-Mmm, trochę- mruknęłam zadowolona z jego dobrego nastroju. Jego krótki zarost łaskotał moją skórę, przez co na moim ciele pojawiły się przyjemne ciarki.
-Chodź- chwycił moją dłoń i pociągnął za sobą. Zeszliśmy w dół wielkich, marmurowych schodów, a następnie chłopak zaprowadził mnie do pięknej kuchni. Nagle chwycił mnie za biodra. Podniósł mnie do góry i posadził na kuchennym blacie.
-Więc na co ma pani ochotę?-mruknął do mojego ucha na co zachichotałam.
-Na pana -odparłam nadal chichocząc. Czułam jego ciepły oddech na swojej szyi i to jak uśmiecha się pod nosem. Podniósł głowę, popatrzył w moje oczy i seksownie zwilżył językiem swoje wargi, aby jeszcze bardziej mnie zdekoncentrować.
-Na mnie?-jego głos przepełniony był nutą erotyzmu.
-Droczysz się ze mną Malik?-zapytałam próbując zachować powagę.
-Nie przypominam sobie, żebyśmy byli na "t", panno Lockwood-jego duża dłoń spoczywała na moim udzie.
-Proszę mi wybaczyć moje bezczelne zachowanie Panie Malik. Nie chciałam być niegrzeczna- odparłam, cały czas rozbawiona i położyłam swój palec wskazujący na jego brzuchu.
-Niestety, ale te starania idą na marne, Panno Lockwood- uśmiechnął się flirciarsko.
-Wypraszam sobie!- założyłam ręce na piersi. Chciałam udawać oburzoną, ale drobny uśmiech wciąż błądził po mojej twarzy.
-Proszę się nie gniewać- pocałował mój obojczyk. Nie odzywałam się. Chciałam zobaczyć, jak bardzo się postara. Jego dłoń przeniosła się wyżej mojego uda.
-Czy pan, aby za dużo sobie nie pozwala, panie Malik?-zapytałam obserwując każdy jego ruch. Wszystko robił tak płynnie i starannie.
-Skądże znowu-odparł napierając na mnie ustami. Złączył nasze usta w gwałtownym pocałunku. Jego usta były tak idealne i miękkie. Jakbyś dostał swoją ulubioną czekoladę, której nie jadłeś spory kawałek czasu. jego dłonie objęły moje policzki, desperacko pragnąc głębszego pocałunku. Niestety musiałam oderwać się od tych niebiosy, gdyż usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Zayn, ktoś dzwoni-powiedziałam wprost do jego ust. Delikatnie wzruszył ramionami i subtelnie muskał moje usta.
-Zobacz kto to-oderwałam się od jego cudownych warg, a na jego pięknej twarzy zawitał grymas niezadowolenia.
-Nie ruszaj się z kuchni-powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu i wyszedł z kuchni. Siedziałam na blacie kuchennym w samej koszuli Zayn;a i czekałam, aż w końcu wróci. Po chwili jednak usłyszałam głośny trzask drzwi.
-Gdzie ona kurwa jest?!-krzyknął ktoś. O nie, to niemożliwe. Co Liam tutaj robi?! Usłyszałam jakiś szum.
-Katherine?!- człowieku, po co tak drzesz ryja? Uspokój się. Zobaczyłam mojego brata, który gwałtownie wparował do kuchni, a ja zeskoczyłam z blatu i stanęłam na nogi.
-Co ty tutaj robisz?!- zapytałam nieco wkurwiona jego nachalnością.
-Co ją tutaj robię?!- prychnął.
-Kurwa, co ty tutaj robisz?!- ja pierdole, on musi tak krzyczeć.
-Nie widać?- zapytałam złośliwie, tylko po to, żeby go rozzłościć. Przejechał wzrokiem od góry do dołu po moim ciele. Zobaczyłam Zayn'a, który pojawił się przy moim boku w mgnieniu oka.
-Uspokój się trochę-powiedział do niego mulat, obejmując mnie ramieniem.
-Nie dotykaj jej! A ty?! Ubieraj się i jedziemy!-czy on do jasnego chuja musi tak na mnie wrzeszczeć?
-Nigdzie z tobą nie jadę-powiedziałam próbując zachować spokój.
-Jedziesz ze mną i tu już!-krzyknął i szarpnął mnie za ramię, żeby wyprowadzić mnie z kuchni. Był naprawdę wkurwiony. Takiego chyba go jeszcze nie widziałam. Nagle dwie dłonie Zayn'a znalazły się przy Liam'ie ściskając materiał jego białej bluzki. Popchnął go na ścianę nadal mocno trzymając za skrawki koszuli pod szyję.
-Jeszcze raz ją popchniesz!-warknął do niego.
-Zayn! Puśc go!-krzyknęłam do chłopaka, ale ten nic sobie z tego nie zrobił. Liam zaśmiał się pod nosem.
-I co już ją wykorzystałeś? Dobrałeś się do jej majtek. Nie udawaj rycerzyka, bo i tak prędzej czy później zrobisz jej to samo co zrobiłeś Amber-odpowiedział mój brat.
-Zamknij ryj! Nic nie wiesz! Powtórzę jeszcze raz, zostaw ją!- wydarł się Zayn, prosto w twarz Liam'a.
-To jest kurwa moja siostra i nie pozwolę na to, żebyś ją skrzywdził!- mój brat nadal walczył.
-Zayn, proszę puść go- złapałam go za ramię. Słone łzy mimowolnie zaczęły gromadzić się w moich oczach. Zayn popatrzył na mnie i po dłuższej chwili puścił Liam'a, co mnie trochę zdziwiło, ale też usatysfakcjonowalo, bo chociaż raz mnie posłuchał.
-Dobra, Katherine koniec zabawy. Idziemy.- powiedział stanowczo i zapał mnie za dłoń, ale natychmiast się wyrwałam. Mój brat zgromił mnie wzrokiem.
-Co do chuja?- Liam był wkurwiony do granic wytrzymałości.
-Ja nie chcę z tobą nigdzie iść-powiedziałam trochę przestraszona.
-Nie ma, że nie chcę. Po za tym tato już po ciebie jedzie-oznajmił ostro. Co?! Tato?!
-Ojciec?!-zapytałam zdezorientowana.
-Tak, zabiera cię z powrotem do Anglii-oświadczył mi.
-Liam, ty chyba sobie żartujesz-powiedziałam do niego nadal zszokowana.
-Opowiedziałem mu o wszystkim. Powiedziałem o tym z kim się spotykasz i kazałem mu po ciebie przyjechać
-Nie możesz mi tego zrobić! Dopiero co zaczęłam tu studiować!-powiedziałam bliska płaczu.
-Katherine, nie dyskutuj ze mną i ubieraj się, bo wychodzimy. Albo zostajesz z nim i tato po ciebie przyjeżdża, albo wychodzisz ze mną i ja pogadam z ojcem. Czekam na ciebie w aucie. Jak za 5 minut cię nie będzie, wiesz co się stanie-powiedział i podszedł do Zayn'a.
-Niech tylko dowiem się, że próbowałeś się do niej zbliżyć lub że już jej coś zrobiłeś to uwierz mi, że nie będzie z tobą dobrze-Liam popchnął lekko do tyłu Zayn'a i wyszedł z domu.
-Katherine?- Zayn położył dłoń na moim ramieniu. Nic nie mogłam poradzić na to, że łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Odwróciłam się w stronę Zayn'a i dosłownie rzuciłam się w jego ramiona. Gładził moje plecy w pocieszającym geście.
-Katherine, masz zamiar z nim iść? Wiesz, że nie musisz. -wyszeptał Zayn.
-I nie pójdę- odparłam stanowczo.
-Co jest nie tak z twoim ojcem?- spytał mnie i popatrzył na mnie. W jego oczach pojawiło się.... zmartwienie?
-Mogę ci to powiedzieć kiedy indziej?
-Oczywiście- pocałować czubek mojej głowy. O, kolejna strona Zayn'a. Tym razem jest opiekuńczy i troskliwy.
-Myślisz, że mówił poważnie, to o Anglii i ojcu?- spytał.
-Nie. Chciał mnie wystraszyć- między nami zapadła chwilowa cisza.
-Zayn?
-Tak?
-Moge z tobą zostać? Tylko na kilka dni...- owszem, byłam niepewna. Spiął się na chwilę, lecz zaraz się rozluźnił. Zastanawiał się nad odpowiedzią, a to mi dało trochę do myślenia.
-Jasne- w końcu odpowiedział.
-Chodź tu do mnie-powiedział łagodnie przyciągając mnie do siebie. Przytulił mnie bardzo mocno, a jego dłoń gładziła moje plecy.
-Będzie dobrze. Odpuści sobie-powiedział podnosząc mój podbródek do góry. Skinęłam niepewnie głową, a on musnął moje usta.
-Ej, nie smucimy się-powiedział gładząc mnie po policzku. Usłyszałam pisk opon i wiedziałam, że to Liam odjechał. A co jeżeli on mówił na poważnie z ojcem? Jeżeli on naprawdę przyleci i zabierze mnie z powrotem do Anglii?
-Możesz opowiedzieć mi o co chodzi z twoim ojcem?-zapytał powoli Zayn. Oderwałam się z jego uścisku i weszłam do kuchni. on zrobił to samo i popatrzył na mnie skonsternowany.
-To troszkę drażliwy temat-odpowiedziałam nalewając sobie soku pomarańczowego do szklanki i oparłam się o blat kuchenny.
-Nie ufasz mi?-zapytał patrząc na mnie.
-Ufam, ale ...
-Więc skoro mi ufasz to opowiedz mi o tym-przerwał mi. Zawachałam się przez chwilę, ale wiedziałam, że nie przestanie naciskać, więc musiałam mu powiedzieć prawdę.
-Katherine- upomniał mnie chłopak, a ja wiedziałam, że nie ucieknę od prawdy.
-Okay... Kiedy ja i Liam byliśmy mali, nasza matka znalazła sobie jakiegoś młodszego fagasa. Ojciec na wieść o tym popadł w depresję i całkowite zaćmienie umysłu. Nigdy się nami nie zajmował. Na urodziny nie było prezentów od niego, życzeń, czy nawet uścisku. Nigdy nie okazywał nam miłości. Musieliśmy dbać sami o siebie...- mój głos załamał się pod koniec zdania. Nie mogę o tym opowiadać. Życie bez miłości jest bardzo trudne, a szczególnie dla małego dziecka.
-Liam się mną zajął. Codziennie robił mi śniadanie do szkoły i każdy inny posiłek. Zaprowadzał mnie pod klasę i siedział ze mną na każdej przerwie, bo inne dzieci jakoś niespecjalnie garnęły się do zabawy z nami. Mogliśmy liczyć tylko na siebie. Bywały noce kiedy ojciec wracał pijany do domu i rozwalał wszystko po drodze. Zachowywał się tak jakbyśmy nie istnieli. A moja matka nie jest lepsza, bo odkąd znalazła sobie tego młodszego frajera nie odezwała się do nas słowem. Żadnego znaku życia. I nagle teraz tatuś sobie o mnie przypomniał-łza zleciała po moim policzku, ale wytarłam ja jak najszybciej, aby Zayn jej nie zauważył. Podszedł do mnie i chwycił mnie w tali przyciągając do siebie.
-Uważam, że powinnaś z nim porozmawiać i wybaczyć mu-oznajmił muskając moją szyję.
-C-co?- zapytałam zszokowana i odsunęłam się od niego.
-Myślałam, że chociaż ty mnie zrozumiesz...- powiedziałam cicho zawiedziona. Nie słyszał co teraz powiedziałam? Kurwa, jak mam mu wybaczyć po czymś takim. Nienawidzę chuja i nie ma dla niego nawet odrobiny miejsca w moim sercu i życiu.
-Katherine, nie możesz tak wiecznie. Powinnaś mu wybaczyć- powiedział poważnie.
-Nie mam zamiaru wybaczać komuś, kogo nienawidzę całym sercem.- warknęłam.
-Mnie ponoć też nienawidziłaś, a teraz sprawiasz wrażenie, że mi wybaczyłaś- kurwa...
-To jest inna sprawa...- szepnęłam.
-Jaka?- przechylił głowę na bok, czekając na moja odpowiedź.
-Nie ważne- przygryzłam wargę z nerwów.
-Katherine- skarcił mnie.
-Przestań- powiedziałam poirytowana.
-Przestań co?
-Traktować mnie jak niewychowane dziecko.
-Jeśli przestaniesz się tak zachowywać, to ja nie będę cię tak traktować- warknął do mnie. Cóż, czyli chuj Zayn powrócił. zmarszczyłam czoło i postanowiłam się już zamknąć.
-To czemu, to jest inna sprawa?- serio?!
-Po prostu mój ojciec zostawił wielką dziurę po tym co mi zrobił i nie wybaczę mu-powiedziałam stanowczo.
-Katherine...-podjął próbę przekonania mnie.
-Koniec tematu. Co robimy do jedzenia?-uśmiechnęłam się słabo.
-Jak chcesz, ale proszę cię tylko o to, abyś porządnie się nad tym zastanowiła, dobrze?-cmoknął mnie w czoło. Jak on do cholery tak szybko zmienia te nastroje?
-To może ja zrobię nam pyszne tosty, a ty zaparzysz kawę?-zaproponowałam.
-Zgoda-Zayn uśmiechnął się lekko i wyciągnął z szafki dwa kubki. Postawił czajnik z wodą, która już po chwili zaczęła się gotować. Ja natomiast otworzyłam lodówkę, z której wyjęłam potrzebne mi składniki na tosty i zabrałam się za robotę. Po chwili jednak poczułam jego dłonie oplatające mnie w pasie. Jest strasznie dotykalski.
-Wyglądasz seksownie w tym stroju robiąc śniadanie-mruknął mi do uch.
-Przecież ja mam na sobie tylko twoja koszulkę i majtki- zachichotałam.
-No właśnie- jego głos był tak bardzo uwodzący. W moim podbrzuszu pojawiło się dziwne uczucie, znane mi tylko wtedy, gdy jestem przy Zayn'ie.
-Mam na ciebię tak wielką ochotę. Mógłbym cię wziąć na tym blacie- jego ręka zjechała niżej i wylądowała na moim tyłku. Ścisnął lekko mój pośladek, a ja jęknęłam cicho.
-A więc co cię powstrzymuje?- droczyłam się z nim. Zaśmiał się cicho.
-Wiem, że tego pragniesz, a więc będę złośliwy i nie dam ci tego teraz- przygryzł płatek mojego ucha. Prychnęłam z rozbawienia pod nosem. Ukradł kawałek sera i wyszedł z kuchni krzycząc po drodze, że idzie wziąć prysznic. To zabawne. Zachowujemy sie jak normalna para. Z jednej strony to nienormalne, a z drugiej bardzo mi to odpowiada. Zdecydowanie bardziej wolę tego słodkiego Zayn' niż tego co na mnie krzyczy i jest wkurwiony na wszystko co się rusza. Matko, mam zostać u niego na kilka dni. Nie wiem jak to będzie wyglądać, ale miejmy nadzieję, że będzie tym słodkim chłopcem. Po chwili usłyszałam kroki oznajmiające, że ktoś schodzi ze schodów, a następnie w kuchni pojawił się Zayn z ręcznikiem przewiązanym na pasie. Materiał był nisko przewieszony na jego biodrach i widać było mocno zarysowany kształt litery V. Widziałam jego brzuch i klatkę piersiową w pełnej okazałości. Boże, jaki on był piękny. Anioł. Odwrócił się na chwilę do blatu na przeciwko, a ja nadal skanowałam jego ciało.
-Katherine, rozumiem, że jestem seksowny i te sprawy, ale przestań się gapić na mój tyłek- powiedział rozbawiony. Moja twarz momentalnie zalała się rumieńcem. Odwrócił się ponownie w moja stronę i zbliżył się powoli.
-Nie-nie gapiłam się wcale na twój tyłek-zająkałam się. Zaśmiał się z zaistniałej sytuacji.
-Uwielbiam świadomość tego, że działam na ciebie w ten sposób-uśmiechnął się i zwilżył swoje wargi w ten seksowny sposób.
-Może ty i ja omówilibyśmy parę rzeczy na górze-zaczął rozpinać guziki koszuli.
-Z miłą chcęcią panie Malik-odparłam przygryzając wargę i stając na palcach wpiłam się w jego usta. Znów posadził mnie na blacie. Trudził się trochę z guzikami.
-Tosty!-krzyknęłam kiedy usłyszałam dźwięk tostera. Na twarzy chłopaka zawitał grymas niezadowolenia kiedy zeskoczyłam z blatu, ale jednak zaśmiał się cicho pod nosem.
-Katherine...-podjął próbę przekonania mnie.
-Koniec tematu. Co robimy do jedzenia?-uśmiechnęłam się słabo.
-Jak chcesz, ale proszę cię tylko o to, abyś porządnie się nad tym zastanowiła, dobrze?-cmoknął mnie w czoło. Jak on do cholery tak szybko zmienia te nastroje?
-To może ja zrobię nam pyszne tosty, a ty zaparzysz kawę?-zaproponowałam.
-Zgoda-Zayn uśmiechnął się lekko i wyciągnął z szafki dwa kubki. Postawił czajnik z wodą, która już po chwili zaczęła się gotować. Ja natomiast otworzyłam lodówkę, z której wyjęłam potrzebne mi składniki na tosty i zabrałam się za robotę. Po chwili jednak poczułam jego dłonie oplatające mnie w pasie. Jest strasznie dotykalski.
-Wyglądasz seksownie w tym stroju robiąc śniadanie-mruknął mi do uch.
-Przecież ja mam na sobie tylko twoja koszulkę i majtki- zachichotałam.
-No właśnie- jego głos był tak bardzo uwodzący. W moim podbrzuszu pojawiło się dziwne uczucie, znane mi tylko wtedy, gdy jestem przy Zayn'ie.
-Mam na ciebię tak wielką ochotę. Mógłbym cię wziąć na tym blacie- jego ręka zjechała niżej i wylądowała na moim tyłku. Ścisnął lekko mój pośladek, a ja jęknęłam cicho.
-A więc co cię powstrzymuje?- droczyłam się z nim. Zaśmiał się cicho.
-Wiem, że tego pragniesz, a więc będę złośliwy i nie dam ci tego teraz- przygryzł płatek mojego ucha. Prychnęłam z rozbawienia pod nosem. Ukradł kawałek sera i wyszedł z kuchni krzycząc po drodze, że idzie wziąć prysznic. To zabawne. Zachowujemy sie jak normalna para. Z jednej strony to nienormalne, a z drugiej bardzo mi to odpowiada. Zdecydowanie bardziej wolę tego słodkiego Zayn' niż tego co na mnie krzyczy i jest wkurwiony na wszystko co się rusza. Matko, mam zostać u niego na kilka dni. Nie wiem jak to będzie wyglądać, ale miejmy nadzieję, że będzie tym słodkim chłopcem. Po chwili usłyszałam kroki oznajmiające, że ktoś schodzi ze schodów, a następnie w kuchni pojawił się Zayn z ręcznikiem przewiązanym na pasie. Materiał był nisko przewieszony na jego biodrach i widać było mocno zarysowany kształt litery V. Widziałam jego brzuch i klatkę piersiową w pełnej okazałości. Boże, jaki on był piękny. Anioł. Odwrócił się na chwilę do blatu na przeciwko, a ja nadal skanowałam jego ciało.
-Katherine, rozumiem, że jestem seksowny i te sprawy, ale przestań się gapić na mój tyłek- powiedział rozbawiony. Moja twarz momentalnie zalała się rumieńcem. Odwrócił się ponownie w moja stronę i zbliżył się powoli.
-Nie-nie gapiłam się wcale na twój tyłek-zająkałam się. Zaśmiał się z zaistniałej sytuacji.
-Uwielbiam świadomość tego, że działam na ciebie w ten sposób-uśmiechnął się i zwilżył swoje wargi w ten seksowny sposób.
-Może ty i ja omówilibyśmy parę rzeczy na górze-zaczął rozpinać guziki koszuli.
-Z miłą chcęcią panie Malik-odparłam przygryzając wargę i stając na palcach wpiłam się w jego usta. Znów posadził mnie na blacie. Trudził się trochę z guzikami.
