sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 30



Chłopak nie odpowiadał nic przez dłuższą chwilę. Odsunęłam się od niego na bezpieczną odległość i spojrzałam na niego. W moich oczach znów zaczęły gromadzić się słone łzy, a gula w gardle nie ułatwiała mi wypowiedzenia czegokolwiek. Co jeżeli ze mną będzie to samo co z Amber? Może to wszystko także było zakładem. Obraz chłopaka stojącego przede mną zaczął niebezpiecznie mi się rozmywać przez łzy, które zawładnęły już moimi oczami.
-Zayn, no powiedz coś- wyszlochałam przez co zwróciłam na siebie uwagę mulata.
-Kather ...
-No powiedz coś-przerwałam mu. Znacie ten rodzaj bólu kiedy chcecie wykrzyczeć z siebie wszystko, wyżyć się na czymś? Tak właśnie w tamtej chwili się czułam.
-No powiedz coś w końcu!- krzyknęłam płacząc. To jest właśnie odmiana płaczu, kiedy ludzie już nie szlochają tylko krzyczą, dosłownie krzyczą, aby tylko móc wyrzucić z siebie ten cholerny ból.
-Nie możesz mnie kochać-wyszeptał co doskonale usłyszałam.
-Co?- zapytałam nie dowierzając i nie całkiem rozumiejąc te słowa.
-Nie możesz mnie kochać. Jestem zepsuty. Mnie się nie da kochać. Nigdy, nikogo nie kochałem w ten sposób. - powiedział cicho
-A jednak cię kocham. Rozumiesz co to znaczy? - mój ton głosu pozostawał bez zmian
-Możesz mi powiedzieć co czujesz? W związku z tą sytuacją? - podrapał się po karku i nie wydawało mi się to dobre. Zazwyczaj to jest oznaka zdenerwowania.
-Zayn?- w takiej sytuacji, chwila wydawała się być wiecznością. To czekanie mnie zabijało i miałam coraz gorsze przeczucie.
-Muszę się przejść-odparł cicho. Nie mogę uwierzyć?
-Żartujesz prawda?-zapytałam. Popatrzył na mnie, a w jego oczach definitywnie widać było ból.
-Wrócę później-odpowiedział i powoli wymijając mnie i zszedł po schodach, a ja zaraz po nim.
-Zayn odpowiedz na moje pytanie-powiedziałam, a w moim głosie czaiło się duże zdenerwowanie. Chłopak jednak nie reagował na to co do niego mówiłam. Założył kurtkę i tak po prostu wyszedł z mieszkania. Usiadłam na skórzanej sofie, chwyciłam poduszkę i głośno się w nią wydarłam uwalniając kolejną dawkę słonych łez.

