-Gdzie jest Kate?!- krzyknął Liam.
-Kate?! Katherine?!-wołał. Co ja mam zrobić? Mam wyjść z kuchni?!
-Kate, tato chciał się z Tobą przywitać?- w jego głosie było słychać pierdoloną dumę. Teraz już nie wytrzymałam. Pchnęłam ciężkie, drewniane drzwi i stanęłam wryta w ziemię w salonie. Nie obchodziło mnie nic oprócz mojego brata, którego po prostu miałam ochotę zabić.
-Nienawidzę cię, rozumiesz?-powiedziałam cicho i czułam słone łzy pod powiekami. Chciałam wygarnąć mu wszystko, co do każdego cala.
-Nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo mam cię dość. Ty jesteś moim bratem? Nie zasługujesz nawet na to, żebym cię tak nazwała-zaczęłam swój dialog.
-Dałam ci jasno do zrozumienia, że nienawidzę tego człowieka, a ty mnie nie posłuchałeś. Teraz mam powody żeby ciebie nienawidzić i właśnie tak się stało. Myślałam, że mogę na tobie polegać, że chociaż tobie na mnie zależy, ale bardzo się pomyliłam. Przyzwyczaiłam się już do samotności i do tego, że dla wszystkich jestem nikim!-łzy zaczęły spływać po moich policzkach i w mgnieniu oka Zayn pojawił się przy moim boku. Liam zaczął się bezczelnie śmiać i wtedy upewniłam się w tym, że ma mnie w dupie i nigdy nie byłam dla niego ważna.
-Dziewczyno, czy ty nie rozumiesz, że chce żebyś była szczęśliwa? Teraz chodź- powiedział ostro, a ja prychnęłam poirytowana.
-Chcesz żebym była szczęśliwa, odbierając mi źródło mojej radości i szczęścia?! Nie rozumiesz, że jestem tu szczęśliwa? Nie potrafisz zaakceptować tego, że zaczynam się szczerze i prawdziwie uśmiechać?!- łkałam.
-Może ci się wydawać, że jesteś szczęśliwa, ale tak nie jest- powiedział Liam, co mnie jeszcze bardziej wkurwiło.
-Co ty możesz o tym wiedzieć?! Nie patrzysz się na mnie, ale tylko na to, że zadaje się z Zayn'em, a to właśnie tylko dzięki niemu się uśmiecham!
-Jesteś niepoważna dziewczyno, jesteś niepoważna- powiedział do mnie. Podeszłam do niego i zaczęłam okładać jego klatkę piersiową pięściami.
-Nienawidzę cię, nienawidzę!-krzyknęłam do niego.
-Katherine daj sobie spokój, uspokój się-Zayn chwycił mnie w tali i odciągał od chłopaka.
-Jesteś najgorszym człowiekiem na świecie, nienawidzę cię bardziej niż człowieka, który miał mnie w dupie przez 15 lat!-nadal uderzałam w jego klatkę piersiową. Zayn szybko odciągnął mnie od Liam'a i przycisnął mnie plecami do swojego torsu tak, aby utrudnić mi dostęp do mojego brata. Chciałam się wyszarpać z jego objęć, ale po dłuższej chwili się uspokoiłam. Zayn pocałował mnie w głowę i wyszeptał, że będzie dobrze. Popatrzyłam się na Liam'a i widziałam obrzydzenie w jego oczach. Usłyszałam czyjeś kroki na korytarzu. Przeniosłam wzrok na przejście i wtedy zobaczyłam człowieka, którego tak bardzo nienawidziłam. Mój ojciec. Wtedy cała złość która się we mnie budowała każdego roku, chciała ze mnie wypłynąć w jednej chwili.
-Co ty tu do jebanego chuja robisz?!- krzyknęłam do niego.
-Katherine...- zaczął, ale mu przerwałam.
-Zadałam ci pytanie!- wrzasnęłam.
-Chciałem cię zobaczyć...
-Nagle się u ciebie instynkty ojcowskie obudziły?! A gdzie byłeś przez ponad 15 lat?!
-Ja ..
-W dupie kurwa! Miałeś mnie w dupie!-wycedziłam każde słowo po kolei.
-Córeczko uspokój się ...
-Nie masz jebanego prawa tak do mnie mówić!-krzyknęłam.
-Katherine, uspokój się -usłyszałam szept Zayn'a.
-Puść mnie-zażądałam.
-Zayn, puść mnie-powtórzyłam. Nie chciał zrobić tego o co go prosiłam, więc wyrwałam się z jego objęć.
-Jesteś nikim, rozumiesz? Żal ci dupe ściskał, że matka zostawiła cię dla młodszego. Jesteś fiutem -Kate, uważaj sobie-warknął do mnie Liam tym samym przerywając mi.
-Zamknij się!-krzyknęłam do niego.
-Jesteś zwykłym fiutem. To, że on wybaczył ci to nie znaczy, że ja też to zrobię-powiedziałam.
-Kate uważaj sobie do kogo się odzywasz!-Liam podniósł głos.
-Nie odzywaj się do mnie. Co jest z tobą nie tak?! Sprawia ci przyjemność widok mnie kiedy płacze? No pytam się czy sprawia ci to przyjemność?!-nie miałam już sił. Byłam wykończona psychicznie.
-Nienawidzę cię, nienawidzę-nie wiem jak, ale zaczęłam jeszcze bardziej płakać i upadłam na kolana na ziemię. Schowałam twarz w dłoniach i płakałam.
-Katherine ... -Zayn chciał podnieść mnie z podłogi, ale głos mojego ojca przeszkodził mu.
-Nie dotykaj mojej córki, młodzieńcze-odezwał się do Zayn'a.
-Myślę, że nie bardzo ma pan mi prawo mówić, czy mogę dotykać Katherine czy nie, a zwracając uwagę na zaistniałą sytuację, wydaje mi się, że pańska córka właśnie tego by chciała.- Zayn odszczeknął się mojemu popierdolonemu ojcu, co mnie zaskoczyło, ale też uszczęśliwiło, bo wiedziałam, że nie jestem w tym gównie sama.
-Zamknij się! Ty tu nie masz nic do gadania!- krzyknął Liam do Zayn'a. Wiedziałam, że cierpliwość mulata jest na skraju wytrzymałości.
-Wręcz przeciwnie- wypowiedział Zayn, przez zaciśnięte zęby. Zerknęłam na mojego brata i zobaczyłam jak zbliża się do Zayn'a. Od razu zareagowałam. Wstałam i szybko podbiegłam do chłopaków, aby stanąć między jednym, a drugim. Złapałam Zayn'a za rękę i spojrzałam wymownie na Liam'a.
-Katherine, puść go- powiedział mój ojciec.
-Odpierdol się!- krzyknęłam w jego kierunku.
-Kate, ostrzegam cię!- zareagował Liam.
-Nie macie prawa mówić mi co mam robić!-krzyknęłam do obydwóch.
-A ty?- syknęłam do Liam'a.