-Tosty!-krzyknęłam kiedy usłyszałam dźwięk tostera. Na twarzy chłopaka zawitał grymas niezadowolenia kiedy zeskoczyłam z blatu, ale jednak zaśmiał się cicho pod nosem.
-Masz świetne wyczucie czasu- powiedział sarkastycznie i oparł się na łokciach, o wielką, kuchenną wysepkę. Zaśmiałam się na jego komentarz, a następnie wyciągnęłam talerze z górnej szafki. Wyciągnęłam tosty z tostera. Szybkim ruchem położyłam je ta talerzach i jeden z nich podałam Zayn'owi, który cały czas się we mnie wpatrywał.
-Czemu się na mnie patrzysz?- zapytałam nieśmiało.
-Tylko głupiec nie patrzyłby na taką kobietę jak ty, Katherine- myślałam, że przez jego słowa, moje serce zaraz stanie. Czułam gorąco na moich policzkach.
-Mówiłem już, że to jest słodkie, gdy się rumienisz?
-Przestań- mruknęłam nieśmiało.
-Nie podoba ci się to?- zapytał rozbawiony.
-Nie za bardzo-odparłam.
-Nawet nie wiesz jak bardzo wkurwiając jest to jak każdy chłopak na uczelni wlepia w ciebie swoje gały-odparł oschłym tonem.
-Zazdrosny-odparłam rozabawiona. Stałam do niego plecami więc spokojnie mogłam zaśmiać z jego zazdrości.
-Pff żartujesz sobie-odparł prychając pod nosem. Jest zabawny kiedy jest taki zazdrosny.
-Oooo, wielki Zayn Malik jest o mnie zazdrosny- droczyłam się z nim. Nagle poczułam duże dłonie, mocno zaciskające się na moich biodrach.
-Powtórz- rozkazał.
-Jesteś zazdrosny- powiedziałam dziecięcym głosem. Ni stąd, ni z owad wpił się w moja szyję. Ssał mocno moja skórę, a ja czułam się jakby ktoś wbijał mi w szyję miliony małych szpileczek. Gryzł i ssał na zmianę. Gdy w końcu skończył, polizał obolałe miejsce.
-Teraz będę miał pewność, że żaden chuj cię nie tknie- warknął mi do ucha i zostawił mnie skołowaną przy blacie, a sam zabrał się do konsumowania, zimnego już tosta.
-Smaczne-powiedział biorąc następny kęs przygotowanego przeze mnie jedzenia. Złapałam się za szyję. Dlaczego on musi tak mocno to robić. Usiadłam niepewnie po drugiej stronie stołu.
-Jedz-powiedział podsuwając talerz pod mój nos.
-Dzięki-odparłam nabierając trochę więcej pewności siebie. Nastała między nami cisza, a ja zaczęłam wiercić się na krześle.
-Um ... co masz zamiar dzisiaj robić?-zapytałam po chwili przerywając tą niewygodną ciszę. -Myślałem, że możemy posiedzieć razem w domu-odparł lekko wzruszając ramionami. Uśmiechnęłam się pod nosem kiedy usłyszałam słowo "razem", które wypłynęło z jego ust. Nawet nie przyszłoby mi to do głowy, że Zayn tak po prostu mógłby siedzieć spokojnie w domu.
-Och, okay- chciałam brzmieć obojętnie, ale jednak zabrzmiało to trochę desperacko. W ciszy skończyliśmy konsumować nasze śniadanie. Chciałam zebrać talerze, ale chłopak zatrzymał mnie i kazał to zostawić. Więc to co mówił Liam o ojcu, okazało się być jednym, wielkim kłamstwem. Aż tak bardzo zależało mu na tym, żeby zabrać mnie od Zayn'a. Tylko przecież on wie jak drażliwym tematem jest dla mnie ojcievc. Naprawdę się wystraszyłam. Nawet nie chcę myśleć co byłoby gdyby on tu przyjechał. Ciekawe od kiedy tak bardzo interesuje go moje życie. Jakoś przez 10 lat nie garnął się do tego i nagle teraz mu się przypomniało. Żałosne. Z resztą nie będę zawracać sobie nim głowy. Jednak w mojej głowie cały czas wiruje obraz Liam' a wchodzącego do tej kuchni. Jak on mnie znalazł? Skąd wiedział gdzie mogę być? Pewnie już wszystko powiedział Harry'emu.
-Halo? Katherine słyszysz mnie? -Zayn pomachał ręką przed moją twarzą.
-Przepraszam. Zamyśliłam się-uśmiechnęłam się słabo i upiłam łyk swojej porannej kawy.
-O czym tak zacięcie myślałaś?- uniósł brwi.
-O niczym.
-Katherine- upomniał mnie. Westchnęłam poirytowana, że cały czas to robi.
-Myślałam o tym, jak Liam mnie znalazł....
-Um... można powiedzieć, że był tu kiedyś- podrapał się po karku, trochę zakłopotany. Co?!
-J-jak to?- zmarszczyłam czoło.
-Nie zawsze byłem dla niego pojebanym kutasem.
-Przyjazniliscie się?- zdziwienie w moim głosie było wręcz słyszalne.
-Bez przesady. Powiedzmy, że mieliśmy bardzo dobry kontakt.- przeczesał dłonią włosy. Denerwował się?
-Czyli byliście tak jakby przyjaciółmi?- unioslam brew
-Ta.- wzruszył ramionami.
-I co się stało?- zapytałam.
-Katherine -upomniał mnie. ZNOWU.
-Co się stało?-powtórzyłam pytanie.
-Nie będziemy o tym rozmawiać-odparł poirytowany. Wyszedł z kuchni i skierował się do salonu i usiadł na kanapie chwytając za pilot od telewizora. Kiedy już go włączył zaczął skakać po kanałach. Stanęłam tuż przed ekranem twarzą do niego.
-Zasłaniasz mi-odparł obojętnie.
-Powiedz mi co się stało-przeniosłam ciężar swojego ciała opierając się na lewej nodze.
-Powiedziałem, że nie ma tematu. A teraz się odsuń-powiedział totalnie mnie ignorując.
-Jakoś ja opowiedziałam ci o historii związanej z moim ojcem
-Katherine, odpuść- powiedział ostro i stanowczo. Chciał mnie wystraszyć, ale postanowiłam, że nie odpuszczę.
-Nie- założyłam dłonie na piersi i wpatrywałam się w niego.
-To jak to było? Powiedz mi!- nakazałam mu, gdy nie odzywał się przez dłuższą chwilę.
-Kurwa!- krzyknął i rzucił pilotem w ścianę, na co podskoczyłam.
-Ty nie znasz granic?! Nie chce do chuja o tym mówić, więc kurwa się ode mnie odpieprz łaskawie, dobra?!- wrzasnął i wyszedł w pokoju, zostawiając mnie przestraszona i skołowaną, przez jego zachowanie. O co mu chodziło? I co się do kurwy nędzy stało, że tak agresywnie na to reagował?! Bałam się. Wiedziałam, że jego nastroje się cały czas zmieniają i głupia i tak naciskałam. Ale chyba mam prawo wiedzieć, tak?! Ja mu mówiłam wszystko! Usłyszałam głośne trzaśnięcie drzwi. Czy on na wszystko musi reagować krzykiem i agresją? Wiem, że nie mam nawet co wchodzić do niego, bo na pewno jest wkurwiony. Może zrobię nam obiad? Całkiem dobry pomysł. Dam mu chwilę, żeby trochę ochłoną. Weszłam do kuchni, aby sprawdzić czy są jakiekolwiek produkty, których mogłabym użyć do gotowania. Brakowało trochę ziemniaków. Na całe szczęście na dole w salonie leżały moje spodnie. Wcisnęłam się w nie i zabrałam torbę, która o dziwo leżała w korytarzu. Sprawdziłam w portfelu czy mam jakieś pieniądze. Miałam trochę drobnych. Wyszłam z mieszkania i skierowałam się do najbliższego sklepu. Chwyciłam zielony koszyk i ruszyłam w kierunku warzyw. Spakowałam do koszyka ziemniaki i mix sałatek. Pomyślałam, że zrobię dam sałatkę z kurczakiem. Podeszłam jeszcze do działu mięsnego, gdzie kupiłam kurczaka i podeszłam do kasy, aby zapłacić za zakupy. Zapakowałam produkty do siatki i wyszłam ze sklepu kierując się w stronę domu Zayn'a. Po 15 minutach byłam już w domu. Jak widać on chyba nadal siedział na górze. Weszłam do kuchni i rozpakowałam siatkę. Wrzuciłam pokrojone kawałki kurczaka na patelnię, a ziemniaki schowałam do szafki pod zlewem. Zrobiłam jeszcze sos do sałatki, a kiedy kurczak już się usmażył wymieszałam wszystko i ustawiłam miskę z jedzeniem na stole. Wyciągnęłam talerze i sztućce, które ustawiłam po dwóch stronach stołu. Teraz najgorsze. Niepewnie zaczęłam wchodzić po schodach do góry. Stanęłam przed drzwiami sypialni, w której spaliśmy i wzięłam kilka głębokich wdechów. Zapukałam cicho do drzwi i delikatnie je uchyliłam.
-Zayn?-powiedziałam uświadamiając go, że nie jest już sam w pokoju. Zignorował mnie.
-Ja-ja zrobiłam dla nas obiad-odparłam bawiąc się nerwowo palcami. Powoli obrócił głowę w moją stronę i przeskanował wzrokiem moje ciało od góry do dołu.
-Nie jestem głodny.- powiedział oschle. Co do chuja?!
-A-ale...
-Nie. Jestem. Głodny.- wysyczał przez zęby każde słowo. Mam tego dość.
