KATHERINE'S POV
Cała ta sytuacja mnie przytłaczała. Naprawdę już nie dawałam sobie rady z tym wszystkim. Ciężko mi było uwierzyć w słowa Zayn'a, a gdy usłyszałam to co mówił Niall, poczułam się jakby ktoś mi wbił wielki nóż prosto w serce. Dla mnie to było za dużo. Nie chciałam się do tego przyznać, ale zaczynałam coś czuć i to na poważnie. Nie rozumiałam jak to działa. Mimo, że ciągle mnie ranił, to i tak pragnęłam go całego.
-I tak jestem na ciebie zła- powiedziałam w czasie krótkiej przerwy między pocałunkami.
-Dobrze kochanie- zaśmiał się cicho i ponownie wpił się w moje usta. Wypchnęłam biodra do przodu, przez co Zayn warknął i ścisnął moje pośladki.
-Właśnie widać tą całą twoją złość-zaśmiał się wkładając dłonie pod moją bluzkę. Wzdłuż mojego ciała przeszedł dreszcz pobudzając cały organizm do życia. Pocałunkami z ust przeniósł się na moją szyję. Wodził nosem po odsłoniętym karku i zaciągnął się moim zapachem, aby po chwili móc dojść do ucha.
-Cała twoja złość przemienia się w pożądanie-wyszeptał. To prawda. Jak zwykle ma racje.
-Jesteś dupkiem-przywarł do mnie ustami i przygryzł moją dolną wargę. Wiem, że podoba mu się kiedy mówię do niego w taki sposób.
-Twoim dupkiem-znów się zaśmiał.
-Moim-wyszeptałam i zaczęłam jeździć dłonią po jego rozgrzanym torsie, podczas, gdy on całował moją szyję i biust. Z moich ust co jakiś czas wydobywały się ciche jęki. Było to przyjemne, ale w jakiś sposób męczyło mnie i pragnęłam więcej. Chciałam, żeby dał mi całego siebie. Chłopak wrócił twarzą na wysokość mojej, aby moc znów muskać moje wargi. Położyłam rękę na jego kroczu i lekko podkurczyłam palce. Zayn jęknął do moich ust, co było tak bardzo pociągające, że w moim brzuchu pojawiło się to znane mi, tylko przy tym chłopaku przyjemne uczucie.
-Znów chcesz się ze mną droczyć?-wysyczał przez zaciśnięte zęby.
-Skądże znowu, panie Malik-zachichotałam. Ułożył się obok mnie i nadal pragnąc mojego dotyku przygarnął mnie do siebie w ciasnym uścisku. Muskał moje ramie, a smukłe palce jego prawej dłoni wodziły na moim brzuchu, na wysokości bioder. Jego dotyk jest tak zaspokajający. Zachichotałam kiedy poczułam małe łaskotanie. Po raz kolejny przeniósł usta na moją szyję, a ja obróciłam na chwilę głowę, by móc spojrzeć za okno. Jest już tak ciemno. Niespodziewanie ziewnęłam, a chłopak zaśmiał się. Przymknęłam oczy i rozkoszowałam się dotykiem jego pełnych ust.
-Skarbie, choć weźmiemy kąpiel-usłyszałam jego zachrypnięty głos tuż przy moim uchu. Przeniósł swoje palce za gumkę moich szarych spodni i jeździł nimi tuż na podbrzuszu.
-Nie chcę-mruknęłam nieskładnie i przysunęłam się bliżej chłopaka. I nagle w jednej chwili, cała złość, która siedziała i gotowała się we mnie przez całe popołudnie, aż do wieczora ustąpiła z chwili na chwilę.
-Weźmiemy kąpiel rano-zaśmiał się. Poczułam jak podnosi się z łóżka i zaczyna ściągać ze mnie ubrania.
-Zimno mi bez ciebie-mruknęłam wtulając się w poduszkę. Po chwili jednak czułam już tuż przy sobie ciepło bijące od idealnie wyrzeźbionego torsu chłopak.
-Śpij mała-ucałował mnie w czoło i przykrył kołdrą.
Obudziłam się w szary niedzielny poranek. Brakowało mi tego ciepła, które czułam za każdym razem, gdy budziłam się w tym domu. Odwróciłam się, aby móc wtulić się w tors Zayn'a, lecz zamiast przytulić się do niego, moje ciało opadło na puste miejsce na materacu. Szybko otworzyłam oczy, żeby rozejrzeć się po pokoju w poszukiwaniu chłopaka, jednak nie zastałam go tam. Podniosłam się z łóżka i podeszłam do komody, aby moc wyjąć z szuflady jakiś T-shirt Zayn'a. Ubrałam się i zeszłam na dół. Szukałam chłopaka po całym domu, ale nie było go. Zrezygnowana, skierowałam się do kuchni. Pchnęłam drewniane drzwi i stawiając pierwszy krok w kuchni moje serce przyspieszyło rytm swojego bicia, kiedy ujrzałam Zayn'a stojącego w samych czarnych bokserkach. Stał przy lodówce i wyciągał talerze znajdujące się w szafce obok lodówki. Podeszłam po cichu do niego i przytuliłam go od tyłu.
-Śpioszek wstał?-Jezu. Jeszcze nigdy wcześniej nie nazwał mnie w tak słodki sposób. Moje policzki oblały się różowym kolorem, a kąciki ust uniosły się wysoko ku górze.
-Dzień Dobry-powiedziałam do niego cmokając go w plecy. Oderwałam się od jego ciepłych pleców i podskoczyłam, aby móc usiąść na blacie obok niego.
-Zrobiłem nam śniadanie-oświadczył układając grzanki na talerzu obok jajecznicy, która pachniała nieziemsko.