-Nie pamiętasz już co on mi zrobił? Co zrobił nam? Nie pamiętasz?-mój ton głosu był cichy.
-Nie mów o tym ...
-O czym?-przerwałam mu.
-O tym, że uderzył mnie wtedy kiedy był pijany? O tym, że sprał ciebie i mnie jak był najebany w trzy dupy? On mnie uderzył. Mój własny ojciec podniósł na mnie rękę-wysyczałam do Liam'a. Widziałam jak w jego oczach wyświetlają się smutne wspomnienia z dzieciństwa, ale próbował ukryć to za wszelką cenę. Czułam też, że ciało Zayn'a spięło się.
-Dobrze wiesz co jeszcze robił ...-powiedziałam cicho.
-Kate, przestań!- jego głos załamał się na końcu tego krótkiego zdania. Skierowałam wzrok na mojego ojca.
-A ty? Tak jak wtedy zapomniałeś, że masz dzieci, tak teraz już ich naprawdę nie masz. Kochany tatuś sobie przypomniał po 15 latach o tym, że ma syna i córkę? Czekałam każdego dnia. Każdego pieprzonego dnia na to, aż tatuś przyjdzie i przeczyta bajkę na dobranoc, pocałuje w czoło, powie, że wszystko będzie dobrze, że damy radę bez mamy, ale zamiast tego przychodził nachlany w trzy dupy potwór z pasem w jednej ręce i butelką whiskey w drugiej. W momencie, gdy straciłam matkę, zabrano mi też ojca- łzy dosłownie lały się z moich oczu. Dostrzegłam ból w tęczówkach mojego ojca, ale gówno mnie to obchodziło
-Nienawidzę cię. Jesteś żałosny- powiedziałam z obrzydzeniem.
-A teraz się wynoś i nigdy nie wracaj, bo w moim życiu nie ma już dla ciebie miejsca. Za długo czekałam- wyszlochałam.
-Córciu...
-Nie mów tak do mnie! Straciłeś to prawo, gdy wyłączyłeś swoje człowieczeństwo! Wyjdź. -Katherine...
-Powiedziałam wyjdź!- wrzasnęłam. Ostatni raz spojrzał w moje zapłakane oczy i ujrzałam jedną powoli spływającą łzę po jego policzku. Odwrócił się i ruszył w kierunku drzwi. Liam spojrzał na mnie ostatni raz.
-Zobacz jak on cię zmienił. Nie poznaje cię-powiedział Liam i skierował się do drzwi. Wyszedł, a w mieszkaniu rozległ się trzask. Zsunęłam się na dół po ścianie, a mój szloch zwiększył swoją objętość. Nie mam sił, po prostu nie mam sił.
ZAYN'S POV
W momencie kiedy ojciec Katherine postawił nogę w moim mieszkaniu, wiedziałem, że nie będzie dobrze. Lecz to wszystko co powiedziała Katherine. Więc to dlatego tak bardzo go nienawidzi. Nigdy wcześniej nie wspominała nic o tym, że uderzył ją. Nie mogłem znieść widoku jej zapłakanej twarzy. Wcześniej, zanim poznałem ją na pewno nie obchodziłoby mnie to, ale teraz po prostu nie mogę tego znieść. Siedziała na ziemi, oparta plecami o ścianę i głośno płakała. Podszedłem do niej i usiadłem na przeciwko.
-Chodź do mnie-wyszeptałem i przygarnąłem ją do siebie.
-Ciii-próbowałem ją uspokoić, ale zaczęła płakać jeszcze bardziej.
-Katherine, musisz się uspokoić- szepnąłem jej do ucha. Trwaliśmy w takiej pozycji z kilka dobrych minut, a Katherine zaczęła się trochę uspokajać. Odsunąłem ją od siebie minimalnie, tylko po to, aby móc spojrzeć w jej zapłakane, zaczerwienione oczy. Otarłem łzy z jej policzków i pocałowałem w czoło.
-Będzie dobrze kochanie- wyszeptałem, a ona wtuliła swoją twarz w moją szyję i oplotła mnie swoimi ramionami.
-Nie-nie mam siły-powiedziała.
Przestań płakać, proszę.
-Wiem skarbie, wiem-gładziłem jej głowę cmokając jej czubek.
-Pó-pójdę na- na górę-szlochała. Chciałem pójść z nią, ale pomyślałem, że potrzebuje chwili dla siebie. Widziałem jak powoli wchodzi po schodach. Usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi. Pomyślałem, że mógłbym zrobić jej herbatę. Wszedłem do kuchni i postawiłem wodę. Kiedy już zagotowała się, zalałem kubek gorącą cieczą i postanowiłem wejść do niej na górę. Pokonałem drogę do swojej sypialni i kiedy stanąłem przed nią delikatnie zapukałem w drzwi.
-Katherine?-powiedziałem cicho, ale niestety nikt mi nie odpowiedział. Nie patyczkując się wszedłem sam do pokoju i ujrzałem ją skuloną na łóżku. Leżała i cicho łkała. Nie wiedziałem co mam robić w takiej sytuacji, bo jeszcze nigdy się w niej nie znalazłem. Małymi krokami zacząłem zmierzać w kierunku łóżka i, gdy znalazłem się tuż przy nim Położyłem kubek z herbata na stoliku nocnym, a następnie zająłem miejsce na łóżku, tuz obok zapłakanej dziewczyny. Nie pytałem jak się czuje, ponieważ to pytanie było zbędne. Wiedziałem, że czuła się fatalnie, a świadomość tego, że nic nie mogę z tym zrobić zabijała mnie.
-Kate uważaj sobie do kogo się odzywasz!-Liam podniósł głos.
-Nie odzywaj się do mnie. Co jest z tobą nie tak?! Sprawia ci przyjemność widok mnie kiedy płacze? No pytam się czy sprawia ci to przyjemność?!-nie miałam już sił. Byłam wykończona psychicznie.
-Nienawidzę cię, nienawidzę-nie wiem jak, ale zaczęłam jeszcze bardziej płakać i upadłam na kolana na ziemię. Schowałam twarz w dłoniach i płakałam.
-Katherine ... -Zayn chciał podnieść mnie z podłogi, ale głos mojego ojca przeszkodził mu.
-Nie dotykaj mojej córki, młodzieńcze-odezwał się do Zayn'a.
-Myślę, że nie bardzo ma pan mi prawo mówić, czy mogę dotykać Katherine czy nie, a zwracając uwagę na zaistniałą sytuację, wydaje mi się, że pańska córka właśnie tego by chciała.- Zayn odszczeknął się mojemu popierdolonemu ojcu, co mnie zaskoczyło, ale też uszczęśliwiło, bo wiedziałam, że nie jestem w tym gównie sama.
-Zamknij się! Ty tu nie masz nic do gadania!- krzyknął Liam do Zayn'a. Wiedziałam, że cierpliwość mulata jest na skraju wytrzymałości.
