niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdział 26



To dziwne, kiedy nie wiem na czym stoję. Nieznane dotąd były mi tak silne uczucia. Nie wiem też, czy uczucia te są odwzajemniane. Boję się. Boję się prawdy jaka może mnie czekać, dopaść. Żyć w niepewności. Pomimo tej niepewności kocham to. Kocham tą adrenalinę, przyjemność, którą doznaję tylko z nim. Jego ciągłe zmiany nastrojów uspokoiły się trochę, ale jestem przygotowana na to, że mogą znów nasilić się. Ale co ją mogę z tym zrobić? On działa na mnie jak nikt inny. Jego głos, śmiech, ta dobra, kochana strona, on cały. Przy tym można zapomnieć jakim fiutem jest naprawdę. Nie wiem jakiego typu są moje uczucia, ale z biegiem czasu coraz bardziej się nasilają. Mówił, że nie są znane mu tego typu uczucia, tylko o to chodzi...jakie czucia? Nie zniosę kolejnego rozczarowania.
-Katherine?- nagle się ocknęłam z mojego zamyślenia, gdy Zayn pomachał mi ręką przed twarzą
-Um, tak?- odpowiedziałam pośpiesznie.
-Nie słuchałaś tego co do ciebie mówiłem, prawda?- założył ręce na piersi.
-Nie, przepraszam. Zawiesiłam się- uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Uhm, a co mówiłeś?- odchrząknęłam niezręcznie.
-Pytałem czy chcesz gdzieś wyskoczyć wieczorem? - zapytał i w jego głosie wyczułam nutkę poirytowania.
-A gdzie konkretnie?-chciałam rozładować jego poirytowanie więc szybko wstałam z kanapy i stanęłam na niej na kolanach. Wolnymi i seksownymi ruchami niczym gepard polujący na swoją antylopę zaczęłam kierować się w stronę mulata. Na początku zdziwił się moim zachowaniem, ale po chwili kiedy dotarło do niego to co chcę zrobić, zwilżył swoje wargi językiem i rozłożył swoje ręce na oparciu fotela. Zamruczałam na co zaśmiał się, a ja po prostu utonęłam w tym dźwięku. Powoli usadowiłam się na jego kolanach przerzucając nogi po obu stronach jego ciała i zaczepnie zawiesiłam swój palec wskazujący na jego podbródku.
-Jeśli będziesz tak robić, to nie pójdziemy wcale i wylądujesz goła na moim łóżku- mruknął mi do ucha, przez co zrobiło mi się gorąco i poczułam przyjemne uczucie w moim podbrzuszu.
-Ta opcja też jest niezła- odparłam nieśmiało, a on zachichotał pod nosem.
-Ale serio to możemy iść na kolację do restauracji, czy coś- odparł i wzruszył obojętnie ramionami.
-Brzmi dobrze- uśmiechnęłam się co chłopak odwzajemnił.
-Co będziesz dzisiaj robić?- zapytał. Ja? Nie będziemy razem?
-Um... myślałam, że porobimy coś we dwoje?- powiedziałam cicho i popatrzyłam się na ścianę za nami.
-Dzisiaj nie mogę. Mam kilka spraw do załatwienia-odparł oplatając moją talię.
-A jaki...- chciałam zapytać co ma do zrobienia, ale skarcił mnie wzrokiem dając do zrozumienia, żebym się tym nie interesowała. Fuknęłam pod nosem, przez moje zdenerwowanie.
-Okey- powiedziałam obojętnie.
-Będę się powoli zbierał-powiedział podnosząc mnie do góry i sadzając na miejscu obok.
