niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 25

Uwaga! Ten rozdział zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czytając to, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz tego czytać, możesz ominąć notkę!

ZAYN'S POV
Spokojnie prowadziłem samochód, bo niestety musiał zacząć padać deszcz. Faktem jest to, że uwielbiam szybką jazdę, ale nie byłem sam w aucie. Jechała ze mną niezwykle piękna i krucha istota jaką była Katherine. Kątem oka spojrzałem na nią na chwile spuszczając wzrok z drogi i widziałem, że zasnęła. Nie dziwie jej się. Dzisiejszy dzień był długi, ciężki. Uśmiechnąłem się pod nosem widząc spokojnie i słodko śpiącego aniołka na fotelu mojego samochodu. W końcu dojechaliśmy na miejsce, a ja zaparkowałem pojazd tuż na wjeździe przed domem. Wyciągnąłem kluczyki ze stacyjki i spojrzałem na dziewczynę. Naprawdę nie chciałem jej budzić. Cicho otworzyłem drzwi i lekko je zamknąłem po czym podszedłem z drugiej strony. Otworzyłem drzwi i schyliłem się do niej. -Katherine, skarbie. Obudź się, jesteśmy na miejscu- powiedziałem szeptem. Mruknęła wiercąc się na fotelu, a ja nie mogłem powstrzymać uśmiechu, który już powoli wkradał się na moja twarz.
-Piękna, chodź- zaśmiałem się cicho, gdy próbowała mnie odgonić ręką. Westchnąłem i postanowiłem wziąć ją na ręce. Jedną ręką podtrzymywałem jej nogi, a drugą plecy. Swoje ręce chyba odruchowo założyła mi ręce na kark. Kopnąłem drzwi od samochodu i zacząłem iść w stronę wejścia do domu. Wyglądała tak słodko kiedy spała. Dobra, teraz serio zaczynam się bać o mój stan psychiczny. Kiedy ostatnio ja powiedziałem, że coś jest słodkie?! Nie ważne. Otworzyłem drewnianą powłokę i wszedłem do środka. Postanowiłem nie budzić Katherine, ponieważ musiała odpocząć, więc wszedłem schodami na górę, do sypialni. Gdy tylko znaleźliśmy się w pomieszczeniu, położyłem dziewczynę na łóżku. Zacząłem ściągać jej buty, kurtkę i spodnie, aby było jej wygodnie. Zanim wyszedłem, pocałowałem ją jeszcze w policzek. Mamrotała coś pod nosem, lecz nic z tego nie zrozumiałem, więc stwierdziłem, że mówiła przez sen. Wyszedłem po cichu z pokoju uprzednio zamykając drzwi od sypialni i skierowałem się do łazienki na końcu korytarza. Chciałem wziąć gorący prysznic. Wszedłem do łazienki, ściągnąłem z siebie ubrania i wszedłem do kabiny. Już po chwili fale gorącej wody spływały po moim ciele. Tyle rzeczy ostatnio się wydarzyło. Nie wiem co ze mną jest, może jestem chory. Ale to co czuję przy Katherine jest nie do opisania. Jest najpiękniejszą dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem i musiałem się nią zaopiekować. Nie mogłem pozwolić na to, żeby cos jej się stało. Żeby ktoś lub coś ją skrzywdziło. Opłukałem włosy z piany i przemyłem twarz gorącą wodą. Szampon zaczął trochę szczypać mnie w oczy co totalnie zignorowałem. Owinąłem ręcznik wokół pasa i wyszedłem z łazienki. Musiałem wziąć z pokoju moje ubrania na dzisiaj, więc cicho nacisnąłem klamkę i cicho wszedłem do pokoju. Łóżko na, którym wcześniej leżała Katherine, było puste. Ruszyłem w kierunku garderoby. Gdy rozsunąłem drzwi zobaczyłem ją. Włosy miała związane w kucyk i ubrana była tylko w czerwoną, koronkową bieliznę, przez którą można było dojść od samego patrzenia. Popatrzyła sie na mnie i uśmiechnęła nieśmiało. Gdyby nie ten strój, można by powiedzieć, że wyglądała uroczo, ale zamiast tego określenia jakie mógłbym użyć to seksowna, gorąca, piękna.
-Hej- powiedziała cicho.
-Hej- uśmiechnąłem się, a ona to odwzajemniła niemal natychmiastowo.
-C-co to za strój?- kurwa, jak ona na mnie działa.
-Nie podoba ci się?- jej mina od razu pobladła.
-Żartujesz sobie? Wręcz przeciwnie. Jesteś gorąca-odpowiedziałem nerwowo oblizując dolną wargę. -Nieprawda-zachichotała. Jezu, coraz bardziej zaczyna mi się podobać jej śmiech. Ale jej ciało tak cholernie mnie dekoncertuje.
-Czemu już nie śpisz?-zapytałem powstrzymując się od rzucenia na nią i dotknięcia każdego cala jej pięknego ciała.
-Um ... miałam głupi sen-uśmiechnęła się słabo. Nie wiedziałem o co chodzi, ale chyba mi nie powie. -Katherine, chcesz o tym pogadać?-zapytałem spokojnie. Odwróciła się do mnie i znów uśmiechnęła. -Nie, wszystko jest w porządku- znów odwróciła się do szafy i składała ubrania. Jezu, dlaczego ona musiała to założyć. Nie mogę już dłużej wytrzymać.
-Zayn, przestań się na mnie gapić-odezwała się szeptem tak jakby ktoś jeszcze znajdował się w tej garderobie.
-Gdyby było to możliwe, zrobiłbym to- zaśmiałem się, a ona zrobiła to samo.
-Co byś zrobił, gdybym ja się tak gapiła na ciebie?- odwróciła się twarzą w moja stronę i położyła dłonie na biodrach. Bez zastanowienia upuściłem ręcznik, który przed chwilą wisiał na moich biodrach.
-Jestem cały twój- uśmiechnąłem się do niej. Oczy Katherine powiększyły swoje rozmiary. Widziałem, że nie wie co ma zrobić. Jednak zaraz szybko odwróciła się tyłem do mnie.
-Zayn!- pisnęła.
-Załóż ten ręcznik!- zakryła sobie oczy, jak małe dziecko, które właśnie nakryło swoich rodziców na pieprzeniu się. Mimowolnie zaśmiałem się z jej reakcji.
-Ty się rozbierz, a ja się ubiorę- przybliżyłem się do niej i przycisnąłem do siebie nasze ciała. Mój kutas ciasno przylegał do jej pupy. Miałem wrażenie, że nie czuje się komfortowo, ale wiedziałem, że w jakiś sposób podoba jej się to.
