wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 1.

-Hej Liaś ! -krzyknęłam do mojego starszego brata, widząc go opierającego się o maskę czarnego samochodu. Gdy tylko mnie zobaczył, na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech.
-Hej Kate ! -przywitał mnie ciepłym uściskiem, kiedy znalazłam się obok jego samochodu. Ostatnio z Liam'em widziałam się na Boże Narodzenie. Oczywiście przez te wszystkie miesiące rozmawialiśmy na skype lub pisaliśmy na facebook'u, ale to nie to samo co mieć go przy sobie. Tak bardzo za nim tęskniłam. Pomimo jego wysportowanej sylwetki, piercingu i wielu tatuaży, jest naprawdę ciepły, kochany i opiekuńczy. Jest wzorowym bratem.
-Kate ?
-Hmm ?
-Zaraz mnie udusisz.- w tym całym moim zamyśleniu straciłam poczucie czasu i zapomniałam, że cały ten czas się do niego kleję.
-Przepraszam, ale tak bardzo się stęskniłam.-odpowiedział i słodko się uśmiechnęłam. Usłyszałam cichy chichot Liam'a, wziął moje torby i schował je do bagażnika. Chłopak wsiadł do samochodu na miejsce kierowcy, a ja z przodu na miejsce pasażera, po czym odpalił silnik i ruszyliśmy w drogę do upragnionego colleg'u. 
-Ojciec wie, że wyjechałaś do colleg'u ?- zapytał z troską w głosie, przerywając rozmowę na temat tatuaży, które zrobiliśmy sobie przez ostatnie kilka miesięcy.
-Taaa ... nawet nie zauważył, że wychodzę z torbami. -odwróciłam wzrok od niego, kierując go w stronę szyby. Gdy miałam 12 lat moja matka zostawiła mnie, Liam'a i naszego ojca samych zdanych tylko na siebie. Mój ojciec kompletnie zatracił się w swojej pracy, aby zapomnieć o bólu związanym z odejściem mamy. Niestety wraz z bólem zapomniał o tym, że ma dzieci. Ja i Liam mogliśmy polegać tylko na sobie. Znienawidziłam go za to co nam zrobił i moja nienawiść trwa do dziś. Moja matka wyjechała do Australii z innym, gdzie prowadzi swoje nowe, cholerne, słodkie życie, a nas ma daleko w dupie. Nawet nie dzwoni w urodziny czy święta. Wielu ludzi postrzega mnie jako wredną i chamską egoistkę, ale to tylko dlatego, że wiele razy dostałam już porządnego kopa w dupę od życia. Teraz został mi tylko Liam u jest on jedyną ważną osobą w moim życiu.
-Rozmawiałem z nim.-znów szybko popatrzyłam się na niego ze zdziwieniem w oczach i nie mogłam uwierzyć w to co powiedział.
-Co robiłeś ?!- powiedziałam głośniej niż zamierzałam..
-Rozmawiałem z ojcem.-powiedział z zadziwiającym spokojem.
-Jaki był tego powód ?-zapytałam obojętnym głosem.
-Mówił, że gdy próbuje z tobą rozmawiać to ty go olewasz.
-Dziwisz mi się ? Ja nie mam z nim o czym rozmawiać.-odparłam z irytacją w głosie.
-On tylko próbuje nawiązać z tobą jakiś kontakt .-wyjaśnia.
-Teraz ?! Czemu nie pomyślał o tym kilka lat temu ?! Nagle przypomniał sobie, że ma córkę ! -wkurzyłam się i zaczęłam krzyczeć.
-Katherine uspokój się trochę ! -skarcił mnie chłopak. Zawsze mówi do mnie pełnym imieniem kiedy się na mnie kurzy, bądź kiedy ja używam wulgaryzmów i krzyczę do niego.
-Nie ! Nie mam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać, ani nawiązywać żadnego popieprzonego kontaktu !
-Dobra ... nieważne. Nie mam ochoty się teraz z tobą kłócić.-odparł zrezygnowany.
-Przepraszam, ale nie mam ochoty o tym rozmawiać ...- w tym momencie nie wiedziałam co powiedzieć, więc postanowiłam, że po prostu się zamknę. Nim się zorientowałam zasnęłam, a gdy obudziłam się staliśmy już na parkingu Central Washington University. Ucieszył mnie ten widok gdyż moja dupa zdrentwiała już od siedzenia w tym cholernym aucie. gdy tylko silnik zgasł, wysiadłam z samochodu wyciągając swoje torby z bagażnika i bez słowa pożegnania ruszyłam w kierunku akademika. Zbytnio nie przejmowałam się tym, że pokłóciłam się ze swoim starszym bratem. Jedyne czego teraz chcę to pójść do mojego pokoju i zapomnieć o całej tej sprawie z ojcem. Kiedy odchodziłam usłyszałam za sobą chłopaka, który krzyczał, że wpadnie do mnie o 8. Gdy doszłam już do akademika miła kobieta z recepcji przekazała mi kluczyki do mojego nowego pokoju i wskazała mi drogę.



*komentarze i obserwacje mile widziane :)*


Od autorek : To nasz pierwszy rozdział i wyszedł całkiem nieźle. Przynajmniej mamy taką nadzieję. :) Każdy komentarz jest dla nas mile widziany i wiele dla nas znaczy. Mamy nadzieję, że Wam się spodoba :)
Pati i Kaja :*



2 komentarze: