajdował się już na moim udzie. Czemu on mi to robi ? Po część chce tego i to cholernie, ale znowu jutro będzie tym samym chamskim dupkiem co popołudniu. Kurwa, co ja mam robić ?
-Proszę cię, przestań. Nienawidzę cię.-ledwo co wypowiadam te słowa. Pod jego dotykiem moje ciało całe drży.
-Skarbie ja nie potrafię przestać. Ja muszę cię poczuć.-zaczął się uśmiechać. I w jednej chwili jego dłoń wtargnęła do miejsca, gdzie był absolutny zakaz wstępu dla tej dłoni. Odepchnęłam go i to dosyć mocno, co wyglądało dosyć komicznie. Chyba się wkurzył, ponieważ gdy podniósł na mnie wzrok jego oczy były przepełnione gniewem. Taa, pewnie teraz będzie część, w której będzie się darł i mnie wyzywał, bo nie dałam mu się przelecieć. Prymityw.
-Co ty sobie kurwa myślisz ?! Żeby mnie odepchnąć ?! Mnie się nigdy nie odrzuca ! Nikomu nie pozwolę tak sobą pomiatać, a szczególnie tobie zdziro ! -wrzasnął na mnie. Przyznaj, wystraszyłam się i to nawet bardzo, bo poczułam jak łzy zaczynają szczypać mnie w oczy.
-Nie masz prawa tak do mnie mówić !-krzyknęłam. Nigdy nie przejmowałam się tym czy ktoś wyzywam nie od najgorszych. Po prostu miałam to w dupie, ale te słowa wypowiedziane z jego ust mocno zabolały. Dlaczego od razu mnie skreślił ? I dlaczego jego słowa tak bolą ? Jedna łza zaczęła spływać po moim policzku, ale szybko ja wytarłam.
-Mam prawo mówić do ciebie jak mi się tylko żywnie podoba ! Nie mam ochoty już na ciebie patrzeć! Wiedz tylko, że nienawidzę cię bardziej niż możesz to sobie wyobrazić ! Zrobiłaś sobie ze mnie wroga, a to duży błąd ! Nawet nie masz pojęcia, co jestem w stanie zrobić, kiedy ktoś mnie wkurwi, więc się pilnuj. Zniszczę cię.-powiedział ostro i wyszedł, zatrzaskując za sobą drzwi. Nie wytrzymałam. Upadłam na podłogę, podkuliłam kolana i zaczęłam płakać. Dlaczego właśnie ja ?
Przecież ja mu tak naprawdę nic nie zrobiłam. Odkąd tu przyjechałam nic nie robię tylko płaczę. Chciałabym, żeby nagle wparował tu Harry, mocno mnie przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Za co Zayn mnie tak nie cierpi ? Czemu tak źle o mnie mówi ? Przez te dwa dni, on sam bardziej mnie obraził, niż ci ludzie, których znałam przez cale swoje życie. Nawalił się i przyszedł do mojego pokoju, żeby mnie przelecieć, a potem nawyzywał i poszedł. To sprawia, że czuję do niego obrzydzenie i nic więcej. Czemu nikogo nie było w tym cholernym pokoju razem ze mną ? Czuje się jakbym była sama. Znowu. Może zadzwonić po Harry'ego ? Sama nie wiem czy to dobry pomysł ... Ja po prostu nie chce siedzieć tu sama i płakać przez tego gnoja. ok. To jedyne rozwiązanie, a właśnie jego teraz potrzebuję. Sięgnęłam po telefon i chciałam wybrać numer do Harry'ego, ale potem zorientowałam się, że nie mam jego pieprzonego numeru ! Cholera jasna ! Co jeszcze złego mnie dzisiaj spotka ?! Dobra, przeboleje to sama. Postanowiłam przebrać się w piżamę i wskoczyć do łóżka. Łzy wcale nie chcą opuszczać moich powiek, a tak bardzo chcę ich się pozbyć. Znów stały się codziennością. Myślałam, że jak pojadę do colleg'u to ból zniknie, ale się myliłam. Czy ja już nie mogę być szczęśliwa ? Tak bardzo pragnę, żeby Harry teraz tu był. Czemu nie mam tego numer ? Ughg ... czemu o tym nie pomyślałam ? Nie znoszę tego dnia. Może muszę pójść spać i odpocząć ? Zamknęłam oczy i kilka minut później zasnęłam.

*komentarze i obserwacje mile widziane*
notka od autorek : no więc to już rozdział 6 i mamy nadzieję, że wam się spodoba, bo jak do każdego rozdziału wkładamy całe serce i dużo dużo pracy. Widzimy również, że liczba odwiedzin z każdym dniem w miarę szybko rośnie za co dziękujemy, ale chcemy tak poprosić o jakieś komentarze, które dla nas będą bardzo dużo znaczyć i motywować do dalszej pracy. Miłego czytania xx

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 5

  Rano obudziły mnie przedzierające się przez okno promienie słoneczne. Cholerne słońce. Czemu muszę mieć łóżko z tej strony ? A, no tak . Moja współlokatorka wcale mnie nie pytała o zdanie.Podniosłam się i podskoczyłam, gdy zobaczyłam siedzącego na ziemi Harry'ego, gapiącego się na mnie.
-Co ty tu do cholery robisz Harry ?- zapytałam.
-Martwiłem się o ciebie. Wczoraj tak zniknęłaś ...
-Nic mi nie jest.-przerwałam mu. Popatrzył się na moją twarz i od razu się skrzywił.
-Co ty masz na policzku ?
-O co ci chodzi ?-zapytałam zdezorientowana.