ZAYN'S POV
Ona mnie kocha. Ona mnie kocha. To niemożliwe. Nie wierzę w to. Na pewno to jakieś głupie zauroczenie. To nie może być prawdą. Mnie nie da się kochać. Jestem tym kim jestem.  Co ja mam jej powiedzieć? Nie wiem co czuje i czy to co czuje to rzeczywiście jest miłość. Nie wiem co to znaczy. Nigdy nie kochałem. Wiem, że nie jestem tym kogo ona by chciała. Ze mną nie będzie miała gromadki dzieci, psa, idealnego życia i tych innych ckliwych gówien. Wiem, że to się nie uda. Serio powinna to wiedzieć. Ale nie chciałem jej tracić. Była najlepszym co mnie w życiu spotkało. Jestem popapranym skurwielem, a mimo to ona mnie kochała. Muszę powiedzieć jej całą prawdę. Ciężko mi to wyjdzie, ale wiem, że muszę jej powiedzieć, że tak naprawdę nie wiem co to znaczy kogoś kochać. Uwielbiam patrzeć kiedy się uśmiecha. Sprawia to, że uśmiecham się i ja. Uwielbiam także jej zadziorną stronę. Często mnie irytuje, ale mimo to i tak uwielbiam się z nią droczyć. Kiedy jest taka bezbronna i słodka. Lubie patrzeć jak się rumieni,  a zwłaszcza wtedy kiedy to ja do tego doprowadzam. Uwielbiam to wszystko w niej, ale nie wiem czy mogę powiedzieć, że ją kocham. Natomiast wiem, że ona kocha mnie. Muszę porozmawiać z nią na spokojnie. Bez płaczu i krzyku. Nim się obejrzałem znajdowałem się już pod moim domem. Światło paliło się w salonie dając mi znać, że dziewczyna nie wyszła z mieszkania. Wszedłem powoli po trzech schodkach prowadzących do domu, a następnie pchnąłem drzwi wchodząc do środka. Dziewczyny nie było w salonie, ani w kuchni. Myślałem, że wybiegła z mieszkania, ale kiedy usłyszałem jakieś dźwięki na górze wiedziałem, że dziewczyna cały czas jest w domu. Pokonałem schody prowadzące do górnej części mieszkania i delikatnie naciskając klamkę wszedłem do pokoju. Ujrzałem dziewczynę siedząc na ziemi tuż nad czarną torbą leżącą naprzeciwko jej kolan.
-Katherine co ty robisz?-zapytałem podchodząc do niej. Zignorowała mnie i omijając mnie obojętnie weszła do łazienki. Ruszyłem za nią. Dziewczyna pakowała kosmetyczkę cały czas ocierając policzki od mokrych łez i pociągając nosem.
-Katherine zadałem ci pytanie- powiedziałem próbując zachować spokój, ale zdenerwowanie i strach przed straceniem tej dziewczyny, rosły we mnie z każdą minutą. Chciała wyjść z łazienki, ale zatarasowałem jej drogę.
-Puść mnie-powiedziała cicho.
-Co ty robisz? Po co to wszystko?
-Tak będzie lepiej dla ciebie. Zapomnij o tym wszystkim co ci dzisiaj powiedziałam-odpowiedziała cicho pociągając nosem. Nie spojrzała na mnie odkąd wróciłem.
-Co? Czekaj... nie rozumiem. Chcesz odejść?- w moim głosie łatwo rozpoznawalny był strach.
-Tak Zayn, chce odejść. Przecież ty nie potrafisz kochać. Będziemy cierpieć oboje. Ja dlatego, że kocham kogoś, kto nie kocha mnie, a ty dlatego, że darze cię tym uczuciem. Rozumiem że to jest dla ciebie trudne. Dlatego to będzie lepsze. - powiedziała sucho, lecz nadal jej wzrok nie spotkał się z moim.
-Katherine, spójrz na mnie.- powiedziałem nerwowo. Nie reagowała. Zapakowała ostatnią rzecz i obróciła się w stronę drzwi, ale zagrodziłem jej drogę.
-Odejdź.- syknęła, nie patrząc w moją stronę. Nie zrobiłem tego co chciała
-Powiedziałam coś. Zejdź mi z drogi. - przepchnęła się i nie mogłem z nią walczyć. Ruszyła szybko w stronę sypialni, a ja podążyłem za nią
-Katherine, proszę...
-Zayn, odpuść.
-Nie. Nie odpuszczę. Nic nie rozumiesz-powiedziałem nerwowo.
-Co tu jest do rozumienia?-zapytała zapinając czarną torbę.
-To nie jest tak, że cię nie kocham. Nie wiem jak to jest kochać kogoś, rozumiesz? Uwielbiam patrzeć jak się śmiejesz i uśmiechasz, jak chcesz się ze mną kłócić i przedrzeźniać. Nienawidzę siebie za to, że sprawiam ci tyle bólu i płaczesz zawsze przeze mnie, rozumiesz? Katherine, ja po prostu potrzebuję trochę czasu, żeby się do tego przyzwyczaić. Wiem tylko tyle, że nigdy nie czułem czegoś takiego do dziewczyny. Jesteś czymś najlepszym co mnie w życiu spotkało i nie myśl, że odpuszczę teraz tak szybko. Ja po prostu czuje, ja wiem, że muszę cię chronić, że tylko ze mną będziesz bezpieczna- przerwałem, aby zaczerpnąć trochę powietrza.
-Po tym wszystkim co razem przeszliśmy nie wyobrażam sobie, żebym mógł odpuścić. Sprawiasz, że jestem lepszym człowiekiem, że się uśmiecham. Nie możesz mnie zostawić, bo bez ciebie będę słabszy niż jestem Wiem, że to ckliwy tekst, ale dajesz mi nadzieję na nowy dzień. Dajesz mi nadzieję na bycie lepszym człowiekiem. Proszę spójrz na mnie i powiedz coś-odparłem stojąc już blisko niej.
Gdy jej twarz wyłoniła się spod jej długich włosów, spojrzała na mnie. Łzy płynęły z jej policzków strumieniami.
-Zayn, to co powiedziałeś jest piękne...- poczułem, że coś jest nie tak
-Ale?
-Ale może, gdy zrobimy przerwę, będziesz potrafił się określić. Nie mogę tak funkcjonować. Nie możesz się tak mną bawić.- popatrzyła na mnie błagalnie, ale zdecydowanie
-Czyli odchodzisz?- nie potrafiłem w to uwierzyć
-Ja... przykro mi.- jej dolna warga zadrżała
-Mi też.
-Zayn, zrozum mnie.- sięgnęła po torbę i nawet nie wiedziałem kiedy, wybiegła z pokoju i skierowała się schodami na dół. Pobiegłem szybko za nią
-Katherine, stój!- krzyknąłem, gdy już była przy drzwiach. Zatrzymała się i mocno przeczesała dwoma dłońmi włosy. Podszedłem do niej, jednak nadal stała tyłem do mnie
-Proszę, zostań...- szepnąłem przygnębiony. Jeszcze nigdy się tak nie czułem. Odwróciła się szybko i cmoknęła mój policzek
-Kocham cię.- powiedziała cicho. Rzuciła w moją stronę ostatnie, zapłakane spojrzenie. I wyszła. Wyszła zostawiając mnie samego w tym pieprzonym pokoju. Oczy zaczęły mnie piec, ale nie płakałem. Ja nie płaczę. Moje dłonie złapały mocno za włosy i pociągnąłem za nie. Owróciłem się tyłem do drzwi i spojrzałem na salon. Zacząłem zrzucać wszystko z szafek, wyrzucać każdą rzecz z półek. Kopnąlem stół, a krzesła dosłownie latały po całym salonie. Kiedy jednak się uspokoiłem, zsunąłem się na ziemie i schowałem twarz w dłonie. Ja nie moge tak tego zostawić. To nie tak miało wyglądać.