-Idę wziąć prysznic i wyjdę-odparł wchodząc po schodach na górę. Jestem tak cholernie ciekawa co ma do załatwienia, ale wiem, że swoimi ciekawskimi pytaniami załatwię kłótnię, a tego nie chcę. Ughgh, jakby nie mógł mi po prostu powiedzieć. Ne musiałabym zastanawiać w sobotnie popołudnie co on do cholery idzie załatwić. Co za człowiek! Wstałam z kanapy i skierowałam się do kuchni. Moje szare, dresowe spodnie zwisały delikatnie na moich biodrach, a czarna, obcięta w połowie koszulka delikatnie spoczywała na moim ciele. Usłyszałam charakterystyczny dźwięk, oznajmiający, że ktoś właśnie schodzi po schodach.
-Katherine?!-usłyszałam krzyk Zayn'a. W jego głosie można było wyczuć nutkę zdenerwowania. Popchnęłam drewnianą powłokę i z jabłkiem w buzi weszłam do salonu, gdzie aktualnie znajdował się Zayn. Oczywiście miał na sobie czarne spodnie, czarną, skórzaną kurtkę i ciężkie czarne glany. Jedynie jego biała bluzka odróżniała się od całej tej ciemności.
-Gdzie byłaś?!- krzyknął zdenerwowany i szybkim ruchem przeczesał dłonią swoje włosy
-W kuchni?- wywróciłam oczami i chciałam go wyminąć, aby usiąść na kanapie, lecz nawet to nie okazało się być proste. Chwycił mnie mocno za nadgarstek i zatrzymał w miejscu
-Nigdy nie wywracaj na mnie oczami- syknął. Głośno przełknęłam ślinę i wyrwałam swoją rękę z jego uścisku
-Masz mi mówić, gdzie idziesz.
-Nawet jeśli chodzę po domu? Chciałam wziąć jabłko.- szepnęłam
-Tak. Nawet wtedy- odpowiedział oschle i ruszył w stronę drzwi
-O której będziesz?- zapytałam szybko
-Nie wiem.- warknął i usłyszałam głośny trzask drzwi. Dobra, serio. On naprawdę ma jakieś poważne problemy z psychiką. Chwyciłam poduszkę, która leżała na kanapie, przyłożyłam ją do twarzy i zaczęłam piszczeć jak mała, rozkapryszona dziewczynka.
Czy on do jasnej cholery chociaż raz przez jakieś kilka dni nie może być normalny. Przecież ja do jasnego chuja byłam tylko w kuchni! Poszłam tylko po jabłko! A on od razu z paszczą. Jezu ... Tak bardzo mnie to irytuje, że nic nie mogę z tym zrobić. Najwyraźniej całe to kilkudniowe szczęście zakończyło się właśnie przed chwilą. Uśmiechnęłam się pod nosem zdając sobie sprawę z tego jak żałosne było jego zachowanie i ruszyłam schodami na górę. Co ja mam robić tutaj sama? Nie mogę ruszyć się z domu co Zayn dał mi jasno do zrozumienia, więc wychodzi na to, że mogę posiedzieć bezczynnie i tyle.
Albo... mogłam się tam rozejrzeć. Wiedziałam, że jeśli Zayn zauważy, że rozglądałam się po jego domu, to nie będzie zbyt szczęśliwy, ale szczerze kogo to obchodzi? Moja ciekawska natura wzięła górę i zaczęłam oglądać każdy pokój z osobna. Wiedziałam, że to wścibskie, ale on by zrobił o wiele więcej gorszych rzeczy, a ja chce tylko poznać ten dom. W większości pokoi nie było nic ciekawego. Same arcydzieła naścienne, łóżka, szafki. Nic specjalnego. W końcu weszłam do sypialni, w której spałam ja i Zayn. Było tam dosyć sporo komód, oraz szafek i pewnie powodem tego było zagospodarowanie wolnej przestrzeni tak dużego pomieszczenia. Żadna szuflada nie była specjalnie wyjątkowa czy ciekawa, pomijając tą z tonami bokserek Zayn'a. Jednak jedna przykuła moją uwagę. Była... sama nie wiem. Inna niż reszta. Otworzyłam pierwszą szufladę i nic. W następnej było również pusto. Jednak w tej na samym dole pierwsze co rzuciło mi się w oczy, były różowe, koronkowe stringi. Były tak cienkie, że można je było porównać do tasiemki, ale jestem kobietą i wiem po co się zakłada tego typu bieliznę, która na dobrą sprawę nie była moja. Uczucie zazdrości i złości zaczęło mnie zjadać od środka. Rzuciłam stringi w kąt pokoju i grzebałam dalej. Na końcu szuflady było lekkie wgłębienie, więc włożyłam tam palec i pociągnęłam cienką, drewnianą powłokę do góry. Zobaczyłam czarny pistolet. Moje serce zaczęło tak szybko bić, że miałam wrażenie jakbym przeżywała atak serca.