-Wręcz przeciwnie- wypowiedział Zayn, przez zaciśnięte zęby. Zerknęłam na mojego brata i zobaczyłam jak zbliża się do Zayn'a. Od razu zareagowałam. Wstałam i szybko podbiegłam do chłopaków, aby stanąć między jednym, a drugim. Złapałam Zayn'a za rękę i spojrzałam wymownie na Liam'a.
-Katherine, puść go- powiedział mój ojciec.
-Odpierdol się!- krzyknęłam w jego kierunku.
-Kate, ostrzegam cię!- zareagował Liam.
-Nie macie prawa mówić mi co mam robić!-krzyknęłam do obydwóch.
-A ty?- syknęłam do Liam'a.
-Nie pamiętasz już co on mi zrobił? Co zrobił nam? Nie pamiętasz?-mój ton głosu był cichy.
-Nie mów o tym ...
-O czym?-przerwałam mu.
-O tym, że uderzył mnie wtedy kiedy był pijany? O tym, że sprał ciebie i mnie jak był najebany w trzy dupy? On mnie uderzył. Mój własny ojciec podniósł na mnie rękę-wysyczałam do Liam'a. Widziałam jak w jego oczach wyświetlają się smutne wspomnienia z dzieciństwa, ale próbował ukryć to za wszelką cenę. Czułam też, że ciało Zayn'a spięło się.
-Dobrze wiesz co jeszcze robił ...-powiedziałam cicho.
-Kate, przestań!- jego głos załamał się na końcu tego krótkiego zdania. Skierowałam wzrok na mojego ojca.
-A ty? Tak jak wtedy zapomniałeś, że masz dzieci, tak teraz już ich naprawdę nie masz. Kochany tatuś sobie przypomniał po 15 latach o tym, że ma syna i córkę? Czekałam każdego dnia. Każdego pieprzonego dnia na to, aż tatuś przyjdzie i przeczyta bajkę na dobranoc, pocałuje w czoło, powie, że wszystko będzie dobrze, że damy radę bez mamy, ale zamiast tego przychodził nachlany w trzy dupy potwór z pasem w jednej ręce i butelką whiskey w drugiej. W momencie, gdy straciłam matkę, zabrano mi też ojca- łzy dosłownie lały się z moich oczu. Dostrzegłam ból w tęczówkach mojego ojca, ale gówno mnie to obchodziło
-Nienawidzę cię. Jesteś żałosny- powiedziałam z obrzydzeniem.
-A teraz się wynoś i nigdy nie wracaj, bo w moim życiu nie ma już dla ciebie miejsca. Za długo czekałam- wyszlochałam.
-Córciu...
-Nie mów tak do mnie! Straciłeś to prawo, gdy wyłączyłeś swoje człowieczeństwo! Wyjdź. -Katherine...
-Powiedziałam wyjdź!- wrzasnęłam. Ostatni raz spojrzał w moje zapłakane oczy i ujrzałam jedną powoli spływającą łzę po jego policzku. Odwrócił się i ruszył w kierunku drzwi. Liam spojrzał na mnie ostatni raz.
-Zobacz jak on cię zmienił. Nie poznaje cię-powiedział Liam i skierował się do drzwi. Wyszedł, a w mieszkaniu rozległ się trzask. Zsunęłam się na dół po ścianie, a mój szloch zwiększył swoją objętość. Nie mam sił, po prostu nie mam sił.
ZAYN'S POV
W momencie kiedy ojciec Katherine postawił nogę w moim mieszkaniu, wiedziałem, że nie będzie dobrze. Lecz to wszystko co powiedziała Katherine. Więc to dlatego tak bardzo go nienawidzi. Nigdy wcześniej nie wspominała nic o tym, że uderzył ją. Nie mogłem znieść widoku jej zapłakanej twarzy. Wcześniej, zanim poznałem ją na pewno nie obchodziłoby mnie to, ale teraz po prostu nie mogę tego znieść. Siedziała na ziemi, oparta plecami o ścianę i głośno płakała. Podszedłem do niej i usiadłem na przeciwko.
-Chodź do mnie-wyszeptałem i przygarnąłem ją do siebie.
-Ciii-próbowałem ją uspokoić, ale zaczęła płakać jeszcze bardziej.
-Katherine, musisz się uspokoić- szepnąłem jej do ucha. Trwaliśmy w takiej pozycji z kilka dobrych minut, a Katherine zaczęła się trochę uspokajać. Odsunąłem ją od siebie minimalnie, tylko po to, aby móc spojrzeć w jej zapłakane, zaczerwienione oczy. Otarłem łzy z jej policzków i pocałowałem w czoło.
-Będzie dobrze kochanie- wyszeptałem, a ona wtuliła swoją twarz w moją szyję i oplotła mnie swoimi ramionami.
-Nie-nie mam siły-powiedziała.
Przestań płakać, proszę.
-Wiem skarbie, wiem-gładziłem jej głowę cmokając jej czubek.
-Pó-pójdę na- na górę-szlochała. Chciałem pójść z nią, ale pomyślałem, że potrzebuje chwili dla siebie. Widziałem jak powoli wchodzi po schodach. Usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi. Pomyślałem, że mógłbym zrobić jej herbatę. Wszedłem do kuchni i postawiłem wodę. Kiedy już zagotowała się, zalałem kubek gorącą cieczą i postanowiłem wejść do niej na górę. Pokonałem drogę do swojej sypialni i kiedy stanąłem przed nią delikatnie zapukałem w drzwi.
-Katherine?-powiedziałem cicho, ale niestety nikt mi nie odpowiedział. Nie patyczkując się wszedłem sam do pokoju i ujrzałem ją skuloną na łóżku. Leżała i cicho łkała. Nie wiedziałem co mam robić w takiej sytuacji, bo jeszcze nigdy się w niej nie znalazłem. Małymi krokami zacząłem zmierzać w kierunku łóżka i, gdy znalazłem się tuż przy nim Położyłem kubek z herbata na stoliku nocnym, a następnie zająłem miejsce na łóżku, tuz obok zapłakanej dziewczyny. Nie pytałem jak się czuje, ponieważ to pytanie było zbędne. Wiedziałem, że czuła się fatalnie, a świadomość tego, że nic nie mogę z tym zrobić zabijała mnie.
-Mała?- powiedziałem do dziewczyny i pogładziłem ją po plecach.
-Będzie dobrze-powiedziałem nadal gładząc jej plecy. Słyszałem jej dźwięczne łkanie. Nie mam pojęcia co mam zrobić.
-Katherine, spójrz na mnie. Słyszysz?-powiedziałem do niej szeptem, a mój głos był spokojny i łagodny. Po chwili odwróciła się do mnie twarzą, a moje serce pękło na miliony kawałeczków. Nie mam pojęcia od kiedy zrobił się z mnie taki ckliwy chłopczyk, ale nie mogłem patrzeć na jej zapłakaną twarz. Ujrzałem małą, zagubioną dziewczynkę. Nagle zarzuciła swoje ręce na mój kark i wtuliła się z wielką siłą w mój tors. Objąłem ją ramionami, jakby spadała z jakiejś swojej wyznaczonej krawędzi, a ja pomagałem jej się podnieść, nie upaść.