KATHERINE'S POV

Odeszłam. Zostawiłam go samego, ale co miałam innego zrobić. Moje uczucia co do niego są pewne. Sam powiedział mi, że nie jest zdolny do miłości. Co za chory dzień. Nie mam wyboru i muszę wrócić do akademika. Stanęłam na przystanku i zamówiłam taksówkę. Na szczęście miałam przy sobie trochę forsy i starczyło na podwózkę do akademika. Jest już grubo po 6 więc Amber chyba będzie w pokoju. Mam nadzieję, że przyjmie mnie z powrotem. No właśnie. Amber. Wydaje się jakbym jej nie widziała przez wieki. I Harry. Liam. Ugh! Powrót do akademika związany jest także z powrotem na zajęcia, oraz z kontaktem z moim bratem, jego dziewczyną i moim byłym przyjacielem.

GDY TAKSÓWKA PODJECHAŁA pod akademik, moje serce zaczęło przyspieszać. Miałam wrażenie jakby mnie tam nie było przez kilka lat. Poprawiłam pasek od mojej torby i powoli ruszyłam w stronę drzwi.
-Kate?- usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Louis'a. Przeskanował moje ciało i jego wzrok zatrzymał się na moim bagażu.
-Co ty robisz?- zapytał z konsternacją
-Nie widać?- podniosłam brwi
-Ale....
-Lou, jestem naprawdę zmęczona i nie mam ochoty na rozmowę- powiedziałam drżącym głosem, ponieważ on mi tylko przypominał o tym wszystkim.
-Kate, ale o co tu chodzi? Co się stało?-widać było, że naprawdę przejął się tą sprawą.
-Nic się nie sta ...
-Co on znowu zrobił?-zapytał zamykając oczy, tak jakby prosząc o błogosławieństwo dla swojego najlepszego przyjaciela.
-Nic nie
-Kate, przestań wmawiać mi, że nic się nie stało- powiedział poirytowany. Rzuciłam torbę na ziemię i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
-Czemu tak bardzo cię to interesuje?
-Ponieważ Zayn jest moim przyjacielem, a Ciebie lubię i uważam za koleżankę. Po za tym jesteś jedyną dziewczyną, z którą miał taki kontakt- powiedział do mnie.
-Ale ja naprawdę nie chcę o tym rozmawiać-powiedziałam cicho. Spojrzał na mnie, a po chwili chwycił moją torbę i znów przeniósł swój wzrok na mnie.
-Nie puszczę cię dopóki mi nie powiesz-odparł stanowczo.
-Spieprzył całą sprawę wypowiadając imię swojej byłej dziwki, gdy robiłam mu....- urwałam i zarumieniłam się, jednak tak szybko jak moje rumieńce się pojawiły, tak szybko zniknęły i pojawiło się znowu to bolące uczucie. Popatrzyłam na Louis'a i na jego twarzy pojawiały się różne negatywne emocje
-Kurwa.....- przeklął pod nosem. Widać, że był wkurwiony na swojego przyjaciela.
-Kate, tak mi przykro...
-Nie, nie chcę żeby ci było przykro.- powiedziałam cicho
-Mogę ci zanieść torbę do pokoju?- zapytał i widziałam, że mówił szczerze. Było mu przykro... tak jak i mi
-Mmm, myślę, że tak- uśmiechnął się blado i ruszyliśmy w stronę mojego starego miejsca zamieszkania. Weszliśmy przez wielkie drzwi akademika, a moje serce dosłownie wyrywało się z piersi, przez kierujący moim organizmem strach. Szliśmy z Louis'em w ciszy, a ja myślałam nad tym czy powiedzieć mu o ty, że przyznałam się przed Zayn'em, że go kocham, ale stwierdziłam, że nie musi tego wiedzieć. Kiedy doszliśmy na drugie piętro podchodząc pod drzwi z numerkiem 52c myślałam, że zemdleję. Czułam się jakbym szla na pewną śmierć.
-Kate, chcę żebyś wiedziała, że naprawdę cię lubię i możesz na mnie liczyć- powiedział do mnie Louis przerywając ciszę, która panowała odkąd odebrał ode mnie torbę.
-Dziękuję, na pewno będę pamiętać- uśmiechnęłam się słabo do chłopaka. Byłam całkowicie zbita z tropu kiedy zamknął mnie w przyjacielskim uścisku.
-A teraz idę nakopać mu to tego pierdolonego dupska- mruknął do siebie, a ja zachichotałam.
-Trzymaj się Kate- pomachał mi i odszedł. Oh, no to jedziemy. Zapukałam do drzwi j czekałam, aż ktoś mi je otworzy. Po chwili drewniana powłoka ruszyła się, a w niej ujrzałam Amber. Tak dawno jej nie widziałam.
-Kate?- była naprawdę zszokowana. Popatrzyła na mnie, a jej idealne brwi uniosły się ku górze.
-Ty płaka ... Co on ci znowu zrobił?- zapytała, a moje oczy znów zaczęły piec. Nie myśląc o niczym łzy zaczęły spływać po moich policzkach i rzuciłam się w ramiona dziewczyny. Nie mogłam się uspokoić, a mój szloch robił się coraz bardziej głośny i intensywny. Amber gładziła moje plecy i nie odzywała się ani słowem, za co byłam jej dozgonnie wdzięczna. Nie miałam siły mówić o niczym. Byłam jednym wielkim nieszczęściem. Nagle straciłam grunt pod nogami i szczęście, które mnie trzymało,
-Ciiii- szepnęła dziewczyna
-Będzie dobrze- w odpowiedzi pokręciłam głową z rezygnacją. Po raz pierwszy kogoś pokochałam.... i go straciłam. Dziewczyna pociągnęła mnie lekko do środka i zamknęła za nami drzwi. Usiadłyśmy na moim starym łóżku. Amber cały czas trzymała mnie w ramionach, a ja już powoli uspakajałam się.
-Am-Amber tak bardzo cię przepraszam. Je-jesteś mo-moją jedyną przy-przyjaciółką, a ja potraktowałam cię w taki sposób-wyszlochałam.
-Już cicho, nic się nie stało. Spokojnie. Kocham cię przyjaciółko-zaśmiała się delikatnie próbując rozładować atmosferę.
-Opowiadaj mi co się stało-odparła spokojnie siadając na przeciwko mnie po turecku. Opowiedziałam o wszystkim ze szczegółami prosząc o to, aby nie mówiła o niczym Liam'owi i Harry'emu.
-Ty nie możesz go kochać-wyszeptała trzymając mnie w ciasnym uścisku.

