Szedł z Louis' em. I ... zauważył nas. Z daleka mogłam dostrzec, że jego dłonie zacisnęły się w pięści. Zaczął iść w naszą stronę. Boże trzymaj mnie w swej opiece. Słyszałam jak Louis krzyczał do niego, żeby się zatrzymał, ale ten nie słuchał go.
-Chyba ci już kiedyś wyraźnie powiedziałem, że masz trzymać się od niej z daleka.-warknął do Harry'ego kiedy był już przy nas.
-Wyluzuj trochę.-powiedział Styles. Louis stał już przy nas i spojrzał na mnie lekko się uśmiechając.
-Zayn, pogorszysz sytuacje. Chodź.-Louis przemówił do Zayn'a. Po chwili ten odwrócił się do mnie, a ja rozpłynęłam się. Nie widzieliśmy się dwa dni, a ja tak bardzo za nim tęskniłam. Tęskniłam za jego sprośnymi uwagami, pocałunkami, włosami. Za wszystkim.
-Katherine, prosze porozmawiaj ze mną.-powiedział ściszonym głosem.
-Zayn, ja nie mogę.- zwalczylam ochotę rzucenia się mu w ramiona. Z jego twarzy mogłam wyczytać ból.
-Chodź.- Louis powiedział do niego.
-Wiedz tylko, że nie odpuszcze. Katherine, będę walczył.
-Zayn.- upomniał go jego przyjaciel. W moich oczach zaczęły wzbierać się łzy. Nie potrafię. Zranił mnie. Ale go kocham. To jest silniejsze ode mnie. Ostatni raz spojrzał mi w oczy. Te jego piękne brązowe oczy, które zostały przycmione bólem. Rzucił mordercze spojrzenie Harry'emu, odwrócił się na piecie i odszedł, a za nim Lou, przed tym uśmiechając się do mnie lekko.
-Wow.- powiedział chłopak
-Ten dupek w takim stanie. Nigdy go takiego nie widziałem.- spojrzał na mnie dwuznacznie
-Nie jest taki jak ci się wydaje-powiedziałam oschle.
-Nie znasz go-powiedział cicho. Nie chciało mi sie odpowiadać na jego uwagę więc zignorowałam je i ruszyłam z powrotem na uczelnie żegnając się z Harry'm.
***
Zajęcia w końcu dobiegły konca, a ja jak najszybciej wyszłam z tego budynku. Miałam dużo zadań domowych i to jedyna rzez, która odciągnie mnie od całej tej sytuacji. Wyciągnęłam słuchawki z torby i podłączając je do telefonu wsadziłam je do uszu i szłam przed siebie. Po jakichś 10 minutach doszłam na miejsce i wchodząc do pokoju rzuciłam się na łózko. Odetchnęłam głęboko i wyciągnęłam zeszyty z torby. Chwyciłam swój długopis i zaczęłam robić zadania.
Po jakiejś godzinie wszystko co miałam zadane, było zrobione. Wtedy usłyszałam pukanie do drzwi. Mozolnie podniosłam się z łóżka i podeszłam do drzwi, a następnie przekręciłam zamek. Otworzyłam drewnianą powłokę. Zayn.
-Hej- powiedział chrapliwie. Wszystkie komórki w moim ciele obudziły się do życia. Był ubrany w jeansy, czarny T-shirt, czarne converse'y i czarną, skórzaną kurtkę, a jego włosy wyglądały jak po seksie. Ten pociągający, artystyczny nieład. Grecki bóg.
-Hej- szepnęłam.
-Mogę wejść?
-Tak... wejdź.- odsunęłam się, aby go wpuścić. W chwili, gdy przeszedł obok mnie poczułam jego boski zapach. Zamknęłam drzwi i zakluczyłam je, aby nikt nam nie wparował do pokoju.
-O co chodzi? -spytałam
-Wiesz o co chodzi. O nas.- odwrócił się twarzą do mnie. Nas. Pięknie to brzmi.
-Sądziłam, że już o tym rozmawialiśmy.- powiedziałam cicho, nie patrząc na niego.
-Katherine, ja wiem, że coś czuje, ale musisz dać mi czas-odparł wpatrując się we mnie.
-Zayn dałam ci czas, wyprowadziłam się, a to ty do mnie przychodzisz-powiedziałam cicho.
-Ale ja nie chciałem żebyś od razu wyprowadzała się. Ja muszę mieć cię przy sobie-podszedł do mnie, a ja instynktownie cofnęłam się. Wiem jak to się skończy.
-Zayn ...
-Proszę cię. Było nam razem dobrze. Nie mogę wysiedzieć w tym domu bez ciebie-stanął jeszcze bliżej mnie.
-Utrudniasz mi to wszystko-powiedziałam cicho.
-Ale ja muszę cię dotknąć, pocałować. Proszę ...-powiedział błagalnie opierając swoje czoło o moje. Zamknęłam na chwilę oczy i rozkoszowałam się jego odurzającym zapachem. Czemu nie potrafię mu odmówić? Położyłam dłoń na jego klatce piersiowej, aby móc go odepchnąć, lecz to nic nie dało. Jego dłoń znalazła się na moim policzku, a druga na mojej talii.