-Gdybyśmy pozbyli się tego-chwyciłem za szelkę od stanika i strzeliłem jej w nagie ramie.
-Zayn, ubierz ten cholerny ręcznik!-krzyknęła śmiejąc się i tupiąc nogami o podłogę. Nie mogła uciec, ponieważ moje dłonie ciasno oplatały jej biodra.
-I może ściągniemy jeszcze to-zacząłem ciągnąc jej majtki w dój jej ciała, ale ona próbowała za wszelką cenę zatrzymać moje ruchy.
-Przestań!-niemalże pisnęła, a ja nie mogłem się powstrzymać. Uwielbiam kiedy tak piszczy!
-No Katherine, ściągamy majteczki-powiedziałem wprost do jej ucha na co głośno się zaśmiała. Szybko ściągnąłem koronkowy materiał. Chyba się tego nie spodziewała, bo po raz kolejny pisnęła. Odwróciłem ją przodem do siebie i popatrzyłem w jej oczy. Nic nie mówiła, tylko skanowała moją twarz. Chwyciłem jedna ręką jej pośladek i ścisnąłem, na co podskoczyła lekko w miejscu. Chwyciłem frotkę, która miała na włosach i ściągnąłem ją. Jej piękne włosy opadły na jej ramiona -C-co r-robisz?- wyszeptała .
-A na co to wygląda?- zapytałem równie cicho co ona. Pochyliłem się i pocałowałem jej szyję, a ona jęknęła cicho. Samo całowanie szyi tak na nią działa.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak gorąco wyglądałaś w tej bieliźnie-przyparłem jej ciało do szafy i dalej całowałem jej szyję. Poczułem jak jej palce mocno zaciskają się na moim barkach. Przez siłę z jaka wpiłem się w jej szyję nie mogła utrzymać równowagi.
-Zayn ...-w jej głosie wyczułem jakby prośbę abym przestał. Albo mnie słuch myli, albo jest jej tak zakurwiście dobrze, że nie może wytrzymać.
- Oddaj mi się-wypowiedziałem do jej ucha. Usłyszałem cichy jęk wydobywający się z jej ust, co mnie usatysfakcjonowało. Wiedziałem, jak reagowała na mój dotyk, więc mogłem to wszystko wykorzystać.
-Z-zayn- wyjąkała, co mnie podnieciło kurwa jeszcze bardziej. Ale kurwa jaki normalny człowiek, by nie zareagował tak jak ja. Dziewczyna taka jak Katherine, stoi przede mną w czerwonym koronkowym staniku, bez majtek, moje nagie ciało jest przyciśnięte do niej i jęczy mi koło ucha. To jest trochę jak jakieś jebane porno.
-P-proszę- szepnęła.
-Oddaj. Mi. Się- powtórzyłem jeszcze raz i przygryzłem jej dolną wargę. Nie wiem czy zrobiła to odruchowo, czy specjalnie, ale wypchnęła biodra do przodu, tym samym całkowicie napierając na moje nagie krocze. Sam z siebie warknąłem gardłowo.
-Katherine... -z moich ust wyleciało jej imię. Nie mam pojęcia dlaczego, ale w jej głosie cały czas słyszałem prośbę, abym przestał. Jakby odrzucenie. Próbowałem to odrzucić, ale z każdym jękiem dziewczyny słyszałem to jeszcze bardziej. Chwyciłem ją za pupę i podniosłem ją do góry. Oplotła moje ciało nogami, a ja całując jej piękne i pełne usta wyszedłem z garderoby, kierując się w stronę łóżka w mojej sypialni. Jej dłonie cały czas błądziły w moich włosach, a jej biodra poruszały się w rytmie naszych pocałunków. Mój twardy już penis ocierał się o jej kobiecość kiedy tak poruszała biodrami.
-Kurwa Katherine...-wysypałem zamykając nogą drzwi od garderoby. Podszedłem do łóżka, aby następnie na nim usiąść, nadal trzymając Katherine na rękach.
-Zabijesz mnie kiedyś... kurwa przysięgam- wysapałem do jej ust i poczułem jak lekki uśmiech wkrada się na jej twarz. Ruchy jej ust na moich, bioder na moim kroczu i dłoni w moich włosach... to wszystko ze sobą współgrało. Jakby było zsynchronizowane. Gdy ścisnąłem jej pośladek mocniej, niż wcześniej, jej biodra z wiele większą siłą, naparły na moje.
-Kurwa..- wysyczałem.
-Czy ty chcesz, żebym doszedł w taki a nie inny sposób? -z trudem łapałem oddechy. Zachichotała wprost do moich ust i przysięgam, że te wszystkie wcześniejsze wątpliwości zniknęły. Nagle poczułem jak dłonie dziewczyny popychają mnie na łóżku, a ona siada okrakiem na moim torsie. Kiedy przerzuciła jedna nogę i usadowiła się wygodnie na moim brzuchu przygryzła mocno wargę. O kurwa ... Jej brązowe włosy były całe roztrzepane, a jej seksowny uśmiech doprowadzał mnie do granic możliwości. Pochyliła się nade mną i jeszcze mocniej przywarła do mnie swoimi biodrami. Mój kutas już był cały twardy, a ona nic takiego jeszcze nie zrobiła. Jest po prostu sobą i to właśnie doprowadza mnie do szaleństwa. Nic nie musi robić, aby być seksowna.
-Co ja mam z tobą zrobić...- pochyliła się nad moim uchem i ugryzła miejsce pod nim. Jęknąłem gardłowo, a ona uśmiechnęła się w pełni zadowolona z mojej reakcji.
-Pieprz się ze mną- warknąłem, a ona zatrzymała się na chwilę. Jednak sekundy później, ponownie uśmiechnęła się figlarnie. Ona się ze mną do chuja bawi! Położyła swoją rękę na moim brzuchu. Widziałem jak zjeżdża coraz niżej. Podniosła się lekko do góry, a jej ręką wylądowała na moim już twardym penisie.
-Więc chcesz, żebym się z tobą pieprzyła-podkurczyła swoje palce na wysokości mojego penisa.
-Ale nie wydaje mi się, żebyś na to zasłużył-odpowiedziała gładząc jednym palcem mojego kolegę. -Byłeś złym chłopcem-jej druga dłoń sięgnęła do mojego podróbka podnosząc go do góry. Pociągnęła go w górę i spojrzała na mnie ostrym wzrokiem, w którym kryło się dużo erotyzmu. -Bardzo złym chłopcem-co w nią wstąpiło?! Nagle zrobiła jeden długi i posuwisty ruch biodrami, co przyprawiło mojego kutasa o drżenie.