-Dlaczego to się stało właśnie mi?- szlochała.
-Nie wiem kochanie. Nie znam odpowiedzi na to pytanie- szepnąłem jej do ucha.
-Ten człowiek zniszczył całe moje życie...
-Wiem mała. Ale hej, nie płacz już- cmoknąłem jej czoło, gdy lekko podniosła głowę, aby na mnie spojrzeć.
-Chodź tu do mnie-wziąłem ją tak, aby jej piękne i delikatne ciało mogło spocząć pomiędzy moimi nogami, a jej plecy mogły oprzeć się o mój tors.
-Jesteśmy w tym razem. Ty nie zostawisz mnie, ja nie zostawię ciebie-powiedziałem cicho cmokając ją w czubek głowy. Zacząłem delikatnie kołysać naszymi ciałami i poczułem jak dłonie dziewczyny spoczywają na moich, oplecionych wokół jej talii.
-Będzie dobrze, obiecuje ci to mała-wyszeptałem do jej ucha.
-Dziękuję- powiedziała cicho, zachrypniętym głosem. W odpowiedzi pocałowałem wierzch jej dłoni, a dziewczyna jeszcze bardziej wtuliła się w moje ciało. Siedzieliśmy tak około 30 minut i wydawało mi się, że Katherine zasnęła, dlatego nie ruszałem się, ponieważ nie chciałem jej budzić. Dużo się dzisiaj wydarzyło, a jest dopiero popołudnie. Nie mogę uwierzyć, że ten chuj- ojciec Katherine i jej brat wparowali do mojego domu. Kurwa, to co Katherine mówiła, było prawdą. Przypomniał sobie, że ma córkę. Gdy tylko się o tym dowiedziałem, przysięgam, że miałem ochotę go rozpierdolić na miejscu. No, ale musiałem zachować zimną krew i uspokoić się, bo przysięgam, że zajebałbym gościa, za to co zrobił tej biednej, bezbronnej dziewczynie. 'Ty nie jesteś lepszy. Też ją uderzyłeś' powiedziała moja podświadomość. Ughg ...
Poczułem jak Katerine zaczyna wiercić się więc delikatnie przeniosłem ją na lewą stronę łóżka, aby po chwili móc ułożyć się obok niej. Przygarnąłem ją do swojego ciała. Chciałem, aby poczuła to ciepło ode mnie. Leżąc tak sam robiłem się śpiący, ale za wszelką cenne próbowałem nie zasypiać. Po chwili jednak usłyszałem głośny krzyk Katherine, która leżała obok mnie. Wystraszyłem się i od razu zmęczenie, które chwilę wcześniej władało moim ciałem zniknęło, a wraz ze zniknięciem tego uczucia, pojawił się atak serca, spowodowany krzykiem dziewczyny. Usiadłem szybko na łóżku i zacząłem lekko szturchać Katherine aby się obudziła. Gdy krzyki nie ustawały przytuliłem ją do siebie i głośno mówiłem, aby się obudziła. Dziewczyna po dłuższej chwili przestała wrzeszczeć i podniosła się jak najszybszym tempem do góry, tak żeby móc usiąść. Zaczęła głośno oddychać i widziałem jej szybko unoszącą się klatkę piersiową.
-Co się stało?- powiedziała przerażona.
-Miałaś koszmar- przyciągnąłem ją do siebie. Poczułem jak jej ciało wzdrygnęło się kiedy tylko przyciągnąłem ją do siebie.
-Już jest wszystko w porządku. Nic ci nie zrobię-pocałowałem jej czoło.
-Tylko proszę, nie płacz-powiedziałem cicho kiedy usłyszałem po raz kolejny jej łkanie.
-Mała, nie płaczemy-odwróciłem jej twarz siebie. Powoli i subtelnie zacząłem muskać jej usta, aby móc choć troszkę ją uspokoić i zatopić się w nieziemskim smaku jej warg.
-Obiecałem, że będzie dobrze. Siedzimy w tym razem-wyszeptałem wprost do jej ust. Potrząsnęła głową na znak tego, że wierzy mi i ciągnąc mnie za rękę ułożyła się z powrotem na łóżku.
-Przepraszam-wyszeptała do mnie. Oparłem się na łokciu i mogłem spojrzeć na nią z góry. Podniosła wzrok na mnie i dobrze wiedziała, że nie wiem o czym mówi. W jej oczach znów zaczęły gromadzić się łzy. Katherine, nie płacz, proszę.
-No wiesz, za tą całą szopkę, którą tu odstawiłam. Przepraszam, że musiałeś na to patrzeć. I przepraszam też za to, że musisz patrzeć na to jak w tej chwili wyglądam-i pomimo tych gromadzących się łez, dziewczyna zachichotał, gdy wypowiedziała ostatnie zdanie. Nareszcie się uśmiechnęła.
-Nie masz za co przepraszać, nie stało się przecież nic wielkiego- dziewczyna skarciła mnie wzrokiem tym samym przerywając.
-Przepraszam-wyszeptała do mnie. Oparłem się na łokciu i mogłem spojrzeć na nią z góry. Podniosła wzrok na mnie i dobrze wiedziała, że nie wiem o czym mówi. W jej oczach znów zaczęły gromadzić się łzy. Katherine, nie płacz, proszę.
-No wiesz, za tą całą szopkę, którą tu odstawiłam. Przepraszam, że musiałeś na to patrzeć. I przepraszam też za to, że musisz patrzeć na to jak w tej chwili wyglądam-i pomimo tych gromadzących się łez, dziewczyna zachichotał, gdy wypowiedziała ostatnie zdanie. Nareszcie się uśmiechnęła.
-Nie masz za co przepraszać, nie stało się przecież nic wielkiego- dziewczyna skarciła mnie wzrokiem tym samym przerywając.
-No dobrze, stało się, ale wcale nie jestem zły. Bardziej wkurwia mnie fakt tego, że po tym jak twój ojciec się zachował dalej ma czelność nazwać cię swoją córką-powiedziałem.
-A i jeszcze jedno. Jesteś przepiękna i wyglądasz ślicznie, ale nie lubię kiedy płaczesz-wymamrotałem na co na twarzy dziewczyny pojawił się szeroki uśmiech, a jej policzki nabrały różowego koloru. W końcu mogę zobaczyć jej przepiękny uśmiech. Mógłbym patrzeć na niego cały czas. Pomimo jej uśmiechu wiedziałem, że nie przestanie zaprzątać sobie głowy cała tą wcześniejszą sytuacją. Chciałbym chociaż w jakiejś części wyrzucić z niej cały ten ból. Gdybym tylko mógł, zrobiłbym to. Siedziała tak i uśmiechała się do mnie. Oh, uwielbiam na nią patrzeć. I tak bardzo jej pragnę. Jeszcze nigdy nie czułem się tak przy żadnej dziewczynie. Zawsze były mi obojętne, ale odkąd poznałem Katherine moje życie obróciło się o 180 stopni. Zauważyłem, że zrobiłem się strasznie czuły. Nie wiem czy to dobrze, ale nie jest podobne do mnie to, że troszczę się i martwię o kogoś. Ale podoba mi się to. Podobają mi się uczucia, które władają moim organizmem, kiedy jestem z Katherine, kiedy myślę co mogę z nią robić.