LOUIS' S POV

Kiedy tylko wyszedłem z akademika, w którym znów będzie mieszkać Kate, od razu skierowałem się do domu mojego przyjaciela. Niedaleko stało moje auto więc wsiadłem do niego, odpalając silnik i ruszyłem w stronę jego mieszkania. Nie mogłem uwierzyć, że odwalił coś takiego. Po jakichś 10 minutach znalazłem się  pod jego mieszkaniem. Byłem na niego tak wkurwiony, że zmarnował szansę na ułożenie sobie życia z tak wspaniałą dziewczyną jak Kate.
-Zayn!-krzyknąłem wchodząc do mieszkania. Salon wyglądał tak jakby przeszedł przez niego huragan.
-Louis przyjacielu! -krzyknął Zayn i przytulił mnie.
-Co ty odpierdalasz?-zapytałem wkurwiony patrząc na niego. Chwila, on był kompletnie zalany. Śmierdział whiskey i fajkami. Wyglądał jak 7 nieszczęść
-Ja? Ja się tutaj świetnie bawię!- wybełkotał. Gdyby to były normalne okoliczności, to serio lał bym ze śmiechu, ale to była poważna sprawa
-Właśnie widzę. Coś ty do chuja narobił?- zapytałem zrezygnowany. Ta rozmowa nie pójdzie zbyt dobrze
-Z-że niby s-z czym?- zapytał głupio i zachwiał się
-Z Kate- odpowiedziałem prosto, a Zayn skierował się do kuchni, więc podążyłem za nim. Meble były porozwalane, szkło leżało dosłownie wszędzie, a ściany były mokre i w niektórych miejscach lekko zakrwawione. Ten typ serio nie radzi sobie ze złością.
-Chcesz?- wystawił w moja stronę butelkę z bursztynową cieczą. Zauważyłem, że już dwie wielkie butle były puste. Zaszalał
-Nie dzięki- powiedziałem, na co wzruszył ramionami.
-Zayn, pytałem cię o coś- przypomniałem mu.
-Na pewno nie chcesz?- zaśmiał się do mnie. On. Jest. Nienormalny. Zayn nie pije. Nigdy w tak dużych ilościach.
-Odłóż to gówno do cholery i posłuchaj mnie!- wrzasnąłem do niego wyrywając szklankę z alkoholem z jego dłoni.
-Loueh, przyjacielu. Po co te nerwy?- przytulił się do mnie.
-Zayn, o co chodzi z Kate?
-Z Katherine?-dopytywał głupkowato.
-Tak, z Katherine- powiedziałem poirytowany.
-O nic. Poszła sobie- powiedział chwytając za szklankę, którą wyrwałem mu z rąk dosłownie kilka sekund temu i chwiejnym krokiem wyszedł z kuchni kierując się do salonu.
-Ona się we mnie za-zakochała- wybełkotał. Co?!
-Co?- zapytałem banalnie
-A no to. Po-powiedziała, że mnie kocha i za-zażądała odpowiedzi.- usiadł na kanapie, oparł się głową i zamknął oczy. Ona go kocha. Naprawdę się w nim zakochała. Nie sądziłem, że kiedykolwiek to nastąpi.
-I co jej odpowiedziałeś?- zapytałem takim tonem, który mówił, że domagam się natychmiastowej odpowiedzi
-Nic- podniósł szklankę, tak jakby wznosił toast i upił łyk
-Jesteś totalnym kretynem Zayn- potarłem czoło i usiadłem na sofie
-Aleluja!- krzyknął i dopił alkohol do końca.
-Zayn, masz zamiar coś z tym zrobić?-dopytywałem.
-Louis jak ty dzisiaj pierdolisz- powiedział machając w moją stronę pustą już szklanką. Wyszedł na chwilę z salonu, wracając do niego z butelką whiskey i z powrotem usiadł na kanapie.
-A skąd ty o tym wie-wiesz?-zapytał biorąc spory łyk z butelki.
-Zayn do kurwy wystarczy ci na dzisiaj- powiedziałem poirytowany i zabrałem butelkę z jego ręki.
-Spotkałem Kate przed jej starym akademikiem- odpowiedziałem na jego pytanie. Zayn zaczął się śmiać jak nienormalny, a ja spojrzałem na niego zdziwiony.
-Pewnie pan wielce pokrzywdzony Styles wy-wykorzysta sytuacje i dobierze się do niej- wybełkotał.
-Jest duża szansa na to, bo to TY spierdoliłeś- dałem nacisk na przedostatnie słowo.
-Nie-nie wiedziałem co mam jej powiedzieć- odparł powoli zamykając oczy.
-Powiedzieć jej kurwa czy ją kochasz czy nie! Doceń w końcu to, że ona cię kocha i akceptuje takiego jaki jesteś!- warknąłem, żeby się trochę otrząsnął