-Więc jak?-zapytała. Kurwa, czego ona oczekuje. Nie dam jej tej satysfakcji. Jeśli myśli, że może nade mną dominować, to do chuja jest w wielkim błędzie. Szybko chwyciłem jej ramiona i obróciłem nas tak, że teraz ja byłem nad nią. Widziałem szok w jej oczach i teraz ja się znacząco uśmiechnąłem. Moja dłoń wędrowała po jej udzie, przez co dziewczyna miała zamknięte oczy. Przygryzła wargę, gdy niespodziewanie włożyłem w nią swój palec. Zacząłem nim poruszać w dosyć szybkim tempie -Kochanie, zapamiętaj, że to ja zawsze miałem, mam i będę miał pełną kontrolę. Nie pozwolę ci się bawić moim kutasem w ten sposób, bo będę musiał cię ukarać- wyszeptałem do jej ucha. Chciała ścisnąć swoje uda razem, ale moje nogi jej na to nie pozwalały. Po chwili włożyłem w nią kolejnego palca. Jęknęła błagalnie, jakby prosiła o więcej. Podkurczyłem swoje palce i dziewczyna pisnęła w odpowiedzi na mój ruch. Oczy miała cały czas zamknięte.

-Czy mówiłem już, że wyglądasz podniecająco, gdy leżysz pode mną szczytując?- zacząłem całować jej klatkę piersiową.
-Nawet nie wiesz jak cholernie gorąco wyglądałeś ty kiedy byłeś tak kurewsko bezbronny- nawet jak robię jej palcówkę to te jej wyszczekany usteczka nie mogą się zamknąć. Widziałem jak walczyła ze sobą próbując nie jęknąć, ale słabo jej to wychodziło.
-Oj Katherine, Katherine. Moja biedna, już prawie szczytująca Katherine. To teraz ja zapytam. Co ja mam z tobą zrobić skarbie?-popatrzyłem na jej zaciśnięte oczy i formujące się w cienką linię usta. -Przepieprzyć tak jak nigdy w życiu-wysyczała. Kuźwa, jest wyszczekana.
-Tego właśnie chcesz?-zapytałem. Moje palce nadal znajdowały się w niej ruszając się do przodu i do tyłu, co jakiś czas podkurczałem je.
-Nie zawsze można dostać to czego chcemy-oświadczyła mi wypychając biodra do przodu.
Kurwa jego mac.
-Jeśli jeszcze raz to zrobisz, to przysięgam, że jeszcze dzisiaj będziesz orgazmować z 20 razy - warknąłem.
-A wracając do tego co powiedziałaś, to jest inny przypadek. Teraz oboje jesteśmy napaleni. To jak? Tego chcesz?- zapytałem.
-Tak- jęknęła.
-Co tak?- chciałem to od niej usłyszeć.
-Tego właśnie chcę- sapnęła, a ją się uśmiechnąłem.
-Najpierw skończymy to co zaczęliśmy teraz- mruknąłem jej do ucha i gwałtownie przyśpieszyłem ruchy moich palców w niej. Mój kciuk zaczął bawić się jej łechtaczką, przez co jęknęła głośno -Zayn...- wysapała i przygryzła swoją wargę. Moje palce z każdym ruchem, coraz szybciej się poruszały, a oddechy Katherine były coraz bardziej nierównomierne.
-Twoje wyszczekane usteczka nie mają już nic do powiedzenia?-zapytałem ciągnąc jej dolną wargę w dół.
-Zobaczymy jak ty będziesz jęczeć kiedy będę ci obciągać-złapała za mój kark i przybliżyła go na wysokość swoich oczu, aby móc mocno wpić się w moje usta.. Nie mogłem uwierzyć w to co powiedziała. Od kiedy ona jest taka pewna siebie. Zawsze leżała i jęczała w ogóle się nie odzywając. A teraz? Teraz cały czas mi odszczekuje. Przyznam, że cholernie podnieca mnie to w jaki sposób się do mnie odzywa, ale jeszcze bardziej podniecające jest to jak leży i próbuje zaprzestać swoim jękom. Kiedy jej język dostał się do moich ust, mocniej wypchnęła biodra do góry i poruszyła nimi dwa razy w górę i w dół.
-Boże ...-warknęła gardłowo wprost do moich ust. Kiedy wbiłem mocno swoje palce, tym samym je podkurczając, jej nogi zaczęły się trząść, a klatka piersiową uniosła się do góry. Jęknęła głośno i po chwili jej ciało opadło bezwładnie na materac. No to teraz będzie ciekawie.
-O nie, nie skarbie. Chciałaś żebym cię przepieprzył. Nie będziesz odpoczywać- sięgnąłem do stolika nocnego i z szuflady wyciągnąłem małe opakowanie, w którym była prezerwatywa. Naciągnąłem ją na swoją długość i rzuciłem gdzieś paczuszkę. Ponownie zawisłem nad zdyszana dziewczyną. Uniosłem jej biodra swoją dłonią i mocno się w nią wbiłem. Otworzyła usta, aby jęknąć, ale tego nie zrobiła. Położyłem swoje ręce po obu stronach jej głowy. Moje ruchy w niej były szybkie, ale płynne. Chciałem żeby to zapamiętała na całe życie.
-Dojdziemy razem. Jeżeli dojdziesz szybciej skończy się to dla ciebie nieciekawie-odparłem dumny z tego, że nie jąkałem się podczas swojego oświadczenia. Dziewczyna zmrużyła oczy i złapała się za włosy.
-Z-zayn ... proszę ...-próbowała coś powiedzieć, ale nie udało jej się.
-Po-pocałuj mnie-jej oczy nadal były zamknięte. Szybko wpiłem się w jej usta z niesamowitą potrzebą jej dotyku pełnych ust na swoich. Co ta dziewczyna ze mną robi? Uwielbiam to wszystko. Uwielbiam jak błaga mnie o więcej. Od dzisiaj uwielbiam także to w jaki sposób przejęła nade mną kontrolę. Jest niesamowita. I moja. Tylko moja. Usłyszałem jej krzyk kiedy już prawie jej ciałem zawładną orgazm. Spróbowałem zwolnić swoje ruchy. Oderwałem swoje wargi od jej i spojrzałem na nią. Podniosłem jej nogi do góry i nadal poruszałem się rytmicznie.