-Nieźle pospałaś-widziałam, że dobrowolnie się uśmiecha.
-Pospałabym dłużej gdybyś był koło mnie-odpowiedziałam nieśmiało i przetarłam zaspane powieki zaciśniętymi w pięści dłońmi.
-Przepraszam kochanie. - pocałował mnie w czubek nosa, przez co zachichotałam. Położył talerze z jedzeniem na stole i popatrzył na mnie z dużym uśmiechem na jego idealnej twarzy.
-Chodź- podał mi rękę. Chwyciłam ją i chłopak przyciągnął mnie, abym mogła usiąść na przeciwko niego. Wzięłam pierwszy kęs jajecznicy i moje kubki smakowe dosłownie eksplodowały. Nałożyłam kolejną porcje do moich ust i uśmiechnęłam się pod nosem.
-Jesteś naprawdę świetnym kucharzem- wymruczałam pochłonięta konsumowaniem pysznego posiłku. Chłopak zaśmiał się cicho.
-Dzięki- uśmiechnął się szeroko. Szklanka wypełniona sokiem pomarańczowym stała koło naszych talerzy, a my pochłonięci jedzeniem co chwilę wymienialiśmy tylko nieśmiałe spojrzenia. Oh, jest tak niebiańsko przystojny. Jego dzisiejszy humor jest zaskakująco dobry i mam nadzieję, że zostanie taki do końca dnia i jeszcze dłużej.
-Dziękuję-podziękowałam za posiłek i zostałam obdarzona tym pięknym uśmiechem. Zabrał mój talerz i całując mnie przelotnie w policzek odstawił naczynia do zmywarki uprzednio opłukując je w zlewie. Na moim policzki pojawiły się szkarłatne rumieńce, które nieustępliwie schodziły z mojej twarzy.
-Zawstydzam panią, panno Lockwood?-jego kąciki ust zadrżały, próbując zatrzymać uśmiech wkradający się na jego idealną twarz.
-Nawet nie ma pan pojęcia jak bardzo, panie Malik-odpowiedziałam mu zarzucając ręce na jego szyję i wystawiłam delikatnie język w jego stronę.
-Te wyszczekane usteczka-jego spojrzenie skierowane było na moje wargi. Zwilżył językiem swoje usta, a po chwili zaczął zbliżać usta w moją stronę.
-Czy pan ze mną flirtuje?-zapytałam unikając jego pocałunku tylko po to, aby podroczyć się z nim.
-Droczy się pani ze mną, panno Lockwood?-zapytał udając zszokowanego.
-Tak. Wydaje mi się, że tak- uśmiechnęłam się do niego z wyższością, a po chwili chłopak chwycił mnie w biodrach i przerzucił przez plecy tak, że trzymał moje nogi, które znajdowały się na wysokości jego klatki piersiowej.
-Zayn! Puść mnie!-krzyczałam nie mogąc powstrzymać śmiechu kiedy chłopak zaczął zmierzać w kierunku wyjścia z kuchni. Kiedy wyszliśmy skierował się do salonu, a z niego schodami prosto do jego sypialni.
-Zayn!-pisnęłam roześmiana. Uderzałam piąstkami w jego plecy, ale to nie dawało żadnego efektu. W końcu weszliśmy do sypialni i po chwili zostałam opuszczona delikatnie na łóżko. Zawisł nade mną, a ja podkuliłam nogi i zasłoniłam twarz dłońmi zanosząc się śmiechem.
-Jesteś niemożliwy-powiedziałam nadal się śmiejąc. Pochylił się jeszcze bardziej, a jego twarz znajdowała się milimetry od mojej. Jego ciepły oddech otulał moją twarz, a jego bliskość miotała każdą komórka w moim organizmie. Nagle jego dłoń wylądowała między moimi udami, a z moich ust wydobył się jęk.
-Uwielbiam ten dźwięk-ręką powędrował wzdłuż mojej lewej nogi.
-Więc teraz dostanę buziaka?-mruknął nad moim uchem nadal wędrując otwartą dłonią po mojej nagiej nodze. Czułam się jak sparaliżowana pod jego dotykiem. Moja skóra była gorąca, a miejsca, które spotkały się z dotykiem Zayn zostały zawładnięte przez przyjemne dreszcze.
-Może nawet dwa-odpowiedziałam rozkoszując się jego dotykiem.
-Dwa?-zapytał unosząc prawą brew do góry.
-A może i trzy bądź trzydzieści-spojrzałam w jego brązowe tęczówki, w których radośnie skakały i tańczyły iskierki podniecenia.
-Ah tak-westchnął i wpił się w moje usta zalewając mnie falą namiętności i pożądania. Jego język szybko uzyskał pozwolenie na wstąpienie do mojej buzi. Boże, jaka ze mnie poetka. Nic jednak nie mogę poradzić na to, że ten chłopak działa na mnie w pozytywny sposób. Uwielbiam budzić się koło niego i czuć ten piękny zapach. Bądź znajdować go gotującego coś w kuchni tak jak dane było mi na to patrzeć dzisiejszego ranka.
-Nawet nie masz pojęcia co ty ze mną robisz-powiedział wprost do moich ust głęboko oddychając. Chwycił moja małą dłoń i powoli prowadząc ją po swojej klatce piersiowej przeniósł ja na swoje krocze.
-Sama zobacz co ze mną robisz-jego męskość już prawie stała na baczność. Zarumieniłam się na samą myśl, że to ja do tego doprowadziłam. Nie przestawał mnie całować pomimo tego iż brakowało nam już powoli tchu.
-Mam ochotę przelecieć cię na tym pieprzonym blacie w kuchni-wysapał. 'Zrób to, no zrób!' krzyczała moja podświadomość.