-masz cały policzek zaczerwieniony.-odparł. Przypomniały mi się wszystkie wydarzenia z wczorajszego wieczoru. Ten obleśny typ, to jak mnie spoliczkował. Myśląc o tym, w moich oczach zaczęły gromadzić się łzy. Harry musiał to zauważyć, bo podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.Wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Pachnie bosko. Nic nie mogę poradzić na to, że się rozpłakałam.Ukryłam twarz w zagłębieniu jego szyi i pozwoliłam łzom spłynąć. Chłopak pocierał lekko moje plecy, aby mnie uspokoić i muszę przyznać, że w jakimś stopniu to podziałało.
-Co się stało wczorajszej nocy Kate?- słychać było zmartwienie w jego głosie.
-Po pewnym czasie, gdy tańczyliśmy, źle się poczułam i poszłam na parking, aby odpocząć. Po niespełna kilku minutach, przyszedł jakiś nawalony facet i zaczął się do mnie przywalać. Chciałam iść, ale on mnie złapał i nie chciał puścić. Próbowałam się wyrwać, ale to nic nie dawało. Gdy zaczął mnie rozbierać, uderzyłam go, a on mi oddał, stąd ten czerwony policzek. Jak już ściągnął ze mnie koszulkę...- przerwałam. Tak mocno płakałam, że nawet Harry nie był w stanie mnie uspokoić.
-Jeśli nie chcesz, to już nie mów- powiedział chłopak
-Nie... muszę skończyć. Więc, gdy zaczął mnie rozbierać przyszedł Zayn i go pobił. Po tym wszystkim, widząc stan w jakim byłam, nie zareagował. Po prostu zostawił mnie i sobie poszedł...
-Co za kutas!- warknął głośno Harry
-A jak znalazłaś się tu?- zapytał
-Liam mnie znalazł i zabrał
-Czemu wtedy nie poszłaś po mnie? Gdybym poszedł z tobą na ten cholerny parking, nie doszłoby do tego
-Chciałam cię wziąć, ale nie mogłam cię znaleźć
-Ah, no tak...
-Co?
-Nic, nic. Nie ważne.- wiedziałam co robił w tym czasie, ale nawet nie chciałam znać szczegółów. Byłam pewna, że przeleciał tego wieczoru co najmniej dwie laski.
-W każdym razie, trzeba porozmawiać z tym dupkiem- powiedział pewnie
-Z Zayn'em?
-No tak. Niby z kim innym?
-To chyba nie jest dobry pomysł. Zważając na to, że się nienawidzicie, nic dobrego by z tego nie wynikło
-Ale jak on mógł ci to kurwa zrobić?! Tak po prostu zostawił cię w połowie gołą i zapłakaną!- wstał i zaczął chodzić w tą i z powrotem
-Co za chuj!- krzyknął. Nie wiedziałam co powiedzieć. Przyznam, że bolało mnie to co zrobił, ale nie chciałam pokazywać, że w jakikolwiek sposób mnie to rusza. Nie lubię okazywać słabości.
-Nie ważne... co dzisiaj jest?- zmieniłam temat
-W jakim sensie?
-Dzień tygodnia?
-Niedziela... tak myślę, chyba
-Oh
-Czemu pytasz?
-Bo jutro poniedziałek i są zajęcia
-No i?
-I trzeba na nie iść?
-Kto tak powiedział? Może ty musisz, ale ja nie-uśmiechnął się zadziornie
-Nic dziwnego, że nie zdałeś.- uśmiechnął się pod nosem. Zaczął otwierać wszystkie szuflady i szafki, aż w końcu otworzył tą z bielizną. Wyciągnął mój czerwony, koronkowy stanik, a na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech, po czym zaczął nim kręcić.
-Ten stanik jest seksowny.- stwierdził
-Dzisiaj go założysz- puścił do mnie oczko
-Harry!- krzyknęłam radośnie i pobiegłam w jego stronę, aby mu go zabrać. Jednak on był wyższy i miał nade mną przewagę. Podniósł rękę do góry. Próbowałam zabrać mu bieliznę podskakując, ale on i tak był za wysoki. W końcu nie wytrzymałam i wskoczyłam na niego, oplatając mu w pasie nogi.
-Szybka jesteś- powiedział i przygryzł wargę
-Oddasz mi ten stanik?- spytałam rozbawiona. Ku mojemu zdziwieniu dał mi biustonosz do rąk, ale po chwili domyśliłam się dlaczego. Dalej trzymał mnie na rękach i nie wydawało mi się, że chce puścić. Nagle złapał mnie jedną wolną ręka za tyłek, a drugą położył na plecy i zaczął mnie całować. Próbował wepchnąć język, ale mi to nie przeszkadzało, więc rozchyliłam usta. Nasze języki walczyły ze sobą. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że Amber w tej oto chwili wparowała do pokoju. Ale ona ma wyczucie czasu. Szybko zeszłam z Harry'ego
-Co tu się do cholery dzieje?
-Nic, my po prostu... bawiliśmy się- powiedział Harry. Ten to wie jak dobierać słowa...
-To akurat zauważyłam- zaśmiała się dziewczyna
-Dobra. Ja spadam, bo mam kilka spraw do załatwienia. Pa Amber, pa Kate- mrugnął do mnie chłopak i po chwili, już go nie było.
-Kate? Wytłumaczysz mi to?- zapytała Amber. W jej głosie słychać było rozbawienie całą tą sytuacją.
-To nic takiego
-To czemu twój stanik leży na podłodze?- wyglądała, jakby zaraz miała wybuchnąć śmiechem. Popatrzyłam na podłogę i poczułam napływającą falę gorąca na moich policzkach
-Emmm... bo my- nie wiedziałam co powiedzieć
-Ok, nie wnikam- zaśmiała się. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, co się tu przed chwilą wydarzyło.
-Kate?
-Tak?
-Mam prośbę. Bo muszę jechać do Zayn'a żeby zabrać kilka rzeczy...- powiedziała, a ja wytrzeszczyłam oczy
-I chciałam się ciebie zapytać, czy poszłabyś ze mną?- zrobiła słodkie oczka, tak jakby bardziej błagała niż pytała
-Nie wiem... nienawidzę go i nie chcę się na niego natknąć... poza tym mówiłaś, że to dupek?