-Zayn, nie wytrzymam dłużej-nawet to mogło podniecić mnie do granic możliwości. Jej wyszczekane usteczka, zaciśnięte w jedną linię. Jej dłonie mocno ściskające materiał kołdry i głośne jęki.
-Razem. Pamiętaj, razem-oświadczyłem miękko. Czy to wszystko działa na mnie kojąco?
-Szy-szybciej-wysapała. Widziałem jak jej ręce wędrują za nią po to, aby mogły dostarczyć sobie podpory poprzez ramę mojego łóżka. Czułem, że jestem coraz bliżej, ale nie chciałem tego kończyć. -Nie Katherine- warknąłem gardłowo. Pochyliłem się nad jej klatką piersiową i zacząłem całować jej lewą pierś. Po raz kolejny jęknęła, co zachęciło mnie do dalszego całowania każdej części jej ciała. Gdy dotarłem do sutka, zacząłem go lekko ssać, a Katherine łapiąc za moje włosy, zaczęła je ciągnąć, co podnieciło mnie jeszcze bardziej.
-Z-zay... p-prosze..- krzyczała i wiedziałem, że zaraz dojdzie. Przyspieszyłem ruchy, aby następnie jak najmocniej wypchnąć biodra do przodu, tym samy doprowadzając nas oboje do orgazmu. Widziałem jak dziewczyna cała się trzęsie. Opadłem na jej klatkę piersiową i wsłuchiwałem się w szybkie bicie jej serca.
-To wszystko na co cię stać?-zapytała głęboko oddychając. Spojrzałem na nią, a ona zachichotała pod nosem.
-Żartujesz sobie, prawda?-moje oczy rozszerzyły się. Zachichotała na moje zdziwienie.
-To było genialne-nadal chichotała. Zaśmiałem się razem z nią.
-Że też po tak dobrym ruchaniu ma pani jeszcze tyle siły-pocałowałem ją.
-Chyba nie znasz moich możliwości-uśmiechnęła się odwzajemniając pocałunek. Uniosłem brwi ze zdziwienia.
-Jesteś pewna?- rzucilem jej wyzwanie i zobaczyłam jak uśmiech znika z jej twarzy.
-Um... tak- zawahała się, a ja postanowiłem sprawdzić jej pewność siebie.
-No to wezmę cię od tyłu- wyszeptałem jej do ucha.
-Nie!- pisnęła, a ja głośno się zaśmiałem.
-Jednak nie jest pani taka wytrzymała i pewna, Panno Lockwood.- wydęła usta, przez co zaśmiałem się jeszcze głośniej.
-Wiedziałem.- pocałowałem ją mocno. Zaprzestałem naszemu pocałunkowi, gdy nam obu zabrakło powietrza.
-Ten seks był niesamowity- powiedziałem do niej.
-Nie ulega to żadnym wątpliwościom-zachichotała. Popatrzyłem na nią, a ona słodko się uśmiechnęła. Mrugnęła do mnie oczkiem.
-Więc teraz codziennie będziemy pieprzyć się na twoim łóżku?-zapytała całkiem poważnie. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu, który wkradał się na moją twarz. Po chwili jednak ocknąłem się i zacząłem głośno śmiać. Na delikatnie skropionym potem czole pojawiła się zmarszczka. Nie wiedziała chyba z czego się śmieję.
W sumie ja też nie wiedziałem.
-I to tak ostro, że nie masz pojęcia....- mruknąłem i zeszedłem z niej.

KATHERINE'S POV
Jeszcze kilka chwil obudziłam się wyspana o 23, a teraz uprawiałem seks z Zayn'em i znów jestem padnięta, chociaż to wszystko co teraz się działo jest warte nawet głodówki przez całe życie. Jestem strasznie zmęczona. Dwa orgazmy pod rząd. Można mówić co się chce, ale jak dla mnie to dużo. Zayn zaczął się ubierać, a ja postanowiłam zrobić to samo. Wstałam z łóżka i ubrałam bieliznę, którą Zayn wcześniej rzucił na podłogę. Chłopak w ciągu mojego ubierania, cały czas się na mnie patrzył. Było to z jednej strony bardzo przyjemne, ale z drugiej nie czułam żadnej swobody. Postanowiłam to zignorować, ale przyznam szczerze, że ciężko było zbyć wzrok Zayn'a. Ubrana już w bieliznę musiałam podejść to szuflady, do której spakowałam parę swoich ubrań. Kiedy chwyciłam koszulkę w jedną dłoń usłyszałam wibracje mojego telefonu. Podeszłam do biurka spuszczając swoją rękę wzdłuż ciała i chwyciłam za telefon.
-Kate?-usłyszałam głos Amber. Tak szczerze to nie miałam najmniejszej ochoty na rozmowę z nia, ale z racji tego, ze byłam jej współlokatorką chyba należały jej się jakies wyjaśnienia.
-Hej- chciałam jeszcze dodać Amber, ale Zayn był ze mna w pokoju i nie chciałam ryzykować tym, że zabierze mi telefon czy coś.
-Co ty z nim robisz?
-Wszystko okay. Dziękuję, ze pytasz- powiedziałam sarkastycznie, a ona westchnęła głośno.
-Kate!- upomniała mnie. Kurwa, niech wszyscy przestaną to robić. Nie jestem dzieckiem!
-Jestem szczęśliwa!- powiedziałam poirytowana.
-Serio?- słyszałam ironie w jej glosie
-Tak. Serio- warknęłam.
-On cię zrani i porzuci, Kate- odpierdolcie się ludzie! Serio, miałam ochotę się rozłączyć, albo krzyknąć do niej, ale starałam się trochę uspokoić.
-To moja sprawa-odpowiedziałam. Wiedziałam, że Zayn cały czas mi się przyglądał i oczekiwał, że powiem mu kim jest mój rozmówca.
-Liam już ci się wyżalił?-zapytałam poirytowana.
-Tak, powiedział też, że twój ojciec wsiadł już w samolot-moje oczy podwoiły swoje rozmiary. Usiadłam na łóżku i potarłam czoło dłonią. Zayn znalazł się tuż koło mnie w ciągu minuty.
-Wiem, że kłamiesz Amber-chłopak położył dłoń na moim udzie.
-Nie kłamię, Kate. Niedługo tu będzie, a wiec się szykuj- ona stara się mnie zastraszyć?! Na pewno nie!
-Wiesz co Amber? Tak naprawdę to mało interesuje mnie mój ojciec. Już pewnie znasz tą historyjkę, wiec powinnaś zrozumieć moje zachowanie. On nie ma tu nic do gadania- warknęłam.
-Kate...
-Nie Amber. Musze kończyć. Nikt, ani nic nie zmieni mojego zdania. Moje życie, mój wybó.- powiedziałam głośno i rozłączyłam się. Mam ich w dupie. Nie mam zamiaru wracać więcej do tego tematu. Schowałam twarz w dłonie i próbowałam choć trochę się uspokoić.
-Katherine?-Zayn przytulił mnie do swojego boku i pocałował w głowę. Nie mogę się przy nim rozpłakać. Nie mogę.
-Dlaczego wszyscy traktują mnie jak małe dziecko? Co ja im wszystkim zrobiłam-popatrzyłam w jego oczy. Moje zaszły już łzami. Nie płacz Kate, nie płacz.
-Spokojnie skarbie. Nie płacz-powiedział czule i znów mnie do siebie przytulił. Niestety nic nie mogłam poradzić na to, że łzy zaczęły wylatywać z moich oczu. Zaczęłam szybko wycierać mokre od łez policzki. Muszę być twarda.
-Nie. Jest okay- uśmiechnęłam się.
-Jesteś pewna?- zapytał czule.
-Tak- odpowiedziałam jak najradośniej umiałam i chyba sama to łyknęłam. Moje powieki zaczynały robić się coraz cięższe.
-Jestem śpiąca- ziewnęłam, a Zayn zachichotał w odpowiedzi.
-Zatem idziemy spać- pocałował mnie w czoło i obszedł łóżko, aby położyć się od swojej strony. Położyłam się wygodnie i miałam wrażenie, że tonę w krainie snów.
-Dobranoc piękna- pocałował moje ramię.
-Dobranoc- odpowiedziałam miękko. Fala zmęczenia mną ogarnęła i po chwili już zasnęłam.

********
Zerwałam się z łóżka kiedy usłyszałam trzask szafki. -Przepraszam-po chwili obok siebie widziałam Zayn'a. Był jeszcze w bokserkach. Czarnych bokserkach.
-Nic nie szkodzi-uśmiechnęłam się słabo.
-A więc dzień dobry-powiedział czule i uśmiechnął się.
-Dobry-odpowiedziałam na jego uśmiech.
-No wstawaj, dzisiaj na uczelnię-zachęcił mnie. Pociągnął za róg kołdry, odkrywając moje ciało i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że spałam nago. Na moich policzkach pojawił się szkarłatny rumieniec. Zebrałam kołdrę opatulając nią swoje ciało i z zaspanymi jeszcze oczami ruszyłam w kierunku łazienki.
-Zaraz, zaraz. A gdzie mój poranny całus?-chwycił mnie w pasie. Nadal trzymałam mocno zaciśnięty w dłoniach materiał przy klatce piersiowej. Zachichotałam delikatnie pod nosem i musnęłam jego usta. Jedną dłonią oplótł mnie jeszcze mocniej i przybliżył jeszcze bardziej. Oderwaliśmy się od siebie, aby zaczerpnąć powietrza, którego zabrakło nam podczas naszego porannego całusa. Uśmiechnęłam się nieśmiało i powoli weszłam do łazienki. Widziałam, że na pralce leży już moja bielizna poskładana w kosteczkę. Zrzuciłam z siebie kołdrę i przemyłam twarz wodą. Umyłam jeszcze zęby i przebrałam się w czarny stanik i tego samego koloru majtki. Wyszłam z pomieszczenia i ruszyłam do mojej małej szafeczki, w której znajdowały się moje ubrania. Zayn'a nie było w pokoju. Słyszałam jakieś odgłosy na dole więc może to on. Po długim namyśle zdecydowałam się na przetarte, w niektórych miejscach dziurawe czarne spodnie i czerwoną koszulę w kratę. Spakowałam książki do torby i jeszcze raz weszłam do łazienki, aby móc podkreślić moje oczy maskarą. Moje włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone. Zebrałam się i ruszyłam w kierunku schodów. Głos Zayn'a z każdym moim krokiem, był coraz bardziej donośny. Wydawało mi się, że rozmawia przez telefon. Postanowiłam jednak tego nie sprawdzać. Weszłam do kuchni i nalałam sobie już zrobionej kawy z dzbanka. Szczerze to nie mam najmniejszej ochoty na to, aby iść na uczelnię, ale właściwie tylko po to jestem w Ameryce. To, że poznałam Zayn'a, nie zwalnia mnie z moich obowiązków. Wypiłam resztę zawartości mojego kubka i poszłam do przedpokoju. Chwyciłam moje białe trampki i założyłam je na stopy. Chłopak cały czas rozmawiał, albo raczej krzyczał do swojego rozmówcy. Zaczynałam się zastanawiać z kim on tak ostro rozmawia, ale wolałam się nie pytać bo wiedziałam, że to dla niego bardzo drażliwy temat. Gdy jego głos ucichł, usłyszałam jego kroki. Wyszedł na korytarz, podążając w moja stronę bez żadnej emocji na twarzy. Wyglądał idealnie. Jak zwykle. Miał czarne, podarte spodnie, biały opinający się na jego ciele T-shirt, dżinsową katanę i czarne okulary. Zdziwiło mnie to, że nie ubrał swojej skórzanej kurtki, ale i w tym i w tym wyglądał bosko. Czułam się przy nim jak pokraka. To jak ona wyglądał, a to jak ja. Przecież on był idealny, a mi do tego było w chuj daleko. Przygryzłam wewnętrzną stronę policzka i podniosłam się z ziemi.
-Gotowa?-zapytał obojętnie. Czyli wracamy do chuja Zayn'a.
-Tak-przygryzłam wargę i podeszłam do niego. Stanęłam na palcach i popatrzyłam na jego wargi. -Po prostu pocałuj-wyczułam w jego głosie nutę rozbawienia. Wpiłam się w jego usta opierając się o jego silne wargi. Czułam jak jego spięta sylwetka powoli zaczyna się rozluźniać.
-Już się nie złościmy?-zapytałam spoglądając na niego. Nie mam pojęcia dlaczego, ale za każdym razem kiedy skończymy całować się, po prostu tak jakbym wstydziła się spojrzeć w jego oczy.
-Już nie-uśmiechnął się i puścił moje biodro. Poszedł po torbę i kiedy już miał ją na ramieniu wskazał gestem dłoni, abym wyszła z mieszkania. Weszłam do jego czarnego BMW i chłopak zamknął za mną drzwi. Obszedł samochód dookoła i zajął miejsce kierowcy. Gdy auto ruszyło, Zayn położył rękę na moim udzie, tym samym wywołując na moim ciele milion dreszczy.
-Jesteśmy- powiedział i spojrzał na mnie.