-Więc zrób to- pisnęłam podniecona i spragniona jego ust na moim ciele. Uniósł brwi i odniosłam wrażenie, że był lekko zdziwiony moją odpowiedzią, lecz szybko powrócił jego pociągający, flirtujący wyraz twarzy, któremu za nic nie mogłam się oprzeć. Spojrzałam w jego oczy, które były koloru zamglonego, ciemnego brązu. Oblizał znacząco dolną wargę, aby następnie móc ją przygryźć. Na mój organizm zadziałało to natychmiastowo, powodując przyjemne skurcze w najczarniejszej części mnie, którą poznałam tylko i wyłącznie dzięki temu pięknemu mężczyźnie. Gwałtownie przyparł swoim kroczem do mojego i przysięgam, że czułam twardą erekcje na mojej skórze. Pochylił się nad moim uchem i przygryzł jego płatek, przez co z moich ust wydobył się cichy jęk pragnący kolejnego ruchu z jego strony. Jego lekki zarost lekko łaskotał skórę na mojej szyi. Na moim ciele pojawiły się przyjemne ciarki, wywołane przez jego dotyk, a to uczucie w moim podbrzuszu ciągle wzrastało. O kuźwa.
-Skarbie, najpierw skończymy tutaj, a potem przelecę cię w każdym możliwym kącie tego domu, a sama wiesz jak duży jest. Trzeba będzie cię trochę uodpornić i poduczyć.- mruknął mi do ucha, a na jego przystojnej twarzy pojawił się diabelski uśmieszek
-Zapewniam cię, że zabiorę cię w miejsca o których istnieniu nie miałaś zielonego pojęcia.- jego dłoń powędrowała pod materiał mojej koszulki i zjeżdżała powoli, drażniąco coraz niżej. Zatoczył kilka leniwych kółek dookoła mojego pępka. Jego dłoń powędrowała pod cienki materiał moich majtek i chwilę potem jego palce kreśliły nieokreślone wzory w okół mojej łechtaczki. Jęknęłam cicho i poczułam jak Zayn uśmiecha się zadowolony z mojej reakcji na ten dotyk.
-Uwielbiam, gdy jesteś w takim stanie- mruknął ponownie i podkurczył swój palec wskazujący, a z moich ust wydobyło się błagalne piśnięcie. Pragnęłam go. Całego.
-Zawsze tak szybko na mnie przygotowana-powiedział delikatnie wsuwając jeden palec do mojego wejścia. Pociągnęłam go za włosy wprawiając moje biodra w ruch, a z moich ust wydobywały się coraz to głośniejsze jęki.
-Właśnie tak mała. Tylko dla mnie. Tylko moja-wyszeptał delikatnie poruszając palcami wewnątrz mnie. Tylko on potrafi zrobić ze mną to co robi.
-Więc gdzie dziś chce zostać pani porządnie przepieprzona?-zapytał całując moje usta. Moje biodra powoli obadały z sił, ale tak bardzo chciałam już zaznać tego niesamowitego uczucia. Po chwili Zayn dołożył do naszej zabawy kolejnego palca, na co z moich ust wydostał się głośny krzyk.
-Spokojnie-musnął moją szyję, a jego palce nadal poruszały się we mnie.
-Więc gdzie dzisiaj?-zapytał szepcząc mi do ucha. Podkurczył palce, a moje powieki zacisnęły się z powodu nadchodzącej rozkoszy. Mój oddech był nierówny, klatka unosiła się ku górze, a dłonie mokre były od ciągłego zaciskania ich na prześcieradle. Poczułam, że wyciąga ze mnie dwa palce, aby następnie móc ściągnąć ze mnie majtki. Odszedł ode mnie na chwilę, a ja obserwowałam każdy jego ruch. Podszedł eo biurka i zwalił całą jego zawartość na ziemię. Odwrócił się do mnie i z zadowolonym wyrazem twarzy wrócił do łóżka. Podniósł mnie i podszedł do biurka uprzednio sadzając mnie na nim. Wyciągnął z dolnej szafki niebieskie opakowanie.
-Rozerwij je zębami-powiedział łagodnie, ale jego oddech powoli stawał się nierównomierny. Zrobiłam tak jak kazał. Rozpięłam rozporek jego spodni i zsunęłam je na dół wraz z czarnym bokserkami od Calvin'a Klein'a. Jego oczy skanowały każdy mój niepewny ruch. Sięgnęłam po prezerwatywę i nałożyłam ją na gotową już erekcję chłopaka.
-Poczekaj chwilę-powiedział do mnie odchodzą na chwilę. Otworzył wielką białą szafę stojącą w lewym rogu pokoju i wyciągnął z niej czarne, skórzane kajdanki.
-Tak będziemy się dziś bawić-powiedział stojąc już koło mnie i przykuł moje nadgarstki do dwóch słupków przymocowanych do biurka. Moje serce zapomniało jaki jest jego normalny rytm i przyspieszyło do granic możliwości, a gula w gardle rosła pod wpływem tego erotycznego napięcia. Nasze oddechy były płytkie i nierównomierne. Zayn z zaciekłością wpił się w moje usta. Jego jedna dłoń błądziła po mojej pupie, a druga trzymała mój kark. Swoim kroczem napierał na moje i dzięki temu wiedziałam, jak bardzo podnieca go obecna sytuacja. Jego usta powędrowały po linii mojej szczęki, szyi, wzdłuż mostka, zostawiając mokre od pocałunków ślady. Wzdychałam co chwila i wypowiadałam jego imię, przez co mruczał w odpowiedzi. Biodrami mocno naparł na mnie, a ja odruchowo mocniej zacisnęłam swoje nogi w okół jego pasa. W końcu jednak wsadził swojego kolegę do mojego wejścia i zaczął subtelnie i powoli się we mnie poruszać.