-Jego nie będzie w pokoju. No tak... ale to nie znaczy, że nie rozmawiam z nim
-Nie ważne. Jesteś pewna, że go nie będzie?- zapytałam
-Tak.
-No... okey- odpowiedziałam niechętnie, a ona zaczęła klaskać w dłonie z radości
-To, ogarnę się trochę i pójdziemy- oznajmiłam dziewczynie i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Uwielbiam to. Wtedy mogę się rozluźnić i zapomnieć o problemach. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim ciele. Gdy wyszłam z pod prysznica, owinęłam się ręcznikiem i poszłam do pokoju, aby się ubrać. Amber siedziała cierpliwie na łóżku i chyba przeglądała Facebook'a. Po ubraniu się zrobiłam mój codzienny makijaż, czyli tusz o rzęs i eyeliner. Po chwili byłam już gotowa.
-Skończyłaś ?-zapytała Amber.
-Myślę, że tak.-odpowiedziałam.
-No to w drogę.-dziewczyna szybko wstała, złapała mnie za rękę i wyszłyśmy.
-Masz samochód ?-zadałam pytanie czarnowłosej dziewczynie.
-Pożyczyłam od kolegi.
-Oh.-gdy dotarłyśmy do parkingu, Amber otworzyła czarne auto. Wydawało się, że było naprawdę drogie.
-To jest nie daleko, ale nie chce mi się iść- rzekła Amber otwierając drzwi od auta. Kiedy wsiadłam do samochodu, dziewczyna odpaliła silnik ruszyłyśmy z parkingu.Dlaczego jedziemy do niego po jakieś rzeczy Amber ? W ogóle jak one się tam znalazły ?
-To dość długa historia ...-powiedziała obojętnie.
-A w skrócie ?- nie dałam za wygraną.
-Ughgh ... uparta jesteś. Okey. Mówiłam ci, że z nim byłam, prawda ?
-No tak ...
-To jak u niego bywałam to zostawiłam kilka drobiazgów ...
-W takim razie od ilu nie jesteście już razem ?-zapytałam ciekawa.
-Więc ... myślę, że teraz będzie około 2 miesięcy.
-Oh.-tylko tyle odpowiedziałam.
-Amber ?
-Tak ?-dziewczyna nie oderwała wzroku od drogi.
-Jesteś pewna, że go nie będzie ?-zapytałam przerażona myślą o tym, że możemy spotkać chłopaka w pokoju.
-Tak sądzę ... ale czemu ? aż tak się go boisz czy jak ?
-Ja się go nie boję ... po prostu ...-zacięłam się. Nie chcę żeby ludzie myśleli, że boję się tego dupka. Tak nie jest, tak sądzę. Wydarzenia z wczoraj upewniają mnie w przekonaniu, że nie mam ochoty się do niego odzywać ani nawet zbliżać.
-Opowiesz mi jak to było kiedy byłaś z nim ?-szybko zmieniłam temat.
-No wiesz ...-wyglądała tak jakby ie chciała o tym mówić.
-Na początku się starał. Był kochany i przemiły. Nie chciałam się do niego zbliżać i traktowałam jak kolegę. Było naprawdę fajnie. Był takim jakby moim przyjacielem. Potem wszystko zepsuł. Powiedział, że mnie kocha i że to już bardzo długo trwa. Uwierzyłam mu. Na początku nic nie czułam, ale zaczęłam się zakochiwać. Każdy dzień coraz bardziej nas zbliżał i robił się dla mnie coraz bardziej ważny. W końcu zakochałam się. Nie dopuszczałam tego do siebie, ale uczucie wygrało. Zostaliśmy parą. Był kochany. To wyglądało tak idealnie, ale wtedy ...-przerwała.
-Wtedy co ?-byłam strasznie ciekawa co dalej. Nie mogłam uwierzyć, że taki skurwiel jak Zayn mógł być miły dla kogokolwiek.
-I wtedy zmusił mnie do tego, abym powiedziała co czuję. Siedzieliśmy na imprezie. Powiedział mi "Kocham cię" głośno, przy wszystkich. Wszyscy się na nas patrzyli i wtedy powiedziałam to pieprzone "Kocham cię". Zayn wstał i zaczął się śmiać, wszyscy dawali mu pieniądze i inne chujowe rzeczy. Zapytałam " O co chodzi ?", a on zaczął mi się śmiać prosto w twarz i powiedział : "Nigdy cię nie kochałem i nie chciałem być z tobą. Założyłem się z nimi, a ty byłaś taką idiotką i uwierzyłaś, że ja mógłbym cię pokochać.".Spoliczkowałam go ...- opowiedziała, a w jej oczach było widać łzy.
-Amber ... ja ...nie wiedziałam ...-czułam się winna temu, że zaraz miała zacząć płakać.
-Nie ... Jest w porządku.-powiedziała i wytarła łzy
-Po prostu boli mnie to,że zrobił to dla zakładu,a ja kretynka mu we wszystko uwierzyłam.-tak jak myślałam. To na pewno nie mogło być prawdziwe. Nagle dojechałyśmy pod jakiś akademik.
-Nie ważne. On nie jest nawet wart tego, żeby o nim myśleć.-stwierdziła dziewczyna i otworzyła drzwi, aby wyjść z wozu. Zrobiłam to samo co ona i podbiegłam, żeby dotrzymać jej kroku. Po chwili znalazłyśmy się pod drzwiami akademika. Byłam tu już z Liam'em mam szczęście, że Zayn'a nie będzie. Nie mam ochoty na żaden kontakt z nim. Szłyśmy z Amber korytarzami akademika. On jest naprawdę ładniejszy od naszego. Doszłyśmy do drzwi, na które wczoraj dosłownie wgapiałam się jak opętana. Na szczęście Amber ma klucze do pokoju. Gdy otworzyła drzwi, weszłyśmy do środka. Dosłownie uderzył mnie silny, słodki zapach męskich perfum. o dziwo panował tu taki porządek. Z drugiej strony nie wiem czego mogłam się spodziewać. Przecież 'idealny' Zayn musi mieć wszystko 'idealne'. Amber zaczęła chodzić po całym pokoju,a ja usiadłam na skraju idealnie pościelonego łóżka. Pomimo tego, że dziewczyna powiedziała, że go nie ma i tak w jakiś sposób bałam się, że za chwilę postawna i przerażająca sylwetka chłopaka wejdzie do pokoju.