-Skarbie proszę...- praktycznie błagał. Nasze spojrzenia się skrzyżowały i poczułam prąd przechodzący między nami. Po chwili jego usta wylądowały na moich. Przycisnął swoje ciało do mojego i złapał mnie za udo. Jego pełne wargi były tak bardzo zachłanne. Co chwilę nasze zęby ocierały się o siebie, a języki toczyły walkę.
-Tak bardzo mi tego brakowało- wysapał Zayn między pocałunkami. Podniósł mnie do góry i usadził na swoich kolanach nadal całując.
-Proszę ... wró-wróć ze mną do domu-wyszeptał wprost do moich ust. Oderwałam się od niego delikatnie i spojrzałam na niego. W moich oczach znów zaczęły zbierać się łzy.
-Zayn ... ja-ja muszę znać odpowiedź-powiedziałam cicho.
-Ej mała. Proszę nie płacz. Chodź tu do mnie-mocno oplotłam ramionami jego szyję, a on cmoknął mnie w czoło.
-Kocham cię-powiedziałam cicho zaciągając się jego zapachem. Wiem, że usłyszał to. Głośno zaciągnął się powietrzem. Aż tak ciężko jest mu to przyjąć do wiadomości?
-Zayn- upomniałam go i wierzchem dłoni otarłam łzy z policzków. Nic nie powiedział.
-Widzisz? Właśnie o to mi chodzi.- powiedziałam i odsunęłam się odrobinę od niego.
-Muszę to po prostu przetrawić- unikał mojego spojrzenia.
-Mówisz to takim tonem, jakbyś się tym co najmniej dławił.- odparłam oburzona.
-Mała, proszę...
-Nie Zayn, to ja cię proszę. Zdecyduj się. Czego ty chcesz? - warknęłam.
-Chce ciebie- położył dłoń na moich plecach.
-Po prostu potrzebuje trochę czasu.- szepnął
-Wyprowadziłam się. Będziesz miał go dużo-powiedziałam zdecydowanie. Spojrzał na mnie i otworzył buzie, ale nic nie powiedział.
-Chyba musisz już iść-odparłam stojąc przy drzwiach. Spojrzał na mnie lekko zdziwiony i wstał z łóżka. Podszedł do drzwi i stanął naprzeciwko mnie. Chciał złapać moją dłoń, ale powstrzymał się.
-Mogę chociaż zaprosić cię na lunch jutro?-zapytał smutno.
-Zayn ...
-Ja wiem, że sam mówiłem, że potrzebuje czasu, ale chcę cię zobaczyć-powiedział patrząc na mnie.
-W porządku. Możemy gdzieś wyskoczyć-uśmiechnęłam się słabo. Schylił się delikatnie i przytulił mnie do siebie. Musiałam stanąć na palcach, żeby móc opleść delikatnie ramionami jego szyję. Zaciągnęłam się mocno jego zapachem, a po chwili puściłam go. Otworzyłam drzwi, a chłopak wyszedł za próg.
-To do jutra-uśmiechnął się.
-Do jutra-odpowiedziałam i zamknęłam za nim drzwi. Ugh, dlaczego on musi wszystko utrudniać?! Po tym jak wzięłam prysznic i wskoczyłam w swoją piżamę, położyłam się do łóżka. Amber nie było, a więc wiedziałam, że poszła do Liam'a. Pomimo dwugodzinnej próby zaśnięcia, nie mogłam spać. Cały czas myślałam o lunchu z Zayn'em. Mężczyzną, którego kocham.
Wstałam rano o dziwo pełna energii. Zaskoczyło mnie to, ale zdałam sobie sprawę, że moim źródłem szczęścia jest Zayn. Szybko ubrałam się w jeansy, jasny różowy sweterek i moje białe Conversy. Włosy natomiast związałam w wysokiego kucyka, a ponieważ była jesień ubrałam moją skórzaną kurtkę. Pośpiesznie spakowałam zeszyty i książki, a następnie z wielkim uśmiechem na twarzy wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Już nie mogłam doczekać się tego lunch'u. Denerwowałam się. Weszłam do uczelni, a moim pierwszym wykładem była nauka o nieruchomościach. Skierowałam się jak zwykle pod sale i usiadłam w ławce. Kiedy nauczyciel przyszedł rozpoczął lekcje i tak zleciały mi wszystkie wykłady do lunch'u. Kiedy usłyszałam dzwonek wyszłam jak najszybciej ze szkoły i skierowałam się na plac. Szukałam wzrokiem Zayn'a, aż w końcu go znalazłam. Skierowałam się do stolika przy, którym siedział z Louis' em i kiedy dotarłam do niego ich oczy zwróciły się w moją stronę.
-Hej-powiedziałam nie śmiale.
-Hej-odpowiedział mi Zayn wpatrując się we mnie tymi swoimi brązowymi tęczówkami.
-Zostawię was samych. Spotkamy się później Zayn-Louis wstał od stołu i pomachał nam.
-Kupiłem nam jakieś kanapki z tuńczykiem. Mam nadzieję, że lubisz to-zaśmiał się i o Boże jak bardzo tęskniłam za tym dźwiękiem.
-Lubię- powiedziałam, pochłonięta jego pięknym uśmiechem. Dwuznacznie się na mnie popatrzył, przez co poczułam gorąco na policzkach.
-Ja również to lubię.- usiadłam nieśmiało przy stoliku, na przeciwko niego. Czułam jak jego wzrok przeszywał moją twarz.