-Zayn o - odepnij mnie-wyjąkałam wprost do jego ust.
-Nie-jego ruchy stawały się coraz szybsze i ostrzejsze.
-Odepnij-nakazałam. Nie przestawał poruszać się we mnie wypełniając mnie całą. Nie miałam jakiegokolwiek ruchu przez zapięte na moich nadgarstkach kajdanki.
-Oh, Katherine-zatopił swoją twarz w moich włosach i nadal poruszał biodrami do przodu i do tyłu zataczając czasami biodrami. Drewniane biurko obijało się o ciemną ścianę pokoju, a nasze jęki roznosiły się po całym domu. Przyspieszył w pewnym momencie, a moje biodra zaczęły naśladować jego ruchy. Poruszaliśmy się tym samym rytmie, co tylko podwajało moje nieziemskie odczucia. Moje nogi zaczęły się robić jak z waty i wiedziałam, że zbliżam się do mojej krawędzi, z której zaraz spadnę.
-Dawaj Katherine. Dojdź dla mnie- wysyczał Zayn i na jego słowa pociągnęłam ręce do przodu, lecz jakikolwiek ruch uniemożliwiły mi kajdanki, co tylko wspomagało siłę mojego euforycznego stanu i nie wytrzymałam . Rozpłynęłam się pod wpływem cudownego orgazmu. Chłopak poruszył się we mnie jeszcze dwa razy i znieruchomiał. Po jego czole spływały krople potu. Oddychał ciężko i widziałam, że starał się to unormować. Chciałam go dotknąć, lecz nie mogłam przez te diabelsko cudowne kajdany.
-O-odepnij mnie w końcu-wysapałam z głową ułożoną na ramieniu. Jego dłonie zaciśnięte były na rogach biurkach. Po chwili sięgnął do moich nadgarstków i delikatnie odpiął je. Przyciągnął je do ust i muskał obolałe kostki.
-Uwielbiam to-powiedział do mnie próbując uformować oddech. Objęłam moje pokaleczone dłonie i przetarłam je. Pomógł mi zejść z biurka i od razu wziął mnie w swoje ramiona. -Wiesz co, pomimo bólu mogłabym polubić te kajdanki- powiedziałam żartobliwie, na co Zayn zaśmiał się głośno. To najcudowniejszy dźwięk na całym bożym świecie
-Też je uwielbiam- spojrzał na mnie i uśmiechnął się zawadiacko. Położył swoją prawą dłoń na moim policzku i kciukiem zaczął jeździć po mojej dolnej wardze. Zamknęłam oczy, w pełni rozkoszując się jego dotykiem . Był tak delikatny.
-Jesteś piękna, Katherine- powiedział czuł. Uśmiechnęłam się lekko i stanęłam na palcach, aby móc musnąć jego słodkie wargi. -Dziękuję-oparłam się ciałem o jego tors. Mruknął z zadowolenia i oplótł mnie ramionami.
-Weźmiemy kąpiel-wyszeptał i łapiąc mnie w tali podniósł mnie i zaniósł do łazienki. Zaśmiałam się głośno i popatrzyłam na niego. Jego twarz dosłownie promieniała.
-Panie przodem -powiedział wskazując na wielką, białą wannę, wypełnioną po brzegi wodą. Kiedy on to wszystko zrobił?! Usiadł na przeciwko mnie i przyciągnął moje plecy do swojego torsu. Po chwili jednak chwycił płyn do kąpieli i zaczął namydlać moje ciało. -Niesamowity poranek-powiedział szeptem.
-Zgadzam się z panem w stu procentach-zachichotałam. Jego dłonie oplotły moje piersi lekko je ściskając, a z moich ust uleciało westchnięcie.
-Gotowe-oznajmił cmokając mnie przelotnie w usta.
-Co masz zamiar dzisiaj robić?-zapytałam chłopaka obserwując jak starannie myje swoje ciało. Serio, to było podniecające.
- Nie wiem, ale pomyślałem, że wieczorem moglibyśmy się wybrać w końcu na tą kolację- uśmiechnął się do mnie
-W końcu planujemy ją od pewnego czasu- powiedział żartobliwie, na co się zaśmiałam, bo rzeczywiście. Zawsze przeszkadzały nam albo płacze, albo kłótnie, albo seks. Zarumieniłam się przez moje myśli, a Zayn popatrzył się na mnie pytająco
-O czym myślisz?- zapytał
-Um... o tym co nam zwykle przeszkadzało w wyjściu na tą kolację- powiedziałam cicho
-Ta, zawsze było ciekawie- zaśmiał się i nie mogłam nie zrobić tego samego. Gdy jest szczęśliwy, jest taki urzekający.
-Masz dziś dobry humor- uśmiechnęłam się.
-Dziwisz mi się? Z resztą nie wydaje mi się aby z twoim humorem było coś nie tak. - mrugnął do mnie, a moje policzki zalała fala czerwieni
-Jesteś słodka- powiedział -Lubisz to robić prawda?-powiedziałam układając usta w dzióbek.
-Robić co?-zapytał wyszczerzył do mnie zęby.
-Lubisz mnie zawstydzać-chlapnęłam wodą w jego stronę.
-Nie zrobiłaś tego-udawał groźnego.
-Owszem zrobiłam-powtórzyłam swoją czynność, chlapiąc wodą w jego ciało.
-Pożałujesz tego-powiedział nisko i szeroko się uśmiechnął. Zaczął chlapać we mnie woda, nie dając mi odegrać się na nim.
-Zayn! Zayn, przestań!-krzyczałam rozbawiona. Łazienka dosłownie pływała, bo wszędzie pływała woda. Nagle przestał, ale ciałem przyparł do mnie i zaczął mnie łaskotać.