-Ojoj ...-przerwała moje zamyślenia dziewczyna.
-Co ojoj ?-wstałam w stresie z łóżka. Bałam się, że chłopak, którego tak bardzo nie chciałam widzieć, zaraz pojawi się w tym pokoju.
-Muszę iść do toalety.-ughh ... przestraszyła mnie.
-Serio ?
-Noo .. ja też jestem człowiekiem. Dobra. Poczekaj tu, ja zaraz wrócę.-powiedziała i wyszła  z pokoju, nie dając mi nawet chwili na przemyślenie tego,że sama zostaje w pokoju Zayn'a. Dziwnie się z tym czuję ja sam w pokoju chłopaka, którego nienawidzę. Nie wiem jak, ale zaczęłam rozglądać się po całym pokoju. Nic takiego nadzwyczajnego tu nie ma. Podeszłam do komody, na której postawione były perfumy. Było ich chyba z kilkanaście. Wąchałam każdą po kolei, ale jedna spodobała mi się najbardziej. Usłyszałam zbliżające się kroki. To pewnie Amber wraca.
-Boziu, ta perfuma jest boska, pachnie jak ...-odwróciłam się i zobaczyłam kogoś. Lecz to nie była czarnowłosa dziewczyna. To Zayn. Stał oparty o framugę drzwi. Czemu ten dupek zawsze wygląda tak bosko ?! Powiedziała moja podświadomość.
-Pachnie jak co ?-przerwał moje zamyślenia.
-Nie ... ja ... nie.-zacięłam się. On tylko uśmiechnął się pod nosem. Bałam się, że zaraz zacznie na mnie wrzeszczeć. Lecz zamiast się wydzierać, zaczął powoli się do mnie zbliżać, natomiast ja krok po kroku cofałam się do tyłu. Dziwne. Ponoć się go nie boisz. Ughhh ... moja podświadomość jest irytująca.
-Jeszcze raz. Pachnie jak ?-zapytał z tym swoim durnym lecz pociągającym uśmieszkiem.
-Cu ... cudownie.-odpowiedziałam piskliwie. To musi wyglądać jak jakaś scena z gównianego horroru. Cały czas się cofałam, lecz po chwili uderzyłam o ścianę. Nie miałam drogi ucieczki, a Zayn był coraz bliżej.
-Boisz się mnie ?-zapytał. Wypowiada słowa tak powoli.
-N ...ni ... nie.-zająkałam się
-Nie boisz ? To dlaczego reagujesz w taki sposób ?-jego usta znajdowały się tuż obok mojego ucha. Błagałam o to, aby Amber już wróciła, ale jakoś nie specjalnie jej się śpieszyło w tym pieprzonym kiblu ! Czas dłuży się niemiłosiernie długo. Czułam jego ciepły oddech na szyi, przez co przez moje ciało przeszła fala dreszczy. Jego dłoń nagle oplotła moją talię. O co mu do cholery chodzi ?! Jednego dnia zachowuje się jak ostatni skurwiel, a innego jest kochany. Chodź kochany to może złe określenie. Nie potrafię tego nazwać.
-Przyznaj, że to działa na ciebie w dobry sposób.-powiedział i delikatnie musnął wagami moją szyję, przez co zaczęłam odczuwać napływającą falę gorąca.
-Nnn ... ni ..nie .-mój głos tak drżał. Jak to możliwe, że tak na niego reaguję ?
-Wiem, że jest to dla ciebie przyjemne, ale nie chcesz się do tego przyznać.-jego głos jest taki pociągający.
-Nie mam co ci przyznawać, bo to nie prawda.-skłamałam. On uśmiechnął się tylko i zaczął całować mnie po całej szyi, aż doszedł do mojego najczulszego miejsca. Znajdował się on między moim uchem a szczęką. Zaczęłam cała drżeć i wydałam z siebie cichy jęk. Chyba właśnie o taką reakcję mu chodziło, bo przestał i zaczął się śmiać.
-Niestety kochanie, ale cię nie trawię, więc nie masz co liczyć na więcej. To, że ja cię pociągam nie znaczy, że jest na odwrót.-powiedział, a ja nie mogłam się powstrzymać i spoliczkowałam go. Chyba się wkurwił, bo uderzył zaciśniętą dłonią w pięść w miejsce na ścianie tuż obok mojej głowy.
-Kurwa, spróbuj to zrobić jeszcze raz,a przysięgam, że złamię ci tą piękną rączkę.-wykrzyczał mi prosto w twarz. Wkurwiłam się.Splunęłam w jego stronę i po raz drugi go spoliczkowałam. Jego mina była bezcenna.
- I co ? Połamiesz moją piękną rączkę ?-zapytałam z głupim uśmieszkiem na twarzy, a on po prostu kipiał ze złości. W tej chwili wcale się go nie bałam. Już otwierał buzię, żeby się wydrzeć, ale w tym momencie przyszła Amber.
-Kate ? Co tu się dzieje ?-zapytała. Była widocznie zdezorientowana, ale nic dziwnego. Zayn nadal napierał na mnie swoim ciałem.
-Nie twój kurwa zakichany interes !-krzyknął Zayn do dziewczyny.
-Trzymaj tą swoją śliczną mordkę krótko !-warknęłam do niego. Nie ma prawa się tak do niej odzywać. Odepchnęłam go od siebie i stanęłam obok Amber. Podkurwił mnie do granic możliwości.