-Zayn?-jej delikatnie zachrypnięty głos przerwał moje fantazje.
-Chyba się rozmarzyłeś-zachichotała i o Boże kocham ten dźwięk.
-Zamknij oczy-powiedziałem nagle ni stąd ni z owąd.
-Zayn, ale po ...
-Po prostu je zamknij-uśmiechnąłem się do niej przerywając jej zbędne pytanie. Popatrzyła na mnie zdziwiona, ale bez dodatkowych pytań zamknęła oczy i powierciła się chwilkę, aby zapewnić sobie komfort. Usiadła po turecku i zgarbiła troszkę plecy.
-Połóż się na brzuchu-uśmiechnąłem się pod nosem, a jej brwi uniosły się do góry ze zdziwienia. Zanim jednak zrobiła to powiedziałem jej, aby nie otwierała oczy i podniosła ręce do góry. Ściągnąłem z niej koszulkę, a ona zachichotała kiedy zimniejsze powietrze otuliło jej ciało.
-Teraz możesz się położyć-oświadczyłem cicho. Spokojnie i powoli ułożyła się na białej pościeli. Delikatnie usiadłem na niej, przerzucając nogi po obu stronach i pochyliłem się w jej stronę.
-Nie otwieraj oczu-szepnąłem jej do ucha. Wiem dobrze, że szyja to jeden z jej czułych punktów. Ta wiedza jest dla mnie korzystna.
-Ufasz mi?-zapytałem cmokając miejsce między szczęką, a uchem. Pokiwała głową na "tak" a ja uśmiechnąłem się usatysfakcjonowany. Zacząłem muskać ustami jej plecy, a na jej ciele pojawiły się przyjemne dreszcze. Po chwili jednak oderwałem usta od jej rozgrzanych pleców i zacząłem masować jej kark. Była strasznie spięta, a że masaże wychodzą mi naprawdę dobrze więc wiedziałem, że przyda jej się to. Chciałem ukoić trochę ten ból, który cały czas w niej siedział. Mruknęła pod nosem w geście zadowolenia. Uwielbiałem, gdy znajdowała się w takim stanie. Była spokojna, odprężona i szczęśliwa. Kompletne przeciwieństwo tej dziewczyny, która jeszcze dzisiaj krzyczała do swojego popierdolonego ojca.
-Przyjemnie ci?- pochyliłem się i zapytałem prosto do jej ucha.
-Mhmmm- mogłem zobaczyć jak się uśmiecha, a następnie przygryza swoją pełną wargę. Szczerze, to sam miałem ochotę ją przygryźć, ale teraz to ona miała się zrelaksować i rozluźnić. Na jej ciele pojawiły się ciarki wywołane moim delikatnym dotykiem na jej plecach. Przeniosłem swoje dłonie i masowałem jej obolałe plecy. Kiedy trafiałem w najczulsze bądź te miejsca, które były najbardziej spięte dziewczyna pomrukiwała pod nosem. O Boże, kocham ten dźwięk. Swoje dłonie przeniosłem w miejsce nad jej biodrami. Nadal masując nachyliłem się i musnąłem jej szyję.
-Rozluźnij się. Przestań myśleć o tym co było wcześniej. Pomyśl o chwilach, w których czułaś się przyjemnie, o chwilach, w których było ci niesamowicie dobrze-wyszeptałem do jej ucha nadal cmokając jej szyję. Zostawiłem na niej kilka malinek. Po chwili poczułem jak ciało dziewczyny powoli odpuszcza i odpręża się.
-Chodzi ci o chwilę, gdy uprawialiśmy seks, czy o chwilę, gdy robiłeś mi palcówkę?- zapytała i wyczułem w jej głosie rozbawienie.
-O to i o to- warknąłem jej do ucha i przygryzłem jego płatek, a dziewczyna jęknęła cicho co mnie bardzo usatysfakcjonowało. Moje ręce zaczęły zjeżdżać coraz niżej jej pleców, co wywołało u Katherine dreszcze. Pochyliłem się i ponownie zacząłem ssać jej gorącą skórę, zostawiając na niej mokre ślady, a w niektórych miejscach czerwone malinki. Katherine cały czas pojękiwała cicho, a w powietrzu po prostu roiło się od erotycznej atmosfery, która podniecała mnie z każdą minutą coraz bardziej. Jest po porostu tyle rzecz, które mógłbym jej zrobić, ale nie dzisiaj. Nie mam pojęcia jak, ale coś mnie blokuje. Usłyszałem jak dziewczyna warknęła chowając twarz w poduszkę. Jest jej aż tak dobrze? Poczułem jak zaczyna się wiercić, a po chwili obróciła się i leżała na plecach. Jej warga została przygryziona przez górny rząd zębów. Leżała pode mną w czarnym, koronkowym staniku i dresowych spodniach z rozczochranymi włosami i tą cholerną wargę, którą przygryzała za każdym razem kiedy denerwowała się bądź była podniecona.
-O to i o to- warknąłem jej do ucha i przygryzłem jego płatek, a dziewczyna jęknęła cicho co mnie bardzo usatysfakcjonowało. Moje ręce zaczęły zjeżdżać coraz niżej jej pleców, co wywołało u Katherine dreszcze. Pochyliłem się i ponownie zacząłem ssać jej gorącą skórę, zostawiając na niej mokre ślady, a w niektórych miejscach czerwone malinki. Katherine cały czas pojękiwała cicho, a w powietrzu po prostu roiło się od erotycznej atmosfery, która podniecała mnie z każdą minutą coraz bardziej. Jest po porostu tyle rzecz, które mógłbym jej zrobić, ale nie dzisiaj. Nie mam pojęcia jak, ale coś mnie blokuje. Usłyszałem jak dziewczyna warknęła chowając twarz w poduszkę. Jest jej aż tak dobrze? Poczułem jak zaczyna się wiercić, a po chwili obróciła się i leżała na plecach. Jej warga została przygryziona przez górny rząd zębów. Leżała pode mną w czarnym, koronkowym staniku i dresowych spodniach z rozczochranymi włosami i tą cholerną wargę, którą przygryzała za każdym razem kiedy denerwowała się bądź była podniecona.
-Oficjalnie zostajesz moim osobistym masażystą-zaśmiała się cicho i przeczesała dłonią włosy.
-Z miłą chęcią proszę pani- powiedziałem uśmiechając się na sam dźwięk jej melodyjnego śmiechu.
-Oh, proszę, mówmy sobie na "t"-powiedziała oficjalnie.
-Katherine-podała mi rękę. Jest świetną aktorką.