-Zayn!-pisnęłam głośno kiedy torturował moje ciało słodkimi łaskotkami. Brzuch bolał mnie już ze śmiechu, a w oczach gromadziły się wesołe łzy. W końcu przestał i przyparł do mnie ustami. Prosił mnie o pozwolenie, ale ja cały czas chichotałam i nie dawałam mu dostępu do moich ust. Jedyne co mu zostało to delikatne muskanie.
-Poddajesz się?-zapytał subtelnie całując moje wargi i ocierając nosem o mój.
-Poddaję-odpowiedziałam cicho i uchyliłam usta, aby jego język mógł po chwili pieścić mój. -Chcesz zrobić to jeszcze raz? -zapytał wprost do moich ust i czułam, że się uśmiecha
-N-nie- pisnęłam rozbawiona. Wtedy zorientowałam się, że leżymy nadzy w wannie. Leżał na mnie i czułam go na swojej skórze
-Ta sytuacja jest cholernie podniecająca- wymruczał między pocałunkami. Czułam jak moje policzki stają się gorące, bo rzeczywiście było tak jak mówił.
-Mhmm- mruknęłam i wplątałam rękę w jego włosy, a następnie pociągnęłam za nie. Wiedziałam, że uwielbia, gdy to robię, a to, że sprawiało mi to przyjemność, ponieważ kochałam jego włosy, było dużym plusem. Kiedy Zayn czule muskał moją szyję, a ja gładziłam jego wilgotne włosy, w całym mieszkaniu rozległ się głośny dźwięk dzwonka do drzwi.
-Zayn ...
-Nie ma mnie w domu-odpowiedział przerywając mi. Jego duża dłoń błądziła po całym moim ciele, a pocałunki przenosiły się z szyi na usta i na odwrót.
-Może to coś ważnego-powiedziałam kiedy dźwięk po raz drugi rozniósł się po domu. Westchnął lekko poirytowany i cmoknął mnie ostatni raz w usta.
-Zaraz wracam, a Ty Kochanie nawet nie próbuj mi się stąd ruszać. Mam wobec Ciebie, leżącej nago w tej wannie, niezwykle ciekawe plany.
-Wariat!-krzyknęłam kiedy chłopak wyszedł z łazienki. Zostałam sama w wannie pełnej piany i gorącej wody. Zanurzyłam się jeszcze bardziej w cieczy i rozkoszowałam się ciszą i wspomnieniami z dzisiejszego, niezwykłego poranka.
ZAYN'S POV
Kiedy wyszedłem z łazienki, przebrałem się w szare dresy i czarną koszulę po czym zbiegając po schodach na dół chwyciłem za szklankę z wodą, aby zgasić swoje pragnienie i i otworzyłem drzwi.
-Kogo to moje piękne oczy widzą?-w drzwiach ujrzałem Louis'a. Jest moim najlepszym kumplem, ale odkąd wpakował się w to całe gówno z dragami i ćpunami, trochę się zmienił. Próbowałem mu pomóc i nadal to robię nie poddając się, nie do końca wychodzi. -Hej Louis- przywitałem się z nim i wpuściłem go do środka, mimo, że nie miałem na to ochoty. Przypominając sobie o tym, że Katherine leży na górze naga, w wannie, od razu mi stawał
-Co jest?- zapytałem
-Chodzi o tą całą sprawę z Christianem- podrapał się po karku. Kurwa, wiedziałem.
-Co znowu zrobiłeś?- zapytałem zdenerwowany
-Musisz mi po prostu pomóc- popatrzył na mnie
-Louis, ja się kurwa nie będę znowu pakować w twoje gówno. Po ostatnim mamy szczęście, że nas nie złapali.- warknąłem
-To do chuja uwierz, że teraz jest jeszcze gorzej. Jesteśmy przyjaciółmi, tak? Ja cię nigdy nie zostawiłem- wypomniał mi
-Ostatnia akcja. Potem dam ci spokój
-Do chuja z tobą.... dobra, pomogę ci
-Dzięki stary- odetchnął z ulgą
-Kiedy?- zapytałem
-Dzisiaj.
-Ilu?
-Czterech.
-Myślisz, że damy radę? -prychnąłem
- Z tobą na pewno. Zayn...- chciał coś powiedzieć, lecz ucichnął, gdy spojrzał za mnie. Na schodach stała Katherine. Kurwa
-Louis?- powiedziała cicho
-No hej mała- odpowiedział jej i spojrzał na mnie pytająco. Ej, tylko mogę mówić do niej w ten sposób.
-Przepraszam, że przeszkadzam wam w waszej męskiej pogadance, ale zeszłam tylko, żeby wziąć coś do picia-odpowiedziała schodząc powoli po trzech schodkach w dół. Posłała nam słaby uśmiech uśmiech i weszła do kuchni.
-Co ona robi u ciebie w domu? -zapytał szeptem.
-Jak na razie to mieszka-odpowiedziałem podążając śladami Katherine. Wszedłem do kuchni i zobaczyłem dziewczynę szperającą coś w lodówce.
-Loueh, chcesz coś do picia?-krzyknąłem do niego z kuchni.
-Jestem za Tobą idioto, nie musisz krzyczeć-zaśmiał się. Teraz wszyscy byliśmy w kuchni. Dobrze wiedziałem, że Katherine nie czuje się dobrze w towarzystwie moich kolegów, ale Louis jest naprawdę w porządku. To mój najlepszy przyjaciel i znamy się już kilka dobrych lat.