-Nie byłbym taki pewny czy mnie akceptuje takiego jaki jestem, skoro spierdoliła stąd przy możliwej okazji!- krzyknął do mnie. Kompletna zmiana nastroju. Był zraniony i zaślepiony alkoholem. Zły emocjonalny koktajl
-Zayn wypowiedziałeś imię Lilly, gdy Kate robiła ci loda! To jest ta możliwa okazja?!- zamarł. Widziałem to. Jakby to co powiedziałem kompletnie go otrzeźwiło
-Widzę, że wieści szybko się rozchodzą
-Jesteś popierdolonym sukinsynem i nie doceniasz tego, że spotkało cię takie szczęście w postaci tej dziewczyny!-krzyknąłem do niego. -Ty jeszcze masz czelność powiedzieć, że spierdoliła przy pierwszej lepszej okazji?! Jesteś mocno pieprznięty! Nie wierzę, że tak łatwo się poddałeś Zayn- wygarnąłem mu.
-Daruj sobie...-miałem wrażenie że zaczął w końcu kontaktować.
-Ja mam sobie darować?! Później będziesz miał miał pretensje do całego świata, że ona znów będzie wozić się z Styles'em! Zastanów się nad tym co robisz!- krzyknąłem do niego. Chłopak gwałtownie wstał i kopnął mały, drewniany stoliczek stojący przed nami.
-Niech tylko spróbuje ją dotknąć to przysięgam, że zrobię sobie z jego jajek świeczkę na stół świąteczny! -krzyknął patrząc na mnie. Zayn był w stanie nachlać się w trzy dupy, ale szybko potrafił wytrzeźwieć.
-Co?! Może ty też na nią lecisz, co?! Też chciałbyś już pchnąć!-podszedł do mnie i krzyknął. Nie, jednak nie wytrzeźwiał.
-Co? Zayn, to nie jest zdrowe. Zastanów się nad tym co ty pierdolisz, stary! Jesteś kompletnie zaslepiony! Widzę, że ją kochasz, ale jesteś zwykłym tchórzem, który nie potrafi się do tego przyznać! Właśnie dlatego ją stracisz! Ona nie będzie czekała wieczność, na kogoś kto nie potrafi docenić jej uczuć! -krzyknąłem mu w twarz i na szczęście odsunął się ode mnie
-Ogarnij się człowieku i walcz o ta kobietę, bo ona kocha cię bez względu na wszystko.
-Wiem Louis. Kurwa, spierdoliłem sprawę...- złapał się za kark, a następnie podszedł do ściany i walnął w nią pięścią. Po chwili zsunął się po niej na dół i schował twarz w dłonie.
-Louis, ale ja- ja nie będę dla niej tym kim ona chce żebym był rozumiesz? Nigdy nie byłem w żadnym związku, a co dopiero jakieś zakładanie rodziny, piesek, wspólne mieszkanie, dzieci- powiedział cicho. -Ona zasługuje na kogoś lepszego niż ja-dodał. Serio, jeszcze nigdy nie widziałem go w takim stanie.
-Ona pokochała cię takiego jakim jesteś- usiadłem koło niego.
-Gdybyś widział jak ona płakała. Jestem najgorszym fiutem, a mimo to ona mnie kocha- odparł cicho i przeczesał dłonią włosy.
-Zayn, zdaje sobie sprawę jak płakała. Widziałem w jakim była stanie. Kompletnie przytłoczona, wyprana że szczęścia, opuchnięte oczy. Ta rozłąka nie działa na was zbyt dobrze. Musisz wziąć się w garść i serio zawalcz o nią, bo nigdy nie znajdziesz kogoś takiego jak ona.- oparłem się o ścianę
-Wiem Louis......Mówiła ci coś kiedy ją spotkałeś?- zapytał cicho. Westchnąłem głośno i popatrzyłem na mojego najlepszego przyjaciela. Znam go od dzieciństwa. Sraliśmy do tych samych pieluch i zawsze byliśmy nierozłączni. I przysięgam, że odkąd stąpam po tej ziemi, jeszcze nigdy nie widziałem go w takiej rozsypce. Wyglądał tak jakby miał się zaraz rozryczeć.
-Opowiedziała tylko o tej sytuacji z sypialni i to wszystko. Zaniosłem jej torbę pod pokoju i przyjechałem do ciebie, żeby ci nakopać-odparłem spokojnie. -Zayn? Wiesz, że to nie będzie takie proste, prawda?-zapytałem spoglądając na niego. Wyglądał już na prawie trzeźwego.
-Wiem Louis, kurwa wiem- powiedział przeczesując swoje czarne jak smoła włosy.
-Będziesz musiał serio się postarać.- oparłem głowę z rezygnacją o ścianę
-Zrobię wszystko. Nie chcę jej stracić.- złapał się obiema dłońmi za głowę
-Jak już mówiłem walcz. Chcesz żebym został, czy wolisz zostać sam?- zapytałem
-Zostań. Wydaje mi się, że to będzie lepsze dla mojego zdrowia i tego domu.