-Może i jesteś na mnie wkurwiony, ale to nie daje ci prawa zachowywać się jak ostatni kutas!- krzyknęłam i wyszłam z pokoju, mocno trzaskając drzwiami, w geście poirytowania. Zeszłam schodami na dół i skierowałam się do kuchni. Nie miałam zamiaru się błagać i znosić jego skurwysyńskiego zachowania, a więc postanowiłam zjeść sama ta jebaną sałatkę. Nałożyłam sobie trochę na talerz i zaczęłam modlić się nad tym głupim jedzeniem. Czy on całe życie musi być niezadowolony. Jestem z nim nawet niecały dzień, a zdążyliśmy się pokłócić z 10 razy. Co jest nie tak?! Kiedy już skończyłam jeść odłożyłam talerz do zlewu, a sałatkę włożyłam do lodówki. Umyłam po sobie naczynie, a talerz, który przygotowałam dla Zayn'a z powrotem wsadziłam do szafki. Ułożyłam rzeczy na suszarce i wyjrzałam przez okno znajdujące się w kuchni. Dopiero teraz zauważyłam, że Zayn ma ogródek. Chyba nie wkurzy się na mnie jeżeli posiedzę na zewnątrz. Dziś jest wyjątkowo ładna pogoda. Otworzyłam tylnie drzwi i wyszłam na dwór. Słońce nieźle przygrzewało, a ja usiadłam po turecku na trawie rozkoszując się ciepłymi promieniami słonecznymi. Gdy moje nogi zaczęły mnie boleć, postanowiłam je rozprostować i położyłam sie na plecach. Gorące promienie słoneczne ogrzewały moja skórę, co było bardzo przyjemne. Przyda mi się odrobina słońca, zważajac na to, że przez te kilka tygodni bez słońca, całkowicie wyblakłam. Moja karnacja jest nietypowa. Gdy tak leżałam, poczułam, jak coś zakrywa mi dopływ światła słonecznego, a więc otworzyłam oczy i ujrzałam nad sobą wysoką sylwetkę Zayn'a. Od razu stanęłam na nogi.
-Co ty tu robisz?- zapytał ostro. Dupek.
-Nie widać?- uniosłam brwi.
-Nie tym tonem- warknął. Ja pierdole, weź sie uspokój człowieku. On ma jakieś problemy z samokontrolą.
-To też ci przeszkadza? Przecież odpieprzyłam się od ciebie więc o co ci jeszcze chodzi?-zapytałam.
-Katherine ...
-Kazałeś mi się odpieprzyć więc się odpieprzyłam. Zrobiłam to co chciałeś. Zrobiłam nam obiad, ale to też miałeś w dupie i to też ci przeszkadzało. i teraz przeszkadza ci nawet to, że siedzę na dworze. Już sobie stąd idę proszę pana-odparłam wkurzona przerywając mu. Otrzepałam się z trawy, ale po chwili chłopak złapał mnie za nadgarstek.
-Puść mnie-powiedziałam cicho.
-Nie.
-Puść mnie!- krzyknęłam mu prosto w twarz.
-Nie.- odpowiedział z przesadnym spokojem.
-Kurwa! Pu...- nie zdążyłam dokończyć zdania, bo chłopak mocno wpił się w moje usta. Mimo, że nie dawałam jego językowi dostępu do mojego, ten nie dawał za wygraną i w końcu odpuściłam. Ten pocałunek pochłonną mnie całą. Wszystko zniknęło i zostaliśmy tylko my dwoje w swoich objęciach. Brzmi to trochę kiczowato, ale taka prawda.
-Przepraszam- powiedział cicho, gdy oderwał się ode mnie.
-Dlaczego się tak zachowujesz?- szepnęłam.
-Taki jestem- wypowiedział do mojego ucha.
-Przeprosiny przyjęte-powiedziała odpuszczając mu.
-Wkurzyłeś mnie-uderzyłam delikatnie pięściami o jego klatkę piersiową na co zaśmiał się.
-Ty też mnie wkurzyłaś-odparł rozbawiony. Cmoknął mnie jeszcze raz w usta i przytulił w tali.
-Jest jeszcze ten obiad? Jestem cholernie głodny-powiedział nieśmiale, a ja czułam jak moje serce dostaje zawału. Nie mam pojęcia dlaczego, ale byłam tak bardzo zachwycona tym, że chciał zjeść ten głupi obiad.
-Tak! Chodź!-pociągnęłam go za dłoń wyciągając z ogrodu. Kiedy weszliśmy wyciągnęłam z lodówki sałatkę i postawiłam ja na stole. Podałam mu jeszcze talerz i sztućce po czym usiadłam na przeciwko niego.
ZAYN"S POV
Nie będę kłamać, że sałatka, którą przygotowała Katherine była dobra. Mimo tego, że to tylko sałatka, jest świetna. Ale koniec nawijania o tej pieprzonej sałatce. Katherine jest strasznie dociekliwa. Wkurwiło mnie to. Co ją do chuja obchodzi co się stało między mną, a jej popierdolonym bratem?! Nie wszystko musi do kurwy nędzy wiedzieć. Tylko przez to wszystko zachowałem się w obec niej, jak skończony kutas. Nie zasłużyła na to, ale to wszystko jest silniejsze ode mnie. Ta kobieta doprowadzą mnie do istnego szaleństwa. I w tym pozytywnym znaczeniu i negatywnym. Ale to szczęście kiedy poprosiłem ją o obiad było nie do opisania. Jej twarz promieniała i to dosłownie.
-I jak? Smakuje Ci?-zapytała wlepiając we mnie te swoje śliczne oczy.
-Jest bardzo dobre, dzięki-powiedziałem uśmiechając się do niej. Widziałem jak próbuje ukryć uśmiech zadowolenia, ale niestety nie udało jej się.
-Pójdę na chwilę na górę-odparła nieśmiało i wyszła z kuchni. Gdy skończyłem jeść włożyłem talerz do zmywarki i z powrotem usiadłem przy stole. Chwila, na którą czekałem już naprawdę długo w końcu nastąpiła. Kiedy powiedziała mi, że chce się ze mną pieprzyć miałem wrażenie, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Ona jest inna niż te wszystkie ździrowate laski. Jest słodka i delikatna, a zarazem ostra i momentami wredna. Uwielbiam to kiedy jest przy mnie taka nieśmiała i bezbronna. Uwielbiam stan kiedy wprawiam ją w zakłopotanie, a ona nie wie co ma zrobić. Usłyszałem na korytarzu kroki, które oznaczały, że Katherine już wraca. Po chwili zobaczyłem ją, stojąca w progu. Włosy które wcześniej miała związane w kucyk, teraz opadały gładko na jej ramiona. Była piękna. Naprawdę była najpiękniejszą istotą, jaką kiedykolwiek dane było mi spotkać. Patrzyła na mnie wzrokiem, który podniecał mnie do granic. Odchrząknąłem znacząco, żeby się trochę uspokoić, ale to na nic się nie zdało.
-Coś się stało?- zapytała.
-Um, nie nic- uśmiechnąłem się, co od razu odwzajemniła.
-Chodź tu- wyciągnąłem rękę w jej stronę. Dziewczyna zaczęła iść ku mnie, małymi kroczkami i, gdy tylko podała mi swoją drobną dłoń, przyciągnąłem gwałtownie jej ciało, do mojego.
-Jesteś piękna-założyłem pasemko jej włosów za ucho. Dane mi było zobaczyć jak jej policzki różowieją pod wpływem moich słów. Uwielbiałem kiedy się rumieniła. Po chwili uroczy uśmiech wkradł się na jej twarz, a jej oczy niepewnie spojrzały w moje.
-Zawstydzasz mnie-szepnęła. Jej głos był cichy i nieśmiały. Szczerze, to moja dusza radowała się widząc jej uśmiechniętą i śliczną twarz. Od kiedy zrobiłem się taki ckliwy. Przez cały czas patrzyłem w jej oczy, a po chwili zaśmiałem się nerwowo kiedy przygryzła wargę. Powoli zbliżyłem się do jej pięknych ust, aby następnie móc delikatnie je musnąć. Pociągnąłem za jej dolną wargę dodatkowo pogłębiając pocałunek.
Jedyne co mnie zdziwiło, to to, że przygryzła moja dolną warge. Założyła swoje ręce na moim karku. Podniosłem ją, a ona oplotła swoimi nogami moją talie. Nasze oddechy były ciężkie, a pocałunki gwałtowne i zachłanne. Ten moment przerwał nam dźwięk mojego pierdolonego telefonu.
KATHERINE'S POV
-Kurwa!- przeklnął Zayn, a ja zachichotałam cicho. Puścił mnie i postawił obok. Przeszedł do pokoju z, którego wydobywał się dźwięk telefonu. Odwróciłam się, aby nalać sobie soku do szklanki. Wzięłam łyka i odstawiłam ją. Usłyszałam krzyki Zayn'a dochodzace z salonu. Nie chciałam być wścibska, ale moja cholerna ciekawość wygrała. Stanęłam obok wejścia do pomieszczenia, tak aby mnie nie zauważył.
-Odpierdolisz się w końcu?!-krzyknął do swojego rozmówcy.
-Pierdoli mnie to-powiedział rozłączając się. Szybko schowałam się z powrotem do kuchni i chwyciłam kubek do ręki.
-Wszystko w porządku?-zapytałam kiedy wszedł do środka z wkurzoną miną.
-Tak-bąknął.
-Ej, nie złościmy się-uśmiechnęłam się do niego oplatając ręce na jego karku.
-Złość pięknośći szkodzi, panie Malik-widziałam jak próbował ukryć rozbawienie, ale nie udało mu się to.
-Skąd nagle tyle pewności siebie, panno Lockwood-pzyciągnął mnie do siebie łapiąc za biodra. Tym razem jednak zrobił to mocniej.
-Ja? Pewną siebie? Przy tak onieśmielającym facecie jak ty?- powiedziałam z przesadną ironią w głosie. Bez jakiegokolwiek ostrzeżenia gwałtownie przyparł swoim ciałem do mojego.
-Onieśmielam cię?- wyszeptał do mojego ucha, uwodzacym głosem i złapał mój pośladek.
-S-skądże znowu- powiedziałam, tak samo sarkastycznie jak chwilę temu.
-Dobrze wiedzieć. Wykorzystam to w przyszłości- pocałował moja szyję.
-Kto dzwonił?- pieprzona ciekawość! Jego ciało spięło się i natychmiast się ode mnie odsunął.
-Nikt- warknął.
Ej, wyluzuj.