-Zayn. Miło mi-odpowiedziałem podnosząc jej dłoń do góry i całując zewnętrzną stronę.
-Mi równie-przygryzła jeszcze mocniej wargę. Przycisnąłem swoje ciało do jej i spojrzałem w jej oczy.
-Testujesz moją cierpliwość. Mam ochotę przelecieć cię na tyle sposobów-wypowiedziałem szeptem, na co dziewczyna zachichotała.
-Zawsze podniecony w moim towarzystwie Zayn Malik-chichotała.
-No chyba nie powiesz mi, że ty nie jesteś podniecona?- uśmiechnąłem się szyderczo.
-Nie za bardzo- droczyła się ze mną. Uniosłem brwi i postanowiłem wykorzystać to, że jest taka bezbronna,
-Czyli nie jesteś podniecona, gdy robię ci tak....- przejechałem delikatnie palcami po dolnej części jej brzucha, na co westchnęła głośno.
-Ani tak...- przeniosłem swoją dłoń na wewnętrzną część jej uda i zacząłem jechać coraz wyżej.
-Ani tak...- wsunąłem dłoń pod jej spodnie i w tym momencie głośno jęknęła, a następnie złapała mój nadgarstek i pociągnęła go mocno do góry.
-Wygrałeś!- pisnęła i ujrzałem znany mi blask w jej oczach, który był tak piękny.
-Kochanie, ja zawsze wygrywam- powiedziałem i tym razem to ja przygryzłem wargę, a ona wydęła usta. Zaśmiałem się z tego jak śmiesznie wyglądała w tamtej chwili. Jeszcze jakby tupnęła nogą, można by pomyśleć, że jest małym dzieckiem, które nie dostało lizaka.
-Poprawiłeś mój humor-powiedziała spokojnie bawiąc się sznureczkami od moich dresowych spodni.
-Nawet nie masz pojęcia jak bardzo mnie to cieszy-odpowiedziałem i cmoknąłem jej policzek.
-Nie-e, tutaj-pokazała palcem na swoje usta, a ja wybuchłem głośnym śmiechem. Po chwili i ona dołączyła do mnie, ale tak jak sobie życzyła wpiłem się w jej usta rozkoszując się smakiem jej pełnych ust.
-Co ty ze mną robisz dziewczyno-wymamrotałem wprost do jej ust. Nagle usłyszałem wibracje mojego telefonu, które oznajmiały mi, że ktoś do mnie napisał.
-Zayn, telefon-powiedziała przytrzymując się moich barków. Oderwałem się od jej soczystych warg, przerzuciłem tak, aby siedziała na mnie okrakiem i chwyciłem za telefon, a by odczytać wiadomość, którą dostałem.
"Może pójdziemy dzisiaj na piwko? Niall."
Od razu się spiąłem. Z jednej strony chciałem gdzies wyjsc i się rozluźnić, ale z drugiej Katherine jest wszystkim czego potrzebowałem, a po tamtym wydarzeniu nie wydawało mi się, że najlepszym pomysłem było zostawiać ją samą.
-Co się stało?- zapytała lekko zmartwiona.
-Nic- posłałem jej słaby uśmiech i zabrałem się za odpisywanie na SMS'a.
"Sorry Niall, ale nie mogę"
Prawie od razu dostałem odpowiedź.
"Stary, no weź! Dawno nie wychodzilismy. Powyrywamy jakieś dupy, napijemy się."
Nie miałem ochoty na to całe "wyrywanie dup", ale piwa bym się napił.
"No, nie wiem."
-Zayn, jesteś pewien, że wszystko jest okay?- spytała Katherine.
-Tak. Po prostu Niall chciał gdzieś wyjść- wzruszyłem obojętnie ramionami.
-Zamierzasz z nim iść?- zapytała delikatnie.
-Raczej nie.
-Dlaczego?
-Bo jestem z tobą i...
-Nie przejmuj się mną! -przerwała mi.
-Dam sobie radę. Wyjdź gdzieś. Zabaw się. Nie możesz cały czas przesiadywać ze mną- uśmiechnęła się przyjaźnie, a mnie ze zdziwienia, aż zatkało.
-Chyba lepiej będzie jak zostanę-powiedziałem do niej.
-Zayn, nic mi nie będzie. Przecież nie umrę. No najwyżej z tęsknoty-zachichotała.
-Jesteś pewna?-dopytywałem. Pokiwała głową na "tak" i szeroko się uśmiechnęła.
-W takim razie dobrze-odblokowałem swój telefon i napisałem do Niall'a, że spotkamy się na miejscu, w tym barze, w którym zazwyczaj pijemy piwo o 7.
-Musisz iść się wymodelować-dziewczyna zaśmiała się i chciała zejść z moich nóg, ale szybko chwyciłem ją za nadgarstki i pociągnąłem z powrotem do siebie tak, że leżała na mnie.
-Umówiłem się z Niall'em na 7, a mamy dopiero 4 więc mamy dużo czasu żeby, no wiesz-włożyłem dłoń pod jej bluzkę i chciałem rozpiąć stanik, ale dziewczyna zatrzymała moje ruchy.
-Wystarczy tego dobrego na dzisiaj-wystawiła mi język po czym wstając moich kolan skierowała się w stronę łazienki. Podążyłem za nią i opierając się o framugę drzwi spojrzałem na nią. Włożyła na siebie jakąś moją bluzkę i związywała włosy w kucyka. Wyglądała naprawdę pięknie. Była najpiękniejsza kobietą, jaką kiedykolwiek widziałem. Jej oliwkowa karnacja, piękne włosy, idealna figura. Nie mogłem porównać tego do niczego. Była tak zniewalająca.
-Zayn, czemu mi się tak przyglądasz?- powiedziała nieśmiało, a ja otrząsnąłem się z mojego transu.
-Jesteś piękna- gdy to powiedziałem, dziewczyna zarumieniła się i szybko mnie ominęła, aby wyjść z łazienki. Szła długim korytarzem, a ja tuż za nią. Zeszła schodami na dół i podążyła w kierunku kuchni.
-Właściwie to gdzie idziesz?- zapytała cicho i nalała sobie mleka do szklanki.
-Do baru- odpowiedziałem bardziej obojętnie, niż miałem zamiar.
-Yhym- speszona tonem jakim jej odpowiedziałem, już nic nie mówiła.
-Jak wrócę to może pooglądamy jakiś film? -zapytałem, by dać jej do zrozumienia, że nie jestem zły.
-Jasne-odpowiedziała delikatnie się uśmiechając. Podszedłem do niej i przytuliłem ją w pasie.
-A po filmie moglibyśmy...-mówiłem powoli wodząc dłonią po jej jędrnych pośladkach.
-Zboczeniec-zachichotała. Moje ciało napierało na jej, ale w momencie kiedy usłyszałem trzask drzwi wejściowych oderwałem się od niej.