-Moja piękna rączka nadal czeka.-powiedziałam do niego.
-Jeszcze kurwa się słowem odezwiesz !-krzyknął jeszcze głośniej niż przedtem.
-To co ? Co mi zrobisz ?! jak na razie to tylko mi grozisz, a ja się ciebie nie boję. Chcesz mi zrobić krzywdę ? To dalej ! Droga wolna !-przybliżyłam się do niego i powiedziałam mu do ucha.- Nie boję się ani ciebie, ani twojego wielkiego ego. Jesteś dupkiem jak wszyscy, więc nie myśl sobie, że jesteś jakimś pieprzonym pępkiem świata, bo tak naprawdę jesteś nikim.- powiedziałam, złapałam za rękę Amber i szybko wyszłam z tego pieprzonego pokoju zostawiając Zayn'a samego.





*komentarze i obserwacje mile widziane*

Od autorek: Hej kochani :* Po pierwsze to chcemy was bardzo przeprosić za to, że była taka przerwa między rozdziałam. Niby jest czas, ale go nie ma. Najważniejsze, że teraz jest i postaramy się być bardziej systematyczne :* Druga rzecz to jest to, że zmieniłyśmy główną bohaterkę,  z różnych względów :* a po trzecie i ostatnie kochamy was i prosimy abyście rozsyłali link do naszego bloga, komentowali i obserwowali. To wiele dla nas znaczy <3 Pozdrawiamy xx

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 4.

-Uważaj jak łazisz- podnisłam wzrok i ujrzałam Zayn'a
-Sory, zamyśliłam się- brzmiało to bardziej piskliwie, niż zamierzałam
-To następnym razem skup się na tym, gdzie łazisz!- co za cham! Powiedziała moja podświadomość. Już go nienawidzę.
-Kate!- usłyszałam znajomy głos za plecami. Popatrzyłam za siebie i ujrzałam Harry'ego
-Nic ci nie jest?- zapytał troskliwie przy czym podał mi rękę i pomógł wstać
-Jest okey.Po prostu zamyśliłam się i wpadłam na niego- odpowiedziałam i wskazałam ręką na Zayn'a
-Ah, tak?- Harry spojrzał na Zayn'a, takim wzrokiem jakby chciałby go zabić, na co Zayn odpowiedział mu tym samym. Mogę przysiąc, że się nienawidzą.
-Jeśli ci coś powiedział, to nie słuchaj go. To dupek- powiedział do mnie Styles
-Co ty kurwa właśnie powiedziałeś?!- krzyknął Zayn i przybliżył się do Harry'ego
-Dobrze słyszałeś
-Jeszcze jedno pieprzone słowo, a nie ręczę za siebie- powiedział mulat przez zęby i zacisnął pięści
-Nie kompromituj się. Wszyscy wiedzą, że jesteś chujem- odezwał się Harry i w tym momencie Zayn już nie wytrzymał. Przywalił chłopakowi z pięści w twarz, aż ten prawie upadł
-Harry!- krzyknęłam przestraszona i szybko podbiegłam do chłopaka
-O boże! Nic ci nie jest?!- spytałam spanikowana, gdy zobaczyłam lecącą krew z nosa Harry'ego
-Kate nie przejmuj się
-Ale krew ci leci!
-Naprawdę nic mi nie jest. U tego dupka to jest codzienność
-Chcesz jeszcze raz?- odezwał się Zayn. Wkurwiłam się na niego. Podeszłam do Zayn'a i dałam mu z całej siły w twarz.
-Co ty sobie kurwa wyobrażasz?!- krzyknęłam do zdezorientowanego chłopaka
-Kochanie odpierdol się ode mnie, bo to nie twoja pieprzona sprawa!
-Jeśli tykasz Harrego to jest moja sprawa!
-Oh, czyli nasza męska dziwka znalazła sobie kolejną przyjaciółeczkę do pieprzenia?!- chciałam znowu go uderzyć, ale tym razem, w ostatniej chwili, ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął do tyłu.
-Harry, puść mnie!- krzyknęłam, gdy zobaczyłam Stylesa
-Kate, uspokój się. Potrzebujesz się czegoś napić.- pociągnął mnie za sobą, w innym kierunku. Na odchodne, odwróciłam się do tyłu i pokazałam Zayn'owi swój środkowy palec. Z daleka można było dostrzec drobny, zadziorny uśmiech na jego twarzy.
-Harry, czemu mi nie pozwoliłeś mu dołożyć?! Należy mu się!
-On nie jest tego wart.- powiedział obojętnym głosem
-Ale on cię uderzył. Trzeba mu oddać- powiedziałam spokojniej. Zabrzmiało to trochę dziecinnie
-O mnie się nie martw. Reaguje tak za każdym razem. Dla niego najważniejsze jest jego ego. Mówiłem ci, że to dupek- powiedział, gdy doszliśmy do auta, w którym stały butelki z alkoholem. Harry podał mi kubek z piwem, sam także wziął dla siebie, po czym pociągnął mnie w nieznaną mi stronę. Pochłonięci rozmową, dotarliśmy do miejsca gdzie nie było tych wszystkich nawalonych ludzi. Harry usiadł pod jednym z drzew, a ja usiadłam na przeciwko niego. Przez jakąś godzinę tematów do rozmów wcale nam nie brakowało. Rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim, przy czym prawie płakaliśmy ze śmiechu. Z Harry'm mieliśmy naprawdę dużo wspólnych tematów. Jeszcze nigdy z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało. W pewnym momencie, zastała między nami niezręczna cisza. Chłopak zaczął słodko uśmiechać się sam do siebie, a ja nie miałam pojęcia co chodzi mu po tym lokatym łbie.
-O co chodzi? Mam coś na twarzy czy jak?- zapytałam z rozbawieniem w głosie.