Po co mu ten ... ten pistolet?! Ja rozumiem wszystko, ale to już jest jakieś przegięcie. A jeżeli on ... on jest jakimś seryjnym zabójcą i zabija niewinnych ludzi, albo pracuje dla jakiejś mafii? Nie, to jest chyba jakiś żart. Trzymałam w dłoni "to cacko" i usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. To chyba nie może być on?!
-Katherine?!- usłyszałam dobrze znany mi krzyk z dołu. Przestraszyłam się i czym prędzej schowałam czarną broń z powrotem do szuflady. Usiadłam na łóżku i wzięłam na kolana włączonego laptopa. Na schodach słychać było tupot jego ciężkich butów, a po chwili znalazł się już w drzwiach.
-H-hej- powiedziałam cicho. W tamtej chwili bałam się. Bałam się i to bardzo
-Cześć- warknął. O co mu znowu chodzi?! Nagle zobaczyłam koronkową bieliznę, którą wcześniej wyrzuciłam w róg pokoju. Kurwa! Musiałam się jakoś zająć Zayn'em, żeby tego nie zauważył. Bez zastanowienia, zrzuciłam laptopa z kolan i rzuciłam się w stronę chłopaka, mocno wpijając się w jego usta. Był zdezorientowany i zaskoczony moim zachowaniem, ale po chwili odwzajemnił pocałunek. Zaczęłam go ciągnąć tak, aby nie mógł zobaczyć bielizny w kącie. Szłam tyłem i chciałam ją jak najszybciej chwycić. Gdy wpadliśmy na łóżko, popchnęłam chłopaka, żeby się położył i pochyliłam się nad nim.
-Zamknij oczy- szepnęłam mu do ucha i zrobił to co nakazałam. Pośpiesznie chwyciłam różowe stringi i schowałam je do tylnej kieszeni moich dresów. Ponownie wróciłam do Zayn'a i usiadłam na niego okrakiem. Ściągnęłam jego kurtkę, a następnie koszulkę i zaczęłam całować jego nagi tors. Pomrukiwał, gdy lekko zasysałam jego skórę na szyi. W pewnym momencie złapał mnie za pupę. Zaczął po niej dziwnie jeździć ręką i szczerze wtedy nie wiedziałam o co mu chodzi. Nagle włożył rękę do kieszeni i wyciągnął z niej materiał, a ja zamarłam. Jego oczy powoli stawały się czarne, a ja nie wiedziałam co mam robić. Nie wiedziałam nawet, że moim organizmem zaczął już kierować strach.
-Skąd to masz?- zapytał przez zaciśnięte zęby. Bawiłam się swoimi palcami. Moja dolna warga wylądowała pod torturami moich zębów. Jak najszybciej mogłam, zeszłam z jego kolan i tak jak zbity pies usiadłam po turecku na skraju łóżka i spuściłam wzrok w dół.
-Pytałem się skąd to masz!- wrzasnął. Podskoczyłam kiedy usłyszałam ostry ton jego głosu.
-Z- szuflady-opowiedziałam szeptem, ale on to chyba usłyszał.
-A kto ci kurwa pozwolił nawet ją dotykać?!- jego ton głosu pozostawał nadal taki sam.
-J-ja...