-Zayn?!-co Niall robi tu tak wcześnie?! Spojrzałem na dziewczynę oznajmiając jej niemym wzrokiem, że nie mam pojęcia o co chodzi, a zaraz w kuchni pojawił się Niall.
-O stary, tutaj jesteś-jak zwykle uśmiechnięty Niall.
-Istnieje coś takiego jak dzwonek, idioto-powiedziałem do niego i przywitałem się z nim tym naszym męskim gestem. Dopiero po kilku sekundach zauważył opierającą się i blat kuchenny Katherine. Pomachała mu nieśmiało i przeniosła swój wzrok na kubek wypełniony sokiem.
-Będę na górze-oznajmiła nieśmiało wychodząc z kuchni. Wyglądała jak mała, urocza i zagubiona dziewczynka.
-W porządku- odpowiedziałem jej i uśmiechnąłem się do niej. Wiedziałem, że zaraz odbędzie się przesłuchanie.
-Dobra, co tu się do chuja dzieje i co ty najlepszego robisz?- spojrzał na mnie pytająco i założył obie ręce na klatkę piersiową.
-Nie widać?- zadałem głupie pytanie, żeby odciągnąć go od prawdy.
-Kiedy ostatni raz widziałem tą laskę, to stała pod budynkiem zgwałcona właśnie przez ciebie- pokazał na mnie palcem i zmierzył wzrokiem czekając na odpowiedź. W mojej głowie zaczęły odtwarzać się wydarzenia z tamtej nocy. Nic jej nie zrobiłem. Kazałem jej tylko krzyczeć i udawać.
-Mmm, taa- serio nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało.
-Ty się jąkasz?- zdziwienie w jego głosie było wielkie. Podrapałem się po karku.
-Dobra, serio to wyjście jest konieczne dla twojego zdrowia. Zadzwonię po resztę- szybko wyciągnął telefon z kieszeni spodni i wybierał poszczególne numery telefonów. Gdy już skończył, popatrzył na mnie.
-Ale potem masz mi to wszystko wytłumaczyć, bo serio... to jest chore i nie potrafię tego pojąć. No chyba, że tylko się z nią pieprzysz...?- zadał mi pytanie i naprawdę nie chciałem mu odpowiadać.
-Idę się przebrać- powiedziałem. Westchnął cicho i przytaknął głową. Gdybym powiedział mu prawdę, wyśmiałby mnie. Nie chodzi o to, że wstydzę się tego, że między mną, a Katherine coś jest, ale ja po prostu wiem, że Niall i reszta ekipy nie zrozumieliby tego. Przeczesałem włosy dłonią i kiedy pokonałem drogę po schodach do pokoju, pchnąłem drzwi i szukałem wzrokiem Katherine.
-Mała?-zawołałem. Nie wiem dlaczego, ale lubię mówić do niej w taki sposób. Zajrzałem do garderoby i łazienki, ale nigdzie jej nie było. Dopiero wtedy kiedy mój wzrok przeniósł się na balkon ujrzałem ciemnowłosą dziewczynę siedzącą na kilku poduszkach.
-Hej-powiedziałem delikatnie. Jej ciało spięło się i nadal nie odwracała się do mnie. Zazwyczaj kiedy tylko powiedziałem coś do niej, od razu patrzyła na mnie z tym pięknym błyskiem w oku.
-Hej-odpowiedziała obojętnie. Zdziwił mnie jej ton. Podszedłem bliżej i pochyliłem się, a by moc ją pocałować, lecz ona odsunęła się ode mnie na dosyć dużą odległość. Zmartwiłem się tym.
-Wszystko okay?- zapytałem, a ona wydęła usta.
-Ta. Czemu pytasz? - jej ton ciągle pozostawał taki sam, co mnie strasznie irytowało. Nienawidziłem, gdy mnie zwodziła i udawała, że wszystko jest OK, kiedy naprawdę nic takie nie było.
-Katherine, nie kłam- głośno wypuściłem powietrze, aby pokazać jej, że zaczyna mnie irytować.
-Wszystko jest w porządku. Baw się dobrze Zayn-upiła łyk swojego pomarańczowego napoju, po czym wstała i ominęła mnie wychodząc z balkonu. Podeszła do szafy i wyciągnęła z niej sweter.
-Katherine-powiedziałem do niej.
-Powiedz mi o co chodzi-podszedłem do niej. Cały czas stała do mnie tyłem. Słyszałem jak wypuszcza powietrze.
-Wszystko jest w porządku. Idź, pewnie już na ciebie czekają-powiedziała ignorując mnie. O co do chuja pana chodzi?!
-Zayn! Ruszaj swoją seksowną dupeczkę, chłopaki czekają!-Niall ponaglił mnie. Teraz kiedy wiem, że coś jest na rzeczy nie chce mi się nigdzie wychodzić. Chcę dowiedzieć się co jest grane.
-Powiesz mi?-zapytałem spokojnie.
-Zayn, daj spokój. Nic mi nie jest. Idź po prostu i się zabaw ze swoimi kolesiami- wymruczała ostatnie słowo i serio zaczynałem myśleć, że chodzi jej o całe to moje wyjście.
-Chodzi o to, że wychodzę?
-Nie. Po prostu idź -warknęła i postanowiłem zająć się ta sprawą później.
-Dobra. Ale wiedz, że później do tego wrócę- powiedziałem. Westchnęła głośno. Założyłem swój biały T-shirt i czarne, podarte spodnie, a następnie szybko zszedłem na dół, gdzie czekał na mnie Niall.
-Długo się tam miziałeś-powiedział do mnie.
-Nie wkurwiaj mnie-powiedziałem do niego i zamykając drzwi od domu ruszyliśmy w stronę knajpy. Wyciągnąłem telefon i napisałem do dziewczyny, żeby nie wychodziła z domu dopóki nie wrócę. Niestety nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
-Czyli ty i ta laska ... jesteście razem?-zapytał Niall.
-Nie, nie jesteśmy-jeszcze on niech mnie wkurwi.
-Więc co ona robi u ciebie?-zapytał. Włożyłem ręce w przednie kieszenie i westchnąłem głęboko.
-Po prostu jej pomagam-odpowiedziałem nie do końca z prawdą. Skierowaliśmy się na lewo od ronda i przechodziliśmy właśnie długim mostem nad jeziorem kierując się do naszego ulubionego baru.
-Zamoczyłeś już?-zapytał waląc prosto z mostu.
-Zaraz ciebie zamoczę w tym jeziorze-warknąłem do niego, na co się zaśmiał.
-Dobra, teraz serio. W czym jej pomagasz? Ostatnio o ile pamiętam uderzyłeś ją, a potem zgwałciłeś, więc nie wydaje mi się, że jesteś najlepszą osobą, która mogłaby jej w czymkolwiek pomóc. Albo ona jest tępa, albo strasznie zdesperowana.- powiedział, a ja skarciłem go wzrokiem i naprawdę miałem ochotę go w tamtej chwili solidnie pierdolnąć, ale siłą woli udało mi się opanować i nie zabić, czy tym bardziej wrzucić do jeziora.