-Znamy się dopiero jeden dzień, a już tyle o sobie wiemy
-Tak, to jest trochę dziwne. Zazwyczaj nie otwieram się przed ludźmi, których za dobrze nie znam.- Harry zaczął się do mnie powoli zbliżać. Zadziwiające jest to, że nie zaczęłam się oddalać, tylko wręcz przeciwnie. Jest naprawdę gorący. W końcu przywarł swoimi ustami do moich. Nie odrzuciłam go, ponieważ nie chciałam tego. Ten pocałunek był bardzo namiętny. To zachowanie nie jest do mnie podobne. Zazwyczaj nie całuję się z kimś, po zaledwie jednym dniu znajomości, lecz on tak na mnie działa. W pewnym momencie zabrakło nam tchu, więc nasz pocałunek został przerwany. Usłyszeliśmy czyjeś śmiechy niedaleko nas, więc spojrzałam w tamtą stronę. Ostatnim czego chciałam tam zobaczyć, to widok Zayn'a z jakąś sztuczną laską.
-Prosze, prosze! Dwie kochane dziwki się dobrały.- odezwał się Zayn, a jego towarzyszka zaczęła się śmiać. Słysząc te słowa, ukazałam chłopakowi swój serdeczny, środkowy palec i rzuciłam się na Harry'ego znów go całując. Jego usta smakują tak dobrze. Temu wszystkiemu uroku dodaje jego metalowy kolczyk i miętowy smak ust. Kątem oka spojrzałam na Zayn'a. Z jego wyrazu twarzy, nie mogłam odczytać żadnych emocji. Kiedy odszedł, odkleiłam się od Harry'ego. On popatrzył mi w oczy, a ja się zarumieniłam.
-Jesteś słodka, gdy się rumienisz- mrugnął do mnie
-Idziemy się napić?- zapytał
-Okey- odpowiedziałam, uśmiechając się. Podał mi rękę, aby pomóc mi wstać. Gdy doszliśmy do miejsca z alkoholem, spotkaliśmy Amber
-O boziu, Harry nic ci się nie stało? Słyszałam, że Zayn ci przywalił?-bardziej spytała, niż stwierdziła
-Taa... trochę się posprzeczaliśmy, ale Kate mu tego nie darowała- powiedział chłopak i uśmiechnął się do mnie
-W jakim sensie?- zapytała zdezorientowana Amber
-Dałam temu dupkowi z liścia- gdy to powiedziałam, jej wyraz twarzy wyglądał tak: :O
-Żartujesz sobie, prawda?- spytała dziewczyna
-Nie...coś nie tak? Należało mu się
-Może i mu się należało, ale ty go nie znasz. Ty wiesz jakie on ma wpływy? Jeśli z nim zadarłaś, to on cię zniszczy.- oznajmiła Amber, a ja się trochę przestraszyłam
-Ale... w jaki sposób on może mnie zniszczyć?
-Nie słuchaj jej... ona cię tylko straszy...- w pewnej chwili wtrącił się Harry. Brzmiał niepewnie. Tak jakby chciał mnie pocieszyć. Nie wiem co mam o tym myśleć.
-Nie ważne...chcę się upić. Dołączycie do mnie?- dziewczyna zmieniła temat
-Mi to pasuje, a tobie Kate?- spytał Harry z zadziornym uśmieszkiem. Po tym wszystkim muszę odreagować.
-Jestem za- odpowiedziałam, a Harry uśmiechnął się do mnie i podał mi kubek z piwem. Po kilku, lub kilkunastu drinkach, straciłam rachubę. Nie wiedziałam co robię i nie miałam nad tym panowania. Tam było tylu ludzi, a mnie tak bardzo bolała głowa, a więc postanowiłam się trochę oddalić, od tego zamętu. Chciałam wziąć ze sobą Harry'ego, ale nie mogłam go znaleźć. Pewnie się lizał z jakąś napaloną laską. Nie ważne. Przeciskałam się między spoconymi, obściskującymi się, pijanymi nastolatkami. W końcu wydostałam się stamtąd. Poszłam na parking, aby się oprzeć o jakiekolwiek auto i odpocząć. Nogi mi się plątały, ale w końcu doszłam do jakiegoś samochodu. Oparłam się o nie plecami i powoli zjeżdżałam w dół, aż w końcu usiadłam na ziemi. Moja głowa była pełna myśli. Myślałam o kłótni z Liam'em, o pocałunku z Harry'm, o uderzeniu Zayn'a w twarz, ale najbardziej zastanawiało mnie to co powiedziała Amber. W jaki sposób. W jaki sposób Zayn mógłby mnie zniszczyć? Nie wie o mnie nic, a przede wszystkim nie zna mnie. Nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Teraz za bardzo boli mnie głowa, żeby się czymkolwiek zamartwiać. Nagle usłyszałam czyjeś kroki, które były coraz bliżej. Po chwili zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Włosy z tego co mogłam dostrzec, miał blond, ścięte na rampę.
-Cześć piękna. Co ty tutaj robisz sama?- wybełkotał. Od nadmiernej ilości alkoholu, język mu się plątał, przez co brzmiał trochę śmiesznie.
-Źle się poczułam, więc usiadłam tu, żeby odpocząć.- odpowiedziałam obojętnym głosem.
-To w takim razie dotrzymam ci towarzystwa- usiadł bardzo blisko mnie. Za blisko.
-Nie. Wolę zostać sama
-Nalegam- powiedział, położył rękę na moim udzie i pochylił się w moją stronę
-Chodź, zabawimy się oboje- wyszeptał mi do ucha. Jego głos jest odrażający.