-Oh ... um-zacięłam się. Miałam nie pytać o to. Kurcze muszę wrócić do siebie. Nie mam tutaj żadnych ciuchów, po za tym nie chcę sprawiać problemów.
-Jutro już się zmyję. Dziękuję Ci, że przenocujesz mnie na tą jedną noc-powiedziałam uśmiechając się nieśmiało. Jego dłonie nadal były ciasno oplecione wokół mojej tali. Przyłożyłam palec wskazujący do jego torsu, a on spojrzał na mnie z góry.
-Mówiłaś, że zostaniesz na parę dni-powiedział.
-Nie chcę sprawiać problemów, po za tym wydaje mi się, że normalnie mogę wrócić do akademika-odparłam spokojnie.
-Nie jesteś dla mnie problemem. Zostań. Nie wracaj do nich- powiedział, nie wyrażając przy tym żadnych emocji. Nie jestem pewna tego co powiedział.
-Odbieram od ciebie inne sygnały- odpowiedziałam równie szorstko co on.
-Ale tak nie jest. Nie wracaj do tego chuja- warknął.
-Nie wrócę do niego. Wrócę do akademika
-Nie- popatrzył na mnie.
-Jak to nie?- zapytałam.
-Nie wrócisz tam. Tutaj jesteś bezpieczna i będziesz ze mną. No chyba, że nie chcesz?- uniósł pytająco brwi. Pewnie kurwa, że chce, ale jeśli mam zostać to nie zachowuj się jak ostatni fiut.
-Chce, ale...
-To w czym problem?- przerwał mi.
-W tym, że czuje się jakbyś w ogóle mnie tu nie chciał- wyszeptałam i odwróciłam wzrok. Zayn szybko zareagował. Chwycił lekko mój podbródek i obrócił moją głowę, abym na niego spojrzała. Spojrzał na mnie trochę zdziwiony.
-Ja- ja wiem, że zachowuje się jak ostatni chuj, ale po prostuj próbuje oswoić się z tą nową dla mnie sytuacją. Naprawdę chcę żebyś została-kończąc ostatnie zdanie musnął subtelnie moje usta.
-Nie idź-cmoknął moją dolną wargę.
-Nie zostawiaj mnie-przygryzł ją i nadal mnie całował. Jego ciepłe pocałunki zjechały do lini mojej szczęki, a następnie całował moją szyję.
-Nie zostawię-odparłam odprężając się. Jego ciepły oddech otulał moją szyję.
-Będę- będę musiała wziąć pare rzeczy-zachłysnęłam się powietrzem. Podniósł mnie łapiąc za pośladki i usadził na blacie kuchennym.
-Grzeczna dziewczynka-uśmiechnął się szyderczo.-Teraz Zayn- zaśmiałam się.
-Teraz? Gdzie ci się spieszy?- uniósł brwi.
-Im szybciej będziemy z powrotem, tym więcej będziemy mieli czasu- przygryzłam wargę i przejechałam palcem po jego torsie.
-Podoba mi się twój tok rozumowania. Wciąż pragniesz więcej?- wymruczał, a na moich plecach pojawiły się przyjemne ciarki.
-Oczywiście, że tak- schyliłam się i pocałowałam jego szyję. Przygryzłam lekko jego skórę na co syknął i przycisnął swoje ciało do mojego, jeszcze bardziej. Wiem, że jest podniecony. Wali od niego erotyzmem na kilometr. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że ten anioł jest cały mój. I tylko mój. Tylko najgorsze jest to, że wygląda jak bóg, a duszę ma diabła.
-Tak bardzo chce cię teraz przepieprzyć- powiedział przez zacisniete zęby.
-Nie rozpedzaj się Malik. Najpierw musimy pojechać do akademika- cmoknęłam go ostatni raz i odsunęłam się od niego. Na jego pięknej twarzy, pojawił się grymas niezadowolenia.
-Nie lubię jak ktoś się ze mną tak bawi, ale tobie mogę wybaczyć.- mruknął.
-Cóż za zaszczyt mnie dziś kopnął-zachichotałam. Mruknął coś pod nosem, ale nie usłyszałam. Wyszliśmy z domu, który chłopak zakluczył i ruszyliśmy w kierunku jego samochodu. Otworzył mi drzwi i gestem ręki zaprosił mnie do środka.
-Jesteś pewien tego, że chcesz, abym została?-zapytałam nieśmiale.
-Tak jestem pewien-odparł odpalając silnik. W samochodzie rozbrzmiała płyta Kings Of Leon, a ja uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Skąd to rozbawienie?-zapytał kładąc dłoń na moim udzie.
-Po prostu uwielbiam King Of Leon-zachichotałam i zaczęłam nucić.
-Tak, są zajebisci- potwierdził moje słowa, a ja poczułam się usatysfakcjonowana tym, że chociaż raz w życiu Zayn się w czyms że mną zgodził. Reszta drogi minęła nam o dyskutowaniu, o różnych zespołach i wykonawcach, oraz śmianiu się. Nie obyło się również bez kilku sprośnych słów, rzuconych w moja stronę, a przy każdym z nich robiłam się czerwoną jak burak. Naprawdę dobrze mi się z nim rozmawia. Pokochałam to. Gdyby tak mogłoby być zawsze. W końcu podjechaliśmy pod mój akademik, a ja po raz pierwszy odkąd wyjechaliśmy spod domu Zayn'a, zaczełam odczuwać niepokój całym tym przyjazdem. Boje się, że gdy wejdziemy zastaniemy Harry'ego, Amber, czy Liam'a. Na pewno nie skończyłoby się to dobrze.
-No wyskakuj-zachęcił mnie, ale ja tylko wpatrywałam się w obiekt za szybą samochodu.
-Katherine-ponaglił mnie machając dłonią przed moją twarzą.
-No chyba teraz się nie wycofasz?-zapytał spoglądając na mnie.
-Boje się-wyszeptałam szczerze. Zauważyłam jego małe poirytowanie, ale szybko zniknęło z jego twarzy.
-Wszystko będzie w porządku-zapewnił mnie.
-Chce ... Chcesz, żebym z tobą poszedł?-zapytał z niepewnością w głosie. Przeniosłam swój wzrok na jego idealną twarz i uśmiechnęłam się słabo.
-Nie, poradzę sobie. Dziękuje-powiedziałam do niego. Chwyciłam za klamkę samochodu i otworzyłam drzwi po czym wyszłam z auta kierując się w stronę akademika. Brzuch bolał mnie już coraz bardziej z nerwów, a moja głowa pękała od tysiąca myśli. Weszłam do środka i po chwili znajdowałam się już pod drzwiami swojego pokoju. Wzięłam głęboki oddech i powoli otworzyłam drzwi. Na całe szczęście nikogo nie było. Weszłam do środka. Wyciągnęłam większą torbę z szafy i zaczęłam do niej pakować wszystkie niezbędne rzeczy, na kilka następnych dni. Gdy wzięłam już wszystko co powinnam, rozsunęłam jeszcze szufladę z bielizną. Znalazłam w niej kilka koronkowych par "seksownej" bielizny, które dostałam od przyjaciółki na 17 urodziny. Stwierdziłam że wezmę je ze sobą, ponieważ mogą się przydać. Uśmiechnęłam się pod nosem i wyciągnęłam bieliznę, po czym zasunęłam szuflade. Po spakowaniu się, zamknęłam torbę i wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drewnianą powłokę. Szybko ruszyłam w kierunku wyjścia z akademika tak, aby nikogo nie spotkać. Jak już znalazłam się na zewnątrz, zaczęłam iść do auta, lecz zauważyłam kogoś. A tym kimś była Lilly. Poirytowana tym babskiem przyśpieszyłam, żeby uniknąć rozmowy, która tylko podniesie mi ciśnienie, ale ta suka była szybsza.
-No witam księżniczkę!- zawołała i odwróciłam się w jej stronę. Przeskanowała moje ciało i jej wzrok zatrzymał się na mojej torbie.
-Już się od nas wynosisz? Jak mi przykro- powiedziała sarkastycznie i na jej sukowatej twarzy pojawił się obrzydliwy uśmieszek. Spojrzałam w kierunku samochodu i widziałam jak frustracja Zayn'a wzrasta.
-On cię nie chce-powiedział poważnym tonem. Prawie wyczułam w nim szczerość.
-Szkoda tylko, że tego nie widzisz-może jak nie będę się odzywać to przestanie się do mnie odzywać. -Mogę założyć się, że już dawno cię zaliczył. Zayn nie jest taki jak ci się wydaje. Jescze pare dni i mu się znudzisz-wypowiedziała ostatnie słowo cukierkowym głosem po czym dotknęła palcem wskazując czubka mojego nosa.
-Jesteś żałosna-odpowiedziałam w końcu.
-Oj, bo będe płakać. Sorry, mój tusz był za drogi-uśmiechnęła się perfidnie pokazując swoje zęby i zaśmiała się głośno ze swojego niezbyt śmiesznego żartu. Popatrzyłam na nią z żalem i szubko podbiegłam do samochodu. Jak najszybciej mogłam otworzyłam drzwi, wrzuciłam torbę do tyłu i zakmnęłam za sobą drzwi. Popatrzyłam za okno i widziałam, że ona dalej tam stoi. Wykorzystując styuację wpiłam się mocno w usta mulata zaplatając swoje ręcę na jego karku.
-Ka-urwał kiedy przygryzłam jego dolną wargę. Pokazałam jej śrdokowy palec za plecami Zayn'a nadal muskając ustami jego nieziemskie wargi. Oczy miała szeroko otwarte i ten odrażający uśmieszek znknął z jej parszywej twarzy, co mnie bardzo usatysfakcjonowalo. Za chwilę odwróciła się i z grymasem na twarzy odeszła. Po bardzo długim pocałunku z Zayn'em, przerwałam go i oparłam się o swoje siedzenie. Popatrzyłam na Zayn'a, który cały czas był lekko zdziwiony i lekko skonsternowany moim inpulsywnym zachowaniem.
-Co to było?- zapytał. Jedyne co mnie zdziwiło, to to, że sposób w jaki to powiedział. Nie taki jak za każdym razem, gdy się całowaliśmy w ten sposób. Zazwyczaj miał zachrypnięty i erotyczny głos, a teraz szorstki i... wkurwiony. Nie rozumiem go.
-A na co ci to wyglądało?- udałam rozbawienie i uśmiechnęłam się przyjaźnie, lecz on tego nie odwzajemnił.
-Uwielbiam to, ale jeżeli masz zamiar robić to dla pokazu, to lepiej w ogóle tego nie rób- warknął -Prze-przepraszam. J-ja tylko... Ta suka mnie wkurwiła.
-To czemu sobie zawracasz nią dupe?- zapytał obojętnie.
-Przepraszam- wyszeptałam. Nie wiedziałam, że aż tak bardzo się tym przejmie.
-Nigdy więcej tak nie rób- powiedział i przeczesał palcami swoje włosy.
-Prze...
-Nie przeprasza.- przerwał mi, a ja poczułam jak ciężar, który miałam na sercu, zmniejsza się.
-A teraz chodź do mnie- wyciągnął rękę w moja stronę. Szybko ją chwyciłam, a chłopak pośpiesznie przyciągnął mnie do siebie, kompletnie zamykając dystans między nami.-Nie chciałam cię wkurzyć-wyszeptałam.
-Po prostu nie rób tego dla pokazu-gładził moje włosy. Nie moja wina, że ta pieprznięta laska mnie wkurzyła.
-Ale musze przyznać, że ten pocałunek był ostry-czułam jak się uśmiecha, ale udawałam, że wcale mnie to nie rusza.
-Nie podlega to żadnym wątpliwościom, panie Malik-odpowiedziałam formalnie.
-Skąd tyle pewności, panno Katherine?-zapytał.
-Lockwood. Proszę mówić do mnie panno Lockwood-droczyłam się z nim. Naparłam swoim ciałem na jego krocze, a on warknął gardłowo.
-Proszę nie testować mojej cierpliwości, panno Lockwood-powiedział.
-Przeszkadza to panu?-dopytywałam.
-Jest to strasznie podniecające i wkurwiające zarazem-odpowiedział wpijając się w moje usta. -Powinniśmy już jechać-powiedziałam opierając się czołem o jego po skończonym pocałunku.
-Coś się stało?- zapytała.
-Um, nie nic- uśmiechnąłem się, co od razu odwzajemniła.
-Chodź tu- wyciągnąłem rękę w jej stronę. Dziewczyna zaczęła iść ku mnie, małymi kroczkami i, gdy tylko podała mi swoją drobną dłoń, przyciągnąłem gwałtownie jej ciało, do mojego.
-Jesteś piękna-założyłem pasemko jej włosów za ucho. Dane mi było zobaczyć jak jej policzki różowieją pod wpływem moich słów. Uwielbiałem kiedy się rumieniła. Po chwili uroczy uśmiech wkradł się na jej twarz, a jej oczy niepewnie spojrzały w moje.
-Zawstydzasz mnie-szepnęła. Jej głos był cichy i nieśmiały. Szczerze, to moja dusza radowała się widząc jej uśmiechniętą i śliczną twarz. Od kiedy zrobiłem się taki ckliwy. Przez cały czas patrzyłem w jej oczy, a po chwili zaśmiałem się nerwowo kiedy przygryzła wargę. Powoli zbliżyłem się do jej pięknych ust, aby następnie móc delikatnie je musnąć. Pociągnąłem za jej dolną wargę dodatkowo pogłębiając pocałunek.
Jedyne co mnie zdziwiło, to to, że przygryzła moja dolną warge. Założyła swoje ręce na moim karku. Podniosłem ją, a ona oplotła swoimi nogami moją talie. Nasze oddechy były ciężkie, a pocałunki gwałtowne i zachłanne. Ten moment przerwał nam dźwięk mojego pierdolonego telefonu.
KATHERINE'S POV
-Kurwa!- przeklnął Zayn, a ja zachichotałam cicho. Puścił mnie i postawił obok. Przeszedł do pokoju z, którego wydobywał się dźwięk telefonu. Odwróciłam się, aby nalać sobie soku do szklanki. Wzięłam łyka i odstawiłam ją. Usłyszałam krzyki Zayn'a dochodzace z salonu. Nie chciałam być wścibska, ale moja cholerna ciekawość wygrała. Stanęłam obok wejścia do pomieszczenia, tak aby mnie nie zauważył.
-Odpierdolisz się w końcu?!-krzyknął do swojego rozmówcy.
-Pierdoli mnie to-powiedział rozłączając się. Szybko schowałam się z powrotem do kuchni i chwyciłam kubek do ręki.
-Wszystko w porządku?-zapytałam kiedy wszedł do środka z wkurzoną miną.
-Tak-bąknął.
-Ej, nie złościmy się-uśmiechnęłam się do niego oplatając ręce na jego karku.
-Złość pięknośći szkodzi, panie Malik-widziałam jak próbował ukryć rozbawienie, ale nie udało mu się to.
-Skąd nagle tyle pewności siebie, panno Lockwood-pzyciągnął mnie do siebie łapiąc za biodra. Tym razem jednak zrobił to mocniej.
-Ja? Pewną siebie? Przy tak onieśmielającym facecie jak ty?- powiedziałam z przesadną ironią w głosie. Bez jakiegokolwiek ostrzeżenia gwałtownie przyparł swoim ciałem do mojego.
-Onieśmielam cię?- wyszeptał do mojego ucha, uwodzacym głosem i złapał mój pośladek.
-S-skądże znowu- powiedziałam, tak samo sarkastycznie jak chwilę temu.
-Dobrze wiedzieć. Wykorzystam to w przyszłości- pocałował moja szyję.
-Kto dzwonił?- pieprzona ciekawość! Jego ciało spięło się i natychmiast się ode mnie odsunął.
-Nikt- warknął.
Ej, wyluzuj.
-Oh ... um-zacięłam się. Miałam nie pytać o to. Kurcze muszę wrócić do siebie. Nie mam tutaj żadnych ciuchów, po za tym nie chcę sprawiać problemów.
-Jutro już się zmyję. Dziękuję Ci, że przenocujesz mnie na tą jedną noc-powiedziałam uśmiechając się nieśmiało. Jego dłonie nadal były ciasno oplecione wokół mojej tali. Przyłożyłam palec wskazujący do jego torsu, a on spojrzał na mnie z góry.
-Mówiłaś, że zostaniesz na parę dni-powiedział.
-Nie chcę sprawiać problemów, po za tym wydaje mi się, że normalnie mogę wrócić do akademika-odparłam spokojnie.
-Nie jesteś dla mnie problemem. Zostań. Nie wracaj do nich- powiedział, nie wyrażając przy tym żadnych emocji. Nie jestem pewna tego co powiedział.
-Odbieram od ciebie inne sygnały- odpowiedziałam równie szorstko co on.
-Ale tak nie jest. Nie wracaj do tego chuja- warknął.
-Nie wrócę do niego. Wrócę do akademika
-Nie- popatrzył na mnie.
-Jak to nie?- zapytałam.
-Nie wrócisz tam. Tutaj jesteś bezpieczna i będziesz ze mną. No chyba, że nie chcesz?- uniósł pytająco brwi. Pewnie kurwa, że chce, ale jeśli mam zostać to nie zachowuj się jak ostatni fiut.
-Chce, ale...
-To w czym problem?- przerwał mi.
-W tym, że czuje się jakbyś w ogóle mnie tu nie chciał- wyszeptałam i odwróciłam wzrok. Zayn szybko zareagował. Chwycił lekko mój podbródek i obrócił moją głowę, abym na niego spojrzała. Spojrzał na mnie trochę zdziwiony.
-Ja- ja wiem, że zachowuje się jak ostatni chuj, ale po prostuj próbuje oswoić się z tą nową dla mnie sytuacją. Naprawdę chcę żebyś została-kończąc ostatnie zdanie musnął subtelnie moje usta.
-Nie idź-cmoknął moją dolną wargę.
-Nie zostawiaj mnie-przygryzł ją i nadal mnie całował. Jego ciepłe pocałunki zjechały do lini mojej szczęki, a następnie całował moją szyję.
-Nie zostawię-odparłam odprężając się. Jego ciepły oddech otulał moją szyję.
-Będę- będę musiała wziąć pare rzeczy-zachłysnęłam się powietrzem. Podniósł mnie łapiąc za pośladki i usadził na blacie kuchennym.
-Grzeczna dziewczynka-uśmiechnął się szyderczo.-Teraz Zayn- zaśmiałam się.
-Teraz? Gdzie ci się spieszy?- uniósł brwi.
-Im szybciej będziemy z powrotem, tym więcej będziemy mieli czasu- przygryzłam wargę i przejechałam palcem po jego torsie.
-Podoba mi się twój tok rozumowania. Wciąż pragniesz więcej?- wymruczał, a na moich plecach pojawiły się przyjemne ciarki.
-Oczywiście, że tak- schyliłam się i pocałowałam jego szyję. Przygryzłam lekko jego skórę na co syknął i przycisnął swoje ciało do mojego, jeszcze bardziej. Wiem, że jest podniecony. Wali od niego erotyzmem na kilometr. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że ten anioł jest cały mój. I tylko mój. Tylko najgorsze jest to, że wygląda jak bóg, a duszę ma diabła.
-Tak bardzo chce cię teraz przepieprzyć- powiedział przez zacisniete zęby.
-Nie rozpedzaj się Malik. Najpierw musimy pojechać do akademika- cmoknęłam go ostatni raz i odsunęłam się od niego. Na jego pięknej twarzy, pojawił się grymas niezadowolenia.
-Nie lubię jak ktoś się ze mną tak bawi, ale tobie mogę wybaczyć.- mruknął.
-Cóż za zaszczyt mnie dziś kopnął-zachichotałam. Mruknął coś pod nosem, ale nie usłyszałam. Wyszliśmy z domu, który chłopak zakluczył i ruszyliśmy w kierunku jego samochodu. Otworzył mi drzwi i gestem ręki zaprosił mnie do środka.
-Jesteś pewien tego, że chcesz, abym została?-zapytałam nieśmiale.
-Tak jestem pewien-odparł odpalając silnik. W samochodzie rozbrzmiała płyta Kings Of Leon, a ja uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Skąd to rozbawienie?-zapytał kładąc dłoń na moim udzie.