-Pięknie wyglądasz- stwierdził i ponownie się zarumieniłam. Nienawidziłam i równocześnie kochałam to jak na mnie działał.
-Dziękuję- uśmiechnęłam się lekko.
-Ale chętnie bym ściągnął z ciebie to ubranie- podał mi kanapkę. Jego słowa mnie onieśmielały
-Przestań-szepnęłam, a on ponownie zaśmiał się. Zachowywaliśmy się wobec siebie jak para dobrych znajomych.
-Masz jakieś plany na dzisiaj?-zapytał gryząc kanapkę i jednocześnie spoglądając na mnie.
-Pewnie będę siedzieć w pokoju-odpowiedziałam odpakowując kanapkę.
-A ty?-dodałam.
-Nie wiem. Wydaje mi się, że spędzę czas z Louis' em. Jest jedyną osobą oprócz ciebie, która trzyma mnie przy zdrowym rozsądku.- Spojrzałam na niego i widziałam, że jego uśmiech blaknie.
-Może chcesz coś do picia?-zapytał zmieniając temat.
-Z chęcią-oświadczyłam uśmiechając się przyjaźnie.
-Okay, więc za chwilkę wracam. Nie uciekaj mi-zaśmiał się cicho i wstał idąc w stronę budki z jedzeniem.
ZAYN'S POV
To, że Katherine zgodziła się zjeść ze mną lunch, jest już krokiem do przodu. Nie spodziewałem się tego, że w ogóle będzie się do mnie odzywać. Wczoraj, gdy zaczęliśmy się całować u niej w pokoju, poczułem szczęście, którego mi zabrakło od chwili, kiedy wyszła z mojego domu. Tak bardzo chciałem, żeby wróciła z powrotem. Wziąłem nam dwie zimne wody i ruszyłem do stolika. Postanowiłem, że zrobię wszystko dla tej kobiety.
-Proszę bardzo- wręczyłem jej butelkę, za co podziękowała mi uśmiechem.
-Dzięki- szepnęła.
-Skarbie, rozluźnij się.
-Jak mam to zrobić, gdy ty mnie tak onieśmielasz?- spojrzała na mnie.
-Ja cię onieśmielam? -zapytałem i uśmiechnąłem się głupio.
-Tak. Onieśmielasz mnie i dobrze o tym wiesz-opuściła głowę w dół, a jej włosy poleciały na jej twarz.
-Jak tak zabójczo przystojny i seksowny mężczyzna jak ja mógłby cię nie onieśmielać-zaśmiałem się głośno. Dziewczyna spojrzała na mnie śmiejąc się, a po chwili chwyciła butelkę, z której trysnęła woda i wycelowała ją prosto we mnie.
-Ty masz czelność psikać na mnie wodą?-zapytałem próbując zachować śmiertelną powagę.
-Tak, mam -odpowiedziała z dumnym uśmiechem na twarzy. Tak bardzo lubiłem kiedy ona się uśmiechała, a kiedy to uśmiechała się przez moją osobę czułem się jeszcze lepiej.
-Uciekaj-oznajmiłem cicho uśmiechając się szyderczo do niej. Wystawiłem butelkę wody w jej stronę, a z niej ulotniła się woda, która zmoczyła jej włosy i jej różowy sweterek.
-Nie zrobiłeś tego-powiedziała mrużąc oczy. Wydęła usta i spojrzała na mnie tak jakby zaraz miała mnie zabić.
-Owszem. Zrobiłem-odpowiedziałem szeroko się uśmiechając.
-Chciałeś wojnę to będziesz ją miał-powiedziała cicho co dobrze usłyszałem i znów ochlapała mnie wodą. Miałem w dupie czy była tam praktycznie cała szkoła. Podniosłem się z miejsca i podbiegłem do niej zanim ta wstała. Wziąłem butelkę i ochlapałem po raz kolejny jej włosy. Kiedy woda się skończyła oplotłem ją w talii i podniosłem do góry.
-Puść mnie!-krzyknęła głośno się śmiejąc. Przerzuciłem ją przez ramię. Zaczęła śmiać się jeszcze głośniej kiedy zeszliśmy na tereny zielone znajdujące się obok placu. Wszystkie, dosłownie wszystkie pary oczu były skierowane na nas, ale wcale mnie to nie obchodziło. Najważniejsze było to, że Katherine śmiała się, i że to ja do tego doprowadziłem. Po chwili znaleźliśmy się między dwoma budynkami i postawiłem ją na ziemię.
KATHERINE'S POV
Gdy moje stopy znalazły się na ziemi z wielkim uśmiechem popatrzyłam się na Zayn'a. Jednak mój uśmiech szybko zniknął, kiedy dostrzegłam powagę na jego twarzy. Rozejrzałam się dookoła. Nikogo tam nie było. Moje oczy ponownie spotkały się ze wzrokiem chłopaka. Jego były zadymione, wręcz czarne. Przygwoździł moje ciało do ściany i naparł na mnie swoim torsem.
-Co chcesz zrobić?- szepnęłam, chodź znałam odpowiedź. Specjalnie mnie tu zaprowadził.
-Wiesz to. - warknął podniecająco i wpił się swoimi wargami w moje. Odwzajemniłam ten jakże intensywny pocałunek. Zayn całował moją szczękę, szyję i miejsce za uchem. Z moich ust wydobywały się ciche jęki, a na swoim brzuchu czułam erekcję chłopaka.