-Dzięki, ale nie skorzystam- chciałam wstać, ale blondyn złapał mnie za nadgarstek. Próbowałam się wyrwać, ale on był ode mnie silniejszy. Sięgnął, po skrawek mojej bluzki, aby ją ze mnie ściągnąć, ale mu na to nie pozwoliłam. Rzucałam się na wszystkie strony i wołałam, ale nikt nie przychodził. Chłopak ściągnął ze mnie bluzkę tak, że zostałam tylko w staniku i spodniach. Gdy uderzyłam go jedną wolną ręką w tors, to on oddał mi tylko, że w twarz. Nic nie mogłam poradzić na to, że łzy zaczęły wyznaczać mokre drogi, na moich policzkach.
-Pomocy!- krzyczałam przez łzy. Usłyszałam, że ktoś biegnie w naszą stronę, a po chwili nie czułam już rąk chłopaka na moim ciele. Spojrzałam w górę i zobaczyłam jak Zayn bije blondyna.Gdy ten już leżał nieprzytomny, Zayn spojrzał na mnie
-Dzię... Dziękuję- powiedziałam zdruzgotana
-Nie zrobiłem tego dla ciebie. Miałem z nim do załatwienia pewne sprawy.- powiedział zimno, po czym nie zwracając uwagi na to w jakim stanie się znajduję, po prostu odszedł. Mimowolnie zaczęłam wyć, jak małe dziecko. Zakryłam twarz dłońmi i podkuliłam kolana. Zaczełam w myślach zadawać sobie pytania typu "Dlaczego ja?", "Co ja takiego zrobiłam?". Zayn nawet nie zapytał, jak się czuję, czy wszystko okey. Po prostu zostawił mnie samą, zapłakaną, bez koszulki na sobie. Nienawidzę go. Co za dupek!. Myśląc o tym, zaczęłam jeszcze głośniej szlochać.
-Kate?!- usłyszałam głos Liam'a
-Liam?- powiedziałam cichutko przez łzy
-O kurwa, Kate! Co się stało?! Nic ci nie jest?! Czemu nie masz na sobie koszulki?!- zapytał zmartwiony chłopak. Zadawał strasznie dużo pytań, a z jego twarzy można było wyczytać przerażenie.
-Ten chłopak...on...on- nie mogłam nic powiedzieć, wskazałam tylko na nieprzytomnego chłopaka, leżącego na ziemi
-Zgwałcił cię?!
-Próbował, ale... Zayn przyszedł i powstrzymał go.
-I tak po prostu cię zostawił? Co za chuj!- ściągnął koszulę, którą miał na sobie i dał mi ją, abym mogła ją na siebie włożyć. Gdy ją ubrałam, wziął mnie na ręce i poszedł w kierunku samochodu.Postawił mnie na ziemię, gdy staliśmy przy aucie. Otworzył mi drzwi, a ja wsiadłam. Szybko usiadł na miejscu kierowcy i odpalił silnik
-Możesz prowadzić auto?- wybełkotałam
-Tak, ja nie piję- skupił się na drodze.
-Oh...- tylko na taką odpowiedź było mnie stać, w tym momencie. Całą drogę do akademika przesiedzieliśmy w ciszy, co mi odpowiadało. Gdy już dotarliśmy, Liam zaparkował, po czym wysiadł z auta, aby otworzyć mi drzwi. Po tym jak wyszłam z wozu, chłopak zamknął drzwi i znów wziął mnie na ręce. Całą drogę do mojego pokoju, żadne z nas nie odezwało się słowem, lecz w tej chwili tylko tego potrzebowałam. Ciszy. Gdy doszliśmy do pokoju, Liam nadal mnie trzymając, jedną ręką otworzył drzwi. Jak już znaleźliśmy się w pomieszczeniu, nogą kopnął drzwi, aby sie zamknęły, a następnie poszedł w stronę mojego łóżka i mnie na nim posadził.
-Już dasz sobie radę, czy mam zostać na noc?- zapytał zatroskany Liam
-Dam radę- odpowiedziałam
-Na pewno?
-Tak- wymusiłam na twarzy lekki uśmiech, ściągnęłam buty, po czym weszłam pod kołdrę.
-Okey. Dobranoc Kate.- powiedział przyjaźnie Liaś
-Dobranoc- opowiedziałam
Wstał z łóżka i poszedł w stronę wyjścia
-Liaś?
-Tak?
-Dziękuję- uśmiechnęłam się uroczo.
-Nie masz za co. Śpij dobrze. Pa
-Pa- odpowiedziałam, po czym Liam zniknął za drzwiami. Mam już dość tego dnia. Za dużo wrażeń, jak na jeden dzień. Położyłam się i chwilę później już spałam.



*komentarze i obserwacje mile widziane*
Od autorek: Hej kochani :* Powiem szczerze, że się troszkę nad tym napracowałyśmy, więc proszę zostawiajcie komentarze, bo to bardzo motywuje i pomaga w pisaniu następnych rozdziałów. Kochamy was xx

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 3.

Cały czas zastanawiam się jak wygląda ten Zayn, o którym mówili Amber  i Harry. Nigdy nie bałam się chodzić na imprezy, lecz jestem tu pierwszy dzień i z tego co mówił Harry imprezy są tu nieźle pokręcone.
-Kate ?- usłyszałam głos Liam‘a.
-Hmm ?
-Wyjdziesz dzisiaj z tego samochodu.-zapytał z rozbawieniemnw głosie. Zorientowałam się, że pzez cały ten czas gdy myślałam o imprezie, wiedziałam w samochodzie. Bez słowapociągnęłam za klamkę i wyszłam z wozu.
-Nareszcie ! - zaśmiał się chłopajk. Nie zwracając uwagi na jego komentarz zaczęłam za nim podążać. Jego akademik jest większy i ładniejszy. Co za cholerna sprawiedliwość ! Szlam teraz za chłopakiem, aż w końcu dotarliśmy do jego pokoju. Otworzył mi drzwi i wskazał gestem ręki, abym weszła pierwsza. Gdy już znalazłam się w pomieszczeniu ujrzałam dwa łóżka i pełno plakatów na ścianach. Po całym pokoju walały się męskie ubrania. Uderzył we mnie zapach męskich perfum. Mogłabym przysiąc, że Harry pachniał identycznie.