-To jest skomplikowane- wysyczałem przez zaciśnięte zęby.
-Zawsze takie jest- wzruszył ramionami. Zamknął się choć na chwilę. Po jakiś 10 minutach ciszy powoli dochodziliśmy do naszego celu.
-Głupia suka siedzi ci na dupie-powiedział pod nosem i myślał, że nie usłyszałam.
-Zamknij mordę i odpierdol się od niej!-krzyknąłem do niego i popchnąłem go do tyłu. Teraz to naprawdę mnie wkurwił.
-Ej, ej! Spokojnie!-wtrącił się Tom, który akurat dochodził do nas z chłopakami. Stanął pomiędzy mną i Niall'em i spojrzał na mnie pytająco. Fuknąłem pod nosem i wszedłem do baru. Podszedłem do barmana prosząc o 9 piw i zająłem miejsce. Po chwili chłopaki już siedzieli koło mnie.
-O co chodzi z tą twoją, nową dziunią?-zapytał Carl.
-Nie twój pieprzony interes-odpowiedziałem mu. W końcu gościu przyniósł nasze piwa, a ja wziąłem głęboki łyk. Czułem na sobie wzrok wszystkich chłopaków, ale nikt się nie odzywał co mnie cieszyło, bo zaraz któryś z nich by pieprzył jakieś chore gówna, których nie miałem ochoty słuchać. Po dwóch dużych łykach piwa, nie było już 3/4 szklanki.
-Zayn, opowiedz nam trochę i tej lasce, którą teraz pieprzysz- zaśmiał się Chris i wszyscy dołączyli do niego. Złość zbierała się we mnie z każdą sekundą.
-Lepiej uważaj! To dla niego bardzo drażliwy temat. Zaraz będzie cię chciał zabić- zaśmiał się Niall. Jeszcze kilka komentarzy na ten temat...
-Jakoś kilka tygodni temu jak rozmawialiśmy o twoich dziwkach to nie miałeś z tym problemu, a wręcz przeciwnie- zaśmiał się Mike.
-Możecie się kurwa wszyscy zamknąć i skończyć ten pierdolony temat?!- wybuchłem i roztrzaskałem szklankę z piwem o ziemię. Kopnąłem krzesło wywracając je na ziemię i skierowałem się do wyjścia. Jak najszybciej przeszedłem przez most, a później już tylko rondo i prosta droga do domu. Mówiłem, że nie zrozumieją, wiedziałem. Ale nie mają żadnego pierdolonego prawa, żeby nazywać Katherine w taki sposób. Po za tym niech się zajmą swoim popierdolonym życiem, a nie moim. W końcu doszedłem do mieszkania i kiedy otworzyłem drzwi w salonie ujrzałem dziewczynę z miską popcornu. Nadal nie zwracała na mnie uwagi.
-Hej mała-podszedłem do niej, aby cmoknąć jej usta, ale uniknęła mojego dotyku i nadal wlepiał się w puste pudło z jakimś durnym filmem.
-Koniec tego-wymamrotałem. Podszedłem do telewizora i wyłączyłem go.
-Ej! Oglądałam to-krzyknęła do mnie zła kiedy zorientowała się co zrobiłem.
-Będziesz łaskawa mi wytłumaczyć o co ci do jasnego chuja chodzi ?! Czemu zachowujesz się tak, a nie inaczej?! - krzyknąłem, cały naładowany tą złością, która tak bardzo uparcie chciała ze mnie wyjść
-Nie - odpowiedziała szorstko i nie wytrzymałem. Rzuciłem tym pieprzonym pilotem o ziemię, przez co Katherine podskoczyła.
-Jeszcze raz... masz mi teraz powiedzieć co jest powodem twojego zachowania -warknąłem cały podkurwiony.
-Ale po co ci to wiedzieć?! Daj mi święty spokój!
-Chce to wiedzieć, bo nie wiem co takiego zrobiłem!
-Daj sobie spokój-dziewczyna wstała z kanapy i skierowała się po schodach na górę. Czyli znów się pokłócimy, pięknie. Muszę się trochę uspokoić, bo znów spieprzę, a nie zniosę widoku strachu w jej oczach, Pobiegłem szybko za nią. Delikatnie nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka.
-Katherine powiedz mi co się dzieje. Co zrobiłem nie tak?-zapytałem.
-Po co ci to wiedzieć skoro jestem tylko laską do pieprzenia-uśmiechnęła się pokazując mi tym samym jak żałosny jestem. O nie, wszystko słyszała. Prychnęła pod nosem, a ja usiadłem obok niej na łóżku.
-Katherine...
-Oszczędź sobie tych tłumaczeń i nie ośmieszaj się jeszcze bardziej- przerwała mi i przeczesała dłonią włosy.
-Nie. Muszę ci to wytłumaczyć...
-Ja naprawdę ci zaufałam. Powierzyłam ci całą siebie....
-Daj mi powiedzieć. Na początku chciałem cię tylko przepieprzyć, to prawda, ale potem wszystko się zmieniło. Chciałem odejść, ale nie potrafiłem. Było coś co przyciągało mnie do ciebie. Ty to wszystko zmieniłaś. Wywróciłaś mój świat do górny nogami i doszczętnie nim wstrząsnęłaś. Nie jesteś laską do pieprzenia i nigdy nie będziesz, bo zawsze będziesz czymś więcej. Szczerze to sam nie potrafię zrozumieć tego do końca.
-To co powiedział Niall ... Uwierz mu, że prawie go zapierdoliłem, ale dałem sobie spokój. Oni tego nie rozumieją-powiedziałem całując jej obojczyk. W końcu dała mi się dotknąć. Miałem ochotę wycałować każdy kawałek jej ciała.
-Jesteś przepiękna-powiedziałem muskając jej szyję. Objąłem jej twarz rękoma i spojrzałem w jej oczy.
-Uwielbiam cię całą i nie jesteś dla mnie żadną laską do pieprzenia-widziałem w jej oczach jak złość ustępuje, a po chwili wpiłem się w jej usta z dwukrotną siłą.
-Nigdy więcej tak nie myśl-nasze języki toczyły ze sobą walkę. Jej mała dłoń wylądowała na moim karku i zniżając się coraz to bardziej położyła się i przyciągnęła mnie do siebie. Moja prawa dłoń przytrzymywała ciężar ciała, a lewa błądziła nerwowo po jej ciele.
Cześć Miśki! :* Jeszcze raz przepraszamy za pościg. Naprawdę teraz dużo rzeczy się dzieje. Postaramy się wstawiać je jakoś wcześniej.
No więc Kate spotkała się już ze swoim ojcem, kolejna kłótnia z Liam'em i koledzy Zayn'a. Jak wam się podoba rozdział? Uważacie, że Liam zachował się w porządku przyprowadzając ojca do domu Malik'a? Skomentujcie wszystko! :* Oczywiście bardzo wam dziękujemy za każde ciepłe słowo <3 Kochamy was i do następnego <3 xx