KATHERINE'S POV

-Kate, naprawdę tego nie rozumiem. Jak ty możesz kochać kogoś takiego?- Amber zadała pytanie, które mnie drażniło, bo sama nie znałam odpowiedzi.
-Nie wiem. To skomplikowane- szepnęłam
-Zawsze takie jest.- powiedziała poważnym tonem
-Amber, pozwolisz, że już się położę? Jestem naprawdę zmęczona...
-Jasne, rozumiem- uśmiechnęła się słabo i odpowiedziałam równie mizernym uśmiechem.
-Dziękuję- przytuliłam ją i, gdy wydostałam się z jej objęć położyłam się na swoje łóżko. Wlazłam pod kołdrę i okryłam się nią najciaśniej jak tylko się dało
-Dobranoc Amber- szepnęłam
-Dobranoc- odpowiedziała łagodnie

OTWORZYŁAM OCZY I CHWYTAJĄC TELEFON spojrzałam na wyświetlacz. Jest dopiero 1:20. No to jest chyba jakiś żart. Nie mogę zasnąć. Cały czas w głowie mam obraz tego wszystkiego co działo się w mieszkaniu. To naprawdę boli. Czułam się tak jakby ktoś wyrwał mi połowę serca. Dlaczego on tak łatwo odpuścił? Oh, muszę jak najszybciej zasnąć. Wstałam po cichu i wyciągając z torby tabletki na senne, które zdobyłam kilka dni temu połknęłam dwie i z powrotem wróciłam do łóżka.