-Z kim dzielisz pokój ?- zapytałam z ciekawością, aby upewnić się, że rzeczywiście tu mieszka Harry.
-Z Harrym- odpowiedział. Wiedziałam to w momencie, gdy poczułam ten zniewalający zapach mięty.
-Mam telefon. Możemy iść?- odezwał się mój brat
-A gdzie właściwie idziemy?- zapytałam oczekując odpowiedzi
-No przecież chciałaś iść na to ognisko
-Oh... no tak- podążyłam za chłopakiem w stronę drzwi. Kiedy Liam zamykał drzwi, moją uwagę przykuł chłopak idący w naszą stronę. Ubrany był w czarne, podarte spodnie, czarne glany, a jego ramiona okrywała ciemna, skórzana kurtka. Tę nieziemską całość dopełniały kolczyki w wardze i brwi, a jego tatuaże na szyi wyglądały tak jakby szły wzdłuż jego ciała. Jego czarne jak smoła włosy były postawione na żel. Nie mogłam oderwać wzroku od nieznanego chłopaka. Jest naprawdę seksowny
-Cześć Zayn- powiedział do nieznajomego Liam, kiedy już zamknął drzwi
-Cześć - odprał oschle omijając nas i wszedł do pokoju obok. Czyli to jest Zayn! Chłopak o którym mówili, że jest chamem i dupkiem. Z tego co mówili wiedziałam, że nie był wart jakiegokolwiek zaprzątania sobie nim głowy. Nic niestety nie mogę poradzić na to, że ciągle mam jego obraz w głowie.
-Kate!- mój brat wyrwał mnie z zamyślenia
-Co?
-Przestań się gapić na te cholerne drzwi i rusz swą szanowną dupę!- pogonił mnie. I wtedy zorientowałam się, że cały ten czas gapiłam się w stronę pokoju, do którego wszedł Zayn. Gdy podążaliśmy w stronę auta, cały czas moje myśli były zajęte wytatuowanym chłopakiem.
-Nie warto zawracać sobie nim głowy- odezwał się Liam
-Ale, że niby kim?- spytałam zdezorientowana
-Nie udawaj głupiej. Wiem, że cały czas myślisz o Zayn'ie. Z resztą jak wszystkie. Nie warto poświęcać mu nawet minuty swojego czasu.- powiedział Liam, gdy doszliśmy do auta
-Opowiesz mi coś o nim?- zapytałam niepewnie, wsiadając do samochodu
-Dobra... hmmm... od czego tu zacząć. Ma 20 lat i powtarza drugi rok. Jest skryty w sobie, wredny, chamski i próżny, jednym słowem dupek.- mówił nie odrywając wzroku od drogi- Jest wredny dosłownie dla wszystkich. Ma przyjaciela, który ma na imię Niall...
-A wiesz coś o nim i Amber?- w tym momencie przerwałam mu.
-Wiem, że Zayn nigdy jej nie kochał i był z nią tylko dla zabawy, a potem ją zranił- odpowiedział.
-W jaki sposób?
-Po tym jak ją przeleciał, wykrzyczał jej prosto w twarz przy wszystkich, że jest naiwna i głupia, że nigdy jej nie chciał- opowiedział mi Liam, a mnie aż serce zabolało myśląc, że ktoś mógł skrzywdzić w taki sposób, tak miłą dziewczynę jak Amber
-Dlatego nie chcę, żebyś w jakikolwiek sposób utrzymywała kontakt z Zayn'em. Możesz przyjaźnić się z Harrym i Amber, ale nie z nim.- zakazał mi. Wkurzyłam się. Dobrze wie, że nie lubię, gdy ktoś próbuje mi rozdawać rozkazy i nakazy.
-Nie będziesz mi mówić co mam robić.- burknęłam
-W tym wypadku będę do tego zmuszony.- zaczyna mnie irytować.
-Nie masz prawa decydować o tym z kim się będę zadawać ani co będę robić ze swoim życiem- podniosłam głos
-Robię to dla twojego dobra.
-Mam w dupie twoją troskę.- to, że jest starszy nie znaczy, że będzie mi rozkazywał. Wjechaliśmy do lasu i Liam zaczął szukać miejsca na parking wśród wielu samochodów.
-Przestań zgrywać zimną sukę- wypowiedział te słowa, gdy już znalazł miejsce do parkowania.
-Nie masz prawa nazywać mnie w ten sposób!- krzyknęłam na odchodne. Wyszłam z auta zatrzaskując za sobą drzwi i poszłam w stronę tłumu. Marzyłam tylko o tym, aby napić się piwa i pogadać z Amber lub Harry'm. Jak Liam mógł mnie tak nazwać?! Najważniejsza osoba w moim życiu mówi, że zachowuję się jak suka. To kurewsko zabolało. Nim się zorientowałam łza zaczęła spływać po moim policzku pozostawiając po sobie mokry ślad. Szybko ją wytarłam, aby nikt tego nie zauważył. Nienawidzę chwil, w których okazuję swoją słabość. Nie cierpię płakać lecz zdarza mi się to bardzo, bardzo często, kiedy jestem sama. Płaczę prawie codziennie albo z powodu moich kompleksów, lub z powodu tego, że nadal, gdzieś w środku mnie jest to zranione 12-letnie dziecko, które matka zostawiła fizycznie, a ojciec psychicznie, lub z powodu miłości, której jak do tej pory nie doznałam. Poczuła, że wpadłam na kogoś upadając na ziemię.
-Uważaj jak łazisz!- krzyknął jakiś chłopak z wyraźnym brytyjskim akcentem.




*komentarze i obserwacje mile widziane*
Notka od autorek: Hej kochani :* następne rozdziały będą dłuższe, więc nie martwcie się o to, że są za krótkie xx