-No to zaczynamy- odpowiedziałam i odpięłam pas, aby wysiąść z samochodu. Podeszłam do Zayn'a, a on objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w kierunku wejścia na uczelnie. Czułam się dziwnie. Mijaliśmy wszystkich studentów i wszystkie pary oczu, były skierowane na nas. Widziałam też kilka dzuni, które patrząc się na naszą dwójkę, szeptały coś do siebie.
-Nie stresuj się tak kochanie. W końcu im przejdzie- pocałował mnie w czoło, co mnie trochę zdziwiło, ale przynajmniej wiedziałam, że nie bał się ze mną pokazywać.
-Wiem, po prostu to jest dziwne- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się słabo.
-Ale zobacz na nich. Wystarczy się przejść trawnikiem przed uczelnią, a już jesteśmy tematem numer jeden- zaśmiał się cicho, na co odpowiedziałam tym samym.
-Widzę, że pan Malik uwielbia kiedy cała uwaga jest skierowana właśnie na pana-droczyłam się. -Uwielbiam-odparł rozbawiony. Zatrzymaliśmy się przy jednym z okien i stanęliśmy na przeciwko siebie. Jego dłoń gładziła moją, która spokojnie zwisała tuż obok mojego ciała.
-Gdzie masz zajęcia?-zapytał. Przyznam, że nie myślałam racjonalnie. Myślałam, że oleje mnie i będzie ignorował bądź unikał. Ale on stoi tu ze mną i jeszcze okazuje wobec mnie tyle czułości. -Wydaje mi się, że najpierw mam zajęcia angielskiego- odpowiedziałam.
-Myhym, mam matme. Wyskoczymy razem gdzieś na lunch po 4 lekcji?-zapytał i gdyby się tak dobrze przyjrzeć w jego oczach można było obaczyć nutkę szczęścia.
-Z wielką przyjemnością-uśmiechnęłam się szeroko. Usłyszeliśmy dzwonek, a kiedy spojrzałam na zegarek wiedziałam, że oznajmiał on rozpoczęcie się zajęć.
-Spóźnisz się-powiedziałam kiedy nadal stał koło mnie trzymając mnie za dłonie. Uśmiechnął się z zaistniałej sytuacji.
-No co?-o co mu chodzi?
-Nic, nic-odwróciłam swój wzrok w kierunku klasy i zobaczyłam, że nauczyciel już przy niej stoi. -Pan Wood już jest. Muszę iść-odparłam puszczając jego dłonie.
-Zaraz, zaraz. Nie tak prędko-Zayn złapał mnie za dłoń i chwycił drugą za policzek, aby móc złączyć nasz usta w namiętnym pocałunku. Boże. Miałam wrażenie, że nikogo dookoła nie ma. Tylko my. Oczywiście było wiele ciekawskich i zazdrosnych spojrzeń rzuconych w tamtej chwili, w naszą stronę. Mało mnie to obchodziło. Gdy ten pocałunek trwał, usłyszałam czyjeś chrząknięcie za naszymi plecami. Oderwałam się od Zayn'a i spojrzałam na kobietę za mną. O nie. To była moja pani profesor. Kurwa!
-Nie przeszkadzam państwu?- zapytała.
-Właściwie to tak. Przeszkadza pani- warknął widocznie poirytowany mulat. Spojrzałam na niego ostro. Człowieku, to jest pani profesor! Nie twoja koleżanka.
-Zamierza pani coś z tym zrobić?- ponownie warknął. Zobaczyłam strach w oczach kobiety. Co do chuja?!
-Idźcie n-na zajęcia- chciała brzmieć na pewną siebie, ale niestety to się nie udało.
-Tak myślałem- powiedział ostro i pociągnął mnie za sobą. Oddalaliśmy się od kobiety w kompletnej ciszy. Jednak oczekiwałam jakichś wyjaśnień z jego strony. Stanęłam w miejscu, a Zayn popatrzył na mnie ostrzegawczym spojrzeniem, dając do zrozumienia, abym szła za nim.
-Zayn, ja mam zajęcia-powiedziałam ściskając jego dłonie, aby zatrzymać go w miejscu.
-Chodź ze mną-próbował powiedzieć to łagodnie, ale nie za bardzo mu to wyszło.
-Stój-w końcu się zatrzymałam, a on zrobił to samo. Popatrzył na mnie i widziałam jego złość w oczach. Podeszłam do niego powoli i wspięłam się na palcach by móc go pocałować. Wiem, że to zawsze go rozluźnia.
-Spokojnie-musnęłam jego dolną wargę.
-Idź na zajęcia, zobaczymy się na następnej przerwie-uśmiechnęłam się do niego i oddaliłam się trzymając jego dłoń i kołysząc się na nogach.
-Nie mogę. Albo idziesz ze mną, albo się potem nie zobaczymy- powiedział i powiedział to takim tonem, którego oprócz krzyku nienawidziłam najbardziej.
-Idę na zajęcia- szepnęłam. Zobaczyłam jak jego linie szczęki są coraz bardziej widoczne. Wystraszyłam się. Spojrzał na mnie czarnymi oczami, a następnie wyrwał swoją dłoń z mojej i odszedł bez słowa. Tak po prostu. Chyba lubi takie pożegnania. Myślałam, że to już mamy za sobą, ale nie. On zawsze będzie taki sam. Załamana poszłam w kierunku klasy w, której miałam teraz zajęcia. Wszystkie zajęcia złośliwie mi się dłużyły. Oczywiście to co powiedział Zayn o lunchu, okazało się zwykłym gadaniem, bo nie było go. Chuj. Czekałam na niego. Gdy zajęcia się skończyły, nie wiedziałam co mam że sobą zrobić. Nie chciałam wracać do akademika, ale do Zayn'a raczej iść nie mogłam. Albo nie czułam się tam mile widziana. Chociaż tam są moje rzeczy. Mieszkam jak na razie z nim, tak? Jebać to. Wezmę taksówkę i pojadę do niego. Chwyciłam telefon i wybrałam numer. Taksówka przyjechała w ciągu 10 minut, co bardzo mnie ucieszyło. Wsiadłam do niej i ruszyliśmy. Cały czas rozmyślałam o tym co tak bardzo rozwścieczyło mulata. Kiedy już po 30 minutach dojechałam na miejsce, niepewnie wyszłam z samochodu i ruszyłam w kierunku drzwi. Weszłam po trzech schodkach na górę i stanęłam przed drzwiami wielkiego domu. Zadzwoniłam do drzwi i czekałam z nadzieję, że otworzy mi szczęśliwy Zayn. Takie rzeczy chyba dzieją się tylko w bajkach. Po jakichś 10 minutach dobijania się do tych cholernych drzwi, odpuściłam sobie i przysiadłam na jednym ze schodków prowadzących do domu. Dlaczego tak bardzo się rozzłościł? I gdzie on do cholery chciał mnie zabrać? Znów musiał wrócić fiut Zayn. Gdy tak siedziałam wpadłam na pewnie pomysł. Widziałam w kilku filmach, że klucze zapasowe chowali pod wycieraczką. Niepewnie podniosłam słomianą wycieraczkę i rzeczywiście znalazłam klucz. Podniosłam się i przekręciłam klucz. Drzwi się otworzyły i bez wahania szybko weszłam do środka. Rzuciłam torbę na podłogę. Nie chciałam się czuć jak obcy, więc trochę się rozgościłam. Weszłam do salonu i dosłownie opadłam na wielką, czarną, skórzaną kanapę. Jakby mnie to nie dziwiło. Skóra i czarny kolor były wręcz stworzone dla Zayn'a. Rurki, które miałam na sobie były bardzo nie wygodne i po krótkim namyśle ściągnęłam je, zostając w samej koszuli. Włączyłam telewizor, aby cała cisza, która gościła w domu została zastąpiona dźwiękami jakiegoś głupiego serialu. Weszłam do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego. Kiedy z powrotem wróciłam do salon zobaczyłam nikogo innego jak właściciela domu. Przyznam szczerze, że bałam się spotkać z nim twarzą w twarz po tym co mi zrobił.