-Widzisz Katherine, dopełniamy się-wysapał w moje usta. Jego dłoń gładziła mój policzek, a drugą zjechał do uda. Ciałem naparł na mnie jeszcze mocniej, a dłoń zmieniła stronę znajdując się po wewnętrznej stronie uda. Powoli sunął ku górze do mojej kobiecości. Całował moją szyję, a ja odpłynęłam pod tym nieziemsko intensywny doznaniem. Odchyliłam głowę do tyłu, dając mu większy dostęp do szyi, kiedy on objął dłonią moją kobiecość.
-Wróć ze mną do domu-wyszeptał wpijając się w moją szyję. Dłon złapała za guzik moich spodni i odpięła go rozsuwając zamek. Smukłe i długie palce Zayn'a zachaczyły o gumkę od mojej bielizny.
-Sam mó-mówiłeś, że po-potrzebujesz czasu-wyjęczałam kiedy zatopił palec w otchłań moich majtek.
-A ja chcę znać od-odpowiedź ... oh ...-wsunął swojego palce do mojej kobiecości delikatnie go podkurczając. Jezu to było takie żenujące.
-Zaraz k-ktoś tu p-przyjdzie- wyjęczałam.
-Chuj z nimi. Jesteś moja. Tylko moja.- warknął mi do ucha, przez co krzyknęłam cicho. Włożył jeszcze jednego palca i co chwila je podkurczał.
-Z-zayn...- gwałtownie przeczesałam włosy dłonią i przygryzłam wargę.
-Zostaw, ja chce ją ugryźć.- podtrzymał swoim torsem moje ciało i położył dłoń na moim podbródku, następnie pociągając za niego i tak jak powiedział ugryzł moją wargę. Wydałam z siebie zduszony głośny jęk.
-Jak zobaczyłem cię z tym pozerem myślałem, że zabije go na miejscu, rozumiesz?-zapytał muskając raz górną, a raz dolną wargę.
-Rozumiesz?-zapytał ostrzej dokładając jeszcze jednego palca. Jego ruchy były strasznie powolne co doprowadzało mnie do białej gorączki.
-Mówiłem ci już tyle razy, że masz się z nim nie spotykać. Dobrze wiesz jak na niego reaguje. A tymczasem kiedy poszedłem się przejść po tym jak wyprowadziłaś się ode mnie, to widzę, że się przytulacie-powiedział ostro, a jego palce zwiększyły szybkość. Nagle wyciągnął ze mnie palce i wsadził je sobie do ust, żeby móc je oblizać. Zamknęłam oczy i głęboko oddychałam. Moja chwila spokoju niestety została przerwana gdy z powrotem jego palce znalazły się we mnie.
-Nie masz pojęcia jak niesamowicie mnie wtedy wkurwiłaś. Nadal jestem wkurwiony-powiedział tuż przy moim uchu. Poczułam jak jego kciuk zaczął zataczać kółka na mojej łechtaczce.
-O Boże ...-złapałam się za włosy mocno za nie pociągając. Z każdą chwilą przyspieszał swoje ruchy.
-Nie należy cię się to...- prawie przerwał, a moja podświadomość rozpaczliwie krzyczała " Nie! Wracaj!"
-Ale chce żebyś wróciła i uwielbiam widzieć cię w chwili orgazmu- wymruczał mi do ucha i mocno wbił swoje palce we mnie. Gdy jego palec zatoczył ostatnie szybkie kółko, osiągnęłam szczyt i krzyknęłam cicho. Zayn wyciągnął ze mnie palce i wsadził je sobie do buzi, jednak jednego zostawił. Położył go na moich ustach i wiedziałam o co mu chodzi. Wzięłam go do buzi i zaczęłam go to lizać, to ssać.
-Grzeczna dziewczynka- wyciągnął palca, a ja specjalnie oblizałam usta. Jego oczy rozszerzyły się i mocno mnie pocałował.
-Tęskniłem za tym widokiem-wyszeptał wprost do moich ust. Podciągnął moje spodnie zapinając guzik i rozporek cały czas wpatrując się w moje oczy.
-Proszę, wróć ze mną-wyszeptał cmokając moje usta.
-Odpowiedź
-Katherine potrzebuje czasu. Ja nigdy nikogo nie kochałem, ale wiem, że jesteś jedyną osobą, na której mi zależy. Czuje się przy tobie jak inny człowiek. Wiem, że mogę być sobą, ale nie wiem czy to właśnie jest miłość-odparł wpatrując się w moje oczy.
-Proszę ...-powiedział. Jego dłoń spoczywała na moim biodrze, a druga gładziła moją dłoń.
I co ja mu miałam odpowiedzieć? Kochałam go. Tak, chciałam odpowiedzi, ale potrzebowałam być blisko niego.
-Ja....
-Kochanie jesteś dla mnie najważniejszą osobą. Proszę- popatrzył na mnie blagalnie. Jego dłoń gładząca moją, bardzo mnie rozpraszała.
-Dobrze.- powiedziałam cicho, patrząc mu w oczy. Widziałam, że niedowierzał.
-Naprawdę?- odparł podekscytowany.
-Tak Zayn, ale jeśli jeszcze raz zrobisz mi coś takiego...
-Wiem, nic takiego nie będzie miało miejsca. Dziękuję- podniósł mnie i mocno przytulił. Rozpłynęłam się. Był taki szczęśliwy. Może rzeczywiście mu na mnie zależało.
-Pamiętaj, że to jest tylko tymczasowe- powiedziałam wesoło.
-Dobrze, skarbie. - spojrzał na mnie i pocałował mnie czule.
-Tak bardzo się cieszę. Chodź musimy pójść po twoje rzeczy-był taki szczęśliwy. Jego oczy błyszczały radością, a w tęczówkach tańczyły iskierki szczęścia.
-Przysięgam, że nie dam ci już więcej odejść-odpowiedział całując znów moje usta.
-Już dobrze, dobrze-zaśmiałam się. Oplótł mnie ramieniem w pasie i ruszyliśmy na uczelnie. Pora lunch'u skończyła się jakieś 20 minut temu.
-Muszę iść po torbę, mam tam klucze od pokoju-powiedziałam cicho i skierowałam się do szafki. Wykręciłam kod, otworzyłam ją i wyjęłam torbę. Założyłam ją na ramię i wyszliśmy z budynku. Po jakichś 10 minutach byliśmy na miejscu. Weszliśmy po schodach i skierowaliśmy się w stronę pokoju.
-Jeszcze nie rozpakowałam torby, więc zapakuję do niej parę rzeczy i będziemy mogli iść-widziałam jak szeroko się uśmiechał. Powyciągałam parę ubrań z szafy i pochowałam je do torby.
-Tylko, chyba muszę powiedzieć o tym Amber.- powiedziałam do chłopaka i widziałam jak jego uśmiech minimalnie blaknie.
-No dobrze. To mam pomysł. Weźmiemy twoja torbę, zaniesiemy do samochodu i poczekamy na Amber, aż skończy się wykład. Czyli gdzieś za 20 minut.- uśmiechnęłam się.
-Dziękuję- podeszłam do niego i cmoknęłam go w usta. Mruknął usatysfakcjonowany
-Spakowana?
-Tak-podszedł do mojego łóżka, na którym leżała torba, wziął ją i przewiesił sobie przez ramię.
-Chodźmy- wyszliśmy za drzwi i skierowaliśmy się do wyjścia. Chwycił moją dłoń i złączył nasze palce. Popatrzyłam się na niego zdziwiona, a jego kąciki ust były wysoko uniesione ku górze. Wyszliśmy z akademika i kiedy znaleźliśmy jego auto, chłopak otworzył je i wsadził ją na tylne siedzenia. Zamknął drzwi i przyparł mnie do drzwi samochodu.
-Tak bardzo się cieszę, że się zgodziłaś-mruknął opierając czoło o moje.
-Ja też się cieszę-powiedziałam uśmiechając się. Znów złączył nasze dłonie i z powrotem ruszyliśmy do akademika.
-Wiesz, mam nadzieję, że Amber przyjdzie do pokoju sama-spojrzałam na niego lekko zmartwiona.
-Nie bój się Skarbie. Damy rade-uśmiechnął się i pogładził moje plecy. Usiedliśmy na moim łóżku i czekaliśmy na powrót Amber. Te 20 minut mijało naprawdę długo, ale w końcu drzwi ruszyły się, a w progu zobaczyłam Amber. Niestety nie była sama ... Był z nią Liam. Stanęli jak wryci w progu drzwi, a ja i Zayn podnieśliśmy się na równe nogi. Zayn złapał moją dłoń i złączył nasze palce. Popatrzyłam na Liam'a, który przyglądał się tej całej sytuacji. Jego linia szczęki była uwydatniona, przez co wiedziałam, że jest nieźle zły.
-Amber.- powiedziałam przerywając ciszę.
-Kate.- opowiedziała.
-Chciałam ci tylko powiedzieć, że....
-Co ty tu kurwa robisz?- Liam warknął do Zayn'a.
-Jestem z Katherine. Jesteśmy razem, więc to jest normalne, prawda?- ten zaskakujący spokój w jego głosie był podejrzany i wiedziałam, że jego spokojna maska w końcu może zniknąć.
-No właśnie, Amber ja na razie zamieszkam u Zayn'a...- powiedziałam cicho. Widziałam szok w jej oczach.
-Po tym co ten fiut ci zrobił ty po dwóch dniach już do niego wracasz?! Jesteś chora- stwierdziła.
-A ty-zwróciła się do Zayn'a.
-Zostaw ją w końcu w spokoju. Już tyle krzywdy jej wyrządziłeś-powiedziała z odrazą w głosie.
-Amber przestań-powiedziałam cicho.
-Co przestań?! Kto cie wczoraj pocieszał kiedy płakalaś jak głupia?! No kto?! A płakałaś przez tego chuja-powiedziała patrząc na mnie.
-Dziewczyno otrząśnij się i zobacz co on z tobą robi-odparła.
-Nie zrozumiesz tego.- powiedziałam cicho i mocniej splotłam moje oraz Zayn'a palce.
-Oświeć mnie - zaplotła ręce na piersi. Przez chwilę się zawahałam, a po chwili spojrzałam na mojego chłopaka.
-Kocham go- mój wzrok ponownie przeniósł się na tą awanturująca się parkę. Amber prychnęła pod nosem, ale Liam'a usta układały się w literę "O". Nie zdziwiła mnie jego reakcja. Jeszcze nigdy, przed poznaniem Zayn'a, nie powiedziałam, że kogoś kocham.