-Po prostu uwielbiam King Of Leon-zachichotałam i zaczęłam nucić.
-Tak, są zajebisci- potwierdził moje słowa, a ja poczułam się usatysfakcjonowana tym, że chociaż raz w życiu Zayn się w czyms że mną zgodził. Reszta drogi minęła nam o dyskutowaniu, o różnych zespołach i wykonawcach, oraz śmianiu się. Nie obyło się również bez kilku sprośnych słów, rzuconych w moja stronę, a przy każdym z nich robiłam się czerwoną jak burak. Naprawdę dobrze mi się z nim rozmawia. Pokochałam to. Gdyby tak mogłoby być zawsze. W końcu podjechaliśmy pod mój akademik, a ja po raz pierwszy odkąd wyjechaliśmy spod domu Zayn'a, zaczełam odczuwać niepokój całym tym przyjazdem. Boje się, że gdy wejdziemy zastaniemy Harry'ego, Amber, czy Liam'a. Na pewno nie skończyłoby się to dobrze.
-No wyskakuj-zachęcił mnie, ale ja tylko wpatrywałam się w obiekt za szybą samochodu.
-Katherine-ponaglił mnie machając dłonią przed moją twarzą.
-No chyba teraz się nie wycofasz?-zapytał spoglądając na mnie.
-Boje się-wyszeptałam szczerze. Zauważyłam jego małe poirytowanie, ale szybko zniknęło z jego twarzy.
-Wszystko będzie w porządku-zapewnił mnie.
-Chce ... Chcesz, żebym z tobą poszedł?-zapytał z niepewnością w głosie. Przeniosłam swój wzrok na jego idealną twarz i uśmiechnęłam się słabo.
-Nie, poradzę sobie. Dziękuje-powiedziałam do niego. Chwyciłam za klamkę samochodu i otworzyłam drzwi po czym wyszłam z auta kierując się w stronę akademika. Brzuch bolał mnie już coraz bardziej z nerwów, a moja głowa pękała od tysiąca myśli. Weszłam do środka i po chwili znajdowałam się już pod drzwiami swojego pokoju. Wzięłam głęboki oddech i powoli otworzyłam drzwi. Na całe szczęście nikogo nie było. Weszłam do środka. Wyciągnęłam większą torbę z szafy i zaczęłam do niej pakować wszystkie niezbędne rzeczy, na kilka następnych dni. Gdy wzięłam już wszystko co powinnam, rozsunęłam jeszcze szufladę z bielizną. Znalazłam w niej kilka koronkowych par "seksownej" bielizny, które dostałam od przyjaciółki na 17 urodziny. Stwierdziłam że wezmę je ze sobą, ponieważ mogą się przydać. Uśmiechnęłam się pod nosem i wyciągnęłam bieliznę, po czym zasunęłam szuflade. Po spakowaniu się, zamknęłam torbę i wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drewnianą powłokę. Szybko ruszyłam w kierunku wyjścia z akademika tak, aby nikogo nie spotkać. Jak już znalazłam się na zewnątrz, zaczęłam iść do auta, lecz zauważyłam kogoś. A tym kimś była Lilly. Poirytowana tym babskiem przyśpieszyłam, żeby uniknąć rozmowy, która tylko podniesie mi ciśnienie, ale ta suka była szybsza.
-No witam księżniczkę!- zawołała i odwróciłam się w jej stronę. Przeskanowała moje ciało i jej wzrok zatrzymał się na mojej torbie.
-Już się od nas wynosisz? Jak mi przykro- powiedziała sarkastycznie i na jej sukowatej twarzy pojawił się obrzydliwy uśmieszek. Spojrzałam w kierunku samochodu i widziałam jak frustracja Zayn'a wzrasta.
-On cię nie chce-powiedział poważnym tonem. Prawie wyczułam w nim szczerość.
-Szkoda tylko, że tego nie widzisz-może jak nie będę się odzywać to przestanie się do mnie odzywać. -Mogę założyć się, że już dawno cię zaliczył. Zayn nie jest taki jak ci się wydaje. Jescze pare dni i mu się znudzisz-wypowiedziała ostatnie słowo cukierkowym głosem po czym dotknęła palcem wskazując czubka mojego nosa.
-Jesteś żałosna-odpowiedziałam w końcu.
-Oj, bo będe płakać. Sorry, mój tusz był za drogi-uśmiechnęła się perfidnie pokazując swoje zęby i zaśmiała się głośno ze swojego niezbyt śmiesznego żartu. Popatrzyłam na nią z żalem i szubko podbiegłam do samochodu. Jak najszybciej mogłam otworzyłam drzwi, wrzuciłam torbę do tyłu i zakmnęłam za sobą drzwi. Popatrzyłam za okno i widziałam, że ona dalej tam stoi. Wykorzystując styuację wpiłam się mocno w usta mulata zaplatając swoje ręcę na jego karku.
-Ka-urwał kiedy przygryzłam jego dolną wargę. Pokazałam jej śrdokowy palec za plecami Zayn'a nadal muskając ustami jego nieziemskie wargi. Oczy miała szeroko otwarte i ten odrażający uśmieszek znknął z jej parszywej twarzy, co mnie bardzo usatysfakcjonowalo. Za chwilę odwróciła się i z grymasem na twarzy odeszła. Po bardzo długim pocałunku z Zayn'em, przerwałam go i oparłam się o swoje siedzenie. Popatrzyłam na Zayn'a, który cały czas był lekko zdziwiony i lekko skonsternowany moim inpulsywnym zachowaniem.
-Co to było?- zapytał. Jedyne co mnie zdziwiło, to to, że sposób w jaki to powiedział. Nie taki jak za każdym razem, gdy się całowaliśmy w ten sposób. Zazwyczaj miał zachrypnięty i erotyczny głos, a teraz szorstki i... wkurwiony. Nie rozumiem go.
-A na co ci to wyglądało?- udałam rozbawienie i uśmiechnęłam się przyjaźnie, lecz on tego nie odwzajemnił.
-Uwielbiam to, ale jeżeli masz zamiar robić to dla pokazu, to lepiej w ogóle tego nie rób- warknął -Prze-przepraszam. J-ja tylko... Ta suka mnie wkurwiła.
-To czemu sobie zawracasz nią dupe?- zapytał obojętnie.
-Przepraszam- wyszeptałam. Nie wiedziałam, że aż tak bardzo się tym przejmie.
-Nigdy więcej tak nie rób- powiedział i przeczesał palcami swoje włosy.
-Prze...
-Nie przeprasza.- przerwał mi, a ja poczułam jak ciężar, który miałam na sercu, zmniejsza się.
-A teraz chodź do mnie- wyciągnął rękę w moja stronę. Szybko ją chwyciłam, a chłopak pośpiesznie przyciągnął mnie do siebie, kompletnie zamykając dystans między nami.-Nie chciałam cię wkurzyć-wyszeptałam.
-Po prostu nie rób tego dla pokazu-gładził moje włosy. Nie moja wina, że ta pieprznięta laska mnie wkurzyła.
-Ale musze przyznać, że ten pocałunek był ostry-czułam jak się uśmiecha, ale udawałam, że wcale mnie to nie rusza.
-Nie podlega to żadnym wątpliwościom, panie Malik-odpowiedziałam formalnie.
-Skąd tyle pewności, panno Katherine?-zapytał.
-Lockwood. Proszę mówić do mnie panno Lockwood-droczyłam się z nim. Naparłam swoim ciałem na jego krocze, a on warknął gardłowo.
-Proszę nie testować mojej cierpliwości, panno Lockwood-powiedział.
-Przeszkadza to panu?-dopytywałam.
-Jest to strasznie podniecające i wkurwiające zarazem-odpowiedział wpijając się w moje usta. -Powinniśmy już jechać-powiedziałam opierając się czołem o jego po skończonym pocałunku.
-Wspominałem już, że nie lubię, jak ktoś tak się że mną bawi?- warknął mi do ucha, na co przez moje cialo przeszły przyjemne dreszcze.
-Nie przypominam sobie- ugryzłam jego warge. Szybko zeszłam z jego kolan i zapięłam pasy.
-Jedziemy?- uśmiechnęłam się słodko. Mruknął coś pod nosem i ruszyliśmy z parkingu. Jechaliśmy w kompletnej ciszy, co mi trochę przeszkadzało, ale nie wiedziałam od czego zacząć konwersacje. Przypomniały mi się słowa wypowiedziane przez Lilly.
-Czy ty naprawde mnie chcesz?- wypaliłam prosto z mostu. Idiotka!
-Co?- zapytał z widocznym zdziwieniem w głosie.
-Czy...
-Słyszałem- przerwał mi gwałtownie.
-Skąd do kurwy nędzy to pytanie?!- wypalił ostro.
-No, bo n-nie wydaje mi się być t-to zbyt realne. Ty i Ja?- jąkałam się.
-Co w tym dziwnego?
-Dwa zupełnie inne światy?- uniosłam brwi. Nie odpowiedział.
-To dlaczego się tak starasz? Dlaczego mnie chcesz?- dopytywałam.
-Do jasnego chuja Katherine! Dalej tego nie rozumiesz?!- krzyknął nagle.
-A-ale czego?- wyszeptałam nieśmiało. Samochód po chwili zatrzymał się na poboczu drogi, a ja usłyszałam dźwięk wyłączanego silnika. Widziałam jak jego dłonie mocniej oplatają kierownicę. Oddychał bardzo głęboko, aby choć trochę się uspokoić, ale nie za bardzo mu to wyszło.
-Nawet gdybym chciał trzymać się od ciebie z daleka to nie potrafię! Chciałbym, żebyś cały czas była przy mnie!-powiedział głośniej i wyszedł z auta stając tuż obok niego. Czy ja oby dobrze słyszałam?! Niepewnie otworzyłam drzwi i wyszłam z auta i powoli podchodziłam do niego.
-Zayn?-wypowiedziałam jego imię kładąc dłoń na jego ramieniu.
-Proszę, nie złość się-powiedziałam chcąc, aby spojrzał na mnie. Spojrzał na mnie i odetchnął głęboko, żeby móc zacząć mówić.