-Odpowiedz!- stanął przede mną. Jego zęby były mocno zaciśnięte, co uwydatniało rysy jego szczęki. Ręce złożył w pięści, a oczy miał dosłownie w kolorze zadymionego brązu
-N-nikt...- przygryzłam wargę
-Czego tam do chuja szukałaś?!
-N-nie wiem- powiedziałam cicho.
-Kurwa, nie kłam!
-Nie wiem!- pisnęłam ze strachu. Widziałam, że próbuje się uspokoić, ale walczył sam ze sobą.
-Co. Jeszcze. Tam. Znalazłaś?- wysyczał wolno każde słowo.
-J-ja.. um...
-Mów!- ponaglił mnie wrzaskiem.
-P-pistolet...- Kiedy powiedziałam mu o tym co znalazłam w tej szafce widziałam jak jego oczy dosłownie blakną. Jezu on mnie zabije. Odsunęłam się od niego jak najdalej mogłam, a po chwili ruszyłam pędem do drzwi, aby jak najszybciej zniknąć z tego pomieszczenia. Szybko skierowałam się do łazienki i zamknęłam się w niej. Byłam tak cholernie przestraszona, że zaczęłam cicho płakać. W całym domu panowała tak błoga cisza, przerywana jedynie moim szlochem. Nagle usłyszałam głośne odgłosy butów. Wiedziałam, że tu idzie, a on dobrze wiedział, że ja tu jestem. Zawsze chowałam się w łazience kiedy wpadał w furię.
-Katherine!-krzyknął. Boże, nie! Idź sobie.
-Jeżeli doliczę do pięciu, a ty nie otworzysz tych pierdolonych drzwi, wyważę je- oznajmił mi tak samo oschłym tonem. Nie otworze ich. Nie teraz. Boję się, że coś mi zrobi.
-Katherine, do jasnej kurwy! -krzyknął i walnął pięścią w białe drzwi.
-Zostaw mnie!-krzyknęłam zapłakanym głosem. Słychać było w moim krzyku strach i ból.
-Kurwa, nie rób tego znowu! Zawsze uciekasz!- wrzasnął i kopnął drewnianą powłokę
-A jak myślisz dlaczego uciekam! Ludzie uciekają, bo się boją! Ja się boję!- pisnęłam i otarłam łzy, które spływały po moich policzkach.
-Otwórz te pierdolone drzwi- już nie krzyczał, ale bardziej do mnie warczał.
-N-nic mi nie z-zrobisz?- zapytałam.
-Otwórz drzwi!- taka odpowiedź mi chyba wystarczała. Powoli podeszłam do drzwi i przekręciłam zamek. Drewniana powłoka momentalnie się otworzyła, a Zayn wparował do pomieszczenia. Wystraszyłam się i odruchowo cofnęłam do tyłu tak, aby ograniczyć nasz kontakt fizyczny. Jego oddech był nierówny, ale kiedy zobaczył moje zapłakane oczy i mokre policzki próbował się trochę uspokoić. Spuścił głowę w dół i przeczesał dłonią włosy, a po chwili podniósł głowę.
-Nic ci nie zrobię- powiedział powoli wyrównując swój oddech. Wyciągnął dłoń, aby móc opleść moją talię ręką, ale cofnęłam się jeszcze bardziej, napierając ciałem na szafkę stojącą za mną.
-Zostaw mnie-wyszeptałam. Bałam się i nie chciałam, żeby mnie dotykał.
-Katherine, proszę. Spójrz na mnie- poprosił, ale nie zrobiłam tego czego chciał. Patrzyłam na swoje bose stopy.
-Już jest w porządku, kochanie- powiedział zmniejszając dystans między nami. Nie miałam już jak cofnąć się do tyłu. Położył dłoń na moim policzku i aż się wzdrygnęłam. Przez moje ciało i umysł przemawiał strach, którego nie potrafiłam opanować. Moje serce nadal biło jak szalone i miałam wrażenie, że zaraz dostanę zawału.