-Oczywiście, że tak...
-Amber daj sobie spokój- Liam powiedział do dziewczyny, co mnie mocno zdziwiło.
-Chyba żartujesz prawda?- popatrzyła na niego z wyrzutem.
-Niech idą. Mogą się sobą udławić.- powiedział i spojrzał na Zayn'a. Na twarzy mulata pojawił się ten znany mi, cwaniacki uśmieszek. Na pewno już coś sobie pomyślał. Poszedł w kierunku drzwi i pociągnął mnie za sobą.
-To mamy właśnie zamiar zrobić- powiedział na odchodne i wymieniliśmy zszokowaną parę.
-Co ty kurwa powiedziałeś?!- krzyknął mój brat.
-To co słyszałeś- warknął i podążyliśmy do wyjścia z akademika. Kiedy wybiegliśmy z budynku Zayn zaczął się śmiać, a ja dołączyłam do niego.
-Jego mina była bezcenna-powiedział regulując swój oddech. Dołączyłam do niego także się śmiejąc, a on złapał mnie za biodra i podniósł do góry obracając się wokół naszej osi.
-Naprawdę cieszę się, że znów będziemy razem-powiedział ocierając nosem o mój.
-Czyli oficjalnie jesteśmy razem?-zapytałam cicho. Popatrzył na mnie nieco zdziwiony.
-Masz na myśli to czy jesteśmy parą?-zapytał próbując ukryć zdziwienie.
-Myhym-pokiwałam nieśmiało głową.
-Jeżeli tylko zechce pani kogoś takiego jak ja za swojego partnera, Panno Lockwood, to tak. Jesteśmy razem.- uśmiechnął się seksownie.
-Jeśli to jest pytanie, to tak panie Malik. Będę pana partnerką.- przygryzłam warge. Jego usta przywarły do moich i włożyłam swoje dłonie w jego ciemne włosy. Pociągnęłam za nie lekko, na co warknął satysfakcjonująco.
-Gdy dojedziemy do mojego domu, to mam zamiar panią posiąść, Panno Lockwood- wpatrywał się we mnie intensywnie.
-Jakiż pan spragniony panie Malik. Jednak podoba mi się pana koncepcja- figlarny uśmiech zagościł na jego pięknej twarzy, a wszystkie mięśnie w moim ciele spięły się przez ten widok. Był oszałamiający.
-A więc nie ma czasu do stracenia.- szybko odstawił mnie na ziemię i pociągnął za sobą w stronę swojego czarnego samochodu.
-Aż tak bardzo mnie pan pragnie?- zachichotałam.
-Tak bardzo, że mógłbym cię przepieprzyć na masce tego samochodu, jednak byłoby to niezwykle ciekawe widowisko, dla mieszkańców tego akademika.
-Niewiarygodne jest to, jak bardzo pan jest subtelny- powiedziałam z ironią w głosie. Nagle odwrócił się w moja stronę i zatrzymał w miejscu tak, że wpadłam na jego twardy tors. Chwycił moją dłoń i położył ją na swoim kroczu, dzięki czemu wiedziałam jak bardzo mnie pragnie. Otworzyłam szeroko oczy i zachłysnęłam się powietrzem.
-Trudno jest być subtelnym, gdy mi stoi- warknął.
-Nie p-przebierasz w słowach- przygryzłam warge. Jego klatka piersiowa szybko się unosiła i opadała.
-Do samochodu.
-Władczy dupek.- zachichotałam. Wsiedliśmy do samochodu, a chłopak w niesamowicie szybkim tempie odpalił silnik. Odjechał z piskiem opon z podjazdu, a mnie, aż wcisnęło w fotel. Jest, aż tak bardzo zdesperowany? Po jakichś 10 minutach byliśmy na miejscu. Zayn wyszedł z samochodu, podszedł z mojej strony i otworzył mi drzwi. Dosłownie wyciągnął mnie z tego samochodu.
-Zayn, torba ...
-Później-wciągnął mnie do domu i zamknął drzwi na klucz. Zaczął zasłaniać wszystkie okna, a po chwili odwrócił się w moją stronę, a jego oczy były dosłownie czarne.
-Teraz się zabawimy-mruknął seksownie się do mnie zbliżając.
-Zayn, ja nie mogę-powiedziałam skrępowana tym, że mam miesiączkę. On dobrze wiedział o co chodzi.
-To w niczym nie będzie przeszkadzać-powiedział z erotyzmem w głosie i przyparł mnie do ściany. Zaczął przecierać nosem po mojej szyi, aż w końcu zbliżył się ustami do moich.
-Wezmę cię na blacie w kuchni-szepnął głęboko oddychając. Gwałtownie wciągnęłam powietrze. To jest to na co najbardziej czekał. Za każdym razem mówił, że będzie się ze mną pieprzył na blacie w kuchni i proszę. Dotrzymał słowa. Wziął mnie na race i automatycznie oplotłam nogi na jego biodrach. Idąc do kuchni, nie wywalił się ani razu, mimo, że szedł tyłem. Król gracji. Zsunął wszystkie rzeczy, które znajdowały się na blacie i wylądowały na zimnej, kafelkowej podłodze. Odwrócił się i położył mnie lekko na chłodnym blacie. Bez owijania w bawełnę ściągnął moje buty i skarpetki, jeansy i różowy sweterek. Zabrał się za ściąganie swoich jeansów, ale szybko się podniosłam i chwyciłam jego dłoń.