-Rozumiesz, że to jest dla mnie nowa sytuacja? Jeszcze nigdy się tak nie zachowywałem w stosunku do dziewczyny- wypowiedział, ale niestety jego głos nie złagodniał.
-Chcę, abyś była zawsze. Cały czas. Tylko ty potrafisz sprawić, że jest mi dobrze. Nie znam tego typu emocji, dlatego jest mi ciężko. Dlaczego nie chcesz w to uwierzyć?- spojrzał na mnie. -Ponieważ... spróbuj postawić się w mojej sytuacji. Nasze pierwsze spotkanie nie należało do tych przyjemnych. Twoje zachowanie mnie wystraszyło. I to, że podniosłeś na mnie rękę. Zayn, mi też jest ciężko. Rozumiem, że żałujesz, ale ciężko jest zapomnieć o czymś takim. Do tego ta dziwka Lilly, która cały czas mówi, że ty mnie nie chcesz, że jestem twoja zabawką, którą zaraz wyrzucisz, że się mną bawisz. To jest dla mnie trudne- wyrzuciłam to z siebie, a Zayn dokładnie słuchał. Przeczesał palcami włosy, co mówiło, że jest zdenerwowany.
-Katherine wiesz dobrze, że nie mógłbym skrzywdzić cię po praz kolejny. Nienawidzę widzieć tego strachu w twoich oczach kiedy jesteś ze mną. Ale ja po prostu musze się przyzwyczaić, nie robiłem tego typu rzeczy wcześnie. Tego typu emocje nie są mi znane. Czuję, że za wszelką cenę musze cię chronić, żebyś czuła się ze mną bezpieczna. Chyba pierwszy raz w życiu martwię się o kogoś innego niż mamę czy siostrę-powiedział patrząc w moje oczy.
-Dlaczego nie uwierzysz w to, że naprawdę mi na tobie zależy? Myślisz, że gdyby było inaczej to stałbym tu teraz i mówił ci o wszystkim, bądź pozwoliłbym ci u siebie zamieszkać? Naprawdę jesteś dla mnie ważne Katherine-chwycił moją dłoń i przyciągnął mnie do siebie w ciasnym uścisku. -Proszę cię, nie słuchaj innych- wyszeptał całując mnie w głowę. Jego słowa mnie urzekły. Gdybym nawet nie chciała mu uwierzyć, to i tak by mi się nie udało.
-Dobrze- powiedziałam.
-Dziękuję ci. Za wszystko- wyszeptałam.
-Nie masz za co piękna- popatrzył w moje oczy.
-Możemy już iść? Trochę mi zimno- wymamrotałam, a on uśmiechnął się ciepło.
-Jasne- odpowiedział. Ściągnął swoją skórzaną kurtkę i otulił mnie nią. Jego zapach uderzył we mnie jak bomba. Jak ja to uwielbiałam. Tak bardzo pachniała nim.
-Dziękuję- cmoknęłam go. Obszedł samochód dookoła i otworzył mi drzwi. Grzecznie podziękowałam i zajęłam miejsce pasażera. Zayn szybko znalazł się na siedzeniu kierowcy i ruszyliśmy do jego domu. Słyszałam jak Zayn opowiadał coś o tym, że moglibyśmy pooglądać jakiś film, ale nie wiedziałam tak naprawdę o czym mówi, ponieważ zrobiłam się senna.
-Nie przypominam sobie- ugryzłam jego warge. Szybko zeszłam z jego kolan i zapięłam pasy.
-Jedziemy?- uśmiechnęłam się słodko. Mruknął coś pod nosem i ruszyliśmy z parkingu. Jechaliśmy w kompletnej ciszy, co mi trochę przeszkadzało, ale nie wiedziałam od czego zacząć konwersacje. Przypomniały mi się słowa wypowiedziane przez Lilly.
-Czy ty naprawde mnie chcesz?- wypaliłam prosto z mostu. Idiotka!
-Co?- zapytał z widocznym zdziwieniem w głosie.
-Czy...
-Słyszałem- przerwał mi gwałtownie.
-Skąd do kurwy nędzy to pytanie?!- wypalił ostro.
-No, bo n-nie wydaje mi się być t-to zbyt realne. Ty i Ja?- jąkałam się.
-Co w tym dziwnego?
-Dwa zupełnie inne światy?- uniosłam brwi. Nie odpowiedział.
-To dlaczego się tak starasz? Dlaczego mnie chcesz?- dopytywałam.
-Do jasnego chuja Katherine! Dalej tego nie rozumiesz?!- krzyknął nagle.
-A-ale czego?- wyszeptałam nieśmiało. Samochód po chwili zatrzymał się na poboczu drogi, a ja usłyszałam dźwięk wyłączanego silnika. Widziałam jak jego dłonie mocniej oplatają kierownicę. Oddychał bardzo głęboko, aby choć trochę się uspokoić, ale nie za bardzo mu to wyszło.
-Nawet gdybym chciał trzymać się od ciebie z daleka to nie potrafię! Chciałbym, żebyś cały czas była przy mnie!-powiedział głośniej i wyszedł z auta stając tuż obok niego. Czy ja oby dobrze słyszałam?! Niepewnie otworzyłam drzwi i wyszłam z auta i powoli podchodziłam do niego.
-Zayn?-wypowiedziałam jego imię kładąc dłoń na jego ramieniu.
-Proszę, nie złość się-powiedziałam chcąc, aby spojrzał na mnie. Spojrzał na mnie i odetchnął głęboko, żeby móc zacząć mówić.
-Rozumiesz, że to jest dla mnie nowa sytuacja? Jeszcze nigdy się tak nie zachowywałem w stosunku do dziewczyny- wypowiedział, ale niestety jego głos nie złagodniał.
-Chcę, abyś była zawsze. Cały czas. Tylko ty potrafisz sprawić, że jest mi dobrze. Nie znam tego typu emocji, dlatego jest mi ciężko. Dlaczego nie chcesz w to uwierzyć?- spojrzał na mnie. -Ponieważ... spróbuj postawić się w mojej sytuacji. Nasze pierwsze spotkanie nie należało do tych przyjemnych. Twoje zachowanie mnie wystraszyło. I to, że podniosłeś na mnie rękę. Zayn, mi też jest ciężko. Rozumiem, że żałujesz, ale ciężko jest zapomnieć o czymś takim. Do tego ta dziwka Lilly, która cały czas mówi, że ty mnie nie chcesz, że jestem twoja zabawką, którą zaraz wyrzucisz, że się mną bawisz. To jest dla mnie trudne- wyrzuciłam to z siebie, a Zayn dokładnie słuchał. Przeczesał palcami włosy, co mówiło, że jest zdenerwowany.
-Katherine wiesz dobrze, że nie mógłbym skrzywdzić cię po praz kolejny. Nienawidzę widzieć tego strachu w twoich oczach kiedy jesteś ze mną. Ale ja po prostu musze się przyzwyczaić, nie robiłem tego typu rzeczy wcześnie. Tego typu emocje nie są mi znane. Czuję, że za wszelką cenę musze cię chronić, żebyś czuła się ze mną bezpieczna. Chyba pierwszy raz w życiu martwię się o kogoś innego niż mamę czy siostrę-powiedział patrząc w moje oczy.
-Dlaczego nie uwierzysz w to, że naprawdę mi na tobie zależy? Myślisz, że gdyby było inaczej to stałbym tu teraz i mówił ci o wszystkim, bądź pozwoliłbym ci u siebie zamieszkać? Naprawdę jesteś dla mnie ważne Katherine-chwycił moją dłoń i przyciągnął mnie do siebie w ciasnym uścisku. -Proszę cię, nie słuchaj innych- wyszeptał całując mnie w głowę. Jego słowa mnie urzekły. Gdybym nawet nie chciała mu uwierzyć, to i tak by mi się nie udało.
-Dobrze- powiedziałam.
-Dziękuję ci. Za wszystko- wyszeptałam.
-Nie masz za co piękna- popatrzył w moje oczy.
-Możemy już iść? Trochę mi zimno- wymamrotałam, a on uśmiechnął się ciepło.
-Jasne- odpowiedział. Ściągnął swoją skórzaną kurtkę i otulił mnie nią. Jego zapach uderzył we mnie jak bomba. Jak ja to uwielbiałam. Tak bardzo pachniała nim.
-Dziękuję- cmoknęłam go. Obszedł samochód dookoła i otworzył mi drzwi. Grzecznie podziękowałam i zajęłam miejsce pasażera. Zayn szybko znalazł się na siedzeniu kierowcy i ruszyliśmy do jego domu. Słyszałam jak Zayn opowiadał coś o tym, że moglibyśmy pooglądać jakiś film, ale nie wiedziałam tak naprawdę o czym mówi, ponieważ zrobiłam się senna.
Cześć Kochani :) Na wstępie straaasznie przepraszamy za ten poślizg. Rozdział powinien pojawić się w piątek, ale niestety miałyśmy strasznie dużo na głowie. Obiecujemy, że rozdział 25 pojawi się szybciej :) a teraz, jak wasze wrażenia po pierwszym razie Zatherine ? Mamy nadzieję, że podobało wam się i czekamy oczywiście na opinie tego rozdziału. Jak widać naprawdę zaczyna się wszystko rozkręcać :) Jak zwykle ważne są dla nas wasze opinie i cieszymy się każdym komentarzem :) Kochamy was bardzo i do następnego <3 xx
Wybuchowa z nich para xd ale przynajmniej się nie nudzą. Nie wiem co ja mam tu wam jeszcze dziewczyny pisać jak wszytko jest świetne serio świetna fabuła a to chyba najważniejsze i te Zatherine moments <3 nic innego mi nie pozostaje jak czekać na kolejny rozdział. Bardzo się cieszę że znalazłam tego FF.
OdpowiedzUsuńZaliczajcie, poprawiajcie ocenki poczekamy na następny bo każdy wie jak to jest przed zakończeniem roku.
Buziaki Zuza xx
Super rozdział. Kocham czytać to opowiadanie ;p
OdpowiedzUsuńCzekam na next... ;)
@Niesia69
huhuhu ukochane <3 to ich zachowanie kiedy są razem ^^ marzenie!
OdpowiedzUsuńpozdro!
Lex
zajebiscie !
OdpowiedzUsuń