-Jak tu weszłaś?-zapytał obojętnie.
Wow.
-Ciebie też miło widzieć-powiedziałam wymownie. Spojrzał na mnie ostrym wzrokiem, a ja nerwowo chwyciłam swoje spodnie, aby móc je założyć.
-Zapytałem o coś-odpowiedział ostro.
-Pomyślałam, że klucz są pod wycieraczką i tam właśnie były-odpowiedziałam wciągając na siebie spodnie.
-Gdzie idziesz?-boże czy on musi cały czas zadawać tyle pytań. Zignorowałam go i weszłam do kuchni.
-Katherine, odpowiadaj jak do ciebie mówię!- powiedział prawie, że krzycząc i wszedł za mną do pomieszczenia. Kutas.
-O co ci do chuja znowu chodzi?- chciałam powiedzieć ostro, ale przez strach jaki teraz odczuwałam przez tego chłopaka, bardziej pisnęłam.
-Czemu tu jesteś?!- popatrzył na mnie. On mnie traktował jak jakąś ścierę.
-A mam stąd kurwa iść?!- wybuchłam.
-No jakoś wtedy do kurwy nędzy nie chciałaś ze mną być, to czemu teraz chcesz?!- podszedł bliżej -Wtedy chciałam iść na zajęcia! A teraz wróciłam do domu! Chciałeś żebym z tobą zamieszkała, to oto do jasnego chuja jestem! Ale jeśli zachowujesz się jak typowy kutas, to chyba nic tu po mnie! Zapamiętaj sobie jedno... Nie. Jestem. Jak. Twoja. Lilly- wysyczałam ostatnie słowa, jedno po drugim.
-Czemu się tak ujebałaś na tą szmatę?!
-Nie zmieniaj tematu!- krzyknęłam.
-Odpowiedz!- prawie, że wrzasnął.
-Pierdol się- warknęłam i poszłam przed siebie. Chciałam go obejść, ale złapał mnie za nadgarstek, mocno go ściskając. Czułam kłujący ból.
-To boli- powiedziałam szeptem, a on po dłuższym czasie poluźnił uścisk.
-Fiut.- wyrwałam się z jego uścisku i poszłam do salonu.
-Katherine...-zaczął. Ooo, znowu to samo. Najpierw na mnie wrzeszczał, a teraz będzie przepraszać. Skąd ja to znam.
-Daj sobie spokój-odpowiedziałam chwytając za moją torbę i ruszyłam schodami na górę. -Katherine!-usłyszałam za sobą jego krzyk. Nie mam najmniejszej ochoty na rozmowę z nim. Najlepiej będzie jak wezmę swoje rzeczy i wrócę do akademika. Weszłam do pokoju i zabrałam się za pakowanie swoich ubrań do torby.
-Co ty robisz?-jego głos rozbrzmiał w całym pokoju.
-Wracam do akademika-odpowiedziałam stanowczo. Nie mogę mu tak łatwo ulec, nie tym razem.
-Nie- zabrał moja torbę i popatrzył na mnie gniewnym wzrokiem.
-Właśnie, że tak- rzuciłam i chciałam zabrać od niego torbę, ale podniósł ją tak, abym nie mogła dosięgnąć.
-Nigdzie nie idziesz- warknął.
-Oddaj mi ta torbę! Sam do tego doprowadziłeś! Wszystko musisz spierdolić swoim zachowaniem!- krzyknęłam wkurwiona. Nie odezwał się.
-Teraz oddaj mi tą t...
-Nie!- zobaczyłam, że obraca się i idzie w stronę okna. Nie wiedziałam co chce zrobić, więc stałam po prostu w miejscu. Nim się zorientowałam, Zayn otworzył okno i wyrzucił przez nie moją torbę -Co ty robisz?! Pojebało cię?!- krzyknęłam. Odwrócił się do mnie twarzą i szybko podszedł do mnie, przyciskając moje ciało do ściany, tym samym zamykając dystans między nami.
-Nigdzie. Nie. Idziesz.- warknął. Zobaczyłam jak jego oczy ciemnieją z każdą mijającą sekundą. -Jesteś kurwa moja! - walnał pięścią w miejsce tuż obok mojej głowy, przez co podskoczyłam że strachu.
-Z-zayn...
-Zamknij się- co?
-Przestań tak do mnie mówić!- pisnęłam, a on zacisnął zęby.
-Powiedziałem kurwa zamknij się!- krzyknął jeszcze głośniej niż wcześniej. Postanowiłam się już uciszyć. Zobaczyłam jak zamyka oczy i liczy do trzech,, żeby się trochę uspokoić i całkowicie zbijając mnie z tropu, wpił się gwałtownie w moje usta. Jego dłoń szybko wylądowała na moim tyłku i bardzo mocno ścisnął mój pośladek. Ugryzł ostro moja dolną wargę, przez co jęknęłam z bólu do jego ust. Próbowałam się wydostać z jego uścisku, ale chłopak był o wiele za silny. Jego krocze w pewnym momencie z całą siłą naparło na moje. To w chuj bolało. Co z nim jest nie tak?!