-Jak się czujesz mała? Ostatnio widzieliśmy się na tej imprezie, gdzie uwaliłaś i najarałaś się z Amber- zaśmiał się chłopak. On był z nią tam? -Byłeś tam?- zapytałem szybko
-Tak. Kate serio nieźle się bawiła.- zaśmiał się i mrugnął do Katherine, na co zarumieniła się
-Myślisz, że jak trafiła do akademika? Sama nie była nawet w stanie ustać na nogach. A i widziała słonie- zaśmiał się jeszcze głośniej i dziewczyna po chwili dołączyła do niego
-Wiem w jakim stanie była, bo trafiła do mnie- powiedziałem
-I owszem była zabawna- sam się cicho zaśmiałem.
-Dzięki stary- powiedziałem do Louis'a
-Nie ma sprawy
-Okay. To ja was zostawiam i idę na górę- Katherine odezwała się po chwili i wyszła z kuchni
-Teraz serio. Pieprzycie się?- zapytał Louis, gdy dziewczyny już nie było w zasięgu naszego wzroku
-Tak, kurwa. Pieprzymy się- powiedziałem poirytowany. Co ich to do kurwy nędzy obchodzi?! -On wie o wszystkim?-zapytał, ale zgromiłem go wzrokiem i to było jednoznaczne z moją odpowiedzią.
-Jadłeś coś? No nie wiem, może chcesz jakąś grzankę?-zapytałem wyciągając sobie jabłko.
-Nie, dzięki stary. Ja już będę się zwijał. Spotkamy się o 19, koło tego starego młynu.
-Ughg, no dobra-wyszliśmy z kuchni i skierowaliśmy się do wyjścia. Pożegnałem się z nim tym męskim gestem, a on po chwili zwrócił się do drzwi.
-Katherine, idę po Ciebie!-krzyknąłem zmieniając ton swojego głosu i szybko wbiegłem o schodach.
Otworzyłem drzwi do sypialni i zobaczyłem coś, w co sam nie mogłem uwierzyć. Katherine leżała na moim łóżku ubrana jedynie w czerwony koronkowy stanik i dopasowane do tego czerwone koronkowe stringi. Włosy miała rozpuszczone i gładkie fale opadały na jej piersi. Kurwa. Stałem tam z otwartą gębą, a ona uśmiechała się seksownie, zadowolona z mojej reakcji
-K-Katherine...- wstała z łóżka i zaczęła powoli do mnie podchodzić, a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku. Była tak cholernie seksowna. Gdy znalazła się kilka centymetrów ode mnie, założyła swoje obie ręce na moim karku i biodrami mocno naparła na moje krocze. Nie mogłem wykonać żadnego ruchu. Jedną rękę położyła na moim torsie i przejechała po nim palcem wskazującym w dół, aż do krocza, które ścisnęła, przez co jęknąłem głośno
-Więc przyszedł pan po mnie? -zapytał przesuwając dłonią po moim torsie, natomiast drugą ściskała co chwilę mojego kolegę. Przysięgam, że już mi stoi.
-Kathe...
-Ciiii-przerwała mi kładąc swój palec wskazujący na moje usta. Uśmiechnęła się zawadiacko, a po chwili mocno wpiła się w moje usta. Moje dłonie oplotły jej talię ciasno przyciągając ją do mojego ciała.
-Długo musiałam na pana czekać, co nie bardzo mi się spodobało-powiedziała gryząc moją dolną wargę.
-To niegrzeczne z pana strony-pociągnęła mnie w stronę łóżka nadal całując. Popchnęła mnie tak, żebym się położył, a sama usiadła okrakiem na wysokości moich bioder. Podniosła na chwilę pupę do góry, aby móc ściągnąć ze mnie moje dresy wraz z bokserkami. Położyła dłoń na moim kroczu tak, że jej koleżanka także ocierała się o jej dłoń.
-Nie pozwolę teraz panu, aby przerwał moje zamiary tak jak ostatnio kiedy przejęłam nad panem całkowitą kontrolę- powiedziała podkurczając palce. -Jest tyle możliwości....- przejechała palcem po mojej twardej już męskości i warknąłem przez to co zrobiła
-Nie lubię, gdy ktoś mi przerywa w robieniu czegoś, czego pragnę, panie Malik- wyszeptała mi do ucha i lekko poruszyła biodrami lekko do przodu, aby przejechać swoim kroczem po mojej erekcji.
-Czy to pana podnieca?- ponownie wykonała te samą czynność, co chwilę temu
-Mhmm...
-Proszę odpowiedzieć, albo przestanę
-Tak, Panno Lockwood- wysyczałem przez zaciśnięte zęby, poirytowany i podniecony tym, że tak się ze mną bawi
-A to? -chwyciła moje dłonie i położyła je na swoje piersi, poruszając nimi -To także, panno Lockwood-odpowiedziałem mocno ściskając jej piersi na co to ona jęknęła.
-A to?-jej dłoń znów powędrowała między nasze krocza i poruszyła dłonią dodatkowo poruszając biodrami.
-Kurwa ... -wysyczałem.
-Powiedz mi. Powiedz mi Zayn, jak ci dobrze-wyszeptała mi w prost do ucha przyspieszając ruchom bioder.
-Zajebiście dobrze-wysyczałem. Oh, jest tak kurewko seksowna i podniecająca.
-Przeleć mnie maleńka, no dalej. Przeleć mnie-warknąłem wypychając biodra do góry.
-Jak siebie pan życzy-ucałowała moje usta i nie przestając podniosła swoja pupę j podjęła się próby ściągnięcia moich bokserek. Pomogłem jej trochę, a po chwili moja twarda już długość ujrzała światło dziennego. Dziewczyna sięgnęła ręką do komody, z której wzięła prezerwatywę i rozerwała ją zębami. Założyła przeźroczystą gumkę na mojego kutasa i unosząc się na ugiętych kolanach powoli mogłem się w niej zatopić.