-KATE. KATE, OBUDŹ SIĘ. Musimy iść na zajęcia-usłyszałam głos Amber, a gdy otworzyłam oczy ujrzałam ją nad sobą. Przetarłam oczy dłońmi i odkrywając kołdrę wyszłam z łózka. Podeszłam do mojej jeszcze nie rozpakowanej torby i wyciągnęłam z niej czarne spodnie. Wzięłam jeszcze ciut za dużą na mnie bluzę CWU i założyłam czarne converse'y. Rozczesałam swoje długie włosy i chwytając za torbę zapakowałam do niej podręczniki i zeszyty na dzisiejsze wykłady.
-Gotowa?- zapytała jak zwykle uśmiechnięta Amber. Pokiwałam głową na tak uśmiechając się do niej blado. Wyszłyśmy zamykając pokój i skierowałyśmy się schodami w stronę wyjścia. Naprawdę nie mam ochoty nigdzie iść, ale muszę trochę się ogarnąć i wrócić na zajęcia. Będzie mnie kosztować to wiele trudu, bo nie obejdzie się bez spotkania z Harrym i moim bratem. I Zayn'em. O ile oczywiście przyjdzie na zajęcia. Dawno mnie tu nie było. Jest to trochę dziwne. Opuszczalismi z Zayn'em zajęcia przez kilka dni i teraz to jest taki nagły powrót. Powrót bez niego. Jestem tylko połową serca bez niego.
-Kate, co jest?- usłyszałam głos Amber
-Nic, a co ma być?- zapytałam
-Płaczesz.- naprawdę? Szybko otarłam rzeczywiście mokre policzki.
-Jest okay. Dam radę.- nie, raczej nie. Mogłam zostać w tym cholernym pokoju.
-Wiem, że nie jest okay, ale nie będę cię męczyć- powiedziała smutno
-Dziękuję- mój ton był łagodny i naprawdę byłam jej wdzięczna za to, że znowu nie musiałam wszystkiego tłumaczyć i płakać od początku. Rozeszłyśmy się na swoje wykłady kiedy zadzwonił dzwonek. Usiadłam przy jednej z ławek na wykładach języka angielskiego. Sala zaczęła się zapełniać, a ja nie miałam ochoty tam siedzieć. W końcu nauczyciel wszedł do sali przepraszając za kilkominutowe spóźnienie.