-Przestań!-krzyknęłam i kiedy odzyskałam siły odepchnęłam go od siebie.
-Przestań rozumiesz?! To przez ciebie! To przez ciebie chcę stąd wyjść! Przez to, że coś cię w dupę szczypie i czepiasz się mnie! Nie zrobiłam ci nic, kompletnie nic! Oddałam wszystko dla ciebie. Zaryzykowałam dla ciebie i tylko i wyłącznie dla ciebie, a ty mi się tak odpłacasz?! Co ja ci do cholery zrobiłam?! Sprawia ci przyjemność sprawianie mi bólu?-popatrzyłam na niego i czekałam na jego odpowiedź.
-No pytam się! Boję się ciebie, po prostu się boję-powiedziałam, a jego oczy rozszerzyły się do granic możliwości, kiedy usłyszał, że boję się go.
-Jesteś żałosny-spojrzałam na niego i ocierając mokre policzki wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Zbiegłam po schodach kierując się do ogrodu, aby zabrać swoją torbę, którą ten debil wyrzucił przez okno i jak najszybciej wyjść z tego domu. To jest tak, że mogłabym z nim być zawsze i równocześnie go nienawidzić. Jeszcze dzisiaj rano było tak pięknie, ale nie! On zawsze musi coś spierdolić. Wyżywa się na mnie, gdy tylko się na coś wkurwi. Klęknęłam na trawniku, tuż przed moją torbą, aby pozbierać do niej wszystkie wysypane rzeczy. Usłyszałam czyjeś kroki tuż za mną, ale szczerze to nie za bardzo chciałam się obracać i zobaczyć, tego przez kogo płaczę codziennie. -Katherine...
-Nie zaczynaj- powiedziałam i pociągnęłam nosem.
-Przestań. Popatrz na mnie. Proszę...- nie zrobiłam tego.
-Katherine...- gwałtownie wstałam z ziemi i obróciłam się z zapłakaną twarzą do niego.
-Czego jeszcze chcesz?! Czego ode mnie oczekujesz?! Rozumiesz, że ja tak nie potrafię funkcjonować?! Nie mogę znieść tych twoich ciągłych zmian nastroju, tej agresji, którą rzucasz w moją stronę! Ja n-nie... to jest strasznie ciężko wytrzymać...- mój głos załamał się na końcu -Katherine, ja wiem. Nie jestem normalnym człowiekiem. Jestem agresywny, impulsywny, wulgarny, ale mam też drugą stronę. Kochanie, nie zostawiaj mnie, proszę. Przepraszam- położył dłoń na moim policzku, abym na niego spojrzała. Wzdrygnęłam się kiedy jego dłoń wylądowała na moim policzku. -Obiecałaś, że mnie nie zostawisz-wyszeptał. Chciał przyciągnąć mnie bliżej siebie, aby zamknąć nas w uścisku, ale stawiałam małe opory po czym odpuściłam sobie i przyciągnął mnie mocno do siebie. -Nie mogę znieść myśli, że mnie zostawisz, a co dopiero nie mogę znieść tego, że boisz się mnie-wyszeptał, a w jego głosie czułam tak jakby ... strach.
-Proszę, nie zostawiaj mnie-musnął moje usta.
-Nie zostawiaj-wyszeptał muskając ustami moje. I nagle w jednej chwili to wszystko co działo się przed chwilą dosłownie odpłynęło.
-Nie masz pojęcia jak niesamowicie czuję się, gdy mogę się do ciebie przytulić w nocy, wiem, że ktoś ze mną jest-nadal muskał moje wargi.
-Nie możesz odejść. Jesteś moją podporą. Tylko przy mnie jesteś bezpieczna. Mogę cię chronić, gdy jesteś ze mną. Proszę, kochanie zostań.- wyszeptał i spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
-Skarbie...
-Nie zmuszaj mnie do takich rzeczy więcej. Nie doprowadzaj do tego, abym chciała odejść. Nie chcę odchodzić, ale nie traktuj mnie jak gówno- kolejna łza spłynęła po moim policzku i chłopak szybko ją otarł.
-Przepraszam. Będę cię trzymał przy sobie. Ja po prostu nie znam takiego życia. Tych uczuć. Jest mi ciężko tak jak tobie. Przepraszam- ponownie mnie pocałował, ale to było tak bardzo delikatne. Boję się konsekwencji wynikających z mojego pozostania w tym domu. Naprawdę się tego boję. Nie mam pojęcia jak będzie później, ale do odważnych świat należy. Poczułam jak podnosi mnie do góry i powoli zaczyna się kręcić wokół własnej osi.
-Zayn! Wariacie!-zaczęłam się głośno śmiać. Chyba właśnie o to mu chodziło. Chciał rozładować całe to napięcie. To słodkie, ale nie musi mną kręcić. W końcu postawił mnie na ziemi.
-Jeszcze raz naprawdę przepraszam-oparł swoje czoło o moje.
-Już jest w porządku- powiedziałam i uśmiechnęłam się. Tyle, że ten uśmiech nie był do końca szczery.

4 komentarze:

  1. jgwjgpjwrbgperoyh pierwsza część <3 Zayn to kutas który nie potrafi docenić jak dobra jest dla niego Kate. Ach te ich kłótnie może dzięki nim mają taki dobry seks XD Rozdział jak zwykle świetny <3 czekam na kolejny i niech Zayn ogarnie dupę bo zachowuje się jak baba w ciąży XD
    Buziaki xx Zuza

    OdpowiedzUsuń
  2. Bbfnjxbfjfbfjfbdijiejduxjwkwngjifnejwjfucdjejcunwjjfejjfejjfburjedjjfiebrkktekke kurwa . Zaczelam czytac to dzis i oficjalnie oswiadczam, ze jest to jeden z wielu moich nalogow. Kvhjbhjbbb Zayn yest cjulem. Njxkdj wole Harry'ego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo miło nam, że podoba ci się to co tworzymy. Najważniejsza jest dla nas opinia naszych czytelników. Wiem vo wam się podoba, a co trochę mniej :) Jesteś bardzo kochana <3 Dzirkujemy Ci za tak miłe słowa ♥ xx

      Usuń
  3. O MÓJ BOŻE! Tyle emocji w jednym rozdziale! Od razu mówię, czytam tylko z opóźnieniem :/ naprawdę nie mogę wyjść z podziwu dla tego rozdziału! I od razu widzę, że jest nowy, więc czytam ^^
    Pozdro!
    Lex

    OdpowiedzUsuń