-Hej, kochanie nie bój się mnie- chwycił mój podbródek i skierował moją twarz tak, abym mogła na niego spojrzeć
-Przepraszam- szepnął i pogładził mój policzek kciukiem, co wywołało na moim ciele tony dreszczy
-Katherine...
-Muszę ochłonąć Zayn... wystraszyłeś mnie. B-byłeś bardzo agresywny- mój głos się załamał w połowie zdania
-Wiem Katherine. Mówiłem ci. Jestem wybuchowym sukinsynem. Ale proszę zostań- przygryzł nerwowo wargę.
-Zayn, nie idę nigdzie, ale muszę to przetrawić. Nadal się boję
-Przepraszam. Katherine nie znienawidź mnie.- popatrzył na mnie i jego wzrok przeszył mnie na wylot
-Pójdę się przejść-powiedziałam wymijając go i wyszłam z łazienki. Skierowałam się schodami na dół i poszłam założyć buty.
-Katherine, zostań. Nie wychodź- powiedział błagalnym tonem. Nie chcę siedzieć z nim po tym jak się zachował.
-Wrócę za jakąś godzinę-powiedziałam do niego i założyłam swoją szarą, zapinaną bluzę. Chwycił mnie za nadgarstek i powoli przyciągnął do siebie.
-Myszko, nie gniewaj się na mnie-schował głowę w zagłębieniu mojej szyi. Moim ciałem nadal kierował strach, a każdy jego ruch w moją stronę kończył się wzdrygnięciem. Czułam jego ciepły oddech na szyi, a moje oczy piekły. Nie mam pojęcia dlaczego chce mi się płakać, ale po prostu jestem tak bardzo przestraszona, że nie wiem co się ze mną dzieje.
-Katherine, tam jest niebezpiecznie. Proszę zostań. Jak jesteś ze mną, to mogę cię chronić, a gdy jesteś daleko, to nie jest to możliwe. Proszę- wyszeptał i gładził mnie pocieszająco po plecach.
-Nic mi się nie stanie. Chcę po prostu móc przemyśleć to wszystko na trzeźwo- powiedziałam cicho.
-Katherine...- zaczął ostro, ale zaraz się uspokoił. Chyba sobie przypomniał w jakiej sytuacji obecnie się znajdowaliśmy.
-Proszę...- odchrząknął nieswojo.
-Nie. Niedługo wrócę.- powiedziałam i wyrywając się lekko z jego uścisku, szybko wyszłam z tego pięknego domu, który coraz bardziej zaczynał mi przypominać luksusowe więzienie. Nie mam już siły do tego chłopaka. Cała ta poranna akcja, pistolet i później to. Naprawdę powoli wykańcza mnie to wszystko. Najbardziej jednak nie lubię tego kiedy wywołuje u mnie strach. Ten strach kieruje mną. Nie cierpię tego. zaczesałam dłońmi włosy do tyłu i usiadłam na jakiejś ławce. Było naprawdę dobrze, był miły i kochany. A dzisiaj? Dalej nie mogę uwierzyć w to jak się zachował. Jego głośne wrzaski skierowane w moją stronę nadal dudnią w mojej głowie. Poczułam, że mój telefon wibruje. Nie miałam pojęcia, że zabrałam go ze sobą. Chwyciłam do miejsca wydobywającego się dźwięku i odblokowałam telefon.


"Kiedy wrócisz? Z xx" 



"Wracam za jakieś 20 minut xx"


Muszę wziąć się w garść i ogarnąć trochę. Wstałam z ławki i zaczęłam kierować się w stronę powrotną do domu. Może powinnam nabrać do niego trochę dystansu? Odsunąć się choć na chwilę? Zaczynałam się zastanawiać czy to wszystko nie wynika z tego, że ta cała sytuacja za szybko się rozwinęła. Szłam dość powoli, ale i tak droga była krótka, więc doszłam do willi Zayn'a w około 10 minut. Nacisnęłam lekko klamkę, aby moc otworzyć drzwi. Weszłam do środka i odwróciłam się na chwilę, aby ściągnąć buty. Gdy ponownie się obróciłam, Zayn stał kilka centymetrów ode mnie. Podskoczyłam ze strachu.