-O Boże ...-zachłysnęła się powietrzem. Jej ciało zaczęło poruszać się do góry i w dół, a jej dłonie oparły się na moim torsie. Nie ukrywam, że było to całkiem nowe doświadczenie, ale w żaden sposób nie było złe. Było zakurwiście dobre. Katherine poruszała się ciągle tym samym rytmem, a z jej ust co chwila wydobywały się ciche jęki i węstchnięcia. Chwyciła moje dłonie i ponownie umiejscowiła je na swoich piersiach
-Rób... to- jęknęła i na jej prośbę zacząłem zaciskać ręce na jej piersiach, co tylko wzmacniało głośność jej jęków i tępo poruszania się jej bioder
-Oh, Zayn... - wypowiedziała moje imię i na jej słowa wypchnąłem błagalnie biodra do góry, a dziewczyna pisnęła w reakcji na mój ruch. -Zayn .. jeszcze-jeszcze raz-wyszeptała ciągnąc się za włosy.
-Dalej mała, jeszcze trochę- powiedziałem wypychając biodra do przodu tak, jak chciał tego ten niezwykle piękny i kurewsko seksowny anioł.
-Zayn ja- ja nie mam już siły-wysapała poruszając się trochę wolniej niż wcześniej.
-Chwila mała, jeszcze minuta-po raz kolejny wypchnąłem biodra. Jedną dłonią zjechałem z jej piersi w dół jej konieczności. Moje palce zaczęły zataczać kręgi na jej łechtaczce tylko po to, aby przyśpieszyć jej orgazmu. Dziewczynie było tak dobrze, że zaczęła sunąć biodrami do przodu.
-Oh Zayn!-krzyknęła głośno kiedy zaczęła szczytować wykonałem jeszcze kilka poruszeń biodrami i odpłynąłem w niesamowitym orgazmie, którego osiągam tylko z tą cudowną dziewczyną.
-Dwa orgazmy z samego rana, niezły wynik-zaśmiałem się głęboko oddychając. Czułem jak usta Katherine muskają mój tors, a w moim brzuchu powstaje nieznajome mi gorąco. Odepchnąłem to uczucie na bok i założyłem za ucho dziewczyny pasmo jej czarno-czerwonych włosów. -Zgadzam się- uśmiechnąłem się sam do siebie
-Ale jestem strasznie zmęczona- zaśmiałem się cicho
-Nie dziwię ci się- pocałowałem ją w czubek głowy
-Chcesz się przespać?- zapytałem, a dziewczyna w odpowiedzi pokiwała głową. Wstałem z łóżka i przykryłem ją kołdrą. Złożyłem na jej ustach szybki pocałunek, chwyciłem jeszcze swoje spodnie dresowe, ubrałem się i wyszedłem z pokoju, zostawiając Katherine, aby mogła odpocząć. Postanowiłem zadzwonić do Louis'a, aby moc dowiedzieć się więcej o tym co zrobił i szczegółach całej dzisiejszej akcji. Zszedłem na dół i sięgnąłem po mój telefon z blatu w kuchni. Wybrałem numer i po dwóch sygnałach, Louis odebrał.
-No i jak stary? Gotowy na dzisiaj? -powiedział jak zwykle radośnie. Pewnie wypalił już z 4 jointy.
-Chciałem dowiedzieć się o tym czegoś więcej-powiedziałem do niego, a on w odpowiedzi zaśmiał się. Opowiedział mi o całej tej akcji z tym całym Christianem, z którym spiny ciągną się od dłuższego czasu. Po prostu skurwiel nie chce oddać pieniędzy za trawkę, ja muszę mu wpierdolić, lekko mówiąc, żeby zwrócił kasę. Właśnie w taki sposób pomagam Louis' owi.
-Dobra, o 21 koło starego młynu- zakończyłem rozmowę i oparłem się o blat kuchenny. Będę musiał wyjaśnić Katherine, dlaczego wychodzę. Powiem jej, że idę z Louis' em na piwo czy coś w tym stylu. Nie chcę jej okłamywać, ale nie może dowiedzieć się o tym wszystkim. Nie może dowiedzieć się o tym co robię. Nie mógłbym znieść tego, że wyniosłaby się z domu w ciągu 5 sekund. Dobra, coś się wymyśli, a teraz trzeba zobaczyć co jest w lodówce, aby móc zrobić coś do jedzenia. No więc w lodówce są pomidory koktajlowe i tuńczyk, a w szafce koło zlewu jest makaron. Mam też sos pomidorowy więc chyba będzie w porządku. Wsypałem makaron do wrzącej wody, a sos pomidorowy wymieszałem z pomidorami i tuńczykiem. Mam zawsze uczyła mnie gotować, dlatego teraz nawet dobrze mi to wychodzi. Po 30 minutach sos i makaron był już gotowy. Muszę iść obudzić Katherine. Wyszedlem z kuchni wycierając dłonie w ścierkę kuchenną, którę rzuciłem na kanapę w salonie i wszedłem na gire po schodach kierując się do swojwgo pokoju. Delikatnie nacisnąłem klamkę, otwierając drzwi i wszedłem po cichu do pokoju. Jednak na łóżku nie było dziewczyny, ani białej kołdry.
-Mała?-krzyknąłem, ale kiedy wszedłem w głąb pokoju zauważyłem, że stoi owinięta białą, puchową kołdrą. Podszedłem po cichu i znienacka przytuliłem ją od tyłu w pasie, i cmoknąłem w szyję.
-Zrobiłem na obiad-oznajmiłem muskając jej kark.