-Pozwól mi.- spojrzałam na niego nieśmiało. Uśmiechnął się seksownie i uniósł ręce w geście kapitulacji. Drżącymi dłońmi rozpięłam jego guzik i pociągnęłam zamek w dół. Jego spodnie po chwili znalazły się na podłodze i w trakcie ich ściągania, ujrzałam napiętą męskość Zayn'a widoczną na jego bokserkach. Następnie jego T-shirt również znalazł się na posadzce.
-Ściągnij stanik- nakazał. Szybko chwyciłam zapięcie i walczyłam z tym wymysłem diabła. Tak ja i moja koordynacja ruchowa.
-Powoli.- warknął podniecająco i momentalnie zwolniłam ruchy moich palców. Subtelnie chwyciłam za ramiączko od stanika i przygryzając wargę i spoglądając na niego zaczęłam powoli zsuwać je z ramiona. To samo zrobiłam z drugim uwalniając tym samym moje piersi od czarnego materiału.
-No to zaczynamy-warknął do mojego ucha i przyparł całym swoim ciałem do mojego całując gwałtowanie każdy cal mojego ciała. Pocałunkami od ust schodził coraz to niżej, na ramiona, a później wrócił na mój dekolt. Czułam jak zaznacza moją szyję małymi malinkami. Wcisnął swoją nogę między moje uda i poruszył nim.
-Już nigdy więcej cię nie wypuszczę. Cały czas będziesz moja, cały czas będziesz ze mną-chwycił swoją dłonią moją pierś i zaczął delikatnie ją masować. Natomiast druga została poddana torturom języka Zayn'a. Zaśmiał się cicho kiedy wypchnęłam klatkę piersiową do góry. Zsunęłam swoją małą dłonią po jego torsie w dół i zahaczyłam palcami o gumkę czarnych bokserek. Wsunęłam nieśmiało dłoń w bokserki Zayn'a i ścisnęłam jego przyjaciela ręką.
-Oh Katherine ...-warknął głęboko zasysając się powietrzem i chowając głowę w mojej szyi. Ocierałam się swoją dłonią o jego nabrzmiałego członka, podczas, gdy on tworzył olbrzymią malinkę na moim obojczyku. Złapałam za jego bokserki i pociągnęłam je w dół, uwalniając robiącą wrażenie erekcje chłopaka. Otarłam się "przypadkowo" o niego, przez co chłopak warknął. Jego dłoń powędrowała między złączeniem moich ud, a następnie w stronę mojej kobiecości. Włożył w nią palec i głośno zaciągnął się powietrzem
-Taka gotowa. - powiedział z wrażeniem w głosie. Wyciągnął ze mnie palec i odsunął się, aby móc podnieść z podłogi swoje spodnie i wyciągnąć z kieszeni srebrne opakowanie.
-Zawsze przygotowany-powiedziałam rozbawiona i podniecona do granic możliwości jednocześnie. Pociągnął mnie za uda troszkę w dół i oblizując swojego palca przejechał nim po całej długości mojej kobiecości, aby jak najszybciej znaleźć się we mnie. Zaczął poruszać się rytmicznie, a ja złapałam się za rogi blatu, by zatrzymać równowagę.
-Zayn!-krzyknęłam kiedy uderzał w moje najczulsze punkty. Zwolnił swoje ruchy i powoli wsuwał się we mnie za każdym razem zataczając kółka we mnie.
-No dalej Katherine. Dojdź dla mnie. Pokaż mi, że tylko dzięki mnie się tak czujesz-wysapał nie przestając się poruszać. Złapałam go jedną dłonią za włosy i pociągnęłam w stronę swoich ust, aby móc gwałtownie wpić się w jego ust. Dłonią zjechał z mojego dekoltu do pępka, gdzie zatoczył kilka leniwych kółek, a następnie zjechał nią na moją łechtaczkę. Zaczął zataczać na niej szybkie kółka, aby zwiększyć mój orgazm.
-Niech każdy usłyszy, że tylko ja mogę doprowadzić cię do takiego stanu-nie przestawał mnie całować.
-Zayn, zaraz dojdę-wyjęczałam w jego usta.
-Dawaj skarbie- warknął. W pewny momencie wbił się we mnie mocno.
-Kocham cię- jęknęłam i w tamtej chwili osiągnęłam szczytu.
-Och Katherine- wyjęczał moje imię i doznał spełnienia. Opadliśmy na podłogę, zmęczeni intensywnym seksem. Leżałam głową na jego torsie. Próbowaliśmy unormować swoje oddechy.
-To było coś- powiedziałam cicho, przez co chłopak zaśmiał się.
-Dziękuję- cmoknęłam jego tors i ponownie ułożyłam na nim głowę.
-To ja dziękuję- pocałował mnie w czubek głowy. Leżeliśmy tak przez dłuższą chwilę, podczas której ja bawiłam się włoskami na klatce piersiowej Zayn'a, a on gładził moje plecy.