-Wystraszyłeś mnie.- położyłam rękę na swojej klatce piersiowej, aby wyczuć szybkie i mocne bicie mojego biednego serca.
-Przepraszam- powiedział cicho. Chciał położyć rękę na mojej tali, ale odsunęłam się od niego.
-Tak sobie myślałam...- zaczęłam, ale nie chciałam kończyć.
-Tak?- ponaglił mnie i zmarszczył czoło, a ja przygryzłam wargę.
-Że powinniśmy się chociaż trochę zdystansować...- powiedziałam cicho, ale raczej usłyszał, bo jego ciało się spięło.
-Tylko nie to.- warknął i przeczesał dłonią włosy.
-To nie tak miało wyglądać, nie tak- zaczął chodzić w tę i z powrotem.
-Zayn ...
-Obiecałaś mi. Obiecałaś mi, że mnie nie zostawisz, a teraz co? Teraz chcesz mnie tak po prostu wystawić-powiedział nadal chodząc nerwowo po pokoju.
-Zayn, nie zostawię cię ...- powiedziałam cicho. Zatrzymał się i spojrzał w moje oczy. Zbliżył się do mnie, a w jego oczach widziałam jakby strach. Bał się, że go opuszczę. Nagle zachłannie wpił się w moje usta. Pogłębił pocałunek i czułam jak desperacko pragnie więcej. Nie umiałam i nie chciałam tego skończyć.
Ale miałam się zdystansować. To znowu by ruszyło za szybko i po raz kolejny musiałabym płakać. Jednak z tym mężczyzną nie można się oddalić. Wciągnie cię prędzej czy później. Jego śmiech, głos, uśmiech, sposób w jaki po prostu jest. Próbował mnie złapać za pupę, ale wtedy przerwałam.
-Z-zayn, nie tak szybko...- przygryzłam wnętrze policzka.
-Nie zostawiaj mnie.- powiedział cicho.
-Nie zostawiam. Po prostu potrzebuje troszkę więcej przestrzeni. Musimy trochę zwolnić. - popatrzyłam mu w oczy . Jego brązowe tęczówki były przepełnione bólem.
-Nienawidzisz mnie?- wyszeptał
-Nie Zayn. Nie nienawidzę cię.
-Przepraszam- wziął moja dłoń i pocałował jej zewnętrzną stronę.
-Nasze wyjście jest nadal aktualne?- popatrzył na mnie pytająco. Po długim namyśle, postanowiłam mu odpowiedzieć.
-Tak- jego oczy nie zaiskrzyły znajomą mi radością, kiedy zgadzałam się na jego miłe propozycje. Teraz widniał w nich smutek.
-Chcesz przestrzeni, to znaczy, że wyprowadzisz się ... ?-zapytał smutno.
-Ja nie- nie wiem-odpowiedziałam.
-Znowu chcesz mnie zostawić, tak jak kilka dni wcześniej. Ponownie chcesz uciec- powiedział do mnie. On ma zamiar wywołać u mnie wyrzuty sumienia?
-Zayn przestań tak mówić- objęłam jego policzek jedną dłonią.
-Po prostu chcę, żebyśmy trochę zwolnili- powiedziałam spuszczając głowę w dół. Nie chciałam patrzeć na niego w takiej rozbitce.
-Wyprowadzisz się?- jego prawa dłoń wylądowała na mojej tali, a palce wskazujący z lewej dłoni podniósł moją brodę do góry.
-Nie wiem ...-powiedziałam cicho.
-Tak czy nie?-zapytał.
-Nie Zayn. Nie wyprowadzę się.- wyszeptałam i spuściłam wzrok na moje stopy. Złapał moją twarz w obie dłonie, abym na niego spojrzała. Gdy jego oczy spotkały się z moimi, poczułam, że tonę w brązowej głębi jego tęczówek
-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę- po tych słowach, wpił się lekko w moje usta.