-Myhymmm- mruknęła z zadowolenia. -Chodź-wyszeptałem jej do ucha i pociągnąłem za rękę w stronę schodów. Gdy zeszliśmy na dół skierowaliśmy się do kuchni. Katherine usiadła na stołku barowym, a ja zająłem miejsce naprzeciwko jej i zabraliśmy się za konsumowanie naszego posiłku.
-Było pyszne- mruknęła zadowolona dziewczyna, gdy skończyliśmy jeść
-Dziękuję- uśmiechnąłem się szeroko i włożyłem nasze brudne talerze i sztućce do zmywarki.
-Mała, jest taka sprawa.... bo Louis chciał wieczorem iść do baru i...- zacząłem swoje kłamstwo, ale dziewczyna nie dała mi skończyć
-Idź- uśmiechnęła się i dała mi przelotnego buziaka w policzek. Zaskoczyła mnie tym, ale po chwili przyciągnąłem ją do siebie i mocno pocałowałem.
-Będziesz tęsknić?-zapytałem muskając jej usta.
-Nie, raczej nie-zachichotała odpowiadając na moje pocałunki.
-Jesteś tego pewna?-włożyłem dłoń pod kołdrę, którą cały czas Katherine była opatulona i ścisnąłem jej pośladek. Jej piśnięcie wymieszało się ze śmiechem, a ja nie mogłem nic poradzić na to, że zacząłem się uśmiechać.
-Więc jak?- dopytywałem ciągnąć za jej dolną wargę.
-Będę bardzo, ale to bardzo tęsknić-pisnęłam kiedy moje dwie dłonie oplotły jej pośladki.
-Ja też będę-powiedziałem nisko i przejechałem po jej szyi moim nosem. Dziewczyna cały czas chichotała.
-O której wychodzisz?-zapytała odpychając mnie delikatnie od siebie tylko po to, aby móc na mnie spojrzeć.
-Za jakieś 3 godziny-odpowiedziałem.
-Aha, no dobrze-powiedziała cmokając mnie przelotnie i wyszła z kuchni, a ja podążyłem za nią.
-Zayn, chciałam się przebrać-oznajmiła mi z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Z miła chęcią Pani potowarzyszę-zaśmiałem się. Weszliśmy do pokoju, a dziewczyna próbowała zmierzyć mnie groźnym wzrokiem, ale niestety nie udało jej się, ponieważ w jej tęczówkach skakały iskierki radości.
PO TYM JAK "POMOGŁEM" Katherine się ubrać, postanowiliśmy pooglądać film. Chciałem włączyć jakiś horror, ale dziewczyna siadając na mnie wygrała i w końcu włączyła jakiś ckliwy film, przy którym w trakcie zasnąłem.
-Zayn!- krzyknęła mi do ucha, aby mnie obudzić i od razu wstałem na nogi
-No wreszcie. Masz bardzo twardy sen- powiedziała, a ja uśmiechnąłem się sam do siebie
-Uwierz, że nie tylko to mam twarde- powiedziałem żartobliwie i dziewczyna się zarumieniła
-Która godzina?- spytałem
-18:54
-Muszę się zbierać.- wstałem z kanapy i skierowałem się do przedpokoju, aby ubrać czarne glany i skórzaną kurtkę. Katheine po chwili znalazła się przy moim boku
-Wyglądasz niesamowicie seksownie- wymruczała
-Cały ja-poruszyłem brwiami, na co dziewczyna zakryła twarz dłońmi i zaczęła się głośno śmiać. Po chwili dołaczylsm do niej.
-Muszę iść-powiedziałem oplatając jej policzki dłońmi.
-Jesteś przepiękna-powiedziałem do niej na co na jej twarzy pojawiły się dwa purpurowe rumieńce.
-Baw się dobrze-powiedziała cmokając moje usta. Pragnąłem przedłużyć ten pocałunek, ale dziewczyna oderwała się ode mnie przygryzając moja dolną wargę.
-Spóźnisz się-wyszeptała bawiąc się moimi włosami.
-Jak wrócę to zrobię z Tobą tyle rzeczy, że nie będziesz w stanie wysiedzieć przez kilka najbliższych dni-powiedziałem do dziewczyny. Zarzuciłem kurtkę na ramiona, ostatni raz cmoknąłem usta dziewczyny i skierowałem się do drzwi.
-Będę za godzinę, góra dwie!- krzyknąłem wychodząc. Otworzyłem samochód i odpaliłem silnik ruszajac w stronę starego młynu. Napisałem do Katherine, żeby nie wychodziła sama z domu i czekała na mnie. W odpowiedzi nazwala mnie zbyt nadopiekuńczym dziubaskiem i życzyła mi dobrej zabawy. Gdyby tylko wiedziała jak będę bawił się dzisiejszego wieczoru.
Witajcie kochanie :* na początku chciałyśmy was z całego serca przeprosić za to, że rozdział został dodany tak późno (jak zwykle zresztą -.-), ale byłyśmy na wakacjach i nie miałyśmy jak dodawać rozdziałów, ponieważ, albo było słabe Wi-Fi (jeśli w ogóle było), albo któraś z nas nie mogła. Ale dzisiaj pojawia się długi rozdział (tak mi się wydaję) i mam nadzieję, że nie będziecie się na nas długo gniewać. Jak zawsze prosimy o komentarze :* Kochamy was i jeszcze raz przepraszamy <3 xx
Booooski *o* jak je czutam to sama mam mokro w majtkach haha :* są slodcy <3 tylko zebu Zayn czegos nie odpieprzyl i wrócił do niej caly :*
OdpowiedzUsuńWow wow wow warto było tyle czekać ;> Zayn taki kochany ♥ az byłam w szoku xd poczułam się trochę jakbym czytała Greya heh do następnego Dziękuję za ten rozdział buziaki Zuza xx
OdpowiedzUsuń