-Nie możemy leżeć tutaj tak cały wieczór-zaśmiałam się na jego komentarz. Lekko podniosłam głowę i położyłam dłoń na jego policzku. Zamknął oczy i uśmiechnął się szeroko. Sięgnął po swoją bluzkę i moją bieliznę. Założył na mnie swój czarny dłuższy T-shirt. Przejechał palcem po mojej nagiej nodze i wcisnął na mnie moje czarne majtki. Po chwili podniósł mnie, sam wstał i ubrał swoje bokserki. Podeszłam do niego i chwyciłam jego dłoń, a on przyciągnął mnie do siebie opierając się czołem o moje. Panował między nami taki niesamowity spokój. Byliśmy zaspokojeni.
-Chodźmy do salonu-wyszeptał. Tym razem to ja pociągnęłam go za dłoń i wyszłam z nim z kuchni. Usiadł pierwszy na czarnej skórzanej kanapie i przyciągnął mnie do siebie tak, żebym mogła siedzieć między jego nogami. Oparłam plecy o jego tors, a jego dłonie mocno oplotły mnie w talii. Odgarnął moje włosy za ucho i muskał moją szyję.
-Jesteś przepiękna-oświadczył. Położyłam swoje dłonie na jego oplecionych wokół mnie i rozkoszowałam się jego dotykiem.
-Nareszcie jesteś ze mną. Ten dom bez ciebie, traci swoje barwy.- pocałował mój kark. Pozwoliłam sobie na rozluźnienie mojego ciała i ułożyłam głowę wygodnie na jego ramieniu. Cmokał mój kark i słyszałam jak zaciągał się moim zapachem.
-Pachniesz tak pięknie- gdy ten komplement wydostał się z jego ust, moje policzki nabrały purpurowego koloru.
-To również- czułam jak uśmiecha się przy mojej skórze.
-Jesteś moja i tylko moja.- spoważniał.
-Tak Zayn, jestem twoja i tylko twoja. Zrozum wreszcie.- powiedziałam lekko poirytowana tym, że cały czas to powtarza. Jestem jego. Kocham go.
-Nie dotrze. Nie wierzę, że kochasz kogoś takiego jak ja. Nie zasługuje na to.- jego głos był smutny, wręcz przygnębiony.
-Właśnie, że zasługujesz. Czemu ciężko jest ci przyjąć do wiadomości, że ktoś cię kocha? Kocham ciebie i tylko ciebie. Chce z tobą być. Nie miej co do tego wątpliwości.- dłonią pociągnął moja brodę i złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
-Wiesz, jeszcze nigdy nie miałem dziewczyny-powiedział cicho.
-No to jest to dla mnie zaszczytem-zachichotałam. Oparłam głowę o jego ramie i schowałam głowę w jego szyi. Po chwili jednak ktoś zadzwonił do drzwi.
-Naprawde? Teraz? -zapytał zirytowany Zayn.
-Jesteś w samych bokserkach-zaśmiałam się. Uniósł brwi do góry i spojrzał na mnie.
-Ciekawe kto do tego doprowadził? -zapytał sarkastycznie i skierował się do kuchni. Po chwili wrócił ubrany w swoje czarne spodnie. Podszedł do drzwi i otworzył je. Po chwili w pokoju pojawił się Louis, a z jego twarzy można było wyczytać zdziwienie. Uśmiechnęłam się nieśmiało i pomachałam mu.
-Kate?! Co ty tu robisz?!-jego twarz rozbłysnęła radością kiedy podbiegł do mnie i mocno przytulił. Byłam naprawdę zdziwiona jego trochę intymnym gestem.
-Ej Loueh! To moja dziewczyna-zaśmiał się Zayn.
-Dziewczyna?!-krzyknął uradowany Louis.
-Tak. Jesteśmy oficjalnie razem.- oznajmił dumny, a równocześnie trochę zażenowany Zayn.
-Wow!- krzyknął.
-Nie wierzyłem, że dożyję tej chwili!- przytulił Zayn'a męskim uściskiem, a ja zachichotałam cicho, zaskoczona jego gwałtowną reakcją.
-Jaki szczęśliwy teraz jesteś- Louis uszczypnął chłopaka w policzek, przez co zaśmiałam się głośno.
-Loueh, co dzisiaj jarałeś?- zapytał jakby rozbawiony, lecz czułam nutę gniewu w jego głosie.
-A takie jedno.- Zayn pokręcił głową rozczarowany.
-Widzę, że przeszkodziłem- przeskanował ciało Zayn'a, a następnie moje. Zarumieniłam się zakłopotana.
-Więc się zmywam- uśmiechnął się szeroko.
-Nara Zayn. Pa Kate!- krzyknął i po chwili go nie było. Serio to co brał, musiało być silne.
-Boże, daj mi siły- powiedział pod nosem mulat.
-Chodź do mnie- wyciągnęłam rękę w jego stronę. Wrócił do mnie i usadził się tak jak wcześniej.
No cześć! :* ZATHERINE COME BACK! <3 Więc spięłyśmy troszkę nasz jakże seksowne dupcie i rozdział już jest! Mamy nadzieję, że cieszycie się z powrotu Zatherine! Mamy też nadzieję, że rozdział spodoba się wam i zostawicie opinię pod rozdziałem. Każde wasze słowo jest dla nas bardzo ważne i wywołuje wielką radość w naszych sercach. Kochamy was <3 xx
P.S przepraszamy za wszystkie błędy i niedopatrzenia
P.S przepraszamy za wszystkie błędy i niedopatrzenia