KIEDY CZWARTA LEKCJA DOBIEGŁA końca nadszedł czas na lunch. Nie widziałam Zayn'a przez cały poranek więc dzisiaj chyba nie miał zamiaru tu przyjść. Miło. Wyszłam z  uniwersytetu i wyszłam na wielki plac, na którym znajdowały się wielkie ławki. Zajęłam miejsce przy jednej z nich, a z każdą chwilą uczniów przybywało. Siedziałam, aż ktoś się do mnie dosiadł.
-Kate, przyniosłam ci coś do jedzenia-powiedziała radośnie Amber.
-Nie jestem głodna, dzięki- odparłam odsuwając od siebie miskę z jedzeniem. Wow, nie wiedziałam, że doprowadzę się do stanu, w którym będę głodzić się przez chłopaka.
-Kate, przestań. Zaraz przyjdzie tu Liam i Harry-odparła przesuwając miskę z powrotem w moją stronę.
O nie.
-Amber, to jest zły pomysł. Jestem smutna i wkurzona, a rozmowy z moim bratem źle się kończą. Poza tym będzie miał dziką satysfakcję z tego, że miał rację.- odpowiedziałam smutno
-Kate, to jest twój brat. Na pewno zrozumie i nie będzie cię oceniał- pogłaskała mnie dłonią po plecach
-Tak. Ostatnio ile dobrze pamiętam dał mi wielki pokaz wyrozumiałości.- prychnęłam.
-Kate!- usłyszałam, że ktoś woła moje imię z daleka i podniosłam wzrok. Harry
-Hej Harry! - starałam się silić na entuzjazm, ale niestety nie udało się. Przypomniał mi się Zayn i to jak bardzo się nienawidzą. A obok niego szedł Liam. Nie mogłam odczytać z jego twarzy żadnych emocji. To co zrobił. To, że zadzwonił po ojca. Nagle uczucie złości nasiliło się trzykrotnie.
-Amber, ja spadam z powrotem do środka-powiedziałam wstając z ławki.
-Kogoż to moje piękne  oczy widzą?- zapytał Liam z jakimś głupim uśmiechem na twarzy.
-Zobaczymy się później Amber- wstałam od stołu nawet na nie patrząc na mojego brata i skierowałam się z powrotem do uniwerka.
-Kate! Zaczekaj!-usłyszałam za sobą krzyk. To był Harry.
Zatrzymałam się na chwilę i próbowałam jakoś się uśmiechnąć.
-Hej, dawno nie się nie widzieliśmy. Jak się czujesz?-stanął przede mną i wpatrywał się we mnie. Gdyby Zayn zobaczył, że z nim stoję i rozmawiam to chyba zamordowałby najpierw jego, a później mnie.
-Wszystko w porządku, a u Ciebie? -zapytałam unikając jego spojrzenia.
-Nie mogę powiedzieć, że jest świetnie- odpowiedział smutno. Wiedziałam do czego się odnosił
-Harry, ja muszę iść...
-Nie idź. Zostań. Stęskniłem się. Wiem, że twojemu Zayn'owi się to nie spodoba, ale chuj z nim. -powiedział z obrzydzeniem
-Chodź ze mną na kawę. - to było bardziej stwierdzenie niż pytanie
-Harry...
-Proszę- przerwał mi
-No okay. Ale tylko na chwilę.- na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech i uświadomiłam sobie, że stęskniłam się za nim. Mimo wszystko był dla mnie ważny. Jak brat. Ruszyliśmy w kierunku kafejki, która była tuż za rogiem.
-Więc, co się stało, że wróciłaś? -zapytał chłopak, aby przerwać niezręczną ciszę
-Pewne czynniki zmusiły mnie do powrotu tutaj....- mój głos był smutny, przygnębiający
-Och, rozumiem- zrozumiał to co chciałam mu przekazać. Dzięki bogu
-Będzie dobrze-powiedział.
-Harry, nie okłamujmy się- powiedziałam wymuszając uśmiech. W końcu doszliśmy na miejsce i weszliśmy do środka.
-No to ja stawiam- uśmiechnął się ukazując swoje urocze dołeczki.
-Zgoda-odwzajemniłam uśmiech. Zamówiłam sobie latte, a Harry wziął małą czarną i usiedliśmy czekając na nasze zamówienie.
-Kate, jeżeli chcesz o tym pogadać to ...
-Nie chcę już o tym mówić. Muszę po prostu przestać o tym myśleć-przerwałam mu.
-Oh, okay. Jeżeli chodzi o Liam'a to ...
-Nie ma o czym rozmawiać. Nie chcę go znać- odpowiedziałam kończąc temat. Po chwili nasze zamówienia były gotowe, a ja zatopiłam się w pysznym smaku tego napoju Bogów.
-Kate, rozumiem, że nie chcesz o tym rozmawiać, ale czasem rozmowa pomaga.- położył dłoń na mojej, ale odsunęłam ją. To zbyt intymny gest między mną, a Harry'm. Spojrzałam na niego i widziałam zażenowanie
-Przepraszam, ja...
-W porządku.- moje kąciki ust minimalnie się uniosły
-A co do tej rozmowy, to nie jestem jeszcze gotowa...
-Dobrze, rozumiem to- uśmiechnął się i upił łyk napoju
         
-DZIĘKUJĘ, ŻE POSZŁAŚ ZE MNĄ na kawę. Tęskniłem za tobą.- powiedział chłopak, gdy powoli wracaliśmy na zajęcia
-Nie masz za co. Ja też tęskniłam.
-Mogę cię przytulić? Jak przyjaciel przyjaciółkę? - zapytał nieśmiało. Myślałam nad tym chwilę
-Wydaje mi się, że nie będzie problemu- powiedziałam, a Harry objął mnie w tali. Zamknęłam na chwilę oczy, a gdy je otworzyłam, przez ramię chłopaka, dostrzegłam z daleka Zayn'a. Boże, zlituj się nade mną.

5 komentarzy:

  1. omfg kfnweidjfkhbdsjikbfdsikjbfgewdsfbewbf będzie haja! czy jak tam :p czekam na cd M xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Zayn jak zawsze w odpowiednim momencie musi się pojawić. JAK SPIERDOLIŁ SPRAWĘ niech to lepiej szybko naprawia bo jak nie to będzie mógł się pożegnać z Kate i jej miłością dziewczyna nie będzie czekać wiecznie. Lou taki kochany <3 Do następnego
    Zuza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O ja jebie O.o bedzie akcja, Zayn albo mu wpierdoli albo odejdzie.... chce juz kolejny, nie chce byc zlosliwa ale proszeee ruszcie kochane dupska ;D i napiszcie kolejny jak najszybcieeej :* LOOOFCIAAAAM WAAAS I TO FF <33

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle wspaniała, jesteście świetne. Mam nadzieję, że Zayn ruszy dupę i zawalczy o Kate. Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooooo huhuhu! Przepraszam ze tak późno, jakoś nie miałam czasu :P ale jaki rozdział!!! Ile się dzieje :D no nie mg! Naprawdę <3

    OdpowiedzUsuń