-Musisz zostać przy mnie, nie mogę cię stąd wypuścić- wyszeptał wprost do moich ust. Mój telefon nagle zaczął wibrować. Oderwałam się od chłopaka i sięgnęłam po telefon.
-Czego jeszcze chcesz Liam? Co chcesz mi pogrozić, że ojciec przyjechał-zaczęłam.
-Właśnie jadę do waszego wspólnego mieszkanka z ojcem- powiedział przesłodzonym głosem. Zaśmiałam się głośno.
-I co ci to da? No co?- Zayn spojrzał na mnie pytająco, a ja uśmiechnęłam się, aby zapewnić, że jest w porządku.
-Zabierze cię stąd. Jesteś głupia, bo dałaś się zauroczyć temu fiutowi.- powiedział ostro, a we mnie się zagotowało
-Wiesz co Liam? Tego się po tobie nie spodziewałam. Żeby mój brat nazwał mnie głupią? To jest moja decyzja co robię z moim życiem, a tobie wielki chuj do tego! Zostanę tu czy tego chcesz czy nie! Możesz sobie nawet wzywać prezydenta, a ja i tak zostanę z Zayn'em. Więc wara od mojego życia. Jako brat powinieneś rozumieć to, że jestem szczęśliwa i nie próbować mi tego zabierać. Dziękuję za rozmowę braciszku.- powiedziałam na jednym wdechu i rozłączyłam się. Zayn spojrzał na mnie zmartwiony
-Jest okay. Mój brat znowu mnie próbuje nastraszyć- powiedziałam z obrzydzeniem.
-To o której wychodzimy?- zapytałam z uśmiechem, kompletnie zmieniając temat
-Katherine nie chcesz o tym pogadać?-zapytała.
-Może 19?-zapytałam podchodząc do niego i zaplotłam ręce na jego karku.
-Buziaczek?-zapytałam, na co się zaśmiał.
-Buziaczek-cmoknął mnie w usta. Nagle do domu rozległo się pukanie do drzwi. Moje oczy podwoiły swoje rozmiary i spotkały się z wzrokiem Zayn'a.
-Otworzyć?-zapytał szeptem. Pokiwałam głową na "nie".
-Schowaj się w łazience na dole, albo bądź w kuchni- powiedział i skierował się do drzwi. Jezu, Zayn nie rób tego! Spojrzał na mnie wymownie, abym zrobiła to co kazał. Weszłam do kuchni i po cichu zamknęłam drzwi.




Hej kochani :* oczywiście znowu ta sama śpiewka.... przepraszamy was z całego serca za te opóźnienia, ale mamy naprawdę napięty plan. Jeszcze jedna z nas wyjechała teraz na wczasy, a po powrocie Patrycji, ja jadę i jest trochę ciężej pracować. Bardzo was przepraszamy i wynagrodzimy wam to w wakacje :) a co do Zayn'a... co myślicie o tej całej sytuacji? Troszkę to pogmatwane... no, ale nic :) Kochamy was xx

4 komentarze:

  1. Super. Czekam na next :)
    @Niesia69

    OdpowiedzUsuń
  2. Zayn ma humorki jakby był w ciąży XD Ja na miejscu Katherine nie wytrzymałabym z takim chłopem tylko podziwiać dziewczynę. Liam i ich ojciec :O będzie się działo jestem ciekawa co powie Zayn jej ojcu >>>>
    Do następnego Zuza xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Huhuhu :D to się będzie działo! Coś wyczuwam przekręt hahah <3
    Lex

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu Zayn, z kim ty w ciąży jesteś? Xd boże..... Wydaje mi sie, ze on niedługo się zakocha na zabój xd. Dobra, Katherine, ty jesteś jakimś robot czy co? Ka to bym juz kurwa nie wytrzymała po 2 dniu. Ale teraz będzie awantura :o czekam NA następny xxx

    OdpowiedzUsuń